sdkpil
11.09.07, 10:43
Po zwycięstwie rewolucji zastanawiano się nad człowiekiem, który by
w stopniu największym posiadał cechy rewolucyjnego jakobina i
któremu by można powierzyć kierowanie obroną rewolucji i walką ze
spiskami jej przeciwników, a jednocześnie człowiekiem o
niekwestionowanej czystości moralnej.Przemoc stosowana przez
podległą mu WCzK wobec przeciwników rewolucji - zwalczających ją
często z bronią w ręku, najczęściej podstępem i zdradą - traktował
Feliks Dzierżyński jako środek walki narzucony przez bezwzględność
wroga. Gdy tylko - w 1920 roku, minęło największe niebezpieczeństwo,
właśnie on pierwszy wystąpił z inicjatywą zniesienia kary śmierci i
ograniczenia funkcji kierowanej przez siebie instytucji. Niezbyt
częsty to wypadek w historii, niezbyt wiele znajdziemy przykładów
podobnego postępowania kierowników resortów i ministerstw. Od
podwładnych mu "czekistów" wymagał Dzierżyński i był pod tym
względem bezwzględny - przestrzegania zasad rewolucyjnej
praworządności, właściwego stosunku do aresztowanych, karząc surowo
przejawy grubiaństwa czy też używania siły fizycznej wobec
obezwładnionego już przeciwnika.
Ale tego nie znajdziecie u prawicowych historyków-komunożerców.Tak
jak np.nie dowiecie się również o haniebnej roli kleru katolickiego
pod zaborami,ich serwilizmu i kolaboracji z zaborcami...