twoje wpadki językowe

04.08.05, 22:58
Nie muszą byc bardzo smieszne.

Z mojej kolekcji może jedna na temat braku przyimka oznaczonego (a) w języku
polskim.
Czekam na swoja małżonkę u niej w pracy na korytarzu i oglądam jakieś durne
obrazki co na ścianie wiszą. Nagle pojawia sie koleżanka małżonki (troche
znam ją z widzenia, ale nie bardzo) i się zwraca do mnie nastepującym oto
pytaniem :
Przepraszam, żony Pan może szuka?
Odpowiedź prawidłowa.: Nie, dziekuje. Miło mi, ale już mam.

Istvan

PS. Może to nie wpadka, ale mnie do dzisiaj śmieszy, mimo iż stało się to ze
20 lat temu. Zawsze tez opowiadam, gdy należy komuś wytłumaczyć po co Węgrom
to "a" przed rzeczownikiem.
    • pollyester Re: twoje wpadki językowe 05.08.05, 20:49
      Hét koporsó sört kérek
      (siedem trumien piwa zamiast siedmiu kufli --
      • speer Re: twoje wpadki językowe 05.08.05, 20:57
        Annak idejen mondtam:

        "lattam egy terhes autot az utcan" (teherauto helyett) kb 1993-ban
        "a jarvany a falu mellett volt" (a jarda a fal mellett volt helyett) kb
        ugyanakkor ;-)
        • benedek Re: twoje wpadki językowe 15.09.05, 22:22
          két tejet kérek - a chodzilo nam o herbate..
    • zoska11 Re: twoje wpadki językowe 11.11.05, 21:10
      W windzie ponizej numerów pięter dwa guziki do wyboru: F i P
      Po naciśnięciu P -jak parter, to oczywiste:) winda pojechała do piwnicy...
    • mat691 Re: twoje wpadki językowe 11.11.05, 21:34
      W NEI 25 lat temu, w windzie - pytam się jednego czarnoskórego kolegi:
      "Hova mesz?Fel vagy le?
      Odpowiedź: "Fel, Feldszintre"
    • doda-elektroda pomyliłam płcie 12.11.05, 14:51
      w pracy zdarzyło mi się nawiązać służbową korespondencję e-mailową z pewnym
      kolegą z Węgier. Bardzo by mi ułatwiło życie, gdybym mogła podać imię i
      nazwisko tej osoby, ale z wiadomych względów nie chcę tego robić.

      U nas w pracy jest taki e-mailowy savoir-vivre, że w inwokacji do wszystkich
      zwracamy się po imieniu, np. John, Tibor etc. No i chyba przez kilka miesięcy
      zwracałam się do tego kolegi po imieniu.

      A po tych kilku miesiącach przypadkowo okazało się, że imię tej osoby to
      nazwisko, nazwisko to imię, a tak w ogóle to jest pani a nie pan...

      Kobieta była na tyle grzeczna i cierpliwa, że mnie przez kilka miesięcy nie
      poprawiała. A całe qui pro quo wynikło 1) z węgierskiego zwyczaju pisania
      nazwisk przed imieniem; 2) z tego że ta pani miała nazwisko nieco
      przypominające polskie imię męskie, a imię miała w Polsce prawie w ogóle
      nieznane.
    • molnarannamaria Re: twoje wpadki językowe 28.01.06, 20:07
      Przy barze w knajpie w Budapeszcie: - Nyolc villamost kerek. A miala byc
      palinka gruszkowa... Dostalismy 10
    • hudefak Re: twoje wpadki językowe 02.02.06, 22:14
      Koleżanka, która się uczyła węgierskiego w TPPW, korespondowała z pewnym Węgrem
      i dawała mi swoje listy do poprawek. Było ich niemało, np. "A hegyrol koszonom"
      (z góry dziękuję).

      Koledzy w pracy podglądnęli, jak kończąc list, wpisuję "Udvozlettel"
      (pozdrowienia). Od tej pory zostałem dla nich uwodzicielem.
    • tomziczek Re: twoje wpadki językowe 03.02.06, 10:24
      To było wiele lat temu... Mój znajomy Węgier zawsze był bardzo uprzejmy i w
      sklepach, po zapłaceniu żegnał się z kasjerką "kezet csokolom". Po usłyszeniu
      tego zwrotu kilka razy, w końcu sam wybrałem się do sklepu. Zrobiłem zakupy,
      chciałem błysnąć, powiedziałem "kezet csolkolom"... Sprzedawca w sklepie był
      mężczyzną...
      Serdecznie pozdrawiam, wszystkich Węgrów i wszystkich miłośników tego pięknego
      kraju :)
    • kinizsi Re: twoje wpadki językowe 07.02.06, 21:57
      Kiedyś przy kupowaniu włoszczyzny powiedziałam: "zöldséglevest kérek"
      (zamiast odwrotnie, rzecz jasna). Nie wiem czy to było śmieszne, ale facet na
      straganie przez 5 minut miał dławiący atak śmiechu.

Pełna wersja