wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:(((

25.04.07, 14:56
Przepraszam, że tu piszę, ale wiem, czego mogę sie spodziwać na innch forach -
pewnie dostanę rady, żebym sobie kogoś znalazła:(

Jestem mężatką z 1,5 roczym stażem, w trakcie małżeństwa łącznie z nocą
poślubną współżyliśmy może z 3- 4 razy. W momencie ślubu byłam już w ciąży
(wiem, że to źle), ale w czasie narzeczeństwa po prostu czasem nie umieliśmy
się powstrzymać. Mało tego, martwiłam się bardzo jak wytrzymamy czas
abstynencji:( Okazuje się, że niestety można:((((( W trkacie ciąży mój mąż nie
chciał zbliżeń wymawiając się troską o mnie i o dziecko, ale obiecywał, że
odbijemy sobie to wszystko po narodzinach dziecka. Poród był koszmarem -
niestety - na sali porodowej był mąż i wszystko widział:( Piszę niestety, bo
poród w niczym nie przypominał sielankowego porodu rodzinnego - wyłam z bólu,
rodziłam przez kilkanaście godzin bez postępującej akcji porodowej, fundowano
mi masaż szyjki macicy za masażem, odmówiono znieczulenia, choć nie umiałam
wytrzymać z bólu, nie pozwolono chodzić, musiałam leżeć przypięta do kroplówki
w którj podawani oksytocynę:((( Podczas porodu krwotok, rozejście się spojenia
łonowego itp. Gdybym wiedziała, jak będzie wyglądał mój poród, nigdy nie
zdecydowałabym się na poród rodzinny. Dziś mam skutki - 0 seksu. Sądzę, że już
nie pociągam mojego męża. Zasypiamy jak para emerytów cmokając się w policzek.
Nie jestem "ciągle zmęczona" jak to opisują poradniki, staram się dbać o
siebie, pracuję, dzieckiem opiekują się babcie( bardzo często maluszek u nich
sypia )To mój mąż na wszystkie moje podchody - odpowiada - jutro. Nie chce ze
mną na ten temat porozmawiać, o wizycie u jakiegoś specjalisty nie ma mowy.
Nie wiem, co mam robić. Wiem, że mój mąż nie ma nikogo na boku, jesteśmy
młodzi, piękni i .... :(((

Co dzień muszę zasypiać u boku najukochańszego mężczyzny, który pociąga mnie
najbardziej na świecie i... nic...
    • wiosenka1 Re: wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:((( 25.04.07, 15:23
      napisałam na priv
    • smutna_aga Re: wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:((( 25.04.07, 15:41
      Odpiszę tutaj, dobrze? Bo jakoś z poczty nie chce przejść:( Tak wyglądam
      inaczej - pękła mi cała szyjka, pochwa, :( Wszystko zostało zszyte, wygląda nie
      za ciekawie, potem wyrosła ziarnina, teraz już lepiej, ale czuję zgrubienia
      Smarowanie jakimiś tam żelami nie pomogło, może kiedyś.
      Nie, nikomu o tym nie mówiłam, kiedyś pewnej osobie, zamiast rad usłyszałam, że
      to moja wina - i moralizowanie, że kiedyś chłopy nie były przy swoich rodzących
      żonach i było ok.. Kiedyś się też wyżaliłam na podobnym forum (tzn. miałam
      wrażenie katolickim, liczyłam na jakieś wsparcie, no to kobiety na mnie napadły
      za ten brak współżycia w czasie ciąży i że się zgadzałam wtedy na brak
      seksu:(Trochę na zasadzie, jak się zgodziłaś na to, to teraz masz. Chyba nie
      miałabym odwagi mówić o braku seksu ze znajomymi. I nie chodzi mi o sam fakt
      mówienia a o konsekwencję.
      Próbowałam "zgwałcić" męża - to nic nie daje. Wynosi się na kanapę w pokoju
      gościnnym i koniec.
      Urodziłam rok temu. Od tamtego czasu - nic.:(
      • mrj77 Re: wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:((( 25.04.07, 15:57
        przede wszystkim nie daj sobie nic wmówić: to nie wina porodu rodzinnego
        (zakładam, że mąż chciał w nim uczestniczyć) ani wstrzemięźliwości w czasie
        ciąży - my mamy dwoje maluchów, najpierw seks wyłącznie planowany, żeby "się
        udało", potem przy obu ciążach zero seksu (praktycznie od początku), porody
        rodzinne, z tych "łatwych", ale za to potem komplikacje przy gojeniu się
        zszycia: mąż sam masował, smarował maściami itd. a teraz jest jak w miesiąc
        miodowy - czyli wg mnie to coś w psychice męża mu przeszkadza, i trudno
        wyrokować, czy po tradycyjnym porodzie byłoby inaczej... nie potrafię Ci nic
        doradzić, mogę tylko wirtualnie przytulić...
    • kasiadud porozmawiaj z Nim 25.04.07, 18:44
      Cześc. Czy zapytałaś się jego tak po prostu dlaczego unika zbliżeń? Może to
      całkiem inny powód niz myslisz. Skoro się kochacie, a nie piszesz o tym żeby
      tak nie było porozmawiaj z nim tak szczerze jak tylko potrafisz. Powiedz że go
      kochasz i pragniesz. Jesli to nie pomoże to chyba tylko wizyta u specjalisty.
      Powodzenia.
    • nati1011 Re: wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:((( 25.04.07, 19:50
      Nie ma sprawiedliwości na świecie. Ja bym chciała, żeby mój czasem wytrzymał
      kilkunastodniową przerwę, ty masz problem w drugą strone :)))

      Ale na powaznie
      kobiety dużo pisza o swoich problemach, czy obawach a zapominamy czasami, że i
      faceci nie są maszynami. Na pewno zachowanie twojego męża nie jest normalne. Na
      odległośc nie da się stwierdzić, co jest przyczyną tego. Bez szczerej rozmowy
      się nie obejdzie - a nawet wielu. Do sexu go nie zmusisz, ale chyba potraficie
      jeszcze ze sobą rozmawiać. Ostrzegam, to co usłyszysz może być bardzo bolesne,
      ale jeżeli zależy ci na utrzymaniu rodziny, to musisz przez to przejść. On
      pewnie boi się, że to co ma ci do powiedzenia będzie przykre. Musisz go jednak
      przekonać, że się tego nie boisz. Jeżeli nie dowiesz się gdzie leży problem,
      nie uda się go rozwiązać. Chyba, że mąż zdecyduje się na indywidualną terapię.
      Cokolwiek byś jednak nie usłyszała, nie bież tego od razu do siebie. To może
      być tylko jego odczucie, któremu w żaden sposób nie jesteś winna.

      Coś jeszcze mi się nasuwa. Być może twoj mąż zaczął cię utożsamiać z matką.
      Piszesz, że te problemy zaczęły się już w ciąży. Przestałaś być dla niego żoną
      a zostałaś utożsamiona z matką. A przecież z matką się nie sypia. Poród tylko
      pogłębił problem. To taki rodzaj schizy ciążowej w męskim wydaniu. Widział, jak
      bardzo cierpisz i za nic nie chce cię narażać na ponowne cierpienie, bo czuje
      się winny że musiałaś tak cierpieć.

      Spróbój porozmawiać, ale raczej nie obejdzie się bez pomocy specjalisty.
      • wiosenka1 Re: wiem, że to nie to forum, ale się wyżalę:((( 25.04.07, 22:06
        Super to Nati napisalas, faktycznie moze Twoj m obawia sie ze zajdziesz w
        ciaze, on na pewno strasznie cierpila psychicznie przy Twoim porodzie!!!
        Mój m po moim 36h porodzie powiedzial, ze najgorsze bylo to ze on nic nie mogl
        zrobic.

        Rybka ja tez jestem za rozmowa z m, musisz drazyc ten temat, nie gniewaj sie ze
        tak napisalam o rozmowie ze znajomymi, ja zawsze bylam wylewna, gadalam i
        czasem czkawka sie to odbilo to fakt.

        Nie poprzestawaj na jednej rozmowie, byc moze m nie od razu sie otworzy.

        I pamietaj bedziemy Cie wspierac, bardzo Cie przytulam, przykro mi strasznie ze
        tak w zyciu sie uklada.
Pełna wersja