aa9612bydleludzkie
19.01.11, 14:56
Gdyby teraz ktoś, najlepiej Rada Etyki Mediów, przeanalizowała przekaz płynący z radia, telewizji i gazet, to w Polskę poszłaby sensacyjna informacja, że najbliżsi tego, co wiemy od wczoraj, byli: "Nasz Dziennik", Radio Maryja, Telewizja Trwam i "Gazeta Polska".
„...piloci wykazali się nieprawdopodobną głupotą. Nie dość, że w ogóle zdecydowali się na lądowanie w tak trudnych warunkach, to nawet nie zapoznali się z ukształtowaniem terenu wokół lotniska. Ich błędy są niewybaczalne”.
To tylko jeden z cytatów „eksperta” Hypkiego - ten akurat z Tok Fm - ukazujący w skondensowanej formie dorobek stałej grupki „fachowców” oddelegowanych 10 kwietnia na odcinek medialny i kręcących się przez te wszystkie miesiące między „wiodącymi” stacjami telewizyjnymi, rozgłośniami radiowymi i gazetami.
Uwijanie się jak w ukropie zapracowanych speców od lotnictwa pozwalało tuzom dziennikarstwa przygważdżać inaczej myślących jednym krótkim zdaniem wygłaszanym w dwóch wersjach. „No tak, ale większość ekspertów jest zdania…” - albo jeszcze lepiej: „No tak, ale wszyscy eksperci są zdania”.
Było to możliwe dzięki grupce hypkopodobnych manipulantów urobionych na odcinku smoleńskim po łokcie.
Gdyby teraz ktoś, najlepiej Rada Etyki Mediów, przeanalizowała przekaz płynący z radia, telewizji i gazet, to w Polskę poszłaby sensacyjna informacja, że najbliżsi tego, co wiemy od wczoraj, byli: "Nasz Dziennik", Radio Maryja, Telewizja Trwam i "Gazeta Polska", gdyż potrafili dotrzeć do sporej grupy prawdziwych fachowców, którzy nie byli politycznie zadaniowani i na chłodno już dawno twierdzili, że załoga samolotu i generał Błasik to byli normalni ludzie i świetni piloci bez skłonności samobójczych, depresji i innych dewiacji prowadzących do autoagresji.
Kto choćby tylko traktując to jako odtrutkę, sięgnął do tych mediów, mógł już dawno temu poznać wersję mówiącą, że rządowy samolot z prezydentem na pokładzie na lotnisku Siewiernyj nie lądował i próbował, będąc na wysokości 100 metrów, odchodzić.
Co ciekawe, katastrofa stulecia nie obudziła z dziwnego letargu „najwybitniejszych” dziennikarzy śledczych, choć powinna to być dla nich nie tylko sprawa zawodowa najwyższej wagi w ich życiu, ale i punkt honoru.
Do Rosji w poszukiwaniu świadków ruszyli za to ludzie „wrażego” Rydzyka, docierając do lekarza przeprowadzającego sekcje zwłok prezydenta, jak i do wielu doświadczonych pilotów i specjalistów od lotnictwa.
Musi niepokoić ludzi myślących ta sytuacja i nasuwać zasadne pytanie.
Media, które są przez establishment III RP znienawidzone i nawet szykanowane, okazały się być bliższe prawdy co do przebiegu tragicznego lotu, jak i całego tego skandalicznego „czary-mary” z konwencją chicagowską.
Czyżby owa awersja i nienawiść do wymienionych mediów miała swoje źródło tylko w tym, że mówią niewygodną, a czasami bolesną dla salonu prawdę?
autor:
Mirosław Kokoszkiewicz