Dodaj do ulubionych

Czy badanie szyjki jest zdrowe

31.05.05, 18:19
Nie mam dostatecznego uzasadnienia po temu, ale nie mogę się przełamać do
częstego badania objawów szyjki. Boję się infekcji. (Choć przecież seks,
zwłaszcza częsty, na tej zasadzie też powinien budzić obawy.)

Mam pytanie, czy są jakieś poważne dane przemawiające za tym, że częste
badanie szyjki zwiększa ryzyko infekcji? Pomijając oczywiste kwestie higieny -
czyste ręce, czyste paznokcie.

Ja mam niestety dużą skłonność do infekcji pochwy w ogóle. Czy w takim
przypadku badanie szyjki jest odradzane?
Obserwuj wątek
      • zamia1 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 01.06.05, 14:02
        > Tylko czy to aby nie jest sprzeczne z NPR tak się badać przy uzyciu
        > gumki??

        Sprzeczne? Raczej pozbawione sensu.
        Przy użyciu gumki nie odczujesz, czy szyjka jest sucha, czy jest tam śluz,
        i jaki to jest śluz (ja go nie muszę oglądać - wyczuwam). Mogą być też
        problemy z określeniem stopnia rozwarcia szyjki.
      • osieuek Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 01.06.05, 20:25
        > Tylko czy to aby nie jest sprzeczne z NPR tak się badać przy uzyciu
        > gumki??

        No i ośmieszyłeś się, bo ja właśnie wcale nie jestem zwolenniczką hard-NPR:
        Stosuję obserwacje metodami NPR równolegle z użyciem prezerwatyw w określonych
        dniach. :-PPP

    • anusia29 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 09:01
      jesli masz częste grzybice warto to gruntownie przeleczyć. Miałam podobnie -
      nawracające infekcje. Pomógł - zapisany przez lekarza!- diflucan - 1 tabl 150
      mg i w tym samym, czasie dla partnera mykosyst 150 mg. Spokój był aż do
      ciązy :)))
      jesli badasz szyjkę wymytymi palcami nic chyba nie powinno się stac :)
      • osieuek Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 18:30
        Nie posuwajmy się tutaj do wymiany recept ;-> Nie wyobrażam sobie, żebym miała
        dyktować lekarzowi specyfiki, o których przeczytałam na forum w internecie. Ja
        zawsze robiłam posiew z antybiogramem i antymykogramem, z którego widać, na co
        drobnoustroje są wrażliwe. Od dłuższego czasu zresztą nie choruję, a to zasługa
        lekarza, który też wiedział, co robi. Nie chcę tylko znów wpaść w ciąg infekcji.
        • anusia29 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 09:07
          nie chciałam polecać niczego, a jedynie zwrócić uwagę na to, że istnieją leki
          doustne (miom zdaniem mniej klopotliwe) - problem w tym, że nie wszyscy lekarze
          o nich wiedzą - niestety
          ja nie dyktuję niczego lekarzowi, ale czasem pytam się go co sądzi o0 jakiejś
          nowości, o której słyszałam. No i czasem mówi, że to rewelacja, a czasem, ze
          niestety wieść gminna nie odpowiada prawdzie
    • slawek722 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 18:45
      Na stronie free.med.pl/wrochna/ lek. med. Małgorzata Wrochna pisze tak:

      Palpacja szyjki macicy
      [...]
      Nie należy natomiast obawiać się, że badanie to może spowodować ryzyko jakiegoś
      zakażenia - trzeba po porostu mieć krótko obcięte paznokcie i umyte ręce
      • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 19:28

        > Nie należy natomiast obawiać się, że badanie to może spowodować ryzyko jakiegoś
        >
        > zakażenia - trzeba po porostu mieć krótko obcięte paznokcie i umyte ręce

        i prosze tyle sie mowi o wygladzie statystycznej entuzjastki npr - ze sa niby
        zle ubrane, niezadbane itd

        a tu sie okazuje ze kobiety stosujace NPR nei moga miec dlugich paznokci
        ciekawe jaka ideologie da sie do tego dorobic ?
        moda na króciutkie paznokcie lansowana przez kosciol? to byloby ciekawe
        • qwerrewq Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 22:17

          > a tu sie okazuje ze kobiety stosujace NPR nei moga miec dlugich paznokci

          "pazurki" na 1cm są dla mnie mało estetyczne;)
          paznokcie nie muszą być "króciutkie", mogą być "normalne":
          i tak badamy delikatnie, przeciez to delikatna "aparatura", nie wiesz? ;)
          • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 23:25
            qwerrewq napisała:

            >
            > > a tu sie okazuje ze kobiety stosujace NPR nei moga miec dlugich paznokci
            >
            > "pazurki" na 1cm są dla mnie mało estetyczne;)
            > paznokcie nie muszą być "króciutkie", mogą być "normalne":
            > i tak badamy delikatnie, przeciez to delikatna "aparatura", nie wiesz? ;)

            wiem ze pochwa kobiety nie zostala stworzona do tego aby ladowac tam lape pare
            dni z rzedu i wiem tez ze paznokciem mozna podraznic, zadrapac zupelnie
            niechcacy i problem gotowy...
            nie mniej wniosek zostaje podtrzymany "Stosujesz NPR - obcinaj paznokcie!"
            • zamia1 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 19:48
              > "Stosujesz NPR - obcinaj paznokcie!"

              Pracujesz na komputerze - obcinaj paznokcie
              Grasz na gitarze - obcinaj paznokcie
              Jesteś ginekolożką;-) - obcinaj paznokcie
              Pracujesz z małymi dziećmi - obcinaj paznokcie
              Pracujesz w gumowych rękawiczkach - obcinaj paznokcie
              ...

              Jak się nie ma czego czepić...
        • burczykowa Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 22:42
          poprzezknieje napisała:

          > czy widzialas penisa z paznokciami?

          Dyskusja toczy sie nie o paznokcie, ale mozliwośc przeniesienia zakażenia (np.
          z materiału nagromadzonego pod paznokciami).
          Uważasz, że penis jest sterylny?
          Nic się w pewnym miejscu nie może uchować nawet podczas kąpieli?
          • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 23:28
            burczykowa napisała:

            > poprzezknieje napisała:
            >
            > > czy widzialas penisa z paznokciami?
            >
            > Dyskusja toczy sie nie o paznokcie, ale mozliwośc przeniesienia zakażenia (np.
            > z materiału nagromadzonego pod paznokciami).
            > Uważasz, że penis jest sterylny?
            > Nic się w pewnym miejscu nie może uchować nawet podczas kąpieli?


            Acha bo oczywiscie paznokciem nie mozna niczego podraznic ani zadrapac ? nawet
            niechcący?
            sadzisz ze pochwa kobiety - szczegolnie slabo nawilzona - jest tak zupelnei
            odporna na wpychanie reki z paznokciami do srodka ? masz stuprocentowa pewnosc
            ze niczego nei podraznisz ?
    • burczykowa Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 22:57
      osieuek napisała:

      > Nie mam dostatecznego uzasadnienia po temu, ale nie mogę się przełamać do
      > częstego badania objawów szyjki.

