amfs
04.12.08, 22:56
Jestem rozbita i przyznam, że dość zniechęcona jeśli chodzi o
naturalne metody. Po porodzie, właściwie po pierwszym okresie
zaczełam mierzyć temp. Obserwacja śluzu (którego w sumie nie było)
itp. OStatnie dwa tygodnie przeżyłam potworny stres - miałam skok
temp czyli owu była potem temp ciągle wysoka a okresu brak.
Dwa testy negatywne, temp dalej wysoka, miesiączki brak. W końcu
pojawiło się plamienie (najpierw myślałam, że to początek okresu ale
okazało się, że krwawienie bardzo skąpe i raczej jest to plamienie),
temp dalej wysoka - panika, czarne myśli - już myślałam, że jestem w
ciąży a plamienie świadczy, że jest coś bardzo nie tak. Zrobiłam w
końcu badanie krwi - dopiero się usokoiłam. Dziś byłam u ginekologa
który stwierdził, że temperatura podczas karmienia różnie sobie
skacze i totalnie nie można się na niej opierać.
Niestety doświadczyłam tego na własnej skórze - temp wysoka a wg
gina te plamienia trzeba wziąść za okres.
Jak mam mieć pewność że była owulacja skoro temp może sobie do woli
skakać lub utrzymywać się np długi czas na wysokim poziomie a śluzu
w sumie brak? Jak mogę polegać na naturalnych megodach przy częstym
karmieniu?
Jestem rozbita bo nie chcę już więcej takiej jazdy jak miałam przez
ostatni tydzień a nie wyobrażam sobie stosowania niczego co mogłoby
być wczesnoporonne. Wiem, zostają prezerwatywy ale one ponoć mają
80% skuteczności.
Jak to jest z tymi naturalnymi metodami po porodzie? Czy lekarz ma
rację? Czy totalnie nie można na nich polegać?
a.