lech_galik
31.03.07, 13:48
Wielokrotnie zgłaszali się do mnie ludzie w tym sporo emerytów z wyrazami poparcia mojej działalności społecznej i deklaracjami chęci pomocy. Jednak prędko zastrzegali że nic nie potrafią i pewnie do nieczego się nie nadadzą. Po złożeniu ubolewania wracali do TV seriali z czystym sumieniem i pełni poczucia samozadowolenie ze spełnionego obowiązku.
Kiedy taki rytuał się zbyt czesto powtarzał zaproponowałem aby emeryci swą aktywność społeczną zrealizowali np chodząc na procesy do pobliskiego sądu. Żeby poprostu nie dali się wyrzucić sędziemu z sali bo to typowe zachowanie naszych sędziów, a potem żeby tylko siedzieli i słuchali co się na nich dzieje i nic więcej nie robili.
Gwarantowałem im, że z czasem dostrzegą że to co się dzieje w polskich salach sądowych jest ciekawsze od TV-sitcomów. A ich rególarne pojawianie się w charakterze publiczności w sądach zrewolucjonizuje lokalne życie społeczne bardziej niż lustracja i dekomunizacja.