dora223
06.05.07, 21:45
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy postanowił zaistnieć i w tym celu z
impetem dołącza do generacji „zdolnych i ambitnych”. Owa generacja to ludzie
wykształceni, rozdzieleni mentalnie między dawnymi komunistycznymi
zwyczajami, a życiem w IV RP „od pensji do pensji”. Nawyki wytworzone przez
niektórych w PRL, wyciągane są teraz z pamięci i często bezrefleksyjnie
przenoszone do praktyki…praktyki lekarskiej. Za to młodsi koledzy, co krok
zderzają się z głupotą, cynizmem i brakiem perspektyw.
W tej sytuacji człowiek ma pełną jasność, ktoś o takich nawykach nie pomoże
schorowanemu narodowi. A czy są jacyś inni „zdolni i ambitni”, o innych
nawykach, którzy gotowi byliby uzdrowić
lud?
Jednak zamiast cudu, powstał pojedynek na żądania, czyli pakiet wymagań,
jakie musi spełnić Dyrektor placówki medycznej. Żądania OZZL, w obecnej
formie są jedynie symbolem fantazji, na którą nie stać nikogo. Taka sytuacja
sprawia, że lekarze odbijają się od polskiej rzeczywistości szybując siłą
swej wyobraźni w rejony, które zdają się nie mieć granic. Tłumaczenie, że
chodzi im o prawo do godnej pensji, rozumiem i doceniam, ale nie przekonuje
mnie ono. Bo ich prawo, będzie oznaczało lewo pacjentów, czyli brak funduszy
na długoterminową terapię publicznej służby zdrowia.
Konflikt powstał i trzeba będzie go rozwiązać, a jak wiadomo najlepsze
rozwiązania to te, które uwzględniają indywidualne potrzeby każdej grupy
uczestniczącej w sporze zbiorowym.
Pamiętajcie Zacne Grono tylko o jednym, może macie prawo do leczenia ludzi,
nie oznacza to jednak, że jesteście lepsi. (…

Bo jeśli jesteście na tyle
aroganccy, żeby uznawać się za lepszych, to tutaj zaczyna się
niebezpieczeństwo(…

. Zapominacie, że to Państwo składa się z ludzi,
wszystkich mniej lub bardziej zwyczajnych, mających swoje życie, i nigdy nie
wiecie, kiedy przyjdzie stanąć po tej drugiej stronie. Potem powoli wszystko
staje się jednym ogromnym szaleństwem, za które tym mniej możecie być
odpowiedzialni.