Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego

31.08.04, 21:45
Myślę że prawdziwych znawców Almodovara, autentycznych wyznawców religii jaką
jest jego bezkompromisowa i ekshibicjonistyczna emocjonalnie wizja estetyczna
można szukac ze świeca w ręku. Bezskutecznie szukam kogoś z kim możnaby
wymienić poglądy na temat Jego filmów rzeczowo i z orgiastycznym entuzjamem.
ja dotąd - klapa. nikogo takiego. nikt nie potrafi wymienic wiecej niz 2,3
tytuły filmów. Nie spotkałem osobiście nikogo kto by choc raz
obejrzał "Mujeres..." albo "Atame".Jak w ogóle można dyskutować o Mala
educacion skoro się nie widziało La ley el deseo? koszmar.czasami mysle że
jestem jak Diego z "Matadora" - jedyny przedstawiciel swego gatunku skazany
na szukanie bezimiennego podobnego sobie więźnia własnych upodobań.mimo to ,
ciągle niezbyt przekonany co do celowości swych poczynań, wołam w czeluść
tej cholernej dziury cybernetyczno-wymiotnej jaką jest internet w
poszukiwaniu przedstawicieli swojego gatunku!!!!!!!! Prosze odpiszcie jeśli
chcecie ze mna troche "powyznawać" sztuke Pedra. Pozdrawiam
    • Gość: Kika Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.08.04, 22:37
      A czy widziałeś monodram Ewy Kasprzyk "Patty Diphusa" wg. Almodovara w Klubie
      Le Madame w Warszawie... Podyskutuj o tym na forum teatr! Informacje znajdziesz
      na stronie:
      www.ewakasprzyk.com
      • Gość: całe życie chciała Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.04, 01:38
        udalo mi sie raz sciagnac jego wczesne filmy- pepi, lucy, dark habits i jescze
        jakis jeden... beznadzieja... daleko do najslabszych watersow i w ogole ja bym
        to lepiej nakrecil .... poza tym widzialem wszytskie po wysokich obcasach... a
        podobno najlepszy jest srodek- kobiety na skraju , matador , zwiaz mnie ;D
    • geati Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 01.09.04, 01:45
      Nie zalamuj sie! Zdarzaja sie jeszcze osoby ktore widzialy cos sprzed "Wszystko
      o mojej matce":) Tylko tak naprawde to ktos kto zaczal Go odkrywac wraz z tym
      filmem moze byc zdziwiony a nawet - zaryzykowalabym - rozczarowany poprzednimi
      filmami.
      Moj pierwszy Jego film to byly "Wysokie obcasy". Zakochalam sie bez pamieci:)
      Moje uwielbienie trwa do dzis, te starsze filmy fascynuja mnie niezmiennie. To
      dla mnie kopalnia wrazen. Sa tak absurdalne czasami, albo tak niesamowicie
      wzruszajace - jak "Prawo pozadania" np. On potrafi wydobywac najczystsze
      uczucia w najmniej spodziewanych miejscach... I zaskoczyc nas samych wlasnymi
      reakcjami.
      Zostalo mi wciaz do odkrycia pare filmow. Mam nadzieje ze jeszcze sie na nie
      natkne:)
      Tymczasem z niecierpliwoscia czekam na "Zle wychowanie".
      I pozdrawiam wszystkich fanow Jego niesamowitego swiata...
    • ignatz Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 01.09.04, 02:12
      A ja słyszałem, że Almodovar niegdys krecił pornosy. Czy to prawda, a jeśli tak,
      to czy drogi Fanie Na Skraju oglądałeś jego dzieła z tego okresu jego twórczości?
      • tiresias Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 03.09.04, 12:29
        ignatz napisał:

        > A ja słyszałem, że Almodovar niegdys krecił pornosy. Czy to prawda, a jeśli
        tak
        > ,
        > to czy drogi Fanie Na Skraju oglądałeś jego dzieła z tego okresu jego
        twórczośc
        > i?

        dzień dobry SZP ingnatz.
        ja widziałem
        nie wyróżniał się za bardzo. przyzwoity poziom w klasyce gatunku.
        dlatego pewnie wziął się za inne kino.
        ambitny jest
        pzdr.
        • ignatz Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 03.09.04, 13:04
          Tire, schlałeś się i robisz literówki w moim nicku czy to jakaś zorganizowana akcja?
    • maniaczytania Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 01.09.04, 11:22
      Ja ogladalam takie jego filmy: "Wysokie obcasy", "Kobiety na skraju zalamania
      nerwowego", "Kika", "Kwiat mego sekretu", "Drzace cialo", "Wszystko o mojej
      matce", "Porozmawiaj z nia".
      A tych wczesniejszych nie ogladalam wlasciwie tylko dlatego, ze sa trudno
      dostepne.
      • Gość: Ania Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 20:19
        Ja. Ja jestem ślepą (prawie) wyznawczynią Almodovarowskiej religii. A właściwie
        sekty. Bo omamił mnie napiętrzeniem uczuć, emocji i barw, które zawarł w swoich
        filmach. Również w "Złym wychowaniu". Choć może w inny sposób. Bo tam mamy
        jakby trochę mniej poetyckości (niż w Hable con ella), a więcej mocnych emocji.
        Nadal jednak są tam sceny, które zakrawają na małe arcydzieła. I jest ta sama
        pasja i namietność. Pedro broni się każdym swoim filmem. Chociaż w inny sposób.
    • Gość: gauche Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.zielman.pl 03.09.04, 21:40
      Trudno znalezc osoby, ktore widzilay wszystkie filmy Almodovara poniewaz sa one
      praktycznie niedostepne. W telewizji puszczaja czasami "poznego" Almodovara. W
      wypozyczalniach video ani tym bardziej w kinach takze tych filmow nie ma,
      przynajmniej w moim miescie.
    • jason_voorhees jak nakreci film ze mna to pogadamy 05.09.04, 14:13
    • Gość: nikt Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 09:25
      Ja też jestem "fanem na skraju załamania nerwowego". Ale nie z powodu braku
      ludzi do dyskusji o filmach Almodovara. Załamał mnie jego ostatni film. Chała,
      drogi Panie, po prostu chała. Nie tego się po nim spodziewałem. Spierniczył
      wszystko, czym do tej pory nas tak przyciągał, za co go uwielbialiśmy. Szukam
      tam tej Paty Diphusy, szukam - i nic! Pozostaje się załamać. I czekać na
      następny.

      A, jak na fana przystało - La ley del deseo chciałeś napisać, prawda?
      • almodovar5 Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 09.09.04, 20:46
        witam
        oczywiście miało być "del deseo".Literówka z pospiechu.
        myślisz że chała ???
        hmmmm nie byłbym tak surowy. myślę ze to po prostu męski film, podobnie jak to
        było z Drżącym ciałem - ale męski nie ze względu na płeć aktorów ale ze wzgl.
        na emocje czesto dosłowne, świadome a przez to bardziej "symetryczne",bez tak
        charakterystycznej dla kobiet Almodovara asymerycznej, nieokiełznanej
        neurotyczności. Poza tym doceniam dialog z "prawem pożądania". widziałeś może w
        jednej ze scen na ścianie gabinetu Enrique przez parę sekund widoczny jest
        nawet fragment plakatu z nazwiskiem Wielkiej Carmen Maury - ot,taka namacalna
        aluzja, oprócz scenariuszowych analogii do sceny w kaplicy z "Prawa..".Były
        chyba też nawiązania do "wysokich obcasów". troista osobowość Ignacia
        przypomina mi potrójna role Miguela Bose. (a zreszta Peruki obu panów podczas
        występu w klubie łudząco podobne nieprawdaż? ;-) widziałeś pewnie też Leonor
        Watling (na szczęście się nie odzywała...) - "oczko" do "porozmawiaj z nia".
        aha no i wreszcie wyjaśniło sie skąd to ujęcie płybnacego w basenie faceta
        przed kocertem Caetano Veloso w Hable con ella - patrz scena basenowa
        w "złym.." Pasuje, bo przecież złe scenariusz złego jest chronologicznie
        wczesniejszy od "porozmawiaj" z tym, że nie wiem jak to ugryźć. Co jeszcze..
        troche mnie rozczarował Bernal, Martinez za to podobał mi się- ma w sobie taką
        tajemnicę,coś jak Nacho Martinez. Prosze odpisz stary jak coś ci sie jeszcze
        nasunie na adres picachu9@wp.pl pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: M Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 00:26
          wystep Camary na scenie był łudząco podobny do występu Agrado
          we "wszystko..."... zbyt podobny, niestety :(
    • Gość: malinka Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 15:41
      Almodovara zaczęłam poznawać od "Porozmawiaj z nią". Od tej chwili staram się
      zdobyć wcześniejsze filmy. Udało mi się zobaczyć: Wysokie obcasy, Czym ja sobie
      na to zasłużyłam, Kwiat mego sekretu, Wszystko o mojej matce, Kika i Złe
      wychowanie. To jest wszystko co jestem w stanie zdobyć. Bardzo, ale to bardzo
      chciałabym zobaczyć jego wcześniejsze filmy. Czytałam też "Rozmowy" i "Patty
      Diphusa". W filmach Almodovara wprost uwielbiam wyrazistość postaci i obrazów
      graniczącą z kiczem. Muzyka, barwy, historie opowiedziane z pasją, odwagą i
      zaangażowaniem - rewelacja!!! Chętnie porozmawiałbym z Tobą o całej twórczości
      Pedro, ale jak widzisz nie znam zbyt wielu filmów. Almodovarowi
      wystarczyło "Porozmawiaj z nią", żeby mnie "usidlić":)
      • Gość: Imagine Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.04, 12:00
        Obejrzałam dotychczas 8 filmów Almodovara, niektóre kilkakrotnie. Wszystkie
        bardzo mi się podobały. Do pozostałych po prostu nie mam dostępu. Aktualnie
        jestem w trakcie lektury dołączonej do ostatniego "Filmu" książki "Almodovar.
        Rozmowy".
      • Gość: M Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 00:27
        Dokladnie widzialas te filmy co ja, i te same ksiazki czytalismy. I takiego
        samego pierdolca dostalem na ich punkcie :) Tylko gdzie dorwac starsze filmy...
    • Gość: lukasz Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.acn.waw.pl 12.09.04, 00:10
      w bhv na dvd jest "pośród ciemności"
      • Gość: malinka Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 09:22
        Dzięki, zapomniałam dopisać ten tytuł - widziałam już "pośród ciemności. Wiesz,
        gdzie można zdobyć starsze filmy? pzdr.
    • Gość: urszullka daleko mi do załamanej fanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 11:00
      choć chętnie kupiłabym pozostałe filmy almodovara. Porozmawiaj z nią i złe
      wychowanie to nie są pozycje, któe mogłyby mnie zachęcic do pedro. Wole jego
      filmy o kobietach - kika też odpada. Niedlugo do olivii dolaczaja drżace ciała.
      Almodovara cenie a jego temperament, baśniowość, kolory, muzykę i gamę emocji.
      W empiku za 206 złotych jest pięciopak almodovara - ale to w miare nowe filmy
      rezysera..najstarszy zjest z 1984 czym sobie na to wszystko zasłużyłem -
      polecam...mozna go dostać w niektórych wypożyczalniach....buźka!!!
      • Gość: malinka Re: daleko mi do załamanej fanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 11:31
        Dzięki, do tych wszystkich mam dostęp. Gorzej z tymi starszymi:(
        pzdr.
    • Gość: El Favorro Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 14:54
      No, stary, koszmar prawdziwy. Normalnie nie wiem jak można z tym żyć :]
      Ja nie mogę za to z nikim porozmawiać np. o Svankmajerze i nie jęczę o
      koszmarach, ale szukam dalej, ew. zachęcam do pooglądania.

      miłego dnia i powodzenia!
      • Gość: malinka Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 18:13
        El Favorro - chcesz o tym porozmawiać???
        • Gość: El Favorro Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 18:16
          O CZYM porozmawiać? O Almodovarze, Svankmajerze czy tym wątku?

          pzdr
          • Gość: malinka Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 19:27
            Spokojnie, spokojnie! Porozmawiać o tym, co Cie tak zdenerwowało. Tylko się nie
            irytuj!
            :D
            Oj, dobra, nabijam się tylko
            pzdr.
            • Gość: El Favorro Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 00:05
              Kiedy jam daleki od zirotywania się! :]
              Rozbawiło mnie tylko lekko załamywaniem się i wołaniem pod niebiosa, gdy ktoś
              nie może znaleźć kogoś do wspólnego pozachwycania się Almodovarem :] Więc spoko.
              A tak na marginesie - nie znoszę almodovara! Ciekaw jestem czy ktoś podziela
              moje nieznoszenie.

              pozdr!
              • Gość: dzaggga Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 01:43
                o ja nie lubie, nie tyle nie znosze /nie znosze raczej gowna typu 'the hours'/

                - bardzo wczesne sa po prostu nudne, nieudolnie nawiazuja do morrisseya i
                watersa

                - pozniejsze lepsze ale oparte na dwoch konceptach nuzacym ekspresyjnym
                aktorstwie i przeladowanej kolorami scenografii

                - ostatnie po prostu plastic fantastic + wstrzasanie paniami z klasy
                sredniej ...
              • Gość: malinka Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 07:59
                Widać, że nie znosisz Almodovara, a przynajmniej nie znasz jego twórczości. Po
                prostu nie zorientowałś się, że tytuł postu "... na skraju załamania nerwowego"
                nawiązuje do tytułu filmu.
                Co do lubienie i nie lubienia, na szczęście gusta są różne. W przeciwnym
                wypadku byłoby nudno.
                pzdr.
                • Gość: El Favorro Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:03
                  A dlaczego sądzisz, że nie zorientowałem się, że tytuł postu nawiązuje
                  do "Kobiet..."? :] Pewnie że się zorientowałem, a histeryczny ton wynika nie z
                  tytułu, a z postu.
                  Co do znajomości filmów - to raczej źle swiadczy o reżyserze, kiedy daje się go
                  docenić TYLKO wtedy, kiedy zna się jego całą twórczość. Obejrzałem eXistenZ,
                  obejrzałem Nagi Lunch, obejrzałem M. Butterfly i już mogłem stwierdzić, że
                  uwielbiam Cronenberga. A Ty łaskawa jesteś sugerować, że uważam, że nie znoszę
                  Almodovara, bo nie znam jego twórczości. Oglądałem "Drżące ciało",
                  pół "Kiki", "Porozmawiaj z Nią" i "Wszystko o mojej matce" i wszystkie te filmy
                  mnie irytowały; nie sądzę wobec tego żebym musiał kopać w jego twórczości
                  dalej, bo a nuż mi się coś spodoba. To zupełnie nie tak ma działać.
                  A co do tego, co napisał(a) dzaggga - jestem pod wrażeniem, bo mam dokładnie te
                  same odczucia. Dokładniutko. I myślałem, że coś ze mną nie tak. Najbardziej
                  chyba mnie uderza to przeładowanie kolorami (w niektórych filmach uzasadnione,
                  a tu po prostu kiczowe i raczej nie sądzę, aby był to kicz kontrolowany) i
                  równie kiczowa i w równie niekontrolowany sposób gra aktorska. To, co
                  oglądałem, dość szybko uszło mi z pamięci, jednak dobrze zapamiętałem jedną
                  scenę z "Porozmawiaj z Nią", podczas której chyba trzy osoby idą po korytarzu
                  (był to szpital, zdaje się) i jedna z nich mówi. To, co robią pozostałe,
                  przechodziło ludzkie pojęcie. Wyglądały jakby nie miały pojęcia, co się robi na
                  ekranie, gdy 'nic się nie robi' :]
                  No, ale to też tylko moje wrażenie. Nie uwłaczam godności A. i zdolności, bo
                  przecież razem z dzaggga stanowimy znakomitą mniejszość.

                  pzdr!
                  • Gość: malinka Do EL Favorro;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 12:41
                    Potrafisz bronić swego zdania jak lew, nawet wtedy, gdy ktoś (w tym przypadku
                    ja) nie odbiera Tobie prawa do posiadania tegoż zdania. Napisałam już, że na
                    szczęście gusta są przeróżne, a otwartość na poglądy innych wzbogaca.

