urszula.slo
24.07.09, 12:55
Nie chcę nikogo obrazić, ale mam pytanie ...
Nie mogę się nadziwić postom o monotorowaniu jajeczkowania, USG, badaniach
ginekologicznych itd. Mierzenie temperatury i badanie śluzu w domu - to
jeszcze mogę zrozumieć, chociaż nigdy tego nie robiłam (chyba z lenistwa).
Czy naprawdę nie czujecie, kiedy macie dni płodne? Bo ja ... ja w każdym
cykłu, gdzieś na 4-6 dni staję się 'nienormalna' :) (mam długie cykłe 30-35
dni, a nienormalność przypada gdzieś na 18-24 dzień). Wtedy zmienia się moje
potrzeganie świata, kolorów, zapachów, zmienia się smak, reakcja na dotyk itd
itd. Na widok męża mogę oszaleć, nie mówiąc o jego zapachu! Każdy jego gest,
jego głos, śmiech ...doprowadza mnie do szaleństwa!
W ciążę zaszłam za pierwszym razem - a kochaliśmy się tylko raz w całym cyklu,
w pierwszy dzień 'podwyższonego libida' (czyli 'nienormalności').
Wiem, wiem, zajście w ciążę nie zależy tylko ode mnie i od mojej owulacji itd.
Ale chcę powiedzieć, że gdy mam dni płodne, gdy ciało jest 'gotowe' do ciąży'
..,. to wtedy ja się staję zupełnie innym człowiekiem. Nie trzeba mi mierzyć
temperatury czy badać śluzu. Czuję to, i to tak silnie, że nie mogę tego
zignorować.
A po porodzie w tym sensie stało się jeszcze 'gorzej' (biedy mąż, hehe).
Czy wy tak nie macie?