marila_3
16.05.11, 14:04
Witam!
jestem mamą 4 letniej Igi. W zeszłym roku zapisałam ją do punktu przedszkolnego - nieświadoma jeszcze wtedy swojej decyzji. Wydawało mi się to fajne miejsce : niewielka grupa, co sprzyja rozwojowi dziecka. Nic mylnego!!!! Punkty przedszkolne to nie przedszkola. Nie mają wpisu do ewidencji żadnego nadzoru nad funkcjonowaniem nad tym kogo się zatrudnia. I tak też było w moim przypadku. nauczycielem była Pani po gastronomii, która nie miała zielonego pojęcia jak porozumieć się z dziećmi. Moja Iga przychodziła podrapana posiniaczona (przez inne dzieci), nie potrafiła zaśpiewać żadnej piosenki ani powiedzieć wierszyka. o słowach "proszę" "dziękuję" nie wspomnę, jednym słowem cofnęła się w rozwoju i przez dłuższy czas sprawiała problemy wychowawcze. Po kilku miesiącach wypisałam ją z tego "dziwnego tworu" tak określam teraz miejsca które nazywają się punktami przedszkolnymi bez programu, bez nadzoru, bez jakiejkolwiek dyscypliny wewnątrz. Mało tego czesne mają niekiedy większe od niepublicznych przedszkoli i próbują się pod nie podszywać, na co sama dałam się złapać.Żałuję bardzo tych straconych miesięcy.
Pozdrawiam wszystkie mamy, które miały podobne doświadczenia.
Nikt nigdy więcej nie namówi mnie na takie miejsce, zwłaszcza że za kilka miesięcy rodzę i tym razem będę znacznie rozsądniejsza w doborze odpowiedniego miejsca dla mojego maluszka.
Maryla W.