szifox
13.03.07, 14:32
wiadomosci.onet.pl/1501951,11,item.html
Premier tak się przestraszył ojca Rydzyka, że teraz mówi, że żona prezydenta
została wprowadzona w błąd. Przez kogo? Pani Maria Kaczyńska przeczytała ten
apel i podpisała go. Nawet powiedziała, że zrobiła to z pełnym przekonaniem -
tak Monika Olejnik skomentowała dla serwisu dziennik.pl słowa premiera
Kaczyńskiego.
Jarosław Kaczyński nie chciał komentować decyzji małżonki prezydenta, która
podpisała się pod apelem kobiet mediów o niezmienianie zapisu konstytucji,
dotyczącego ochrony życia.
- Spodziewałabym się, że premier będzie bronił kobiet przed ojcem Rydzykiem,
przed tym, że nazwał nasze spotkanie "szambem". Przed tym, że obraża żonę
prezydenta - powiedziała Monika Olejnik w rozmowie z serwisem dziennik.pl
Premier powiedział w "Sygnałach Dnia" w Programie I Polskiego Radia, że Maria
Kaczyńska została wprowadzona w błąd, gdyż proponowane zmiany w konstytucji
mają zabezpieczyć obecny stan prawny, a nie wprowadzić całkowitego zakazu
aborcji. Zakaz taki jest, zdaniem premiera, niemożliwy do wprowadzenia w
obecnej sytuacji politycznej.
- Jestem głęboko przekonany, że moja bratowa została wprowadzona w błąd, bo
na pewno nie kwestionuje obecnego stanu rzeczy. Pewnie jej wmówiono, że
chodzi o taką sytuację, że zgwałcona 13-latka, która by zaszła w ciążę (...),
byłaby przez państwo zmuszona do urodzenia tego dziecka - dodał premier.
- Nie było mowy o 13-letnich dziewczynkach - podkreśla Olejnik w serwisie
dziennik.pl, dodając że "prezydent Lech Kaczyński podziela zdanie żony w
sprawie tego zapisu w konstytucji".
- Oczywiste jest, że prezydentowa nie została wprowadzona w błąd - oceniła
inna uczestniczka spotkania, dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika
Wielowieyska w rozmowie z portalem gazeta.pl.
- Z propozycją podpisania apelu wystąpiła Monika Olejnik w czasie, gdy żona
prezydenta na chwilę opuściła gości. Pracowniczki Pałacu same zaproponowały
wtedy, że Maria Kaczyńska mogłaby też złożyć podpis - relacjonuje
dziennikarka.
- Nikt nie chciał Marii Kaczyńskiej stawiać pod ścianę - podkreśla
Wielowieyska w portalu gazeta.pl.