radzyminiak.pl
10.09.09, 20:56
Nie będę powtarzał znanych i niezwykle logicznych argumentów przeciwko wprowadzaniu ZTM do Radzymina i wyrzucania pieniędzy w błoto na coś, z czego korzystać będą nieliczni. Chcę tu pokazać jedynie mechanizm myślenia naiwnych ludzi o mentalności pięciolatków.
Otóż ŻADNA osoba o ile pamiętam, która tak bardzo chce czerwonych nomen omen autobusów, NIGDY nie zadała pytania: a ile to będzie kosztować miasto?
Zauważcie, że zupełnie nie ma dla nich znaczenia, czy do tych autobusów będziemy dopłacać milion, dwa, czy dziesięć rocznie. Ma być i koniec! Reszta się nie liczy. "Bo inni też mają to i ja muszę mieć".
Przypomina to postawę dziecka (około pięcioletniego), które na widok drogiej zabawki u kolegi płacze i wymusza jej zakup na matce. "Bo jak kolega ma to dlaczego ja mam nie mieć? Nie kochasz mnie?". Takie dziecko nie pojmuje zupełnie faktu, że matka jest zadłużona po uszy kilkoma kredytami i ledwo jej starcza na jedzenie do pierwszego. Ono musi mieć zabawkę i koniec! Co to są pieniądze? Co to może obchodzić dziecko. Dla niego są to tylko papierki, które mamusia wyjmuje z portfela. Skąd tam je ma? To przerasta jego pojmowanie świata.
Gdy nawet matka ulegnie i kupi tę zabawkę, po trzech godzinach okazuje się, że już się znudziła i leży w kącie nieużywana...
Podobnie jest z miłośnikami ZTM.
Taki właśnie poziom prezentują ludzie chcący wyrzucić masę pieniędzy na autobusy ZTM. Oni nie wiedzą nawet ile to będzie kosztować. I co najgorsze, ich to zupełnie nie obchodzi! Ma być i koniec.
W przypadku matki i pięciolatka, rozwydrzony dzieciak nie decyduje o zakupie i matka może mu dać klapa (jeszcze...) i rozsądnie gospodarować pieniędzmi. Pomyślcie co by było, gdyby to ten bachor miał "prawo głosu", tak jak zwolennicy ZTM podczas przyszłorocznych wyborów. Czy taka rodzina mogłaby przetrwać?