Do tych, co stosują NPR głównie z powodów religijn

06.04.04, 13:11
Jeżeli stosujecie NPR głównie z powodów religijnych, tak jak ja, to napiszcie
mi proszę jak mają się sprawy u was z tzw. czystością małżeńską. Przez wiele
lat byłam blisko kościoła, a sprawy związane właśnie z tą czystością mnie od
niego odsuwają. Wszystko rozumiem, mogę sobie wszystko wytłumaczyć: czystość
przedmałżeńską itd., ale tego nie jestem w stanie. Jak mogę powstrzymywać się
od wszelkich innych pieszczot, które mnie doprowadzają do orgazmu, a nie
kończą się pełnym stosunkiem? Dla mnie to jest naturalne, a spowiadanie się z
tego (bo jest to grzech ciężki:-() jest dla mnie czymś zawstydzającym i nawet
rzekłabym upokarzającym. Jak można stosując NPR i kochając się średnio 3-4
razy w ciągu cyklu (bo najczęsciej tak to wygląda, będąc młodym małżeństwem
ograniczać się tylko do tego? Dla mnie jest to baaardzo trudne i
niewykonywalne. A jak to wygląda u was? Czy w ogole spowiadacie się z tego
(bo przypuszczam, ze wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, ze jest to
grzech)?
    • grrrrw Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 06.04.04, 20:01
      Czyz cnota nie jest definiowana przez etyków jako Z TRUDEM wpracowana
      sprawność ? Wszystko jeszcze przed Tobą !
    • barbie-torun Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 07.04.04, 10:32
      Dla mnie też jest to ciężkie, ograniczanie się z okazywaniem miłości
      małżeńskiej. Człowiek to nie maszyna nie da się zaprogramować że wtedy to może,
      wtedy ma mieć dobry humor, chęć, dzieci będą zdrowe, w pracy mniej trudnych
      spraw do zrobienia etc.
      Inaczej sobie wyobrażałam miłość małżeńską nawet mnie te zbliżenia już nie
      cieszą. Bo 3 razy w miesiącu to daleko końcu jesteśmy średniej statystycznej
      wynoszącej 98 razy w roku (dla 30 latków).
      Czy pieszczoty to grzech? Tego nie wiem.
      Miłość małżeńska nie jest grzechem. Tylko seks przedmałżeński jest grzechem.
      Natomiast zdarzyło mi się kiedyś spowiadać z używania prezerwatywy.

      Basia
      • romapoz Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 07.04.04, 10:48
        No właśnie... Ciężkie to jest.
        Ale a propos grzechu. Nie mówię, że pieszczoty same w sobie są grzechem, bo to
        by była juz przesada. Ale, jeżeli kończą się one twoim czy też twojego męża
        orgazmem, to to już jest grzech i ponoć ciężki, a dowiadywałam się tego u wielu
        księży.
    • grrrrw Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 07.04.04, 11:31
      A ja ze statystykami dałabym sobie spokój i zajęłabym się własna osoba.
      Czystość nie polega na stronieniu od pieszczot ale podporzadkowaniu ich
      rozumowi.
      Jesli celowo w dni płodne, kiedy wiemy ze nie bedzie normalnego współzycia
      inicjujemy pieszczoty z zamierzeniem, ze skończa się orgazmem,to czystością
      nazwac tego nie mozna, niestety.
      A ja samo wyszło to nie grzech.
      • artus1231 Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 08.04.04, 12:08
        grrrrw napisała:

        > Czystość nie polega na stronieniu od pieszczot ale podporzadkowaniu ich
        > rozumowi.
        > Jesli celowo w dni płodne, kiedy wiemy ze nie bedzie normalnego współzycia
        > inicjujemy pieszczoty z zamierzeniem, ze skończa się orgazmem,to czystością
        > nazwac tego nie mozna, niestety.


