Dodaj do ulubionych

Wesele - niepotrzebny film!

14.10.04, 14:52
Wesele - pytam się: po co? Co tym filmem chcemy powiedzieć? To, że jesteśmy
chytrzy na kasę i się upijamy jak wieprze?
Podobno chcemy odejść od tego stereotypu, a tym filmem Smarzowski nas pogrąża
jeszcze bardziej!
W dodatku napisy angielskie, żeby obcokrajowiec dokładnie kojarzył obraz ze
słowem.
Tfu! Przekreśłam ten film. Niczego wartościowego nie wnosi, a wręcz nam
szkodzi.

Tak samo jak idiotyczna Święta wojna i Kiepscy - nie raz spotkałam się z
opiniami ludzi spoza Śląśka - "Kurczę,
tam to chyba naprawdę jest takie zacofanie. W tych... familokach.....
(inaczej stare rudery, gdzie jednak ktoś mieszka - gdyby ktoś nie wiedział)
to już na pewno tak musi być.

Jestem mieszkanką Katowic, nie znam środowisk z familoków i im podobnych, ale
nie wydaje mi się, by jakiś nawet bardzo uwsteczniony osobnik tego kraju
chciał wejść do środka telewizora, by znaleźć tam prowadzącego!

Poluję w pociągu na Joannę Bartel, by spytać ją, dlaczego bierze udział w tym
bagnie? Aż taka kasa? Kompletna krótkowzroczność?

Powoli wracając do Wesela: Prośba to twórców - nie kręćcie czegoś, od czego
chcemy odejść. Kręćcie kino takie, za które nie będziemy się tłumaczyć
obcokrajowcom i samym sobie - że to nie w tej wsi - tu bawią się kulturalnie,
nie jak wieprze.

Lubię mocne kino i mocne sceny - ale niech to ma swój smak! Nie trzeba
pokazywać brudnego, obciętego palucha z bliska, żeby poruszyć widza. I
rzygowin.

Wiele w tym filmie jest niesmaku -na tyle za dużo, że film się popsuł, jak
filmowy bigos.

Takimi filmami Europy, drodzy tfurcy, świata nie podbijemy. Tylko
przypodobamy się prostaczkom i ludziom
o kiepskim wyczuciu smaku i poważnej krótkowzroczności.

Słucham, że taka jest prawda? Tak się "bawią" we wsiach Polskich? Zapewne
gdzieś tak. Ale nie trzeba o tym trąbić całemu światu, bo człowiek to taka
istota, co chłonie, zapamiętuje przekaz i rzadko kiedy zadaje sobie trud, aby
sprawdzać, czy tak jest naprawdę. Po co? Przecież właśnie mu podano odpowiedź
na tacy - bez wódy i kasy z Polakiem się nie dogadasz. Pięknie, powielamy
przeklęty stereotyp.

Nnno, chyba, że potem mamy zamiar się tłumaczyć, że to tylko jakiś marny
odłamek społeczeństwa, plebs, że to nie my.
Toniemy, dzięki takim filmom. Nie dziękuję za to panu Smarzowskiemu. A
propos - nie było kasy, stąd pomysł na wesele? bo jedna sala, małe koszty? No
tak.
Jednak proszę ukłonić się Magdalenie Piekorz, bo jej Pręgi też były
niskobudżetowe, ale się pięknie obroniły. Łamią tabu - że rodzina nie jest
święta.

Bo nie chodzi o to, aby nie mówić o trudnych rzeczach. Tylko tak jak w życiu -
pewne rzeczy należy przemilczeć, zwalczać, a nie kręcić o nich filmy i dawać
im rozgłos, drugie życie (oby nie!).

Albo - mówić o tych trudnych rzeczach, które budują człowieka i pokazują
dobry kierunek - w Pręgach jest nim miłość - niełatwa, niecukierkowa, więc
tym bardziej cenna.

Ogólnie więc - odradzam Wesele.
Obserwuj wątek
    • Gość: Arqu Wesele, Kiepscy i inne przyspiewki ludowe IP: 62.29.253.* 14.10.04, 17:20
      Mocny komentarz. Nie widzialem Wesela, ale zgadzam sie z Toba, ze uwielbiamy pokazywac
      to, czego tak naprawde sie wstydzimy. Czyzby to nasze "polactwo"?

      Co do slaska - zgadzam sie. Swieta wojna pokazuje przyglupa z familoka, a przeciez tak nie
      jest. Boze, dlaczego nie grzmisz, patrzac na glupote TFU-rców tego filmu.

      Chinskie przyslowie mówi: "celnie i umiejetnie uderzyc czlowieka za to, ze jest glupcem - oto
      glupota dopiero".
      Do tej pory zgadzalem sie z nim w 100%. Jednak glupota ludzka osiagnela tak wielkie rozmiary,
      ze chyba nalezaloby powolac jakis urzad ds. "spuszczania wpier..olu glupcom.
      Pozdrawiam
      • wykrywacz.klamcow Re: Wesele - niepotrzebny film! 16.10.04, 16:59
        Nie ogladalem filmu, ale z opisu wynika ze owa Polska D istnieje jedynie w glowie rezysera :/
        Swoja droga, przylaczam sie do wolania o kino ktore "mogloby byc osadzone wszedzie".
        O przyzwoite kino, ktore mowi o konkretnym czlowieku i obnaza jego dusze, jego relacje ze swiatem -
        a nie usiluje jednoczesnie sprzedawac takiego czy smakiego obrazu rzeczywistosci jako takiej.
        Filmu gdzie liczy sie przede wszystkim bohater, jego rozterki, a nie wszystko to co go otacza.

        Moze nasi rodzimi tworcy nie potrafia nic autentycznego powiedziec o ludziach ktorych opisuja i
        dlatego uciekaja sie do bleblania stereotypami na tematy ogolno-spoleczne?
        • Gość: ja Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 26.10.04, 00:39
          11 linijek napisałeś oczymś, czego nie widziałeś.
          Gratuluję.
          O to Polska właśnie.
          A co do filmu:
          W Plebani wieś wygląda inaczej, fakt. Polska w Klanie
          tez jest taka sympatyczna. A jaki fajny szpital jest
          w tym filmie z dr Burskim, którego tytułu nie pamiętam.
          Jakoś nigdy nie widziałem takiej wsi jak w Plebani,
          jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby jakiś biedak dostał
          prawie za friko nowe mieszkanie i w audotele wygrał
          samochód, który przerobił na taksówkę (przecież go
          nawet na egzminy zawodowe nie byłoby stać). Szpitala
          takiego, jak w tym filmie gdzie scenografię zasłania
          dr Burski, też jakoś nie widziałem, a miałem nieprzyjemność
          wiele innych widzieć (znajomi oglądacze twierdzą, że to
          szpital państwowy!!!).
          ).
          Wesele tymczasem jest wiarygodne. Obrzydliwe jak kraj,
          w którym żyję. Szary, nędzny, zakłamany. Fakt, Wesele
          w oczy kole, może jest lekko przesadzone, ale nie jest
          to dokument (hmm, dokument o "Arizona", o żulach z PGRów
          był bardziej dołujący).
    • Gość: Adam Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.iFiber.telenet-ops.be 19.10.04, 10:49
      tym razem na esport.
      Film tak wiernie przedstawia polskie wesele jakby byl kamera video robiony na
      zamowienie panstwa mlodych. Wszystko jest skondensowane jak w filmie jak w
      kazdym filmie ale ukazuje polska rzeczywsitosc (taka w jakie zyje 70%
      spoleczenstwa) znakomicie.

      Nawet gdybys zrobil ladna propagandowke dla zachodu o Polsce nikt ci nie
      uwierzy. Polakow zagranica jest po prostu za duzo.

      W samej Brukseli jest pare polskich knajp i dyskotek. Przejdz sie tam w sobote
      lub niedziele. Na kazdej przynajmniej jedno mordobicie, chamstwo, opilstwo w
      agresywnym stylu, brud i ubostwo. Kogo ty chcesz mamic na tym Zachodzie?

      I nie mow mi , ze Irlandczycy tez pija, bo choc wiele razy bylem w irlandzkim
      pabie (mieszkalem w irlandii) i widzialem nawalonyc ludzi to takiej degeneracji
      jak na polskich dykotekach to nigdzie nie widzialem, nie tylko picie ale i
      przemoc z tym zwiazana, chmstwo, bicie sie takie, ze krew tryska, traktowanie
      kobiet i robienie wszytkiego dla kasy.

      Nie trzeba byc w Polsce zeby tego wszystkiego doswiadczyc.

      Ostatnio przechodzielem kolo polskiej dyskoteki w Bxl. Kilku karkow trepowalo
      jak jakies zwierzeta innego Polaka. Jak lata zyje na zachodzie to nigdy takiego
      zbydlecenia nie widzialem.
      • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 19.10.04, 12:00
        Nie propagandy sukcesu, jedynie braku propagandy beznadziei.

        > Film tak wiernie przedstawia polskie wesele jakby byl kamera video robiony na
        > zamowienie panstwa mlodych.

        Coz, jesli obracasz sie w srodowisku dla ktorego to standard, to tylko zyczyc Ci szczescia.
        Nie myl jednak zachowan marginesu z tym co prezentuje ogol.
        • Gość: Adam Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.iFiber.telenet-ops.be 19.10.04, 13:36
          Jakie to ma znaczenie czy jest to czescia mojej czy twojej rzeczywistosci.
          Gdyby w ogole nie bylo, nie bylo by tej dyskusji.

          Jezeli nigdy nie byles na takim weselu, nigdy nie zaplaciles lapowy
          policjantowi, nigdy nie dostales po mordzie w pociagu lub od blokersow, to w
          ogle nie powinny ruszac cie takie obrazy jak w tym filmie mozesz to traktowac w
          kategoriach czystej rozrywki. Powinno to byc dla ciebie jak film o
          amerykanskich gangsterach z lat 30. Ale tak nie jest i dlatego tak sie
          wkurwiasz. Co chcesz pokazac na Zachodzie? ze masz okna z PCV? czy ze na
          glownej ulicy polozyli kostke? Robienie sie na kogos czym sie nie jest jest
          jeszcze bardziej zalosne niz pokazywnie prawdy.

          Jak chcesz to napisz scenariusz o uczciwych policjantach lub politykach i
          biznesmenach, moze kogos przkenasz. Tylko jakbedziesz to robil to nie zapomnij,
          ze Polska jest na 64 miescu Transparency International pod wzgledem
          najmniejszego roprzestrzenienia korupcji wyprzedzana przez prawie wszystkie
          kraje europejskie, wiele afrykanskich, latynoamerykanskich i azjatyckich. Jest
          to najgorsza pozycja od czasu kiedy sie publikuje tego rodzaju zestawienia.
          • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 19.10.04, 21:01
            > Jakie to ma znaczenie czy jest to czescia mojej czy twojej rzeczywistosci.
            > Gdyby w ogole nie bylo, nie bylo by tej dyskusji.

            No wiec widzisz, ja bardzo watpie czy jest czescia czyjejkolwiek rzeczywistosci (brne dalej, choc de
            facto nie widzialem "Wesela" a swoj sad opieram poki co na m.in. tutejszych recenzjach i innych filmach
            "spolecznie zaangazowanych").
            Widzisz, albo robimy film w ktorym liczy sie bohater a tzw. otoczenie spoleczne jest nieistotne i
            decydujemy sie na pewna jego umownosc; albo robimy film spolecznie zaangazowany w ktorym
            bohater jest pretekstem do pokazania spoleczenstwa jako takiego - ale wtedy musimy byc wobec tego
            spoleczenstwa absolutnie uczciwi i szczerzy.
            Sek w tym, ze nie widzialem jeszcze polskiego wspolczesnego filmu ktory by taki byl.
            Ale do rzeczy:

            > Jezeli nigdy nie byles na takim weselu,

            No wiec widzisz, tu mamy pierwszy zgrzyt. Bo z racji tego ze moja rodzina prowadzi firme
            fotograficzna, swego czasu bywalem stosunkowo czesto na "wiejskich weselach" jako tzw. "obsluga
            fotograficzna". Do dzis zreszta z doskoku mi sie to zdarza. I zgoda, ludzie na weselach pija, ale jak
            gleboko siegam pamiecia nie potrafie sobie przypomniec jakiejkolwiek weselnej bojki czy kogos
            spitego do nieprzytomnosci.
            Wychodzi ze albo mam naprawde niesamowitego farta (nalezaloby to chyba traktowac w kategoriach
            cudu), albo cos jest nie tak z teza ze po wiejskim weselu to sie wraca z siekiera w plecach :")

            > nigdy nie zaplaciles lapowy policjantowi,

            Nie, i nigdy nie mialem takiej propozycji. Mimo ze zdarzylo mi sie pare razy przekroczyc predkosc, na
            przyklad. Jedyny przyklad lapownictwa z jakim sie zetknalem to warszawscy kanarzy, ale to tez byl
            margines (moze jedno takie spotkanie).
            Nie twierdze ze problem lapownictwa nie istnieje, ale jakos mialem z nim malo do czynienia, choc
            bylem w sporej ilosci okazji "sprzyjajacych".
            Co wiecej, np. przy obronie dyplomu zostalem poinformowany wprost, ze nie zyczy on sobie zadnego
            "prezentu" po obronie. A moj brat ma znajomego lekarza, dla ktorego prezenty dziekczynne od
            pacjentow sa utrapieniem (nie pije, wiec ma cala baterie koniakow w domu). A potem jest ze lekarze
            biora... :/
            Jak wyzej - jesli pokazujemy problem lapownictwa, czy az tak trudno jest pokazac go uczciwie?
            Zadac sobie troche trudu by pokazac go z roznych stron, pokazac jak NAPRAWDE jest, dac widzowi do
            myslenia?

            > nigdy nie dostales po mordzie w pociagu lub od blokersow,

            Raz. Co smieszne w skrajnie "bezpiecznych" okolicznosciach (raczej dobra okolica, normalna pora itd).
            Natomiast przez pewien czas (na studiach) tulalem sie po roznych "blokerskich" okolicach, mieszkalem
            tez w poblizu (1 przystanek tramwajem) stadionu X-lecia, gdzie naprawde nie jest bezpiecznie.
            I raczej nie bylo problemu z wieczornymi spacerami.
            Co smieszne, znam jednego czy dwoch takich "blokersow", i ostatnie czego sie po nich mozna
            spodziewac to slepa agresja.

            > to w ogle nie powinny ruszac cie takie obrazy jak w tym filmie mozesz to traktowac w
            > kategoriach czystej rozrywki.

            Uwazasz migawki z zapijania sie na umor, lapownictwa, bijatyk - za rozrywke? Hmmm

            > Powinno to byc dla ciebie jak film o
            > amerykanskich gangsterach z lat 30.

            Niezupelnie, bo filmy o gangsterach z lat 30 nie aspiruja do pokazywania w szczegolach tamtejszej
            rzeczywistosci. Bazuja na pewnej umownosci potrzebnej dla konwencji filmu i tego nie ukrywaja. Sa
            kinem rozrywkowym a nie "spolecznym"

            > Ale tak nie jest i dlatego tak sie wkurwiasz.

            Wkurwiam sie, bo oczekuje albo dobrego kina rozrywkowego, albo dobrego kina zaangazowanego.
            Nie otrzymuje ani jednego (bo za duzo tam wtretow "zaangazowanych") ani drugiego (bo owe wtrety sa
            plaskie i plytkie ze az glowa boli) i po seansie w kinie czuje sie po prostu wydymany przez rodzimych
            kinotfurcow.