                    Co do histerycznego tonu itp. Również w moim środowisku jest niewiele osób, z
                    którymi mogę się dzielić swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi twórczości
                    Almodovara i dlatego nie traktuję tak radykalnie wypowiedzi almodovara5. Nie
                    bardzo rozumiem dlaczego tak się do tego przyczepiłeś, ale to nie jest moja
                    sprawa. To jest Twój problem.

                    Co do znajomości twórczości Almodovara i generalnie filmów. Nie sądzisz, że
                    jesteś trochę przewrażliwiony na swoim punkcie? Twoje słowa stanowią dość
                    śmiałą nadinterpretacja moich słów. Poza tym rację miałam, że "Kobiet..." nie
                    widziałeś:D

                    Jednocześnie zgadzam się, że źle jest z reżyserem, którego można poznać TYLKO
                    po całej twórczości. W moim przypadku polubiłam Almodovara po pierwszym
                    obejrzanym filmie i fascynacja wzrastała w miarę zapoznawania się z kolejnymi.
                    To jest moje zdanie i moja prywatna ocena, do której nie mam zamiaru nikogo
                    zmuszać i przekonywać. Pozwól, że zachowam swoje zdanie:)

                    Poza tym drogi EL Favorro - ja NIE SUGERUJĘ, że TY nie znosisz Almodovara, to
                    TY NAPISAŁEŚ taki tekst w poprzednim poście. Proszę nie przypisuj mi swoich
                    załug:)

                    Co do tego, że z dzagggą stanowicie mniejszość (nie przeczę, że z pewnością
                    znakomitą:)) - jeśli Cię to boli to załóż post pt. załamany anty fan
                    Almodovara:)

                    Pozdrawiam ciepło ;)))
                    • Gość: El Favorro Re: Do malinki :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 14:08
                      Pewnie, że jak lew :] w końcu to mój znak zodiaku!
                      A nie, ciągle się mylę, to nie jest mój znak zodiaku.

                      Potrafię bronić swojego zdania jak lew, ale nie bardzo wiem, o jakie zdanie
                      chodzi. Bo faktycznie nikt mi póki co nie odbierał prawa do posiadania własnego
                      zdania, Tobie też inczego nie zarzucam, bo wcale nie twierdzisz, że uważam źle.
                      Może więc nie tyle bronię swojego zdania co po prostu je tu eksponuję.

                      Nie przyczepiłem się również wypowiedzi almodovara5, napisałem na temat jego
                      wypowiedzi jeden tylko raz, w tonie żartobliwym, bo po prostu bawi mnie takie
                      rozhisteryzowanie. Ale z drugiej strony rozumiem przecież. Wszelkie natomiast
                      pozostałe moje wypowiedzi odnośnie tego posta powstały jako odpowiedź na inne
                      wypowiedzi. Nie przyczepiłem się więc, bo nie powtarzam z uporem maniaka, że
                      jest tak czy inaczej, ale tylko odpowiadam na posty. I nie jest to mój problem
                      bo to w ogóle nie jest żaden problem. Ty piszesz - ja Ci odpowiadam, a że temat
                      mamy ten sam, to nań właśnie się wypowiadam. Absolutnie nie jest to czepianie
                      się.

                      Czy jestem przewrażliwiony na swoim punkcie, bo zbyt śmiało (nad)interpretuję
                      Twoje słowa... Tego nie wiem, bo nie widzę swojego posta, a tym bardziej
                      Twojego wcześniejszego i nie wiem, co mogłem znadinterpretować. Chyba jesteśmy
                      dość podobni, bo ja w sumie mógłbym wytknąć Ci to samo :] "Kobiet..." nie
                      widziałem, a jakże, przy czym nie pisałaś o treści "Kobiet...", ale o tytule.
                      Wnioskuję z dwóch zdań jakie po sobie następowały (najpierw o tym, że nie znam
                      twórczości, a potem o tym, że się nie pokapowałem, że temat posta nawiązuje do
                      tytułu). A zapewniam, że znałem taki tytuł jak najbardziej i tym bardziej
                      skojarzyłem temat posta. Mam nadzieję, że wyprowadziłem Panią z błędu.
                      Zgadzam się również w całej rozciągłości z tym, że reżysera można pokochać po
                      jednym filmie. Sam tak przecież mam! I oczywiście, że pozwolę, że zachowasz
                      swoje zdanie, bo ja zdanie mam takie samo i zaznaczyłem o tym w swoim
                      poprzednim poście. I kto tu jest przewrażliwiony, hmmmm? :] Pisałem o zupełnie
                      odwrotnej sytuacji, zresztą rozumiesz, o co chodzi.

                      Cytat z mojego poprzedniego posta: "A Ty łaskawa jesteś sugerować, że uważam,
                      że nie znoszę Almodovara, bo nie znam jego twórczości. "
                      Odpowiedź Twoja: "ja NIE SUGERUJĘ, że TY nie znosisz Almodovara, to TY
                      NAPISAŁEŚ taki tekst w poprzednim poście. Proszę nie przypisuj mi swoich
                      załug:)"
                      Nie zrozumiałaś mnie. Nie mówiłem, że sugerujesz, że nie znoszę Almodovara.
                      Mówiłem, że sugerujesz, że ja UWAŻAM że nie znoszę Almodovara, dlatego że mało
                      oglądałem i go nie znam. Również mam nadzieję, że wszystko jasne.

                      Ani razu również nie napisałem, że boli mnie to, że z Dzagggą stanowimy
                      mniejszość, bo mnie to zupełnie nie boli. I tym właśnie się różnię od
                      almodovara5 - jemu nie wystarczają nawet te tabuny ludzi zakochanych w
                      Almodovarze, ja się cieszę nawet gdy znajdę jedną(jednego) dzagggę, która
                      Almodovara nie lubi. I jest super.

                      Pozdrawiam moją przemiłą rozmówczynię
                      • Gość: Malinka Do EL Favorro cd. przemiłej konwersacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 15:17
                        Dziękuję serdecznie za wyczerpującą odpowiedź. Jednakże pozwolę sobie nie
                        zgodzić się z pewnymi treściami w niej zawartymi :D Cieszę się jednak, że lew
                        radykał, stał się lwem bardziej cierpliwym, aczkolwiek stanowczym:) Czekam na
                        ostateczne efekty przeobrażenia, i mam nadzieję, że będzie to cichutko mruczący
                        kotek:)

                        Przyjmuję do wiadomości, że normalnym jest eksponowanie swojego zdania przez
                        osobę nie lubiącą Almodovara (bynajmniej nie dlatego, że nie zna jego
                        twórczości:)) w poście dla fanów tegoż twórcy:) Rozumiem, że nie chodzi o
                        ubliżanie Almodovarowi, tylko poznęcanie się nad histerycznym almodovarem5:)

                        Jakoś tak się zdarzyło, że odebrałam któreś z Twoich słów (nie pamiętam które)
                        jako jawny atak na tego biednego człowieka zagubionego w otchłani, cierpiącego
                        w samotności, człowieka, który nie potrafi odnaleźć ciepłej duszyczki,
                        potrafiącej zrozumieć, przytulić, wysłuchać i podyskutować... ale się
                        wzruszyłam (chlip, chlip, chlip:):):)) Myślę jednak, że tak błyskotliwy
                        rozmówca, jak EL Favorro domyślił się, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo,
                        że chodzi tutaj o duszyczkę rodzaju męskiego. Uwierz mi na słowo i zaufaj
                        proszę przynajmniej w tej kwestii - długa nieobecność bratniej męskiej
                        duszyczki może doprowadzić do histerii, a w skrajnych przypadkach ma jeszcze
                        gorsze konsekwencje, np. taki osobnik balastuje na skraju załamania
                        nerwowego:):) Dlatego też uprasza się łaskawie o wyrozumiałość dla almodovara5.
                        Nie oznacza, to, że nie wolno eksponować własnego zdania, zwłaszcza w tonie
                        żartobliwym. Co to, to nie! :):):):)

                        Co do czepiania się, strasznie mocno to rozbudowałeś i zaczęłam się już gubić.
                        Chyba chodzi o to, że się nie czepiasz czepiając, albo, że ja się przyczepiłam
                        i nie mogę odczepić, albo, że coś się mi przyczepiło i odczepiłam, albo nie
                        mogłam zaczepić - HELP!

                        Ale jeśli chodzi o przewrażliwienie i wytykanie - no może i tytuł znałeś i
                        skojarzyłeś, ale filmu nie znałeś i proszę PRZYZNAĆ MI RACJĘ W TEJ
                        KWESTII:):):) Nawiązywanie do mojego przewrażliwienia, a tym bardziej
                        porównywanie nas i wytykanie mi czegoś co ja przed chwilą Tobie wytknęłam jest
                        jak najbardziej nie na miejscu. Moim zdaniem to mało oryginalny chwyt poniżej
                        pasa!

                        Poza tym nie uważam i nie sugerowałam, że nie znosisz Almodovara, bo nie znasz
                        jego twórczości! Nie znosisz, to nie znosisz - to nie moja sprawa i daleka
                        jestem od wnikania w przyczyny, a na pewno nie jest w moim interesie to abyś go
                        pokochał, albo nie kochał:) No chyba, że chciałbyś to zrobić - wtedy również
                        nie będę się wtrącać, co najwyżej dokonam ekspozycji sojego zdania;)

                        I jeszcze jedno - bardzo, ale to bardzo się cieszę, że Ty się cieszysz ze
                        znajomości jednej dzaggi, która ma takie samo jak Ty zdanie na temat wczesnych
                        filmów Almodovara. Moja radość jest przeogromna zważywszy na to, że żadnego z
                        tych filmów nie widziałeś (sam to wcześniej napisałeś:)) To tak gwoli jasności
                        wypowiedzi.

                        W każdym bądź razie dziękuję za udzielone mi wcześniej wyjaśnienia
                        i z niecierpliwością wypatruję nie mniej zagmatwanej odpowiedzi;)
                        • Gość: El Favorro Do malinki, mruczącego kotka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 16:21
                          Witam szanowną Rozmówczynię i zaznaczam na wstępie, że ta wypowiedź będzie
                          cieniem tego co napisałem przed sekundą, a co przez własną moją głupotę mi
                          zjadło - sama pewnie wiesz, jakie to wkurzające, musieć pisać to, co się już
                          raz napisało.
                          A napisałem tam na początku, że proszę nie liczyć na cichutko mruczącego kotka,
                          bo nic taki rozmówca nie wart! I po Waćpannie też się cichomruczącokotkowości
                          nie spodziewam bynajmniej :]
                          No i był tam jeszcze dowcip o Lwie Radykale, że coś tam coś tam Lew R. itd. -
                          kiepski to był dowcip.

                          Nie bardzo wiem, skąd słowo 'poznęcanie się'. Przecież to był jeden krótki,
                          żartobliwy post... Raczej zmieniłbym to słowo, bo ostatnie czego chcę, to się
                          znęcać.

                          Na pewno też nie chciałem almodovara5 atakować. Nie bardzo rozumiem też, co
                          zakładasz, że na pewno rozumiem (wiesz, wyraźnie nie jestem tak
                          błyskotliwy :]), czyli to, że almodovarowi5 brakuje bratniej męskiej duszyczki.
                          Po pierwsze - czy to ma znaczenie, jakiej płci jest owa bratnia duszyczka, z
                          którą razem zachwycam się tym, czym sie zachwycam? Po drugie - po czym sądzisz,
                          że akurat męskiej duszyczki mu brakuje? Ja nie odnalazłem tam przesłanek... Po
                          trzecie - nie wiem, czy tego typu gdybanie spodobałoby się samemu
                          almodovarowi5 :] bardzo jestem tego ciekaw, proszę o bliższe wyjaśnienia!

                          Kwestię czepiania się zakończyłbym, bo nie wiem, czy jest tu co wyjaśniać, a
                          chyba Waćpanna w tej materii nieco się zagubiła, a i mnie samemu też temat
                          mocno ucieka...

                          A co do przewrażliwienia - właśnie tym akapitem dałaś dowód swojego
                          przewrażliwienia, o które mnie osądzasz i na którego sugestię się oburzasz :]
                          Podkreslałem kilkakrotnie, że NIE OGLĄDAŁEM "Kobiet na skraju załamania
                          nerwowego". Ani razu nie poddałem tego w wątpliwość. A Ty chcesz, żebym znów
                          przyznał. Tak? No to siup!
                          Jako żyję, NIE OGLĄDAŁEM "Kobiet na skraju załamania nerwowego"! :]
                          Hmm, chwytów poniżej pasa nie stosuję bo po co - wcale nie zależy mi na
                          przeforsowaniu swojej racji, ani, broń Boże, na obrażeniu miłej Rozmówczyni,
                          toteż domysł ten stanowczo prosiłbym odrzucić. A dowód na to, że to uzasadnione
                          przypuszczenie, a nie brzydki zabieg, wzięty z sufitu, mamy powyżej!

                          Sprawa nie znoszenia Almodovara - mamy tu różnice w nomenklaturze i jej
                          pojmowaniu. Troszkę nie na to kładziesz nacisk niż bym chciał. Nie twierdzę, że
                          Ty sugerujesz, że nie znoszę Almodovara, bo taka sugestia jest zupęłnie
                          niepotrzebna - ja do tego się otwarcie przyznaję i kilka razy już przyznałem.
                          Chodzi mi o to, że z mojego punktu widzenia zdajesz się mówić, że nie
                          powinienem MÓWIĆ, że go nie znoszę, nie znając całej jego twórczości. Że
                          uparłem się, że nie znoszę go i już, a tymczasem mało wiem.

                          Kolejnego akapitu zupełnie, wybacz, nie rozumiem - ani razu nie powiedziałem,
                          że zgadzam się z dzagggą w kwestii starszych filmów. Wyjaśniłem wtedy dokładnie
                          o co mi chodzi - o pretensjonalną grę aktorów i kiczowe przekolorowanie, czyli
                          to, co dzaggga wymieniał odnośnie PÓŹNIEJSZYCH filmów, a więc tych, na temat
                          których mam prawo się wypowiadać. To tak gwoli jasności wypowiedzi, że uzyją
                          Pani własnych słów :]

                          I ja tez dziękuję za miłe, udzielone mi wcześniej, wyjaśnienia, a i za te,
                          które udzielone zostaną. Prawda? :]
                          I napiszę po raz drugi to, co mi wówczas wycięło: pozdrawiam wesoło i idę jeść
                          ziemniaki.
                          • Gość: Malinka Kici, kici El Favorro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 17:24
                            Na wstępie posłużę się jakże trafnym określenie: "bez flaszki tego nie
                            rozgryziesz". Może metoda małych kroczków doprowadzi do wzajemnego zrozumienia.
                            Aby nie zapomnieć o najdrobniejszych szczególikach posłużę się cytatami. Może
                            to ułatwi mi w miarę jasne wyartykułowanie swojego zdania :D

                            "... zaznaczam na wstępie, że ta wypowiedź będzie
                            > cieniem tego co napisałem przed sekundą, a co przez własną moją głupotę mi
                            > zjadło - sama pewnie wiesz, jakie to wkurzające, musieć pisać to, co się już
                            > raz napisało."

                            - zauważam tutaj nie po raz pierwszy pewną skłonność do irytacji. Chyba jednak
                            dałam radę poukładać sobie w mojej małej główce, ze to chodzi tylko i wyłącznie
                            o żartobliwe eksponowanie własnego JA. Ok, nie wkurzaj się i ciesz, że nie
                            zjadło ziemniaków:)


                            "> A napisałem tam na początku, że proszę nie liczyć na cichutko mruczącego
                            kotka,
                            >
                            > bo nic taki rozmówca nie wart! I po Waćpannie też się cichomruczącokotkowości
                            > nie spodziewam bynajmniej :]"

                            - a szkoda, bo już chciałam po KitiKata wyskoczyć, byłoby coś do ziemniaków;)
                            Czy w końcowej części wypowiedzi powinnam wyczuć lekką nutkę złośliwości? Nie
                            chcę aby to pytanie przesądziło o moim przewrażliwieniu:)


                            "> No i był tam jeszcze dowcip o Lwie Radykale, że coś tam coś tam Lew R. itd. -

                            > kiepski to był dowcip." - Och, nic się nie stało, pewnie i tak bym nie
                            zrozumiała. Musiałabyś dodatkowo wyjaśniać, a tak problem z głowy:D


                            "> Nie bardzo wiem, skąd słowo 'poznęcanie się'. Przecież to był jeden krótki,
                            > żartobliwy post... Raczej zmieniłbym to słowo, bo ostatnie czego chcę, to się
                            > znęcać." - i ja się czepiam?:):):):) Jedno niewinne słówko, a tutaj taaaaka
                            reakcja:)


                            "> Na pewno też nie chciałem almodovara5 atakować. Nie bardzo rozumiem też, co
                            > zakładasz, że na pewno rozumiem (wiesz, wyraźnie nie jestem tak
                            > błyskotliwy :]), czyli to, że almodovarowi5 brakuje bratniej męskiej
                            duszyczki." - przecież napisał, że kogoś poszukuje - poniżej cd. odpowiedzi na
                            to samo pytanie zadane po raz drugi:)


                            "> Po pierwsze - czy to ma znaczenie, jakiej płci jest owa bratnia duszyczka, z
                            > którą razem zachwycam się tym, czym sie zachwycam? Po drugie - po czym
                            sądzisz,
                            >
                            > że akurat męskiej duszyczki mu brakuje? Ja nie odnalazłem tam przesłanek...
                            Po
                            > trzecie - nie wiem, czy tego typu gdybanie spodobałoby się samemu
                            > almodovarowi5 :] bardzo jestem tego ciekaw, proszę o bliższe wyjaśnienia!" -


                            Ad po pierwsze - Dla mnie ma ogromne znaczenie. Jeśli zachwycam się np. męskim
                            tyłeczkiem, to wolę to robić z koleżanką. Jeśli podziwiam dorodne warzywa na
                            targu, to koniecznie musi być obok Mama, bo zawsze doradzi, czy kabaczek
                            smaczny, bo duży i cimny, czy ciemny i duży, bo niesmaczny. A jeśli zachwycam
                            się przepięknym zachodem słońca, to chcę mieć u boku kogoś bliskiego:)

                            Ad. po drugie - Odpowiedział tylko na męski post i podał swój adres emailowy:)

                            Ad. po trzecie - A spodobałoby mu się, że się z niego nabijasz i udzielasz rad,
                            oj sorki, sorki - eksponujesz swoje zdanie w sposób żartobliwy:)


                            "> Kwestię czepiania się zakończyłbym, bo nie wiem, czy jest tu co wyjaśniać, a
                            > chyba Waćpanna w tej materii nieco się zagubiła, a i mnie samemu też temat
                            > mocno ucieka..." - masz rację odczepmy się definitywnie od tego wątka:)

                            "> A co do przewrażliwienia - właśnie tym akapitem dałaś dowód swojego
                            > przewrażliwienia, o które mnie osądzasz i na którego sugestię się oburzasz :]
                            > Podkreslałem kilkakrotnie, że NIE OGLĄDAŁEM "Kobiet na skraju załamania
                            > nerwowego". Ani razu nie poddałem tego w wątpliwość. A Ty chcesz, żebym znów
                            > przyznał. Tak? No to siup!
                            > Jako żyję, NIE OGLĄDAŁEM "Kobiet na skraju załamania nerwowego"! :]
                            > Hmm, chwytów poniżej pasa nie stosuję bo po co - wcale nie zależy mi na
                            > przeforsowaniu swojej racji, ani, broń Boże, na obrażeniu miłej Rozmówczyni,
                            > toteż domysł ten stanowczo prosiłbym odrzucić. A dowód na to, że to
                            uzasadnione
                            >
                            > przypuszczenie, a nie brzydki zabieg, wzięty z sufitu, mamy powyżej!"

                            - ok, ok - trochę tutaj przedobrzyłam. Ale jak to pisałam, to wydawało mi się,
                            że ma to jakiś tam ukryty sens. Już teraz nie wiem jaki:D Dalej się na ten
                            temat nie mogę wypowiadać, bo tylko utwierdzę Cię w przekonaniu, że jestem
                            przewrażliwiona. Dlatego też nic a nic mnie to nie obchodzi, fiu, fiu, fiu
                            (macham sobie teraz palcem w bucie) :D


                            "> Sprawa nie znoszenia Almodovara - mamy tu różnice w nomenklaturze i jej
                            > pojmowaniu. Troszkę nie na to kładziesz nacisk niż bym chciał. Nie twierdzę,
                            że
                            >
                            > Ty sugerujesz, że nie znoszę Almodovara, bo taka sugestia jest zupełnie
                            > niepotrzebna - ja do tego się otwarcie przyznaję i kilka razy już przyznałem.
                            > Chodzi mi o to, że z mojego punktu widzenia zdajesz się mówić, że nie
                            > powinienem MÓWIĆ, że go nie znoszę, nie znając całej jego twórczości. Że
                            > uparłem się, że nie znoszę go i już, a tymczasem mało wiem."

                            Nie wiem skąd u Ciebie takie poczucie skrzywdzenia i strach przed tym, że ktoś
                            wykryje chociażby drobniutką nieznajomość tematu. Może jakieś problemiki z
                            poczuciem własnej wartości?:D Oświadczam El Favorro, że nie mówię, że nie
                            powinieneś mówić, że go (Almodovara) nie znosisz, albo, że uparłeś się żeby go
                            nie znosić i wynika to z nieznajomości tematu. Przyznaję, że wiesz ile trzeba
                            żeby go nie znosić, i już:) Chociaż może gdybyś wiedział więcej, to byś go
                            polubił ;D - to miał być taki szatański uśmiech.


                            " Kolejnego akapitu zupełnie, wybacz, nie rozumiem - ani razu nie powiedziałem,
                            > że zgadzam się z dzagggą w kwestii starszych filmów. Wyjaśniłem wtedy
                            dokładnie
                            >
                            > o co mi chodzi - o pretensjonalną grę aktorów i kiczowe przekolorowanie,
                            czyli
                            > to, co dzaggga wymieniał odnośnie PÓŹNIEJSZYCH filmów, a więc tych, na temat
                            > których mam prawo się wypowiadać. To tak gwoli jasności wypowiedzi, że użyją
                            > Pani własnych słów :]" - już spieszę z wyjaśnieniami.

                            Wybaczam, że nie rozumiesz i spieszę z wyjaśnieniami. Zauważ, że nie
                            powiedziałeś, że zgadzasz się z dzaggą w kwestii filmów, które widziałeś.
                            Napisałeś za to:
                            "A co do tego, co napisał(a) dzaggga - jestem pod wrażeniem, bo mam dokładnie
                            te
                            same odczucia. Dokładniutko."
                            Czy stwierdzenie "dokładnie te same odczucia" i dalej "dokładniutko" ma również
                            dwojaką nomenklaturę i tutaj również występuje rozbieżność w pojmowaniu?:D

                            Miau i Mru Mru
                            :D
                            • Gość: El Favorro Cokolwiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 00:38
                              No to piszemy! Bo jest na co pisać.

                              > Na wstępie posłużę się jakże trafnym określenie: "bez flaszki tego nie
                              > rozgryziesz".
                              Kto wie, może to i trafne, jestem po pewnej dawce procentowego napoju, toteż
                              możliwe, że to i owo rozgryzę.

                              > Może metoda małych kroczków doprowadzi do wzajemnego zrozumienia.
                              Tego za bardzo nie rozumiem, bo kroczki zaprezentowane w tej wypowiedzi nie
                              wydają się być mniejsze niż w poprzednich. Ale nic to!

                              > Aby nie zapomnieć o najdrobniejszych szczególikach posłużę się cytatami. Może
                              > to ułatwi mi w miarę jasne wyartykułowanie swojego zdania :D
                              To świetnie!

                              >>- zauważam tutaj nie po raz pierwszy pewną skłonność do irytacji. Chyba
                              jednak
                              dałam radę poukładać sobie w mojej małej główce, ze to chodzi tylko i wyłącznie
                              o żartobliwe eksponowanie własnego JA. Ok, nie wkurzaj się i ciesz, że nie
                              zjadło ziemniaków:) <<
                              Hmm, nie bardzo rozumiem, o co chodzi z 'eksponowaniem własnego JA' - nic nie
                              eksponuję, przedstawiam tylko sytuację, opowiadając co mi się stało i robię to
                              w sposób najspokojniejszy jaki mogę - jeśli dla Ciebie jest to eksponowanie
                              mojego JA, to chyba jesteśmy skazani na wieczne nieporozumienie.

                              >>- a szkoda, bo już chciałam po KitiKata wyskoczyć, byłoby coś do ziemniaków;)
                              Czy w końcowej części wypowiedzi powinnam wyczuć lekką nutkę złośliwości? Nie
                              chcę aby to pytanie przesądziło o moim przewrażliwieniu:)<<
                              Nie, nutki złośliwości absolutnie tam nie było - po prostu nie lubię rozmawiać
                              z kimś, kto mi potakuje bez przerwy i bardzo się cieszę, że Ty tak nie robisz.
                              To właśnie chciałem wyrazić.
                              No a jeśli chodzi o przewrażliwienie... odpowiedz sobie sama, znowu będzie na
                              mnie :]

                              >>i ja się czepiam?:):):):) Jedno niewinne słówko, a tutaj taaaaka
                              reakcja:)<<
                              No, jeśli komuś zarzucasz 'znęcanie się' nad kimś, to musisz się liczyć z
                              chociażby trzyzdaniową (jak moja) odpowiedzią!

                              >>Ad po pierwsze - Dla mnie ma ogromne znaczenie. Jeśli zachwycam się np.
                              męskim
                              tyłeczkiem, to wolę to robić z koleżanką. Jeśli podziwiam dorodne warzywa na
                              targu, to koniecznie musi być obok Mama, bo zawsze doradzi, czy kabaczek
                              smaczny, bo duży i cimny, czy ciemny i duży, bo niesmaczny. A jeśli zachwycam
                              się przepięknym zachodem słońca, to chcę mieć u boku kogoś bliskiego:)<<
                              Tutaj jestem niestety bezbronny, bo zupełnie jest mi obce odbieranie filmów tak
                              jak Ty to robisz. Na filmie chyba nigdy nie udao mi się zwrócić uwagi na czyjś
                              tam tyłeczek, kabaczki czy zachód słońca, przynajmniej na pewno nie na tyle,
                              żeby przekazywac komuś swój zachwyt. Raczej trochę nie do tego służy mi film.
                              Co najwyżej mogę się pozachwycać pięknymi zdjęciami, ale wtedy obojętne mi czy
                              obok siedzi ktoś bliski czy nie - grunt, żeby był sens mówić mu o tym, że
                              kurcze, jak mi się podobają te zdjęcia.
                              Ale tyłeczek? Kabaczek?

                              >>Ad. po drugie - Odpowiedział tylko na męski post i podał swój adres emailowy:)
                              <<
                              A, tego zupełnie nie zauważyłem :] Dzięki! Sądzisz, że to znaczące?

                              >>Ad. po trzecie - A spodobałoby mu się, że się z niego nabijasz i udzielasz
                              rad,
                              oj sorki, sorki - eksponujesz swoje zdanie w sposób żartobliwy:)<<
                              A komu udzielam rad? Bo nie bardzo wiem...
                              A moje nabijanie się... Popatrz na mój najwcześniejszy, pierwszy post i
                              powiedz, czy poczułabyś się przez moją wypowiedź dotknięta. Jeśli tak, to
                              niestety chyba będziemy musieli zakończyć czym prędzej tę pogaduchę, bo w końcu
                              obrazisz się, a ja nie będę miał o tym pojęcia.

                              >>- ok, ok - trochę tutaj przedobrzyłam. Ale jak to pisałam, to wydawało mi
                              się,
                              że ma to jakiś tam ukryty sens. Już teraz nie wiem jaki:D Dalej się na ten
                              temat nie mogę wypowiadać, bo tylko utwierdzę Cię w przekonaniu, że jestem
                              przewrażliwiona. Dlatego też nic a nic mnie to nie obchodzi, fiu, fiu, fiu
                              (macham sobie teraz palcem w bucie) :D<<
                              No to fajnie :].

                              >>Nie wiem skąd u Ciebie takie poczucie skrzywdzenia i strach przed tym, że
                              ktoś
                              wykryje chociażby drobniutką nieznajomość tematu. Może jakieś problemiki z
                              poczuciem własnej wartości?:D Oświadczam El Favorro, że nie mówię, że nie
                              powinieneś mówić, że go (Almodovara) nie znosisz, albo, że uparłeś się żeby go
                              nie znosić i wynika to z nieznajomości tematu. Przyznaję, że wiesz ile trzeba
                              żeby go nie znosić, i już:) <<
                              Zaraz... to ja się pogubiłem. Nie mam najbledszego pojęcia, o jakim poczuciu
                              skrzywdzenia mówisz. Może wyjaśnię to najprościej i najwyraźniej jak mogę:
                              Napisałaś coś, do czego chciałem się ustosunkować. I zrobiłem to. Nie
                              zrozumiałaś mnie. To napisałem to samo, ale inaczej, dokładniej. I też opacznie
                              to pojęłaś. To napisałem to samo po raz trzeci, żeby wyjaśnić sprawę, a Ty to
                              moje ciągłe powtarzanie traktujesz jako reakcję na jakieś domniemane
                              skrzywdzenie. Powtarzam to tylko i wyłącznie, żeby TOBIE wyjaśnić, o co mi
                              chodzi. Sprawa czysto techniczna. Żadnego skrzywdzenia. A posądzenie o problemy
                              z poczuciem własnej wartości to właśnie traktuję jako lekki chwyt poniżej pasa
                              i jest to trochę przykre. Ja bym tak na pewno nie napisał. No, ale jak chcesz.

                              >>Chociaż może gdybyś wiedział więcej, to byś go
                              polubił ;D - to miał być taki szatański uśmiech.<<
                              W sumie zacięcie kinomaniaka każe mi obejrzeć jeszcze to i owo, ale mi się
                              trochę nie chce - wprawdzie trzykrotnie dałem Pedru szansę

                              >>Wybaczam, że nie rozumiesz i spieszę z wyjaśnieniami. Zauważ, że nie
                              powiedziałeś, że zgadzasz się z dzaggą w kwestii filmów, które widziałeś.
                              Napisałeś za to:
                              "A co do tego, co napisał(a) dzaggga - jestem pod wrażeniem, bo mam dokładnie
                              te
                              same odczucia. Dokładniutko."
                              Czy stwierdzenie "dokładnie te same odczucia" i dalej "dokładniutko" ma również
                              dwojaką nomenklaturę i tutaj również występuje rozbieżność w pojmowaniu?:D<<
                              Ironia zupełnie niepotrzebna, ale znów - jak chcesz. To moje "dokładnie"
                              i "dokładniutko" odnosiło się do tego właśnie przekolorowania i gry aktorskiej.
                              Chodziło mi o to, że nikt do tej pory lepiej tego nie ujął. Nie odnosiłem się
                              do całości wypowiedzi. Że nie zaznaczyłem tego - przepraszam. Ale wydawało mi
                              się, że nie jest to konieczne.

                              Pozdrawiam serdecznie
                              • Gość: Malinka gmatwanie pogmatwanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:15
                                Witam:)

                                Poplątana ta nasza korespondencja. Ale co mi tam, kontynuuję :-)

                                "> Nie, nutki złośliwości absolutnie tam nie było - po prostu nie lubię
                                rozmawiać
                                > z kimś, kto mi potakuje bez przerwy i bardzo się cieszę, że Ty tak nie
                                robisz.
                                > To właśnie chciałem wyrazić."
                                - to dziwne, wydawać by się mogło, że pyskate osobniki nie są akceptowane.
                                Zastanowię się, czy nie zacząć potakiwać, tak z przekory:) Co sądzisz o
                                odrobinie złośliwości w relacjach międzyludzkich?

                                "> No a jeśli chodzi o przewrażliwienie... odpowiedz sobie sama, znowu będzie
                                na
                                > mnie :]" - odpowiadam sobie sama – wydaje mi się, że nie jestem
                                przewrażliwiona.

                                Co do tyłeczków, kabaczków i innych.
                                Wydaje mi się, że dlatego, iż nie zwracasz uwagi na męskie tyłeczki nie ma dla
                                Ciebie znaczenia z kim się zachwycasz filmem, w którym te tyłeczki się
                                pojawiają:) Ale dajmy już spokój tyłeczkom (kabaczkom również) i dokonajmy
                                zawężenia wyłącznie do filmów.
                                Dla mnie ma znaczenie, z kim zachwycam się danym filmem, zaznaczam, że dla mnie
                                ma to znaczenie. Może to wynika z mojego sztywniarstwa, ale pewnych filmów nie
                                lubię oglądać w damskim towarzystwie, a innych w męskim. Nie ma chyba sensu
                                wdawać się w szczegóły, aby nie dawać pretekstu do tzw. łapania za słówka.
                                Przyjmijmy, że po prostu mój typ tak ma.

                                "> >>Ad. po drugie - Odpowiedział tylko na męski post i podał swój adres e
                                > mailowy:)
                                > <<
                                > A, tego zupełnie nie zauważyłem :] Dzięki! Sądzisz, że to znaczące?" – myślę,
                                że to może coś znaczyć: ), ale nie przesądzałabym sprawy.

                                "> >>Ad. po trzecie - A spodobałoby mu się, że się z niego nabijasz i udzi
                                > elasz
                                > rad,
                                > oj sorki, sorki - eksponujesz swoje zdanie w sposób żartobliwy:)<<
                                > A komu udzielam rad? Bo nie bardzo wiem..." - udzieliłeś rady almodovarowi5.

                                "> A moje nabijanie się... Popatrz na mój najwcześniejszy, pierwszy post i
                                > powiedz, czy poczułabyś się przez moją wypowiedź dotknięta. Jeśli tak, to
                                > niestety chyba będziemy musieli zakończyć czym prędzej tę pogaduchę, bo w
                                końcu
                                >
                                > obrazisz się, a ja nie będę miał o tym pojęcia." - jeśli się na Ciebie
                                obrażę, to nie omieszkam Cię o tym poinformować. Nie poczułam się dotknięta, bo
                                i niby dlaczego? Po prostu nawiązałam do jednej z Twoich wypowiedzi, napisałam
                                jak ja to odbieram i tyle.

                                "> >>Nie wiem skąd u Ciebie takie poczucie skrzywdzenia i strach przed tym
                                > , że
                                > ktoś
                                > wykryje chociażby drobniutką nieznajomość tematu. Może jakieś problemiki z
                                > poczuciem własnej wartości?:D Oświadczam El Favorro, że nie mówię, że nie
                                > powinieneś mówić, że go (Almodovara) nie znosisz, albo, że uparłeś się żeby
                                go
                                > nie znosić i wynika to z nieznajomości tematu. Przyznaję, że wiesz ile trzeba
                                > żeby go nie znosić, i już:) <<
                                > Zaraz... to ja się pogubiłem. Nie mam najbledszego pojęcia, o jakim poczuciu
                                > skrzywdzenia mówisz. Może wyjaśnię to najprościej i najwyraźniej jak mogę:
                                > Napisałaś coś, do czego chciałem się ustosunkować. I zrobiłem to. Nie
                                > zrozumiałaś mnie. To napisałem to samo, ale inaczej, dokładniej. I też
                                opacznie
                                >
                                > to pojęłaś. To napisałem to samo po raz trzeci, żeby wyjaśnić sprawę, a Ty to
                                > moje ciągłe powtarzanie traktujesz jako reakcję na jakieś domniemane
                                > skrzywdzenie. Powtarzam to tylko i wyłącznie, żeby TOBIE wyjaśnić, o co mi
                                chodzi. Sprawa czysto techniczna. Żadnego skrzywdzenia.” >
                                - w porządku przyjmuję, że to sprawa czysto techniczna i nie męczę już tego
                                wątku:)

                                „> z poczuciem własnej wartości to właśnie traktuję jako lekki chwyt poniżej
                                pasa
                                > i jest to trochę przykre. Ja bym tak na pewno nie napisał. No, ale jak
                                chcesz." - i w tym miejscu robi mi się przykro. Przede wszystkim dlatego, że
                                odebrałeś to głupie przekomarzanie się jako chwyt poniżej pasa. Nie chciałam
                                Ciebie urazić. Przepraszam:(

                                "> >>Wybaczam, że nie rozumiesz i spieszę z wyjaśnieniami. Zauważ, że nie
                                > powiedziałeś, że zgadzasz się z dzaggą w kwestii filmów, które widziałeś.
                                > Napisałeś za to:
                                > "A co do tego, co napisał(a) dzaggga - jestem pod wrażeniem, bo mam dokładnie
                                > te
                                > same odczucia. Dokładniutko."
                                > Czy stwierdzenie "dokładnie te same odczucia" i dalej "dokładniutko" ma
                                również
                                >
                                > dwojaką nomenklaturę i tutaj również występuje rozbieżność w pojmowaniu?:D<
                                > <
                                > Ironia zupełnie niepotrzebna, ale znów - jak chcesz. To moje "dokładnie"
                                > i "dokładniutko" odnosiło się do tego właśnie przekolorowania i gry
                                aktorskiej." - dlaczego ironia jest niepotrzebna? Lubię ironię.

                                "> Chodziło mi o to, że nikt do tej pory lepiej tego nie ujął. Nie odnosiłem
                                się
                                > do całości wypowiedzi. Że nie zaznaczyłem tego - przepraszam. Ale wydawało mi
                                się, że nie jest to konieczne." – gdybyś od razu zaznaczył, nie byłoby kwestii.

                                Pozdrawiam letnio-jesienno i teraz ja idę jeść
                                • Gość: El Favorro Powoli się rozgmatwywuje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:31
                                  > - to dziwne, wydawać by się mogło, że pyskate osobniki nie są akceptowane.
                                  > Zastanowię się, czy nie zacząć potakiwać, tak z przekory:) Co sądzisz o
                                  > odrobinie złośliwości w relacjach międzyludzkich?
                                  Złośliwości? Jestem raczej przeciw. Bywa fajna, ale tylko jak się zna jak łyse
                                  konie.

                                  > Co do tyłeczków, kabaczków i innych.
                                  > Wydaje mi się, że dlatego, iż nie zwracasz uwagi na męskie tyłeczki nie ma
                                  dla Ciebie znaczenia z kim się zachwycasz filmem, w którym te tyłeczki się
                                  > pojawiają:) Ale dajmy już spokój tyłeczkom (kabaczkom również) i dokonajmy
                                  > zawężenia wyłącznie do filmów.
                                  > Dla mnie ma znaczenie, z kim zachwycam się danym filmem, zaznaczam, że dla
                                  mnie
                                  >
                                  > ma to znaczenie. Może to wynika z mojego sztywniarstwa, ale pewnych filmów
                                  nie
                                  > lubię oglądać w damskim towarzystwie, a innych w męskim. Nie ma chyba sensu
                                  > wdawać się w szczegóły, aby nie dawać pretekstu do tzw. łapania za słówka.
                                  > Przyjmijmy, że po prostu mój typ tak ma.
                                  Nikt tego nie negował. Ale odbiegliśmy od tematu - mówiliśmy o tym, że
                                  almodovar5 poszukuje bratniej duszy do rozmowy o filmach i do wspólnego
                                  pozachwycania się nimi. Nie mówił nic o wspólnym oglądaniu. Wiadomo, że nie
                                  wszystko można obejrzeć z każdym, to nie ulega wątpliwości i mam pod tym
                                  względem tak samo jak Ty.

                                  > R 11; myślę,
                                  > że to może coś znaczyć: ), ale nie przesądzałabym sprawy.
                                  Co to jest R 11? :]

                                  > udzieliłeś rady almodovarowi5.
                                  Nie udzieliłem mu rady - napisałem, jak ja zazwyczaj robię. Można to poczytać
                                  za radę, ale bynajmniej nie trzeba.

                                  > jeśli się na Ciebie
                                  > obrażę, to nie omieszkam Cię o tym poinformować. Nie poczułam się dotknięta,
                                  bo
                                  >
                                  > i niby dlaczego? Po prostu nawiązałam do jednej z Twoich wypowiedzi,
                                  napisałam
                                  > jak ja to odbieram i tyle.
                                  A, no to bardzo fajnie. Chociaż łaskawa jest Pani czytać niedokładnie to, co
                                  piszę - nie mówiłem o tym, że Ty poczułaś się być może czymś dotknięta, ale
                                  pytałem, czy Ty na miejscu almodovara5 poczułabyś się dotknięta. Z Twojej
                                  wypowiedzi wynika, że raczej tak.

                                  > i w tym miejscu robi mi się przykro. Przede wszystkim dlatego, że
                                  > odebrałeś to głupie przekomarzanie się jako chwyt poniżej pasa. Nie chciałam
                                  > Ciebie urazić. Przepraszam:(
                                  Nie szkodzi. Ale nie wiem, czemu Tobie jest przykro - sama zaczęłaś od
                                  wytykania "chwytów poniżej pasa" i to Ty mi, a nie ja Tobie,
                                  wytknęłaś "problemy z poczuciem własnej wartości". Ale rozumiem, że był to żart
                                  (?), więc spoko.

                                  > dlaczego ironia jest niepotrzebna? Lubię ironię
                                  Hmmm... jak się tak zastanowić, to ironia podczas dyskusji świadczy o
                                  nieumiejętności postawienia swoich argumentów i zazwyczaj używa się jej po to,
                                  żeby zirytować rozmówcę. Bo za bardzo nie wiadomo, co na to odpisać - bronić
                                  się? Nie chce mi się, nie po to wszedłem na forum. A poczucie humoru można
                                  wyrazić przecież tysiącem innych sposobów!

                                  > "> Chodziło mi o to, że nikt do tej pory lepiej tego nie ujął. Nie odnosiłe
                                  > m
                                  > się
                                  > > do całości wypowiedzi. Że nie zaznaczyłem tego - przepraszam. Ale wydawał
                                  > o mi
                                  > się, że nie jest to konieczne." – gdybyś od razu zaznaczył, nie byłoby kw
                                  > estii.
                                  Wątpię, czy ktokolwiek na moim miejscu by to zaznaczał, przecież to
                                  bezcelowe... rozumując tak można by dojść do wniosku, że powinienem też zacząć
                                  wymieniać sceny, których dotyczy mój sąd, bo zawsze można przecież powiedzieć,
                                  że 'w tej i w tej scenie wcale nie było przekolorowania i się nie znam'. Czy
                                  nie tak?

                                  Pewnie nie tak. I z niecierpliwością oczekuję posta z wyjaśnieniem,
                                  dlaczego 'nie tak'. Miłego dnia wszystkim, a przede wszystkim mojej przemiłej
                                  rozmówczyni.
                                  • Gość: Malinka cdn.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 15:55
                                    A ja jubię złośliwości, lubię uszczypliwych rozmówców (oczywiście oby tylko nie
                                    przeginali).

                                    "Ale odbiegliśmy od tematu - mówiliśmy o tym, że
                                    > almodovar5 poszukuje bratniej duszy do rozmowy o filmach i do wspólnego
                                    > pozachwycania się nimi. Nie mówił nic o wspólnym oglądaniu. Wiadomo, że nie
                                    > wszystko można obejrzeć z każdym, to nie ulega wątpliwości i mam pod tym
                                    > względem tak samo jak Ty." - a później również mówiliśmy o rzeczach, do
                                    których ja się odniosłam. Ale skoro znów wracasz do korzeni, to ośwadczam, że
                                    almodovar5 napisał, że miałby ochotę pogadać z jego zdaniem prawdziwym fanem
                                    Almodovara i z nim uwielbiać twórczość swego idola. Może i nie mówił o wspólnym
                                    oglądaniu, ale czy on w ogóle cokolwiek mówił? Poza tym niedawno stwierdziłeś
                                    (o ile sobie przypominam), że dla Ciebie nie ma znaczenia z kim się zachwycasz
                                    filmem, teraz już ma. Ja nic z tego nie rozumiem , ale co tam, i tak po długich
                                    kombinacjach stwierdziłeś, że masz takie zdanie jak ja. Over.

                                    Nie wiem też co oznacza R11, ja coś takiego napisałam??? :D

                                    „> udzieliłeś rady almodovarowi5.
                                    > Nie udzieliłem mu rady - napisałem, jak ja zazwyczaj robię. Można to poczytać
                                    > za radę, ale bynajmniej nie trzeba.” – a jednak można to poczytać za
                                    udzielenia rady, a jednak:D


                                    Poza tym, może i czytam niedokładnie. Usprawiedliwić się mogę, jestem w pracy
                                    i co chwilę ktoś mi przeszkadza w pisaniu. Nie chce mi się już wracać i
                                    sprawdzać. Chociaż... no tak masz rację, wyraźnie napisane - "czy poczułabyś
                                    się" itd. Odpowiedź brzmi - tak, poczułabym się.

                                    "Nie szkodzi. Ale nie wiem, czemu Tobie jest przykro - sama zaczęłaś od
                                    > wytykania "chwytów poniżej pasa" i to Ty mi, a nie ja Tobie,
                                    > wytknęłaś "problemy z poczuciem własnej wartości". Ale rozumiem, że był to
                                    żart
                                    >
                                    > (?), więc spoko."
                                    - Napisałam wyraźnie czemu jest mi przykro! Cytować, czy wrócisz sobie? Uważam,
                                    że po otrzymaniu przeprosin ponowne wskazywanie domniemanych uchybień jest nie
                                    na miejscu. Zgadzam się, że pierwsza wskazałam na chwyt poniżej pasa, ale to
                                    nie oznacza, że Ty powinieneś kontynuować. Poczułeś się do tego zobowiązany?
                                    Takie zachowanie można uznać za nacechowane złośliwością. Cieszę się jednak, że
                                    zrozumiałeś, że to był żart (a zrozumiałeś?:)) oraz, że spoko.

                                    "> Hmmm... jak się tak zastanowić, to ironia podczas dyskusji świadczy o
                                    > nieumiejętności postawienia swoich argumentów i zazwyczaj używa się jej po
                                    to,
                                    > żeby zirytować rozmówcę. Bo za bardzo nie wiadomo, co na to odpisać - bronić
                                    > się? Nie chce mi się, nie po to wszedłem na forum. A poczucie humoru można
                                    > wyrazić przecież tysiącem innych sposobów!" - na wszystkich tak to działa?
                                    Abstrahując od moich wypowiedzi pragnę poinformować Cię uprzejmie, że moim
                                    skromnym zdaniem cięta ironiczna riposta może wypływać z błyskotliwości,
                                    inteligencji i umiejętności kojarzenia faktów. Jeśli interlokutor czuje, że
                                    musi się bronić przed ironią to już jego sprawa. Przykro mi, że nie dorównuję
                                    Tobie poziomem i nie znam, aż tysiąca innych sposobów wyrażania poczucia
                                    humoru. W tej kwestii pozostaję z ubolewaniem, w szczególności nad ujawnioną
                                    przez Ciebie moją nieznajomością tematu.

                                    "Wątpię, czy ktokolwiek na moim miejscu by to zaznaczał, przecież to
                                    > bezcelowe... rozumując tak można by dojść do wniosku, że powinienem też
                                    zacząć
                                    > wymieniać sceny, których dotyczy mój sąd, bo zawsze można przecież
                                    powiedzieć,
                                    > że 'w tej i w tej scenie wcale nie było przekolorowania i się nie znam'. Czy
                                    > nie tak?" Uważam, że wymiana scen to zbyt mocne zagłębianie się w temat.
                                    Wystarczyło od razu wyraźnie napisać o co Ci chodzi:) Wątpić oczywiście możesz,
                                    ale nie ceń zbyt wysoko rozmówców. Zawsze może Ci się trafić typ podobny do
                                    mnie, któremu trzeba pisać drukowanymi literami i po trzy razy.

                                    Dlaczego sądzisz, że jestem przemiłą rozmówczynią?

                                    Pozdrawiam serdecznie i pewnie do przeczytania :)
                                    • Gość: El Favorro Almodovar znowu nadaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 01:06
                                      Witam!

                                      a później również mówiliśmy o rzeczach, do
                                      > których ja się odniosłam. Ale skoro znów wracasz do korzeni, to ośwadczam, że
                                      > almodovar5 napisał, że miałby ochotę pogadać z jego zdaniem prawdziwym fanem
                                      > Almodovara i z nim uwielbiać twórczość swego idola. Może i nie mówił o
                                      wspólnym
                                      >
                                      > oglądaniu, ale czy on w ogóle cokolwiek mówił? Poza tym niedawno stwierdziłeś
                                      > (o ile sobie przypominam), że dla Ciebie nie ma znaczenia z kim się
                                      zachwycasz
                                      > filmem, teraz już ma. Ja nic z tego nie rozumiem , ale co tam, i tak po
                                      długich
                                      >
                                      > kombinacjach stwierdziłeś, że masz takie zdanie jak ja. Over.
                                      Tym razem poproszę uprzejmie o dokładniejsze czytanie nie moich wypowiedzi, ale
                                      swoich :] Oczywiście, że sądzę, że wszystko jedno z kim się zachwycam filmem.
                                      Ale nie wszystko jedno z kim oglądam film. O tej różnicy zresztą ciągle mówimy,
                                      również odnośnie biednego almodovara5, którego co parę godzin muszą swędzieć
                                      uszy.
                                      A czy on coś mówił? Sądzę, że wyraził się na tyle jasno, że mogę sądzić, że
                                      chodziło mu o wymianę poglądów na temat konkretnych filmów, wspólne zwrócenie
                                      uwagi na to, na co nikt inny uwagi nie zwraca i generalne poznanie kogoś, kto
                                      kocha Almodovara w ten sam sposób, co on. Wydaje mi się, że przy takiej
                                      znajomości jego filmów obydwu tych osób bardziej o to miałoby chodzić niż o
                                      wspólne obejrzenie ich po raz 10-ty. Takie jest moje zdanie.

                                      > Nie wiem też co oznacza R11, ja coś takiego napisałam??? :D
                                      Tak, sam się zastanawiam, skąd się coś takiego mogło wziąć :]

                                      > a jednak można to pocz
                                      > ytać za
                                      > udzielenia rady, a jednak:D
                                      Aha. No to mamy tu różnicę w poglądach. I sprawa jasna.

                                      > - Napisałam wyraźnie czemu jest mi przykro! Cytować, czy wrócisz sobie?
                                      Uważam,
                                      >
                                      > że po otrzymaniu przeprosin ponowne wskazywanie domniemanych uchybień jest
                                      nie
                                      > na miejscu. Zgadzam się, że pierwsza wskazałam na chwyt poniżej pasa, ale to
                                      > nie oznacza, że Ty powinieneś kontynuować. Poczułeś się do tego zobowiązany?
                                      > Takie zachowanie można uznać za nacechowane złośliwością. Cieszę się jednak,
                                      że
                                      >
                                      > zrozumiałeś, że to był żart (a zrozumiałeś?:)) oraz, że spoko.
                                      Obok przeprosin napisałaś, że teraz to Tobie jest przykro. A ponieważ odczuwam
                                      zawsze dyskomfort gdy komuś jest przeze mnie przykro, to tłumaczę, skąd się ta
                                      przykrość mogła wziąć. Wstyd mi bardzo, że sprawiłem przykrość i bardzo
                                      przepraszam za to, nie jestem jednak tu jedynym winowajcą.

                                      > - na wszystkich tak to działa ?
                                      > Abstrahując od moich wypowiedzi pragnę poinformować Cię uprzejmie, że moim
                                      > skromnym zdaniem cięta ironiczna riposta może wypływać z błyskotliwości,
                                      > inteligencji i umiejętności kojarzenia faktów. Jeśli interlokutor czuje, że
                                      > musi się bronić przed ironią to już jego sprawa. Przykro mi, że nie dorównuję
                                      > Tobie poziomem i nie znam, aż tysiąca innych sposobów wyrażania poczucia
                                      > humoru. W tej kwestii pozostaję z ubolewaniem, w szczególności nad ujawnioną
                                      > przez Ciebie moją nieznajomością tematu.
                                      Nie przeczę, że ironia wymaga inteligencji i umiejętności kojarzenia faktów.
                                      Mały ma to jednak związek z efektem, jaki wywołuje. A o tym przesądza odrobina
                                      subtelności. No i wyczucie okoliczności oczywiście - w momencie, kiedy staramy
                                      się sobie coś wyjaśnić to chyba dość słaby moment.
                                      Czy czuję się, że muszę się bronić przed takim ironicznym zdaniem? Tego nie
                                      wiem. Bo generalnie nie bardzo wiadomo, co wtedy odpowiedzieć - ironiczne
                                      wypowiedzi najzabawniejsze są dla ich autora.

                                      > Przykro mi, że nie dorównuję
                                      > Tobie poziomem i nie znam, aż tysiąca innych sposobów wyrażania poczucia
                                      > humoru. W tej kwestii pozostaję z ubolewaniem, w szczególności nad ujawnioną
                                      > przez Ciebie moją nieznajomością tematu.
                                      Oj, chyba nie możesz się powstrzymać przed ironizowaniem, nawet gdy wiesz, że
                                      nieszczególnie mi to pasuje. No, jak wolisz - rozmawiać albo się wyśmiewać.
                                      Słabo to trochę wpływa na atmosferę.

                                      > Uważam, że wymiana scen to zbyt mocne zagłębianie się w temat.
                                      > Wystarczyło od razu wyraźnie napisać o co Ci chodzi:) Wątpić oczywiście
                                      możesz,
                                      >
                                      > ale nie ceń zbyt wysoko rozmówców. Zawsze może Ci się trafić typ podobny do
                                      > mnie, któremu trzeba pisać drukowanymi literami i po trzy razy.
                                      Gdybym wiedział, że ktoś zwróci uwagę na ten bądź co bądź szczegół, ważny tylko
                                      w kontekście naszej rozmowy, to oczywiście, że zaznaczyłbym to. Przewidzieć
                                      jednak tego nie potrafiłem.

                                      > Dlaczego sądzisz, że jestem przemiłą rozmówczynią?
                                      Bo nie mam powodów by tak nie sądzić. Gwarzymy sobie już dość długo i to na
                                      tematy, na które rozmawia się dość rzadko. Fajnie!

                                      Również pozdrawiam i również sądzę, że również do przeczytania
                                      • Gość: Malinka Re: Almodovar znowu nadaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 10:14
                                        • Gość: El Favorro Re: Almodovar znowu nadaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 11:54
                                          I co ja mam odpowiedzieć na takie wypełnione treścią dictum? :]

                                          pozdr!
                                          • Gość: Malinka Re: Almodovar znowu nadaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:04
                                            Tym razem u mnie pojawił się jakiś dziwny postożerca. Proszę o cierpliwość, jak
                                            tylko znajdę chwilkę nie omieszkam odpisać ponownie, bardziej treściwie:)

                                            Na razie R11 :) Cokolwiek to znaczy:)
                                          • Gość: Malinka Do El Favorro - niezłomnego Rozmówcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 15:01
                                            Zaczynam od nowa : )

                                            ”Tym razem poproszę uprzejmie o dokładniejsze czytanie nie moich wypowiedzi,
                                            ale
                                            swoich :]”

                                            - Proszę bardzo, będę czytać uważniej również swoje wypowiedzi. Trudno odmówić
                                            zwłaszcza, gdy ktoś uprzejmie prosi.


                                            „Oczywiście, że sądzę, że wszystko jedno z kim się zachwycam filmem.
                                            Ale nie wszystko jedno z kim oglądam film. „

                                            - oczywiście zgadzam się z Tobą.


                                            „O tej różnicy zresztą ciągle mówimy,
                                            również odnośnie biednego almodovara5, którego co parę godzin muszą swędzieć
                                            uszy. A czy on coś mówił? Sądzę, że wyraził się na tyle jasno, że mogę sądzić,
                                            że
                                            chodziło mu o wymianę poglądów na temat konkretnych filmów, wspólne zwrócenie
                                            uwagi na to, na co nikt inny uwagi nie zwraca i generalne poznanie kogoś, kto
                                            kocha Almodovara w ten sam sposób, co on. Wydaje mi się, że przy takiej
                                            znajomości jego filmów obydwu tych osób bardziej o to miałoby chodzić niż o
                                            wspólne obejrzenie ich po raz 10-ty. Takie jest moje zdanie.”

                                            - jeśli spotkam kogoś z podrapanymi uszami, to zapytam, czy jest almodovarem5.
                                            Jeśli to będzie on, to zapytam również, czy chciał wspólnie z innym fanem A.
                                            oglądać filmy, czy tylko zachwycać się tymi wcześniej obejrzanymi. Wtedy
                                            przekażę Tobie wszelkie wyjaśnienia. Na razie nie wypowiadam się już na temat
                                            interpretacji jego wypowiedzi.

                                            „> Nie wiem też co oznacza R11, ja coś takiego napisałam??? :D
                                            Tak, sam się zastanawiam, skąd się coś takiego mogło wziąć :]”

                                            - R11 może mieć bardzo wiele znaczeń np. reżyser pierwszy przed pierwszymi : ),
                                            albo ...

                                            ”Aha. No to mamy tu różnicę w poglądach. I sprawa jasna.” – ... różnica w
                                            poglądach nr 11 : )


                                            ”Obok przeprosin napisałaś, że teraz to Tobie jest przykro. A ponieważ odczuwam
                                            zawsze dyskomfort gdy komuś jest przeze mnie przykro, to tłumaczę, skąd się ta
                                            przykrość mogła wziąć. Wstyd mi bardzo, że sprawiłem przykrość i bardzo
                                            przepraszam za to, nie jestem jednak tu jedynym winowajcą.”

                                            – Nie powinieneś odczuwać dyskomfortu (moim zdaniem) i niepotrzebnie Ci wstyd.
                                            Wybaczam również, że nie jesteś tu jedynym winowajcą ;)


                                            ”Nie przeczę, że ironia wymaga inteligencji i umiejętności kojarzenia faktów.
                                            Mały ma to jednak związek z efektem, jaki wywołuje. A o tym przesądza odrobina
                                            subtelności. No i wyczucie okoliczności oczywiście - w momencie, kiedy staramy
                                            się sobie coś wyjaśnić to chyba dość słaby moment.
                                            Czy czuję się, że muszę się bronić przed takim ironicznym zdaniem? Tego nie
                                            wiem. Bo generalnie nie bardzo wiadomo, co wtedy odpowiedzieć - ironiczne
                                            wypowiedzi najzabawniejsze są dla ich autora.”

                                            – Skoro rozmawiamy o ironii jako takiej, bez aluzji do moich ironicznych
                                            wypowiedzi (a o takiej rozmawiamy, prawda?), powiem tak: uważam, że ironia jest
                                            tak samo dobrym środkiem wyrazu jak np. sprawnie postawiony argument, w każdej
                                            sytuacji (zastanawiałam się nad „prawie każdej”, ale nie, świadomie
                                            pozostawiam „w każdej”). Jeśli np. ironia skierowana jest w moim kierunku, nie
                                            stanowi to dla mnie żadnego problemu. Nie mam też wątpliwości jak się zachować
                                            w takiej sytuacji i nie uważam, że ironiczne wypowiedzi najzabawniejsze są dla
                                            autora. Najzwyczajniej w świecie mamy różną wrażliwość odbioru. Podczas naszych
                                            pogawędek nie zauważyłam braku choćby odrobiny subtelności, albo słabego
                                            wyczucia okoliczności w żadnej z wypowiedzi, zarówno Twoich, jak i moich.
                                            Myślę, że drobne zawirowania wynikają raczej ze słabej znajomości rozmówców i z
                                            pewnością nie są efektem ironii. Ironia podczas tych zawirowań, to zwykły zbieg
                                            okoliczności. Podsumowując, moim zdaniem ironia jest dopuszczalna w każdej
                                            dyskusji, również tej z osobą nowopoznaną, również wtedy, gdy się coś komuś
                                            wyjaśnia.


                                            ”Oj, chyba nie możesz się powstrzymać przed ironizowaniem, nawet gdy wiesz, że
                                            nieszczególnie mi to pasuje. No, jak wolisz - rozmawiać albo się wyśmiewać.
                                            Słabo to trochę wpływa na atmosferę.”

                                            – Jeśli nieszczególnie Ci to pasuje, to spróbuję się powstrzymać od czasu do
                                            czasu. Do tej pory nie próbowałam się powstrzymywać, więc nie wiem, czy mogę
                                            lub nie mogę tego zrobić.


                                            ”Gdybym wiedział, że ktoś zwróci uwagę na ten bądź co bądź szczegół, ważny
                                            tylko
                                            w kontekście naszej rozmowy, to oczywiście, że zaznaczyłbym to. Przewidzieć
                                            jednak tego nie potrafiłem.”

                                            - Zdarza się, w porządku. Zaznaczam jednak, że dla niektórych szczegół, a dla
                                            innych nie. R12?


                                            „Bo nie mam powodów by tak nie sądzić. Gwarzymy sobie już dość długo i to na
                                            tematy, na które rozmawia się dość rzadko. Fajnie!” – Dla mnie też fajnie, no i
                                            fajnie, że dla Ciebie fajnie : )


                                            Miłego popołudnia :)

                                            Ps. Nie mam już czasu na sprawdzanie ewentualnych błędów. Jeśli takowe są to
                                            przepraszam.
                                            • Gość: El Favorro long time no see IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 03:05
                                              Na wstępie przeproszę bardzo ładnie za takie skandaliczne opóźnienie w
                                              odpowiedzi, ale dopiero trochę czasu chwyciłem...

                                              > - Proszę bardzo, będę czytać uważniej również swoje wypowiedzi. Trudno
                                              odmówić
                                              > zwłaszcza, gdy ktoś uprzejmie prosi.
                                              Jaka Waćpanna miła! Bardzom zobowiązan.

                                              > - jeśli spotkam kogoś z podrapanymi uszami, to zapytam, czy jest
                                              almodovarem5.
                                              > Jeśli to będzie on, to zapytam również, czy chciał wspólnie z innym fanem A.
                                              > oglądać filmy, czy tylko zachwycać się tymi wcześniej obejrzanymi. Wtedy
                                              > przekażę Tobie wszelkie wyjaśnienia. Na razie nie wypowiadam się już na temat
                                              > interpretacji jego wypowiedzi.
                                              Aha. No, może i faktycznie lepiej ten temat zamknąć.

                                              > - R11 może mieć bardzo wiele znaczeń np. reżyser pierwszy przed
                                              pierwszymi : ),
                                              >
                                              > albo ...
                                              >
                                              > ”Aha. No to mamy tu różnicę w poglądach. I sprawa jasna.” –
                                              > ... różnica w
                                              > poglądach nr 11 : )
                                              Hehe, ta pierwsza interpretacja jest całkiem niezła! Tym bardziej, że tak
                                              podświadomie wyszła w nie(ś)wiadomy sposób.

                                              > – Nie powinieneś odczuwać dyskomfortu (moim zdaniem) i niepotrzebnie Ci w
                                              > styd.
                                              > Wybaczam również, że nie jesteś tu jedynym winowajcą ;)
                                              Wybaczam Pani, że wybacza mi Pani, że nie jestem jedynym winowajcą ;]

                                              > – Skoro rozmawiamy o ironii jako takiej, bez aluzji do moich ironicznych
                                              > wypowiedzi (a o takiej rozmawiamy, prawda?), powiem tak: uważam, że ironia
                                              jest
                                              >
                                              > tak samo dobrym środkiem wyrazu jak np. sprawnie postawiony argument, w
                                              każdej
                                              > sytuacji (zastanawiałam się nad „prawie każdej”, ale nie, świadomie
                                              >
                                              > pozostawiam „w każdej”). Jeśli np. ironia skierowana jest w moim ki
                                              > erunku, nie
                                              > stanowi to dla mnie żadnego problemu. Nie mam też wątpliwości jak się
                                              zachować
                                              > w takiej sytuacji i nie uważam, że ironiczne wypowiedzi najzabawniejsze są
                                              dla
                                              > autora. Najzwyczajniej w świecie mamy różną wrażliwość odbioru. Podczas
                                              naszych
                                              >
                                              > pogawędek nie zauważyłam braku choćby odrobiny subtelności, albo słabego
                                              > wyczucia okoliczności w żadnej z wypowiedzi, zarówno Twoich, jak i moich.
                                              > Myślę, że drobne zawirowania wynikają raczej ze słabej znajomości rozmówców i
                                              z
                                              >
                                              > pewnością nie są efektem ironii. Ironia podczas tych zawirowań, to zwykły
                                              zbieg
                                              >
                                              > okoliczności. Podsumowując, moim zdaniem ironia jest dopuszczalna w każdej
                                              > dyskusji, również tej z osobą nowopoznaną, również wtedy, gdy się coś komuś
                                              > wyjaśnia.
                                              Hmmm... niby się zgadzam, ale się nie zgadzam. Tzn. nie zgadzam się z tym, że
                                              zawsze argument postawiony ironicznie jest równie dobry jak taki postawiony
                                              wprost. Naprawdę zdarza się czasem, że nie trzeba być przeczulonym, żeby jakoś
                                              tam mniej lub bardziej w ten sposób nie zostać przez to dotkniętym. Nie mówię,
                                              że dzieje się to zawsze - tylko czasem. Możesz tego nie zauważyć, ba - nawet na
                                              pewno tego nie zauważysz, bo zazwyczaj nikt się do tego nie przyzna, ale ten
                                              ktoś może potem brać w dalszej części dyskusji pewną poprawkę. Zresztą nie ma
                                              co teoretyzować - przywołajmy tę sytuację, od której wszystko się zaczęło.
                                              Żadne z nas nie chce oczywiście w żaden sposób urazić czy zirytować drugiej
                                              osoby. Wyniknęła jakas tam różnica zdań, co do której trochę się nie potrafimy
                                              porozumieć, pojawiło się troszkę tam emocji. Rozumiem, że chciałaś dodać do
                                              rozmowy odrobinę humoru (zdanie, przypominam, nie miało znaczenia
                                              merytorycznego), ale w tych okolicznościach normalną koleją rzeczy zostaje to
                                              przeze mnie inaczej odczytane - raczej jakoton protekcjonalny, sarkastyczny,
                                              chcący 'zgasić' i niewiele więcej.
                                              Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi. Jest po 3ciej w nocy, a ja cały
                                              dzień dziś latałem, mogę mówić trochę nieskładnie :]

                                              > Dla mnie też
                                              > fajnie, no i
                                              > fajnie, że dla Ciebie fajnie : )
                                              To fajnie.

                                              > Ps. Nie mam już czasu na sprawdzanie ewentualnych błędów. Jeśli takowe są to
                                              > przepraszam.
                                              Ależ nie ma za co, błędów jakoś nie dostrzegłem. Ja za swoje również
                                              przepraszam (nigdy nie sprawdzam :]).

                                              Fajnie, tak sobie wyobraziłem, że ktoś przeczyta temat wątku i potem kilka
                                              najnowszych naszych postów. Nijak się ma jedno do drugiego :]

                                              miłej nocy!
                                              • Gość: Malinka Gdzie się podział weekend? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 10:35
                                                „Na wstępie przeproszę bardzo ładnie za takie skandaliczne opóźnienie w
                                                odpowiedzi, ale dopiero trochę czasu chwyciłem...”
                                                - Proszę bardzo. Cieszę się, że jednak znalazłeś chwilkę i odpisałeś. Rzadko
                                                korzystam z Internetu w weekendy, dlatego moja odpowiedź też jest trochę
                                                spóźniona.

                                                „Hehe, ta pierwsza interpretacja jest całkiem niezła! Tym bardziej, że tak
                                                podświadomie wyszła w nie(ś)wiadomy sposób.” – Też myślę, że jest niezła:)

                                                ”Hmmm... niby się zgadzam, ale się nie zgadzam. Tzn. nie zgadzam się z tym, że
                                                zawsze argument postawiony ironicznie jest równie dobry jak taki postawiony
                                                wprost. Naprawdę zdarza się czasem, że nie trzeba być przeczulonym, żeby jakoś
                                                tam mniej lub bardziej w ten sposób nie zostać przez to dotkniętym. Nie mówię,
                                                że dzieje się to zawsze - tylko czasem. Możesz tego nie zauważyć, ba - nawet na
                                                pewno tego nie zauważysz, bo zazwyczaj nikt się do tego nie przyzna, ale ten
                                                ktoś może potem brać w dalszej części dyskusji pewną poprawkę. Zresztą nie ma
                                                co teoretyzować - przywołajmy tę sytuację, od której wszystko się zaczęło.
                                                Żadne z nas nie chce oczywiście w żaden sposób urazić czy zirytować drugiej
                                                osoby. Wyniknęła jakas tam różnica zdań, co do której trochę się nie potrafimy
                                                porozumieć, pojawiło się troszkę tam emocji. Rozumiem, że chciałaś dodać do
                                                rozmowy odrobinę humoru (zdanie, przypominam, nie miało znaczenia
                                                merytorycznego), ale w tych okolicznościach normalną koleją rzeczy zostaje to
                                                przeze mnie inaczej odczytane - raczej jakoton protekcjonalny, sarkastyczny,
                                                chcący 'zgasić' i niewiele więcej. „ – To co piszesz ma sens. Nigdy nie
                                                podchodziłam do tematu w taki sposób. Jeśli rzeczywiście ironia może w pewien
                                                sposób urazić rozmówcę, to zgadzam się z Tobą, że czasem nie powinno się jej
                                                stosować. Chociaż jakby przyjąć, że wyjątek potwierdza regułę, to... :) A co
                                                mają zrobić życiowi cynicy???

                                                ”Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi. Jest po 3ciej w nocy, a ja cały
                                                dzień dziś latałem, mogę mówić trochę nieskładnie :]”
                                                Jesteś pilotem??!! :)
                                                Też mam nadzieję, że rozumiem:) Moim zdaniem ze składnią wszystko w porządku.
                                                Ja np. o takiej godzinie już tylko bredzę przez sen :)

                                                ”Ależ nie ma za co, błędów jakoś nie dostrzegłem. Ja za swoje również
                                                przepraszam (nigdy nie sprawdzam :]).” – Prawie zawsze staram się przeczytać
                                                przed wysłaniem, to co napisałam. Coraz częściej zdarza mi się zrobić
                                                podstawowy błąd. Jest to chyba wynik pracy z komputerem, a w szczególności
                                                korzystania z modułu sprawdzania pisowni. Czasem, aż mnie oczy bolą, jak widzę
                                                co napisałam;)

                                                ”Fajnie, tak sobie wyobraziłem, że ktoś przeczyta temat wątku i potem kilka
                                                najnowszych naszych postów. Nijak się ma jedno do drugiego :]” – Wątek
                                                rzeczywiście ewoluuje w kierunku mało związanym z problemem almodovara5. Jednak
                                                jeszcze są osoby, które próbują „porozmawiać” z autorem. Jak myślisz, dlaczego
                                                almodovar5 nie odpowiada? Przecież był taki zdesperowany. Ciekawe też, dlaczego
                                                nikt nie włącza się do naszej dyskusji:)

                                                ”miłej nocy!” – Dziękuję, spało mi się dość kiepsko, bo pozostawałam pod
                                                wrażeniem Idiotów Triera. Drugi raz nie zdecydowałabym się obejrzeć tego filmu.

                                                Czeka mnie dziś baaaaardzo dużo pracy, ach te poniedziałki! Miłego dnia – chyba
                                                ostatniego słonecznego!
                                                • Gość: El Favorro Re: Gdzie się podział weekend? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 13:22
                                                  Cześć.

                                                  > – To co piszesz ma sens. Nigdy
                                                  > nie
                                                  > podchodziłam do tematu w taki sposób. Jeśli rzeczywiście ironia może w pewien
                                                  > sposób urazić rozmówcę, to zgadzam się z Tobą, że czasem nie powinno się jej
                                                  > stosować. Chociaż jakby przyjąć, że wyjątek potwierdza regułę, to... :) A co
                                                  > mają zrobić życiowi cynicy???
                                                  Życiowi cynicy mogą sobie dalej być cynikami, ale reszta musi o tym wiedzieć.
                                                  Mam takiego kolegę jednego, właśnie zyciowego cynika, którego cynizmy zupełnie
                                                  inaczej się odbiera.

                                                  > Jesteś pilotem??!! :)
                                                  > Też mam nadzieję, że rozumiem:) Moim zdaniem ze składnią wszystko w porządku.
                                                  > Ja np. o takiej godzinie już tylko bredzę przez sen :)
                                                  Nie. Po prostu przesunęła mi się nieco doba...
                                                  w końcu poszedłem spać o 4.50!

                                                  > – Prawie zawsze staram się p
                                                  > rzeczytać
                                                  > przed wysłaniem, to co napisałam. Coraz częściej zdarza mi się zrobić
                                                  > podstawowy błąd. Jest to chyba wynik pracy z komputerem, a w szczególności
                                                  > korzystania z modułu sprawdzania pisowni. Czasem, aż mnie oczy bolą, jak
                                                  widzę
                                                  > co napisałam;)
                                                  Spoko, mnie oczy nie bolały :] A sam nie nauczę się chyba sprawdzać swoich
                                                  wywodów

                                                  > – Wą
                                                  > tek
                                                  > rzeczywiście ewoluuje w kierunku mało związanym z problemem almodovara5.
                                                  Jednak
                                                  >
                                                  > jeszcze są osoby, które próbują „porozmawiać” z autorem. Jak myślis
                                                  > z, dlaczego
                                                  > almodovar5 nie odpowiada? Przecież był taki zdesperowany. Ciekawe też,
                                                  dlaczego
                                                  >
                                                  > nikt nie włącza się do naszej dyskusji:)
                                                  To tak zwykle chyba jest na forach. Ktoś ma wielki problem i w ogóle, dostaje
                                                  10 postów i się nie pojawia

                                                  > – Dziękuję, spało mi się dość kiepsko, bo pozos
                                                  > tawałam pod
                                                  > wrażeniem Idiotów Triera. Drugi raz nie zdecydowałabym się obejrzeć tego
                                                  filmu.
                                                  Ja również. tym bardziej, że sądzę, że to najgorszy film von Triera (a
                                                  oglądałem prawie wszystkie i bardzo go lubię)

                                                  pozdrawiam!
                                                  • Gość: Malinka von Trier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 14:24
                                                    Tylko krótko, bo praca mnie goni... Widziałeś Przełamując fale i Tańcząc w
                                                    ciemnościach? Ja nie odważyłam się tego obejrzeć, po wysłuchaniu recenzji
                                                    znajomych.
                                                    Pzdr!
                                                  • Gość: El Favorro Re: von Trier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 12:11
                                                    Tańcząc w Ciemnościach widziałem urywkami i sądzę, że dość miarodajnymi
                                                    urywkami. Na pewno jest to film pod pewnymi względami wysokiej jakości, ale
                                                    chcę sobie jednak tego oszczędzić (tyle innych w kolejce!). A Przełamując Fale
                                                    widziałem, podobał mi się mimo dość taniego zakończenia. Ale chyba nie miał aż
                                                    tak wielkiego ładunku 'sztucznego wzruszacza'. Bardziej nieswojo robiło mi się
                                                    przy Dogville.

                                                    I ja też kończę szybko, bo śniadanie mnie goni :]
                                                  • Gość: Malinka Do El Favorro - po wielkiemu cichu ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 10:24
                                                    Cześć!
                                                    Odpisuję po długiej przerwie spowodowanej różnymi dziwnymi sprawami, które
                                                    skutecznie odciągnęły mnie od kompa. Dzień też poprzestawiał mi się z nocą -
                                                    chodzę spać o 2-3 ciej. Trochę to męczące ale niestety jak na razie konieczne.
                                                    Na szczęście udało mi się wczoraj wygospodarować odrobinę czasu i obejrzeć
                                                    Drżące ciało - Almodovara. Z pewnością widziałeś i masz swoje zdanie na ten
                                                    temat:) Napiszesz co myślisz o tym filmie?;)

                                                    Co do Triera - uwielbiam Królestwo, to niesamowite poplątanie horroru i
                                                    melodramatu, Trier świetnie przechodzi od poważnych spraw do komedii.
                                                    Zastanawiam się, czy nie przejąć od niego pomysłu z akcją "Poranna bryza":)))
                                                    Może udałoby się zbliżyć do siebie klientów i pracowników firmy, z którą jestem
                                                    związana:))) Bardzo lubię też postać dr Bondo, tego od wątrobiaka - niesamowity
                                                    facet:) W ogóle film jest świetny, jak dla mnie oczywiście. Muszę go jeszcze
                                                    raz obejrzeć:)

                                                    Kończę, bo znów mnie poganiają:(
                                                    Pozdrawiam!


                                                  • Gość: el Favorro ho ho ho! Back again! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 01:54
                                                    Dzień dobry!
                                                    Drżącego ciała oglądałem kiedyś tam, chyba z połowę. I - powiem Ci - nic nie
                                                    pamiętam :] z wyjątkiem tego, że nieszczególnie mi się podobał.
                                                    A Królestwo lubię i ja. Nie dają mi tylko spokoju jakieś plotki, które kiedyś
                                                    usłyszałem, że powstały ponoć części III i IV, bez Starszej Pani. A za leniwy
                                                    jestem by sprawdzić.
                                                    Ja jednak u Larsa lubię najbardziej to, co się działo zanim zaczął trząść
                                                    kamerą.
                                                    Dziś za to obejrzałem "Oldboya" i zamieściłem swoją recenzję w wątku obok.
                                                    Ciekaw jestem czy mnie zabiją, bo nie widziałem jeszcze recenzji innej niż
                                                    dziki zachwyt, a moja taka raczej nie jest.
                                                    A ja pozdrawiam!
                                                  • Gość: Malinka Fajnie:) Odpowiedź jak błyskawica:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 16:56
                                                    Również dobry dzień:)

                                                    "> Drżącego ciała oglądałem kiedyś tam, chyba z połowę. I - powiem Ci - nic nie
                                                    > pamiętam :] z wyjątkiem tego, że nieszczególnie mi się podobał." - hi hi tak
                                                    myślałam:) Na szczęście nie tylko ja lubię ten kicz, w przeciwnym wypadku
                                                    musiałabym się mocno nad sobą zastanowić:)

                                                    "> A Królestwo lubię i ja. Nie dają mi tylko spokoju jakieś plotki, które
                                                    kiedyś
                                                    > usłyszałem, że powstały ponoć części III i IV, bez Starszej Pani. A za leniwy
                                                    > jestem by sprawdzić." - Nie słyszałam o istnieniu nowych odcinków, wiem,
                                                    tylko, że są w przygotowaniu i mam nadzieję, że pani Drusse nadal będzie
                                                    pomagać zbłąkanym duszyczkom. Chyba założę nowy post pt. Zabraniu pani Drusse
                                                    mówimy stanowcze NIE!!! :)

                                                    "> Ja jednak u Larsa lubię najbardziej to, co się działo zanim zaczął trząść
                                                    > kamerą." - niewiele znam z wcześniejszej jego twórczośći,a właściwie tylko
                                                    Epidemię. Dziwny film, "trochę" mną wstrząsnął:)

                                                    "> Dziś za to obejrzałem "Oldboya" i zamieściłem swoją recenzję w wątku obok.
                                                    > Ciekaw jestem czy mnie zabiją, bo nie widziałem jeszcze recenzji innej niż
                                                    > dziki zachwyt, a moja taka raczej nie jest." Jak to się stało, że już
                                                    widziałeś ten film??? W moim mieście są dopiero zapowiedzi! Trochę Ci
                                                    zazdroszczę tego wyprzedzenia. Filmoholikiem jesteś z racji wykonywanego
                                                    zawodu, czy to pasja poza pracą? Twoje opinie są dość szegółowe, jesteś bardzo
                                                    spostrzegawczy i wiele rzeczy zauważasz, masz też chyba dużą wiedzę na temat
                                                    filmów. Nie chcę być wścibska, jeśli to zatem zbyt osobiste pytanie, to nie
                                                    odpowiadaj.

                                                    Mam nadzieję, że zanim Ciebie zlikwidują za opinię o Oldboyu zdążysz odpisać:)
                                                    Pozdrawiam również, popłudniowo i słonecznie:)

                                                  • Gość: El Favorro Riget IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 03:04
                                                    Cześć!

                                                    Ja za to zaciekawiłem się i poszperałem w sieci - nie udało mi się niczego
                                                    znaleźć o tych kolejnych częściach, ale natknąłem się na 2 załamujące
                                                    informacje - po pierwsze w '98 umarł Ernst-Hugo Jaregard (szwedzki lekarz z
                                                    Królestwa) - nie miałem o tym pojęcia - a po drugie zrobili... remake
                                                    Królestwa, pod nazwą... Stephen King's Ghost Hospital.
                                                    Nie pytaj, sam za cholerę tego nie rozumiem...
                                                    Z wcześniejszych rzeczy Larsa trudno mi wymienić coś, co byłoby słabe. Chyba,
                                                    że liczymy Idiotów, nie przepadam za nimi. Ale Europa (aka Zentropa) jest
                                                    jednym z moich najukochańszych filmów, Element Zbrodni (durne tłumaczenie albo
                                                    ja durny) też jest piękny, Epidemia oryginalna i faktycznie dość wstrząsająca,
                                                    a Medea powalająca scenografią a i nie tylko (młody Udo Kier w zbroi na
                                                    koniu!). Medeę puścili jakiś czas temu o drugiej w nocy w TVP. Wspaniała pora,
                                                    nie ma co!
                                                    Oldboya obejrzałem na komputerze - udało mi się go zdobyć zanim się
                                                    dowiedziałem, że będzie w normalnej dystrybucji w Polsce (zachęciły mnie
                                                    komentarze po Cieszynie) i niestety tylko w ten sposób da się chyba zdobyć
                                                    naprawdę dobry film... Wypożyczalnie leżą, kina praktycznie też.
                                                    Dziękuję za słowa mile łechcące moje męskie ego :] I spieszę z odpowiedzią - to
                                                    czyste hobby i zamiłowanie, absolutnie nic więcej.
                                                    Wiesz, dodatkowo upodobanie do wymądrzania się :]

                                                    pozdrawiam!
                                                  • Gość: El Favorro Smutny dodatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 03:08
                                                    Jeszcze smutny dodatek do tego, co napisałem - zmarł nie tylko filmowy Dr
                                                    Helmer; niestety również chłopak zmywający naczynia (pamiętasz), no i niestety
                                                    starsza pani Drusse.

                                                    Ech, smutno.
                                                  • Gość: Malinka Re: Riget IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:39
                                                    Witaj!
                                                    Smutne wieści przynosisz:( Jeśli nawet Lars zdecyduje się na kolejną część, to
                                                    nie będzie już to samo, szkoda:( Poszperałam też troszkę i poczytałam o remaku
                                                    Kinga. Co się dzieje z tym facetem, nie dość, że zasypuje rynek ogromną ilością
                                                    wagonowej literatury, to jeszcze kradnie pomysły. Beznadzieja, nie lubię takich
                                                    zagrań. Zabrakło mu pomysłów, czy jak? Wersja europejska, amerykańska - to już
                                                    przegięcie! W każdym bądź razie mało oryginalne posunięcie.

                                                    "> Z wcześniejszych rzeczy Larsa trudno mi wymienić coś, co byłoby słabe.
                                                    Chyba,
                                                    > że liczymy Idiotów, nie przepadam za nimi. Ale Europa (aka Zentropa) jest
                                                    > jednym z moich najukochańszych filmów, Element Zbrodni (durne tłumaczenie
                                                    albo
                                                    > ja durny) też jest piękny, Epidemia oryginalna i faktycznie dość
                                                    wstrząsająca,
                                                    > a Medea powalająca scenografią a i nie tylko (młody Udo Kier w zbroi na
                                                    > koniu!). Medeę puścili jakiś czas temu o drugiej w nocy w TVP. Wspaniała
                                                    pora,
                                                    > nie ma co!" - jak obejrzę te, których nie widziałem, to się wypowiem:)

                                                    "> Oldboya obejrzałem na komputerze - udało mi się go zdobyć zanim się
                                                    > dowiedziałem, że będzie w normalnej dystrybucji w Polsce (zachęciły mnie
                                                    > komentarze po Cieszynie) i niestety tylko w ten sposób da się chyba zdobyć
                                                    > naprawdę dobry film... Wypożyczalnie leżą, kina praktycznie też." -w moim
                                                    mieście jest jedno tradycyjne kino, dwa biedne DKF-y i Multikino. Nie ma zbyt
                                                    wielkiego wyboru, dochodzi do tego permanentny brak czasu. Dlatego tak chętnie
                                                    czytam recenzje np. na forum, dopiero wtedy decyduję co obejrzeć:). Niestety
                                                    albo stety moim podstawowym nałogiem są książki, które też pochłaniają bardzo
                                                    dużo czasu:)

                                                    "> Dziękuję za słowa mile łechcące moje męskie ego :] I spieszę z odpowiedzią -
                                                    to
                                                    >
                                                    > czyste hobby i zamiłowanie, absolutnie nic więcej." - właśnie tego
                                                    zazdroszczę facetom. Potrafią się zdecydować na jedną rzecz, jedną pasję, jeden
                                                    sposób na życie i tego się trzymają. Kobiety najczęściej wiedzą o wszystkim po
                                                    trochu:) Nie jest to opinia poprawna politycznie i wiem, że nie brzmi najlepiej
                                                    wypowiadana przez kobietę, ale to jest tylko moje skromne zdanie:)

                                                    "> Wiesz, dodatkowo upodobanie do wymądrzania się :]" – chyba troszkę to
                                                    widać;) – tylko bez urazy:)

                                                    Pozdrawiam również i życzę bardzo miłego weekendu:)
                                                  • Gość: El Favorro Re: Riget IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:43
                                                    Fakt, dość nędzne posunięcie z jego strony. I zniechęcające wielce.
                                                    Co do kin - ja mieszkam w Warszawie i muszę przyznac że też różowo nie jest.
                                                    Iluzjon grywa fajne rzeczy, ale zazwyczaj są to tego typu starocie, które się
                                                    już widziało; Paradiso, w którym byłem raptem 3 razy, ale za każdym razem na
                                                    czymś genialnym (eXistenZ, Rok Diabła, Cień Wampira), robi z nowych rzeczy
                                                    świetną selekcję, ale efekt jest taki, że niestety leci tam w kółko to samo.
                                                    Chociaż co do "zawartości" to i tak chyba najlepsze, choć maleńkie, kino w
                                                    Warszawie. W Muranowie są same Gutki, to w sumie też dobrze. Coś tam czasem
                                                    poleci w Kulturze. I na tym właściwie koniec.
                                                    Skoncentrowania na jednym hobby nie powinnaś mi zazdrościć, bo to u mnie nie
                                                    występuje :] Trudno powiedzieć, żebym wiedział o wszystkim po trochu, czuję się
                                                    raczej często (zbyt często) jak dyletant, ale interesuję się tak samo mocno
                                                    przynajmniej jedną jeszcze rzeczą :] Fakt, że chyba lepiej poświęcić się
                                                    jednemu a dobrze, może w ten sposób byłaby z tego jakaś kasa. Ale przynajmniej
                                                    ma się dwa razy więcej przyjemności!
                                                    Ależ nie żywię absolutnie urazy. Wiem, że często jestem nieznośny mądrala. Ale
                                                    walczę z tym!

                                                    I pozdrawiam!
                                                  • Gość: Malinka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 15:34
                                                    Cześć:)
                                                    Podałeś szczegół ze swojego życia, a nawet dwa:-) Jakie odważne posunięcie!:)

                                                    Wyjeżdżam sobie na delegację, dlatego też moja odpowiedź taka krótka. Nie
                                                    chciałam żebyś pomyślał, że lekceważę Ciebie jako rozmówcę. Lepsza krótka
                                                    odpowiedź niż żadna;)

                                                    "> Ależ nie żywię absolutnie urazy. Wiem, że często jestem nieznośny mądrala.
                                                    Ale
                                                    > walczę z tym!" - godna podziwu samokrytyka:)


                                                    Pozdrawiam również i życzę samych niezapomnianych przeżyć przy oglądaniu
                                                    kolejnych filmów (i przy rozwijaniu tej drugiej pasji;))

                                                    papatki:)

                                                  • Gość: El Favorro Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 23:33
                                                    Hmm! Doceniam odpowiedź mimo braku czasu.

                                                    Czyli zamykamy dialog? Może i dobrze, bo się trochę zofftopicował :]
                                                    Ja też pozdrawiam serdecznie i życzę tego samego. A jutro mój najlepszy dzień
                                                    festiwalowy - idę na 2 filmy, mniam.

                                                    cześć!
                                                  • Gość: Malinka Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 09:54
                                                    Cześć!
                                                  • Gość: Malinka Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 10:03
                                                    Cześć!
                                                    Coś mi zżarło tekst:)
                                                    Nie spodziewałam się, że w ten sposób odbierzesz moje słowa. Jesli chcesz
                                                    zakończyć naszą konwersację, to oczywiście nic na to nie poradzę. Żałuję
                                                    jednak - ja nie widziałam powodów żeby ją przerywać.

                                                    Pozdrawiam:)


                                                  • Gość: El Favorro Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 12:31
                                                    A nie, to ja tak Cię zrozumiałem. Bynajmniej nie chcę kończyć!

                                                    Muszę kończyc, idę do kina :]

                                                    pozdrawiam!
                                                  • Gość: Malinka Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:25
                                                    Czy Ty w ogóle pracujesz?:):)
                                                    Opowiedz jak było ... w kinie oczywiście:)
                                                  • Gość: El Favorro Re: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 18:35
                                                    Ja? Pracować? hy hy hyyy
                                                    Nie, tak poważnie to nie pracuję. Jeszcze odrobinę robię coś, co można nazwać
                                                    studiowaniem.
                                                    Jak było w kinie? A w którym? :] Poczytaj sobie wątki - o każdej wycieczce do
                                                    kina piszę osobno :]

                                                    Pzodrawiam!
    • Gość: J. Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:51
      Chyba kiepsko szukasz. Ja jestem z Almodovarem od Kiki. Dzięki TV udało mi sie
      obejrzeć po nocach Wysokie obcasy, Kobiety na skraju załamania nerwowego. Cudem
      wpadłam w kinie na Matadora. Od kilku lat bezskutecznie poluję na Zwiąż mnie,
      bo okazjanalnie pojawia się w niektórych kinach (tych mniejszych). Co do
      pozostałych filmów, tych wcześniejszych to dotarcie do nich graniczy z cudem.
      Według mnie Almodovar jest jednym z nelicznych reżyserów, który kręci coraz
      lepsze filmy. Wychodząć z seansu nie myśli się ,,to było dobre, ale jego
      poprzedni film był lepszy''. To naprawdę niesamowite, ale dla mnie każdy jego
      najnowszy film jest najlepszy i po każdym boje się, że następny mnie
      rozczaruje, bo już nie moze być lepiej, a jednak. Z tego powodu współczuję
      ludziom, którzy zaczynają od Złego wychowania, bo faktycznie dla nich cofnięcie
      się do wcześniejszych filmów może być rozczarowaniem. Mimo to ja zachęcam
      wszystkich znajomych do oglądania wcześniejszych jego filmów, bo naprawdę warto.
      PS: Co do prawdziwy znawców i fanów Almodovara to chyba się mylisz. Jak byłam
      na Matadorze parę lat temu, a było to jeszcze przed sukcesem Wszystko o mojej
      matce, to sala była pełniusieńka. Raz niestety nie udało mi się wejśc na Zwiąż
      mnie, bo nie było biletów!!! (do dziś nie mogę tego odżałować).
      • urszullka coraz lepszy??? 15.09.04, 12:00
        moim zdaniem szczyt swoich umiejętności Almodovar osiągnął e Wszystko o mojej
        matce, i po zachłyśnieciu się - gradem nagród uwierzył ,że może robić filmy bez
        kobiet....dla mnie Habla con ella to dno, a złe wychowanie nic nadzwyczajnego...
      • Gość: ola Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: 212.106.158.* 09.11.04, 16:28
        sorry ale w jakiej tv?? moze ktos wie??
    • 197575a Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 16.09.04, 16:27
      Wczoraj widziałam Złe wychowanie i o to co mi się nasunęło po obejrzeniu.
      Zaznaczam ,że wyszłam pełna wątpiliwości i to uczucie towarzyszy mi do teraz.
      1. Oglądając film zastanawiałam się uporczywie nad tym ,skąd ja już znam te
      obrazy, choć przecież są jednak inne i wpadłąm na to ,że jego film to jego
      własna odpowiedź na dzieło innego reżysera - twórcy postmodernistycznego,
      niesamowitego Maga kina - Davida Lyncha. Złe intuicyjnie (jeśli to niezbyt
      abstrakcyjne) przypomina do złudzenia Mullholand Drive. No , najkrócej mówiąc,
      to takie Almodovarowskie wyznanie wiary samego Lyncha,ktore zawiera się w
      zdaniu: Sowy nie są tym czym się wydają.
      2. co z tego ,że jestem w stanie połączyć ze soba fakty, że bawię się
      aluzjami ,że łechcą one moją wyobraźnię,ze wychodzę pod wielkim wrażeniem
      scenografii, kunsztu reżyserskiego, wiem i doceniam jak diabli jego filmową
      wyobraźnię, niezwykłą zdolność operowania językiem filmowym, ale.. ponawiam
      pytanie , co z tego
      skoro
      historia mnie nie wciąga, jest od początku do końca nudna (ale w genialny
      sposób opowiedziana).
      Coś tu jest nie tak!!!!!!!!
      Ten film broni się tylko jedną bronią : magnetyzującą wręcz rolą Martineza.
      To moje zdanie.
      Porównanie do Lyncha jest trochę klimatyczne, dobrze by było , gdyby tak było.
      Ale to pewnie tylko moja wyobraźnia.
      Ale są pewne sceny w Złym , które doceniam i które sprawiają ,ze w ostatecznym
      rozrachunku ten film się zawsze jakoś obroni.
      3. I tak jest chyba z Almodovarem zawsze. Jego filmy balansują na pograniczu
      wzniosłości i kiczu, ale to je właśnie naznacza i czyni niepowtarzalnymi.
      doceniam kino autorskie, bo jest na wymarciu. Nie umiem już niestety cieszyć
      się tylko i wyłącznie z postmodernistycznej gry.
      Ja po staroświecku chcę i oczekuję , choć zapewne nie mam prawa na sens. Na
      wstrząs , na wskazanie nowej drogi,
      a tego nie dostaję.
      Kończę więc tak jak zaczęłam , pełna wątpliwości.
      • Gość: 101 na 45 Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 13:44
        a ja sciagnalem 'co zrobilam ze sobie na to zasluzylam' ... ale obejrzalem z 10
        minut jedynie- nudny ten film i wtorny wobec wczesnych watersow, nawet przez
        chwile mi sie ten film wydawal 'polski' ... mam tez 'zwiaz mnie' i chyba jest
        lepsze , na razie tak poprzewijalem ... zdjecia bardzo fajne ...
        • Gość: Marek Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 16:33
          Widziałem kilka filmów Almodovara. Może nie jestem fanem na skraju załamania,
          ale fascynuje mnie sztuka Almodovara.
    • Gość: defetysta ojejejej IP: *.centertel.pl 18.09.04, 19:38
      rotfl
      "jedyny przedstawicielu swojego gatunku" nie przyszlo Ci do glowy, ze mozna cos
      lubic bez potrzeby wyznawania?
      uwielbiam Kike, czy Wszystko o mojej matce, ale to nie znaczy, że uznam sie za
      niegodnego zycia jesli natychmiast nie obejrze calego dorobku Pedro Almodovara.
      nie popadajmy w przesade.
    • zielony_budyn Re: Almodovar-fan na skraju załamania nerwowego 09.10.04, 19:04
      No cóz, nie każdy ma dostęp do innych filmów Almodovara. Jeżeli mam okazje oglądnąc "Złe wychowanie" za 6 złoty, to nikt mi nie zabroni dyskutować nba jego temat i powiedzieć co o tym filmie sądze. To, że nie oglądałam wcześniuej jego filmów nie przeszkadza mi w powiedzeniu, ze zdjęcia były świetne, chociaż troche przesadził moim zdaniem z tym molestowanie przez księdza. Myślę, że to jedynie najazd na duchownych. I wogóle to wszystkjo było troche dla sensacji, mimoże wiem, że Almodowar lubi szokować.
    • Gość: M gdzie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 00:19
      Owszem, na pewno są tu fani. Np ja. Widzialem jego 6 ostatnich filmow i z
      wielka checia obejrzę wszystkie. Tylko GDZIE je mozna dostac, poczyczyc,
      obejrzec? Nie mam video ani kanalow satelitarnych. Zostaje tylko kino albo DVD.
      Więc?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja