debest3
10.11.07, 14:37
byłem dzisiaj w Kaufland(z niem.kaufen-kupować land-i nic nie kupić)tak coś
mnie napadło schabowe w niedzielę zrobić..a co?myślę nie będę po rodakach
małpował i coś orginalnego zrobię na obiad..no ale poszedłem do tego tam...no
jak już wspomniałem ..nie będę nazwy powtarzał bo pomyslicie ze sie jąkam...i
przeleciałem po półeczkach z martwymy zwierzentamy...i widze jakas
promocja...aha..pięć kawałków mięcha w cenie 13,20 promocja jakaś znaczy
sie...po sprawdzeniu szczegółów owej promocji,chili na pierwszy ogień patrzę
czy data ważności aktualna...potem czy pod tą datą nie ma nalepionej drugiej
wcześniejszej..no nic z tych rzeczy..łub padlinę do koszyka i marschieren do
kasy(te niemieckie wtręty z racji miejsca w którym sie znajdowałem).. a tam
przy kasie okazawszy sie ,że miecho kosztuje 13,80 ..malenka konsternacja(no
zesz kurde Kunden zauważył tą niewielką różnicę musi baran okulary ze sobą do
sklepu nosi czy jak?)
ale panienka do mnie że cena na sklepie jest dobra tylko na kasie nie
bardzo..aha...mysle ja po prostu przez pomyłke z tym mięchem do innego sklepu
przeszedłem...ale nie ..panienka mówi ze to ten sam sklep i mam iść na biuro
obsługi i tam mi alles wyjaśnią..czyli erklaren....a tam mnie panienka
właśnie mówi że wszystko alles ist Ordnung bo tak nieraz bywa z promocjami
..że one tylko na półce są..a kasa wredna Maschinnen i promocji nie uznaje...i
zwróciła mi całą kasę a ja zostałem bez martwej świni na niedzielę..i gdzie tu
sprawiedliwość pytam się?