Dodaj do ulubionych

"Pasja" Mela Gibsona już w kinach

IP: *.energis.pl 04.03.04, 18:50
dlaczego film ma służyć rzeczywistości obecnej polityczno społecznej jedynym
kryterium powinna być prawda o Człowieku, historia jego śmierci
Obserwuj wątek
    • Gość: kaczor Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 19:06
      Ale bełkot. Film zrobiony przez pana Sobolewskiego pewnie byłby arcydziełem tylko nikt
      niechiałby go oglądać. Mnie się bardzo podoba pomysł Gibsona: "Pokażę Wam jak było a wy
      zróbcie z tym co chcecie". A że film jest doskonały warsztatowo i technicznie? Niekażdy jest
      filozofem by oglądać czarno-białe, nieme symbole i odgadywać ukryte przesłania.
      Czekam na wersje trójwymiarowe.
    • Gość: wienia "Pasję" jutro zobaczę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.04, 19:13
      Taka produkcja wywoływać będzie zawsze emocje i komentarze.
      Autor tego tekstu naoglądał się filmów sf z potworkami i teraz już nic nie
      jest w stanie go zadziwić. Nawet to, że to iż Chrystus cierpiał tak z miłości
      do ludzi, a nie z jakiegoś błędnie tu ocenianego posłuszeństwa. To była
      Ofiara i próżno jest tłumaczyć komukolwiek dlaczego. Nie ma większej ofiary
      niż oddać życie dla/za innego człowieka.
      Chyba tylko ograniczony myślowo człowiek sądzi, iż to musi być piękne i
      uduchowione.
      • Gość: Malgosia Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.marshweb.com 04.03.04, 21:05
        Mieszkam od kilkunastu lat w USA i widzialam juz Pasje... Jedyne co moge Ci
        poradzic to nie sugeruj sie tym co jakis krytyk ma do powiedzenia. Nie
        nastawiaj sie ani na kicz ani na arcydzielo... idz obejzyj ten film z otwartym
        sercem. Daj sobie szanse przezycia czegos WIELKIEGO i wyciagnij wnioski SAM. Na
        mnie osobiscie zaden film czy ksiazka nie wywarly takiego wrazenia... Film jest
        brutalny ale mysle ze zeby odebrac przeslanie trzeba wzniesc sie ponad krew i
        okrucienstwo przedstawione w filmie.
        • Gość: MB Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: 65.77.136.* 04.03.04, 21:44
          Absolutnie sie zgadzam z Twoja opinia. Tyle sie mowi na temat tego filmu,
          ze kazdy myslacy czlowiek powinnien zobaczyc ten film, aby miec wlasne zdanie
          i moc dyskutowac za albo przeciw. Widzialam film, uwazam, ze jest swietny,
          zachwycilam sie muzyka, mam nadzieje, ze film bedzie nominowany do nagrody
          Oskara, mimo hollywoodzkiej nagonce na Mel'a Gibsona. Film ten powstal we
          wlasciwym czasie,zmusza do refleksji, zwlaszcza ludzi mlodych,zagubionych w
          obecej rzeczywistosci, korym przyszlo
          zyc w czsach przemocy, glupich ,krwawych filmow i pseudo kultury.Jestem pewna,
          ze bedzie mial pozytywny wplyw na swiatopoglad mlodego pokolenia.
          Film ogladalam w towarzystwie mojego 17 letniego syna, 80% sali kinowej
          stanowila mlodziez. Na prawde warto zobaczyc ten film.
          • Gość: Dana Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.houston.rr.com 05.03.04, 06:15
            Ja mam nadzieje, ze Gibson nie zgodzi sie na to, zeby ten film kandydowal do
            Oscara, zwlaszcza po tym, jak sie do niego odnioslo Hollywood przed premiera.
            Ogladalam w tym roku rozdanie Oscarow po paru latach przerwy i odnioslam
            niesmak. Wielkie slawy Hollywood, pretendujace, ze sa ponad tlumem. Sami sobie
            rozdaja Oscary, poklepuja po ramieniu. Juz dawny udowodnili, ze ich wielkie
            Oscary nie maja znaczenia. Poza tym wyobraz sobie film Gibsona przeciwko jakiej
            Holywoodzkiej szmirze zrobionej za setki miliony dolarow. Gdyby Hollywood
            nakrecilo ten film, to musielibysmy pewnie patrzec na Afflecka z Lopez albo
            Pitta i Aniston. Grrrrrrrrrrrr, ciarki mnie przechodza.
          • Gość: Jacek Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.plwaw.energis.pl 14.03.04, 00:25
            którym przyszlo
            życ w czsach przemocy, glupich ,krwawych filmow i pseudo kultury. Passja
            Gibsona jest uwińczeniem "glupich ,krwawych filmow i pseudo kultury", jak
            instruktaz dla sadysty może mieć pozytywny wpływ na mlodego człowieka. jestem
            głęboko wierzącym człowiekiem, Gibson zakpił z mojej wiary tworząc horor
            fantazy z jakimiś stworkami, krukami, zdeformowanymi postaciami i muzyką z
            Rosyjskiego wojennego filmu. dlaczego jako podkladu nie urzył pieśni pasyjnych
            (pewno nie ma pojęcia że takie istnieją)
            Odrażający film, kosztem cierpienia, uczuć i prowokacji Gipson zarabia kasę i
            się śmieje. Jacy ludzie są puści.
            • Gość: wafel333 Ty esteta-pomyśl chwilę IP: *.chello.pl 14.03.04, 17:23
              Ale z ciebie inteligent człowieku.Jak ty w tym filmie widziałes jedynie orgię
              popkultuowego cierpienia to po prostu niedośc że jesteś wybrakowany estetycznie
              ale też masz pojecie o katolicyzmie jak ja o papuasach z Nowej Gwinei.A juz
              zarzut ze Gibson chciał zarobić tym filmem na Męce Chrystusa jest po prostu
              żałosny.Odrzucony przez wszystkie najwieksze studia Hollywood, odzrzucony przez
              dystrybutorów, wykłada 25 milionów po to by zrobic film z napisami na co w
              Ameryce ludzie w ogóle nie chodzą.Gdybyś ty był w takiej sytuacji to bys sikał
              po nogach z strachu,ze zbankrutujesz
        • Gość: doris Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.04, 12:11
          To pierszy film o mece Chrystusa - w moim odczuciu, który tak wyraziście
          pokazuje miłosc Jezusa do ludzi, jego dobroć. Gibson sprytnie to wymyslił
          pokazując retrospekcje w zderzeniu z obrazami umeczenia Jezusa. Dopiero w tym
          filmie poczułam tę dobroć Jezusa i jednocześnie poczułam ten ból Jego
          cierpienia. Tylko takie zestawienie mogło mi otworzyć oczy. Wczesniej te
          wszystkie filmy to były takie ckliwe mdłe bajeczki - nic nie wniosły do mojego
          światopoglądu na temat Jezusa. Absolutnie mnie poruszyły. Na filmir Gibsona
          dosłownie mną telepnęło. Fakt - film jest wstrząsający, ogromnie mnie poruszył.
          Nie sądziłam, że człowiek może zrobić coś takiego człowiekowi, nie sądziłam, że
          człowiek może znieść coś takiego. Nie sądzę aby Gibson zamierzał wzbudzić
          uczucia antysemickie. Przecież pokazał to co napisane jest w Biblii tylko my
          jej nie czytami i nie znamy. Dopiero pokazanie faktów opisanych uświadamia nam
          co się stało. Ale to co zobaczyłam, we mnie samej wzbudziło antysemickie
          uczucia bo ogrom tragedii Chrystusa dopiero pokazany w "Pasji" dotarł do mnie
          wreszcie. Polecam ten film wszystkim. Dla mnie obejrzenie obrazu Gibsona to
          przełom w moim stosunku do wiary, przełom w mojej wierze. I nie tylko dlatego,
          że pokazanie męki mną wstrząsnęło ale przede wszystkim dlatego, że pokazanie
          miłości mnie poraziło.
      • Gość: Dana Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.houston.rr.com 05.03.04, 06:06
        Pewnie, Sobolewski ma prawo do swojego zdania, tak samo jak Gibson mial prawo do
        nakrecenia filmu. Mel Gibson w koncu sam zaplacil za produkcje. Mieszkam w
        Stanach wiekszosc ludzi uwaza, ze film jest piekny, niesamowity, pobudzajacy do
        refleksji. Film sciaga ludzi, ktorzy od wielu lat do kina nie chodzili.
        Oczywiscie, zawsze znajda sie krytycy, zwlaszcza ci, ktorzy kieruja sie
        zazdroscia lub pobudkami politycznymi.
      • Gość: moimskromnymzdanie Re: "Pasja" w końcu kiczem czy arcydziełem? IP: *.ists.pl / *.gemini.net.pl 06.03.04, 18:09
        Cóż, film jest z gatunku tych, które złe czy dobre i tak wszyscy obejrzą.
        Odtwarzanie Misterium pasyjnego jest wpisane w wielowiekową tradycję zarówno u
        katolików jak i prawosławnych. A ten film jest chyba po prostu przełożeniem
        tych ludowych inscenizacji na język kina.
        Mnie osobiście nadmiar okrucieństwa nie razi. Widok sadystycznych oprawców
        wydaje mi się co najmniej znajomy, pełno takich na komisariatach...
        Więc tak po prostu mogło być i pewnie było.
        To co można zarzucić filmowi, to brak jakichkolwiek pytań i prób odpowiedzi...
        A przecież jest ich bez liku.
        Przychodzi mi na myśl Kazantzakisa "Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry"
        Tak, nie "Ostatnie kuszenie", ale właśnie ta opowieść o przygotowaniach w małej
        greckiej wiosce do inscenizacji misterium pasyjnego, w wyniku których odtwórca
        postaci Chrystusa przejdzie głęboką przemianę duchową, a lokalna społeczność za
        to go zabije ...
        Kazantzakis przekonująco pokazał, że Chrystusa nie zabili "Żydzi" (sic!) lecz
        ludzie:
        - jedni uwikłani w lokalną politykę, broniący swoich żywotnych interesów
        - drudzy po prostu głupi i tchórzliwi
        Że to się mogło wydarzyć zawsze i w każdej społeczności.
        Podobne tezy padają zdaje się w filmie "Chrystus z Montrealu", ale filmu nie
        widziałem.
        Film Gibsona zupełnie się tym nie zajmuje, koncentrując się na samej męce.
        Niemniej owo finałowe zburzenie świątyni jest bardzo "populistyczne" i pewnie
        przez nie jedną grupę "ludzkich świń" zostanie radośnie podchwycone ...
        A poza tym rzeczywiście jest bardzo kiczowaty w swej dosłowności.
        Ale może dlatego utkwi głęboko w głowach mas, a nie tylko wąskiej grupy
        intelektualistów ...
    • cortez666 Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach 04.03.04, 21:38
      jasne, gdyby Jezus został ukazany jako zmęczony swym przeznaczeniem ,dobrze
      zapowiadajacy się autorytet moralny, najlepiej o sklonnościach homoseksualnych
      no i oczywiscie pisałby do Tygodnika Powszechnego to pan Sobolewski i spółka
      dyzurnych psów michnika piała z rozkoszy nad takim arcydziełem, atak... jest
      jak jest
      oj boli, boli.....
      ale taka jest właśnie Ewangelia ,zrozumiała dla porostaczków a niedosytępna
      pyszałkom nienawidzącym wszystko co poza ich pępkiem...
    • Gość: muka! Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.chello.pl 04.03.04, 22:51
      Film wchodzi na ekrany do powszechnej dystrybucji jutro, ale już większość
      wypowiadających się wie co o nim sądzić lepiej, niż krytyk, który go widział.
      Na dodatek krytyk przemawia z pozycji głęboko chrześcijańskiej (nie raz dawał
      temu dowody, doszukując się pierwiastka metafizycznego i chrześcijańskiego w
      takich gniotach, na które nawet pies z kulawą nogą zaglądać nie chciał). No ale
      forumowicze wiedzą lepiej pisząc o politycznej poprawności, ateizmie i, uwaga,
      oczywiście żydowskiej Gazecie. Gratuluję głebokiej dyskusji oraz zrozumienia
      tekstu, który miał być pretekstem do tej dyskusji.
      • Gość: muka! Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.chello.pl 04.03.04, 23:19
        I jeszcze jedno. Jak tu mówić że ten film nie rozbudza nastrojów antysemickich
        skoro co najmniej kilka zamieszczonych tu wypowiedzi jest właśnie jawnie
        antysemicka. Zapewne przede wszystkim dlatego, że ich autorzy mają sieczkę we
        łbie, ale niestety to "Pasja" stała się dla nich kolejną okazją do pokazania
        tej sieczki całemu światu.
        • Gość: belfer Muka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 23:35
          Podzielam Twoje zdanie. Ten film wywolal na forum wieksza histerie antysemicka
          niz protesty pewnych kregow zydowskich (dla mnie, mimo wszystko, zrozumiale).
          Tzw dyskusja na forum GW po artykule o rabinie Metzinger i jego namowach do
          bojkotu filmu, odslonila koszmar polskiego "katolickiego" spoleczenstwa. I
          wszystko przed premiera!!!!
          Ja na film pojde jako chrzescijanin i nie bede szukal pozywki dla robala
          nienawisci. Chce ten film przezyc sercem i mam nadzieje, ze jutro nie
          rozczaruje sie.
        • Gość: Jacek-t Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.chello.pl 05.03.04, 00:27
          Nastrojów antysemickich, o których mówisz nie wywołał film, którego jak sam
          zauważyłeś nikt (w Polsce) nie widział tylko głupie wypowiedzi ludzi
          oskarżających film o antysemityzm - w większości o dziwo żydów. Jak to świtenie
          stwierdził ks. prof Chrostowski w dzisiejszym wywiadzie w Rzeczypospolitej
          każdy chrześcijanin wie że antysemityzm to grzech, natomiast wielu żydów wydaje
          się być przekonanych że antychrześcijanizm to cnota. O czym najlepiej śwaidczy
          oburzająca swą bezczelnością wypowiedź rabina Metzgea, z uporem godnym lepszej
          sprawy reklamowana właśnie przez Gazetę Wyborczą.
          • Gość: muka! Re: Wreszcie jakiś rozsądny głos na tym forum IP: *.chello.pl 05.03.04, 01:17
            A stawiaj sobie zarzuty jakie chcesz. Ale bądź gotów ich bronić. Ja bym się
            bardzo chciał dowiedzieć jakimi to "głupotami", o których piszesz w innym swoim
            komentarzu nieco niżej, charakteryzuje się recenzja Sobolewskiego. Bo ja na
            przykład mogę uwierzyć, że obejrzenie "Pasji" może być wydarzeniem bolesnym dla
            chrześcijanina. I to z tych powodów właśnie, które wykłada Sobolewski. Bardzo
            mi jego tekst współgra się z głosami biblioznawców, którzy twierdzą, że "Pasja"
            nie jest filmem opartym na ewangeliach, lecz na osobliwej wizji pewnej 19-
            wiecznej bodajże mistyczki, która, mówiąc kolokwialnie, miała przede
            wszystkim "jazdę" na mękę Chrystusa. Łatwo mi też zrozumieć że czyimś zdaniem w
            tej perwersyjnej fascynacji cierpieniem ginie aspekt duchowy tej historii. I
            tyle.
            • Gość: walkman Re: Wreszcie jakiś rozsądny głos na tym forum IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 22:57
              Gość "Muka" twierdzi, że "Pasja" nie jest oparta na Ewangelii. Chcę wskazać
              podpowiedź, że oprócz Ewangelii, opis męki Zbawiciela zawarty jest w Biblii w
              Księdze Izajasza w rozdziale 52 i 53. Każdy kto idzie na film powinien to
              przeczytać. Całość Biblii jest dostępna w portalu (www.jezus.pl) Natomiast
              cytat z Izajasza zamieszczam tu:
              Iz 52:13-15 Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie
              bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony Jego
              wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi - tak mnogie narody się zdumieją,
              królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i
              pojmą coś niesłychanego.
              Iz 53:1-12 Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie
              objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej
              ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu,
              by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony
              z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż
              mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze
              boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.
              Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań
              chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy
              pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na
              Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie
              otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec
              strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został
              usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;
              za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między
              bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie
              wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu
              zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy
              potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach
              swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi
              wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu
              tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i
              policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za
              przestępcami. (wg Biblii Tysiąclecia)
        • Gość: fd Re: Wreszcie jakiś rozsądny głos na tym forum IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.04, 02:24
          To proste.
          Towarzystwo zrozumiało, że zwyczajne ujadanie i obrzucanie pomówieniami o antysemityzm nic nie daje - wręcz przeciwnie rozjusza ludzi. Zmieniono więc podejście- następuje teraz "rzeczowa krytyka przez autorytety". Sobolewski rzeczywiście "przyłożył się" do tego solidnie.
          Tylko nadal widać że spod płaszczyka pseudo-fachowych bełkotów wyziera głęboka niechęć do "Pasji" i Ewangelii w ogóle. Tak drepcze dookoła tematu - tu ujęcie niewłaściwe, tam akcent źle rozłożony, ?łacina i aramejski niedobry, (oczywiście lepiej by było po angielsku), film nie niesie ?nadziei uniwersalnej? itd. itp. Nawet troche przypomina to wypowiedź inż. Mamonia z "Rejsu"
          A prawda leży zupełnie gdzie indziej. Dzisiaj widziałem świetny komentarz do tego typu "recenzji" wiec pozwolę sobie go zacytować : ?Gdyby zamiast Gibsona "Pasję" nakręcił np. Spielberg, miejscem akcji czyniąc np. "polskie obozy koncentracyjne", za Judasza przebierając jakiegoś szmalcownika, to zachwytom "Tygodnika Powszechnego" nie byłoby końca. Pasja Chrystusa zaprzecza współczesnej żydowskiej wierze w zbiorowego Mesjasza zdradzonego, skazanego i uśmierconego przez polskich Jews killer przy biernej aprobacie nazistów".
          I taki film p. Sobolewskiemu na pewno by się podobał. A wzbogacony o elementy z ?Ostatniego kuszenia? to już byłby pewny kandydat do Oscara.
          • Gość: Marcin Spiksowa wizja świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 08:51
            Twoje wyobrażenia na temat demonicznego "towarzystwa" nie pozwalają Ci
            przeczytać tej recenzji bez podejrzliwości. Mam wrażenie, że nie polemizujesz
            właściwie z autorem, ale jego obrazem, jaki masz w głowie - "ujadacza na
            zamówienie z gazetowo-żydowsko-tygodnikowej kliki", dla wygody wyśmiewając
            karykaturalną wizję "politycznie poprawnej" Pasji wg. Spielberga, co nijak się
            nie ma do tego, co pisze Sobolewski. "Muka" ma rację, że takie wypowiedzi jak
            Twoja dowodzą, że film Gibsona stanowi pożywkę dla antysemickich uprzedzeń i
            resentymentów.
            • Gość: moimskromnymzdanie Re: Spiksowa wizja świata IP: *.ists.pl / *.gemini.net.pl 06.03.04, 18:25
              > (...) "Muka" ma rację, że takie wypowiedzi jak
              > Twoja dowodzą, że film Gibsona stanowi pożywkę dla antysemickich uprzedzeń i
              > resentymentów.

              Też mam takie odczucie. Tyle że, zastanawiając się czy ten film przyniesie
              więcej dobra czy zła, mam wrażenie, że grupie najprzeróżniejszych antysemitów
              nie potrzeba żadnej pożywki. Oni już sobie zawsze jakoś ją wyprodukują.
              Pytanie tylko czy pod wpływem tego filmu takich idiotów nie przybędzie ...
            • Gość: fd Kiedy czytałem Tygodnik Powszechny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.04, 13:36
              Ostatnio miałem w ręku jak jeszcze posiadał tzw "asystenta kościelnego".
              Nie wiem czy zauważyłeś, że czasopisma, które posiadają dopisek "katolicki" muszą posiadać asystenta kościelnego, aby nie mieszały ludziom w głowie w kwestii tego czy to co tam jest napisane to oficjalne stanowisko Kościoła lub też pisze się za jego zgodą. Jest to oczywiście pewien rodzaj cenzora. W dzisiejszym dziwnym świecie można sobie pisać co kto chce, tylko Kościół sobie nie życzy, aby ktoś podpierał sie Jego autorytetem bez jego zgody!! Dlatego TP takiego dopisku już nie ma!! Ale w głowach wielu osób ciagle funkcjonuje jako "czasopismo katolickie". Przypomnę tylko "debaty autorytetów" w TP nt aborcji bardzo dalekie od oficjalnego stanowiska Koscioła (przyznaję się że jeszcze raz zaglądnąłem do tego pisma)
              Lub np. taki Józef Tischner pupilek TP i innych postępowych periodyków. Był całkiem interesującym filozofem ( mówię serio), tylko nie wiem dlaczego przedstawiał się (i był zawsze tak przedstawiany) jako ksiądz katolicki bo jego "filozoficzne dywagacje" zawiodły go dość daleko od katolickiego deizmu.

              "Pasja" nie jest dla mnie żadną pożywką i nie kieruję się żadnymi uprzedzeniami !! Po prostu nie mogę wyjść z podziwu, że jeszcze film nie powstał a już było tyle wrzawy wokół niego. Natomiast to co się dzieje ostatnio to już woła o pomstę do Nieba. Protesty środowisk żydowskich, protest Wielkiego Rabina, obecne oskarżenia "autorytetów" o kiczowatość, przypinanie łatki "kontrowersyjny" itp. A jaka jest Ewangelia ? Kontrowersyjna czy nie ??!!
              Ja wiem, że Ewangelia jest dla Żydów trudnym do akceptacji tekstem. Jednak trudno mi również się zgodzić z koncepcją by w imię "dialogu" cenzurować Ewangelię. Tak było naprawdę czy to się komuś podoba czy nie!
    • Gość: ted POLECAM IP: *.tor.primus.ca 04.03.04, 22:55
      Film obejrzalem tydzien temu, b.intensywny. Nie jest to hollywodzka sieczka,
      film traktuje jako dokument, lub probe rekonstrukcji zdarzen na podstawie
      Ewangelii apostolow zawartej w Nowym Testamencie, i koniec, zadnych broni
      masowego razenia ani antysemityzmu.
      Dla mnie film dobry i wartosciowy. Oskara nie dostanie - Zydzi nie dadza.
      • Gość: Staszek Re: POLECAM IP: *.telia.com 04.03.04, 23:41
        > Oskara nie dostanie - Zydzi nie dadza.

        Popatrz jak cie ci Zydzi udupili, w ktora strone sie nie obrocisz to ta
        zydowska konspiracja tak czy tak z toba wygrywa. Szkoda, bo tak sie dobrze
        zapowiadales, a tu nagle taka typowa paranoja. A psychiatrzy w twojej ojczyznie
        to tez sami Zydzi. Znowu przegrales.
    • Gość: green tea Czy gdzieś można obejrzeć film Passoliniego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 23:51
      Mam nadzieję, że jeśli istnieją w Polsce kopie "Ewangelii według św. Mateusza"
      Pasoliniego, to chociaż w kilku DKF-ach w Polsce ktoś wpadnie na pomysł, by
      pokazać ten film chętnym.
      To nie pierwsza recenzja, w jakiej pojawia się porównanie z Passolinim -
      najwyraźniej narzucające się osobom starszego pokolenia, które znają oba filmy.
      Młodsi nie mieli jednak tej szansy. Jak nadrobić te zaległości?
    • Gość: autor arcydzielo czy kicz kazdy musi sobie odpowiedziec IP: 212.160.130.* 04.03.04, 23:59
      sam w zaleznosci jak odebral film jak go przezyl co film pozastawil w jego
      duszy Film Gibsona odnosi sie do naszej codziennosci i to bardziej niz mysli
      autor tego tekstu Autorze ten swiat jest wielkim reality show Ludzie lubia sie
      przygladac i nie reagowac bo to jest latwiejsze wygodnijsze. Biernosc jest
      nasza metoda reakcji na zlo nas otaczajace nie lubimy zdecydowanej postawy na
      nie wobec zla za to lubimy sie przygadac z ciekawoscia cudzemu nieszczesciu i
      naprawde sledzac ludzka historie mozna dojsc do wniosku ze ludzie nic sie nie
      zmienili przez te 2000 lat od czasow Chrystusa cala historia ludzi to studium
      zadawania cierpienia drugimu przy pomocy coraz to barzdiej wymyslnych metod
      wiec nich autor nie krytykuje naturalistycznych scen znecania sie nad
      Chrystusem gdyz byl w tym glboki zamysl i sceny te portretuja ludzi idealnie
      jako istoy zdolne do niebywalego okrucienstwa wobec drugiego czowieka a pomysl
      ze czujemy sie jakbysmy byli obserwatorami tych wydarzen jest glebokim
      pytaniem jak ty bys sie zachowal czlowieku w tej sytuacji czy tez bys krzyczal
      czy nie a moze bys byl biernym obserwatorem co ty zrobibys w podobnej sytuacji
      poza tym jest stwierdzeniem ze w kazdym z nas jest zlo i kazdy z nas
      przyczynia sie do przybicia gwozdzi a nasza birnosc wobec zla jest rowniez zlem
      gdyz jest przyzwoleniem na nie Film Gibsona nie jst filmem Pasoliniego i dobrze
      kazdy ma prawo do wlasnej wizji tgo co sie wydarzylo a poza tym gdyby wszystkie
      filmy byly do siebie podobne nie byloby dyskusji nie byoby sztuki wszystko
      byloby takie samo
        • Gość: janne Re: Bełkot. IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 02:02
          Nazwać bełkotem tą opinie to mało. Rozumiem że film może się nie podobac co w
          przypadku Sobolewskiego mnie nie dziwi bo czasami czytam jego recenzje i wiem w
          jakiej gazecie pracuje, ale prawdziwym kiczem jest ten napuszony
          pseudointelektualny język i argumenty użyte przez autora. Realizm się nie
          podoba, a jak są elementy ponadprzyrodzone to wtedy jest to "kiczowata
          naiwność" na dodatek monstrualna(sic!). Poza tym połowa tego tekstu nie odnosi
          sie do filmu. Wydaje mi sie za autor na siłe szuka argumentów na "nie" i jest
          bezradny intelektualnie wobec tego co zobaczył, bo nie rozumie ludzi wierzących
          i ich miłości do Chrystusa. Na dodatek parodie Ewangelii np. w wykonaniu Monty
          Pythona mają zawierać jakieś misterium (sic!!!)natomiast w filmie Gibsona tego
          rzekomo nie ma. Nie chce mi sie dalej pisać. Dobranoc panie Sobolewski.
          • Gość: fd Bełkot mediów "niezależnych" (od rozumu i faktów) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.04, 02:34
            Bełkot Sobolewskiego konkretnie obnażony!
            A jego autor świetnie podsumowany jako "bezradny intelektualny wobec tego co zobaczył". Dla podsumowania jego "recenzji" jeszcze raz przytoczę cytat który dzisiaj znalazłem:
            "Gdyby zamiast Gibsona "Pasję" nakręcił np. Spielberg, miejscem akcji czyniąc np. "polskie obozy koncentracyjne", za Judasza przebierając jakiegoś szmalcownika, to zachwytom "Tygodnika Powszechnego" nie byłoby końca. Pasja Chrystusa zaprzecza współczesnej żydowskiej wierze w zbiorowego Mesjasza zdradzonego, skazanego i uśmierconego przez polskich Jews killer przy biernej aprobacie nazistów".
            I taki film p. Sobolewskiemu na pewno by się podobał. A wzbogacony o elementy z Ostatniego kuszenia lub Monty Pythona to już byłby pewny kandydat do Oscara.

      • Gość: Polka Re: Do Steva IP: *.ksk.net.pl / *.ksk.net.pl 05.03.04, 10:50
        Dlaczego wywód Sobolewskiego nazywasz komunistycznym? Czy sądzisz, że w świecie
        istnieją tylko katolicy i komuniści? Na tym właśnie polega problem
        manichejskiego podziału - o co ma pretensje Sobolewski do Gibsona. Ja nie
        jestem ani katoliczką ani komunistką ani żydówką i co z takim dziwolągiem
        zrobić? Jeden z forumowiczów stwierdził, że Ewangelia jest dla prostaczków, a
        Sobolewski tego nie pojął. W pewnym sensie ma rację, dla prostaczków są
        odpustowe obrzędy, dla bardziej myślących ontologia, eschatologia i teodycea.
    • Gość: PaulK Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.bchsia.telus.net 05.03.04, 03:11
      "Pasja" idzie SWIETNIE w kinach Kanady i USA! NA POCHYBEL SZYDERCOM!
      Mozna dyskutowac nad generalnym poziomem artystycznym filmu: dzielo
      kompetentne, jak wyrazil sie jeden z krytykow, choc nie arcydzielo. Ale jest
      iwiele swietnych odkryc: widz "patrzy" oczyma upadajacego Chrystusa, aramejski
      i "uliczna" lacina, brak gwiazd (!) oprocz odtworcy. Popatrzcie na aktora
      grajacego Szymona Cyrenajczyka: on sie wciela sie w role na 110%.
      W 30 min. po rozpoczeciu sie seansu towarzyszyli mi szlochy. Ludzie naprawde
      przezywaja ten film. Pokazcie mi inny tytul, ktory wykazal takie wszechstronne
      zainteresowanie i dyskusje, wielokrotnie konstruktywne. Smiem twierdzic, ze ten
      film powoduje u wielu glebokie przezycia duchowe, ktorych zwykle msze chyba juz
      nie dokonuja tak czesto.
      Ten film to ostatnie godziny Chrystusa, wobec tego chyba nie ma co fukac, ze
      brakuje Jego nauki. To jest szczegolny kontekst.
      Gibson swym filmem (i rezultatem finansowym! dlazcego by nie?) pokazal "gest
      Kozakiewicza" (sorry!) calemu ukladowi z American entertainment industry!
      Jedynie co, to chyba ten film nie przemowi do kogos kto chociaz troche nie
      liznal tzw. kultury zachodnio-chrzescijanskiej, a Nowy Testament jest niczym
      mowiacym tytulem...
      Albo po prostu kto jest z gory tzw. "uprzedzony".
      Dodawanie latki antysemickiej (filmowi, rezyserowi) raczej smieszy (i mierzi).
      No coz, gdyby takim tropem podazyc, to by sie okazalo, ze Sw.Sw. Matthew, Mark,
      Luke & John to autorzy "hate literature"... Where do we stop this nonsense?
      Ongis w Ontario tamtejszy premier wzniecil "common sense revolution". Czego by
      nalezalo wszystkim zyczyc.
      Glebokich doznan.
    • Gość: echo Sobolewskiego Ignorabis, ignorabimus IP: *.sympatico.ca 05.03.04, 06:11
      Artykuł ten jest dość długi i aby w pełni na ten artykuł odpowiedzieć
      przypuszczam, ze zajęłoby mi to nie mniej miejsca niz Sobolewskiemu.
      Na tym wlasnie sztuka dziennikarska polega, nie na ujawnieniu prawdy lecz na
      zagadaniu oponenta. I tak tez Sobolewski próbuje zrobić w swoim artykule.

      Żeby nikogo nie zanudzać długimi elaboratami, proponuje skoncentrować się na
      pierwszej i zasadniczej kwestii jaka poruszył Sobolewski w tym artykule, już na
      samym początku.
      Otóż chodzi mi tu o obraz Jezusa jaki wszyscy rzekomo nosimy w sobie.

      Bardzo przepraszam lecz nie na tym wiara chrześcijańska polega i myślę, ze
      Sobolewski bardzo upraszcza a nawet i trywializuje to zagadnienie. Być może, ze
      zrobił to z prostego braku wiedzy na ten temat bądź z brak wiary w Jezusa.
      Jezus dla mnie jest symbolem wiary chrześcijańskiej, nauczycielem i synem bożym
      który nie uczył nas wierzyc w obrazy, nawet swój własny leczy w słowo boże,
      które nam on przekazywał.
      Słowo boże to zbiór zasad moralno-etycznych, które można znaleźć w piśmie
      świętym.
      Jeżeli oglądam jakikolwiek film o Jezusie to nie dokonuje porównania ani
      konfrontacji obrazu Jezusa jaki rzekomo mam w sobie lecz odwołuje się do swoich
      zasad moralno-etycznych które Jezus reprezentuje.
      Stad celem filmu Gibsona nie jest pokazanie nam kolejnego obrazu Jezusa lecz
      Jego filozofie zycia, jego wiare, która niewątpliwie ma odbicie w nas samach.
      To nie Jego obraz a wiara, nasze sumienie są celem w który próbuje trafić
      Gibson cos czego pan Sobolewskie po prostu nie rozumie badz celowo ignoruje.

      Dla kogoś kto jest wzrokowcem i potrzebuje obrazów niewątpliwie postać Jezusa
      będzie paradoksalna tak długo jak jego obraz będzie przedstawiany na rożne
      sposoby.
      Dlatego śmiem twierdzić ze pan Sobolewski jest po prostu niewierzącym a do tego
      ignorantem. Sorry to say that.

      I to by było na tyle
    • Gość: mcbet Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: 172.28.30.* 05.03.04, 08:14
      O co tyle hałasu?
      Film - to film...
      Mozna dyskutowac o jego artyznie, ale ciagle o fabule???
      Binuel nakrecil „Szymona słupnika” przeciez tez zaczerpnal legede
      chrzescijanska - pamieta ktos ten film? (od strony historii filmu, nowych
      dokonan, calego przelomu surrealizmu filmy Binuela wniosly pewnie wiecej, niz
      Pasja Gibsona)
    • daigailo Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach 05.03.04, 08:15
      Bardzo szanuję wiedzę pana Sobolewskiego w dziedzinie kinematografii, choć
      recenzje często przydługie... Jednak jego wiedza o Biblii, wbrew pozorom, jest
      znikoma. Królestwo Boże jest "w nas" owszem, ale nie możemy zapominać, że jest
      ono nam DANE od ojca: "A Ja przekazuję wam Królestwo, jak i mnie Ojciec mój
      przekazał," Łuk. 22:29. Dane kiedy? Ano po tym, jak Jezus dokonał całego swego
      dzieła na ziemii.
      Także "obraz Jezusa w każdym z nas" jest czyms, o czym Biblia nigdzie nie
      mówi. Jezus jest PRAWDĄ ABSOLUTNĄ, która przychodzi spoza nas. Czy tę prawdę
      ukazuje film Gibsona - nie wiem, jeszcze nie widziałem. Ale jednej rzeczy
      jestem pewiem - to nie Bóg był katem na Golgocie, ale MÓJ GRZECH. Bez tej
      ofiary, którą dobrowolnie złożył Jezus, moje pojednanie z Bogiem nie byłoby
      możliwe.
    • Gość: wierny obserwator Dlaczego Kosciol robi reklame filmowi Gibsona? IP: *.bredband.skanova.com 05.03.04, 08:19
      Przyznaje sie bez bicia, ze jeszcze nie ogladalem calego filmu, jednak
      widzialem jego fragmenty w telewizorze. Byly tak przerazajace, ze odwracalem
      glowe z niesmakiem. Krytycy jednak zapewniaja, ze film sklada sie tylko z
      takich okrutnych scen, a co gorsza nie jest nosnikiem glebszego przeslania. Nie
      oferuje widzom duchowego przezycia. Dlatego mam watpliwosci, czy skusze sie,
      aby pojsc do kina na ten film. Zastanawiam sie jednak, dlaczego kosciol
      katolicki tak bardzo przeciwny pokazywaniu przemocy na ekranach i deprawowaniu
      mlodego pokolenia, tym razem z niezwyklym entuzjazmem robi reklame filmowi
      Gibsona. A moze tu chodzi o pieniadze? Rezyser jednak zapewnial, ze zrobil film
      za wlasna kase, ale czy mozna temu do konca wierzyc...
      • Gość: aha Re: Dlaczego Kosciol robi reklame filmowi Gibsona IP: *.pzuzycie.com.pl 05.03.04, 08:40
        a ja odniosłem wrażenie że to przeciwnicy tego filmu robią mu darmową reklamę.
        Po wejściu na stronę "gazety" pierwsze co rzuca się w oczy to zdjęcie z filmu z
        ironicznym podpisem "tak było?". Przecież ta nagonka na ten film niczym dla
        mnie się nie różni od dewotek modlących się na różańcach przed kinami gdy
        wyświetlano filmy w których przedstawiano kościół w złym świetle (takiego
        zachowanie również nie popieram).
      • Gość: kaczor Re: Dlaczego Kosciol robi reklame filmowi Gibsona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.04, 08:44
        > ...widzialem jego fragmenty w telewizorze. Byly tak przerazajace, ze odwracalem
        > glowe z niesmakiem. Krytycy jednak zapewniaja, ze film sklada sie tylko z
        > takich okrutnych scen,

        prawda bywa trudna i bolesna...

        > a co gorsza nie jest nosnikiem glebszego przeslania.

        Może go niedostrzegli?

        > Nie oferuje widzom duchowego przezycia

        Nie sprzedają przed projekcją?
      • Gość: Mario Re: Dlaczego Kosciol robi reklame filmowi Gibsona IP: 206.135.4.* 08.03.04, 17:21
        Jest, w moim zdaniu, wielka roznica miedzy przemoca i okrucienstwem jaka
        prezentuje Hollywood i tym co jest pokazane w Pasji. Ogladalem film wczoraj i
        uczucia ktore wzbudzil sa dla mnie jeszcze bardzo swieze. Tu nie chodzi o to
        zeby zrobic z filmu widowisko ktore rozbudza w publicznosci zadze krwi, niby
        Rzymskie walki gladiatorow w Koloseum, lecz o realistyczne przekazanie meki
        jaka przezyl niewinny czlowiek za innych. Tu nie chodzi o to zeby
        film "sprzedac" niedoroslym nastolatkom. Niestety takie byly realnosci tamtego
        swiata. Tak to naprawde wygladalo. Nikt wychodzac z sali, przynajmniej w moim
        zasiegu sluchu nie powiedzial czegos w rodzaju ale super, czy cool. Ten film,
        przynajmniej w moim odebraniu, nie wymaga dyskusji lub krytyki. Kazdy odbierze
        to osobiscie i wytworzy swoje wlasne opinie. Nie lubie czytac recenzji
        krytykow, ktorzy do ogladania filmu(jakiegokolwiek) siadaja, zamias z miska pop
        cornu, z notatnikiem. Jezeli chcesz wyrobic sobie opinie na jakis temat to
        sprobuj sam to przezyc, oczywiscie jezeli jest to mozliwe i praktyczne, a tu
        nie ma rzadnych barier, z wyjatkiem ceny biletu. Pamietaj takze ze opinie
        kazdy ma swoja, i nie kieroj sie cudza jezeli mozesz miec swoja. Duchowo kazdy
        napewno przezyje film inaczej. Uwazam ze za bardzo przyzwyczailismy sie do
        tego ze film ma kierowac tym jak sie w danym momencie czujemy. Tanie uczucia
        dyktowane przez dyrektora. To jest raczej smutne ze nie umiemy wyciagnac
        wlasnych wnioskow a oczekujemy ze ktos nas skieruje we wlasciwym kierunku nawet
        w takich sprawach jak nasze wlasne uczucia.
    • paberg Sobolewski pisze to co musi pisac 05.03.04, 09:36
      "Pasja" Gibsona zachwyca sie "Nasz Dziennik" i "Radio Maryja". Chyba nie
      sadzicie, ze w takiej sytuacji Sobolewski moglby napisac, ze film mu sie
      podobal. Linia oceny "Pasji" ustalila sie juz dawno. Poniewaz srodowiska
      zydowskie okrzyknely "Pasje" filmem antysemickim, "Gazeta Wybiorcza"
      i "Tygodnik Powszechny" musialy powielic te opinie. Chocby Sobolewski prywatnie
      uznal film za arcydzielo, musial napisac co napisal (com napisal, tom napisal,
      parafrazujac slowa Pilata). Zenujace sa natomiast pseudointelektualne wywody
      Sobolewskiego, na ktore probuje nabrac woich czytelnikow. Panie Sobolewski, czy
      naprawde traktujesz Pan swoich czytelnikow jako kompletnych debili? Nie mogl
      Pan wymyslic nic lepszego niz wywyzszanie przyglupawych parodii Monty Pythona w
      porownaniu z powaznym, religijnym filmem?

      Ale wiem, co by Pana zadowolilo. Gdyby zamiast Gibsona "Pasje" nakrecil np.
      Spielberg, miejscem akcji czyniac np. "polskie obozy koncentracyjne", za
      Judasza przebierajac jakiegos polskiego szmalcownika, to zachwytom "Wyborczej"
      i Sobolewskiego nie byloby konca. Pasja Chrystusa zaprzecza wspolczesnej
      zydowskiej wierze w zbiorowego Mesjasza zdradzonego, skazanego i usmierconego
      przez polskich Jews killers przy biernej aprobacie nazistow. A oto Gibson
      odwazyl sie doslownie i bez artystycznych zawijasow umozliwiajacych dowolne
      reinterpretacje, pokazac, ze dwa tysiace lat temu nie kto inny, ale
      najznakomitsi mezowie zydowscy (jak zydowski historyk, Jozef Flawiusz okreslil
      czlonkow Sanhedrynu) niesprawiedliwie wydali ("wiedzial bowiem, ze
      arcykaplani wydali Go przez zawisc") i skazali na hanbiaca smierc Syna
      Czlowieczego, zas mniej znakomici mezowie z tego ludu uczestniczyli w jego
      pojmaniu, lzeniu i opluwaniu. I to sie "Wyborczej" nie podoba. Bardzo sie nie
      podoba.
      • Gość: wierny obserwator Re: Sobolewski pisze to co musi pisac IP: *.bredband.skanova.com 05.03.04, 10:28
        Paberg. Dzieki za Twoja wypowiedz, ale dla mnie "Nasz Dziennik" i "Radio
        Maryja" nie sa zadnym autorytetem. To po prostu skansen kulturowy i mentalny.
        Mnie opinia takich mediow zupelnie nie interesuje a film podobnie jak
        Sobolewski uwazam za wielka chale majaca na celu wydojenie naiwnych wiernych z
        ciezko zarobionych srebrnikow. Nalezy przy tym dodac, ze najznakomitsi mezowie
        z ludu zydowskiego wydali niesprawiedliwy wyrok na Syna Czlowieczego tylko
        dlatego ze Syn Czlowieczy sam tego pragnal. Gdyby Polacy mogli stac sie narodem
        wybranym, a Chrystus narodzil sie w naszych czasach, to moze Ty bys byl jednym
        z tych najznakomitszych mezow skazujacych Jezusa na smierc. A my mniej
        znakomici mezowie z polskiego ludu bysmy uczestniczyli w jego pojmaniu, lzeniu
        i opluwaniu. Ale teraz nastaly inne czasy i zeby byc znakomitym mezem trzeba
        wyzwolic sie z antysemityzmu. Moge ci poleciec pewnego znanego psychoterapeute.
        Antysemityzm to przeciez powazne zboczenie umyslowe naszych trudnych czasow.
        • paberg Re: Sobolewski pisze to co musi pisac 05.03.04, 10:57
          wierny, nie pisalem o autorytecie "Naszego Dziennika" i Radia Maryja. Pisalem
          natomiast, ze poniewaz w tych mediach pojawily sie pozytywne opinie o "Pasji",
          w "Wyborczej" sila rzeczy musialy ukazac sie negatywne. To proste jak tabliczka
          mnozenia. Sobolewski musial napisac recenzje negatywna naginajac do niej
          przyglupawa teologiczno-filozoficzna argumentacje. Jak Spiegelman zrobil komiks
          o polskich swiniach w "polskich obozach koncentracyjnych" ten sam Sobolewski
          pial z zachwytu nad ta "nowa oryginalna forma przekazu".

          Mozesz uwazac film za chale - nikt Cie przeciez do kina za uszy nie ciagnie.
          Oczywiscie nie biore powaznie Twoich konfabulacji o tym jak Polski Sanhedryn
          skazuje Chrystusa. O, gdyby TAKI film zrobil Gibson - badz pewny, ze Sobolewski
          sikalby po nogach z zachwytu. Gibson po prostu nakrecil film o tym, co
          przeczytal w ewangeliach. A tam, niestety, stoi, ze najznakomitsi zydowscy
          mezowie skazali Syna Czlowieczego na smierc pod zarzutem bluznierstwa. I
          rozumiem poirytowanie zydowskich srodowisk, ze te prawde tak trudno odkrecic.
          • Gość: norbu Re: Sobolewski pisze to co musi pisac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 11:56
            Zarzut, że Sobolewski pisze co mu kazano napisać, na przekór opinii "Naszego
            Dziennika" czy Radia Maryja jest absurdalny. Równie dobrze można stwierdzić, że
            recenzenci tych mediów nie mogą przyznać racji, że film jest np. kiczowaty, czy
            okrutny, nawet jeśli sami tak uważają, ponieważ taka opinia stawiała by ich w
            jednym szeregu ze "światowym żydostwem". (A może niekiedy tak właśnie jest?)
            • Gość: b Re: Sobolewski pisze to co musi pisac IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.03.04, 00:06
              Zarzut nie jest absurdalny. To zupełnie naturalne, że niezręcznie
              byłoby "Wyborczej" ustawiać się odmiennie niż w opozycji do "ciemnogrodu" (za
              który, w gruncie rzeczy sam uważam środowisko "Naszego Dziennika"). Twój
              kontrargument nie jest w istocie rzeczy żadnym kontrargumentem - rzeczywiście
              recenzenci mediów reprezentujących "twardych katolików" pewnie również nie
              mogliby pewnie przyznać, że film jest kiczowaty, gdy "światowe żydowstwo"
              twierdzi inaczej. I co z tego? Fakt, że "Nasz Dziennik" ma swoje obsesje i
              aberracje nie zmienia faktu, że "Wyborcza" również je posiada. Żadne to
              usprawiedliwienie dla "Wyborczej", pełniej przecież intelektualnych pretensji.
              W istocie pranie mózgu, jakie urządza swym odbiorcom ten dziennik jest bardziej
              wyrafinowane niż to będące udziałem odbiorców "Radia Maryja". No ale przecież
              odbiorca to odmienny. W dalszym ciągu jest to jednak manipulacja i nic jej nie
              usprawiedliwia. A już na pewno nie zarzut typu "A u was biją Murzynów".
              • Gość: norbu problem "obrońców" filmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 19:01
                Nie masz racji - przeczytaj wypowiedź Mazowieckiego, który na łamach tej
                samej "Wyborczej" broni "Pasji", albo nawet opinię Bonieckiego, zdystansowaną
                wobec filmu, jednak używającą zupełnie innych agrumentów niż Sooblewski.
                Z tym ostatnim nie muszę się zgadzać w 100%, ale nie mam powodów, by sądzić, że
                napisał swój tekst na zamówienie, wbrew sobie, bo mu kazali, czy tak wypadało.
                Poza tym lojalnie zaznacza na początku, że pisze w swoim imieniu... Wybacz, ale
                inaczej rozumiem termin "pranie mózgu".
                Problem w tym, że zwolennikom, czy obrońcom filmu - którzy często sami go
                jeszcze nie widzieli, ale wiedzą, że jest "słuszny" nie mieści się w głowie, że
                można mieć inne odczucia nie będąc szubrawcem. I to jest smutne.
      • Gość: wito Re: Sobolewski pisze to co musi pisac IP: 5.2.* / 212.142.33.* 28.03.04, 22:08
        Bardzo polecam obejrzenie tego filmu. Polecam i prosze: nie dajcie sie zwiesc
        zadnym popisom intelektualnym i sztuczkom pismakow. Oni zawsze wiedza lepiej.
        Gazeta nie potrafi sie odnalezc nawet w najprostszych sprawach codziennych, a
        co dopiero w tak wazkiej histerii (zaczetej notabene przez rabinow).
        film moze byc pozywka dla katolickich fundamentalistow, ale coz, z biblii tez
        niejeden czerpal dla "dobra ludzkosci".
        A przed filmem polecam solidna lekture. niekoniecznie Biblie, (n. testament),
        chociaz w ostatecznosci i to dobre. Jak powiexzial pewien pastor: Jezusa nie
        zabili ani zydzi ani rzymianie. Jezus skazal sie na smierc sam. Reszta to
        czysta manipulacja.
        Antysemityzm zywi sie falszem, film Gibsona to czysta prawda.
    • Gość: janne Re: Prawosławana znajoma. IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 10:05
      Uwaga autor zniecheca do obejrzenia "Pasji" powołując się na autotytet
      prawosławnej znajomej która... nie widziała filmu. Czy to jest poważny człowiek
      i recenzent? A może to raczej ideolog przebrany w szaty recenzenta. Mam
      nadzieję że skutek takiej postawy bedzie odwrotny do zamierzonego bo widać w
      tej ocenie filmu maksimum złej woli.
      • Gość: sonia Maksimum złej woli?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 11:18
        Wzmianka o prawosławnej znajomej to raptem cztery zdania w całostronicowej
        recenzji. I jeden z wielu głosów w tej dyskusji, wcale nie przesądzający o
        czymkolwiek. Zresztą jest to głos wart namysłu: czy nie przyszło Ci kiedyś do
        głowy ile osób osłabia w wierze kicz religijny? Czy nie drażni Cię nachalność
        lansowania "Pasji" pod hasłem "TAK BYŁO" wkładanym w usta Papieżowi?
        • Gość: Jacek-t Re: Maksimum złej woli?! IP: *.chello.pl 05.03.04, 15:57
          "Czy nie drażni Cię nachalność lansowania "Pasji" pod hasłem "TAK BYŁO"
          wkładanym w usta Papieżowi?" Nie, absolutnie nie drażni mnie informnacja o tym,
          że Ojciec Święty tak głęboko przeżył projekcje filmu. Ja właśnie wróciłem z
          kina i jestem podobnie wstrząśniety.
          • Gość: sonia Jacku, nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 07:07
            Nie twierdzę, że Papież film skrytykował, czy że przyjął go obojętnie. Nic mi o
            tym nie wiadomo. Chodzi mi o plotkę, zdementowaną przez Stolicę Apostolską,
            jakoby Papież powiedział: "Tak było", skwapliwie wykorzystaną podczas promocji
            filmu.
            Jesteś wstrząśnięty. W porządku. Ale nie: "podobnie wstrząśnięty", bo przecież
            nie było Cię w apartmentach papieskich podczas tamtej prywatnej projekcji, więc
            nie wiesz, jaka była reakcja Ojca Świętego. Czytałam wypowiedzi kilku
            duchownych, którzy widzieli "Pasję". Nie mówią jednym głosem.
          • Gość: Krzys Pier Paulo Passolini a Mel Gibson IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.04.04, 02:26
            Passolini byl miernym rezyserem , promowanym i sponsorowanym przez wloskie i
            swiatowe kregi pederastow i zydow .
            Charakter jego " tworczosci " i osobowosci dobrze pokazuje hiper perwersyjno -
            pornograficzny film dla homoseksualistow i zwyrodnialych seksualnych
            zboczencow : "Salo" . Tuz po zrealizowaniu tego filmu , Passolini probowal
            zgwalcic nieletniego chlopca, kiedy chlopiec probowal sie bronic , Pasollini
            bil go drewnianym kijem i grozil smiercia .Nastolatek (nazywa sie Pelossi)
            bronil sie dluga deska , ktora kilkakrotnie uderzyl rezysera , powodujac jego
            zgon .
            Warszawa i nie tylko do dzisiaj dudni od plotek o znanym polskim rezyserze -
            pedofilu , ktory wykorzystywal chlopcow z Dworca Centralnego , pojawily sie
            plotki , ze tym rezyserem byl Krzysztof Zanussi .
            Mel Gibson natomiast jest mezem jednej zony i ojcem siedmiorga dzieci .
            Passolini nigdy nie byl zonaty i nie mial potomstwa.
    • Gość: Miet Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.04, 10:11
      Przykro to mówić, bo cenię Tadeusza Sobolewskiego, ale jego recenzja to jeden
      wielki kicz. Autor w ogóle nie odnosi się do filmu, kóry skądinąd wiele osób
      uznało za dzieło w tej tematyce wybitne (i może dlatego niebezpieczne), ale do
      własnej wizji chrześcijaństwa i osoby Chrystusa. Tak naprawdę interesuje go
      tylko jakaś, dla mnie chora, wizja Jezusa-rewolucjonisty i historyczno-
      polityczno-psychoanalityczne wtręty. Uczciwie powinien więc opublikować sobie
      gdzieś swoją wizję, a nie wkładać ludziom do głów bzdetów, które ktoś mało
      odporny uzna za recenzję. Kicz Sobolewskiego - nagonka określonych środowisk
      nie pomogła, więc próbujemy zdyskredytowac dzieło z innej strony. Fakt, dla
      głupców to wystarczy. Cenię recenzje z GW, z większością się zgadzam, ale na
      razie przestanę czytac Sobola, bo to po prostu żenada. Zresztą w "Co jest
      grane" mozna przeczytać wyważoną recenzję Pawła Mossakowskiego. A pan, panie
      Sobolewski, lepiej analizauj polityczno-społeczne tło w "Kocham kino" z panią
      Torbicką. O czymś, o czym nie masz pojęcia lepiej się nie wypowiadaj.
      • 1tehanu Re: "Pasja" Mela Gibsona już w kinach 06.03.04, 08:50
        Moim zdaniem Pasja to jest jeden z tych filmów, o których nie na miejscu jest
        dyskutować. Tym bardziej oceniac. Ja przynajmniej nie potrafie. Nie ważne czy
        film jest dobry, czy okrutny bo nie na tym to polega. Dla mnie był po prostu
        wstrząsający. Poruszający wszelkie wartości człowieczeństwa.
    • Gość: Miet Recenzja Sobolewskiego to dopiero kicz IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.04, 10:13
      Przykro to mówić, bo cenię Tadeusza Sobolewskiego, ale jego recenzja to jeden
      wielki kicz. Autor w ogóle nie odnosi się do filmu, kóry skądinąd wiele osób
      uznało za dzieło w tej tematyce wybitne (i może dlatego niebezpieczne), ale do
      własnej wizji chrześcijaństwa i osoby Chrystusa. Tak naprawdę interesuje go
      tylko jakaś, dla mnie chora, wizja Jezusa-rewolucjonisty i historyczno-
      polityczno-psychoanalityczne wtręty. Uczciwie powinien więc opublikować sobie
      gdzieś swoją wizję, a nie wkładać ludziom do głów bzdetów, które ktoś mało
      odporny uzna za recenzję. Kicz Sobolewskiego - nagonka określonych środowisk
      nie pomogła, więc próbujemy zdyskredytowac dzieło z innej strony. Fakt, dla
      głupców to wystarczy. Cenię recenzje z GW, z większością się zgadzam, ale na
      razie przestanę czytac Sobola, bo to po prostu żenada. Zresztą w "Co jest
      grane" mozna przeczytać wyważoną recenzję Pawła Mossakowskiego. A pan, panie
      Sobolewski, lepiej analizauj polityczno-społeczne tło w "Kocham kino" z panią
      Torbicką. O czyms, o czym nie masz pojęcia lepiej się nie wypowiadaj.
    • Gość: Miet Żyd Krajewski - nowy recenzent GW? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.03.04, 10:34
      Widzę na drugiej stronie GW, że i niejaki Krajewski Stanisław, z Polskiej Rady
      Chrześcijan i Żydów został recenzentem... Fiu, fiu przykład Sobolewskiego
      działa. Tylko w tym przypadku, jeśli ktoś nie ma o czyms pojęcia, a jedynie
      chce zhańbić dzieło, które z powodów politycznych i narodowych mu sie nie
      podoba nawet głupiec mu nie uwierzy. A swoja drogą to po prostu skandal, by
      byle palant jeden z drugim podpowiadał nam jak mamy oceniać prawdy zawarte w
      Ewangelii. Czy ktos wpierdziela się Żydowi Krajewskiemu do jego Tory? Zajmij
      sie pan swoimi sprawami i nie wypowiadaj swoich bzdurnych uwag na forum
      publicznym. I tak wwzyscy wiemy, że boli cię fakt, iż film dotrze do milionów
      osób, które nie zadałyby sobie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, trudu
      przeczytania Nowego Testamentu.
        • paberg Re: To co pisze jest sensowne 05.03.04, 11:22
          > Obydwaj wypowiadają się o filmie i czynią to w sposób wyważony,
          > nikogo przy tym nie wyzywając od palantów.

          Wywazony? Film uznany przez nich jako kiczowaty, nienawistny, niewychowawczy -
          to jest wywazenie? I uwaga - najlepszy zarzut to taki, ze film jest daleki od
          ducha Ewangelii. Ciekawych czasow doczekalismy, ze to zydowscy teolodzy
          oceniaja ducha Ewangelii.
          • Gość: Maria "żydowscy teolodzy"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 12:24
            Podtrzymuję swoje twierdzenie o wyważonym charakterze opinii Krajewskiego,
            który nota bene nie jest "żydowskim teologiem". Kicz można nazwać kiczem.
            Przytaczam jego wypowiedź: "Nie chcę obrażać niczyich uczuć i rozumiem, że są
            ludzie, którzy bardzo ten film przeżywają, ale okrucieństwo i drastyczność tam
            eksponowane nie służą niczemu głębszemu. Przedstawienie sadystycznych kapłanów
            może ułatwić tym, którzy mają do tego skłonność, Widzenie w Żydach sadystów.
            Wcześniej myślałem, że to jest dzieło religijne. Po obejrzeniu sądzę, że film
            na to miano nie zasługuje. To Biblia dla ubogich ery efektów komputerowych".
            Jak widać Krajewski nie mówi, że film jest "daleki od ducha Ewangelii", co mu
            przypisujesz - a może to Sobolewski jest owym żydowskim teologiem (wszystko na
            to wskazuje, zwłaszcza jego konkluzja: "Opowiedzi trzeba szukać w
            chrześcijaństwie")? Jeśli tak, to wedle Twojej klasyfikacji pewnie i ja się
            załapuję. Pozdrawiam!
            • Gość: Polka Re: Do Marii IP: *.ksk.net.pl / *.ksk.net.pl 05.03.04, 12:43
              W pełni popieram Twoje zdanie. A po drugie, dlaczego by żydowscy teolodzy nie
              mieli wypowiadać się o Ewangelii, w której zawarta jest historia ich ziem, ich
              narodu i człowieka, który był Żydem z krwi i kości i żydem z wyznania, który
              nie myślał o Europie czy Ameryce, bo ich w ogóle nie znał. Przemawiał do narodu
              żydowskiego jako Żyd, żyd i rabin rewizjonistycznie podchodzący do swojej
              religii.
            • paberg Tak, "żydowscy teolodzy" 05.03.04, 13:49
              Z tego co mi wiadomo, Krajewski jest rowniez teologiem piszac np. religijne
              komentarze do "Midrasza" i aktywnie uczestniczac w dialogu (teologicznym
              rowniez) zydowsko-chrzescijanskim. Aszekanazyjski rabin Izraela, ktory ocenial
              film jako "szkodliwy i niewychowawczy" rowniez jest raczej obeznany w swojej
              teologii. Kicz mozna nazwac kiczem, a tendencyjna opinie tendencyjna opinia. A
              opinia Krajewskiego taka jest. Pisze on: "Nie chcę obrażać niczyich uczuć i
              rozumiem, że są ludzie, którzy bardzo ten film przeżywają, ale okrucieństwo i
              drastyczność tam eksponowane nie służą niczemu głębszemu". A skad on to wie, ze
              nie sluza? A jesli znajdzie sie spora grupa ludzi, ktorym wlasnie to sluzy?

              "Odejscie od ducha Ewangelii" to natomiast pojecie, ktore padlo w
              dyskusji "autorytetow moralnych" w "Tygodniku Powszechnym", w ktorej zreszta
              bral rowniez udzial Krajewski. Padaly rowniez glosy, ze film jest sprzeczny z
              obecna katolicka nauka nt. relacji judaizmu i chrzescijanstwa. Ot taka
              chrzescijanska nakladka na zydowski punkt widzenia. Dla jasnosci: Zydzi
              (zarowno teolodzy, jak i nie-teolodzy) maja pelne prawo do swojej oceny tego
              filmu. Skoro w ich rozumieniu Ewangelie nie sa niczym wiecej jak jakas forma
              herezji, to jak inaczej moga ocenic film scisle na nich oparty? Problem zaczyna
              sie, gdy zaczynaja wymadrzac sie, jak wlasciwie i poprawnie nalezy rozumiec
              proces i skazanie Chrystusa, znajdujac zreszta posluch w co bardziej "otwartch"
              mediach. To ta postawa probujaca narzucac wlasciwa i jedynie sluszna
              interpretacje tamtych wydarzen budzi gwaltowny i sluszny sprzeciw. Krotko
              mowiac: dobrze byloby, zeby nasz punkt widzenia stal sie waszym. A jak sie nie
              stanie to liczcie sie z oskarzeniami o antysemityzm. O czym tez przekonal sie
              Gibson.
              • Gość: Maria Re: Tak, "żydowscy teolodzy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:13
                Paberg, nie rozumiem czemu z zapałem godnym lepszej sprawy bronisz "Mieta",
                który ludzi mających inne zdanie określa jako "byle palantów" i "głupców",
                próbując sprzedać spiskową teorię, że skoro nagonka "określonych środowisk"
                (ach, jak uwielbiam ten zwrot!) nie pomogła, tedy postanowiono zdyskredytować
                film z innej strony, zatrudniając do tego Sobolewskiego?
                Miet pisze: "Autor [recenzji] w ogóle nie odnosi się do filmu ale do własnej
                wizji chrześcijaństwa i osoby Chrystusa", co nie jest prawdą, bo jest w tym
                tekście całkiem sporo na temat filmu, tylko trzeba mieć odrobinę dobrej woli,
                żeby chcieć to zauważyć. Z kolei "niejakiemu Krajewskiemu" zarzuca, że "nie ma
                o czyms pojęcia, a jedynie chce zhańbić dzieło, które z powodów politycznych i
                narodowych mu się nie podoba". Na jakiej podstawie? Co on wie o Krajewskim? Czy
                wie jaką rolę odgrywa w dialogu między chrześciajństwem i judaizmem?
                Wypowiedź Krajewskiego nie rości sobie pretensji do bycia recenzją. Nie
                podejrzewam też, żeby krytykował on "Pasję" z zazdrości o to, ze ktoś przeżyje
                religijne katharsis podczas seansu, ale dokładnie dlatego, że niektórym - co
                widać również na tym forum - posłuży ona do podsycania w sobie nienawiści.
                Również aszekanazyjski rabin Izraela, który ocenial film jako "szkodliwy i
                niewychowawczy" (a nie heretycki!) nie dokonywał tego z pozycji teologicznych
                tylko społecznych - nie udawaj, że nie słyszałeś o konsekwencjach nauki o
                dokonanym przez Żydów bogobójstwie, ani o tym że Vaticanum II odeszło od tego
                (ale Gibson jest "przedsoborowy").
                • paberg Re: Tak, "żydowscy teolodzy" 05.03.04, 17:31
                  Mario, jedynie co bronie to wlasnego zdania, nikt mnie nie upowaznil do niczego
                  innego. Miet wsciekl sie na prostacka opinie Krajewskiego o "Pasji" i mial do
                  tego prawo. Natomiast nagonka "okreslonych srodowisk" rzeczywiscie byla i jest.
                  Zeby nie bawic sie w niedopowiedzenia - sa to oczywiscie srodowiska zydowskie.
                  Poniewaz zas w klimacie w jakim obraca sie Sobolewski, zla opinia o "Pasji"
                  jest teraz w dobrym tonie, stad jego naciagany krytycyzm wobec tego filmu.

                  Zaslugi Krajewskiego sa bez watpienia wielkie, ale co to ma do rzeczy
                  przy "Pasji"? Zaslugi czlowieka nie chronia go - jak widac - przed pleceniem
                  glupot. Wypowiedz Krajewskiego wpisuje sie niestety w ogolnozydowska histerie
                  jaka rozpetali oni przeciw "Pasji". Histerii oczywiscie glupiej i krzywdzacej.
                  I nie tlumacz mi o "spolecznych konsekwencjach filmu", bo nie sadze bys sama
                  wierzyla w jakies straszne konsekwencje. Naprawde wierzysz, ze dzikie tlumy po
                  to ruszyly na "Pasje" aby szukac tam antyzydowskich podniet? Zejdz na ziemie! O
                  bogobójstwie slyszalem, ale jaki to ma zwiazek z tym filmem? Chyba tylko w
                  wyobrazni zatwardzialych lowcow antysemitow. Jest jeszcze jedna kwestia. Ten
                  film jest przeznaczony przede wszystkim dla chrzescijan. Sadze, ze wierzacy
                  czlowiek odbiera go zupelnie inaczej niz ateista czy agnostyk. Nie dziwie sie,
                  ze dla tych ostatnich ten film jest kiczem. Ale dla wierzacych... Oni podchodza
                  do tego znacznie bardziej osobiscie.
                  • Gość: Maria dla kogo jest ten film? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:24
                    Czuję się bezsilna kiedy ktoś - w tym wypadku "Miet" - broni rzekomo wartości
                    ewangelicznych, wyzwając innych od palantów i głupców. Jest mi w takich
                    sytuacjach po prostu wstyd. Uważam, że jego reakcja była daleko bardziej
                    prostacka od opinii Krajewskiego - i mam na myśli nie tylko formę, ale i treść.
                    Nie wierzę w "dzikie tlumy, które po to ruszyly na Pasję, aby szukac tam
                    antyżydowskich podniet", ale reakcje niektórych ludzi choćby na tym forum
                    dowodzą jak niewiele potrzeba, by mieć pretekst, żeby bluzgnąć chorą
                    nienawiścią. Pomyśl o roku 1968 w Polsce, zanim zaczniesz pisać
                    o "ogolnożydowskiej histerii". Kto tego doświadczył, ten wie jak łatwo zagrać
                    na tych resentymentach.
                    Co do Sobolewskiego... Różnicie się w odbiorze i tyle. Dlaczego musisz go
                    dodatkowo dyskredytować - przede wszystkim w swoich oczach - odmawiając mu
                    prawa do własnego zdania, tylko wietrzysz w tym co pisze dowód uległości wobec
                    nacisków "określonych środowisk"? Nie zauważyłam, żeby pod adresem autorów
                    pozytywnych wypowiedzi na temat filmu (jest ich niemało, zresztą nie wyłącznie
                    na łamach "Naszego Dziennika", lecz również w tak pogardzanym przez
                    Ciebie "Tygodniku Powszechnym") padały oskarżenia, że ich pochwały są
                    naciągane, bo w "określonych" kręgach katolickich dobra opinia o "Pasji" jest
                    teraz w dobrym tonie, więc nawet jeśli ich prywatnym zdaniem jest to kicz, to i
                    tak tego nie ujawnią.
                    No i ostatnia kwestia. Nie wątpię, że osoba wierząca może odbierać ten film
                    inaczej, niż ateista czy agnostyk. Ba, myślę, że nie ma jednego, wzorcowego
                    sposobu przeżywania go wśród wierzących - również niektórzy spośród nich mogą
                    odebrać "Pasję"jako kicz. I właśnie dlatego, że, jak piszesz, "podchodzą do
                    tego znacznie bardziej osobiscie", może to być dla nich boleśniejsze. Mogę
                    mówić za siebie; kicz religijny mnie, jako osobę wierzącą zawsze boli. Piszesz,
                    że ten film "jest przeznaczony przede wszystkim dla chrześcijan". Czyżby Gibson
                    kierował swoje wezwanie "zobacz i uwierz", do tych, którzy i tak już wierzą?
                    Jeśli tak, to jest to chyba słabość filmu. A oskarżanie ludzi, którzy
                    poszukują, lecz nie ulegli wizji reżysera, o współudział w żydowskim spisku czy
                    histerii wydaje mi się nie na miejscu.
                    • paberg Re: dla kogo jest ten film? 05.03.04, 21:16
                      Maria, nie histeryzuj. Miet nie bronił wartości ewangelicznych, tylko wściekł
                      się na chamskie wypowiedzi żydów dotyczące tego, w co chrześcijanie powinni
                      wierzyć aby nie zostali antysemitami. Jak widać dosłowne odczytanie ewangelii
                      jest już podejrzane. Druga sprawa to straszliwa hipokryzja recenzentów - przy
                      filmach otwarcie szydzących z chrześcijaństwa i katolicyzmu, doszukiwali sie
                      oni głębokich treści, prowokacji artystycznych, ukrytych pereł. Przypominasz
                      sobie by Sobolewski skrytykował np. "Dogmę"? Przy "Pasji" natomiast już nie
                      było żadnej taryfy ulgowej. Kicz, chała i brutalizm. Jak widać wolność
                      artystyczna obowiązuje tylko w jedną stronę. I to właśnie, ta moralność Kalego
                      wyznawana przez niektórych żydów i ich popleczników wywołuje takie oburzenie a
                      nie jakiś mityczny antysemityzm, którego się doszukujesz.

                      Wiesz doskonale, że kwestią jest nie tyle artystyczna ocena filmu, ale
                      ideologia jaką się do niego dorabia - tj. rzekomy antysemityzm.
                      Sympatyczna niewiasta o nicku janne słusznie zauważyła, że ten film jest
                      modlitwą Gibsona. Kto ją "czuje" może się w nią włączyć. Wiadomo, że nie każdy
                      musi ją czuć - Gibson nie stwierdził, że jego film to nowe objawienie. I nie
                      sądze by to była słabość. Zrobił film zgodny ze swoją wizją bez przejmowania
                      się opiniami yntelektualystów dla których najwazniejszym kryterium oceny jest
                      opinia strszych braci w wierze.
                      • Gość: Maria Re: dla kogo jest ten film? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 08:24
                        Pragnę przypomnieć, że nasz wymiana zdań zaczęła się od mojej reakcji na
                        post „Mieta”, którego Ty zacząłeś usprawiedliwiać.
                        Tymczasem moim zdaniem wypowiedzi w stylu „ja mu się do jego Tory nie
                        wpierdzielam”, pomawianie Krajewskiego o to, że chce tylko zhańbić film, który
                        nie podoba mu się z powodów politycznych i narodowych, a zwłaszcza, że mówi o
                        czymś o czym nie ma pojęcia – są fatalne. Skoro wiesz, kim jest Krajewski to
                        nie muszę Cię przekonywać, że z pewnością zadał on sobie więcej trudu by poznać
                        Ewangelię, niż „Miet” – „tę jego Torę”.
                        Jak już pisałam, nie twierdzę, że oszalała tłuszcza po wyjściu z kin zacznie
                        dokonywać pogromów, jednak film może utrwalić w widzach negatywne stereotypy i
                        być pożywką dla mentalnej agresji jaka i tak w nich tkwi. Wypowiedź „Mieta”
                        świadczy sama za siebie.
                        Powtarzam, kto pamięta rok 1968, nie będzie zastrzeżeń „określonych środowisk”
                        kwitował krótkim: „histeria”. (NB. tych pogromów nie ma już nawet na kim
                        dokonywać, a tych 6 milionów Żydów mieszkających w Polsce przed wojną nie
                        wyjechało sobie ot tak, po prostu, do Australii i USA, jak utrzymuje ojciec
                        Gibsona).
                        Co do Sobolewskiego – już miałam nadzieję, że zrozumiałeś, że sam fakt, że ktoś
                        ma poglądy inne od Twoich, nie musi go czynić od razu hipokrytą, który ulega
                        presji układu, jednak zwrot „poplecznik żydów” w Twoim ostatnim poście rozwiał
                        moje złudzenia. Powiedz jednak szczerze – kiedy recenzja Sobolewskiego na
                        temat, np. „Solaris” Ci pasuje, też określasz go pogardliwie
                        jako „yntelektualystę”?
                        Jeżeli zaś chodzi o hipokryzję recenzentów – nie przypominam sobie, aby na
                        łamach „Wyborczej” Sobolewski, czy ktokolwiek inny zachwalał „Dogmę”, czy inne
                        filmy otwarcie szydzące z chrześcijaństwa i katolicyzmu i doszukiwał się w nich
                        głębokich treści. Może coś przeoczyłam – podaj jednak konkretne
                        przykłady. „Dogmy” nie widziałam, bo nota w „Wyborczej” skutecznie mnie
                        zniechęciła do pójścia do kina. Zresztą większość z filmów, które masz na myśli
                        to gnioty, na które szkoda czasu, więc nie dziwię się, że recenzenci o nich
                        milczą. Ignorowanie tych „dzieł” jest najlepszą reakcją na nie. Aha, bynajmniej
                        nie przepadam za „Żywotem Briana”, ale odbieram go raczej jako kpinę z
                        hollywoodzkich produkcji, niż z samej Ewangelii.
                        • paberg Re: dla kogo jest ten film? 06.03.04, 13:58
                          > Pragnę przypomnieć, że nasz wymiana zdań zaczęła się od mojej reakcji na
                          > post „Mieta”, którego Ty zacząłeś usprawiedliwiać.
                          > Tymczasem moim zdaniem wypowiedzi w stylu „ja mu się do jego Tory nie
                          > wpierdzielam”, pomawianie Krajewskiego o to, że chce tylko zhańbić film,
                          > który
                          > nie podoba mu się z powodów politycznych i narodowych, a zwłaszcza, że mówi o
                          > czymś o czym nie ma pojęcia – są fatalne.

                          Dlaczego fatalne? To ocena wypowiedzi Krajewskiego i tyle. Skoro Krajewski ma
                          prawo do wego zdania, inni mają prawo do opinii na temat zdania Krajewskiego.
                          Jedynie co się można przyczepić to użycie wulgarnego słowa. Ale na forum
                          zdarzają się gorsze rzeczy.

                          > Jak już pisałam, nie twierdzę, że oszalała tłuszcza po wyjściu z kin zacznie
                          > dokonywać pogromów, jednak film może utrwalić w widzach negatywne stereotypy
                          i
                          > być pożywką dla mentalnej agresji jaka i tak w nich tkwi.

                          Mario, przepisałaś to z pracy jakiejś uczennicy z kolejnego szkolnego konkursu
                          nt. "tolerancji"? Daj sobie spokój z takimi frazesami. Głównym grzechem Ginsona
                          było to, że odczytał ewangelie dosłownie. I nie przedstawił je odtłumaczone
                          przez żydowskich egzegetów, wyłagodzone i wyprane w
                          wszelkich "kontrowersyjnych" fragmentów.

                          Co do hipokryzji - przy którym z filmów szydzących z chrześcijaństwa jakiś
                          recenzent "Wyborczej" określił je jako kicz? Zaryzykuję: żaden. ("Ostatnie
                          kuszenie Chrystusa" na pewno było chwalone.) Akurat nie mam tego pod ręką, ale
                          zacytuję Ci później fragmenty artykułu pewnego rabina oburzonego na swoich
                          rodaków podwójną moralnością jaką stosują w takich przypadkach. Czyli - gdy
                          ośmieszają chrześcijan to wszystko jest OK, gdy próbują ośmieszać nas - robimy
                          wielkie larum.
                          • Gość: Maria Może jestem starej daty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 14:37
                            Może jestem starej daty, ale to, że na tym forum padają gorsze obelgi, nie jest
                            dla mnie żadnym argumentem. Szacunek dla przeciwnika jest podstawą do tego,
                            żeby w ogóle podjąć jakąś dyskusję. Ale "Mietowi" chodziło chyba tylko o to,
                            żeby dać wyraz swoim emocjom, bo nie odezwał się więcej.
                            Nie uczestniczyłam w debacie organizowanej przez Tygodnik z udziałem
                            Krajewskiego (nie wiem zresztą, czy cytowana w Wyborczej wypowiedź własnie z
                            tego spotkania pochodzi), chętnie poznałabym szerszy kontekst. Ale powtórzę:
                            Krajewski nie jest skrajnym oszołomem - nie wiem, żydowskim odpowiednikiem
                            Świtonia, czy Bubla - to poważny uczestnik dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.
                            Idę o zakład, że wie więcej o Ewangelii, niż "Miet" o Torze. Twoim prawem jest
                            w pierwszym odruchu żachnąć się na jego słowa. Ale potem masz dwie drogi: albo
                            uznać go za durnia, któremu wierzą tylko inni durnie (i mieć spokój), albo
                            zastanowić się czemu tak właśnie powiedział. Co wybierasz?
                            To wielka odpowiedzialność brać się za sfilmowanie Ewangelii. Nie twierdzę, że
                            Gibson podszedł do tego zadania nonszalancko. Ale co to właściwie
                            znaczy "dosłowne odczytanie Ewangelii". Przecież Ewangelie to nie reportaż spod
                            Golgoty!

                            Nie pamiętam z "Wyborczej" żadnych pochwał na temat "Ostatniego kuszenia
                            Chrystusa". Ten film powstał zresztą zanim ukazał się pierwszy numer gazety.
                            Osobiście uważam go za nieudany artystycznie. Nie mogę natomiast powiedzieć,
                            żebym odbierała go jako szyderstwo z chrześcijaństwa.
                            • paberg Byle, zobaczylem, mocno przezylem... 08.03.04, 11:04
                              W mojej ocenie ten film jest zdecydowanie bardziej do przyzywania (i
                              przemodlenia), a nie "ogladania". Jesli ktos nie czuje tematu, nie wierzy, to
                              chyba lepiej niech nie idzie. Teraz wiem rowniez jasniej dlaczego "Pasja" budzi
                              taka wscieklosc. Gibson zrobil film na bazie ewangelii bez filtra jaki
                              nakladaja na nia rozmaici yntelektualysci, ktorzy chcieliby ja wykastrowac z
                              wszelkich "kontrowersyjnych" (czytaj antysemickich) fragmentow, ocenzurowac z
                              wszelkiej "doslownej" nadprzyrodzonosci. W filmie Jezus mowi "Ja jestem droga,
                              parwda i zyciem. Nikt nie przydzodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie". A
                              wedlug zydow, Sobolewskiego i innych pieniaczy winien mowic "Droga do Ojca
                              jestem ja, ale tez judaizm i ateizm". Mysle, ze to najbardziej boli krytykow
                              tego obrazu, to, ze nie jest on politycznie poprawnym odczytaniem ewangelii, a
                              nie brutalnosc scen czy wydumany antysemityzm filmu. Gibson zachowal nawet
                              glosny werset "Krew Jego na nas i na dzieci nasze" choc wycial samo tlumaczenie
                              tego okrzyku arcykaplanow i tlumu. Dziekuje p. Gibson, okazal sie Pan byc
                              facetem z jajami na wlasciwym miejscu.
                              • Gość: Maria Re: Byle, zobaczylem, mocno przezylem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 13:23
                                Paberg, dziękuję za Twoje świadectwo.
                                Szkoda tylko, że nie potrafisz uwolnić się od przekonania, że inni ludzie nie
                                mają prawa przeżyć ten film inaczej i dać temu wyraz. O Sobolewskim nie piszesz
                                już wprawdzie jako o hipokrycie, który jedno myśli, a drugie pisze (bo mu
                                żydowskie kręgi każą), ale w dalszym ciągu widzisz w nim pieniacza i
                                nienawistnika. Jego opinia może Ci się nie podobać, ale nie ma w niej ani
                                nienawiści, ani pieniactwa - nie widzisz tego? No i ci
                                nieszczęśni "yntelektualyści", którymi szafujesz chyba w każdym poście...
                                I jeszcze jedno, Gibson to zapewne "facet z jajami", ale Ewangelia,
                                wybacz, "facetem z jajami" nie jest, a zwłaszcza jej "jaj" nie stanowią
                                antysemickie fragmenty, tak by można było mówić o jej "kastrowaniu". Troche to
                                zabrzmiało niezręcznie.
                                Pozdrawiam,
                                Maria

                                PS. Obiecałeś mi podać przykłady zamieszczonych w "Wyborczej" pochwał filmów
                                szydzących z chrześcijaństwa.
                                • paberg Re: Bylem, zobaczylem, mocno przezylem... 08.03.04, 14:07
                                  Mario, nigdy nie pisałem o Sobolewskim, że jest hipokrytą, pisałem natomiast,
                                  że NAWET GDYBY podobałmy się mu ten film, to z rozsądku na łamach "Wybiórczej"
                                  mógłby obawiać się to wyrazić. Wybacz, ale jakoś nie wierzę w obiektywizm
                                  mediów (w tym Wybiórczej), a z czegoś przecież trzeba żyć. A znając nerwowość
                                  Adasia Michnika (pamiętasz jak latał wściekły przed sejmową komisją?) trzeba
                                  się liczyć z tym, co się pisze. Jakoś tak się dziwnie składa, że media pod
                                  dużym wpływem naszych starszych braci w wierze zajęły generalnie jednoznacznie
                                  negatywne stanowisko. OD "New York Timesa" po "Wprost", "Gazetę Wyborczą"
                                  i "Tygodnik Powszechny" na naszym podwórku. Z kolei media konserwatywne
                                  generalnie murem stanęły po stronie Gibsona. Więc nie wierzę w to, że wczesniej
                                  wyznawany światopogląd nie miał znaczenia w ocenia filmu Gibsona. Moim zdaniem
                                  miał i to decydujący. Przykro mi, ale Sobolewski pozostaje dla mnie pieniaczem
                                  i hipokrytą. Jeśli dzieło religijne jakim jest "Pasja" ocenia się przede
                                  wszystkim przez pryzmat religii holokaustu, to efekty tego są jakie są. Ale
                                  zostawmy ten wątek.

                                  Zupełnie nie rozumiem natomiast Twojej myśli, że "Gibson to zapewne "facet z
                                  jajami", ale Ewangelia, wybacz, "facetem z jajami" nie jest, a zwłaszcza
                                  jej "jaj" nie stanowią antysemickie fragmenty, tak by można było mówić o
                                  jej "kastrowaniu". Troche to zabrzmiało niezręcznie". Powtórzę więc raz
                                  jeszcze: Gibson to facet z jajami, bo nie dał się zmusić do przerobienia swego
                                  filmu zgodnie ze wskazówkami politycznie poprawnych poprawiaczy ewangelii. Jak
                                  sądzę jego główny grzech nie polegał na jakimś antysemityzmie, ale na tym, że
                                  sięgnął do tekstu ewangelii "po prostu" a nie do ewangelii według postępowców.

                                  > PS. Obiecałeś mi podać przykłady zamieszczonych w "Wyborczej" pochwał filmów
                                  > szydzących z chrześcijaństwa.

                                  Nie, obiecałem natomiast dać tekst jednego z rabinów piętnujący hipokryzję
                                  swoich współwyznawców w nagonce na "Pasję". I obietnicy dotrzymam - patrz za
                                  chwilę.
                                  • paberg Rabin krytykuje hipokryzje swoich wspolwyznawcow 08.03.04, 14:17
                                    Jesienią 2003 r. amerykański ortodoksyjny rabin Daniel Lapin, założyciel
                                    żydowskiej organizacji "Toward Tradition" (W kierunku tradycji), opublikował
                                    artykuł zatytułowany: Protestowanie przeciw "Pasji" nie ma moralnego
                                    uzasadnienia (ukazał się on na stronie internetowej organizacji: www.
                                    towardtradition.org oraz w styczniowym numerze amerykańskiego miesięcznika
                                    katolickiego Inside the Vatican). Lapin poddał w nim ostrej krytyce żydowskich
                                    przeciwników filmu, zarzucając im, że "są okropnie nieroztropni i mają
                                    lekkomyślnie złych doradców", a przede wszystkim, że nie mają moralnego prawa
                                    do tego typu krytyki. Rabin Lapin motywuje swe stanowisko, przytaczając kilka
                                    faktów.

                                    Jesienią 1999 r. Żyd Arnold L. Lehman, dyrektor Brooklyn Museum, zorganizował
                                    wystawę pt. Sensation, na której wystawiono kilka antykatolickich "dzieł" z
                                    kolekcji innego Żyda, Brytyjczyka Charlesa Saatchiego (najbardziej znanym
                                    eksponatem była praca Chrisa Ofiliego: Matka Boska ozdobiona łajnem). Nie był
                                    to pierwszy "antykatolicki" wyczyn tego wpływowego Żyda - wcześniej, jako
                                    dyrektor Baltimore Museum, wyświetlał film pt. Anioł piekła, który ukazywał
                                    Matkę Teresę jako religijną ekstremistkę, postać makabryczną i nieprzyzwoitą.

                                    W obu przypadkach katolicy słusznie poczuli się obrażeni tymi bezpodstawnymi
                                    atakami wymierzonymi w ich uczucia religijne. Gdy zwrócili się do organizacji
                                    żydowskich o pomoc w zwalczaniu coraz częściej pojawiających się przejawów
                                    antykatolicyzmu, nie otrzymali żadnego wsparcia. Wprost przeciwnie, niektórzy
                                    żydowscy prominenci - Lapin wymienia ich nazwiska - otwarcie bronili tych
                                    antykatolickich poczynań w imię wysokich ideałów wolności wyrazu. Jedynie
                                    nieliczna grupa ortodoksyjnych Żydów solidaryzowała się z katolikami.

                                    W swym artykule amerykański rabin przypomina również inne wydarzenie: w 1988
                                    r. wytwórnia filmów "Universal" Żyda Lwa Wassermana zleciła reżyserowi
                                    Martinowi Scorsese zrobienie filmu "Ostatnie kuszenie Chrystusa". Lapin trzeźwo
                                    stwierdza, że gdyby nakręcono film, który zniesławiałby Mojżesza, tak jak
                                    twórcy "Ostatniego kuszenia Chrystusa" szkalują Chrystusa, całe Stany
                                    Zjednoczone byłyby tym oburzone. Następnie zadaje retoryczne pytanie: "Czyżby
                                    Melowi Gibsonowi nie przysługiwała ta sama artystyczna wolność, co Lwu
                                    Wassermanowi?".

                                    Gdy w 1994 r. wyprodukowano inny tendencyjnie antykatolicki film – Priest
                                    (Ksiądz), jego rozprowadzaniem zajęła się żydowska firma "Miramax" braci
                                    Weinsteinów. Gdy katolicy protestowali przeciw temu filmowi, który ośmieszał
                                    ich wiarę i Kościół, większość żydowskich organizacji proklamowała prymat
                                    wolności artystycznej. Z pewnością organizacje żydowskie miałyby większy
                                    autorytet moralny – dodaje z ironią Lapin – gdyby protestowały przeciwko
                                    atakom na każdą religię, a nie tylko wtedy, gdy sprawy dotyczą judaizmu. To
                                    haniebne – stwiedza rabin – ignorować zło wyrządzane innym, a nagłaśniać tylko
                                    to, co nas dotyczy.

                                    W dalszej części artykułu Lapin demaskuje inne przykłady stronniczości i
                                    selektywności ataków "samozwańczych żydowskich strażników" walczących z
                                    domniemanymi przejawami antysemityzmu. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie
                                    krytykują oni filmu "Luter", który broni postaci uchodzącej za wcielenie
                                    antysemityzmu. Nie wypowiadają się też na temat realizowanego filmu o
                                    znaczącym tytule "Ewangelia według św. Jana", w którym pojawiają się słowa z
                                    Ewangelii krytyczne w stosunku do żydowskich kapłanów i do faryzeuszy.
                                    Również w tym przypadku rabin Lapin zadaje sobie i czytelnikom drażliwe
                                    pytania: "Czy to ostentacyjne milczenie nie łączy się przypadkiem z
                                    tożsamością etniczną producentów "Ewangelii według św. Jana"? Jest wśród nich
                                    Garth Drabinsky, Sandy Pearl, Joel Michaels, Myron Gottlieb i Martin Katz. Czy
                                    ma to oznaczać, że gdy Żydzi cytują Ewangelię, to jest to sztuka, a gdy Mel
                                    Gibson czyni to samo, jest to antysemityzm?".

                                    Według Lapina, protesty przeciw filmowi Gibsona są nieuzasadnione moralnie i
                                    świadczą o głupocie krytyków.
                                  • Gość: Maria hipokryzja, jednomyślność, wątpliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 22:09
                                    Paberg, piszesz, że choćby nawet Sobolewski prywatnie uznał film za arcydzieło,
                                    to - ze względu na klimat w jakim się obraca, w którym "zła opinia o "Pasji"
                                    jest teraz w dobrym tonie" - i tak musial napisać to, co napisał, czyli
                                    skrytykować Gibsona. Jeśli to nie jest oskarżenie o hipokryzję, to co to jest?
                                    Pozostań sobie przy swoim zdaniu, że recenzja w "Wyborczej" to "żenujace
                                    pseudointelektualne wywody" i "przygłupawa teologiczno-filozoficzna
                                    argumentacja". Twoje prawo mieć inną opinię od Sobolewskiego. Ale czemu musisz
                                    jeszcze dodatkowo widzieć w nim sługusa demonicznego Adasia Michnika
                                    i "określonych kręgów"? Dlaczego automatycznie zakładasz, że osobami
                                    wyrażającymi inne zdanie niż Ty muszą kierować podłe pobudki.
                                    A gdzie rzekome "pieniactwo" autora recenzji? Człowiek, który wyraźnie
                                    zastrzega się, że pisze w swoim imieniu, że to jego osobisty odbiór, że "nich
                                    każdy mówi za siebie" to według Ciebie pieniacz? Oby więcej
                                    takiego "pieniactwa", szanującego odmienny odbiór. I jeszcze jedno: w którym
                                    miejscu recenzji dostrzegasz ocenę filmu "przez pryzmat religii holokaustu"?

                                    Twoje twierdzenie, że i tak z góry wiadomo, co kto napisze o "Pasji" obnaża
                                    jedynie Twój własny, uproszczony obraz świata. Proszę jednak, abyś zadał sobie
                                    trud i choć raz sięgnął po "Tygodnik Powszechny", którym tak pogardzasz (bo
                                    jest to wszak pismo "pod dużym wpływem naszych starszych braci"). W dwóch
                                    ostatnich numerach znajdziesz całkiem sporo wypowiedzi na temat "Pasji" i jakoś
                                    tak się dziwnie składa, że nie widzę, aby było to "jednoznacznie negatywne
                                    stanowisko". Bardzo jestem ciekawa, czy podobnie zróżnicowane głosy pojawiły
                                    się po stronie mediów konserwatywnych. One jednak, jak twierdzisz "generalnie
                                    murem stanęły po stronie Gibsona". Wierzę Ci na słowo i ubolewam z tego powodu.
                                    Proponuję jeszcze jedno małe ćwiczenie na wyobraźnię. Pomyśl przez chwilę, że
                                    może to właśnie w tym zgodnym chórze po prawej stronie niektóre głosy są
                                    fałszywe. "Film jest kiczowaty, wszystko zagłusza w nim drastyczność, Jezus nie
                                    ma w nim charyzymy..." - czy sądzisz, że jeśli takie myśli powstaną w głowie
                                    intelektualisty z konserwatywnych mediów, wówczas ochoczo podzieli się nimi z
                                    innymi? A może ze względu na "klimat w jakim się obraca" - klimat, w którym
                                    (pozwolisz na małą trawestację) "pozytywna opinia o "Pasji" jest teraz w dobrym
                                    tonie" - zatrzyma swoją opinię dla siebie? Niemożliwe? Ejże!

                                    Dzieki za informację o rabbim Lapinie. Tego tekstu akurat nie znałam, ale
                                    bardzo polecam inną jego wypowiedź.
                                    www.beliefnet.com/story/140/story_14037.html
                                    Jeśli ją przeczytasz, jest szansa, że ulegnie zmianie Twój uproszczony
                                    obraz "światowego żydostwa", które urządziło sobie nagonkę na film. Bo to nie
                                    jest wcale tak, że jest jeden "wołający na puszczy" rabin i oszalała masa,
                                    gotowa ukrzyżować dzielnego Gibsona, lecz całe spektrum opinii, wątpliwości,
                                    zastrzeżeń. Niektóre podzielam, w innych widzę ekstremizm.

                                    PS. Doprawdy, nie przypominam sobie w "Wyborczej" pochwał filmów szydzących z
                                    chrześcijaństwa. O tym, że "Dogma" to dno dowiedziałam się właśnie
                                    z "Wyborczej". "Żywot Biana" to przed wszystkim kpina z pompatycznych
                                    hollywoodzkich ekranizacji Ewangelii. A co do "Ostatniego kuszenia Chrystusa",
                                    powtórzę: choć moim zdaniem jest to film niezbyt udany artystycznie, nie wydaje
                                    mi się on bluźnierczy.

                                    PPS. Czy istnieje Ewangelia "po prostu"? Gdyby tak było, to Gibson nie musiałby
                                    podpierać się wizjami XIX-wiecznej mistyczki. Nie podobał mi się Twój zwrot
                                    o "kastrowaniu" Ewangelii. Może jestem przewrażliwiona, albe dla mnie było to
                                    określenie niefortunne. Zwłaszcza, że z Twojej wypowiedzi wynikało, że
                                    Ewangelia wykastrowana to taka, w której brak elementów antysemickich.
                                    • paberg Jednak hipokryzja... 12.03.04, 18:59
                                      Miriam, w istocie o recenzji Sobolewskiego mam bardzo kiepska opinię. Ktoś tu
                                      słusznie zauważył, że gdyby oceniał on film w którym Jezusa ukazano by jako
                                      lewackiego rewolucjonistę z karabinem na ramieniu to wtedy Sobolewski mlaskałby
                                      z zachwytu, odczytując w tym obrazie wyjątkową głębię i artystyczny
                                      eksperyment. Jego zaś recenzja "Pasji" to z trudem ukrywana niechęć nie tyle do
                                      filmu jako filmu, ale do przesłania jakie film niesie. Krótko mówiąc obawiam
                                      się, że film jest za bardzo "tradycyjny", aby postępowcy w rodzaju
                                      Sobolewskiego mogli go zaakceptować. Jego recenzja to fragment tego o czym
                                      pisał Mazowiecki - zohydzania "Pasji".

                                      Faktem jest, że w "Tygodniku" ukazały się zróżnicowane opinie nt. filmu. Widzę
                                      to i doceniam. Problem w tym, że ponieważ film ma taką wyrazistość i zyskał tak
                                      wiele pozytywnych opinii, że "słuszniejsze" media musiały trochę złagodzić ton,
                                      aby zupełnie się nie skopromitować. Pytasz, czy środowiska konserwatywne
                                      przyjęły film zróżnicowanie i zestawiasz to ze zróżnicowanymi opiniami
                                      postępowców. Problem w tym, że to nie konserwatyści rozpętali awantury
                                      o "Pasję". Tak, tak, Mario, to opiniotwórcze środowiska żydowskie rozpoczęły
                                      nagonkę na film na długo zanim zaczął on być wyświetlany. Gdyby nie było tych
                                      awantur problem wydumanego antysemityzmu w tym filmie w ogóle by nie zaistniał -
                                      bo nikt rozsądny czegoś takiego by nawet nie zauważył! To agresywna ofensywa
                                      chłopców z ADL nadała filmowi całą otoczkę i spowodowała, że w jego obronie
                                      zebrała się duża i zróżnicowana koalicja.

                                      Dzięki za link do artykułu rabbiego Lapina - świetny tekst. Sama więc możesz
                                      zobaczyć, że boleje on nad tym, że ta głośna kampania szkodzi samym żydom i ich
                                      wizerunkowi w społeczeństwie. To ich arogancja spowodowała gwałtowne
                                      podniesienie temperatury sporów wokół "Pasji". arogancja choćby w postaci
                                      pouczania chrześcijan "w co tak naprawde powinni wierzyć" - jak pisze rabbi
                                      Lapin.

                                      Co do "antysemityzmu" Ewangelii. Wiesz doskonale, że w Ewangeliach nie ma i nie
                                      może być antysemityzmu - to jest dobra a nie zła nowina. Natomiast rozmaici
                                      poprawiacze Ewangelii bardzo chcieliby usunąć z niej fragmenty, które z jakichś
                                      względów im się nie podobają. Jednym z powodów nagonki na Gibsona, był fakt, że
                                      pozwolił on sobie odczytać Ewangelie "po staropolsku", czyli bez całej
                                      yntelektualnej otoczki jaką niektórzy na nią zakładają.
                                      Pozdrowienia
                                      • Gość: Maria Mam na imię Maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 00:03
                                        Nie wiem, skąd Twoja pewność, że Sobolewski „mlaskałby z zachwytu” oceniając
                                        film, w którym Jezus byłby ukazany jako lewacki rewolucjonista z karabinem na
                                        ramieniu. Ktoś inny na tym forum sugerował, że ulubionym filmem tego recenzenta
                                        byłaby „Pasja”, w której w roli tłumu żądnego krwi Jezusa występują polscy
                                        szmalcownicy. To naprawdę marna retoryka: skojarzyć naszego adwersarza z jakimś
                                        karykaturalnym pomysłem, a potem obśmiać go wraz z nim. Jakbyś się czuł
                                        czytając gdzieś, że recenzent X z prawicowej gazety „mlaskałby z zachwytu”,
                                        gdyby Jezus miał bardziej aryjskie rysy? To jest ten sam poziom!

                                        Czy widziałeś film Passoliniego? Niektórym forumowiczom wystarcza sprowadzona
                                        do dwóch haseł „wiedza” na temat reżysera (pedał, lewak), żeby wygłaszać
                                        potępienia tego filmu – którego, idę o zakład, nie widzieli. Znowu to samo
                                        uprzedzenie, które każe widzieć świat prosto podzielony.

                                        Cieszę się, że sięgnąłeś po „Tygodnik”. Wprawdzie nadal nie możesz się uwolnić
                                        od swojego obrazu wrednych „słuszniejszych” mediów (to, że będziesz starał się
                                        niwelować swój dysonans poznawczy przez uznanie, że „Tygodnik” został niejako
                                        przyparty do muru i musiał „trochę złagodzić ton, aby zupełnie się nie
                                        skopromitować”, było, niestety, do przewidzenia), jednak doceniasz zawarte w
                                        piśmie zróżnicowane opinie nt. filmu.

                                        No właśnie – ci pogardzani przez Ciebie „yntelektualyści” i pismacy rzekomo pod
                                        tak dużym wpływem „naszych starszych braci” nie boją się wyrażać różnych opinii
                                        i nie boją się różnić między sobą – po prostu dyskutują o filmie, wysuwając pod
                                        jego adresem te czy inne zastrzeżenia. Nie jest tak, że atakują go „bo tak
                                        wypada”, ale też nie czują się w obowiązku bronić go „bo tak wypada”. Pokaż mi
                                        podobnie rzetelną dyskusję po konserwatywnej stronie, bo na razie Twoje słowa
                                        o „zróżnicowanej koalicji” obrońców są dla mnie bez pokrycia.

                                        „Wydumany antysemityzm” filmu nie jest jedynym problemem związanym z „Pasją”.
                                        Ciekawa jestem co wszyscy ci, którzy tak chętnie widzą siebie w roli
                                        niezłomnych obrońców filmu, mają do powiedzenia na temat zawartej w nim
                                        potężnej dawki brutalności, co sądzą np. o scenie z krukiem wydziobującym oczy
                                        bluźniącego łotra, czy nie przeszkadza im nadmiar muzyki, czy nie irytuje
                                        kościelna łacina, której użycie miało dodawać autentyzmu, a przeczy
                                        historycznym faktom (wschodnia część Imperium Rzymskiego mówiła po grecku)?

                                        Co do „antysemityzmu” Ewangelii. Wiem doskonale, że w Dobra Nowina nie głosi
                                        antysemityzmu, który jest sprzeczny z jej przesłaniem. Wiem również, że jeszcze
                                        podczas ostatniego Soboru zwolennicy tezy o winie narodu żydowskiego za
                                        zbrodnię „bogobójstwa” i o odrzuceniu go przez Boga powoływali się na fragmenty
                                        Pisma Świętego.

                                        Przekonanie o tym, iż Żydzi zostali odrzuceni przez Boga opierano m.in. na
                                        przypowieści Jezusa o przewrotnych rolnikach z Ewangelii św. Mateusza (21, 43),
                                        którą kończy zdanie: „Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane,
                                        a dane narodowi, który wyda jego owoce”.

                                        Za usprawiedliwienie antysemityzmu przez wieki służył fragment Ewangelii św.
                                        Jana (15, 24), w którym Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy mówi: „Gdybym nie
                                        dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny nie dokonał, nie mieliby grzechu.
                                        Teraz jednak widzieli je, a jednak znienawidzili i Mnie i Ojca mego.”

                                        Dla antysemitów, którzy szukali w Nowym Testamencie czegoś na poparcie swojej
                                        postawy bez wątpienia inspirujące były również słowa św. Pawła z Listu do
                                        Tesaloniczan (2, 15-16): „Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także
                                        prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim
                                        ludziom. Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają
                                        zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży”.

                                        Wreszcie, wielu chrześcijan słowa Ewangelii św. Mateusza: „Krew Jego na nas i
                                        na dzieci nasze” (27, 25) rozumiało jak najdosłowniej: jako wyjaśnienie
                                        przyczyny cierpień doświadczanych przez Żydów, czy wręcz jako uzasadnienie ich
                                        zadawania. Usuwając te słowa z subtitles w swoim filmie Gibson dowodzi pewnej
                                        słabości czytania Ewangelii „po staropolsku” – ich sens, gdy wykrzykuje je
                                        wściekły tłum jest jednoznaczny. Istnieje wszakże inna, może nie tak oczywista
                                        egzegeza: krew Jezusa, która spada na dzieci Izraela to wyłącznie krew
                                        odkupienia.

                                        Nie chodzi zatem o cenzurowanie fragmentów Dobrej Nowiny, które komuś „z
                                        jakichś względów się nie podobają”. Chodzi o taką egzegezę Ewangelii, która
                                        pomaga ujawniać jej sens i nie stwarzać pożywki dla błędu. Termin „bogobójcy”,
                                        choć bez uzasadnienia w Ewangeliach, funkcjonował w języku kościelnym przez
                                        stulecia. Decyzja o jego usunięciu, wynikająca z faktu, że niósł on w sobie
                                        pewien potencjał nienawiści, była jednym z postanowień II Soboru Watykańskiego.

                                        Nie wiem zatem, czy nie zagalopowałeś się i do „rozmaitych poprawiaczy
                                        Ewangelii” nie zaliczasz również Ojców Soborowych. Ewangelia jest zbyt poważna
                                        sprawa, żeby namysł nad nią zbywać lekceważącym określeniem
                                        zakładania „yntelektualnej otoczki”, gloryfikując jednocześnie „dosłowne” jej
                                        odczytywanie, usprawiedliwione – no właśnie, czym? – samą intencją?

                                        Pozdrawiam

                                        Maria

                                        PS. W dalszym ciągu czekam na wskazanie w recenzji przykładów pieniactwa
                                        Sobolewskiego oraz fragmentów, na podstawie których doszedłeś do wniosku, że
                                        ocenia on film „przez pryzmat religii holokaustu”.

                                        PPS. Rozumiem, że zamykamy wątek pochwał filmów szydzących z chrześcijaństwa
                                        zamieszczanych rzekomo w „Wyborczej”?
                                        • Gość: Zbyszek Re: Mam na imię Maria IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.04, 01:33
                                          Ustalmy fakty. Wycofujemy sie już z oskarżeń o antysemityzm.
                                          Pozostaje "brutalność". Jakoś tak dziwnie się składa, że większość i to
                                          zdecydowana, po wyjściu z kina opowiada dziwne rzeczy: o cierpieniu, o
                                          poswięceniu,o miłości... Cholera, tak zmanipulowani przez tego wstretnego
                                          Gibsona. Dziwnym trafem o brutalności mówią za to osoby, które specjalnie nie
                                          przejęły się tematem filmu. Interesuje ich estetyka dzieła, arystyczny
                                          wydźwięk, etc.etc. Poszli po prostu na film. Stać ich na to, a co! Nie będzie
                                          mi {im} tu nikt narzucał, jak wyglądała droga krzyżowa. Jak ktoś smiał zburzyc
                                          ich święty spokój [a wiadomo, że jak święty, to zgodny z wola Bożą; co nalezało
                                          dowieść-przypadek mój]. Pozostanmy przy swoich zdaniach. Ciebie to nie rusza- w
                                          porzadku, twoje zmartwienie. Mnie poruszyło potężnie. I wiem, bo znam siebie
                                          dobrze-żyję już troche-że nie cierpię brutalności, kiczu, landrynek. A tu-nic.
                                          Tylko wzruszenie, niepokój w sercu, i dziękowanie Bogu, że mogłem zobaczyć
                                          <taki> film.
                                          • Gość: Maria "nie czujesz tak jak MY!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 20:14
                                            Zbyszku, czy ja Ci bronię tak odbierać ten film?
                                            Chciałabym jedynie, abyś uwierzył, że nie jest to jedyny możliwy jego odbiór.
                                            Chciałabym, żebyś nie upraszczał sprawy, dzieląc widzów na dwie kategorie:
                                            poruszonych dobrych ludzi i kręcących nosem "estetów".
                                            Sobolewski mówił za siebie, ja mówię za siebie i parę znajomych osób, z którymi
                                            rozmawiałam - naprawdę, głeboko wierzących - mówiło za siebie.
                                            Bardzo trafne spostrzeżenie w związku z dyskusjami toczonymi wokół "Pasji"
                                            wygłosił ks. Ryś: polemiści generalnie mają skłonność do absolutyzowania
                                            własnych przeżyć. Spójrz na głosy na tym forum: Artur rozszyfrowuje mnie
                                            prosto: "Intelektualizm przesłania ci prawdę", Paberg zwraca się do mnie
                                            per "Miriam", Ość jest bardziej dosadny i pisze wprost: "Masz w genach typowo
                                            żydowskie myślenie"...
                                            To jest ten sam głos: nie czujesz tak jak MY - jesteś podejrzana, obca.
                                            • Gość: zbyszek Re: "nie czujesz tak jak MY!" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 23:12
                                              Przecież nie chodzi o prawo do oceny, ale o treść oceny, o zarzuty. O to, że
                                              nawet osoby wrażliwe, delikatne itd. nie dostrzegły "pulpetów", rzezi,
                                              wypaczenia Ewangeli i czego tam jeszcze. Dlaczego nie dostrzegły? Bo pewnie
                                              obraz Gibsona jest integralny, ma moc artystyczną i religijną. Dlatego nie
                                              uciekniesz od pytania "Ponieważ tak było, bo było bicie, ukrzyżowanie, to czy
                                              ja się tym przejęłam, czy tak "widziałam" poświęcenie Chrystusa, czy to coś dla
                                              mnie znaczy, czy w "to wierzę". Bez tego przekonania nie ma zrozumienia
                                              Zbawienia, a i Ofiary Mszalnej. Film jest naprawdę testem na prawdziwość mojej
                                              wiary, na jej kompletność. Ci, co sie wzruszyli, wcale nie muszą być dobrymi
                                              katolikami czy wytrwać w przemianie, ale i odwrotnie-dla tych, którym względy
                                              estetyczne przesłoniły dostrzeżenie męki itd. powinni sie zastanowić nad tym, w
                                              co wierzą. Albo-albo. . To sprawa indywidualna, ale opinie sa publiczne-dlatego
                                              Ci, którym sie nie podoba, muszą się poważnie zastanowić czym argumentują swoją
                                              niechęć. Już nie piszę o całej nagonce na film, jeszcze przed skończeniem. A
                                              argument o głęboko wierzących znajomych jest słaby. Być może, ale kto dał im
                                              świadectwo? Czy sprawdzili swoją wiarę w sytuacjach prawdziwego wyboru? Znam
                                              takich, co byli bardziej Delikatni od św.Franciszka, dlatego sprawiały im
                                              dyskomfort takie sytuacje, jak sprzeciwienie się złu, poparcie ustawy o
                                              ograniczeniu zabijania dzieci poczetych itd. Bo to było takie brutalne,
                                              wprowadzało atmosferę walki... Nawet stworzyli sobie intelektualne
                                              uzasadnienia. No i ten celibat.. /wybierz sobie odpowiedni fragmencik/. Dlatego
                                              z radością przyjmują każdego nowoczesnego teologa, ktróry im da odpoiednią,
                                              nową wersję "starego katolicyzmu", byle pasowała do ich osobowości i
                                              wyobrażeń.
                                              • Gość: Maria Re: "nie czujesz tak jak MY!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 00:15
                                                Niestety, sprawdza się to, czego się obawiałam: odbiór "Pasji", który dzielisz
                                                na słuszny i niesłuszny, uznałeś za test wiary. Gdy piszesz, że "nawet osoby
                                                wrażliwe, delikatne itd. nie dostrzegły rzezi etc." to jest to Twoja
                                                obserwacja - ja mam inną! Wspominam o swoich znajomych, ale Ty, niestety wolisz
                                                raczej podważyć ich pobożność (na jakiej podstawie, pytam?), niż dopuścić, że
                                                mogli odebrać ten film inaczej. Sprawdzianem wiary jest praktyka życia, a
                                                nie "słuszna" reakcja na dzieło sztuki.
                                                • Gość: Zbyszek Re: "nie czujesz tak jak MY!" IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.04, 01:10
                                                  Nic nie zrozumiałaś. Ciągle jednak podchodzisz estetycznie. wskazałem na
                                                  niezbite fakty, które WYMUSZAJĄ REFLEKSJĘ na temat swojej wiary. Bronie zdania,
                                                  ze czlowiek wierzacy nie może uciec przed tym. Tym samym jest to test na wiarę.
                                                  Powtórzę-Ci, którzy się wzruszyli, nie muszą być od razu super, ale jeżeli
                                                  komuś przeszkadzała taka estetyka filmu, która odpowiada faktom, to jest do
                                                  powód do zastanowienia się, czym dla mnie jest ofiara Chrystusa. Zresztą tak
                                                  samo mówi Gibson /zob. najświeższe"Christianitas" nr 17/18, jest tam wspaniałe
                                                  dossier, jak to było z Pasją. Pozdrawiam.
                                        • Gość: wafel333 Mario-inteligentko prawisz głupoty IP: *.chello.pl 13.03.04, 19:55
                                          Jesli w swoim poscie twierdzisz, ze Wyborcza i media lewicowo-liberalne
                                          (Wprost,Polityka,Przegląd) obiektywnie przedstawiaja kwestię Pasji to po prostu
                                          obrazasz inteligencje na która powołujesz sie w swojej krytyce.Maly przykład
                                          manipulacji Wyborczej z dnia kiedy Pasja wchodziła na ekrany.Na pierwszej
                                          stronie tytuł:"Pasja-mecz na Golgocie" a potem wulgarny skrót recenzji
                                          Sobolewskiego:Sobolewski uwaza że to monstrualny kicz . Na drugiej stronie
                                          znowu:Kicz dla dorosłych i przygotowanych.I przytocznie wielu oipnii na ten
                                          temat .Tylko ze tak naprawdę to jedyną opinią potwierdzjąca ten krzykliwy tutuł
                                          jest wypowiedź Krajewskiego , który jest przedstawiony jako wpólprzewodniczący
                                          Polskiej Rady Chrześcijan i Zydów(inne opinie dotyczyły cezury wiekowej od
                                          której mogła chodzić młodzież na ten film).Ktoś nieświadomy pomyśli że to moze
                                          być chrześcijanin a nie osoba , której Jezus jest tak bliski jak mi Mahomet. A
                                          sama opinia Sobolewskiego.Ciekawe ze kiedy wchodził na ekrany Pianista to
                                          Wyborcza wykazała większa czułośc na pluralizm opinii o filmie(moze dlatego ze
                                          poruszał temat Holocaustu - ideologiczny dogmat Wyborczej) zestawiajc ze sobą
                                          sprzeczne głosy.Tym razem nic takiego nie zaistniało.Zamiast tego mamy
                                          recenzje, w której dyskredytuje się film, bo nie odpowiada on religijnej wizji
                                          Sobolewskiego.A jak ona jest ?Mozna ja zrekonstruować pośrednio z tej
                                          recenzji.Otóz Sobolewski opowiadda sie za religijnoscią , w której istnieje
                                          teza ze wszystkie religie sa sobie równe, że niesiemy w sobie poczucie boskości
                                          o proweniencji dalekowschodniej, ze zyjemy w chrześcijaństwie bez obecnosci
                                          Szatana ( Ten obraz rekonstruuje między innymi takze z jego wypowiedzi dla
                                          Trójki).Otóż niestety Gibson potwierdza tradycyjną (podtrzymaną jak najbardziej
                                          po Soborze Watykańskim ) prawdę ze to Jezus jest "droga prawdą i zyciem" że
                                          niz ma innego imienia przez które ludzie dochodża do Oja ,ze wreszcie nasze
                                          zycie to jest nieustanna walka duchowa.Niestety obraz chrześcijaństwa
                                          Sobolewskiego to po prostu
                                          postmodernistyczna karykatura,szczególnie katolicyzmu.Nie każ mi już
                                          dalejudowadniac jako Wyborcza rozprwia się w sposób godny dawnych czasów Urbana
                                          z osoba samego Mela w jednym z "Duzych Formatów".Doprawdy dla ćwierćinteligenta
                                          Wyborcza moze sprawiac wrazenie obiektywnej (podobnie rzecz ma sie z
                                          Tygodnikiem Powszechnym) osoba trochę bardziej rozgranięta zda sobie sprawę z
                                          ich nieraz grubymi nicmi szytymi manipulacjami.A co do zdjeciaodpowiedzialnośći
                                          z Zydów za bogobójstwo, to ostatni Sobór jesynie stwierdził zę nie można
                                          wszystkich Zydów tamtych czasów obarczać, a takze obecnych, za smierc
                                          Jezusa .Jednoczesnie ten sam Sobór stwierdza ze w proces
                                          Jezusa były zamieszane owczesne władze zydowskie i grupa Zydów
                                          (deklaracja "Nostra aetate")
                                        • paberg Prawda prawdziwsza 15.03.04, 12:15
                                          Miriam, nie tłumacz mi, że "Wybiórcza" ma jednakową miarkę do oceniania różnych
                                          spraw. Przypomij sobie "Pasję" ale nie Gibsona, tylko Nieznalskiej, ten rwetes
                                          podnoszony przez "Wybiórczą" i "Obłudnik Powszechny", że ukaranie Nieznalskiej
                                          to zamach na wolnośc artystyczną, że artysta ma prawo i w ogóle. Męskie
                                          genitalia rozpięte na krzyżu jakoś nie raziły postępowych estetów, razi zaś ich
                                          natomiast "Pasja" Gibsona. Przypomij sobie yntelektualne wygibasy Jana Turnaua,
                                          który tłumaczył plakat do filmu o Larrym Flincie, na którym jurny młodzieniec
                                          rozpięty był na kobiecym łonie. Otóż Turnau udawał Greka i pisał to nie powinno
                                          kojarzyć się z symbolem chrześcijaństwa!

                                          Sobolewski jak mniemam jest po tych samych pieniądzach. Porównuje "Pasję" z
                                          jakimś filmikiem, o którym słyszeli co najwyżej krytycy filmowi. Powtórzę, że w
                                          mojej ocenie, to nie atystyczne walory lub wady filmu decydują o jego ocenie.
                                          Przyczyna tak skrajnych opinii jest głębsza. Otóż film "Pasja" jest nie po
                                          nosie postępowym poprawiaczom chrzecijaństwa. Wedle wizji postępowców
                                          chrzecijaństwo to właściwie judeochrześcijaństwo (z naciskiem na "judeo"),
                                          humanistyczna religia wyzwolona z różnych prymitywnych, zabobonnych idei, jak
                                          np. osobowego szatana. Wedle postępowców, chrześcijaństwo powinno zapomnieć o
                                          jedyności drogi zbawienia, zaś wypowiedzi Jezusa na ten temat powinno się
                                          odpowiednią egzegezą wygładzić. Jak wiadomo, wszystkie religie są dobre, a
                                          najistotniejsze w chrześcijaństwie jest jego humanistyczne przesłanie
                                          powszechności zbawienia (czyli, że zbawiony będzie każdy niezależnie od tego w
                                          co wierzy lub nie i co robi lub nie robi). Ponieważ zaś "Pasja" trzyma się
                                          raczej ortodoksyjnej wykładni wiary i została nakręcona - o zgrozo! - przez
                                          konserwatywnego katolika, musiała więc zostać zohydzona.

                                          > No właśnie – ci pogardzani przez Ciebie „yntelektualyści” i p
                                          > ismacy rzekomo pod
                                          > tak dużym wpływem „naszych starszych braci” nie boją się wyrażać ró
                                          > żnych opinii
                                          > i nie boją się różnić między sobą – po prostu dyskutują o filmie, wysuwaj
                                          > ąc pod
                                          > jego adresem te czy inne zastrzeżenia. Nie jest tak, że atakują go „bo ta
                                          > k
                                          > wypada”, ale też nie czują się w obowiązku bronić go „bo tak wypada
                                          > ”. Pokaż mi
                                          > podobnie rzetelną dyskusję po konserwatywnej stronie, bo na razie Twoje słowa
                                          > o „zróżnicowanej koalicji” obrońców są dla mnie bez pokrycia.

                                          Ale Ty ciągle zakładasz, że racja leży gdzieś pośrodku. A nie leży. Rabin Lupin
                                          wyjaśnił Ci dlaczego w postępowych mediach pojawiły się zróżnicowane głosy - po
                                          prostu kampania zohydzania filmu skończyła się fiaskiem. Stąd zmiana taktyki i
                                          środków (rezygnacja z zarzutów antysemityzmu na koszt artystycznego kiczu).

                                          > Co do „antysemityzmu” Ewangelii. Wiem doskonale, że w Dobra Nowina
                                          > nie głosi
                                          > antysemityzmu, który jest sprzeczny z jej przesłaniem.

                                          Skoro zgodziliśmy się, że nie głosi, to po co wygłaszasz następnie elaborat, że
                                          jednak nie głosi? Elaborat najeżony zresztą licznymi błędami. Przykładowo:

                                          Termin „bogobó
                                          > jcy”,
                                          > choć bez uzasadnienia w Ewangeliach, funkcjonował w języku kościelnym przez
                                          > stulecia. Decyzja o jego usunięciu, wynikająca z faktu, że niósł on w sobie
                                          > pewien potencjał nienawiści, była jednym z postanowień II Soboru
                                          Watykańskiego.

                                          Pokaż mi gdzie taki termin funkcjonował w "języku kościelnym".

                                          > Nie wiem zatem, czy nie zagalopowałeś się i do „rozmaitych poprawiaczy
                                          > Ewangelii” nie zaliczasz również Ojców Soborowych.

                                          Nie. Ojcowie soborowi choćby w "Lumen gentium" jasno wyrazili wyjątkowość
                                          przesłania Ewangelii.

                                          > Nie chodzi zatem o cenzurowanie fragmentów Dobrej Nowiny, które komuś „z
                                          > jakichś względów się nie podobają”. Chodzi o taką egzegezę Ewangelii, któ
                                          > ra
                                          > pomaga ujawniać jej sens i nie stwarzać pożywki dla błędu.

                                          Przy czym co jest błędem a co nie mają decydować panowie w rodzaju
                                          Sobolewskiego, Krajewskiego i im podobni. Zaiste, specjaliści od ewangelii jak
                                          się patrzy.

                                          > PS. W dalszym ciągu czekam na wskazanie w recenzji przykładów pieniactwa
                                          > Sobolewskiego oraz fragmentów, na podstawie których doszedłeś do wniosku, że
                                          > ocenia on film „przez pryzmat religii holokaustu”.

                                          A wiesz w ogóle co to religia holokaustu? Pozwól, że Ci wytłumaczę. Jak wiadomo
                                          najważniejszym wydarzeniem w historii był holokaust. Jest to punkt odniesienia
                                          dla interpretacji najrozmaitszych wydarzeń. Gdyby Gibson zrobił film, w którym
                                          ofiara Chrystusa jest archetypem ofiary zbiorowego żydowskiego Mesjasza
                                          zdradzonego, sprzedanego i zamordowanego przez polskich zabójców przy biernej
                                          aprobacie nazistów - taki eksperyment doczekałby się lawiny pochwał. Niestety
                                          takiego nie zrobił. Pisałem Ci już, że recenzja Sobolewskiego to fragment tego,
                                          co Mazowiecki nazwał krótko "zohydzaniem filmu". Rozumiem, że jest Ci przykro,
                                          że nazwałem recenzje Sobolewskiego pieniactwem. Niestety, tak w istocie uważam.

                                          > PPS. Rozumiem, że zamykamy wątek pochwał filmów szydzących z chrześcijaństwa
                                          > zamieszczanych rzekomo w „Wyborczej”?

                                          Niestety, uczciwie przyznaję, że nie mogę zacytować pozytywnych opinii
                                          o "Ostatnim kuszeniu Chrystusa". Czytałem ją wiele lat temu. Musisz mi więc
                                          uwierzyć na słowo. Gwoli uczciwości zauważyć jednak muszę, że Ty również nie
                                          zacytowałaś nawet jednego marnego zdania opinii krytycznych wobec np. "Dogmy"
                                          czy "Pasji" Nieznalskiej jakie rzekomo wygłaszała "Wyborcza". Jeszcze nie masz
                                          więc powodów do zadowolenia. Jak zacytujesz (najlepiej z kontekstem) - przyznam
                                          Ci w tym punkcie rację.