Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 19:27
Obejrzałem "Pasję", szczerze mówiąc nie warto. Film cierpi na typową dla
dzisiejszego amerykańskiego kina chorobę, jest przerysowany aż do bólu, pełen
natrętnej symboliki, pełen spowolnionych w oku kamery scen, nudny po prostu...
    • sbig ks Bonecki i antysemityzm 07.03.04, 19:33
      Trafne uwagi ks. Boneckiego poza jedna. Jesli obawa ze film lub inne dzielo
      moze spowodowac antysemityzm to powinnismy zaczac od Nowego Testamentu i
      wyciac wszystkie sceny gdzie arcykaplani wystepuja przeciw Chrystusowi lub
      podburzaja przeciw niemu lud, czyli wyciac opisy meki z Ewangelii. W dodatku
      ks. Bonecki filozofuje o tragedii Kajfasza. Jakos nie widzialem ks
      Boneckiego podnaszacego przedtem ten temat i probujacego wyjasnic owa
      tragedie wiernym.
      Niechze ks. Bonecki raczy zauwazyc ze film juz spowodowal pewna niechec do
      Zydow wylacznie dlatego ze Zydzi ten film zawziecie atakowali.
      • Gość: OLIVER ANTySEMITYZM A JEZUS IP: *.ca.astound.net 07.03.04, 22:21
        Następna bzdurna odpowiedź księdza i pretendenta do miana chrześcijanina.
        To nie dramat Jezusa Chrystusa dlaczego musiał umrzeć za nasze grzechy ale to
        dramat człowieka Żydów (w szczególności, bo byli na to przygotowywani i
        totalnie zawiedli) a także reszty całego świata, że nie zobaczyli w Jezusie dla
        siebie ratunku i wyzwolenia z mocy tego złego, grzechu i siebie samego, bo
        ukochali bardziej właśnie siebie i zło niż Boga i Jego plan zbawienia całej
        ludzkości. Nie zobaczyli w Jezusie Chrystusie Boga chociaż dostarczył im na to
        wystarczających dowodów. Z Żydami jest tak do dzisiaj generalnie rzecz biorąc
        (poza wieloma a także wszystkimi apostołami) , ukochali kłamstwo, manipulacje
        i przestępstwa, i kiedy im ktoś coś zarzuca nazywają to antysemityzmem ( tak
        też jest na łamach tej żydowskiej gazety GW). W ST król Dawid kiedy był łapany
        na przestępstwach wobec Boga umiał się do nich przyznać i przyjąć
        zadośćuczynienie. Dlatego Bóg powiedział on nim, że jest człowiekiem Jego
        serca.
        Jezus Chrystus sam w NT wyraźnie mówi, że to Żydzi są winni bezpośrednio jego
        śmierci krzyżowej i mają najwiekszy grzech niezależnie, że i tak był na to
        przygotowany. ‘’Królestwo moje nie jest z tego świata, gdyby z tego świata było
        królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom’’. Wiekszość
        teologów jak za czasów Jezusa jest niedoksztacona i tchórzliwa i kochająca
        swoją chwałę bardziej niż Boga, Jezusa Chrystusa i aby nie być oskarżonym o
        antysemityzm i przypodobać się ludziom poprostu wymyśla różne kłamliwe
        interpretacje. Bóg tak żada niewiele: przyznaj się, uwierz-przyjmij Jezusa
        Chrystusa i chodź w Nim w Jego Duchu, słowie i prawdzie. On wymazuje Twoje
        grzechy na zawsze z sprzed oblicza Boga niezależnie kim jesteś Żydem, Grekiem,
        Polakiem czy Amerykaninem. Jego ofiara z Siebie Samego jest w pełni
        wystarczająca, a nie jej żydowska imitacja z kozłów i baranów. On jest
        miłością prawdy, która cię jedna z samym Bogiem.
        Dlatego ci wszyscy którzy dogadzają zarzutom Żydów aby nie być posądzonym o
        antysemityzm sami będą przyczyną ich następnej tragedii, następnego dwa razy
        większego holocaustu niż za Hitlera (ich własny prorok Zachariasz roz. 12-13)
        i ‘’zobaczą kogo przebodli’’.
        Kiedy zmartwychwstały Jesus Chrystus
        dołączył do swoich zdezorientowanych uczniów w drodze do Emaus i
        narzekających, ‘’że myśmy oczekiwali w Nim wybawienia Izraela’’. Jezus Chrystus
        powiedział do nich dosłownie: O głupi i gnuśnego serca, czy Chrystus nie miał
        wycierpieć tego wszystkiego aby wejść do swojej chwały? I tu zaczął im wykładać
        rozumienie proroctw on Nim samym.

        Ludzie GW to znacznie gorzej niż ‘’głupi i gnuśnego serca’’.
        Jeszcze jest czas ‘’mądraski’’ aby przyjąś Jezusa Chrystusa, bo będzie taki
        moment kiedy już go nie będzie dla was.

        Hubert
        • Gość: rudzik Re: ANTySEMITYZM A JEZUS IP: *.spox.org / *.org 07.03.04, 23:36
          Hubert,
          dzięki za ciekawy list,ale - wybacz stary - w paru sprawach nieźle
          przeholowałeś.
          Kiedy piszesz,że "Żydzi generalnie ukochali kłamstwo, manipulacje i
          przestępstwa" robisz się całkiem niebezpieczny. Przecież Chrystus Pan głosił
          orędzie przebaczenia i miłosierdzia nawet wobec swoich oprawców, poza tym
          wiemy, że cierpiał za moje i Twoje grzechy; a ty byś chciał się braciszku
          wykręcić sianem i powiadasz: "Żydzi" ("to nie ja, to kolega , psze pana").
          Czy nie sądzisz że my Polacy (jeżeli już uparłeś się operować całymi nacjami)
          wcale nie jesteśmy wcale lepsi od Tutsi, Rosjan, Żydów, A NAWET OKRUTNYCH
          CZECHÓW ?
          Nie rozumiem jakiegoś takiego zgorzkniałego tonu Twojej elukubracji,
          ostatecznie (a) Jezus zmartwychwstał (felix culpa Polonorum et Judaeorum}i
          zbawił Polinezyjczyków oraz Czukczów, (b)gdzie mocniej rozplenił się grzech,
          tam obficiej rozlała się Jego łaska, (c)jest z nami po wszyskie dni aż do
          skończenia świata. Św. Paweł zaleca, aby znana była wszystkim ludziom NASZA
          WYROZUMIAŁA ŁAGODNOŚĆ. Dlaczego zatem, Hubercie, tak niepedagogicznie krzyczysz
          "RAKA!" swoim bliźnim z GW (jak to było w kazaniu na górze?...).Michnik może się
          często mylić, ale on też jest ukochanym dzieckiem Boga. Wyzywasz go od głupków
          w trosce o jego nieśmiertelną duszę? Mam nadzieję, że nie jesteś katechetą ani
          kaznodzieją. Gdybyś stosował taką pedgogikę wobec katolickich dzieci, większośc
          z nich z czystej przekory przeszłaby na szamanizm w wersji voodoo przed
          osiągnięciem pełnoletniości. Czy naprawdę sądzisz, że efektywnie apostołujesz w
          ten sposób : "Jeszcze jest czas ‘’mądraski’’ aby przyjąś Jezusa Chrys
          > tusa, bo będzie taki
          > moment kiedy już go nie będzie dla was".To cytat z Twojej "katechezy".

          A Zachariasz i i inni prorocy są NASI; herezję Marcjona, który uważał że nasi
          nie są, Kościół Święty potępił u swych początków.
          Wybacz, proszę, tę odrobinę przykrego mędrkowania.
          Pax Tibi!
        • Gość: Polka Re: Do Huberta vel Oliviera IP: *.ksk.net.pl / *.ksk.net.pl 08.03.04, 11:32
          Drogi Hubercie! Pragnę Ci przypomnieć, że takie same poglądy na sprawę jak ks.
          Boniecki, ma Jan Paweł II. Czy też nazwiesz go "zakłamanym pretendentem do
          miana chrześcinanina"?
          • Gość: Iwanowicz Re: Do Polki IP: *.oecd.org / *.oecd.org 24.03.04, 12:57
            Czy zechcialaby Pani namowic Filozofa do obejrzenia filmu? Ponizej link, w
            ktorym rekomendowano Pani recenzje. Prosze sie tam podzielic swoja perspektywa
            oceny filmu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=11334088&a=11558777
        • Gość: kapen Re: ANTySEMITYZM A JEZUS IP: *.man.polbox.pl 08.03.04, 13:25
          Tylko ja nie rozumiem, co ma owa "bzdurna odpowiedź księdza" do historii
          zbawienia którą kreślisz? Mam wrażenie, że ks. Boniecki napisał kilka zdań
          recenzji filmu pt. "Pasja", a nie żadną odpowiedź (było w ogóle jakieś
          pytanie?). To, że film jest "słusznie" (czy może niesłusznie, albo wcale)
          antysemicki nie znaczy jeszcze, że jest dobry. Utożsamiania prawdy o Chrystusie
          z "Pasją" jest niebezpieczne. Zbawia Jezus, a nie Gibson czy jego film - jeśli
          dobrze orientuję sie w chrześcijaństwie. Ponadto posługując sie retoryką
          rewanżyzmu i grożąc piekłem Żydom, mam wrażenie, że zaprzeczasz naukom
          Chrystusa. Ponadto obawiałbym się osób, którym wszystko kajarzy się z jednym i
          wykorzystuja sztukę do taniej propagandy - szczególnie przeciwko komuś. I teraz
          najważniejsze: być może "Pasja" nie jest taką propagandą, ale Twoja
          interpretacja na pewno.
        • Gość: marioosh a tak poza tym IP: *.szuwarowa.krakow.pl 08.03.04, 17:52
          to wszystko w porządku, oliwier?

          ps.
          jak sprawdzę kiedy jest turniej łgarzy w bogatyni to dam ci cynka. ładnie
          czarujesz. to nic że to tylko fantazje. ale ładnie opowiedziane. brawo :>
    • sbig Bon, Bez przerysowania ten film bylby jeszcze 07.03.04, 19:45
      jednym cukierkowym przedstawieniem meki Jezusa. Spowolnien jest rzeczywiscie
      wiele, aczkolwiek ocena czy zbyt wiele na pewno nie jest jednoznaczna. Trudno
      nie byc symbolicznym jesli Ewangelie zawieraja mnostwo symboli, choc z
      pewnoscia uzycie niektorych z nich jest dyskusyjne. Sumujac: odbior filmu
      bardzo zalezy od nastawienia widza, co innego widzi chrzescijanian, co innego
      ateista zaznajomiony z zyciem Jezusa a co innego widz bez zadnego
      przygotowania.
    • Gość: Arkadiusz Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.chello.pl 07.03.04, 19:51
      Czy zwykły człowiek, a nie syn BOGA też mógłby odkupić winy innych ludzi,
      jeżeli przeszedłby takie męki? A przeszedł je niejeden człolwiek.
      • Gość: homar13 Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.autocom.pl 07.03.04, 21:14
        Arkadiuszu, Arkadiuszu. Ty chyba nie czytałeś wypowiedzi ks. Bonieckiego.
        Specjalnie dla Ciebie cytat z powyższego artykułu, który powinien rozwiać Twoje
        wątpliwości: "...człowiek, który ogląda to szalenie brutalne okrucieństwo wobec
        Chrystusa, wychodzi z kina z poczuciem, że tajemnica Odkupienia polega na tym,
        że Chrystus cierpiał najbardziej jak tylko można. To nie jest nauka
        chrześcijaństwa. Były wtedy setki krzyży, na których ludzie cierpieli straszliwe
        męki. Wyjątkowość dramatu Chrystusa polega na odrzuceniu Go jako Boga."
        • Gość: Meg Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.elknet.pl 07.03.04, 21:25
          Oglądałam Pasję i nie wyszłam z takim przekonaniem.Takie stwierdzenie
          ks.Bonieckiego jest daleko idącym uproszczeniem myślowym.
          • Gość: kapen Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.chello.pl 07.03.04, 21:34
            Po pierwsze z "jakim przekonaniem"? jest ich kilka co najmniej, więc nie
            wiadomo o co Ci chodzi. Po drugie: jako osoba wychodząca z kina z "jakimś
            przekonaniem" nie jesteś jeszcze intelektualnie znaczenionośna. Po trzecie:
            najprzychylniejszą opinią o Twoim przekonaniu może byc stwierdzenie, że
            widocznie jesteś wyjątkiem potwierdzajacym regułę. W innym przypadku należałoby
            uznać, że słowa księdza są dla Ciebie za trudne.
    • Gość: Menea. Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.03.04, 22:23
      Antysemickie stereotypy uwalnia nie film lecz cala lawina oszczerstw,pomowien i
      zajadliwosc z jaka Zydowskie lobby od poczatku probuje ten film
      zdyskredytowac.Ja sam osobiscie cala kwestja Zydowska zainteresowalem sie w
      zwiazku z atakami na film,rezysera jak i temat w nim poruszany.Przyznac musze
      ze otworzyly mi sie oczy. Dziekuje ADL i calej reszcie.Robicie dobra robote.
      • Gość: miko tyle nienawiesci.... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.03.04, 22:33
        a On tak nas umilowal....
    • Gość: v --Czy ks. BONIECKI JEST YNTELEKTUALYSTA???-- IP: *.crowley.pl 07.03.04, 23:26
      Bardzo podoba mi sie w tym teksie fragment: "...Mamy w tym filmie schemat,
      który na końcu się robi nie do wytrzymania: jest świat złych Żydów i Rzymian i
      jest dobry Jezus i jego przyjaciele..."

      No jak mozna prosze ksiedza? jak mozna az tak pozowac sie na YNTELEKTUALYSTE.
      Rozumiem, ze dla ksiedza i jego pragnienia YNTELEKTUALNEJ "uczty" powinno sie
      ten schemat jakos... no wlasnie co?
      Czy odbierze ksiadz Michnikowi medal sw.Jerzego jesli sie okaze, ze nie byl
      uczciwy w spawie Rywina. A gdziez tam? Czy Tygodnik Powszechny moze sie mylic?
    • Gość: papa Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 07.03.04, 23:43
      Nie wiem czy ks. Adam oglądał do końca film ale cały czas chodzi aby móc
      pokazać ostatnią scenę: o największej symbolice. Zdaje się chyba jej nie
      widział.
      A jeżeli chodzi o kontekst społeczny to widać, że wszyscy usiłują zadusić w
      sobie wiarę w Mesjasza łącznie z Piłatem ze względów politycznych (boją się
      wybuchu powstania w nieodpowiednim czasie). Dlatego ze względów politycznych
      lepiej Go uśmiercić. Jednak nikt nie chce wziąść odpowiedzialności za śmierć bo
      tli w nich się wiara. Mocno to przypomina nasze czasy gdzie ze względów
      polityczno-ekonomicznych próbuje się zadusić swoją wiarę. Realizm filmu i tym
      samym odrysowanie naszych czasów przypomina nam naszą winnę ukrzyżowania. Poza
      tym film zmusza realizemem do pytania: jak to będzie przy powtórnym przyjściu
      Pana Jezusa? Czy historia z odrzuceniem i problemami polityczno-ekonomicznymi
      też się powtórzy. Na powtórne przyjście mamy być cały czas przygotowani jak do
      drogi...
      • Gość: Zefir Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.04, 09:26
        Racja, nie chodzi tyle o sposób nakręcenia filmu przez gibsona, ile o
        rozpamiętywanie śmieci Chrystusa. Do tego zresztą on sam nas zachęcał mówiąc
        "Czyńcie to na moją Pamiątkę". Nie chodzi więc o to ile wycierpiał, choć nie
        jest to bez znaczenia, ale o to co dała ta śmierć nam grzesznym ludziom-nadzieję
        na życie. Czy zatem jest sens mówić(pisać) tyle na temat środowiska żydowskiego?
        Przecież oni zostali osądzeni przez samego Boga za odrzucenie Jego syna.
      • Gość: jamul Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: 217.153.13.* 08.03.04, 13:33
        Gość portalu: papa napisał(a):
        > Nie wiem czy ks. Adam oglądał do końca film ale cały czas chodzi aby móc
        > pokazać ostatnią scenę: o największej symbolice. Zdaje się chyba jej nie
        > widział.

        Problem w tym, że film nosi tytuł "Pasja", a tradycyjnie przedstawienie Męki
        Pańskiej kończy się na scenie zdjęcia z krzyża bądź na złożeniu do grobu.
        Zmartwychstanie to już zupełnie inna historia...
        Tak więc, niestety, wstawienie do tego filmu sceny zmartwychstania jest
        wypaczeniem sensu Męki Pańskiej...
        Ksiądz Boniecki mógł rzeczywiście nie zauważyć ostatniej sceny filmu. Ja sam
        nie za bardzo tę scenę pamiętam (bo właściwie jej nie widziałem).
    • Gość: ks. Andrzej Panasi Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.mogilno.sdi.tpnet.pl 08.03.04, 01:17
      Przeżyłem film "Pasja". Obraz pomaga rozbudzić wyobraźnię, ale przede wszystkim
      działa moc słów. Ewangelia tu ukryta, objawia Jezusa w swoim człwieczeństwie
      oddanego bez reszty Ojcu,rozmodlonego w każdej sytuacji swojego życia, żyjącego
      w Duchu i Prawdzie, ukazuje Maryję w jej tajemnicy uczestniczenia w misji
      Chrystusa, ukazuje ludzi, którzy "nie wiedzą , co czynią", ukazuje Ducha Zła
      obecnego w historii człowieka... Jeśli spojrzymy oczyma wiary, to jest to film,
      który w mistrzowski sposób oddaje duchowość... Człowiek niewierzący musi z
      konieczności ten film widzieć inaczej i to nie powinno dziwić... Sam sprzeciw
      wobec filmu jest jeszcze jednym dowodem, że Ewangelia jest prawdziwa: " Świat
      was znienawidził, ale Mnie pierwej znienawidział". Większość ludzi, którzy
      wchodzą do kina z popkornem i pepsi - wychodzi w głębokiej zadumie... I to jest
      największe dopowiedzenie do tego filmu...
      • piter_critter Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona 08.03.04, 06:20
        > Większość ludzi, którzy
        > wchodzą do kina z popkornem i pepsi - wychodzi w głębokiej zadumie...I to jest
        > największe dopowiedzenie do tego filmu...

        Brawo ks. Panasi, nic dodac, nic ujac

        osobiscie film bardzo mi sie podobal, i nie uwazam zeby byl nad zwyczaj krwawy,
        prawde mowiac tak wlasnie wyobrazalem sobie meke jezusa...

        p.

    • Gość: janek Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.era.pl 08.03.04, 10:58
      według mnie to smutne, że ksiądz Boniecki jak mi się wydawało otwarty i mądry
      facet nie zrozumiał tego filmu, jest najwyraźniej uprzedzony- jak Józefa
      Hennelowa; to dziwna postawa, nie pasuje mi do tych ludzi, taka dawka pogardy
      dla filmu i twórców czegoś tak głębokiego jak "Pasja"; jak to możliwe żeby nie
      dostrzec w tym filmie bezwarunkowego przebaczenia i miłości nawet wobec
      wrogów, żołdaków bezinteresownie katujących i plujących na niewinnego? gdzie my
      właściwie jesteśmy, do czego doszliśmy jeśli wykształceni i światli ludzie są
      tak zaślepieni, że deptają nawet to co ewidentnie szlachetne? Cholera, to jest
      nie do wytrzymania, co się z nami dzieje ludzie?
      • Gość: wega Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.nwrk.east.verizon.net 13.03.04, 08:21
        "jak to możliwe żeby nie
        dostrzec w tym filmie bezwarunkowego przebaczenia i miłości nawet wobec
        wrogów"
        szanowny Janku, masz chyba na mysli, ze ten film o p o w i a d a o
        przebaczeniu i milosci, czy tak???
        bo chyba nie twierdzisz, ze ten film j e s t przebaczeniem i miloscia???
        bylby to w takim przypadku swiety film, jak swietymi slowami
        sa Ewangelie;
        a moze ten film dla Ciebie jest filmem natchnionym?
        filmem swietym?
        tak jak byly za swiete uznawane w sredniowieczu apokryfy?
        no, wlasnie szanowny Janku - gdy idziemy do kina na "Pasje"
        to jestesmy jeszcze w kinie, czy juz w swiatyni?
        gdzie jestesmy, panie Janie?
    • paberg Perly przed wieprze 08.03.04, 11:45
      Czytajac niektore recenzje i komentarze mozna odniesc takie wrazenie -
      vide "Biblia dla ubogich ery komputerowej" Krajewskiego czy "monstrualny kicz"
      Sobolewskiego. Tym niemniej gratuluje ks. Bonieckiemu, ze osmielil sie miec
      wlasne zdanie, czesciowo odmienne od zdania "autorytetow moralnych" z "Gazety
      Wybiórczejk". A to już sporo. Tym niemniej pozwole sobie skrytykowac niektore
      banialuki, jakie Ksiaz zawarl w swoim tekscie.

      Po pierwsze probuje Ksiadz przedstawic jedynie sluszny model przezywania pasji
      (nie tylko filmu, ale w ogole pasji Chrystusa). Pisze Ksiadz: "Niebezpieczne
      jest uciekanie się do dosłowności. Prawdy wiary przekazuje się drogą symbolu".
      Czyzby? A co to, wszyscy musza miec taka sama wrazliwosc jak Ksiadz i wszyscy
      musza przezywac "Pasje" zgodnie z instrukcjami jakie przeczytaja w "Tygodniku
      Powszechnym"? A o tym, ze sie ludzie roznia, to Ksiadz nie slyszal? O tym, ze
      maja rozna wrazliwosc i co innego moze do nich przemawiac, tez tego Ksiadz nie
      wie? To tacy jestecie pluralistyczni i liberalni w ponoc otwartym i
      liberalnym "Tygodniku Powszechnym"? Czyba nie ma Ksiadz ochoty ustalac jedynie
      slusznego sposobu przezywania chrzescijanskiej wiary?

      Dalej pisze Ksiadz: "Mamy w tym filmie schemat, który na końcu się robi nie do
      wytrzymania: jest świat złych Żydów i Rzymian i jest dobry Jezus i jego
      przyjaciele. Zło zwycięża dobro". Tu juz nasz Ksiezulo konfabuluje. Mowiac po
      prostu zmysla. A Matka Jezusa, to nie pozytywna postac Zydowki? A Weronika? Tez
      Zydowka, a jakze. A czlonkowie Sanhedrynu protestujacy przeciw farsie tego
      procesu? Nawet niektorzy Rzymianie okazuja pewna ludzka wrazliwoc na cierpienie
      niewinnego czlowieka.

      I wreszcie znaki smierci Jezusa: "Trzęsienie ziemi, mury pękają, żyrandole
      spadają na głowy, wszyscy przerażeni i dobro odgrywa się na złu. Tylko nie
      można zrozumieć, dlaczego będąc świadkami tych spektakularnych cudów, wszyscy
      Żydzi się natychmiast nie nawrócili". Naprawde Ksiadz jest na tyle naiwny, by
      nie wiedziec, ze aby zobaczyc trzeba najpierw uwierzyc? Zydzi obserwujacy te
      znaki nie nawrocili sie z tego samego powodu, przez ktory nie nawrocili sie
      wczesniej przy cudownych uzdrowieniach, egzorcyzmach, wskrzeszeniach. Mogli
      przypisac te zjawiska zlym duchom. Mogli je zrzucic na dziwny zbieg
      okolicznosci. Wreszcie mogli dla swietego spokoju po prostu je zignorowac i sie
      nad nimi nie zastanawiac. Az dziw, ze Ksiaz udaje, ze nie wie o co chodzi.
      Pomimo tych zastrzezen jeszcze raz wyrazam uznanie za niektore poztywne
      akcenty, ktore osmielil sie Ksiadz wskazac w filmie Gibsona.
      • muggz PABERG ma rację! n/txt 08.03.04, 12:10
        • Gość: bork Proponuję wprowadzenie cenzury IP: *.chello.pl 08.03.04, 13:18
          Każdy, kto żle wypowiada się o filmie Gibsona jest wrogiem Świętego Kościoła i
          jego wyznawców - taki wniosek przebija spoza wielu wypowiedzi. A przeciez nie
          dyskutuje się o prawdach wiary ale o filmie - pewnej produkcji artystycznej, z
          którą każdy na swój sposób może wejść w dialog. To tylko film - ma swoja
          strukturę, kompozycję, estetykę, założenia ideowe, swoje środki wyrazu, które
          nie każdemu muszą odpowiadać. Drodzy Zacietrzewieni - nie zabronicie wstepu do
          kin ateistom, agnostykom, wyznawcom innych religii, a także ludziom, którzy
          mają po prostu odmienne gusta artystyczne. Chyba, że przy wejściu oprócz
          biletów sprawdzane będą kartki od spowiedzi. Śledzę dyskusje wokół Pasji i to
          stężenie jadu, nienawiści i najbardziej plugawego antysemityzmu wbija mnie w
          krzesło. 1
    • Gość: jamul Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: 217.153.13.* 08.03.04, 13:18
      Jeden z najbardziej okrutnych filmów dostępnych w powszechnym rozpowszechnianiu.
      Dwie godziny katowania i poniżania. Na ekranie bezwględna masakra. Realizm
      godny Oscara za charakteryzację i dźwięk.
      Sama krew i okrucieństwo na ekranie nie robią na mnie większego wrażenia.
      Zwyczajnie nie lubię czegoś takiego, choć też mnie to nie rusza.
      Siedziałem jednak w kinie i zastanawiałem się, co właściwie mam z kina wynieść.
      Jeżeli mam potraktować ten film tylko jako kolejne przedstawienie Męki
      Pańskiej, to trzeba się niestety zgodzić z księdzem Bonieckim. Siła Pasji nie
      powinna polegać na dosłowności przekazu samej rzeczywistej męki konkretnego
      człowieka...
      To jednak cierpi i ostatecznie umiera sam BÓG. Tego w filmie nie ma..., bo nie
      było na to miejsca.
      Zastanawiałem sie ogólnie nad kondycją człowieka, który z taką łatwością zadaje
      innym ludziom ból, skory jest do gniewu oraz daje soba manipulować... Nie
      jestem jednak pewny, że do głoszenia tej prostej prawdy trzeba się było
      posłużyć historią Męki Pańskiej.
      Krew, ból, cierpienie, latające fragmenty skóry i ciała, upodlenie, bezwględni
      oprawcy, okrucieństwo, głupota... Nic więcej.
      Film bardzo amerykański, prosty, dosłowny, wręcz prymitywny, w stylu bardzo
      podobny do ludycznych misteriów wielkanocnych. Byc może autorzy chcieli widzom
      uświadomić ile jest cierpienia na świecie? Nie wiem.
      Może ktoś spróbuje zgadnąć, jakie były motywy stworzenia za kilkadziesiąt
      milionów dolców tego koszmaru?
      • Gość: kapen Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.man.polbox.pl 08.03.04, 14:37
        Ja ponadto zastanawialem sie nad kondycja Boga, ktory wymaga takich rzeczy od
        wlasnego syna, zeby kogokolwiek zbawic. Bo co by bylo, gdyby ludzie byli
        madrzejsi i uznali Chrystusa jako Boga bez meki i smierci? Czy bylby takim
        Bogiem jak dzis? A tak stalo sie to, co Bog sam zaplanowal i sam wypelnil.
        Zameczyl, zmartwychwstal i zbawil sam siebie i ludzi przy okazji.
        Zatem historia przedstawiona w taki sposob wzmogla we mnie nastroje ateistyczne.
      • Gość: gość Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 09.03.04, 13:21
        "Pasja" Gibsona powstała dla zaspokojenia tej samej potrzeby, którą odczuwał
        Apostoł św. Tomasz. Komentarz do tej sprawy można znaleźć w Ewangelii:
        "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".
      • Gość: juanjo Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 20:47
        >To jednak cierpi i ostatecznie umiera sam BÓG. Tego w filmie nie ma..., bo nie
        > było na to miejsca.

        I to jest właśnie to, co uchwycił Gibson, a czego wielu nie dostrzega. Meka
        Chrystusa jest najwiekszą próbą dla tożsamości samego Chrystusa. Szatan,
        pokazany jak pokazany, próbuje podważyć to co najistotniejsze: Kim ty jesteś?
        Kim jest twoj ojciec? Meka jest ciszą Boga, w której Jezusowi zostaje sama
        wiara. Jak można by pokazać inaczej Meke Boga?
    • Gość: Bolexy Ksiądz (?) Naczelny IP: 5.5R* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 08.03.04, 15:09
      Co to za ksiądz dla którego dobro Jezusa jest nie do wytrzymania? Tego jeszcze
      nie było
    • Gość: MargaretZ Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.ipt.aol.com 08.03.04, 18:12
      Chcialabym odniesc sie do wywiadu jakiego udzielil dla telewizji TVN24 pan
      A.Hanuszkiewicz w dniu polskiej premiery filmu M.Gibsona "Pasja Chrystusa".
      Obejrzalam ten film w Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszkam od kilkunastu lat. Z
      Polski wyjachalam jako prawie 30-letnia kobieta, a wiec mialam mozliwosc nie
      tylko obcowania z kultura ale rowniez jej kreowania. Po wysluchaniu komentarza
      pana A.Hanuszkiewicza nie moglam wprost uwierzyc, ze oto wypowiada sie czlowiek
      ktory kiedys byl swoistego rodzaju dla mnie autorytetem, jezeli chodzi o sztuke
      w duzym slowa tego znaczeniu. Odnosze wrazenie, ze pan Hanuszkiewicz albo
      zatracil do reszty poczucie wrazliwosci artystycznej, albo jej wogole nie
      posiadal, albo wreszcie przemiawia przez niego zwykla zazdrosc niespelnionego
      rezysera i scenografa. Przejdzmy jednak do argumentow, poniewaz nie chcialabym
      wypasc w tym moim komentarzu tak lakonicznie i bezbarwnie jak to uczynil pan
      Hanuszkiewicz. "wielki czlowiek Polskiego Teatru" zarzuca M.Gibsonowi brak
      znajomosci Ewangeli. Otoz dobrze by bylo gdyby pan Hanuszkiewicz przed
      udzielaniem autorytatywnych wywiadow wysluchal, badz przeczytal przedpremierowe
      wypowiedzi M.Gibsona, ktore wyraznie tlumacza na jakiej bazie rezyser krecil ten
      film. Otoz oparl sie tylko na fragmentach Ewangeli, ktore przekazuja fakt
      modlitwy Gaju Oliwnym, fakt pojmania Jezusa, fakt sadzenia i wreszcie fakt
      meczenia i tortur (w dzisiejszym jezyku) i drogi krzyzowej na Golgote. Nie bylo
      zadaniem Gibsona przekazac widzom przeslania wartosci i znaczenia calej Ewangeli
      i dokladnie on sam to okresla, a wiec odsylanie rezysera do czytania Ewangeli (a
      rowniez niektorych Ksiezy), jest co najmniej ignoranckie ze strony pana
      Hanuszkiewicza. Jezus Chrystus byl niezwyklym czlowiekiem, a swiadczy o tym
      chociazby fakt zaistnienia dzieki Niemu wszystkich religii chrzescijanskich.
      Bezuzasadnione i pretensjonalne stwierdzenie, ze "zaden normalny czlowiek nie
      pokonalby w takich meczarniach drogi na Golgote", swiadczy o braku dojrzalosci
      duchowej i zaangazowania wewnetrznego w sama postac Jezusa Chrystusa. Film
      M.Gibsona zostal przez wiekszasc spoleczenstwa zydowskiego na swiecie okrzyczany
      jako anty-semicki. Nie nam panie Hanuszkiewicz jest badz to potwierdzac badz to
      oburzac sie na tego typu opinie, jako spoleczenstwu chrzescijanskiemu. Jezeli
      Zydzi okreslili ten film jako anty-semicki to z ich punktu widzenia ten film
      taki jest, i my jako Chrzescijanie nie mozemy odwolywac sie do naszych uczuc,
      czy to urazonych czy tez nie, w osadzaniu Zydowskich opinii. To jest Zydow
      problem, z ktorym to oni musza sie nauczyc zyc a nie my. Jezeli kazdy film
      nakrecony o zyciu, czy tez o smierci Jezusa Chrystusa, przywolujacy fakt
      pojmania i wydania na smierc Jezusa przez Zydow, bedzie wywolywal tak silne
      protesty wsrod spoleczenstwa zydowskiego, to o niczym innym to nie swiadczy jak
      o braku pogodzenia sie z tym faktem przez Zydow i ten ich "kompleks Jezusa"
      bedzie trwal przez nastepne wieki, ale jak juz powiedzialam to oni musza sie z
      tym nauczuc zyc i albo to zaakceptowac albo nadal sie miotac wewnetrznie. Jezus
      Chrystus jak zreszta sie sam okreslil, nie pojawil sie na ziemi aby przyniesc
      pokoj, ale aby "wywolac wojne" (oczywiscie wszyscy wiemy o jaka "wojne" Mu
      chodzilo), i tak tez chyba jest z filmem Gibsona. Dla wielu z tych ktorych Jezus
      nauczal i przekazywal im zupelnie innowacyjne na owczesny czas wartosci duchowe,
      Czlowiek ten stal sie wyrocznia wiary i zbawienia, bez wzgledu na wartosci
      materialne czy doczesne uwierzyli w Jego przeslanie i prawie wszyscy za swoje
      przekonania i wiare poniesli meczenska smierc, wielu jednak nie odnioslo sie
      duchowo do tego czego nauczal i odrzucili go nazywajc bluznierca i
      "samozwancem". Pycha i brak dojrzalej wartosci duchowej doprowadzil tych ludzi
      do decyzji najgorszej -eliminacji kogos kto im zagraza. Jakze charakterystyczne
      - jak nie mamy argumentow, wysmiewamy, arogancko opluwamy az wreszcie
      eliminujemy temat z dyskusji, stwerdzajac ze jest "kicz nakrecony przez
      niezdolnego rezysera". Drogi Panie Hanuszkiewicz! Od Mela Gibsona moze Pan sie
      wiele nauczyc, choc mysle , ze "w tym zyciu" to juz pan nie zdazy. Kunszt
      rezyserski Gibsona nie okresla tylko film "Pasja Chrystusa", choc uwazam, ze
      jest jeden z najznakomitszych filmow, jaki zostal nakrecony, ale rowniez uznanie
      Gibsona jako najlepszego rezysera, producenta, itd. przez Akademie Filmowa w
      Stanach Zjednoczonych, za film "Braveheart". Jezeli pan uznaje M.Gibsona za
      niezdolnego rezysera kiczu, to osmielam sie stwierdzic, ze badz starosc albo
      zawisc przeslonily panu oczy, uznajac szalenie plastycznie zrobiony film (gdzie
      wedlug wielu krytykow filmowych, sceny z filmu "Pasja" moglyby zawisnac w
      kosciolach jako obrazy sakralne, tak doskonale jest dopracowana scenografia tego
      filmu), za kicz. Jezeli jest pan tak odwazny zeby wypowiadac sie w taki
      kompletnie pozbawiony argumentow sposob, to prosze powrocic do nagran (byc moze
      sie zachowaly) spektaklu, jaki pan wyrezyserowal dosyc dawno temu w Teatrze
      Dramatycznym w Warszawie "Balladyna". Nazwal pan wowczas ten spektakl -
      awangardowym. Osmiele sie wypwiedziec dzisiaj na ten temt. Do awangardy
      artystycznej brakowalo temu spektaklowi wyobrazni, braku suflerow i otwartej
      atmosfery laczacej widza z aktorem (odsylam do Teatru Dnia Osmeg, jezeli chce
      sie pan dowiedziec czegos na temat awangardy artystuycznej), natomiast do kiczu
      bylo barzdo blisko, jesli nie nawet ciut, ciut. Jezeli chodzi o "mlodziez",
      ktora nie jest wedlug pana Hanuszkiewicza przygotowana na takie "brutalne"
      zjawisko jakim jest film M.Gibsona, to prosze mi wierzyc na projekcji filmu,
      wiekszosc stanowila wlasnie mlodziez amerykanska, do glebi poruszona i
      wstrasnienieta w pozytywnym tego slowa znaczeniu filmem "Pasja". Osmielilam sie
      porozmawiac z kilkoma mlodymi ludzmi po projekcji i odnioslam wrazenie, ze
      odebrali ten film jako wielka przemiane w ich duchowym zyciu. Cierpieli tak jak
      ja przez dwie godziny trwania filmu razem z Chrystusem, i tak jak jeden z
      mlodych ludzi powiedzial, ze tegoroczna Wielka Noc bedzie miala dla niego
      zupelnie inne znaczenie niz dotychczas - zamiast przechadzac przez stacje
      meczenstwa Jezusa Chrystusa i modlic sie za "Symbol", bedzie mial swiadomosc
      tego ze Chrystus cierpial w sposob nie tylko symboliczny, ze korona cierniowa
      nie zostala Mu tylko ze smiechem polozona na glowie, ale jej ciernie przerznely
      cialo na glowie i on to bedzie czul, tak gleboko jak tylko gleboka jest jego
      wiara w Jezusa Chrystusa i Jego przeslanie dla swiata. Radzilabym rowniez panu
      Hanuszkiewiczowi zastanowic sie nad "przeslaniem" M.Gibsona, chociaz nie wszyscy
      dorosli duchowo do tego filmu i byc moze nigdy nie zrozumieja tego czym naprawde
      dla swiata i dla takich jak pan Hanuszkiewicz byla "MEKA" Jezusa Chrystusa.
      Z pozdrowieniami dla Gazety Wyborczej
      Margaret Z.
      • Gość: jamul Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: 217.153.13.* 09.03.04, 12:31
        Z całym szacunkiem dla MargaretZ i jej wielkiego entuzjazmu, Mel Gibson jest
        sprawnym reżyserem i dobrym aktorskim rzemieślnikiem, ale otrzymanie Oscara nie
        oznacza, że jest także artystą, choćby takim jak Pan Hanuszkiewicz...
        Młodzi Amerykanie jako odbiorcy "Pasji" Gibsona? Wcale nie jestem zdziwiony, że
        młodym ludziom się ten film podoba, szczególnie jeżeli sie wychowali w USA.
        Jednocześnie nie neguję, że dla wielu chrześcijan ten film może być głebokim
        przeżyciem religijnym, tyle, że ja nie potrzebuję dwugodzinnego katowania na
        moich oczach człowieka, żeby pojąć jaki jest przekaz bibilijnej Męki Pańskiej...
        Co do Żydów. Też nie uważam, że film jest antysemicki, ale zgadzam się, że
        sprawę tę należy pozostawić samym Żydom do oceny...
        Jedna rzecz jest jednak charakterystyczna: w trakcie sceny z publicznego
        osądzania Jezusa przez Piłata, gdy tłum krzyczy (co jest tłumaczone) "Ukrzyżuj
        Go", to dodaje jeszcze kilka słów, które juz przetłumaczone nie są: "a krew
        jego na dzieci nasze". Nie ma napisów, ale krzyczą po aramejsku...
        Niby nikt nie zna tego języka, a jednak nawet w Polsce są ludzie którzy jednak
        dokładnie rozumieją ten język...
        • Gość: janek Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.era.pl 09.03.04, 16:38
          twórzczość Hanuszkiewicza to chyba jednak trochę co innego bo to reżyser
          teatralny, prawda? nie jestem znawcą tylko zwykłym facetem, który lubi chodzić
          do teatru, wg mnie Hanuszkiewicz jest bardzo przeciętny w swoim fachu, pamiętam
          Balladynę w jego reżyserii, kicz nie z tej ziemi; swoją drogą gość ma niezły
          tupet żeby pluć na Gibsona podczas gdy sam w zasadzie mierny jest, smutne i
          polskie niestety; wg mnie nie trzeba być żadnym entuzjastą żeby dostrzec artyzm
          i nieprzeciętność tego filmu, zwyczajnie piękno i prawda same się bronią,
          natomiast te oskarżenia o antysemityzm to jednak jakaś śmieszna sprawa, trzeba
          być nienormalnym żeby gadać coś takiego po obejrzeniu tego filmu, chyba, że się
          ma serce z kamienia i nic nie rozumie i nie chce zrozumieć czyli ma złą wolę, a
          to już rzeczywiście zła rzecz na tym łez padole
    • Gość: papa Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 10.03.04, 01:20
      Oglądanie "Pasji" bez ducha przypominać będzie katowanie jakiegoś człowieka
      przez dwie godziny. Katowania jest, jak można policzyć, dużo mniej. Bez ducha
      zobaczy się samo torturowanie. Film jest głucho brzmiącymi srebrnikami, bez
      ducha.
      Pasja arcydziełem filmowym zdaje się nie miała być i nie jest. Począwszy od
      roli głównej, która nie wyszła najlepiej Caviezel'owi. Jednak ciężko było
      inaczej obsadzić ją Gibsonowi. Jeśli sam Gibson by zagrał wyszło by jescze
      gorzej. Miejscami zdjęcia robią się jak w polskim filmie...
      • Gość: minnie Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.client.dsl.net 10.03.04, 23:36
        Zgadzam sie. wlasnie wrocilam z kina. Poszlam tam z zupelnie otwartym
        nastawienien wiedzac dobrze o zarzutach a takze pochwalach o tym filmie. Wyszlam
        przekonana ze film nie jest bezstronny i pokazuje Gibsonowa prawde
        historyczno-ewangelijna. Zydzi wydaja sie tam miec najwiecej do powiedzenia a
        Rzymianie sa dobroczyncami. Jezus Chrystus wystepuje wrecz w roli drugoplanowej
        tzn. tylko kiedy trzeba pokazac brutalne sceny biczowania i krzyzowania. Dla
        przecietnego Amerykanina (nie wszyscy tu sa katolikami) to wszystko moze byc
        troche niezrozumiale. Nie ma tla co/kto/dlaczego a jest tylko brutalnos i krew
        sie leje. Zydzi lataja od Poncjusza do Heroda domagajac sie zabicia Chrystusa a
        ci tak szanowani przez ewangelie osobnicy nie chca tego dokonac ale w koncu sie
        poddaja tylko aby dac za dosc rzadaniom Zydow. Jest to jeszcze jedna odmiana
        popularnej wsrod motlochu opinni ze Zydzi rzada swiatem, itd. NB. kino bylo
        prawie puste.
    • Gość: drone bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 14:32
      ...i chociaż bardzo ten film przeżyłam (bardziej niż Mękę Pańską? Czy może film ją wreszcie zobrazował, wreszcie dał jej ciało i już się nie błąka w bezpostaciowych obszarach "no_tak_Chrystus_cierpiał"), to muszę powiedzieć, że słowa "Ekspozycja męki przesłania tu istotę tajemnicy Odkupienia, która jest trudniejsza do sfilmowania." 'rzucają właściwe światło' na sprawę tego filmu.
    • Gość: zdziwiony Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.04, 13:54
      oczywiscie, że nie każdemu musi podobac się "Pasja", a stosunek do filmu nie
      jest probierzem wiary chrześcijańskiej. Problem polega na tym, że ogromna ilość
      zarzutów skierowana przeciwko filmowi Gibsona jest nierzetelna, stawiana w złej
      wierze bądź absurdalna. Tylko kilka przykładów głównie z tego forum: 1:
      Chrystus odgrywa w filmie rolę drugoplanową-przeciez to czysty absurd; 2: film
      błednie pokazuje dobrego Jezusa i jego uczniów kontra zła reszta świata-
      przecież to nieprawda ewidentna co każdy oglądajacy film potwierdzi; 3: film
      lepiej portretuje Rzymian niż Żydów- przecież to kompletne androny:); 4: film
      przedstawia błędnie dramat Chrystusa, który polega na tym że odrzucili go
      ludzie, a nie na jego męce- piramidalna bzdura, polega i na tym i na tym- wszak
      Chrystus prosi Ojca o oszczędzenie mu tego krzyża, a zatem mówiąc wspołczesnym
      językiem "chce o tym porozmawiać" 5: o tym czy film jest antysemicki czy nie
      winni decydować Żydzi (dodajmy jeszcze niektórzy Zydzi, bo dla wielu film
      antysemicki nie jest). Taak, świetna zasada metodologiczna, godna twórczego
      rozciągnięcia na inne dziedziny życia. O tym czy SLD to aferzyści niech
      decyduje SLD; o tym czy książka Masłowskiej to gniot czy arcydzieło niech
      decyduje Masłowska itp. Rewelacyjny pomysł...;6: pokazanie Zmartwychwstania
      wypacza sens Męki Pańskiej- to już jakieś totalne horrendum....Męka ma sens
      TYLKO w kontekście zmartwychwstania; 7: w filmie nie ma symboliki- a kruk, a
      kropla, a świątynia? 8: film nie ukazuje całości nauczania Jezusa- no pewnie,
      że nie ukazuje, bo nie taki jest jego cel. To tak jakby mieć pretensje do
      koparki, że nie potrafi skosić trawy; 9: film nie przekazuje Męki w sposób
      poruszajacy uczucia widzów. Hmm.. na seansie na którym byłem ja ludzie
      wchodzili na salę z popcornem i colą, na początku jedli i owszem, ale po
      kwadransie nastąpiło coś zdumiewającego-wszyscy których widziałem odłożyli
      posiłki i napoje...Oto świadectwo dla mnie wystarczające. 10: brutalność filmu-
      dajcie spokój... W porównaniu z takim Tarantino to pikuś (zaznaczam że
      tarantino lubię), a poza tym przemoc jest uzasadniona tematyką; 11: film może
      generować antysemickie uczucia...-szczegolnie zabawnie brzmi to w ustach osób
      przekonujących, że słuchanie takiego Marylin Mansona nie może wpłynąć ujemnie
      na psychikę i zaprzeczających negatywnemu wpływowi telewizji na człowieka. Uff
      rozpisałem się...:):) W każdym razie takich absurdalnych zarzutów mozna
      przytoczyć jeszcze więcej. Natomiast jeśli komuś nie podobają się spowalniane
      sceny, dosłowność czy symbolizm (jak twórcy tego wątku) to oczywiście de
      gustibus...
      • Gość: minnie Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.client.dsl.net 11.03.04, 14:29
        Moze w Polsce kraju religijnie monolitycznym wszyscy znaja dobrze ewangelie i
        film wplywa na ich mozliwosc konsumpcji popcornu i coli w czasie trwania seansu.
        W Stanach jest tylko 26 % katolikow wiec nie kazdy jest zorientowany i ci
        nieliczni na sali nie mieli tych problemow. Po seansie przejzalam zrodla
        historyczny i co w tym filmie jest absurdalne to pokazywanie ze Zydzi rzadzili
        wladzami rzymskimi i ze Pilat byl emocjonalnie wraazliwy i zgodzil sie tylko na
        tortury i ukrzyzowanie Jezusa pod wplywem nacisku ze strony Zydow. To dlaczego
        zostal odwolany z Judei za brutalnosc?
    • Gość: zdziwiony Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.04, 05:31
      pewnie że postać Piłata bywa róznie interpretowana nawet w samych ewangeliach.
      Pomiędzy odwołaniem za brutalność i jego niechęcią co do skazania Chrystusa-
      sprzeczności nie dostrzegam. Wg Piłata Chrystus nie stanowił zagrożenia dla
      Rzymu i stąd jego los był mu w zasadzie obojętny-nie łaknął krwi (poza tym co
      prawo rzymskie to prawo rzymskie,,,), ale i nie miał zamiaru wysilać się w jego
      obronie. Ot, Piłat to alegoria urzędnika (co zresztą gibson ciekawie pokazał)
      któremu jest wszysttko jedno czy nadzoruje ruch pociagów z zywnością czy
      pociągów wiozących Żydów do obozów. Po prostu wykonuje swoją pracę najlepiej
      jak potrafi i z jak najmniejszym przemęczeniem się- a i czyste sumienie też
      lubi zachować (przecież próbował ratowac Chrystusa...)
    • senne_marzenie Re: Jeszcze o "Pasji" Mela Gibsona 26.03.04, 23:20

Inne wątki na temat:
Pełna wersja