czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć?

06.06.06, 09:34
wiem że to trochę dziwne biorąc pod uwagę cel tego forum, ale...

SYTUACJA: podjęliście decyzję że przyszedł czas i planujecie
w jakimś tam terminie podjęcie prób poczęcia życia...

...przygotowujesz się m.in. mierzeniem tempki...

to raczej nie dotyczy sytuację
kiedy staracie się juz któryś cykl z kolei
i zaczynacie wątpić czy wybieracie dobry moment na te starania...
bo to w pełni rozumiem

...ale czy te z was które się przygotowują dopiero do starań
bo jest dośc duzo takich wątków ;)))
nie mają wrażenia (tak jak ja niestety),
że ta chęć wiedzy i kontrolowania jest trochę stresująca???

Co prawda dopiero 2 cykl mierzę tempkę
a planujemy próby poczęcia dopiero w okolicy wrześniu,
wczesniej czy później nie ma już raczej wiekszego znaczenia...
ale juz widzę że chyba lepsze rozwiązanie to odpuszczenie sobie
i przysłowiowa wpadka bo za kazdym razem ;)
mam przed oczami wykres i mam małego stresa...
dni płodne, niepłodne, mozna czy lepiej nie ?

czy któraś to rozumie?

mam wrażenie...
że to oczekiwanie na 2 kreski będzie chyba nie do zniesienia,
okres będzie katastrofą,
a seksik bedzie "robieniem dziecka"

chyba nie umiem przestać o tym mysleć...

chyba dam na luz...i po prostu przestaniemy uważać...
jak nam przez rok nie wyjdzie to chyba wrócę do mierzenia...

co sądzicie?
    • fiamma75 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 09:45
      Myśmy stosowali npr wpierw, żeby uniknąć poczęcia a potem, żeby je uzyskać,
      więc dla nas nie było to nic nienaturalnego czy stresującego :-) Robiłam to
      samo, tyle że w innym celu. Weszło mi to tak w krew, że źle się bym czuła bez
      obserwacji :-)
      • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 10:40
        hmmm, a czy w takim razie, szybko zaszłaś w ciażę?

        bo najbardziej obawiam się tego rozczarowania które moze nastapić,
        że się nie udało, a przecież owu była, wszystko się zgadzało...
        i tak będzie miesiąc w miesiąc...

        Mam znajomych którzy o dziecko starali się ponad 8 lat
        (wszystko było ok, robili wszystkie możliwe badania, ona biegała od gina i
        strawdzała owu,
        robili wszystko dosłownie, wszystko... i lekarze rozkładali ręce i nie
        wiedzieli co się dzieje...)

        każdy okres = załamanie nerwowe

        gdy doszli do wniosku że chyba jednak adopcja...udało się zaciążyć ;)


        ....kilka razy kiedy myśleliśmy, że tak z wpadki nam się udało,
        to było coś pięknego ;)

        a potem płacz i rozczarowanie

        chyba na dłuższą metę długo bym tak nie pociągnęła...
        rzeczywiście starjąc się o dziecko...
        gdydy to długo trwało...
        • fiamma75 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 13:15
          w 11 cyklu czyli musieliśmy trochę poczekać, ale to właśnie wykres temp.
          pokazał nam, że się udało i zachęcił do testu.
          • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 13:36
            no to troche dłuuugo...czyli nie do końca dzięki NPR

            tak do trzech razy sztuka...ok moze bym się przekonała,
            ale 11 to równie dobrze i bez NPR pewnie by się udało,
            u zdrowych par standardem jest ok.6 miesięcy a niektórzy twierdza że rok...

            będąc na twoim miejscu pewnie co najmniej 10 razy ręce by mi opadły...

            Lekarze radzą robić test po terminie okresu i zgadzam się z tym
            bo przed okresem wszystko może się skończyć zanim na dobre się zacznie...
            • fiamma75 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 13:52
              Norma to rok dla zdrowych par. U nas były pewne problemy u mnie. Ręce mi nie
              opadały, może dlatego, że nigdy nie miałam schizy, że muszę zajść w ciążę i
              już.
              Cóż, dzięki pomiarom wiedziałam, od kiedy brać Duphaston, że mam dobrą fazę
              lutealną itp.
              • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 15:31
                no to racja, podtrzymanie jest ważne a bez kontrolingu można to przegapić...
    • nglka Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 10:10
      megisa1 napisała:

      > ...przygotowujesz się m.in. mierzeniem tempki...
      >
      > to raczej nie dotyczy sytuację
      > kiedy staracie się juz któryś cykl z kolei
      > i zaczynacie wątpić czy wybieracie dobry moment na te starania...
      > bo to w pełni rozumiem
      >
      > ...ale czy te z was które się przygotowują dopiero do starań
      > bo jest dośc duzo takich wątków ;)))
      > nie mają wrażenia (tak jak ja niestety),
      > że ta chęć wiedzy i kontrolowania jest trochę stresująca???

      Nie, ja nie mam takiego wrażenia - natomiast odkąd mierzę mam świadomość, że
      coraz lepiej poznaję swoje ciało i nie chce mi się wierzyć, że kiedyś co cykl
      sądziłam, że mam drożdżycę, bo miałam śluz kremowy z grudkami (wybacz za opis
      ale jedyny trafny opisujący sytuację) - i z uwagi na częste wyjałowienie
      organizmu - ze strachu przed rozjuszeniem się choroby - globulkowałam się co
      miesiąc (większość pod kontrolą lekarza a żaden z nich nawet nie zasugerował
      możliwości, że to zwyczajny śluz poowulacyjny).
      Nie rozumiałam też uwrażliwienia brodawek związanego z owulacją ani przerostu
      gruczołów utkowych związanego ze wzrostem progesteronu - słowem - byłam po
      prostu ciemna masa i tyle.
      I wbrew pozorom jestem spokojniejsza niż zanim zaczęłam mierzyć - wiem kiedy
      wystąpiła owulacja i nie stresuję się, że doszło do zapłodnienia 22 dnia cyklu
      no bo mam przed sobą wykres - bez wykresu nie miałabym tej pewności - wzrost
      temki świadczy o przebytej owu więc już 4 dni po skoku - hulaj dusza.
      Ja też przygotowuję się dopiero do roli macierzyństwa i również, mimo, że
      niejako uważamy (chociaż stosunekj przerywany w dni płodne nie jest żadną
      skuteczną metodą) - zużywam 2 do 4 testów co cykl. Bez stresu, ze świadomością,
      że jak się pojawi to będzie kochane.

      I tak na prawdę, jeśli oczekujesz dziecka czy podświadomie liczysz, że może
      zaistnieć ciąża - to stresujesz się i wyczekujesz bez względu na to czy mierzysz
      temperaturę, czy też nie.

      A co do ostatniego stwierdzenia - odnośnie seksu - nawet, gdy dojdzie do daty
      pklanowanego poczęcia (kupa czasu - wrzesień 2007) i do tej pory nie zaciążę -
      dalej seks będzie dla nas dwojga a nie dla, za p[rzeproszeniem - "zrobienia
      dziecka" - dziecko jeśli ma być to będzie a jeśli ludzie się kochają to i będą
      to sobie w konkretny sposób okazywać.
      Widzisz, żadna przesada nie jest dobra - są ludzie którzy i bez mierzenia tempki
      ograniczają się do współżycia dopiero w dni, kiedy zaczynają czuć śluz płodny.
      Więc tak na prawdę nie ma to znaczenia a świadomość przy poznawaniu włąsnego
      ciaa znacznie się zwiększa.

      • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:10
        hehe ciemna masą
        juz chyba nie jestem
        bo świadomość swojego ciała mam i to chyba niezłą ;)
        zmiany w organiźmie potrafię zaobserwować
        juz nie tylko ja ale takze mój kochany...
        ...rewelacyjnie rozpoznaje fazy mojego cyklu po chumorkach...
        o dziwo trafia w 10-ę hehe jak sie okazuje hehe

        ale wraz z mierzeniem tempki doszła większa pewność "TO WŁAŚNIE TEN MOMENT!
        i to mnie stresuje, bo wiem o tym wcześniej.
        Przed mierzenem myślałam po fakcie "O KURCZE CHYBA BYŁA OWULACJA, ALE NUMER
        MOZE COŚ Z TEGO BĘDZIE"

        a że cykle mam bardzo regularne to nigdy długo czekać nie musiałam ;)
        sprawa się wyjaśniała.

        wiadomo że seks jest dla dwojga ;))))
        a moze być inaczej? to chyba nie jest wtedy sex ;))))


        Mi chodzi o TEN MOMENT,TEN DZIEŃ,TO PRZEKONANIE że POWINNO się udać...

        Chyba wolę niewiedzieć że własnie mam owulacje i po prostu cieszyc się seksem ;)
    • bluebebe Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 10:10
      ja w którym momencie tak bardzo chciałam mieć dziecko, że i tak myślałam tylko
      o tym. Gdybym nie stosowała npr też bym myślała. Wydaje mi się, że to dotyczy
      chyba większości kobiet, które świadomie się decydują na dziecko, a im nie
      wyjdzie od pierwszego, czy drugiego razu. Spirala się nakręca.
      Przyznam, że w któryms momencie chciałam wyrzucić wszstkie termometry,bo miałam
      dość, że kładę się spać z myślą "ciekawe jaka jutro będzie temperatura".
      Ale tak jak pisałam, jeśli się bardzo pragnie dziecka to myśli krążą wokół tego
      niezależnie od stosowanych metod.
      I na koniec dodam, że w ciążę zaszłam przy użyciu npr, w trakcie wielkiego
      stresu z tym związanego i nic a nic nie wyluzowałam - jak to niektórzy zalecają.
      • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:31
        Ja nie myślę o niczym innym tylko o dziecku już chyba od 4-5 lat ;-))))

        Może właśnie dlatego żeby się nie nakręcać, że własnie się nie udało
        może aż tak tego nie kontrolować...


        moje gratulacje ;)))

        więc może jednak mały stresik nie przeszkodzi jak przyjdzie w końcu ten
        cholerny wyczekany wrzesień ;)
        bo tak naprawdę to też nie wiem czy liczyc po cichutku nie będę...
    • hodka Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:10
      Ja zaczęłam mierzyć po porodzie.
      Wcześniej nie bardzo wierzyłam w NPR - bo go nie znałam, ale starając sie o
      dziecko miałam dużą świadomość swojego ciała (u mnie objawy jajeczkowania były
      wtedy bardzo wyrtaźne). Nie wpadłam na pomysł, żeby mierzyć temperaturę :)
      Udało nam sie zajść w ciążę w 3 cyklu - to równo średnia krajowa. Mimo, że nie
      było jeszcze dużego ciśnienia drugie niepowodzenie było dla mnie ogromnym
      rozczarowaniem...
      Rozumiem, że to dla Ciebie sters. Jeżeli tak jest, to lepiej nie mierz tej
      temperatury - zdaj się na instynkt i naturę - w czasie owulacji libido jest
      najwieksze, więc to wykorzystaj :)
      Powodzenia

      Kto i po co wymyslił sygnaturki?
      • horpyna4 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:27
        Ale przecież jeżeli chcesz zajść w ciążę, to wcale nie musisz mierzyć
        temperatury! Ważne jest, żeby współżyć w te dni, kiedy jest śluz płodny.
        Pomiar temperatury jest ważny, jeżeli nie chce się zajść w ciążę.
        Oczywiście, pomaga wykryć różne nieprawidłowości, jak np. zbyt krótka faza
        lutealna. Ale jeżeli już wiesz, że nie masz takich problemów, to rzeczywiście
        na jakiś czas odpuść sobie pomiary.
        • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:40
          tempkę zaczęłam mierzyć właśnie żeby wiedzieć kiedy JEST TEN MOMENT,
          ale widzę że to w moim przypadku nie był dobry pomysł,

          jestem chyba zbyt uczuciowym zwierzątkiem i strasznie się tym przejmuję...



      • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 11:46

        dzięki,odpowiedź na 2 odpowiedzi ;-) jest poniżej


        ...a sygnaturki są po to żeby dodać coś od siebie...
        co niekoniecznie związane jest z wątkiem ale coś o nas mówi...


        ...nie mam pojęcia kto to wymyslił...

        Moja mi przypomina, że SIEBIE LUBIĘ!!! I JUTRO BĘDę JESZCzE BARDZIEJ
        tak po prostu jest mi lepiej jak sobie to czytam... ;)))
    • lilith76 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 06.06.06, 13:48
      celem forum jest dyskusja i wspieranie się w npr niezależnie czy ma pomóc w
      uniknięciu, czy w doprowadzeniu do poczęcia :)

      ja należę do pierwszej grupy.
      kiedy pomyślę o dziecku, to właśnie podziękuję npr i zdam się na żywioł. dla
      mnie mierzenie temperatury, badanie śluzu, szyjki kojarzą się z mechanizacją i
      instrumentalizacją starania o dziecko. kobieta zaczyna traktować ciało jak
      inkubator, męża jak - za przeproszeniem - inseminatora ;)
      ja i mój partner mamy swoje temperamenty i wiem, że spokojnie co drugi dzień
      bez problemu damy radę, nie musimy dokładnie trafiać w określony dzień.
      po lekturach for wiem, że nie należy nastawiać się na zaciążenie od razu, to
      może zająć kilka cykli, więc dam sobie roczny margines na starania bez stresu.

      niestety, do niedawna miałam ciężkie PMS-y, przed okresem czułam się jak w
      ciąży (łącznie z mdłościami i omdleniami), więc dla mnie wiarygodnym dobrym
      znakiem będzie dopiero opóźnienie miesiączki.

      zakładam, że jak dotąd nie będę miała większych hormonalnych problemów.
      jeśli się jakieś pojawią, to pewnie zrewiduję pogląd.
      • agnieszka_111 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 12.06.06, 13:10
        my z mężem stosowaliśmy NPR przez dwa lata w celu uniknięcia ;o)
        gdy myśleliśmy o potomku i nie wychodziło, ja zaczełam dobierać sobie do
        głowy.... jeden, drugi lekarz...Pierwszy wysłał mnie na badania, drugi zapisał
        tabletki, a my postanowiliśmy że najpierw spróbujemy "na zywioł" i udało
        się ;o)(w szóstym cyklu) - myślę że to mogła być blokada psychiczna z mojej
        strony albo poprostu coś nie zaskoczyło na początku.

        Tak czy inaczej myslę że nie ma reguły ;o)

        pozdrawiam
        i życzęudanych starań ;o)
        • megisa1 Re: czy nie żałujecie że zaczęłyście mierzyć? 13.06.06, 09:34
          gratuluję! ;)) my też postanowiliśmy,
          że idziemy na żywioł i przestaniemy po prostu uważać,
          choć badania sobie zrobimy, żeby bez sensu nie stracić roku jakby się okazało
          że mamy jakieś chlamydie albo inne paskudztwo...
Pełna wersja