      Częstego badania??? Raz, wieczorem, najczęściej tylko od pojawienia się
      jakiegokolwiek sluzu, do 3 dni po jej sczcycie. Wiekszość i tak tego nie robi,
      bazując tylko na sluzie i PTC. Szyjka to cenne uzupelnienie w okresie
      premenopauzy i karmienia piersią, no i starania się o dzidzię.

      Boję się infekcji. (Choć przecież seks,
      > zwłaszcza częsty, na tej zasadzie też powinien budzić obawy.)

      No to masz gotową odpowiedź. Ryzyko infekcji przy współżyciu jest jednak
      wieksze.
      >
      > Mam pytanie, czy są jakieś poważne dane przemawiające za tym, że częste
      > badanie szyjki zwiększa ryzyko infekcji?

      Nie spotkałam się z żadnymi.

      Pomijając oczywiste kwestie higieny -
      > czyste ręce, czyste paznokcie.

      To jedyny wymóg.
      >
      > Ja mam niestety dużą skłonność do infekcji pochwy w ogóle. Czy w takim
      > przypadku badanie szyjki jest odradzane?

      Myslę, że jesli współżycie nie jest odradzane, to tym bardziej badanie szyjki.
      Niektórzy lekarze uważają samobadanie szyjki za zbyt trudne dla kobiety, a inni-
      że własnie ma to sprzyjać zakażeniom (ci to chyba nie znają zasad i są skłonni
      wierzyć, że szyjkę bada się okresloną ilość razy w ciągu dnia- rygorystycznie!
      Stąd jak pora przypadnie tuż po wyjściu z piaskownicy to faktycznie zakażenie
      gotowe...).
      • burczykowa PS 02.06.05, 23:01
        Jeśli są skłonności do zakażeń, to po wyleczeniu zaleca się co 2-3 dni
        Lactovaginal profilaktycznie, no i po każdorazowym odwiedzeniu basenu czy po
        dłuższej podróży 'na siedząca', antybiotykoterapii itp.
        • osieuek Tańszy zamiennik Lactovaginalu? 02.06.05, 23:28
          Burczykowa, rozumiem, dziękuję za odpowiedź.

          Mam coś trochę off-topic, a propos lactovaginalu. Wpadłam na to, że specyfik
          Lacidofil ma ten sam skład (jest z tych samych bakterii i otoczkę żelową ma też
          z tych samych składników). Lacidofil jest sprzedawany jako lek doustny. A ja go
          używam dopochwowo zamiast Lactovaginalu, bo jest 2x tańszy. Działa tak samo,
          tzn. dobrze.

          Co na to forumowi specjaliści? Jestem ciekawa opinii o moim oszustwie. Jeśli nie
          ma przeciwwskazań, to niniejszym sprzedaję ten patent.

      • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 02.06.05, 23:31
        burczykowa napisała:

        > Częstego badania??? Raz, wieczorem, najczęściej tylko od pojawienia się
        > jakiegokolwiek sluzu, do 3 dni po jej sczcycie. Wiekszość i tak tego nie robi,
        > bazując tylko na sluzie i PTC. Szyjka to cenne uzupelnienie w okresie
        > premenopauzy i karmienia piersią, no i starania się o dzidzię.
        >
        jak ja to lubie ! najpierw trabimy ze metody wieloobjawowe maja skutecznosc
        ponizej 1% i sa takie super ... a potem piszemy ze w zasadzie to malo kto je
        stosuje ba sa klopotliwe upierdliwe itd i z niektorych objawow rezygnujemy

        tylko niech ktos odwazy sie powiedziec ze wskanik Pearla jest wyzszy niz 1% to
        odrazu krzyczymy ze metody wieloobjawowe to to i tamto...
        • burczykowa poprzezknieje 03.06.05, 13:24
          Np. metoda podwójnego sprawdzenia (angielska) wymaga obserwacji 2 głównych
          objawów płodności i najczęściej kobiety wybieraja sluz i PTC. Szyjka współgra
          ze sluzem, bo obydwa te wskaźniki reaguja na estrogeny.
          Czyli wcale nie musisz badać szyjki (sobie czy żonie- nie wiem, kto Ty jesteś),
          jesli nie masz na to ochoty, a chcesz stosować NPR.
          Poza tym- Sonnja dała Ci przykład takiego współzycia "nieplanowanego". Każde
          wspólżycie to ryzyko jakiegoś mikrourazu i po to pochwa ma m.in. odczyn kwaśny,
          by taki mikrouraz się zagoił bez ryzyka zakażenia. Sucha pochwa a badanie
          szyjki: przecież to robi sie bardziej delikatnie, niz współżycie w tym czasie!
          A poza tym- mnie nawet taaakie pazury nie przeszkadzają nawet w nakładaniu
          soczewek do oka. A pochwa to nie oko i takie delikatne toto nie jest znowu,
          skoro jest przystosowane do porodu.
    • sonnja1 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 12:52
      poprzezknieje napisała:


      >
      Acha bo oczywiscie paznokciem nie mozna niczego podraznic ani zadrapac ? nawet
      > niechcący?
      > sadzisz ze pochwa kobiety - szczegolnie slabo nawilzona - jest tak zupelnei
      > odporna na wpychanie reki z paznokciami do srodka ? masz stuprocentowa pewnosc
      > ze niczego nei podraznisz ?


      Ale przeciez podczas ostrzejszego seksu tez latwo moze dojsc do otarc i
      podraznien. A czy zawsze mamy seks tylko po wzieciu prysznica? Nigdy nie
      zdarzyl Ci sie spontan- tak jak stoisz? Co wtedy? A co do "wpychania reki z
      paznokciami"- jesli jestes kobieta-nigdy nie mialas palcow meza/niemeza w
      pochwie? A jesli jestes facetem (bo nie wiem, sorry)- to nigdy tego nie
      robiles? Nie wierze.

      pozdr
      • slawek722 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 13:01
        Witaj sonnja1, widzę, że nie tylko ja mam problem z identyfikacją płci
        poprzezknieje.

        Prosiłem, aby poprzezknieje to ujawniło, ale być może też ma problem z
        identyfikacją.
        Prosiłem też, aby może przedstawił swoje stanowisko w sprawie NPR, ale jak
        widać nie chce tego zrobić, woląc jedynie marudzić i tropić nieścisłości.

        Nie bardzo wiadomo, czemu ma to służyć a może sam (a) mam jakieś głębsze
        problemy.
        • burczykowa Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 13:16
          Tu na forum są chyba 2 "obozy": jeden stosuje NPR z własnego, nieprzymuszonego
          wyboru, często po oswobodzeniu się z kajdanek antykoncepcji, a drugi- uważa, że
          własnie NPR to takowe pęta i szuka, czego nie zgubił, zapominając, że wszystko
          dobre, co nie dla nas i wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma :)))
          Ten drugi "obóz" to poprzezknieje i czasami Artus- oni stosują NPR z
          dobrowolnego przymusu (zalecenia KK)i zazwyczaj rozpaczają, że tak mało im
          zostaje łąki :)
          Te wypowiedzi poprzezknieje to może jakiś objaw dłuuuugiego okresu płodności???
          Mam nadzieje, że nikt się nie obrazi na mnie za te słowa.

          • slawek722 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 13:35
            Dziękuję burczykowa za wyjaśnienie

            Ja w takim razie należę do obozu tego z przekonania i wlasnego wyboru.
            Ze swojej strony, od początku widziałem problem w antykoncepcji i to nawet
            problem nie zdrowotny ale problem w postawie.
            Od 10 lat stosujemy NPR, mamy dwójkę zaplanowanych dzieciaczków i otwarte plany
            na przyszłość.
            Mieliśmy w sumie podstawy do narzekania na metodę z powodu:
            - nieregularnych cykli
            - moich częstych kilkudniowych wyjazdów
            - pracy żony na nocki
            - problemów z nocnym wstawaniem do dzieci
            etc….

            Jednak żaden z tych powodów nie wpłynął znacząco na stosowanie NPR.

            Taka postawa dała nam jednak sposobność wsłuchiwania się w siebie i przeżywania
            w inny sposób, co jest wartością nie do przecenienia.

            NPR to nie tylko metody/techniki ale przede wszystkim postawa, która akceptuje
            i wsłuchuje się w drugiego człowieka takim jakim jest. NPR pozwala widzieć
            płciowość bardziej całościowo – płciowość obejmuje bowiem całego człowieka a
            nie tylko jego narządy rozrodcze. Cały czas reagujemy na siebie w kontekście
            płciowości zarówno na poziomie reakcji ciała jak i przeżyć emocjonalnych co
            wyraża się również w zwykłym życiu codziennym – chociażby w pomocy kobiecie w
            sprzątaniu.
            Płciowość w końcu wyraża się również w byciu matką i ojcem, czyli w
            odpowiedzialności za swoją całą rodzinę.

            Jeżeli jednak, ktoś widzi tylko techniki a miłość intymną traktuje w
            kategoriach przyjemności, rozładowania napięcia etc… to rzeczywiście NPR mocno
            komplikuje mu takie działania.
            • mimoooza Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 13:42
              Problem czasem leży w tym, że niektórzy wyobrażają sobie, że NPR jest
              odpowiedzialny za wszelkie niedogodności w sferze seksualnej w małżeństwie.
              Moje zdanie jest takie jak Twoje i uważam, że nigdy nie jest tak, by w
              dziedzinie współżycia wszystko było idealnie, obojętnie jaki sposób regulacji
              poczęć się stosuje, zawsze pojawia się jakiś rodzaj niedogodności. Wszak to
              tylko jedna z dziedzin życia małżeńskiego i wchodzi w interakcje z innymi.
            • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 16:01
              slawek niektorzy moze i potrzebuja NPR aby widziec czlowieka calosciowo
              i byc moze bez NPR nie potrafili sobie poradzic ze swoja plciowoscia
              moge sobie wyobrazic ze sa takie osoby i OK
              Rozumiem ze te osoby maja problem, sa jakies zagubione, obawiaja sie ze jakby
              za czesto uprawialy seks to by
              traktowaly malzonka przedmiotowo i generalnie jakos te osoby nie potrafia sobie
              z tym wszystkim poradzic
              i na te wszystkie problemy maja lekarstwo w postaci NPR i sa szczesliwe z tym

              ale zastanawiam sie czy ty jestes w stanie sobie wyobrazic ze sa osoby ktore
              wcale nie stosuja NPR a mimo to
              darza siebie prawdziwa miloscią i sa szczesliwi ze soba i nie maja problemow ze
              swoim pozyciem/wspolzyciem ?
              mam wrazenie ze nie ale moze sie myle?

              jak dla mnie prezentujesz postawe łikendowego wedkarza ktory uwielbia wedkowac
              w kazda sobote i niedziele rano i caly jego swiat koncepntruje sie na tym
              wedkowaniu - potrafi wymienniac niezliczone zalety wedkowani a- ze moze sie
              wyciszyc, ze obcuje z natura, odpoczywa itd.
              i w zasadzie to uwaza ze wszyscy bez wyjatku powinni jezdzic rano na ryby a jak
              komus nie odpowiada takie jezdzenie to z nim jest raczej cos nie wporzadku!
              To problem tej osoby a nie wędkowania!
              no bo jak to ? przeciez tyle zalet jest tego wedkowania wiec jak komus moze sie
              to niepodobac ?

              widzisz jakas analogie pomiedzy twoja postawą a postawą tego wędkarza?
              • burczykowa Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 21:21
                poprzezknieje napisała:

                > slawek niektorzy moze i potrzebuja NPR aby widziec czlowieka calosciowo
                > i byc moze bez NPR nie potrafili sobie poradzic ze swoja plciowoscia
                > moge sobie wyobrazic ze sa takie osoby i OK
                > Rozumiem ze te osoby maja problem, sa jakies zagubione, obawiaja sie ze jakby
                > za czesto uprawialy seks to by
                > traktowaly malzonka przedmiotowo i generalnie jakos te osoby nie potrafia
                sobie z tym wszystkim poradzic


                A ja myslę, że to Ty masz problem. Nie potrafisz pojąć, że są osoby, którym
                antykoncepcja nie jest potrzebna? Że NPR może być wybranym bez żadnych
                podtekstów ideologicznych, ze nie musi męczyc, wymagać poświęceń ze strony
                partnerów? Ze może dawać zadowolenie tak męzowi, jak i zonie? Że sa osoby, dla
                których rzeczą najwazniejszą na świecie nie jest seks?

                > > i na te wszystkie problemy maja lekarstwo w postaci NPR i sa szczesliwe z
                tym

                Możesz sie obrazić, a co mi tam!
                Uważam, że to Ty masz jednak jakies problemy i w dodatku urojone! Próbujesz nas
                przekonać, ze my to do psychoanalityka się nadajemy, bo wbrew modzie panujacej
                stosujemy NPR??? Bo potrafimy bez seksu wytrzymac tę parę dni?
                >
                > ale zastanawiam sie czy ty jestes w stanie sobie wyobrazic ze sa osoby ktore
                > wcale nie stosuja NPR a mimo to
                > darza siebie prawdziwa miloscią i sa szczesliwi ze soba i nie maja problemow
                ze
                >
                > swoim pozyciem/wspolzyciem ?