        Grrrrw,
        dlaczego petting Twoim zdaniem jest nieczysty? W jakim sensie nie jest
        zachowaniem „podporządkowanym rozumowi”? Jedynie przy bardzo mocnym założeniu,
        że orgazm z natury (!) przynależy tylko i wyłącznie do pełnego stosunku
        seksualnego. A temu przeczy choćby doświadczenie. Np. część kobiet doświadcza
        orgazmu podczas karmienia piersią (czynności kompletnie nie związanej z
        aktywnością seksualną!) i jest to, jak przekonują naukowcy, naturalne –
        wzmacnia więź matki z dzieckiem. Czy kobieta, spodziewając się, że za chwilę
        podczas karmienia przeżyje orgazm, ma z tego powodu nie karmić, bo to
        byłoby „nieczyste”? Można by powiedzieć, skoro jest to niezależne od jej woli,
        to nie może być nieczyste. OK. Załóżmy zatem, że matka karmiąca jest w stanie
        siłą woli zahamować zbliżający się orgazm. Czy ma taki moralny obowiązek?
        Dlaczego? Czy nie powinna raczej z miłością spojrzeć na maleństwo i poddać się
        owej niezwykłej „fali” dodatkowej przyjemności, skoro to wzmacnia jej więź z
        dzieckiem? Rozum jedynie podpowiada, że nieczystym byłoby „używanie” maleństwa
        do wywoływania takich przeżyć. Podobnie jest z pettingiem w małżeństwie. Jeśli
        małżonkowie pozostają małżonkami, czyli osobami sobie najbliższymi (a nie, jak
        niektórzy sugerują, „bratem i siostrą” czy na powrót „narzeczonymi”) także
        wtedy, kiedy nie mogą z ważnych powodów w pełni współżyć, dlaczego mają
        powstrzymywać się od wyrażania i budowania tej bliskość w sposób, jaki właśnie
        dyktuje w danej chwili rozum (unikając poczęcia)?
        Nie będę się upierał, że na pewno mam rację, ale sądzę, że to, co napisałem,
        daje do myślenia.

        • grrrrw Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 08.04.04, 19:52
          Nie napisałam ze petting jest nieczysty.
          Wszystko zalezy co przez to pojecie rozumiemy (cel, przyczyna, materia, to
          decyduje o grzechu, nie sam akt).

          jesli na przykład doprowadza mnie do orgazmu jazda pociagiem, czy to znaczy,
          ze powinnam nie jeżdzic pociagami? Raczej grzechem byłoby gdybym jezdzila bez
          przyczyny pociagiem w te i tamte, dla uzyskania organzmu i jeszcze
          zaniedbywała poprzez ten proceder wazne obowiazki stanu.
    • kobie_ta Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 07.04.04, 19:05
      też mam wiele wątpliwości dot. czystości w małżeństwie, choć mężatką będę
      dopiero w czerwcu:) rozmawiałam na ten temat z pewnym dominikaninem. zaczęło
      się od tego, że chciałam ustalić jakie są granice wzajemnej bliskości pomiędzy
      narzyczonymi, później zeszliśmy właśnie na temat czystości w małżeństwie.
      ów zakonik powiedział tak:wg oficjalnego, tradycyjnego nauczania KK, grzechem
      jest podejmowanie pieszczot zmierzających do orgazmu, o ile nie kończą się one
      współżyciem, jednak jego zdaniem (tego dominikanina)sprawy te należy
      rozstrzygać we własnym sumieniu, oczywiście kierować się nauką KK, starać się
      ją zgłębiać, ale ostatecznie to w naszym sumieniu musimy rozeznać czy
      postępujemy dobrze, nie chodzi przecież o to by we wszystkim dopatrywać się
      grzechu, bo można się wpędzić w niezłą paranoje, poza tym sumienie skrupulatne
      to źle ukształtowane sumienie...dla pewności zapytałam czy gdybym była mężatką
      i np uprawiałabym z mężem seks oralny i nie miałabym poczucia, że jest w tym
      coś złego, czy w takiej sytuacji mogłabym przystąpić do komuni św - odpowiedź
      brzmiała tak...i co wy na to?:)
      • sympleks Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 08.04.04, 15:49
        miło czasem zauważyć, że są księża którzy nie tylko przekazują nauczanie KK ale
        i myślą :-)); opisywany problem dotyczy także mnie i mojej żony;
        podejście KK w którym "technicznie" opisany jest "dobry" i "zły" stosunek
        małżeński jest przynajmniej zastanawiające - a naszym zdaniem jest trochę oznaką
        przeregulowania życia przez KK;

        a) po pierwsze co by nie mówić Bóg dał nam wolną wolę więc na pewno KK nie ma
        prawa opisywać każdego możliwego postępowania człowieka - bo nie możliwe żeby
        Bóg dał nam wolną wolę tylko dla zasady :)

        b)w takim razie rację ma przedmówczyni i dominikanin, że sumienie musi mieć tu
        coś do gadania;

        c)po drugie: jeśli interpretujemy "poprawność" współżycia wg przepisów KK a nie
        patrząc na sumienie to współżycie w którym obie strony po prostu chcą sie czysto
        fizycznie "rozładowac" za wszelką cenę a nie mają absolutnie zamiaru się zbliżać
        do siebie jest lepsze od pieszczot małżonków którzy nie mogą współżyć (akurat
        nie planują potomstwa) ale przez pieszczoty naprawdę okażą sobie miłość - niech
        no jakiś ksiądz spróbuje mnie do tego przekonać :)

        d) uważam, że przepisy KK w tej kwestii mają z założenia pomagać ludziom którzy
        mają problemy z korzystaniem z własnego sumienia - bez nich wielu zaczęłoby
        szukać usprawiedliwienia dla wszystkiego co robią;


        pozdrawiam wszystkich szukających odpowiedzi i rozwiązania
        • adzia_a Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 08.04.04, 21:37
          Zgadzam się z Tobą, Sympleks, że temat jest stanowczo zbyt przegadany i gdyby
          tak człowiek zaczął myśleć o tym, czy czasem to, co się robi z najbliższą osobą
          zgadza się aby z czyjąś tam definicją "czystości" to można sobie fundnąć jakieś
          dysfunkcje seksualne.

          Owszem, szanuję podejście innych osób do swojej seksualności i uważam, że nie
          ma w tym nic dziwnego, jeśli się powstzymują od czegoś, czego nie akceptują,
          mam natomiast poważne wątpliwości, czy aby na pewno kogokolwiek doprowadzi do
          doskonałości dzielenie zachowań seksualnych na czyste i nieczyste (mówimy
          oczywiście o małżeństwie). Sądzę, ze wręcz przeciwnie. Że na ten temat za dużo
          się gada, a tak naprawdę im więcej szzcegółowych przepisów, tym bardziej kruche
          podstawy, na których się opierają...
      • mimarzena Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 18.04.04, 15:13
        kobie_ta napisała:

        > też mam wiele wątpliwości dot. czystości w małżeństwie, choć mężatką będę
        > dopiero w czerwcu:) rozmawiałam na ten temat z pewnym dominikaninem. zaczęło
        > się od tego, że chciałam ustalić jakie są granice wzajemnej bliskości
        pomiędzy
        > narzyczonymi, później zeszliśmy właśnie na temat czystości w małżeństwie.
        > ów zakonik powiedział tak:wg oficjalnego, tradycyjnego nauczania KK, grzechem
        > jest podejmowanie pieszczot zmierzających do orgazmu, o ile nie kończą się
        one
        > współżyciem, jednak jego zdaniem (tego dominikanina)sprawy te należy
        > rozstrzygać we własnym sumieniu, oczywiście kierować się nauką KK, starać się
        > ją zgłębiać, ale ostatecznie to w naszym sumieniu musimy rozeznać czy
        > postępujemy dobrze, nie chodzi przecież o to by we wszystkim dopatrywać się
        > grzechu, bo można się wpędzić w niezłą paranoje, poza tym sumienie
        skrupulatne
        >
        > to źle ukształtowane sumienie...dla pewności zapytałam czy gdybym była
        mężatką
        > i np uprawiałabym z mężem seks oralny i nie miałabym poczucia, że jest w tym
        > coś złego, czy w takiej sytuacji mogłabym przystąpić do komuni św - odpowiedź
        > brzmiała tak...i co wy na to?:)
        • mimarzena Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 18.04.04, 15:20
          Przepraszam, za szybko kliknęłam.
          No właśnie, nasze własne sumienie ma chyba najwięcej do powiedzenia, jeśli
          chodzi o grzech i czystość. Uważam, że dopóki robimy coś w zgodzie ze sobą,
          kochamy się z poczuciem miłości a nie tylko w celu zaspokojenia popędu to jest
          to niewinne. Nawet kochając się w dni płodne z uzyciem prezerwatywy.
          Człowiek jest jednak od dziecka uczony słuchać Kościoła i stwierdzenie, że coś
          jest grzechem (a szczególnie smiertelnym) budzi niepokój i lęk, że moje
          sumienie nie mówi mi prawdy. Coś tu nie tak.
          • kobie_ta Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 19.04.04, 17:44
            szczerze mówiąc to mam wiele wątpliwości w tym temacie...bo z jednej strony to
            nie można być w Kościele i jednocześnie nie akceptować nauki Kościoła...ale z
            drugiej strony to nie chodzi przecież o to by KK podawał szczegółowe instrukcje
            co jest już grzechem a co jeszcze nie...
            a zatem, gdzie jest granica naszej wolności?
    • krysia79 Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 15.04.04, 10:06
      To jakieś bzdury! Jak można powiedzieć, że grzeszy sie z własnym męzem.
      To tak jak pewna mądra pani katechetka powiedziala nam, ze uzywając
      prezerwatywy ludzie sie ubezpładniaja...żałosne!!!
      Kochamy się i psychicznie i fizycznie i będziemy to robić kiedy tylko mamy na
      to ochotę. I nie mam zamiaru spowiadac sie z tego jakiemus ksieżulkowi, ktory
      robi to samo, tyle że cichaczem. A te idiotyczne stwierdzenia o ubezpładnianiu
      się są ponizej poziomu inteligencji u kanarka. Przecież to my decydujemy o
      dobrym momencie na przyjscie dziecka i kochanie sie z zabezpieczeniem, gdy nie
      jestesmy jeszcze gotowi na powolanie nowego czlowieka świadczy tylko o naszj
      odpowiedzialnosci i wielkiej milosci.
      • grrrrw Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 15.04.04, 16:40
        Nie musisz się z nią i nauką Koscioła zgadzać. Ale warto przestrzegać
        regulaminu tego forum.
      • szadrak Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 25.04.04, 17:04
        Krysiu dopiero teraz włączam się do dyskusji bo od wczoraj dostałem namiar na
        tą stronę. To co piszesz nie do końca jest zgodne. Stosowanie środków
        antykoncepcyjnych (nie ma znaczenia czy są to środki fizyczne - prezerwatywa -
        czy hormonalne) jest sprzeczne z nauką Kościoła i to nie dlatego aby nas
        ograniczać ale po to aby bronić naszej godności. Nie mówię, że wstrzemięźliwość
        w małżeństwie jest łatwa ale jeżeli się poukłada wszystko w odpowiedni sposób
        to jest do wykonania. Polecam ciekawą książkę na ten temat „Akt małżeński”
        Ksawerego Knotza. Bardzo Ciekawe spostrzeżenia – Kolega z 20-letnim stażem
        małżeńskim był zachwycony i zdziwiony pewnymi wnioskami
        • verdana Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 27.04.04, 23:04
          A co do tego ma godność? Czy wkładając sobie codziennie palec w pochwę i
          kontemplując sluz czuję się godnie? Na pewno nie!
        • poprzezknieje Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 28.04.04, 07:48
          > i to nie dlatego aby nas
          > ograniczać ale po to aby bronić naszej godności.
          a w jaki to sposob antykoncepcja godzi w nasza godnosc?
          mozesz to rozwinąć?
          bo jakos nie widze zwiazku...
          raczej pogwalceniem godnosci jest dla mnie opowiadanie w konfesjonale ksiedzowi
          ktory o sprawach lozkowych ma male pojecie historyjek z łoża malżeńskiego
          pogwałceniem godnosci jest pouczanie małzonków w sprawach łózkowych przez osobe
          ktora nei ma o tym pojecia

          myslisz ze pisze o jakis abstrakcyjnych sprawach ?
          prosze bardzo o to wypowiedz ksiedza który dodatkowo chwali sie jakie to on ma
          wiedze i ile to juz rozmawial z malzenstwami na temat seksu :
          "Sytuacja, w której kobieta pierwsza przeżyje orgazm wydaje się mało
          prawdopodobna bowiem, z tego, co mnie uczono, mężczyzna i kobieta posiadają
          różną dynamikę przeżywania aktu małżeńskiego."
          link jest tutaj
          www.mateusz.pl/pow/011108.htm
          ta "mało prawdopodobna sytuacja" wystepuje nieraz w niemal w 100% przypadków !
          no coz ale to jest facet ktory czuje sie kompetentny do nauczania w dziedzinie
          seksu malzenskiego
          • ciociacesia Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 29.04.04, 11:14
            To chyba nie jest na temat tego forum. sprobuj to zamiescic na forum humorum...
            zwijam sie jak norka :)))
    • m1024 Re: Do tych, co stosują NPR głównie z powodów rel 09.05.04, 13:27
      Ojej, ja tu widzę wiele absurdu. Mam wrażenie, że niektórzy zaraz dojdą do
      wniosku, że seks małżeński jest grzechem i że służy tylko do prokreacji...

      Bardzo bym chciała, żeby moją wyrocznią mogło być moje sumienie i już.

      Kiedyś byłam na wykładzie lekarki na temat NPR. Gdy poruszyłam wątek "dni płodne
      = większa ochota na zbliżenia", to pani doktor zareagowała niemal agresywnie,
      sugerując niemalże, że chcę zachowywać się jak zwierzątko i kierować się tylko
      popędem. Poczułam się urażona. A tu przecież nie o to chodzi. Już tak jakoś
      jesteśmy stworzeni, że mniej lub bardziej świadomie chcemy się rozmnażać. I tak
      to często bywa, że wtedy, gdy najbardziej chcemy - musimy się ograniczać. Czy
      naprawdę pragnienie zbliżenia seksualnego z własnym mężem jest złe??? Lekarka
      powiedziała: "Przecież miłość można wyrażać także w inny sposób". A teraz tu się
      dowiaduję, że nie do końca.... Brrr.

      Przed chwilą po raz pierwszy weszłam na to forum. Innych wątków jeszcze nie
      czytałam, ale tu z bólem zauważyłam, że osoby, które wyrażają inne poglądy niż
      większość często są atakowane i odsyłane na inne fora... Bardzo proszę o
      odrobinę tolerancji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja