liberal-2
27.11.08, 10:51
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5995172,Wspolny_bilet_zagrozony__Struzik_chce_doplat.html
Za artykułu można wyczytać m.in. że za przejazd pasażerów z Wołomina do
Warszawy Wileńskiej będą płacić wszystkie gminy, przez które przejeżdża
pociąg. KM chciały początkowo mniej więcej po 1 mln złotych od Wołomina,
Kobyłki, Zielonki oraz Ząbek. Co więcej dopłata związana jest tylko z ilością
kilometrów do Warszawy a nie z ilością pasażerów. Teraz chcą 2 mln złotych bo
inaczej się im opłacać nie będzie.
Kto to wszystko finansować ma? Oczywiście miasta, czyli wszyscy mieszkańcy
jeżdżący do Warszawy i nie jeżdżący. Zamiast prostego modelu, gdzie każdy
płaci za siebie mamy piękny galimatias, w którym każdy ma rację:
- ZTM, bo chce obciążyć KM za korzystanie z karty miejskiej,
- KM, bo muszą jakoś sfinansować stratę związaną ze mniejszą sprzedażą
biletów w swoich kasach,
- ludzie przeciwny dotacjom - bo z jakim paki, mają płacić za czyjś obiad?
Do tego wszystkiego potrzebni nam są oczywiście politycy, którzy mądrze ten
konflikt rozwiążą.
A czy nie lepiej byłoby zakazać tych dopłat? Niech każdy przewoźnik ustali
sobie takie ceny, żeby mu się opłacało. Jednym cięciem rozwiązujemy powyższe
spory. Co więcej puszczamy z torbami urzędasów, którzy nie przyczyniają się do
wzrostu naszego PKB.
P.S. To wszystko miałoby może jakiś ekonomiczny sens, gdyby ZTM wprowadził
dodatkowy typ biletu na pociągi podmiejskie w cenie takiej jak suma biletów
dotychczasowych na ZTM oraz na KM lub może trochę niższej - bo mamy tutaj
sprzedaż wiązaną. Ale jak się sprzedaje dwa produkty A i B po cenie tylko
produktu A, to nawet dziecko z 1 klasy podstawówki stwierdzi, że pieniędzy
zabraknie.