trudna defloracja...

20.08.07, 14:11
Cześć!

Wiem, że forum dotyczy innej tematyki. Chciałam jednak poradzić się
doświadczonych osób, których trochę brakuje w moim najbliższym otoczeniu.
Od ponad tygodnia jestem szczęśliwą mężatką. Stosujemy NPR. z mężem czekaliśmy
ze współżyciem na "po ślubie". Od tygodnia podejmujemy bezskutecznie próby
pozbawienia mnie dziewictwa. Ginekolog uprzedzał mnie, że mam solidną błonę
dziewiczą i 1. raz nie będzie przyjemny, ale my nie dajemy rady. Po prostu
zaciskam się i uciekam w momencie czucia silnego bólu i nic się nie udaje. To
już powoli błędne koło - im bardziej stresuję się tą sytuację, tym bardziej
się zamykam i odwrotnie. Próbowaliśmy już kilku sposobów - podkładania czegoś
pod pupę, kochania się bez planowania, ręczniczków itp., nawet mąz mnie
spijał, ale ja się nie dawałam.
Co robić? może macie podobne doświadczenia i coś mi poradzicie?
Czy tylko ginekolog coś tu pomoże? mam nadzieję, że damy radę sami...

Serdecznie pozdrawiam, z góry dziękując za pomoc:)
Alina
    • nglka Re: trudna defloracja... 20.08.07, 14:18
      Aby oszczędzić sobie bólu i nie dopuścić do psychicznej blokady przed
      współżyciem - proponowałabym nacięcie błony u ginekologa.
      • wiosenka1 Re: trudna defloracja... 20.08.07, 18:53
        troll?
        • alina011 Re: trudna defloracja... 20.08.07, 19:10
          Nie troll. Naprawdę mam kłopot.

          Alina
          • wiosenka1 Re: trudna defloracja... 20.08.07, 19:14
            kiedys koleżanka miała podobny problem, ale to ciężko zbadać na oko
            czyjąś anatomię, ona zacisnęła zęby i przebolała

            ale może faktycznie lepiej zrobic niewielkie nacięcie i po krzyku

            pozdrawiam, daj znać co tam wyszło
            • agafrytka Re: trudna defloracja... 20.08.07, 21:10
              Cześć Alina.
              Naprawę,aby się nie męczyć idź do gina,niech natnie Ci tę błonę.
              Moja kumpelka mota się z tym już 4 rok/jeszcze są małżeństwem/.Miała
              nacinaną błonę,ale coś tam jeszcze pozostało co uniemożliwia
              współżycie.Szooook.Ale u niej dodatowo doszła pochwica,dlatego to
              tak długo trwa.Są na dobrej drodze,bo jeżdżą na terapię.

              Aby oszczędzić sobie przede wszystkim bólu psychicznego,poproś gina
              o lekki zabieg.
              Alina,spokojnie,na pewno sobie poradzicie.Takie rzeczy się zdarzają.
              Dacie radę.
    • kafebiba Re: trudna defloracja... 20.08.07, 22:09
      Hmmm....Miałam identyczny problem. Podróż poślubną spędzaliśmy w Grecji. Postanowiliśmy nie poddawac się i próbowac do skutku. Zreszta do ginekologa mogłabym pojsc dopiero po powrocie do kraju. Wyszło więc, że nasza noc poślubna trwała tydzień:) Bolało potwornie, nie pomagały nawilżacze, znieczulacze- nastrój, wino, czułe słowa, delikatnośc/gwałtownośc. Udało się cudem. Mało tego - dłuzszy czas potem ciągle się bałam, że będzie tak samo. Dlatego lepiej niech pomoże ginekolog, żeby uniknąc w przyszłości kojarzenia współżycia z bólem. Powodzenia! :)
    • deigratia Re: trudna defloracja... 21.08.07, 08:22
      Cześć!

      Mi 3 ginekologów przed ślubem powiedziało, że noc poślubna może okazać się
      niemożliwa (pierwszy, że mogę się dodatkowo zrazić do seksu). Powód: zrost na
      błonie/ wyjątkowo gruba błona bez żadnych prześwitów. Szukałam pomocy, bo.. nie
      mogłam sobie włożyć termometru do pochwy:)) I wyszło, że nie jestem idiotką,
      która nie zna własnej anatomii, ale rzeczywiście otworek, jaki tam był,
      wystarczał jedynie na krew miesięczną.
      Ostatniemu ginowi pozwoliłam wypisać skierowanie do szpitala, bo facet był i
      strasznie się upierał. Zabieg zrobili mi pod narkozą. Mówili, że niby dałoby się
      na żywca, ale za bardzo jestem spięta. Potem miałam mały żal, że w taki sposób
      odbyła się moja utrata dziewictwa :)) ale gin, który dał skierowanie,
      "przywrócił mi humor" - otóż na kontroli nawrzeszczał na mnie, że to źle zostało
      zrobione, że za mało i że i tak się nie uda (nie mógł włożyć wziernika, zostawił
      mnie z nim przy otwartych drzwiach i poleciał po audytorium na poparcie swoich
      słów, ewentualnie wspólne pchanie metalu,brr..). Więcej do niego nie poszłam.
      Nowy gin obejrzał mnie, powiedział, że nie widział przed, ale że.. ciągle
      wyglądam jak dziewica. Jednak w spokoju w warunkach bezpieczeństwa i
      pewności/małżeństwa na pewno się uda. Uwierzyłam mu tak bardzo, że podeszłam do
      sprawy bez blokady psychicznej. Mój mąż znał całą historię i w decydującej
      chwili wycierał moje łzy, ale się nie poddał a ja - nie miałam jak uciec ;)

      Proponuję iść skonsultować się jeszcze z jakimś zaufanym ginem. Może pewne
      nacięcie jest rzeczywiście potrzebne (u mnie "przed" niemożliwe było
      zaaplikowanie sobie globulki a wymaz na czystość mądra pani ginekolog nie wiem
      jak zrobiła, ale na pewno nie ze środka; po dało się włożyć najmniejszy z
      możliwych wzierników, ale nie dało się go otworzyć). Jeśli natną - przychodzi
      ulga psychiczna i wiara, że teraz to luz. Jeśli będą upierać się, że nie trzeba,
      to polecam podejście: tysiące przez to przeszły, mi też się uda! Ból jest dość
      krótki, później już nie występuje i szybko się o nim zapomina. Psychika to
      najgorsza blokada. NIE DAJ SIĘ JEJ!! Jeśli chodzi o lęk przed bólem, to niestety
      trzeba go zwalczyć (będą w życiu gorsze np. poród:)) Pomyśl o mężu, jak on się
      czuje w tej sytuacji. Ja chciałam być dla mojego dzielna i piękna :)

      Sorki, jeśli dla kogoś za dużo szczegółów.
      Jeśli masz jakieś pytania, to pisz na adres gazetowy. Powodzenia!

      PS. W filmie "Kinsey" (nie polecam) jest motyw, że bohater nie może skonsumować
      małżeństwa. Idą do seksuologa; nie jest pokazane, jaką tajemną wiedzą on się z
      nimi dzieli. Potem jednak scena, że im się udaje - zalecił? mało romantyczną
      pozycję na początek - od tyłu na klęczkach. Może warto zastanowić się nad
      pozycją? Może niekoniecznie ta, ale jednak pokombinować? (po tym jak jednak gin
      da zielone światło)
    • lilith76 Re: trudna defloracja... 21.08.07, 14:12
      Na Zdrowiu Kobiety jest gdzieś zarchiwizowany wątek "Pochwica" - to tylko taka niefajna nazwa, a po ilości postów widać było, że zjawisko wcale nie rzadkie. Mnóstwo dziewcząt/kobiet przez to przechodziło. Ja też, choć pewnie moja błona była klasyczna.
      Mechanizm jest taki, że ciało przeczuwa, że będzie bolało i mięśnie zaciskają się odruchowo, boli, ciało pamięta, że boli, ciało przeczuwa... Zaklęte koło.

      Pomagają nawilżacze i odpowiednia pozycja. Mnie pomogła "na jeźdzca" - to ja kontrolowałam nacisk, kiedy potrzebowałam, to mogłam się wycofać. Trwało to prawie godzinę, milimetr po milimetrze. Wydaje mi się, że klasyczna jest najgorsza, bo kobieta jest bezradna, nikt nie lubi jak mu się zadaje ból, a on nic nie może zrobić.
      I nie trzeba się nastawiać, że od drugiego razu będą dwukrotne orgazmy. Ciało przyzwyczaja się powoli, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i tak na prawdę ja swobodę uzyskałam dopiero po jakimś 1,5 roku. Ale jak ma się obok siebie kochanego faceta, to tylko taki drobiazg, który można rozładować żartem.

      Też przepraszam za szczegóły, ale nie mamy chyba na forum pryszczatych nastolatków płci męskiej ;)
      • lilith76 Re: trudna defloracja... 21.08.07, 14:16
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=22661468&a=23060676&s=0
        • agafrytka Re: trudna defloracja... 22.08.07, 01:56
          Dziewczyny,nie przepraszajcie,myślę,że autorce wątku bardzo przyda
          się do zrozumienia problemu taki właśnie opis.
          Myslę,że nic tu nikogo nie gorszy.
      • jola_ep Re: trudna defloracja... 02.09.07, 14:04
        > Wydaje mi się, że klasyczna jest najgorsza,
        > bo kobieta jest bezradna, nikt nie lubi jak mu się zadaje ból, a on nic nie może zrobić.

        Mam nieco odmienne zdanie (i doświadczenie). Pozycja klasyczna jest najlepsza, pod warunkiem, że to kobieta kontroluje sytację :) (a można - choć dużo tu zależy też i od partnera). Pozycja ta ułatwia rozluźnienie, jeszcze lepiej jak pod biodra podłoży się np. niewielką poduszkę.

        > I nie trzeba się nastawiać, że od drugiego razu będą dwukrotne orgazmy.

        Jeśli planuje się związek na długie lata, to chyba nie warto mieć wszystkiego od razu, bo się przeje ;)

        Pozdrawiam
        Jola
    • s_biela Re: trudna defloracja... 22.08.07, 19:23
      Też coś takiego przerabiałam...

      My postanowiliśmy, z że to zrobimy, i chyba przedewszystkim przez tą
      moją zawziętość dzięcioła się udało ;)

      A próbowaliśmy dłuugo i wcale różne pozycje ani poduszki pod pupą
      nie pomogły! moim zdaniem nawet skomplikowały...

      Poprostu najpierw włożyłam palec, a potem pokierowałam go tą drogą.

      Tyle bólu bym zaoszczędziła, gdyby tylko przyszło mi do głowy, że
      trzeba zmienić kąt...

      Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!
      • alina011 Re: trudna defloracja... 28.08.07, 16:44
        Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i porady.
        Udałam się do ginekologa, gdzie powiedziano mi, że powinno nam się udać w
        warunkach domowych. Lekarz przepisał maść znieczulającą, którą się posmarowałam.
        Trochę pomogło. Próbowaliśmy trzy razy, za ostatnim krew się mocno polała i mimo
        maści bolało, więc mam nadzieje, że to już TO. Niestety okres przerwał nasze
        próby,może i dobrze, bo teraz się zagoję, a za kilka dni zobaczymy, co z tego
        wyszło.
        W każdym razie mam już do tego swobodniejsze podejście, mój mąż także. Istnieje
        duże podejrzenie, że już nam się udało (do końca).

        Dzięki raz jeszcze!
        Alina
        • wiosenka1 Re: trudna defloracja... 28.08.07, 16:48
          powodzonka, samych przykjemności Ci życzę
          • czarekania Re: trudna defloracja... 31.08.07, 09:24
            Dziewczynki...jak ja sie ciesze,ze znalazlam to forum i dziekuje Wam za
            wszystkie wypowiedzi!Jestem mezatka od roku i wciaz mamy problem...to
            straszne...jak ktos tego nie przezyl,to nie zdaje sobie sprawy jak to
            meczy...wydaje sie ,ze wszyscy normalnie wspozyja,tylko my jacys inni:(Bedziemy
            dalej probowac...
            • wiosenka1 Re: trudna defloracja... 31.08.07, 10:16
              ten wątek był dla mnie szokujący (tylko na początku) nie wiedziałam,
              że moga być problemy takiej natury

              ale ja Ci Czarekania radzę nie czekaj, udaj sie do giona na mały
              zabieg, rok czasu to długo

              pozdrawiam
            • horpyna4 Re: trudna defloracja... 31.08.07, 10:41
              A próbowałaś pozycji, kiedy wszystko jest najmniej napięte? Wtedy
              najłatwiej. Trzeba położyć się na wznak na tapczanie tak, żeby nogi
              były już poza tapczanem, a stopy na podłodze. Tak, żeby uda nie były
              wzniesione do góry. Facet musi klęczeć na podłodze.
              • kafebiba Re: trudna defloracja... 31.08.07, 14:46
                Po tym co napisala Horpyna, przyznam sie Wam do czegos.. Wygrzebalam
                kiedys z szafki rodzicow 'Sztuke kochania'... Jakos wyrylo mi sie w
                pamieci, ze w celu unikniecia przeciagania defloracji w
                nieskonczonosc, trzeba maksymalnie sie napiac.. Czyli w skrocie:
                zgiete nogi do gory i na maksa na boki. Blona napina sie wtedy i
                bardzo latwo ja przebic. Moze zabolec ale wszystko trwa krotko..
                Niestety postanowilam wykorzystac w noc poslubna to co wyczytalam w
                podstawowce.. Bol cholerny i zadnych efektow.. Ginka powiedziala mi
                pozniej ze rozluznienie mogloby bardzo pomoc.. Cud ze nie mialam na
                dlugo sekso-wstretu :) Tak koncza coreczki wyciagajace potajemnie
                Wislocka ze skrytek rodzicow! :)
            • jola_ep Re: trudna defloracja... 02.09.07, 14:08
              > Jestem mezatka od roku i wciaz mamy problem...

              Myślę, że u ginekologa byłaś? Jeśli nie i trudno Ci tak na początku będzie się spowiadać z delikatnego problemu, to powiedz, że chciałaś się przed pierwszym razem przebadać :)

              Jeśli ginekologicznie wszystko jest OK, to zanim spróbujesz rady u specjalisty (seksulogog) możecie troszkę popracować sami. Są sprawdzone metody i techniki. Bardzo skuteczne :)))

              Pozdrawiam
              Jola
              PS Napisałam do Ciebie na skrzynkę gazetową.
    • kruczek1973 Re: trudna defloracja... 31.08.07, 21:13
      Już wiele zostało powiedziane. Ja mogę się dopisać żebyś nie miała
      poczucia że jesteś odosobniona ze swoim problemem. Ponad dwa lata
      temu pisałam prawie identyczny post do Twojego na tym forum. Teraz
      z mężem się z tego śmiejemy, choć wtedy do śmiechu nam nie było.
      Udało sie nam " w warunkach domowych" po około tygodniu prób ale
      ból był potworny. Przez pierwsze kilka razów było spięcie i
      ucieczka przez współżyciem ale po jakichś dwu miesiącach wszystko
      znormalniało.
      Życzę żeby sie Wam udało!
    • alina011 Re: trudna defloracja... 25.10.07, 15:01
      Witam!

      Piszę już po 2,5 miesiącach trwania w związku małżeńskim.:)
      Udało się mnie "udrożnić" (przepraszam za sformułowanie), a współżycia, które
      odpowiadałoby mężowi i mnie pewnie jeszcze się trochę pouczymy. Ale jest dobrze.:-)
      Życzę powodzenia i wytrwałości wszystkim zmagającym się z tą delikatn kwestią!

      Alina
      • s_biela Re: trudna defloracja... 25.10.07, 15:14
        no to świetnie!!! trzymała za Ciebie kciuki :)

        Fajnie, że napisałaś. Jak dwoje ludzi się kocha to współżycie jest
        wspaniała, mimo, że nie wszystko od początku przychodzi tak
        natularnie...

        Powodzenia!!! zobaczysz, niedługo będziesz to wszystko wspominać z
        uśmiechem, bo teraz będzie coraz lepiej :)
        • wiosenka1 Re: trudna defloracja... 25.10.07, 18:36
          super Alina tak trzymać
Inne wątki na temat:
Pełna wersja