                Z mojego punktu widzenia: nie zaaplikowałabym nigdy mojemu mężowi żadnego
                środka, który tak zaburzyłby funkcjonowanie jego organizmu w taki sposób, jak
                robia to hormony czy wkładka. Nie mogłabym żyć z myslą, że naraża swoje zdrowie
                tylko dlatego, byśmy mogli pouzywać zawsze wtedy, gdy przyjdzie na to ochota.
                Bo go kocham. Pewnie gdyby mi zależało na przyjemnościach na każde zawołanie,
                to zapewne interesowałaby mnie jego stała dostepność, a nie to, w jaki sposób
                to robi, by te dostepność utrzymać.
                Jesteśmy ludźmi i nie wszystko warte jest każdej ceny.
                Bez seksu nie umrzesz, ponoć nie mozna się też rozchorować z abstynencji
                (chociaz biorąc pod uwage definicje, że zdrowie to dobrostan bio-psycho-
                społeczny, watpiłabym w to, czytając Ciebie). Oczywiście- nie jest dzisiaj ani
                modne, ani w cenie takie odmawianie sobie przyjemności. Mnie to nie interesuje.
                Ja jestem w tym znaczeniu staroświecka. I nikt nie ma prawa mnie "nawracać",
                kwestionować mojej opinii o znaczeniu NPRu dla mnie i mojego związku i
                traktowac mnie jak półgłówka, który nie wie co traci, stosując NPR. Mnie nie
                przekonasz, że NPR nie jest dobrą metodą DLA NAS.

                > komus nie odpowiada takie jezdzenie to z nim jest raczej cos nie wporzadku!

                Jak komus nie odpowiada stosowanie NPRu to niech go nie stosuje.Nikt nikogo do
                niczego nie zmusza.

                > To problem tej osoby a nie wędkowania!

                To problem Twój, a nie nasz.

                > no bo jak to ? przeciez tyle zalet jest tego wedkowania wiec jak komus moze
                sie
                >
                > to niepodobac ?

                Własnie- jak komus może się podobać antykoncepcja?

                widzisz jakas analogie pomiedzy twoja postawą a postawą tego udręczonego,
                uciemiężonego stosowacza NPRu?


                • poprzezknieje Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 05.06.05, 23:47
                  burczykowa napisała:


                  > A ja myslę, że to Ty masz problem. Nie potrafisz pojąć, że są osoby, którym
                  > antykoncepcja nie jest potrzebna?
                  Poprosze choc jedno zdanie z setek ktore napisalem na poparcie tej tezy !

                  Zauwaz ze aby stosowac NPR musisz obrzydzic sobie antykoncepcje dorobic
                  ideologie (np. o dostepnosci kobiety - patrz slawek)
                  i z reguly osoby stosuajce NPR wytaczaja wielkie armaty przeciw antykoncepcji
                  ta zaleznosc w druga strone nie koniecznie dziala
                  wiele osob stosuajcych antykoncepcje nei ma pojecia o NPR i nic ich NPR nie
                  obchodzi
                  ciekawe co...



                  • slawek722 Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 06.06.05, 00:50
                    poprzezknieje napisała:

                    >
                    > Zauwaz ze aby stosowac NPR musisz obrzydzic sobie antykoncepcje dorobic
                    > ideologie (np. o dostepnosci kobiety - patrz slawek)
                    > i z reguly osoby stosuajce NPR wytaczaja wielkie armaty przeciw antykoncepcji
                    > ta zaleznosc w druga strone nie koniecznie dziala
                    > wiele osob stosuajcych antykoncepcje nei ma pojecia o NPR i nic ich NPR nie
                    > obchodzi
                    > ciekawe co...

                    Wszystko oparte jest jak to piszesz o ideologie, choć dla mnie bardziej trafnym
                    słowem jest pewien system wartości.
                    Uważam, że nie ma rzeczy w 100% obiektywnych nawet w nauce – zawsze jest to
                    wnioskowanie oparte o pewne założenia. Widać też, że gdy założenia się
                    zmieniają to często poprzednie teorie przestają istnieć.
                    Tu akurat dotykamy dość delikatnych tematów, a obszary nauki, które próbują te
                    aspekty badać to:
                    - antropologia (kultura, wierzenia itd...)
                    - socjologia
                    - psychologia
                    - pedagogika
                    - medycyna
                    Czyli jak widać dość szerokie spektrum.

                    Gdzieś tu wyczytałem, że portal ma być obojętny światopoglądowo – idea słuszna,
                    choć patrząc całościowo nie możliwa do zastosowania.
                    Obojętność można by zachować wtedy, jeślibyśmy skupili się tylko na jednym z
                    aspektów np. na instruktarzu odnośnie zasad, rozważaniu przypadków nietypowych,
                    porównywania badań pod kątem wskaźnika Pearla, nauką rachunku
                    prawdopodobieństwa (choć jak na jednym wątku można było poczytać,
                    prawdopodobieństwo również wywołało rozmaite wyliczenia). O dobrym przykładem
                    są np. wątki o dokładności pomiarów temperatury.

                    Jeżeli jednak poruszamy temat szerzej, pytając np. dlaczego ktoś stosuje NPR,
                    co mu się nie podoba, czy musi stosować, czy nie musi stosować - to siłą rzeczy
                    wchodzimy na szerokie wody zabarwione różnymi wartościami.

                    Zobaczcie,
                    wychodząc z czysto biologicznego punktu widzenia można by powiedzieć, że każde
                    rozładowanie napięcia seksualnego będzie dobre o ile doprowadzi do jego
                    rozładowania. Wychodząc jednak z takiego założenia można stwierdzić że w
                    małżeństwie pod nieobecność, czy też niechęć małżonka można albo się
                    masturbować, albo korzystać z usług seksualnych płatnych-agencje, lub
                    niepłatnych – korzystać z kochanki (a). W sumie w ten sposób z jednej strony
                    dbamy o naszą rodzinę, czyli nie naprzykrzamy się żonie, a ona nam – razem się
                    kochamy tylko wtedy, gdy oboje mamy na to ochotę i gdy np. jest to możliwe
                    czyli w okresie niepłodnym. A gdy tylko jeden z małżonków ma ochotę lub gdy
                    jest okres płodny korzystamy w samotności lub poza domem.

                    Patrząc od strony samego rozładowania napięcia można by uznać, że jest ok.
                    Patrząc jednak od strony naszych systemów wartości (kultury w której
                    wyrośliśmy) to tzw „ok.” w większości wypadków nie będzie. Nie będzie też
                    jednak w 100 % zgodnych opinii co jest dopuszczalne a co nie, co jest moralne a
                    co nie itd…

                    Poprzezknieje piszesz, że niektórzy to fanatycy, czyli ludzie którzy nie
                    potrafią uszanować innej postawy – dobrze, w takim razie mam pytanie
                    - czy, gdyby Twoja żona przyznała Ci się, że ma kochanka, który daje jej to,
                    czego Ty nie możesz, ale jednak kocha Ciebie i nie chce z Ciebie zrezygnować,
                    ale co najmniej raz w miesiącu musi jeszcze spotkać się z nim to co byś
                    zrobił ?
                    Czy zrozumiałbyś ją i uszanował jej postawę ? Bo jak piszesz jesteś daleki od
                    fanatyzmu ?
                    Zrozumiałbyś swoje słabości i niedomagania i spokojnie byś uznał, że jeżeli ty
                    nie możesz, to niech jej daje to ten drugi facet ?
                    Jeżeli tak, to jestem dla Ciebie pełen podziwu, bo ja bym tak nie umiał.
                    Temat szacunku i wyrozumiałości względem drugiego można ciągnąć dalej np. czy
                    spokojnie byś patrzył, gdyby bliska Ci osoba stawała się alkoholiczką,
                    narkomanką – czy szanowałbyś to, że chce pić, czy też podjąłbyś różne działania
                    mające temu zapowiedz ?

                    Widzisz dotykamy tu tematu dobra – czym jest dobro moje i dobro drugiego
                    człowieka ? Miłość przecież to pragnienie dobra, czyli inaczej mówiąc ochrona
                    przed złem. Jeżeli dla mnie jest złem alkohol w dużych ilościach to gdy będę
                    widział, że ktoś go nadużywa będę próbował to zahamować. Jeżeli uważam za zło
                    chociażby antykoncepcyjne środki hormonalne, które zresztą w polskim Monitorze
                    Rządowym zostały wymienione na liście środków rakotwórczych łącznie z azbestem,
                    ołowiem i innymi podobnymi substancjami – to jak mogę przyjąć neutralne
                    stanowisko, gdy ktoś mi mówi, że je stosuje ? Naturalne dla mnie jest to, że
                    powinien taką osobę ostrzec – ale co ona z tym zrobi oczywiście należy do niej.

                    Chciałbym być daleki od fanatyzmu, czyli tak jak i Ty :) nikt z nas nie jest
                    jednak obojnakiem w sensie wartości – każdy ma jakieś zabarwienie.

                    Osobiście, jeżeli z kimś rozmawiam, to zawsze pytam czy jest z tym co ma
                    szczęśliwy – jeżeli słyszę odpowiedź że TAK to nie próbuję niczego w nim
                    zmieniać.

                    Daleki jestem od uszczęśliwiania/narzucania na siłę – to oczywiste, że taka
                    postawa jest bezsensu.
                    Należy jednak jednoznacznie prezentować swoje stanowisko będąc jednocześnie
                    otwartym na poznawanie prawdy - w tym znaczeniu jak najbardziej należy być
                    czujnym aby nie popaść w fanatyzm w Twoim rozumieniu.

                    Nie jestem też zwolennikiem teoretyzowania, cytowania z książek, gdy tymczasem
                    w życiu pokazuje się coś innego. Staram się unikać głoszenia innym tego, czym
                    sam osobiście nie żyję – i będzie super jeśli każdy z nas tak właśnie będzie
                    robił.

                    Nie traktuję też Ciebie jako konfrontacyjnego obozu z którym należy walczyć,
                    bardziej zależy mi na tym, aby Ciebie zrozumieć.

                    Nie zależy mi również na tym, aby Ciebie przekonać, jeżeli jesteś szczęśliwy to
                    idź tą drogą nadal. Może jednak moje stanowisko komuś pomoże, może nawet ty sam
                    nie będziesz go tylko fanatycznie zwalczał a zobaczysz w nim odrobinę wartości
                    dla siebie.
                    Ja, czytając Twoje wypowiedzi staram się usłyszeć co chcesz powiedzieć, czyli
                    zrozumieć Twój punkt widzenia – piszę „staram się”, bo nie przeczę nie jest
                    łatwe zrozumienie drugiego człowieka.
          • mimoooza Re: Czy badanie szyjki jest zdrowe 03.06.05, 13:38
            ... Z tą różnicą, że Artus rozpatruje problemy NPR-owe nie tylko z
            pozycji "przymuszonego" użytkownika, ale jest publicystą katolickim, więc
            niejako bada wszelkie potencjalne "za" i "przeciw".

            A co do poprzezknieje, wcale nie jestem pewna, czy w ogóle stosuje NPR, czy też
            chce wszystkim te metody obrzydzić (z wiadomych sobie względów).

            Mam nadzieję, że te wypowiedzi o osobach nie zrobią przykrości zainteresowanym.
            Jeśli tak, to przepraszam, nie jest to absolutnie moim celem.
            • burczykowa Czy to było do mnie? 03.06.05, 22:54
              Jesli tak, to odpowiem, że nie upraszczam.
              Nie rozpatruje tutaj intencji określania okresu płodności (współzyc z gumą, nie
              współzyc w ogóle ze względów KK czy innych przekonań), tylko NASTAWIENIE: chcę
              się obserwować (np. żeby wiedziec, kiedy nie wspólżyc, albo kiedy uzyć gumy) i
              MUSZĘ sie obserwowac, bo tak POWINNAM, MUSZĘ, NIE MAM WYBORU (bo tak nakazuje
              mi KK).
              • osieuek Re: Czy to było do mnie? 03.06.05, 23:19
                Tak naprawdę - o ile dobrze odczytałaś przekonania artusa - tacy ludzie jak on
                też nie muszą. Jeżeli uważają w swoim sumieniu, że ten nakaz Kościoła jest bez
                sensu - a artus zdaje się tak uważa - no to kto im zabrania nie stosować się do
                niego? Już św. Tomasz z Akwinu uważał, że należy postępować według sumienia
                przede wszystkim. Jest też taka kategoria, która nazywa się bodaj
                nieprzezwyciężalną niezdolnością do pojęcia pewnych prawd. Można chodzić do
                spowiedzi i nie spowiadać się z tego, czego w sumieniu nie uważa się za grzech.
                    • slawek722 Re: Czy to było do mnie? 03.06.05, 23:36
                      Witaj Artus, ja też już trochę o Tobie słyszałem :)
                      Ale, by nie bazować na domysłach, może przedstawisz nam swoje osobiste zdanie :)
                      i ustosunkujesz się do wypowiedzi koleżanek.
                      Z góry dziękuję.
                    • artus1231 Re: Czy to było do mnie? 03.06.05, 23:40
                      Bo też mam akurat dni płodne. Ha, Ha...
                      To niewątpliwa zaleta NPRu (i tylko NPRu) - wiele wolnych wieczorów na miłe
                      pogawędki. (Tylko jak to ma się do dbania o małżeńską więź? :)

                      Ale sprawa z sumieniem, tak a propos, nie jest taka prosta. Owszem ono
                      decyduje. Możesz nie rozumieć dlaczego czegoś nie wolno, ale co nie wolno to
                      jest jasno i szczegółowo wyłożone - tu wątpliwości czy niepokonalnej niewiedzy
                      nie ma. Gdy jednak postawisz na własne sumienie, to ono natychmiast podpowie: a
                      czy ja jestem całkiem poprawne? :)
                      • osieuek Re: Czy to było do mnie? 04.06.05, 07:17
                        Artus, a ty jak uważasz? Odnalazłeś wiele dziur i mankamentów w kościelnej
                        ideologii NPR. Odczuwasz je jako negatywne dla twego małżeństwa. Wyrażasz ten
                        pogląd głośno, a także nie rezygnujesz z dalszego "szukania dziury w całym", jak
                        to tutaj nazywają. I co? Czy jednocześnie na tyle nie ufasz swojemu
                        doświadczeniu, że uważasz, iż twoje sumienie może nie być uformowane poprawnie?
                        Że gdybyś miał lepiej uformowane sumienie, to przestałbyś odczuwać te złe strony
                        NPR i "marudzić" na forum?

                        Jeżeli tak, dla mnie to schizofrenia. Jeżeli ja uczciwie dojdę do wniosku, że
                        np. coś co robię źle wpływa na moje małżeństwo, to przyjmuję ten wniosek. A nie
                        żyję wciąż z myślą: A może ja nie mam racji? A może to Kościół wie lepiej niż
                        ja, co jest dobre dla mnie i mojego małżeństwa? Dorosły człowiek nie może bez
                        przerwy kwestionować swoich rozstrzygnięć i oglądać się na rozstrzygnięcia cudze.

                        • ecco_mama Re: Czy to było do mnie? 04.06.05, 09:14
                          Czy jednocześnie na tyle nie ufasz swojemu
                          > doświadczeniu, że uważasz, iż twoje sumienie może nie być uformowane
                          poprawnie?
                          > Że gdybyś miał lepiej uformowane sumienie, to przestałbyś odczuwać te złe
                          stron
                          > y
                          > NPR i "marudzić" na forum?
                          >
                          A może to Kościół wie lepiej niż
                          > ja, co jest dobre dla mnie i mojego małżeństwa? Dorosły człowiek nie może bez
                          > przerwy kwestionować swoich rozstrzygnięć i oglądać się na rozstrzygnięcia
                          cudz
                          > e.
                          >
                          A dla mnie taka postawa jest dowodem prawdziwej i głębokiej wiary i
                          całkowitego zufania. Nie każdemu jest to dane, żeby z pokorą przyjmować różne
                          prawdy na zasadzie: "teraz tego nie rozumiem, staram się, ale nie rozumiem -
                          może kiedyś zrozumiem, teraz wystarczy, ze to przyjmuję - bo to na pewno dla
                          mnie dobre". A że się cały czas poszukuje, kwestionuje, buntuje - to już inna
                          sprawa, taka już nasza natura. Dla wielu zwątpienie oznacza odrzucenie, tylko
                          naprawdę mocni (jak Artus np) - nie rezygnują z wytyczonej dla nich drogi i
                          jednocześnie poszukują jej sensu, wierzą, że zrozumieją. Podziwiam i
                          zazdroszczę takiej postawy - ja tak nie potrafię, za słaba jestem.
                            • artus1231 Re: Czy to było do mnie? 06.06.05, 15:09
                              Bo tu nie chodzi o "totalny brak zaufania do samego siebie". Chodzi o pewną
                              stałą otwartość. Do czego by tu sumienie porównać?
                              Może głupie porównanie, ale trochę pasuje: to jest tak jak z rewolucjami w
                              nauce. W okresie normalnym funkcjonuje dany paradygmat. Wszyscy uczeni go
                              przyjmują, spokojnie sobie dzięki temu pracują, nie męczy ich niepewność. Ale
                              trafiają się sytuacje nietypowe (nowe odkrycia), które nie da się zadowalająco
                              wyjaśnić przy pomocy tego paradygmatu i poszukuje się nowego, bardziej
                              uniwersalnego. Uczony musi mieć zaufanie do tego, co się nauczył i co przyjął,
                              ale jednocześnie powinien być otwarty na nowe. Podobnie jest z sumieniem - tak
                              mi się wydaje.
                              A co do moich poglądów i postępowania, to moja małżeńsko-rodzinna sytuacja nie
                              jest tak dramatyczna, bym się musiał realnie zastanawiać, czy NPR trzeba czymś
                              uzupełniać. NPR ma, oprócz niezaprzeczalnych zalet, paskudne, czasem głupie
                              wady, ale one nie narażają - jak dotychczas, dzięki Bogu - mojego małżeństwa na
                              jakieś groźne wstrząsy. Pogodziłem się już z tymi czterema stosunkami na krzyż,
                              a żona pogodziła się z tym, że nie zawsze będzie mieć orgazm. :)
                              I tak to się pomału toczy. Moje szukanie "dziury w całym" wynika z "zawodowego"
                              przypadku. Trzy lata temu dostałem "służbowe polecenie" zajęcia się tematem
                              i ... wsiąkłem aż do teraz. :)
                              • osieuek Re: Czy to było do mnie? 06.06.05, 19:52
                                A więc powiadasz sobie: "Owszem, jest mi trochę źle, że mam tylko 4 stosunki na
                                krzyż i że żona nie zawsze ma orgazm - ale być może kiedyś mojemu sumieniu
                                zapali się światełko i zrozumiem Coś. I już nigdy więcej nie będę odczuwał
                                przykrości z powodu 4 stosunków na krzyż i braku orgazmu u żony, i pojmę, że
                                dotychczas też nie miałem powodu, żeby źle się czuć z tych powodów."

                                ?

    • burczykowa Protestuję!!! 03.06.05, 23:46
      Wszyscy sie tu nagle zbiegli, piszą i dyskutuja, i tak zaczyna byc coraz
      bardziej przyjemnie, a ja juz muszę WAS pozegnać :(((
      Jutro egzaminuję zaocznych i muszę iść spać, coby potem nie spać w trakcie
      egzaminu. Jeszcze posądzą, nie daj, Boże, o jaka niesprawiedliwośc, jak się
      zdrzemnę i nie wszystko usłyszę...
      • ecco_mama Skoro zeszło na "frakcje" i "obozy" 04.06.05, 00:22
        ...wyróżniłabym nie dwie, a trzy grupy uczestników tego forum (nie licząc
        podgrup):
        1. stosujący NPR jako metodę/postawę/styl zycia, swiadomi czym npr jest i
        akceptujący jego niedoskonałości, nie ważne, czy od dawna, czy neofici
        2. "Krytykanci/tki", czasem bardziej, czasem mniej agresywni, bardziej lub
        mniej rzeczowi, czasem po prostu krytykujący z przekory i dla podgrzania
        atmosfery
        i 3. Nowicjuszki, którym lekarz zalecił zainteresowanie się npr-em z powodu
        kłopotów z poczęciem. Kłopoty te najpewniej powstały po długim przyjmowaniu
        antyków, a te osoby raczej przy npr nie pozostaną.

        Pewnie narażę się niektórym, ale dla mnie forumowicze z grupy 2 (do której
        niejako "aspiruję") to barwne postaci, których wypowiedzi mogą chłodzić
        fanatyzm co poniektórych z grupy 1. Jednocześnie jest z kim i o czym
        dyskutować, dają czasem do myślenia. Posty poprzezknieje są przewidywalne,
        dlatego dziwię się, że sławek koniecznie chce znać jego stanowisko - przecież
        to jasne. Ale uważam, że taki ktoś jest tu jak najbardziej potrzebny. Nie jest
        prowokatorem, tylko prześmiewcą i głosem dla równowagi.
        Natomiast grupa 3 to dla mnie strata czasu - pojawiają się tu bez przekonania,
        zadają jakieś pytanko i pewnie nawet odpowiedzi nie czytają. Zresztą - ta
        odpowiedź najczęściej odsyła do linkowni. I na tym się kończy, zadnej dyskusji,
        nic. Może jakieś wyjątki zainteresują się bardziej, ale raczej mają do npr
        stosunek pobłażliwy i pogardliwy - i taki pozostanie. NPR może im się przydać
        nie na całe życie do obserwacji, tylko do osiągnięcia doraźnego celu - zajścia
        w ciążę, które może być bardzo trudne po miesiącach hormonów. A też npr
        niekoniecznie tu pomoże. Tak czy inaczej - wrócą na forum antykoncepcja, żeby
        komentować i wyśmiewać panujące tu średniowiecze.
        Ale cóż - to forum jest dla wszystkich, więc różni się trafiają. A czasem z
        niewinnego banalnego pytanka fajna dyskusja się wywiąże...
        • poprzezknieje Re: Skoro zeszło na "frakcje" i "obozy" 05.06.05, 23:40
          podoba mi sie tutaj uzycie slowa fanatyzm ! bardzo trafne

          dobra defnicja ktora spotaklem to taka ze fanatyk to osoba ktora nie potrafi
          spojrzec krytycznie na swoja postawe

          i spotykam sie z osobami stosujacymi NPR ktore cechuje ewidentnie fanatyzm, sa
          to osoby do ktorych nie trafi sie najciezszymi logicznymi argumentam ale
          jednoczesnie te osoby byle poszlake przeciw antykoncepcji podnoszą bez
          zastanowienia do rangi MEGA ARGUMENTU

          w tym co napisalas ecco_mama widze taka mala troske aby nie powstalo tzw. kółko
          wzajemniej adoracji

          NPR tak ! FANATYZM - NIE!
          • slawek722 Re: Skoro zeszło na "frakcje" i "obozy" 06.06.05, 00:52
            poprzezknieje napisała:

            poprzezknieje napisała:

            > podoba mi sie tutaj uzycie slowa fanatyzm ! bardzo trafne
            >
            > dobra defnicja ktora spotaklem to taka ze fanatyk to osoba ktora nie potrafi
            > spojrzec krytycznie na swoja postawe
            >
            > i spotykam sie z osobami stosujacymi NPR ktore cechuje ewidentnie fanatyzm, sa
            > to osoby do ktorych nie trafi sie najciezszymi logicznymi argumentam ale
            > jednoczesnie te osoby byle poszlake przeciw antykoncepcji podnoszą bez
            > zastanowienia do rangi MEGA ARGUMENTU
            >
            > w tym co napisalas ecco_mama widze taka mala troske aby nie powstalo tzw.
            kółko
            > wzajemniej adoracji
            >
            > NPR tak ! FANATYZM - NIE!


            Wszystko oparte jest jak to piszesz o ideologie, choć dla mnie bardziej trafnym
            słowem jest pewien system wartości.
            Uważam, że nie ma rzeczy w 100% obiektywnych nawet w nauce – zawsze jest to
            wnioskowanie oparte o pewne założenia. Widać też, że gdy założenia się
            zmieniają to często poprzednie teorie przestają istnieć.
            Tu akurat dotykamy dość delikatnych tematów, a obszary nauki, które próbują te
            aspekty badać to:
            - antropologia (kultura, wierzenia itd...)
            - socjologia
            - psychologia
            - pedagogika
            - medycyna
            Czyli jak widać dość szerokie spektrum.

            Gdzieś tu wyczytałem, że portal ma być obojętny światopoglądowo – idea słuszna,
            choć patrząc całościowo nie możliwa do zastosowania.
            Obojętność można by zachować wtedy, jeślibyśmy skupili się tylko na jednym z
            aspektów np. na instruktarzu odnośnie zasad, rozważaniu przypadków nietypowych,
            porównywania badań pod kątem wskaźnika Pearla, nauką rachunku
            prawdopodobieństwa (choć jak na jednym wątku można było poczytać,
            prawdopodobieństwo również wywołało rozmaite wyliczenia). O dobrym przykładem
            są np. wątki o dokładności pomiarów temperatury.

            Jeżeli jednak poruszamy temat szerzej, pytając np. dlaczego ktoś stosuje NPR,
            co mu się nie podoba, czy musi stosować, czy nie musi stosować - to siłą rzeczy
            wchodzimy na szerokie wody zabarwione różnymi wartościami.

            Zobaczcie,
            wychodząc z czysto biologicznego punktu widzenia można by powiedzieć, że każde
            rozładowanie napięcia seksualnego będzie dobre o ile doprowadzi do jego
            rozładowania. Wychodząc jednak z takiego założenia można stwierdzić że w
            małżeństwie pod nieobecność, czy też niechęć małżonka można albo się
            masturbować, albo korzystać z usług seksualnych płatnych-agencje, lub
            niepłatnych – korzystać z kochanki (a). W sumie w ten sposób z jednej strony
            dbamy o naszą rodzinę, czyli nie naprzykrzamy się żonie, a ona nam – razem się
            kochamy tylko wtedy, gdy oboje mamy na to ochotę i gdy np. jest to możliwe
            czyli w okresie niepłodnym. A gdy tylko jeden z małżonków ma ochotę lub gdy
            jest okres płodny korzystamy w samotności lub poza domem.

            Patrząc od strony samego rozładowania napięcia można by uznać, że jest ok.
            Patrząc jednak od strony naszych systemów wartości (kultury w której
            wyrośliśmy) to tzw „ok.” w większości wypadków nie będzie. Nie będzie też
            jednak w 100 % zgodnych opinii co jest dopuszczalne a co nie, co jest moralne a
            co nie itd…

            Poprzezknieje piszesz, że niektórzy to fanatycy, czyli ludzie którzy nie
            potrafią uszanować innej postawy – dobrze, w takim razie mam pytanie
            - czy, gdyby Twoja żona przyznała Ci się, że ma kochanka, który daje jej to,
            czego Ty nie możesz, ale jednak kocha Ciebie i nie chce z Ciebie zrezygnować,
            ale co najmniej raz w miesiącu musi jeszcze spotkać się z nim to co byś
            zrobił ?
            Czy zrozumiałbyś ją i uszanował jej postawę ? Bo jak piszesz jesteś daleki od
            fanatyzmu ?
            Zrozumiałbyś swoje słabości i niedomagania i spokojnie byś uznał, że jeżeli ty
            nie możesz, to niech jej daje to ten drugi facet ?
            Jeżeli tak, to jestem dla Ciebie pełen podziwu, bo ja bym tak nie umiał.
            Temat szacunku i wyrozumiałości względem drugiego można ciągnąć dalej np. czy
            spokojnie byś patrzył, gdyby bliska Ci osoba stawała się alkoholiczką,
            narkomanką – czy szanowałbyś to, że chce pić, czy też podjąłbyś różne działania
            mające temu zapowiedz ?

            Widzisz dotykamy tu tematu dobra – czym jest dobro moje i dobro drugiego
            człowieka ? Miłość przecież to pragnienie dobra, czyli inaczej mówiąc ochrona
            przed złem. Jeżeli dla mnie jest złem alkohol w dużych ilościach to gdy będę
            widział, że ktoś go nadużywa będę próbował to zahamować. Jeżeli uważam za zło
            chociażby antykoncepcyjne środki hormonalne, które zresztą w polskim Monitorze
            Rządowym zostały wymienione na liście środków rakotwórczych łącznie z azbestem,
            ołowiem i innymi podobnymi substancjami – to jak mogę przyjąć neutralne
            stanowisko, gdy ktoś mi mówi, że je stosuje ? Naturalne dla mnie jest to, że
            powinien taką osobę ostrzec – ale co ona z tym zrobi oczywiście należy do niej.

            Chciałbym być daleki od fanatyzmu, czyli tak jak i Ty :) nikt z nas nie jest
            jednak obojnakiem w sensie wartości – każdy ma jakieś zabarwienie.

            Osobiście, jeżeli z kimś rozmawiam, to zawsze pytam czy jest z tym co ma
            szczęśliwy – jeżeli słyszę odpowiedź że TAK to nie próbuję niczego w nim
            zmieniać.

            Daleki jestem od uszczęśliwiania/narzucania na siłę – to oczywiste, że taka
            postawa jest bezsensu.
            Należy jednak jednoznacznie prezentować swoje stanowisko będąc jednocześnie
            otwartym na poznawanie prawdy - w tym znaczeniu jak najbardziej należy być
            czujnym aby nie popaść w fanatyzm w Twoim rozumieniu.

            Nie jestem też zwolennikiem teoretyzowania, cytowania z książek, gdy tymczasem
            w życiu pokazuje się coś innego. Staram się unikać głoszenia innym tego, czym
            sam osobiście nie żyję – i będzie super jeśli każdy z nas tak właśnie będzie
            robił.

            Nie traktuję też Ciebie jako konfrontacyjnego obozu z którym należy walczyć,
            bardziej zależy mi na tym, aby Ciebie zrozumieć.

            Nie zależy mi również na tym, aby Ciebie przekonać, jeżeli jesteś szczęśliwy to
            idź tą drogą nadal. Może jednak moje stanowisko komuś pomoże, może nawet ty sam
            nie będziesz go tylko fanatycznie zwalczał a zobaczysz w nim odrobinę wartości
            dla siebie.
            Ja, czytając Twoje wypowiedzi staram się usłyszeć co chcesz powiedzieć, czyli
            zrozumieć Twój punkt widzenia – piszę „staram się”, bo nie przeczę nie jest
            łatwe zrozumienie drugiego człowieka.


            poprzezknieje napisała:
            > NPR tak ! FANATYZM - NIE!

            SZUKANIE DOBRA, CZYLI NAJLEPSZEGO ROZWIĄZANIA – TAK ! FANATYZM – NIE !
            :)
            • poprzezknieje Re: Skoro zeszło na "frakcje" i "obozy" 06.06.05, 20:59
              slawek odpowiadajac na twoje pytania to brak fanatyzmu nie oznacza automatycznie
              tolerancji dla wszystkiego a szczegolnie zła

              Z NPR jest tak ze oprocz tego ze jest to sobie jedna z wielu z metod regulacji
              poczec to jest to jeszcze metoda ktora Kosciol Katolicki wybral sobie jako
              jedyna dopuszczalną. Konsekwencją tego jest koniecznosc wypracowania
              odpowiedniej ideologii zgodnei z ktora NPR jest jedyną wlasciwa metoda regulacji
              poczec dla calej ludzkosci. Ideologia ta w wielu punktach bazuje na prymitywnych
              argumentach i tutaj jednym z przykladow jest np. ze malzenstwa stosujace NPR
              rzadziej sie rozwodzą - jest to tak samo sensowny argument jak to ze mezczyzni
              chodzacy w czarnych sutannach sa bardziej religijni niz pozostali! czyli co ?
              nalezy nakazac wszyskim nosic czarne sutanny !
              Inne bzdury to takie np. ze osoby stosujace antykoncpecje staja sie agresywni
              wobec swoich dzieci itd. moglbym wymieniac sporo ale to nie miejsce.
              To jest tylko jeden z przykladow takich kwiatkow ktore wymyslaja moralisc
              katolicy aby zobrzydzic NPR.

              Nie wiem jak to sie dzieje ale czesc osob ktore zaczynaja stosowac NPR nabiera
              sie na te pseudoargumenty zupelnie bezmyslnie. Co gorsza sami zaczynają je
              propagowac i rozpowszechniac. Tworzy sie w ten sposob takei kołko wzajemnej
              adoracji osob ktore same nawzajem sie napedzaja i utwierdzaja w tym ze gloszenie
              takich bzdur ma sens. Do dyspozycji mają nawet swoje fora i tu prym wiedzie
              www.lmm.pl gdzie krytyka jest zwalaczana przez administratorow a propagowane sa
              jedynie tresci zgodne z ideologia (chodzby z logika nie mialy nic wspolnego).
              W ten sposob powstaje takie samonapedzajace sie gorono fanatykow NPR
              powtarzajacych bzdury i wierzacych w to ze maja racje.
              Probelem pojawia sie wtedy gdy taki fanatyk zaczyna dyskutowac na otwartym forum
              i trafia na takiego poprzezknieje ktory juz w niejednej dyskusji uczestniczyl i
              calą tą pseudoargumentacje ma w małym paluszku. Nagle okazuje się ze bzdury są
              bzdurami i zaczyna sie cala szopka z logiką.
              Ja przynajmniej wierzę ze po takiej dyskusji taki fanatyk juz nie bedzie tak do
              konca pewny swoich pseudoargumentow i byc moze jakies swiatelko tam mu sie w
              glowie zapali i nastepnym razem sie zastanowi zanim zacznie uogolniac na cala
              populacje na podstawie jednego przyapdku.

              NPR ma swoje zalety i wady. I nie ma co koloryzowac i udawac ze wad nie ma albo
              ze są nieisotne bo w ten sposob obdziera sie NPR z wiarygodnosci. Ludzie beda
              czuli sie oszukani i tylko tyle z tego bedzie. Co wiecej robi sie ludziom w ten
              sposob krzywde tak samo jak w przypadku braku informacji o skutkach ubocznych
              innych metod.
              Nie ma co na sile dorabiac ideolgii, mnozyc jakies pseudoargumenty bo predzej
              czy pozniej ludzie zobaczą ze to są bzdury a jak ktos opowiada bzdury to jemu
              nie zaufają.
              Nalezy mowic tak jak jest i trzeba walczyc z fanatyzmem bo to przynosi szkode
              samemu NPR-owi.
              I juz teraz mozna znalezc glosy ze wlasnie poparcie kosciola szkodzi
              popularnosci NPR a raczej zmuszanie ludzi do tego.

              I na koniec slawek jeszcze raz napisze ze fanatyk to ten co nie potrafi spojrzec
              krytycznie na swoja postawe - tu nie chodzi o inne poglady
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka