dolores12
07.03.08, 12:01
Chciałam się podzielić swoimi refleksjami w nadziei, że może komuś
pomogą.5 lat temu próbowałam zajsć w ciążę.Po roku starań poszłam do
lekarza, który od razu zaordynował lek na wywołanie owulacji
(Clostilbegyt).Byłam przerażona po przeczytaniu ulotki, ale w końcu
zastosowałam kurację,w wyniku której przyszedł na świat synek.Kiedy
po 3 latach znów chcieliśmy dzidziusia, postanowiłam pójść inną
drogą.Dzięki pomocy dziewczyn z forum zaczęłam mierzyć temperaturę i
interpretować wykresy, z których jasno wynikało, że mam owulację i
to dosć regularnie.Po 3 cyklach wyliczyłam, kiedy owulacja następuje
i zadziałalismy z mężęm:-)Udało się od razu(z moich wyliczeń wynika,
że poczęliśmy w dzień rocznicy ślubu:-).Już po kilku dniach
wiedziałam że jestem w ciąży, test zrobiłam tylko dla przekonania
małża.Co jeszcze wspanialsze - dzięki moim obliczeniom(no,pewnie nie
tylko)udało nam się spłodzić dziewczynkę, o której tak marzyłam.Mój
wniosek jest taki:może zamiast promować in vitro(którego nie jestem
wcale przeciwniczką), powinno się uczyć kobiety obserwować własne
ciało, bo czasem same z pomocą lekarzy wmawiamy sobie choroby.