"Bon appetit" c´est magnifique!

02.06.07, 01:03
Wczoraj bylem w nowym lokalu przy Podwalu - Bon appetit (w miejscu dawnego
baru mlecznego Agatka) - jestem bardzo milo zaskoczony - smaczne acz proste
potrawy z kuchni przede wszystkim francuskiej, ceny przystepne, ladny wystroj.
Jednym slowem polecam!
    • zuska07 Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 02.06.07, 11:28
      nic dodac nic ujac, tez bylam milo zaskoczona, gustowny wystoj, polecam!
    • goahead1 Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 14:45
      masz nie wyrafinowany gust,dla mnie wzystko stare i odgrzewane szynka ala zorba
      byla tak sucha!!! ,surówka tez 3 dniowa jak by ciezko było pokrojic przy tym
      niesamowitym ruchu świeżej.zupa szparagowa tzw. sezonowa (szparagi puszki),może
      tylko gadka właścicielki jest dobra bo umie polecić ! wątpie żeby zrobili
      furore.fakt jest jeden z nory zwanej agatką zrobili miły wystrój TYLKO!!!
      • croolick Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 15:54
        goahead1 napisała:

        > masz nie wyrafinowany gust,

        fakt, nie jestem snobem

        > dla mnie wzystko stare i odgrzewane szynka ala zorba

        albo nie mam podniebienia jak francuski piesek albo dobrze trafilem - nie
        jedalem nic miesnego.

        > fakt jest jeden z nory zwanej agatką zrobili miły wystrój TYLKO!!!

        No dobra a poza schabowym z kapusta (czytaj szynka + surowka) co jeszcze jadasz?
        Ja jadlem tam nalesniki z brokluem w beszamelu i makaron z sosem serowym i
        brokulami. Brokuly byly swieze i bylo ich duzo, same potrawy jak napislem proste
        i smaczne za NIEDUZE pieniadze (znasz lokal z podobnymi cenami oferujacy
        "wyrafinowane" potrawy???).
        • debest3 Skrzydełko czy nóżka? 03.06.07, 18:05
          oglądałem kiedyś program o funkjonowaniu restauracji,wynikało z niego że na
          świeze produkty mogą sobie pozwolić tylko renomowane restauracje gdzie ceny są z
          kosmosu,a te bardziej przygruntowe niestety oferują żarełko odgrzewane często
          gęsto i z puszki...byłem kiedyś w ramach odchamiania sie w pewnym żarskim lokalu
          na obiedzie z rodziną,ceny były znośne,ale zaskoczyło mnie co innego,córka
          zamówiła pierogi ruskie,my kotlety frytki surówki itd.czekaliśmy trochę i w
          pewnym momencie zażartowałem ze po nasze żarcie to chyba poszli do innego
          lokalu,jakież było moje zdziwienie kiedy pani kelnerka wparadowała z reklamówką
          gdzie było widać pojemniki na jedzenie na wynos i za parę minut otrzymaliśmy
          nasze zamówienie,podejrzewam że trafiło do nas z Pokusy......
        • moofka Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 19:41
          No dobra a poza schabowym z kapusta (czytaj szynka + surowka) co jeszcze jadasz
          > ?
          > Ja jadlem tam nalesniki z brokluem w beszamelu i makaron z sosem serowym i
          > brokulami. Brokuly byly swieze i bylo ich duzo, same potrawy jak napislem prost
          > e
          > i smaczne za NIEDUZE pieniadze (znasz lokal z podobnymi cenami oferujacy
          > "wyrafinowane" potrawy???).

          po ile ten makaron z brokulem byl?
          mnie sie wystroj szczerze mowiac podobal srednio
          • croolick Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 23:10
            moofka napisała:

            > po ile ten makaron z brokulem byl?

            Nazywa sie to "Trzy kolory" (makaron barwiony papryka i szpinakiem, mam nadzieje) i kosztowalo 10 zl. "Zielony nalesnik" (a wlasciwie dwa) kosztowal 8 zl.

            > mnie sie wystroj szczerze mowiac podobal srednio

            Tak naprawde nic szczegolnego ale schludnie i bez udziwnien, dla mnie plus.
    • toradel Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 19:35
      haha, to nic w porównaniu z tym co przytrafiło się mnie, w jednej z żarskich
      knajp, w której serwują jakoby chińskie jadło...zażyczyłam sobie łososia w
      czymś tam. Czekam. Za chwilę jakaś pani z obsługi wychodzi z lokalu, wraca po
      10 minutach z torbą pełną zakupów, dało się dostrzec w niej jakieś tajemnicze
      mrożonki. Znajomy z którym byłam zażartowal, że to pewnie mój "łosoś", ja pełna
      dobrej wiary w solidność lokalu nie wierzyłam. Po chwili dostaję talerz, a na
      nim dwa kawałki ryby, jeden koloru białego, drugi różowego, coś nie było
      łososiem...ale może w ramach zadośćuczynienia na tym samym talerzu, kiedy
      zrobilo się na nim trochę pusto, ujrzałam świetnie wypaśoną szczypawicę,
      najprawdziwsza na świecie, nie żartuję!!!na pewno nie przyszła w trakcie
      posiłku, musiała tam być od początku.
      • goahead1 Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 19:44
        to jeszcze nic !! ja w tej samej chyba chinsko wietnamskiej knajpie zamówilem
        makaron z kaczką wiadomo ze warzywa maja mrozone (a powinny byc swierze i
        chrupkie jak to bylo w złotym lwie)wiec wychodzi im w sosie ale mieszanka z
        ziemniakami do makaronu rozwalila mnie :(
        • croolick Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 23:14
          goahead1 napisała:

          > a powinny byc swierze i chrupkie jak to bylo w złotym lwie

          a fakt, we Lwie bylo swietne chinskie zarcie, no ale widzisz jak koncza "wyrafinowane" restauracje na prowincji... W Lwie zjadlem najwspanialsza kaczke po pekinsku w zyciu, no ale swoje kosztowala... Z drugiej strony czasem we Warszawie jestem zmuszony stolowac sie "u chinczyka" i zazwyczaj trafialem na zarcie znacznie gorsze niz to ktore jadlem w Bistro czy na Okrzei. A baru przy Mysliwskiej faktycznie nie polecam.
    • toradel Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 20:47
      ja miałam pecha w chińskiej na Myśliwskiej, w Lwie nie byłam dawno, i w ogóle
      juz raczej rzadko stołuję się w knajpach, za tą samą kasę lepiej upichcic w
      domu coś dobrego, wtedy wiem, że łosoś to łosoś i sama sobie szczypawicy na
      talerz nie położę, nawet w ramach dekoracji, jesli idze o żarcie na mieście to
      niedawno jadłam pyszną torillę ze szpinakiem i serem fata w Paradoksie
      • croolick Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 03.06.07, 23:18
        toradel napisała:

        > w Lwie nie byłam dawno,

        juz z chinszczyny zrezygnowali...

        > za tą samą kasę lepiej upichcic w domu coś dobrego,

        no tak, ale na to trzeba miec czas. Pichce w domu cos dobrego tylko w weekendy a w tygodniu, jak mamy ochote i fundusze lubimy zwiedzac zarskie lokale i wg. mnie oferta jest bardzo ciekawa i zroznicowana jak na miasto tej wielkosci.
        • moofka Re: "Bon appetit" c´est magnifique! 04.06.07, 14:20
          > no tak, ale na to trzeba miec czas. Pichce w domu cos dobrego tylko w
          weekendy
          > a w tygodniu, jak mamy ochote i fundusze lubimy zwiedzac zarskie lokale i wg.
          m
          > nie oferta jest bardzo ciekawa i zroznicowana jak na miasto tej wielkosci.

          oo, a ja mam inne calkiem spostrzezenia :)
          czesto po poludniu zamiast gotowac chetnie bym zjadla na miescie i wybor
          naprawde nie jest duzy
          dobrze ze chociaz pizze dobra robia ;))
Pełna wersja