Czekając na Joe

IP: 212.85.7.* 13.03.04, 12:50
Przegladalam sobie zapowiedzi zeby zobaczyc co beda grali w Polsce i
zobaczylam brytyjski film ale nie potrafilam skojarzyc tytulu "Czekajac na
Joe" Dopiero jak kliknelam blizej to mnie rozjasnilo ze to jest ten
fantastyczny film o gorskiej wspinaczce. Naprawde warto to zobaczyc jak mozna
zrobic dobry film bez milionow dolcow, dodam ze ten film w niektorych kinach
w Londynie jest juz od miesiecy na ekranie, nie na wielkim ale tym tzw
studyjnym, ale ludzie wcziaz przychodza i ogladaja. Tworcy dostali BAFTe za
ten film (Brytyjsia nagrode za osiagniecia filmowe). Nie da sie z tego filmu
wyjsci nieporuszonym tym co sie wydarzylo a jest on oparty na prawdziwych
wydarzeniach. Warto zobaczyc. Polecam
    • Gość: gość Re: Czekając na Joe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.04, 13:34
      jeśli film jest tak dobry jak książka to będzie film na *****. W filmie pojawia
      sie także Joe Simpson wiec można zakładac, ze nie podpisał sie pod kipskim
      filmem. No i nie gra w nim Izebela Skorupko ;-)
      • Gość: Simon Re: Czekając na Joe IP: 157.25.125.* 23.03.04, 10:53
        Wczoraj widziałem film - naprawdę mocna rzecz. Wciska w fotel, ściska żołądek.
        Kobieta siedząca obok mnie była bliska zawału. Niby paradokument, a dawno nie
        widziałem filmu o takim ładunku dramatyzmu.
        No i nie gra w nim Izabela Skorupko;)
    • Gość: kino fan Re: Czekając na Joe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 12:39
      Widziałem ten film Krakowie, rzadko kiedy zdarza się zobaczyć cos równie
      imponującego na duzym ekranie.
      Szczerze odpowiedziana historia, niesamowita muzyka i zdjęcia.
      Polecam każdemu.
      • Gość: wolontariusz Czekając na Joe - to fabulyryzowany dokument. IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 26.03.04, 10:54
        W tej kategori to EKSTRAKLASA.
        • Gość: joe dotkniecie pustki IP: *.ny325.east.verizon.net 26.03.04, 16:57
          film jest rownie dobry jak ksiazka, ktora czytalem wiele lata temu. moze lepszy
          nawet. ladunek emocji, sila jaka z tego plynie jest porazajaca. piekna. tylko
          czemu "czekajac na joe". co za idiota to wymyslil. film ma tytol taki jak
          ksiazka "touching the void". "dotkniecie pustki", po prostu. i pod takim
          tytolem wydana byla w polsce ksiazka. niestety jakis idiota musial pokazac ze
          jest madrzejszy. ksiazka jest kultowa w srodowisku wspinaczy i skalkowiczow.
          boje sie ze czesc z nich, na co dzien nie bardzo zainteresowana kinem, przegapi
          film. ten kretynski tytol na pewno ich do kina nie zaprowadzi.
        • Gość: gosia Re: Czekając na Joe - to fabulyryzowany dokument. IP: *.devs.futuro.pl 25.05.04, 22:36
          niesamowity.jedyny w swoim rodzaju.robi duże wrażenie i pozostaje w
          pamięci.naprawde polecam
    • Gość: wojtek Re:Warto to zobaczyc IP: *.chello.pl 27.03.04, 22:54
      Wspanialy film polecam kazdemu
    • Gość: noa75 Re: Czekając na Joe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 12:27
      film widziałam wczoraj. porażający. mimo, iż parokrotnie przeczytałam książkę,
      w filmie całą historię przeżywałam na nowo. ładunek emocji trudny do
      zniesienia. a przy tym kawał dobrej filmowej roboty. chyba forma
      fabularyzwoanego dokumentu była jedyną możliwą, aby oddać grozę tych kilku dni
      w górach. wyobrażenie sobie "normalnego" filmu fabularnego, z gwiadorską
      obsadą... nie, absolutnie nie.
      tytuł polski wprawdzie komplikuje sprawę, bo gdyby nie recenzje nawet
      czytelnikom książki trudno by się było zorientować, co to za film, ale kino i
      tak było pełne, do ostatniego miejsca (fakt, że malutkie, bo warszawskie
      Rejs...). gdyby jeszcze nie miła para koło mnie, która z chrzęstem pożerała
      mega torbę czipsów, zapijając, otwieraną z sykiem, colą...
      • Gość: rybka Re: Czekając na Joe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 11:04
        Rzeczywiście porażająca historia z sarkastycznym, brytyjskim humorem. Nie
        zapomnę jak Joe odpowiada na pytanie dlaczego się wspina i kiedy wspinaczka
        przestaje być "fun". Tytuł lepszy od oryginalnego - jakoś nie trafiają do mnie
        argumenty o poszukiwaniu Boga i antropomorfizmie z "Wyborzej"...
        • Gość: Yennefer Re: Czekając na Joe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 01:58
          Ogromny ladunek emocji, nie spodziewalam sie tego, szczerze mowiac. Poszlam w
          dniu prapremiery, na premiere niestety trzeba poczekac jeszcze 9 dni, wiec
          pojde jeszcze raz. Tytul jest jak dla mnie kiepski, ja wolalam
          jednak "dotkniecie pustki", ale i tak uklon w strone tlumaczy za dobra robote.
          Nawet niezle im to wyszlo. Jak dla mnie kultowy tekst:" k...a, umre przy Boney
          M " :) (nie wiem czy tak sie to pisze).
    • Gość: TRIKAM Re: Czekając na Joe IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.04, 02:20
      "Czekając na Joe" to niezwykły obraz... Chcąc ocenić walory filmu trzeba
      podzielić go na dwie płaszczyzny. Jedna to wizualność, widowiskowość a druga to
      jego

      wymowa. W tej pierwszej płaszczyźnie jest wszystko co potrzeba aby film
      spodobał się KAŻDEMU. Sam jestem operatorem zdjęć w górskich filmach
      amatorskich i

      wiem jak trudno oddać jest wrażenie otaczającej wspinacza przestrzeni. Buduje
      się ją poprzez wymyślne ustawienia kamery, niekonwencjonalną jej pracę.
      Wrażenie na

      widzach zawsze robią najazdy na bohaterów - kiedy kamera pokazuje obraz tuż za
      plecami wspinaczy oraz zza krawędzi urwiska. Jeśli już o wrażeniu mowa - tutaj

      należą się słowa uznania dla Mikeya Elley-a za przepiękne panoramy i plany
      ogólne. Kolejny element w tej warstwie - to dynamika. Widz podąża śledząc
      wędrówkę oraz

      walkę wspinaczy ze ścianą. Znakomite budowanie napięcia poprzez opowiedni
      montaż i dawkowanie nader realistycznie wyglądających scen. Sam się wspinam
      więc

      wiem jak walka ze ścianą wygląda naprawdę. Czasami to długie minuty - kiedy
      wyszukuje się w ścianie małych stopni i chwytów, aby potem balansować na ich

      malutkich krawędziach. Gdyby filmować by taką akcję cały czas -dla widza było
      to nader nudne. U Macdonalda o nudzie nie ma mowy. I co równie ważne w tej

      warstwie - REALIZM. Proszę państwa - Czekając na Joe to najlepszy obraz jaki do
      tej pory widziałem który bez żadnych przerysowań - oddaje ducha wspinaczki -

      takiej - jaką jest ona naprawdę. To walka - ze sprzętem, ze ścianą ale przede
      wszystkim z samym sobą. Traktując ten film w kategorii dokumentu - którym bez
      wątpienia

      jest - nie ma w nim cienia fałszu czy przekoloryzowania. Tym którzy nie wiedzą
      jak wygląda technika wspinaczki zimą - polecam go szczególnie. Aby pokonywać
      zimą

      "lodowe potwory" trzeba nie lada odwagi. Wspinacze polegają w ścianie na sobie
      i własnym sprzęcie. Życie zawierzają lodowym śrubom, czekanom i rakom które

      wbijają w lodowy pancerz ściany zaledwie na 3 - 4 cm. Ja wspinając się przez 6
      lat - nigdy nie rzuciłem wyzwania żadnej skale w zimie...Może kiedyś. Dla mnie
      zbyt

      dużo w tym niepewności i ryzyka - trudno jest je wyeliminować. Zimowa
      wspinaczka, czy alpinizm jest zupełnie różny od dróg wspinaczkowych
      pokonywanych latem.

      Owszem wspólne cechy - to sprzęt którego się używa, lecz techniki asekuracji i
      zakładania stanowisk - to zupełnie inna bajka. Posumowując warstwę wizualną
      filmu to

      "miód na oczy" nie tylko dla laika - który dowie się z filmu jak wygląda
      wspinaczkowa harówa - lecz także dla wielkościanowego wyjadacza, taternika czy
      skałkowca

      który tak jak ja będzie przeżywał każdąminutę tej przygody. Co do warstwy
      mentalnej - w filmie padają bardzo ważne pytania. O lojalność, o przyjaźń i
      przeznaczenie.

      Spójrzmy na siebie samych - ilu z nas jest w stanie powiedzieć że ufa komuś
      bezgranicznie. A właśnie to muszę zrobić związując się ze swoim partnerem liną.
      Kiedy

      wspinając się znikam mu oczu - muszę być w stu procentach pewny za jego
      doświadecznie i umiejętności oraz tego że wziął za mnie odpowiedzialność. Kiedy
      się

      wspinam - idę pewnie do góry tylko dlatego że wiem że w odpowiednim momencie on
      prawidłowo zareaguje. Wspinaczka - to świadome ryzyko - to gra którą

      podejmuja bohaterowie filmu Macdonalda. I właśnie w tym obrazie pada pytanie o
      granice tego zaufania. O poczucie odpowiedzialności. W związku z tym każdy z
      nas

      po obejrzeniu filmu powiniem zadać sobie pytanie " co zrobiłbym aby przeżyć" ?
    • Gość: Maniek Re: Czekając na Joe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 10:29
      Książka wywarła na mnie potężne wrażenie i boję się że obraz może je poważnie
      nadwątlić. Ta opowieść o powiązaniu liną losów dwóch kumpli to historia
      tragicznej decyzji jednego i woli przetrwania drugiego. Ważne są także ich losy
      po tym wszystkim - kto na tym zyskał...?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja