Gość: fiatko IP: *.crowley.pl 14.05.04, 12:17 dory liekki film, zerio siermięgi, zero filozofowania, a nie głupi przy tym, polecam! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ryfionek Re: Z piątku na sobotę IP: *.crowley.pl 21.05.04, 13:19 Słyszłem, że dzisiaj pokazy nocne jak to z piątku na sobotę... Chyba się wybiorę, podobno fajny filmik, może ktoś coś wie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Imprezka w Stolicy IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 28.05.04, 05:46 Belgijski Barman , zaprasza nas na imprezy w Stolicy. To on nam da najlepsze kawalki , reszta to pijana jazda po miejscach i ludziach gdzie chadza . Ryfionek , pytaj sie o Gin z Tonikiem HALIKIEM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gauche Re: Z piątku na sobotę IP: *.zielman.pl 03.10.04, 22:31 Ogladnalem dzisiaj ten filam na dvd. Bylem ciekawy opini innych osob. Film rzeczywiscie wyjatkowo nudny, 5 minut po zakonczeniu juz sie go nie pamieta. Jedynym plusem poza muzyka sa dialogi w jezyku flamandzkim, taka mieszanka francuskiego, angielskiego i niemieckiego. Brzmi cudnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nyelensky Re: Z piątku na sobotę IP: *.citicorp.com 25.05.04, 10:26 wieje nuda ze az strach... gdyby nie muzyka mozna by rownoczesnie czytac ksiazke, bohaterowie jakos dziwnie otepiali i troszke glupawi, no ale coz... na koniec wrzucamy taniec pingwina i arcydzielo gotowe... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feasibility Re: Z piątku na sobotę IP: *.echostar.pl 05.07.04, 12:15 Zgadzam sie całkowicie, muzyka genialna ale dialogi... tragedia. nasuwa się pytanie: PO CO? Może ktoś mi odpowie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Z piątku na sobotę IP: *.fort.pl 28.05.04, 15:38 film przepyszny, czysta rozrywka ale nie buchacha tylko taka po prostu przyjemna Odpowiedz Link Zgłoś
franzmaurer Re: Z piątku na sobotę 30.05.04, 12:49 Nudnawe trochu... właściwie tylko muzyka trzyma ten film. Ale jak się pójdzie do odpowiedniego kina w odpowednim towarzystwie to człek wyniesie nawet pewne nowe, ciekawe znajomości ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Airone B.dobry film IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.04, 22:22 naprawde polecam. oryginalny, smieszny, zaskakujacy. Fakt, poczatek troche nudnawy, ale potem sie rozkreca i jest naprawde super. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j 23 Re: Z piątku na sobotę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.04, 00:09 film moim zdaniem taki sobie, ale muzyka znakomita :-)) ma ktoś moze namiar na jakąś stronę ze spisem utworów które tam wybrzmiały, albo może ktoś je wszystkie rozpoznał?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgona@gazeta.pl lista utwórów IP: *.crowley.pl 02.06.04, 11:04 Cześć, listę wszystkich utworów wraz z komentarzem rezysera znajdziesz na stronce filmu www.zpiatkunasobote.bestfilm.pl Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: lista utwórów 02.06.04, 11:09 o. atak klonów, jak nic... malgona, fiatko, ryfionek w jednym stali domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j 23 Re: lista utwórów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 01:11 Gość portalu: malgona@gazeta.pl napisał(a): > Cześć, listę wszystkich utworów wraz z komentarzem rezysera znajdziesz na > stronce filmu www.zpiatkunasobote.bestfilm.pl wielkie dzieki :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: derik Re: Z piątku na sobotę IP: *.visp.energis.pl 07.06.04, 13:52 Buuuuu, takiej nudy dawno nie ogladalem. Zerkalem na zegarek co 15 minut i nie moglem sie uwierzyc ze ten film trwal TYLKO 2 godziny. Producenci spokojnie mogliby wyciac 30 minut z fabuly i niczego by nie stracili. Jeszcze lepszy pomysl to wyciac te 2 godziny w calosci i kupic sama szciezke muzyczna. Mowcie co chcecie o glupich filmach Hollywoodzkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koneser Re: Z piątku na sobotę IP: 62.233.201.* 08.06.04, 19:23 napisze krótko: nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika nudny, idiotyczny film... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:54 Odpowiedz Link Zgłoś
roody102 Pod wiatr 10.07.04, 00:23 Było w ostatnich latach kilka filmów mocno osadzonych w realiach współczesnej Europy, których bohaterami byli młodzi ludzie i ich codzienność – „Human Traffic”, „Samotni”, ostatnio „Kumple” a nieco wcześniej trochę odmienny, ale też pasujący do tego (niepełnego, jak mniemam) zestawu, „Goodbye Lenin”. Długo można by pisać o tym, co te filmy łączy; grupa przyjaciół, miasto w tle, toksyczni, w najlepszym razie nieobecni rodzice, narkotyki i muzyka. Na „Any way the wind blows” (upieram się, by unikać polskiego tytułu, który nie ma związku z filmem) szedłem z przeświadczeniem, że będę mógł go sobie łatwo dopisać do listy i może dlatego po wyjściu z kina byłem trochę rozczarowany. Z jednej strony są wszystkie wymienione wyżej składniki w stosownych proporcjach a z drugiej film miał w sobie coś nieznośnego i niezrozumiałego. W porównaniu z tamtymi jest bardziej chaotyczny i rozedrgany. One doskonale zgrywały się z muzyką a ten pulsuje obok niej – w swoistym, nerwowym rytmie serca człowieka, który z piątku na sobotę nie oszczędza sobie mocnych wrażeń. Muzyka, której w tym filmie jest chyba więcej niż dialogów, jest wspaniała, nie można jej niczego zarzucić; to nawet nie tyle ona nie pasuje do filmu, co bohaterowie nie pasują do niej, choć usilnie się starają. Są zmęczeni, zmuszają się, są w tym sztuczni, jak sztuczny jest taniec pingwina w ostatniej scenie, skrępowani tym wszystkim, co w piątkowe popołudnie chcieliby zostawić za sobą. „Osiem osób”, zapowiada trailer. Ja w tym filmie widziałem chyba ze trzy razy więcej postaci, z których żadna nie wybija się na pierwszy plan – raczej wszystkie są drugoplanowe, krążą, pojawiają się i znikają, mijają na ulicach i nawet to, że wszyscy spotkali się na końcowej imprezie nie jest rano takie pewne. Rano nic nie jest pewne. To chyba wszystko, o czym mówi ten film. Chyba brzydszy od tych wymienionych na początku, na pewno znacznie bardziej rozmyty, pozbawiony fabuły i przez to trochę irytujący. Tak, jak irytujące bywają niektóre imprezy i osoby, szczególnie jeśli ktoś w piątek próbuje uciec od rozgrzebanych spraw z tygodnia, do których nieuchronnie będzie musiał wrócić w poniedziałek. Film nie ma fabuły, początku ani końca – są niby jakieś sceny spełniające te role, ale w istocie składa się z pourywanych wątków, dziwnych sytuacji następujących po sobie w przypadkowej kolejności. Brak w nim klucza, symboliki, sprawia wrażenie niedokończonego. Wzbraniam się przed konkluzją, że to metafora życia ludzi podobnych do bohaterów – kojarzy mi się po prostu z niezbyt udaną imprezą. Do samej imprezy raczej nie chcę wracać, ale muzyki, która tam leciała mógłbym jeszcze posłuchać. W moim życiu ta impreza nic nie zmieniła, a co z bohaterami? Nie wiem, z większością się pewnie nigdy więcej nie spotkam. Nawet o tym nich nie myślę, bo boli mnie głowa, coś w niej szumi i to chyba nie wiatr… Film jest prezentowany w cyklu „Plus dla Koneserów”. Piątek, godzina 12.30 to jest godzina nawet nie dla koneserów, tylko ludzi zagubionych nie mniej od bohaterów – na seansie było wszystkiego razem pięcioro „koneserów”, przy czym po którejś z kolei kresce wciągniętej na ekranie mama-koneser wyprowadziła z kina córkę-koneserkę i do końca dotrwały tylko trzy osoby. Może nie powinno mnie w tej sytuacji dziwić, że do tytułów wymienionych na początku polska kinematografia wciąż nie dodała swojego filmu. Może u nas nie ma odbiorców takiego kina a może po prostu tu inaczej wieje wiatr? ________________________________________ Roody102 "Możemy spokojnie przyjąć, że autor nie umiejący myśli swych wyrazić jasno nie umie też myśleć jasno, że więc myśli jego nie zasługują na to, by się silić na ich odgadywanie." Kazimierz Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś