Nasi sąsiedzi...

22.12.10, 23:31
......Tymczasem wybiórcza pamięć Radzymina sięga roku 1920, generała Hallera i partyzantki AK-owskiej, a o połowie przedwojennych mieszkańców się tutaj już nie pamięta. A przecież to może być ogromny międzynarodowy wręcz kapitał tego miasta.....

To fragment wywiadu opublikowanego w Wieściach podwarszawskich. Moim zdaniem ciekawy materiał do dyskusji.
    • inge.borga Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 00:11
      A właściwie dlaczego w Radzyminie temat przedwojennych Żydów to takie tabu? Nie bardzo to rozumiem prawdę mówiąc. Przez długi czas mieszkałam na Kazimierzu w Krakowie (dawna dzielnica żydowska) a moja ukochana ciocia (właściwie żona mojego kuzyna) jest Żydówką. Nie zionie ogniem, wręcz przeciwnie działa kojąco na resztę rodzinybig_grin.
      • flancowany Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 09:52
        W większości polskich miast i miasteczek gdzie istniały żydowskie diaspory, zwłaszcza tak liczne jak radzymińska powody zapomnienia są zwykle takie same:

        1. Mienie pożydowskie - duży odsetek obecnych właściciel dóbr pożydowskich nie może udokumentować legalność jego nabycia. Przypuszczam że wielu właścicieli pożydowskich nieruchomości prawnie nabyło je w drodze zasiedzenia i mogą się bać że poprzedni właściciele lub ich spadkobiercy mogą się upomnieć choćby o częściowy zwrot swojej własności.

        2. Szmalcownictwo - Jesienią 1941 r. generał Stefan Grot-Rowecki uderzał na alarm, że w kraju "szerzy się przestępczość, rozwinęło się donosicielstwo, zaznaczyły się przypadki zbrodniczego współdziałania z okupantem". W prasie konspiracyjnej pisano natomiast o tym, że "zatrważający wzrost denuncjatorów, nieprawdopodobne rozszerzenie się zgranych kół szantażystów zagraża spokojowi coraz większej ilości ludzi, czyniąc nieznośnym życie tych, którzy prześladowani przez okupanta czują się jak zgonione wściekłe psy". Emanuel Ringelblum, kronikarz getta, niedługo przed śmiercią pisał w ukryciu: "szantażyści i szmalcownicy są wieczną zmorą żydów po aryjskiej stronie. Nie ma dosłownie żyda "na powierzchni" czy "pod powierzchnią", który by nie miał z nimi do czynienia". Według Ringelbluma, w samej Warszawie szmalcownictwem zajmowało się "kilkaset do kilku tysięcy ludzi". Według innych szacunków, w samej stolicy szmalcownictwem miałoby się zajmować od 3 tys. do 4 tys. ludzi. Prace prowadzone przez warszawskie Centrum Badań nad Zagładą Żydów wskazują na niepokojącą skalę szmalcownictwa w regionach wiejskich okupowanej Polski.

        3. Antysemityzm - wiele osób zapomina a jeszcze więcej nie wie że w Polsce międzywojennej szerzył się antysemityzm bardzo podobny do tego w Niemczech i bardzo często był on tym mocniejszy im większy był odsetek Żydów w danej okolicy, zwłaszcza tych bogatych. Jeszcze we wrześniu 1938 r. ambasador Polski w Berlinie Józef Lipski powiedział Hitlerowi, że Polacy wybudują mu pomnik, jeśli potrafi rozwiązać kwestię żydowską, a w styczniu 1939 r. minister spraw zagranicznych Józef Beck debatował z Hitlerem nad wysiedleniem Żydów do jednego z krajów afrykańskich. Stanisław Cat-Mackiewicz przyznawał, że wezwanie do usunięcia Żydów z Polski jest okrutne, ale dodawał, że jest to okrucieństwo konieczne. Nie należy zapominać o getta ławkowych i innych przypadkach szykanowania Żydów w przedwojenny Polsce. Antysemityzm w Polsce nigdy nie przybrał formy zorganizowanej i usankcjonowanej, takiej jaką miał w ZSRR, a tym bardziej w Niemczech hitlerowskich. Polityka endecka dała podwaliny stosunkowi Polaków do Żydów, świadomość, jak postrzegano Żydów przed wojną - w dużej mierze dzięki ugrupowaniom, robiącym z nich wroga ekonomicznego nr. 1.

        Nie znam prawdziwych powodów niechęci tutejszych mieszkańców do wspominania pamięci przedwojennych mieszkańców Radzymina pochodzenia innego niż polskie, mogę się go tylko domyślać.

        "Spytajcie dziedzica antysemitę o Żydów, a odpowie wam:
        - To najgorszy naród pod słońcem! Sami oszuści i złodzieje!
        - A co jaśnie Pan powie o Dawidku?
        - Hm, Dawidek to... poczciwości człowiek. Kupuje, panie dobrodzieju, moje zboże na pniu i nigdy mnie nie próbował wywieść w pole.
        - A Samuel?
        - Hm... uczciwości człowiek. Temu bym, panie bez wahania powierzył cały swój majątek...
        Spytajcie Żyda o Żydów, a odpowie wam:
        - To naród wybrany, naród proroków, mędrców i kapłanów!
        - A jakie jest twoje zdanie o Dawidku?
        - Oj, ten łotr, ten złodziej! On mnie sprzedał wagon pszenicy, po jakiej cenie!!! Jak ty śmiesz przy mnie o nim mówić?!
        - A Samuel?
        - Oj, niech go ziemia pochłonie!
        Horacy Safrin "Przy szabasowych świecach" Wydawnictwo Łódzkie 1988
    • acha2805 Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 00:24
      Mili Państwo... tylko czy oni aby nie za bardzo fantazjują z tą kulturą żydowską?

      A Klos i Charyło to chyba zostaną nadwornymi radzymińskimi kronikarzami... tongue_out
      • rypioze Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 12:52
        Zawsze wspomina się dobrych sąsiadów,bez upominania się o to.
    • gdev Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 14:45
      Issac Beshevis Singier przez jakiś czas mieszkał w Radzyminie. Nie urodził się tutaj, ani tutaj nie zmarł.
      pl.wikipedia.org/wiki/Isaac_Bashevis_Singer
      Czy mamy z tego tytułu robić miejsce kultu ? Ja uważam, że nie.
      W ilu miejscach jeszcze mieszkał ?

      Czytałem kilka jego powieści, w tym Sztukmistrza z Lublina i jakoś nie jestem pod wrażeniem.
      Singier skupia się na kulturze i wierze żydowskiej. Którą można poznać, ale jest ona jedną z wielu.
      Polska ma własnych bohaterów narodowych, własnych wieszczów.

      Nie podzialam zdania tych Państwa. To że ktoś jest znany, nie znaczy wcale, że ma słuszność.

      Nie jestem zwolennikiem politcal corkness i specjalnego traktowania mniejszości żydowskiej.
      Prezydentowa Żydówka to już chyba wystarczy:
      gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/57/4094/rodzinna-historia-prezydentowej-w-aktach-ipn
      - fascynujący tekst, przypominający kadry z filmu Rewers

      Ciekawy jestem, na ile to pochodzenie zterminowoło nadanie orderu Orła Białego, Adamowi Michnikowi ?

      Nie mogę zrozumieć, ukrywania pochodzenia żydowskiego. Ja jestem dumny z tego,że jestem polakiem. Gdybym był Żydem też byłbym z tego dumny.
      Na pewno nie zmieniłbym nazwisko rodowego swoich rodziców.

      Nie jestem antysemitą. Nie mam żadnych uprzedzeń. Chciałbym żeby ten naród był traktowany, jak każdy inny.
      Rozumiem, że na temat każdego narodu krażą stereotypy, ale każdy inteligentny człowiek, wie, że nie można ich odnosić do wszystkich przedstawicieli narodu.
      Nie każy Polak to złodziej i pijak, nie każdy Żyd to sprzedawczyk.
      Chociaż na wiele osób, to jak się jest wychowywany, jakie wartości są zaszczepiane, ma przemożny wpływ.
      Żydzi utożsamiają naród, państwo i religię. Nie uważwają, że są gorsi, uważają, że są lepsi - uważają się za naród wybrany.
      Rozmawiałem z nimi wiele razy na ten temat. Podobno ich disporze wspierają się wzajmnie, a nie niszczą, czasem można odnieść wrażenie,
      że stanowią koterie, układy itp. Mam na myśli, pracodawca Żyd, zatrudni Żyda, gdy będzie miał taki wybór, pracodawca Polak nie koniecznie zatrudni Polaka.

      Z tego, co słyszłem część tych nagrobków z cmentarza żydowskiego w Radzyminie poszło pod budowę pobliskich domów. Jeśli tak, jest, potępiam to.
      Tam powinna stanąć jakaś zbiorwa mogiła, jeśli już nie jest.

      A wiecie, że Żydzi z terenów wschodniej europy (Aszkenazi) etnicznie nie pochodzą z Izraela i etnicznie nie mają nic wspólnego z Żydami sefradyskimi, którzy stamtąd pochodzą. Pochodzą od plemiania Chazarów: pl.wikipedia.org/wiki/Chazarowie
      Jest ich większość, więc jakimi prawem nadano im Państwo Izreal, skoro z niego pochodzą ?

      Powyższe stanowi jedynie moje przemyślenia.

      Wszystkim życzę Wesołych i Świąt spędzonych w gronie rodziny smile
      • flancowany Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 15:36
        czytelnia.onet.pl/0,1609660,1,,0,0,0,narod_wymyslony_czyli_historia_w_sluzbie_nacjonalizmu,artykuly.html
        www.rp.pl/artykul/398485.html
        www.ahistoria.pl/index.php/2010/06/nie-ma-narodu-zydowskiego-jest-inny/


        Narody nie istnieją jako wspólnoty ludzi, którzy posiadają wspólne pochodzenie genetyczne. To mit. Pogląd ten znany jest już od dawna. Izraelski naukowiec zauważa, że dotyczy to także jego narodu. A jeśli tak – to o co ten cały krzyk na Bliskim Wschodzie?

        Tezy Sanda są proste:

        Nikt nigdy nie wygnał Żydów z Izraela. Rzymianie po powstaniu Bar Kochby w latach 132-135 mogli, owszem, wymordować wielu mieszkańców starożytnej Palestyny i splądrować kraj, ale – choćby logistycznie – nie byli w stanie zorganizować wygnania całego narodu. Poza tym – pisze Sand – o żadnym masowym wysiedleniu Żydów nie wspominają źródła pisane. Dlaczego? Bo żadnego masowego wysiedlenia nie było. Co więc się stało ze starożytnymi Żydami? Ano, w znakomitej większości przyjęli islam i znamy ich jako Palestyńczyków. Tak, tych niechętnych państwu izraelskiemu Arabów, którzy nader często sympatyzują z Hezbollahem i Hamasem, i zdarza się, że wysadzają się w powietrze w samobójczych zamachach, próbując zabrać ze sobą na tamten świat możliwie najwięcej „równiejszych” obywateli Izraela.

        „Żydzi w Palestynie byli w większości chłopami” – przytacza słowa Sanda „The National” – „i wszystko wskazuje na to, że pozostali na swojej ziemi”.

        Jeśli Żydzi nigdzie nie wyjeżdżali, to kto przyjechał?

        Kim więc byli i są ludzie, którzy zjeżdżali – i nadal zjeżdżają – do Izraela w ramach „aliji” – powrotu do ziemi ojców?

        Sand uważa, że są potomkami nawróconych w historii na judaizm ludów, bowiem judaizm – podobnie, jak chrześcijaństwo czy islam – był w przeszłości religią, która poszukiwała konwertytów.

        Znany jest przypadek Chazarów, którzy we wczesnym średniowieczu przyjęli judaizm i – według niektórych teorii, na które powołuje się Sand – mają być przodkami Żydów aszkenazyjskich. Sand jednak przywołuje także inne przykłady: nawrócone na judaizm berberyjskie plemiona, czy Jemenitów, lud powszechnie uznawany za Żydów z Jemenu, w ktorych Sand (nie tylko on zresztą) widzi potomków Himjarytów nawróconych na judaizm w IV wieku n.e. (Jemenitką była np. znana izraelska piosenkarka Ofra Haza).
        Nawracanie to miało miejsce tam, gdzie istniały wystarczająco silne ośrodki bądź wpływy judaistyczne. Sand twierdzi, że żydowski prozelityzm jest udokumentowany w starożytnych rzymskich pismach. Ergo: Żydzi z diaspory, którzy od stu lat powracają do Izraela, mają ze sobą tyle genetycznie wspólnego, co Arab z Niemcem i Polak z Etiopczykiem.

        Kto więc wymyślił całą historię o wygnaniu? Sand podejrzewa, że mogli być to chrześcijanie, którzy chcieli w ten sposób przedstawić Żydów nie jako naród wybrany, a jako naród, który został dotknięty bożą niełaską.

        A co wydaje się w tym wszystkim najważniejsze?

        Sand bowiem wykorzystuje swoje, przyznajmy, faktycznie dość truistyczne teorie, by powiedzieć inną ważną rzecz: trzeba przestać udawać, że jakakolwiek etniczność jest w Izraelu istotna i przestać mówić o państwie „etnicznie żydowskim”. To – poza wszystkim – koncepcja rasistowska. Sand postuluje stworzenie narodu izraelskiego, który będzie reprezentował zarówno tych, którzy uważają się za Żydów, jak i tych, którzy mają się za Palestyńczyków, czyli około 20 procent społeczeństwa.
        Bo jeśli Sand mówi w gruncie rzeczy to samo, co naukowcy – kwestia leży po prostu we wnioskach, które wyciąga się z historii. A wnioski Sanda są w Izraelu rewolucyjne w rzeczy samej.

        „Prawo powrotu”, które decyduje, kto ma prawo osiedlić się w Izraelu działa w gruncie rzeczy na zasadzie wykluczającej: łatwiej określić jest, kto na pewno Żydem nie jest, niż kto nim jest. Bo kto miałby nim być: ten, kto wyznaje judaizm? Niekoniecznie, bowiem prawo powrotu przyznaje się np. rosyjskim prawosławnym, którzy wykażą, że mają żydowskich przodków. Ten, kto jest etnicznym Żydem? Niezależnie od tego, co sądzimy o tezach Sanda, temat jest dość grząski.
        Choć by być obywatelem Izraela niekoniecznie trzeba być Żydem, to w izraelskich dowodach osobistych znajduje się rubryka „narodowość”. Można tam wpisać narodowość żydowską, arabską, inną – nawet „nieznaną” – ale nie izraelską.

        W ostatnim czasie grupa izraelskich intelektualistów zaapelowała do Sądu Najwyższego o zarejestrowanie narodowości izraelskiej.
    • karolkaka Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 17:36
      Do wszystkich piszących tu o jakim "tabu" w rozmowach nt. Żydów zamieszkujących kiedyś Radzymin - próbowaliście kiedyś rozmawiać na ten temat z osobami starszymi? Takimi, którzy pamiętają swoich dawnych sąsiadów "z przedwojnia"? Albo tymi, co wspominają niedawne wizyty tych, których komuna wygnała stąd w '68?
      Tylko szczerze!
      Są to osoby starsze, więc nie ma co liczyć na ich aktywność w internecie. My natomiast jesteśmy zbyt młodzi, by to osobiście pamiętać. Co innego, gdy ktoś spisze i rzetelnie przedstawi tu czyjeś wspomnienia.

      Druga sprawa - co to za bełkot?


      "Paweł: Tak przy okazji: jest uderzające w tym mieście, że pamięć historyczną traktuje się tutaj bardzo wybiórczo. Jest rocznica Niepodległości, rocznica Cudu Nad Wisłą, powstania Państwa Podziemnego (...) "

      Niby że kto traktuje wybiórczo? Władze samorządowe? Państwo Polskie? Mieszkańcy?
      A jeżeli nawet (wg pana Pawła) tak, to niech łaskawie Pan pozwoli, że dla mnie ważniejsza będzie rocznica odzyskania Niepodległości, niż czczenie dat zamieszkania i wyprowadzki Isaaka Singera. Gdyby pan Paweł nieco bardziej orientował się w historii Polski, to wiedziałby, że gdyby nie Cud nad Wisłą, a później kultywowanie przez radzyminiaków ważnych rocznic za komuny, to dzisiaj mielibyśmy sytuację jak Wołomin - miasto bez historii.
      A może właśnie władzom Wołomina przydałoby się kilka wskazówek? Wszak oni rozpaczliwie poszukują innych rocznic niż 1919 (nadanie praw miejskich) czy 1952 (przeniesienie siedziby powiatu z Radzymina).

      Następne kwiatki:
      "Tymczasem wybiórcza pamięć Radzymina sięga roku 1920, generała Hallera i partyzantki AK-owskiej(...)

      To jakaś "wybiórcza" zaraza? Panie Pawle, przykro mi, że rozmawiał pan tylko z tymi, co mają "wybiórczą" pamięć. Zaręczam, że wielu radzyminiaków zna historię duuuużo lepiej.
      Tym niemniej przytoczone przykłady są godne pamięci i mam nadzieję że takimi zostaną.
      Bez względu na wybiórcze podejście do tematu...

      Na koniec deser!:

      "Rozumiem, że łatwiejszą legendą jest legenda roku 1920, będąca takim mitem założycielskim Radzymina. Ale jakoś powinno się jeszcze inaczej sprofilować to miasto - można zrobić z niego na przykład taki podwarszawski mały Kazimierz. Kultura żydowska tego miejsca to kapitał, który powinien zostać tutaj do cna wyeksploatowany komercyjnie."

      Co to jest "łatwiejsza legenda"? A jeżeli już nawet mógłbym Pana zrozumieć, to i tak się nie zgodzę. Trzeba było podtrzymywać tę "łatwiejszą legendę" przez 40 mrocznych lat.
      "Mit założycielski" - buhahahaha! big_grin Tylko się roześmiać!
      A może nie? Może dziennikarz powinien panu Pawłowi przedstawić datę 1475, czyli rok nadania Radzyminowi praw miejskich?
      Panie Pawle! Już nam parę razy usiłowano "sprofilować to miasto" big_grin Na szczęście się nie udało! Ale jak Pan dobrze zadziała, to może wspólnie z władzami powiatu, uda się Panu wbić potomnym do głowy, że miejscem Cudu nad Wisłą był Wołomin, natomiast Radzymin niewielką, nic nieznaczącą miejscowością, której głównym atutem byli zamieszkujący tu przed wojną Żydzi.

      Na koniec - zgadzam się z Panem, że "potrzebna jest temu miastu dobra wizja rozwoju i Gospodarz, który ją zrealizuje konsekwentnie do końca."

      Świątecznie pozdrawiam!

      • inge.borga Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 19:36
        Po co te nerwy? Dla mnie jako osoby, która sprowadziła się do Radzymina kilka lat temu a przedtem mieszkała w zupełnie innej części Polski, Radzymin od dziecka kojarzył się z Cudem nad Wisłą (komunizm nie miał na ten obraz Radzymina żadnego wpływu, choć wiem, że Radzymin niszczono, zabrano mu powiat itp) przypuszczam, że większości Polaków takoż i raczej jeden czy dwa artykuły o Żydach w Radzyminie tego nie zmienią. To że Wołomin albo Ossów próbują uszczknąć coś dla siebie ze zwycięstwa 1920r. to zupełnie inna sprawa.
        Co do "czczenia" Singera to chyba jakieś nieporozumienie. Waga kwestii patriotycznych (Piłsudski, Cud nad Wisłą, Bóg, Honor, Ojczyzna i niepodległość) jest jedną sprawą (dla mojej rodziny ważną albo i bardzo ważną i właściwie poza wszelką kategoryzacją). Ale mnie chodzi o coś zupełnie innego. Że przed wojną była diaspora Żydów w Radzyminie -domyślałam się, ale że było ich tak dużo dowiedziałam się podczas pobytu w...Treblincesad. To, że Singer mieszkał w Radzyminie doczytałam w biografii Singera. W Radzyminie nie ma nic, żadnej wzmianki: tabliczki, placu, ulicy. A w końcu mieszkał tu. Taki ignor jest dziwny. Wcale nie uważam, że należy go czcić (co za pomysł!?) ale wzmianka, że mieszkał w Radzyminie krótki czas chyba nie byłaby czymś złym. A może się mylę i gdzieś taka tabliczka, ulica, plac jest?
        O,z tym zgadzam się w zupełności:

        Kultura żydowska tego miejsca to kapitał, który powinien zostać
        > tutaj do cna wyeksploatowany komercyjnie


        choć jest to trudniejsze do wykonania niż np. w Krakowie, gdzie jest dużo materialnych pamiątek obecności Żydów.
        Rok 1920 "aktem założycielskim" Radzymina? Nieporozumienie,Radzymin jest dużo starszy. Najważniesze wydarzenie, wydarzenie dzięki któremu jest sławny w Polsce. Tak.
        Również świątecznie pozdrawiam
        • rypioze Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 20:08
          "Kultura żydowska tego miejsca powinna zostać wykorzystana komercyjnie do cna."Wie Pani coś o tej kulturze?Może wystawić "Skrzypka na dachu"?
          Dlaczego Polacy mają dbać o rozwój kultury mniejszości narodowych,a wtym samym czasie Polakom na Litwie zmienia się pisownię nazwisk,zamyka polskie szkoły.Łukaszenka decyduje jaki Związek Polaków jest legalny.W Niemczech nie ma Związku Polaków.Już właściwie tylko Polacy nie otrzymują wiz do USA.Takie "kwiatki" można mnożyć.Polskimi cmentarzami za granicą opiekują się Polacy,ale Polacy też muszą opiekować się cmentarzami innych,często wrogów(Ossów).Dlaczego Żydzi nie zadbają o swoje świątynie i cmentarze?Znam kilka przypadków,gdy zwrócone synagogi natychmiast sprzedano.Nie bądżmy świętrzy niż Papież,zadbajmy o swoje interesy.Dlaczego dotychczas nie ma chociaż izby pamięci 1920 roku a chce się zbudować takie coś dla Żydów?
          • karolkaka Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 20:16
            rypioze napisał:

            > "Kultura żydowska tego miejsca powinna zostać wykorzystana komercyjnie do cna."
            > Wie Pani coś o tej kulturze?Może wystawić "Skrzypka na dachu"?

            To byłby już drugi raz!

            Pierwszy był kilkanaście lat temu, wystawiony na... dachu kwiaciarni, na przeciwko... kościoła wink
            Można? Można! Bardzo fajny spektakl!
            Ktoś to jeszcze pamięta?
        • karolkaka Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 20:13
          @ inge.borga -

          To nie nerwy wink No, może czasami, gdy już "wszystko opada" z bezsilności, jak się czyta taki wywiad.
          Na szczęście Ty (i zapewne wielu niedawno osiedlonych w Radzyminie) znasz prawdziwą historię.
          Co do Singera - jest Honorowym Obywatelem Radzymina. Kilkanaście lat temu uczestniczyłem w odsłonięciu tablicy, zamieszczonej na domu, w którym mieszkał kilka lat. Niewątpliwie przykrym widokiem jest stan tej kamienicy...
          Być może rzeczywiście zbyt mało wykorzystujemy ten fakt, ale z drugiej strony - czy mamy do tego prawo? W jego biografii i twórczości (uprzedzam - nie znam całej!) nie znalazłem zbyt wielu wątków poświęconych Radzyminowi.
          Jeśli więc na siłę zechcielibyśmy "zagrabić" te parę lat z jego życia, to czy nie staniemy się podobni do paru oszołomów z Wołomina (nie mam tu na myśli porządnych mieszkańców tego miasta!), którzy na razie umiejscawiają Cud nad Wisłą w Ossowie, a za X lat zechcą nazwać np. Viktorią Wołomińską? wink
          Pozdro!
          kk
          • kdobrzyniecki Re: Nasi sąsiedzi... 23.12.10, 20:38
            Przytaczając fragment wywiadu chciałem zwrócic uwagę forumowiczów na wielobarwność i bogata historię Radzymina, trochę może zaniedbaną. Nie sądziłem, że w dyskusji będziecie starali się porównywać Cud nad Wisłą z wielokulturowym okresem Radzymina i udowadniać, które z tych wydarzeń, okresów jest ważniejsze itd.
            Przytaczając ten wywiad chcialem zwrócić uwagę i wywołać dyskusję nt wielokulturowego okresu Radzymina i nie chodziło mi tylko o Singera ale również o inne mniej znane wątki tego okresu np;
            Żydzi w Radzyminie mieszkali już w XVII wieku i przez wiele lat stanowili ponad połowę ludności miasta. Miejscowość była znanym ośrodkiem chasydyzmu, a do radzymińskiego cadyka Jakuba Arie Gutermana, zwanego cudotwórcą pielgrzymowali wierni nie tylko z Polski, ale też spoza jej granic. Warto wiedzieć, że z inicjatwy radzymińskiego cadyka Aarona Menachema Mendla, w 1929 roku utworzono pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie wydzieloną część dla kobiet.

            Czy nie warto byłoby wskrzesić tę wiedzę?


            Pozdrawiam bardzo światecznie, życząc spokojnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzeniasmile
Pełna wersja