erykzary
17.02.09, 16:24
www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090217/POWIAT18/465704187
Już któryś raz w lutym powraca ta sama dyskusja – wydaję mnie się to zabawne bo rocznica jest i tak SZTUCZNA i uczestniczą w niej jedynie zaproszeni goście, których w niemałej pewnie części nie interesuje coś sie stało 64 lata temu w naszym mieście, a uroczysty capstrzyk spędzają na pogadaniu sobie z kolegami – frekwencja jest pewnie tak duża dlatego, że te jakże ważne i wpisane w naszą historię święto odbywa się w godzinach pracy. Ale mniejsza o to niech każdy pilnuje siebie...
O czym innym chciałem. Po pierwsze: Jak mówi prof. Majchrzak "Zresztą już w Jałcie (przyp. 4 – 11 luty 1945r.) postanowiono, żeby oddać Polsce ziemie zachodnie...", a co za tym idzie nie było żadnego zdobycia, a ni wyzwolenia, bo o tym do jakiego kraju będą przynależeć Żary, a raczej niemieckie Sorau już zdecydowano!
Po drugie: radny Grochla twierdzi, że: "Konferencji może być mnóstwo, ale to bitwa o miasto zadecydowała o jego przynależność do Polski." - IMHO to jest nieprawda, o przynależności Sorau do Polski i PRZEMIANOWANIU go na polskie miasto zdecydowały ustalenia Churchilla, Rosevelta i Stalina.
Dla ścisłości: Żary, tak naprawdę nigdy nie były polskie, kiedy miasto na dobre zaczęło się rozwijać, czyli w XIII w. ziemia na, której mieszkamy została sprzedana w 1249 r. przez Rogatkę dla magdeburskich biskupów, w rezultacie w jej posiadanie weszli margrabiowie brandenburscy. Tyle na ten temat. Ziemia może i polska ale Polacy nie wiele przyczynili się do jej rozwoju przed 1945 r.
Takie życiowe porównanie: ;-) ojcem Wojtusia był pan Marek, zwykła pijaczyna i hulajdusza, po narodzinach pan Marek odszedł od żony, tym samym zostawił Wojtusia i przez następne 18 lat nie interesował się rodziną. Wojtusia wychowywał konkubent mamy - pan Michał- i dzieciak zawdzięcza wszystko właśnie temu człowiekowi - chodził na wywiadówki, wychowywał, wysyłał Wojtusia na wakacje, zaakcetował go jak rodzonego syna. Gdy Wojtuś stał się Wojciechem tatuś zachorował i przypomniał sobie o tym, że ma rodzinę. Wystąpił o alimenty od Wojciecha bo nie jest w stanie zarobić na siebie, nie stać go na jedzenie i utrzymanie, itp. Mimo, że trzydziestoparoletni Wojciech, jest żywicielem własnego ojca, to jednak "tato" mówi do pana Michała.
Zgadzam się z prof. Majchrzakiem, że "Teraz ktoś szuka dziury w całym." I radnym Grochlą "dalsza dyskusja jest bezcelowa". Prawdę mówiąc to nie jestem pewien czy potrzebne jest obchodzenie w ogóle tego sztucznego święta. Szkoda kasy i czasu. W ostateczności niech już lepiej będzie ten czerwiec, a obchody będą jedną z atrakcji Dni Żar. Nazwa i tak niczego nie zmieni, bo jak dla mnie wolę, żeby serek homogenizowany nazywał się "Niesmaczny", a w rzeczywistości był pyszny niż żeby nazywał się "Uczta dla podniebienia", a był obrzydliwy. Powrót do macierzy, wyzwolenie miasta, ustanowienie władztwa polskiego jeden grzyb.
Jak popełniłem jakiś błąd to bić, krzyczeć, klnąć, itp. :P