aa9612
23.05.06, 18:06
Grzegorz Schetyna - Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej - czyli
Platforma Obywatelska na szczycie
RODZINNY INTERES
(Newsweek)
_____________________________________________________________________________
O Autorze: Jerzy Jachowicz (ur. 1938), polski dziennikarz, publicysta.Przed
1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"); od 1989
dziennikarz "Gazety Wyborczej", jeden z prekursorów dziennikarstwa śledczego
w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i
jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL. Na początku lat
dziewięćdziesiątych podjęto próbę zastraszenia Jachowicza - nieznani sprawcy
podpalili jego mieszkanie. W wyniku pożaru zginęła żona dziennikarza, Maria.
Od 2005 pracuje jako dziennikarz tygodnika "Newsweek Polska".
_________________________________________________________________________
Klub sportowy, firma reklamowa i wpływy polityczne - to przepis Grzegorza
Schetyny na pomnażanie prywatnych dochodów. Sekretarz generalny Platformy
Obywatelskiej to kolejny polityk, którego finanse prześwietlił "Newsweek".
Blisko centrum Wrocławia świecą pustką koszary pamiętające jeszcze niemieckie
czasy. Na bramie strzegącej wejścia napis: "Teren wojskowy, wstęp
wzbroniony". W czerwonym budynku na parterze hala sportowa z szatniami, na
piętrze biura klubu koszykarskiego Śląsk Wrocław. To królestwo Grzegorza
Schetyny, właściciela klubu, a zarazem jednego z przywódców Platformy
Obywatelskiej.
Teren jest wojskowy, to i dyscyplina jest wojskowa. Obowiązuje zakaz
udzielania informacji o klubie. Upoważniona jest tylko wiceprezes Śląska
Kalina Schetyna. Żona Grzegorza.
Kilka kilometrów dalej, w samym sercu miasta, na ruchliwym placu Solnym, w
jednej z odrestaurowanych kamieniczek mieści się siedziba Effectiki, firmy
reklamowej Kaliny Schetyny. To jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla
biznesu.
Te dwa odległe od siebie punkty - Effectica i Śląsk - to elementy sprawnie
działającej maszyny, która naoliwiona przez polityczne wpływy Grzegorza
Schetyny, od lat wyciska pieniądze z kasy miejskiej i tutejszych
przedsiębiorców.
42-letni Schetyna jest sekretarzem generalnym partii i klubu PO. Nadzoruje
zarówno kampanię wyborczą Donalda Tuska, jak i parlamentarną Platformy. Na
pierwszy rzut oka jego kariera przypomina amerykański mit - od pucybuta do
milionera. Z polityką zetknął się w stanie wojennym jako szef Niezależnego
Zrzeszenia Studentów na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1991 r. został
najmłodszym wówczas wicewojewodą. Potem przez dwa lata był sekretarzem
generalnym KLD - był też jednym ze współzałożycieli Radia Eska we Wrocławiu.
Największy rozgłos zyskał jako szef sekcji koszykówki klubu WKS Śląsk
Wrocław. To po objęciu przez niego stanowiska prezesa klubu w 1996 r. drużyna
zaczęła szybko piąć się w górę, by na przełomie wieków dojść do poziomu
europejskiej koszykówki klubowej. Wprawdzie w 1997 roku, kiedy został posłem
(z listy UW), prezesowanie przekazał w inne ręce, a sam objął funkcję szefa
rady nadzorczej klubu, ale nadal trzyma wszystko mocną ręką.
- Sprawiał wrażenie urodzonego przywódcy. Ale liczyły się dla niego głównie
pieniądze. Kariera polityczna była tylko środkiem ułatwiającym ich
zdobywanie - mówi jeden z byłych współpracowników Grzegorza Schetyny,
proszący o zachowanie anonimowości.
Wedle oświadczenia majątkowego złożonego w Sejmie majątek Schetyny to ok. 1,5
mln zł. Lwią jego część stanowią akcje Sportowej Spółki Akcyjnej Śląsk
Wrocław. Reszta to spłacany w miesięcznych ratach samochód Volvo S40 z 2004
r. i dom - według wyceny eksperta z wrocławskiej firmy handlu
nieruchomościami wart ok. 700 tys. złotych (choć sam Schetyna podaje w
oświadczeniu wartość w stanie surowym - 240 tys. zł). Ma też dwa mieszkania
(jedno 34 mkw., drugie 98 mkw.) - w sumie za 350 tys. zł.
Jednak faktycznie majątek sekretarza generalnego PO jest wielokrotnie
większy. Sam klub koszykówki wart jest nie półtora miliona złotych, ale
znacznie więcej - oceniają dziennikarze sportowi miejscowej "Gazety
Wrocławskiej". Schetyna jest jego głównym inwestorem i może zrobić z nim, co
zechce.
Przejęcie klubu przez Grzegorza Schetynę odbywało się etapami. Obecny
właściciel wszedł do klubu skromnie w sierpniu 1996 r. jako przedstawiciel
Radia Eska. Kapitał zakładowy spółki wynosił wtedy 4,5 tys. zł - każdy z
trzech udziałowców (obok Eski także Zjednoczone Przedsiębiorstwo Rozrywkowe
oraz Wojskowy Klub Sportowy Śląsk Wrocław) wniósł po 1500 zł. Klub zmienił
nazwę z WKS Śląsk na Śląsk Eska Wrocław.
Kupował nowych zawodników i coraz częściej wygrywał.W kwietniu 2000 r. doszło
do kolejnego przekształcenia. Klub został zarejestrowany jako Śląsk Wrocław
Sportowa Spółka Akcyjna. Skończyła się równowaga udziałowców. Grzegorz
Schetyna, mający 9500 akcji, przy 400 akcjach Eski i 100 byłego pierwotnego
właściciela WKS Śląsk, objął wówczas totalną kontrolę nad klubem (wartym
wówczas - u szczytu sukcesów - parę milionów złotych). Niewykluczone, że inni
udziałowcy zgodzili się być "kwiatkiem do kożucha" ze względu na silną
pozycję polityczną Schetyny. W tym czasie był już od 3 lat posłem
współrządzącej wówczas UW.
Dawni biznesowi wspólnicy Grzegorza Schetyny opowiadają, że gdy w 1996 roku
został prezesem klubu, wpadł na prosty, ale genialny pomysł zarabiania
pieniędzy. Kluczem była malutka firma reklamowa, którą w grudniu 1996
przejęła żona Grzegorza, Kalina Rowińska-Schetyna. Firma przyjęła nazwę ARRS
(czyli Agencja Reklamowa Radia Eska - dziś używa nazwy Effectica).
Od tej pory klub i ARRS wspierając się, pomnażały dochody rodziny Schetynów.
Agencja została uprawniona do zawierania umów sponsorskich dla klubu. Od
każdej kwoty wpłacanej przez sponsorów ARRS brała prowizję.
Zwyczajowo takie prowizje sięgają 5-15 proc., ale agencja Kaliny Schetyny -
jak twierdzą nasi rozmówcy - żądała czasem prowizji nawet w wysokości 30
proc. umowy.
Dlaczego sponsorzy się na to godzili? Aby interes mógł się kręcić, Grzegorz
Schetyna użył swoich politycznych wpływów we Wrocławiu. - Rzeczywiście,
namawiałem sponsorów do wspierania Śląska - potwierdza w rozmowie
z "Newsweekiem" Schetyna.
Jeden z przedsiębiorców opowiedział nam, jak wyglądało "namawianie". Tę
historię gotów jest powtórzyć przed sądem. Ponad pół roku bezskutecznie
zabiegał o zezwolenie na budowę we Wrocławiu budynku. W końcu udał się do
Schetyny. - Tajemnicą poliszynela było w mieście, że "nie będziesz miał
problemów, jak załatwisz to z Grzesiem" - mówi nasz rozmówca. I rzeczywiście.
W rozmowie z biznesmenem Grzegorz Schetyna obiecał, że zgodę na budowę
załatwi - w zamian za to, że ów przedsiębiorca zostanie sponsorem klubu
koszykarskiego Śląsk - oczywiście za pośrednictwem agencji jego żony.
Biznesmen wpłacił pieniądze i w ciągu dwóch tygodni dostał zezwolenie.
Skąd taka siła Schetyny? - Od lat umieszczał wiernych sobie ludzi w
miejscach, w których w przyszłości mogliby przynieść mu jakieś korzyści -
mówi dziennikarz telewizyjny Mirosław Sychalski, dawny kolega Schetyny z
czasów NZS. Dziś nie da się obsadzić żadnego ważnego stanowiska we Wrocławiu
bez jego zgody, czego dowodzi historia z ubiegłego roku, gdy sekretarz
generalny PO utrącił (zaproponowanego przez prezydenta miasta) kandydata na
szefa lokalnego ośrodka telewizyjnego Aleksandra Gleichgewichta i na jego
miejsce przeforsował swojego człowieka - Roberta Banasiaka.
Inny przykład podaje Rafał Kubacki, były dżudoka, obecnie pracownik
wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego i radny sejmiku wojewódzkiego. -
Schetyna swego czasu doprowadził do tego, że jego bliski kolega Jacek
Protasiewicz został dyrektorem Wydziału Marketingu w Urzędzie Wojewódzkim.
Ten z kolei przeforsował uchwałę nakazującą władzom miasta promowanie sportu.
A potem na podstawie tej uchwały z kasy miasta przelewano pieniądze na rzecz
klub