problem w przedszkolach

20.10.08, 09:47
wiadomosci.onet.pl/1846895,11,bunt_rodzicow_ws_czesnego_w_przedszkolach,item.html
Czyli urząd ustala ceny. A jaki jest efekt? Już tutaj się toczyła kiedyś
dyskusja. Za mało miejsc w przedszkolach.

Ceny urzędowe są ustalone na zbyt niskim poziomie. Popyt znacznie przewyższa
podaż a ponadto nie ma dodatkowego kapitału na budowę nowych przedszkoli.
Właściciele przedszkoli, gdzie ceny są regulowane muszą do nich dopłacać. A
pieniądze biorą z budżetu gminy, czyli z naszych podatków.

Jaki jest z tego wniosek? Wskutek regulacji podatnicy są biedniejsi o
pieniądze wydane na utrzymanie niedochodowych placówek. Co prawda częściowo
zyskują niektórzy rodzice. Częściowo, gdyż oni też są podatnikami i gdyby nie
tak wysokie podatki może mogliby posłać swoje dzieci do przedszkoli o lepszym
standardzie? Ponieważ właściciele przedszkoli nie mogą dostosować cen, aby ich
placówki stały się rentowne, to nie mają pieniędzy na inwestycje w nowe
placówki, które są potrzebne. Całe społeczeństwo staje się biedniejsze o
przedszkola, które nie zostały wybudowane.

Rząd chciał zapewnić wszystkim równy dostęp do pewnej usługi. Efekt jest
oczywiście odwrotny do zamierzonego. Dostęp do usługi mają osoby bogatsze albo
mające znajomości. Wszyscy pozostali tracą.
    • radzyminiak.pl Re: problem w przedszkolach 25.10.08, 22:29
      Najgorsze wcale nie jest to, że państwo utrzymuje przedszkola, które są co
      najmniej dwukrotnie droższe od prywatnych. Nie jest też to, że rodzice żądają by
      wszystko było za darmo.

      Najgorsze jest to, że MATKI chcą coraz wcześniej oddawać SWOJE dzieci do
      żłóbków, przedszkoli czy nianiek - by robić KARIERĘ, która jest dla nich
      ważniejsza od dobra i wychowania ich DZIECI.
      To najbardziej boli, że instynkt macierzyństwa zanika, a dziecko staje się
      przeszkodą w "samorealizacji".
      I niech nie bredzą, że muszą, bo nie będzie pieniędzy. Takich matek jest może
      10% i rzeczywiście, lepiej gdy pracują niż dziecko miałoby umrzeć z głodu.
      Dzisiaj jednak matki idą do pracy z innych powodów. Nad czym ubolewam.
      • amira81 Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 09:57
        Drogi radzyminiku.pl, dlaczego piszesz o matkach, a gdzie rola ojca
        w tych Twoich wypocinach intelektualnych???? Każdy ma jedno zycie i
        powinien wykorzystać je na tyle ile może i chce. Więc Ty nie
        powinieneś prawić komuś morałów. Jeśli masz żone i dzieci, to swoje
        reguły zastosój w swojej rodzinie!!!!
        A w ramach przypomnienia to mamy DEMOKRACJE, gdybyś nie zauważył...
      • ania.silenter Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 11:17
        radzyminiak.pl napisał:

        >
        >
        > Najgorsze jest to, że MATKI chcą coraz wcześniej oddawać SWOJE dzieci do
        > żłóbków, przedszkoli czy nianiek - by robić KARIERĘ, która jest dla nich
        > ważniejsza od dobra i wychowania ich DZIECI.
        > To najbardziej boli, że instynkt macierzyństwa zanika, a dziecko staje się
        > przeszkodą w "samorealizacji".
        > I niech nie bredzą, że muszą, bo nie będzie pieniędzy. Takich matek jest może
        > 10% i rzeczywiście, lepiej gdy pracują niż dziecko miałoby umrzeć z głodu.
        > Dzisiaj jednak matki idą do pracy z innych powodów. Nad czym ubolewam.

        Bo to ZŁE kobiety są, a nawet nie kobiety a KOBIETONY (wg. słów klasyka
        Kurskiego), albowiem kobieta powinna znać swoje miejsce w domu (co najmniej do
        pełnoletności dzieci), usługiwać z uśmiechem mężowi i dzieciom (zwłaszcza
        synom), z uśmiechem przynosić mężowi kapcie i piwo. A gdyby mąż za wcześnie
        opuścił ten padół albo też zwiał był do innej pani żona zamiast utrzymywać się
        ze swojej pracy może udać się do polityków PIS-u albo szanownego prezydenta po
        pomoc. Oby tylko nie usłyszała standardowej odpowiedzi udzielanej obywatelom
        przez prezydenta K. "spi....j dziadówko".
        Co do kobiet realizujących się zawodowo - moja mama wróciła do pracy, kiedy
        miałam pewnie z pół roku, zajmowały się mną nianie a potem poszłam do
        przedszkola a jednak nawet jako dziecko byłam dumna z mojej mamy, która jako
        lekarz ratowała życie ludzkie i pomogła wielu ludziom. Na pewno dużo bardziej
        wartościowo przeżyła życie niż gdyby zajmowała się tylko domem. Do dziś (a nie
        pracuje już dobre kilkanaście lat) spotyka się z życzliwością swoich byłych
        pacjentów i z deklarowaną chęcią pomocy w razie potrzeby.
        • aa9612bydleludzkie Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 20:12
          Oby tylko nie usłyszała standardowej odpowiedzi udzielanej obywatelom
          przez prezydenta K. "spi....j dziadówko".

          Celowo kłamiesz. Wstyd. To nie jest standardowa odpowiedź tylko
          tekst do osoby która UBLIŻAŁA Prezydentowi Warszawy ( wówczas). Może
          Ty zareagowałabyś uśmiechem...
          • ania.silenter Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 21:39
            aa9612bydleludzkie napisał:

            > Oby tylko nie usłyszała standardowej odpowiedzi udzielanej obywatelom
            > przez prezydenta K. "spi....j dziadówko".
            >
            > Celowo kłamiesz.

            Powtórz to jeszcze raz! W oczy tchórzu!


            Wstyd.

            Tak taki prezydent to wstyd. Masz rację.

            To nie jest standardowa odpowiedź tylko
            > tekst do osoby która UBLIŻAŁA Prezydentowi Warszawy ( wówczas). Może
            > Ty zareagowałabyś uśmiechem...

            Między wulgarnymi odzywkami niewychowanego pseudo-profesorka a uśmiechem jest
            jeszcze wiele możliwości.
        • radzyminiak.pl Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 21:00
          Droga Aniu,

          oczywiście dopuszczalne są wyjątki, gdy matka ma zawód jak twoja - jest
          lekarzem. Jednak po pierwsze: nie można z tego robić reguły. Po drugie: tak czy
          inaczej zapewne odbiło się to na twoim rozwoju i psychice. Może mama pomogła
          pacjentom - ale to co ty straciłaś przez jej nieobecność jest bezcenne.
          Chciałbym się mylić. Oczywiście na pewno mieliście wiele wspaniałych chwil razem
          i się pewnie kochacie. Więzi między matką a dzieckiem nie zastąpi niańka czy
          żłobek, bez względu na wszystko...

          Większość matek nie jest jednak lekarkami, lecz księgowymi, kasjerkami, biurwami
          itp. - i są to zawody gdzie nie ma żadnej dodatkowej misji służenia innym, którą
          można by uzasadnić pozostawienie dziecka niańce czy oddanie do żłobka. Teraz
          matki oddają dzieci do tego typu miejsc, bo chcą robić karierę dla niej samej
          (jako np. biurwa) i kupić sobie dwie pary butów więcej, nowy telewizor LCD czy
          pojechać na wycieczkę do Egiptu (dziecko zostawiając u babci oczywiście...).
          Jeśli dla ciebie jest to normalne i godne pochwały, zaś samodzielne wychowanie
          dziecka przez matkę do chociaż 2-3 roku życia uważasz za "zacofanie" - to
          współczuję twoim dzieciom.

          • liberal2 Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 21:42
            Takie tematy są śliskie niestety. Na polu światopoglądowym nikogo nie
            przekonasz. Jeśli kobieta czy mężczyzna uważają, że lepiej jest pracować niż
            poświęcić dzieciom swój czas, to zapewniam Cię, że nie znajdziesz żadnych
            argumentów, aby takie osoby zmieniły swoje zdanie. Tutaj chodzi więcej o uczucia
            niż o zdrowy rozsądek i logikę.

            Co więcej mieszanie argumentacji ekonomicznej i światopoglądowej skutecznie
            kompromituje idee wolnego rynku (patrz przykład JKM, który przez ogół jest
            odbierany jako dziwak, mimo że z punktu widzenia logiki i spójności wywodów
            zwykle ma rację).

            Ja uważam, że wolny rynek i jednakowe traktowanie wszystkich na polu ekonomii i
            gospodarki samo przyczyni się do uporządkowania pozostałych spraw.

            Zobacz ile trudu i energii wymaga przekonanie ludzi, że dotacje są złe.
            Argumenty wydają się być logiczne, ale jest pewien opór materii.

            Wkraczanie w sprawy światopoglądowe opór zwiększa o wiele bardziej.
          • ania.silenter Re: problem w przedszkolach 26.10.08, 22:02
            radzyminiak.pl napisał:

            > Droga Aniu,
            >
            > oczywiście dopuszczalne są wyjątki, gdy matka ma zawód jak twoja - jest
            > lekarzem. Jednak po pierwsze: nie można z tego robić reguły. Po drugie: tak czy
            > inaczej zapewne odbiło się to na twoim rozwoju i psychice.

            ? O! Z pewnościątongue_out. Odbiło się tak strasznie, że do tej pory moja mama jest moją
            najbliższą przyjaciółką i osobą, która rozumie mnie bez słów.

            Może mama pomogła
            > pacjentom - ale to co ty straciłaś przez jej nieobecność jest bezcenne.

            To znaczy o konkretnie?

            > Chciałbym się mylić. Oczywiście na pewno mieliście wiele wspaniałych chwil raze
            > m
            > i się pewnie kochacie. Więzi między matką a dzieckiem nie zastąpi niańka czy
            > żłobek, bez względu na wszystko...
            >

            Ale ta więź JEST, po prostu, jest.

            > Większość matek nie jest jednak lekarkami, lecz księgowymi, kasjerkami, biurwam
            > i

            skąd ta pogarda dla ludzi? no, skąd na litość boską? Czy księgowa, kasjerka,
            sprzątaczka czy urzędniczka (nie biurwa!) nie zasługuje na szacunek????? Matka
            nauczyła mnie szacunku dla ludzi bez względu na to kim są i jaki zawód wykonują.
            Nie skreślam ich bo wykonują zawód,który nie stoi wysoko w hierarchii społecznej.

            > itp. - i są to zawody gdzie nie ma żadnej dodatkowej misji służenia innym, któr
            > ą
            > można by uzasadnić pozostawienie dziecka niańce czy oddanie do żłobka.

            A kim Ty jesteś aby oceniać innych? Znasz ich powody? Siedzisz w ich głowie?

            Teraz
            > matki oddają dzieci do tego typu miejsc, bo chcą robić karierę dla niej samej
            > (jako np. biurwa)

            znów to samo - POGARDA, ta "biurwa" to twój bliźni

            i kupić sobie dwie pary butów więcej, nowy telewizor LCD czy
            > pojechać na wycieczkę do Egiptu (dziecko zostawiając u babci oczywiście...).

            moje dziewczyny mają 4,5 i 3 lata a do Egiptu bym ich nie zabrała boję się
            chorób, jeszcze troszkę a pojedziemy wszyscy razem - nie tylko do Egiptuwink

            > Jeśli dla ciebie jest to normalne i godne pochwały,

            godne czy nie godne - nie mnie oceniać życie innych, o których nie wiem NIC.

            zaś samodzielne wychowanie
            > dziecka przez matkę do chociaż 2-3 roku życia uważasz za "zacofanie" - to
            > współczuję twoim dzieciom.

            nie jesteś oryginalny, ale przynajmniej piszesz gramatyczniewink - większość w
            necie pisze: "wspułczuję twoim dziecią".
            • przeprowadzka1 Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 08:36
              Aniu, nie warto polemizować z kimś kto nie mając nic do powiedzenia
              obleka ten fakt w słowa.

              Pozdrawiam
              Biurwa skazująca swoje dziecko na psychiczne męki
              • 2-monika1313 Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 09:47
                Dziwię się panom, którzy w innych wątkach są przeciw dotacjom, dopłatom itp, a nie rozumieją, że kobieta pracuje nie tylko po to aby mieć jedna parę butów więcej ( lub inne dobra materialne ). Przecież ta pracująca matka "zarabia" również na swoją przyszłość, żeby na starość nie korzystać z pomocy dzieci albo opieki społecznej. Nie zawsze mąż będzie w stanie zapewnić utrzymanie "na starość". Co będzie jak przyjdzie choroba albo śmierć.
                A wracając do dzieci zapytajcie psychologów nie ważna jest ilość spędzanego z dzieckiem czasu a jego jakość. Dotyczy to tak samo matki jak i ojca. Czy dobrą matką jest ta kobieta, która siedzi cały dzień z dzieckiem, nie dlatego, że chce ale dlatego że musi. Nie generalizuję ale wiem, że w takich sytuacjach frustracja jest przelewana właśnie na dzieci.
                Uważam, że są kobiety dla których macierzyństwo jest sensem życia, powołaniem ale są też kobiety dla których ważne są inne formy samorealizacji, które kształcą się przez wiele lat również za publiczne pieniądze. Czy przeciwnicy marnotrawienia publicznych pieniędzy zakażą kobietom zdobywania wykształcenia.
                Moim zdaniem decyzję kto zajmuje się dzieckiem (matka, ojciec niania czy przedszkole)mają prawo podjąć tylko zainteresowani. Nikt nie powinien się w to wtrącać a na pewno nikogo nie obrażać.
                Chyba, że niektórych naszych forumowiczów "porzuciły" matki i nie nauczyły swoje dzieci kultury i szacunku dla drugiej osoby.
                • liberal2 Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 11:32
                  > Dziwię się panom, którzy w innych wątkach są przeciw dotacjom, dopłatom itp, a
                  > nie rozumieją, że kobieta pracuje nie tylko po to aby mieć jedna parę butów wię
                  > cej ( lub inne dobra materialne ). Przecież ta pracująca matka "zarabia" równie
                  > ż na swoją przyszłość, żeby na starość nie korzystać z pomocy dzieci albo opiek
                  > i społecznej. Nie zawsze mąż będzie w stanie zapewnić utrzymanie "na starość".
                  > Co będzie jak przyjdzie choroba albo śmierć.

                  Zgadza się. Tylko ten złodziejski system zabiera nam 60% naszej pracy nie dając
                  nic w zamian. Bo ja w emeryturę nie wierzę. Wolę wierzyć, że moje dzieci mi
                  pomogą. Ale trudno się niestety funkcjonuje w takim systemie.

                  > Czy przeciwnicy marnotrawienia publicznych pieniędzy zakażą
                  > kobietom zdobywania wykształcenia.

                  Poco zakazywać. Niech każdy płaci za siebie.

                  > Moim zdaniem decyzję kto zajmuje się dzieckiem (matka, ojciec
                  > niania czy przedszkole)mają prawo podjąć tylko zainteresowani.
                  > Nikt nie powinien się w to wtrącać a na pewno nikogo nie obrażać.

                  Zgadzam się. Wychowanie dzieci to sprawa rodziców. Potem najbliższej rodziny a
                  już na pewno nie Państwa. Zauważ tylko, że jeśli radzyminak.pl wyrazi swoją
                  opinię o wychowaniu, to tak naprawdę nikomu żadnej krzywdy nie wyrządza. Co
                  najwyżej mogłaś się zdenerwować. Ale jak Państwo twierdzi, że posyłanie dzieci
                  do szkoły w wieku lat 6 będzie obowiązkowe, to niestety masz g... do
                  powiedzenia. Możesz się z tym zgadzać bądź nie, ale i tak twoje dziecko będzie
                  wychowywane i kształcone tak jak to sobie Państwo wymyśliło. Bo niestety
                  Państwo, mimo pozorów, jest Twoim wrogiem.

                  Najpierw zabiera Ci, jak już powiedziałem 60% owoców twojej pracy a potem
                  łaskawie mówi, że możesz posłać swoje dzieci to bezpłatnej szkoły.
                  • aa9612bydleludzkie Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 14:57
                    Szanowna Aniu,
                    Kłamstwo jest kłamstwem i zacietrzewione epitety tego nie zmienią.
                    Jeżeli piszesz o standardowej odpowiedzi Prezydenta do obywateli to
                    zakładam, że wiesz co piszesz uzywając słowa "standardowa". Chyba że
                    nie wiesz, wtedy szkoda. Możesz wyzywać od tchórzy,
                    pseudoprofesorków itp. Ale to tylko o Tobie niezbyt dobrze świadczy.
                    Charakterystycznym zachowaniem dla wielu ( nie wszystkich) ludzi
                    szkalujących obecnego Prezydenta jest niczym niezmącona wiara we
                    własną rację. Przekonanie , że ten kto broni Prezydenta to moher,
                    tudzież nic niereprezentujący sobą idiota. Z tego przeświadczenia o
                    własnej racji wynika brak jakichkolwiek zahamowań. Puszczają hamulce
                    odpowiedzialne wierność znaczenia wypowiadanych słów (
                    standardowa ), hamulce odpowiedzialne za znaczenie oskarżeń ( ja
                    tylko pytam czy Prezydent ma chorobę alkoholową - J.Palikot, "reżim
                    Kaczyńskich" - uznani dziennikarze).
                    Spodziewając się epitetów pozdrawiam.

                    • ania.silenter Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 15:47
                      aa9612bydleludzkie napisał:
                      >
                      > Spodziewając się epitetów pozdrawiam.

                      Może Cię rozczaruję ale nie doczekasz siętongue_out.

                      1. Popraw mnie bo może się mylę ale nasz pan prezydent profesorem nie jest -
                      jest doktorem habilitowanym.
                      2. Dobrze, niech Ci będzie - nie STANDARDOWA ale - jak na reprezentanta Narodu,
                      głowę Narodu po prostu niegodna. Prezydent powinien umieć się zachować i
                      powściągnąć język. Nie obrażać czy to bezdomnego czy kobiety (M. Olejnik
                      jakkolwiek można mieć do niej zastrzeżenia jako do dziennikarki, jest kobietą),
                      nie krzyczeć o krótkich czy długich listach.
                      3. Odnośnie "moherów" - określenie to, mocno z resztą pejoratywne kojarzy mi się
                      ze starszą kobietą z furią w oczach okładającą parasolką ludzi o innych niż ona
                      poglądach albo ze starszym mężczyzną popychającym kamerę. Nie mam podstaw aby
                      twierdzić, że jesteś tego typu człowiekiem.
                      4. co do rewelacji Palikota o niedyspozycjach głowy państwa - nie zostały
                      sprawdzone, imho - nie wydaje mi się aby to była prawda.
                      5. Mam wrażenie, że gdyby nie megakompleksy, dziwni doradcy oraz ten drugi -
                      osobnik, o którym mowa mógłby być całkiem sympatyczny (żonę ma superowąwink).
                      Niestety imho on nie nadaje się na ta funkcję, jest mu ona ciężarem i czasem
                      wysiadają mu nerwy i robi rzeczy godne dzieciaka w piaskownicy (te wyzwiska w
                      stosunku do bezdomnego, przytyki do M.O., dziwne wyścigi do krzesła na sali
                      obrad w Brukseli, upór w niepodpisywaniu traktatu z Lizbony itp.).
                      i piszę to ja - osoba o poglądach prawicowych. Nie wiem może to jego doradcy są
                      do banisad.
                      • aa9612bydleludzkie Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 17:20
                        Dziękuję,
                        Postaram się pokrótce odpowiedzieć również w punktach na wybrane -
                        zastrzegam - zagadnienia.

                        Ad.1
                        Mimo wszystko dr hab. może być profesorem uczelnianym i takim
                        tytułem wielu ludzi jest honorowanych. Niemal automatycznie wszyscy
                        tytułowali
                        B. Geremka profesorem a wszak był profesorem uczelnianym. O
                        przypadku W. Bartoszewskiego nie wspomnę bo to jeszcze bardziej
                        dziwny tytuł ( nie chce tego ciagnąć). W kazdym razie zawsze jako
                        profesor. Takich przykładów jest mnóstwo.
                        Ad.2
                        W sprawie Olejnik nie zamierzam go bronić. Ze swej strony tylko chcę
                        zaznaczyć, że to bardzo stronnicze dziennikarstwo.
                        Bezdomny jak bezdomny. Nikt go do więzienia nie wtrącił. W Polsce
                        jest takie oprawo i tyle. A że niektórym obrażanie Prezydenta
                        uchodzi i jeszcze zyskuja poklask to już dramat naszego kraju.
                        Zobacz do ilu programów został zaproszony bezdomny po swoich
                        obelgach. Najwyraźniej mu sie to podobało bo i nie potepiano go
                        tylko pytano czy się nie boi. Jak bohatera !!!!!
                        Ad.3
                        Tu nie o mnie chodzi. Chodzi o dwulicowość naszego Premiera. Co
                        pozostaje po górnolotnych zapewnieniach o miłości. Przecież to kpina
                        z wierzących w nią. Ale zawsze można powiedzieć , że taka miłośc
                        jaki oblubieniec. Ile wart jest człowiek, który z naznaczenia (
                        napietnowania ) pewnych starszych ludzi ( w tym kobiet - gdzie
                        szacunek? ) robi osnowę swego wystąpienia sejmowego. Od tej pory
                        mohery weszły do potocznej mowy i do kabaretów. Stały sie obiektem
                        powszechnych drwin - nieprawdzasz? Wielka to chwała dla polityka
                        emanujacego miłością i aspirujacego na najwyższy urząd w Państwie
                        chwalić się , że się jest mądrzejszym od 60-70 letnich kobiet. Może
                        nasze poglądy też nie będą przystawały do poglądów naszych wnuków,
                        może bbędą politowania godne, a nasze głowy już nie tak sprawne jak
                        w młodości. Wielkie uszanowanie dla nich z mojej strony.
                        Ad.4
                        Palikot to kolejny dowód na miłość bliźniego ze strony Słońca Peru.
                        Wybacza mu wszystko. Można odnieść wrażenie , że taka łachudra mu
                        pasuje. Ale przecież nie tylko jemu. Jaki Pan taki kram. Ale czy to
                        nie obraza na inteligenckimm majestacie PO? Chyba nie. Jest jeszcze
                        przeciez Stefan Niesiołowski...
                        Ad.5
                        Myślę , że obaj Panowie Kaczyńscy wiek kompleksów mają już dawno za
                        sobą. A piskownica pomieści wielu. Myślę tu o Premierze i jego
                        doradcach - brak pilota, "prywatna podróż Pana Prezydenta" czy też "
                        prosić to sobie możesz... ( wg innych źródeł " Prosić zawsze można")
                        • ania.silenter Re: problem w przedszkolach 27.10.08, 18:57
                          co do "afery samolotowej" zniesmaczyła mnie bardzo i o ile postawa prezydenta
                          mnie wcale nie zaskoczyła (przypuszczałam, że pojedzie na przekór rządowi do tej
                          Brukseli choć ani tam się dobrze nie czuje ani Bogiem a prawdą nie miał tam
                          wiele do powiedzenia w przeciwieństwie do np. ministra finansów) tak postawa
                          drugiej strony konfliktu - co najmniej bez sensu, rozumiem, że taki upór może
                          działać na nerwy ale niekulturalne wycieczki w stronę bądź co bądź POLSKIEGO
                          prezydenta na forum międzynarodowym - nieładniesad((.
                          Pojęcie "mohera" (nie jestem jego fanem bo jest mocno pejoratywne) funkcjonowało
                          długo wcześniej zanim przytoczono je w okolicznościach, o których wspominasz co
                          nie zmienia faktu, że nazywanie tak pewnej grupy ludzi przez czołowego polityka
                          nie świadczy o nim dobrze. Jednak grupę tę charakteryzuje zajadłość, agresja i
                          czasem nienawiść do osób myślących inaczej, można by czasem pomyśleć, że pojęcie
                          miłości bliźniego i chrześcijańskiego miłosierdzia to pojęcia im z gruntu obce.
                          Palikot ma dobre serce - ostatnio zaproponował naszemu prezydentowi w razie
                          następnego wyjazdu na unijny szczyt użyczenie swojego samolotutongue_out.
                          • aa9612bydleludzkie Re: problem w przedszkolach 28.10.08, 09:22
                            No tak, zaproponował samolot i zaraz dodał że w barku też się
                            znajdzie. Niezła promocja dla producenta jaboli pana J.P.
                            • m385 Re: problem w przedszkolach 31.10.08, 23:58
                              Ponieważ spory polityków są na poziomie przedszkola, to wasza
                              dyskusja jak ulał pasuje do tematu tego wątku. wink
                • radzyminiak.pl Re: problem w przedszkolach 29.10.08, 21:21
                  na większość absurdalnych zarzutów odpowiedział poprawnie liberał. Dziwi mnie,
                  że zakładacie u mnie brak szacunku do biurw... pardon... do urzędniczek,
                  kasjerek czy sprzątaczek. Nic bardziej mylnego!

                  Szanuję te kobiety podwójnie za harowanie na dwóch etatach - tym w pracy a potem
                  w domu. I ja właśnie chcę, aby nie musiały tego robić! Aby mogły - jeśli tylko
                  same chcą, bez żadnego przymuszania (skąd ci to przyszło do głowy!) - wybrać -
                  czy chcą wychowywać swoje dzieci, czy może odłożyć je na bok i zająć się
                  karierą, samorealizacją itp. rzeczami, których ważność w porównaniu z dobrem
                  dziecka jest żadna. Moje osobiste zdanie jest takie, że prawdziwa kobieta
                  powinna wybrać jako swój priorytet wychowanie dziecka, bo do tego jest powołana.

                  Monika pisze:
                  "A wracając do dzieci zapytajcie psychologów nie ważna jest ilość spędzanego z
                  dzieckiem czasu a jego jakość"

                  - tak gadają chyba tylko ci psychologowie, którzy zaganiają kobiety to pracy na
                  dwóch, trzech etatach. Według nich, kobieta, która nie pracuje tylko wychowuje
                  dzieci, to zacofana idiotka marnująca sobie życie....

                  Piszecie:
                  "Moim zdaniem decyzję kto zajmuje się dzieckiem (matka, ojciec niania czy
                  przedszkole)mają prawo podjąć tylko zainteresowani."
                  - też bardzo tego chcę! Tyle, że teraz pod groźbą kary będziesz musiała posłać
                  dziecko w wieku 6 lat do szkoły. Za kilka lat dojdzie pewnie do tego, że
                  trzylatki będą zabierane pod przymusem rodzicom "dla ich własnego dobra". Czy to
                  też uważasz za dobre??? Czy rodzice mają jakiś wybór???

                  Piszesz:
                  "przecież ta pracująca matka "zarabia" również na swoją przyszłość, żeby na
                  starość nie korzystać z pomocy dzieci albo opieki społecznej"

                  w normalnym kraju, pensja męża powinna wystarczyć do utrzymania całego domu.
                  Dzisiaj tak nie jest, przez, jak słusznie zauważył liberał, gigantyczne podatki
                  (ok. 60-70% dla osoby na etacie). Zauważ, że średnio podatki, które odprowadza
                  mąż, są zbliżone do wysokości wypłaty jego żony. Wniosek? Kobiety harują jak
                  woły aby zaspokoić niekończący się apetyt państwa na kasę. Potem, cwane państwo
                  daje im "darmowe przedszkola" i "darmowe szpitale" - a one, w naiwności swojej
                  się z tego cieszą... A na rynku za te pieniądze miałyby o niebo lepsze usługi.

                  P.S. Liberale, kwestie światopoglądowe są równie ważne, o ile nie ważniejsze, od
                  kwestii ekonomicznych. Jak ktoś jest uczciwy i ma wysokie standardy moralne -
                  nie będzie chciał okradać swoich współobywateli z pieniędzy. Najpierw musi
                  jednak odkryć, że kradzież to zło. To jest zaś kwestia moralna.
                  • liberal2 Re: problem w przedszkolach 29.10.08, 22:10
                    Kwestie światopoglądowe są ważne. Ja tylko mówię, że w tych aspektach ciężko
                    kogoś przekonać do swoich racji, bo dyskusja kręci się wokół uczuć.

                    Jeśli ktoś uważa, że przedszkole dla dziecka to istne zrządzenie losu, to bardzo
                    ciężko będzie Ci taką osobę przekonać, że czas spędzony z rodziną będzie dla
                    takiego dziecka więcej wart. Bardzo często pojawia się argument przybywania
                    wśród rówieśników itp.

                    Może to widziałeś:
                    www.youtube.com/watch?v=DpHZ-c3kw98
                    Rozmowa z Peterem Schiff (doradca Rona Paula) z 2006. Facet już wtedy mówił o
                    bańce nieruchomości. W pewnym momencie powiedział, że państwo tak dużo zabiera
                    ludziom pieniędzy poprzez podatki, że kobiety muszą pracować. Dziennikarka
                    prowadząca rozmowę nie ciągnęła wątku wysokich podatków, tylko zaczęła drążyć
                    temat, czy kobiety mogą pracować czy też jednak powinny siedzieć w domu.

                    Chcę przez to pokazać Ci, że:
                    - obecnie i tak jest blokada na wszelkie informacja ekonomistów, którzy wywodzą
                    się z austriackiej szkoły ekonomii i proponują między innymi ograniczenie roli
                    państwa, oparcie waluty na kruszcu, likwidację ceł i wszelkich innych
                    interwencji państwa w gospodarkę.
                    - każde potknięcie tych osób, choćby nawet drobne, będzie przeciw nim wykorzystane.

                    Dlaczego tak się dzieje? Moja teoria jest taka, że tutaj nie chodzi wcale o
                    dobro matek z dziećmi, biednych inwalidów czy bezdomnych. Chodzi o grube
                    pieniądze jakimi się obraca w zmonopolizowanych działach gospodarki oraz na
                    styku biznesu i polityki. Bo np.
                    - prywatnym stacjom TV wcale nie zależy tak naprawdę na zlikwidowaniu KRRiTV i
                    zrobieniu porządku z TVP. Wolą taki oligopol z dotowaną TVP, bo wiedzą, że TVP
                    to żadna konkurencja a jest gwarancja, że nowy gracz na rynku się nie pojawi,
                    - nikomu nie zależy na prywatyzacji lecznictwa, gdyż NFZ obraca gigantycznymi
                    pieniędzmi, z których krociowe zyski czerpią koncerny farmaceutyczne. Jeśli
                    jakiemuś z nich uda się przekonać urzędnika, aby to właśnie jego lek był
                    refundowany.
                    - szkolnictwo musi być państwowe, żeby władza nasza miała pewność, że młodzi
                    ludzie nie dowiedzą się ze szkoły jak naprawdę działa system bankowy i dlaczego
                    przez cały XX i XXI wiek towarzyszy nam inflacja a wieku XIX to zjawisko było
                    mocno ograniczone.

                    Widzę, że również propagujesz idee wolnego rynku, bardzo mnie to cieszy i
                    chciałbym, aby Ci się udało przekonać jak najwięcej ludzi do naszych racji.
                    Sądzę jednak, że można to jedynie osiągnąć na polu ekonomi i gospodarki oraz
                    mądrze pokazując, że to właśnie wolny rynek jest obrońcą słabszych.
                  • m385 Re: problem w przedszkolach 31.10.08, 23:44
                    Myślę, że w pewnych podstawowych kwestiach etycznych można znaleźć
                    wspólny mianownik nawet dla ludzi o różnych światopoglądach.

                    Nie kradnij, nie zabijaj, nie kłam - myślę, że generalnie ludzie
                    rozumieją i akceptują te zasady, a przynajmniej w skali mikro (w
                    skali makro się gubią).

                    Styl życia, sposób spędzania wolnego czasu, wychowania dzieci - to
                    bardziej kwestia kultury, tradycji i obyczaju, niż tych podstaw
                    moralnych. Osobiście wydaje mi się, że tutaj potrzeba większej
                    miękkości.

                    Wydaje mi się, że czasem twoje wypowiedzi mogą zostać odebrane jako
                    agresywne, bo - mimo że zapewne nie takie są twoje intencje -
                    niektórzy sądzą, że swoje ideały chciałbyś wprowadzać metodami
                    siłowymi.

                    Nie jestem pewien, czy masz szansę być dobrze zrozumiany, gdy
                    piszesz, że masz szacunek do "biurw". Brzmi to trochę
                    absurdalnie... wink
                    • radzyminiak.pl Re: problem w przedszkolach 03.11.08, 22:20
                      "biurwa" nie staje się zazwyczaj biurwą przez swoje decyzje i celowe działanie,
                      lecz w skutek systemu, w którym żyje. Ktoś, kto zabrania mi pod groźbą kary
                      wyciąć moje prywatne drzewo (które zasadziłem np. 20 lat temu) z mojej prywatnej
                      działki - pod wpływem takich chorych przepisów staje się po pewnym czasie
                      biurwą, która dąży do tego, by zabronić wymiany kafelków w łazience bez
                      pozwolenia, warunków zabudowy i certyfikatu energetycznego. Taka osoba wierzy
                      całą mocą, że bez jej pozwolenia ludzie pozabijają się, domy zawalą się i będzie
                      totalny kataklizm.

                      Dlatego określenie "biurwa" ma pewien ładunek moralny, który odnosi się nie tyle
                      do jakiejś konkretnej osoby, co do chorego systemu, którego urzędnicy są
                      funkcjonariuszami, i którego chorym prawom podlegają.
                      • m385 Re: problem w przedszkolach 04.11.08, 00:45
                        No właśnie - owe "biurwy" nie są architektami tego systemu, a więc
                        wbijasz ostrze w niewłaściwe żebro.
Pełna wersja