            > Co chcesz pokazac na Zachodzie? ze masz okna z PCV? czy ze na
            > glownej ulicy polozyli kostke?

            Nie chce niczego pokazywac na zachodzie - nie mam kompleksu panstw zachodnich.

            > Robienie sie na kogos czym sie nie jest jest
            > jeszcze bardziej zalosne niz pokazywnie prawdy.

            W swietle tego o czym pisalem powyzej, wlasnie sam okresliles film o ktorym rozmawiamy mianem
            zalosnego :"P


            > Jak chcesz to napisz scenariusz o uczciwych policjantach lub politykach i
            > biznesmenach, moze kogos przkenasz. Tylko jakbedziesz to robil to nie zapomnij,
            > ze Polska jest na 64 miescu Transparency International pod wzgledem
            > najmniejszego roprzestrzenienia korupcji wyprzedzana przez prawie wszystkie
            > kraje europejskie, wiele afrykanskich, latynoamerykanskich i azjatyckich. Jest
            > to najgorsza pozycja od czasu kiedy sie publikuje tego rodzaju zestawienia.

            To moze film o polityku-lapowniku? Ale uczciwie, szczerze, od poczatku do konca.
            Czy jest to wyrachowany dupek, czy czlowiek ktory sie w ktoryms momencie "zlamal"? Jesli dupek to
            dlaczego, jak sie stalo ze zostal dupkiem? (ale bez schematow typu "bo ojciec pil a matka byla dziwka")
            A jesli czlowiek ktorego "zlamano" to rowniez dlaczego? Jak to sie stalo kiedy pierwszy raz wzial
            lapowke, co wtedy czul, jak sie zmienial grzeznac coraz glebiej w korupcji?, jak czuje sie teraz? Czy sa
            w nim jakies przeblyski uczciwosci, czy nie, czy ma wyrzuty sumienia, czy i jak je zaglusza?
            Po prostu - kim jest skorumpowany polityk i dlaczego bierze?
            Tylko bez komunalow ze to "spryciarz ktory chce sie nachapac"

            Dlaczego nie ma takich filmow, tylko jechanie po najmniejszej linii oporu, latwe odpowiedzi na
            poziomie przedszkolaka, albo wrecz stwierdzanie "bo tak"?
            Czy naprawde tak trudno jest porzadnie nakrecic film?
            • Gość: Adam Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.iFiber.telenet-ops.be 20.10.04, 10:50
              Przykro mi ale nie mam czasu na dlugie odpowiedzi.

              Polowe mojego zycia mieszkam za granica (rozne kraje) i mam pewna perpektywe
              porownawcza.

              Jezdzac do Polski samochodem praktycznie z kazdym razem zatrzymujacy mnie
              policjanci w taki czy inny sposob probuja wymusic na mnie zaplacenie lapowki.
              Cos takiego nie zdarzylo mi sie nigdy w zadnym innym kraju na "Zachodzie".

              Trzy razy probowano mi okrasc lub ukrasc samochod. Dwa wlamania do domu.

              Zaczepki na ulicy sa normalnoscia a za pieniadze mozna miec wszystko, wystarczy
              ze je masz, albo ze ludzie mysla ze je masz, wtedy zaczyna sie
              prawdziwa "wyprzedaz" wszystkiego.

              Obecnie zyje w przecietnym duzym niemieckim miescie (przedmiescia). Mam duze
              okna bez zaluzji, z parteru widac wszystko, czesto nie zamykam drzwi a z ogrodu
              (nieogrodzony) mozna wejsc bez problemu do domu gdyz werandy nie zamykam nigdy
              (tylko gdy wyjezdzam na dluzej), mimo to nigdy nikt sie nie wlamywal.

              Jezeli w tej dzielnicy byly wlamania to robili to wlasnie Polacy, Rosjanie,
              Albanczycy.

              Trzba to pokazywac, moze ludzie sie opamietaja gdy zobacza do czego to
              prowadzi. Nie wierze ze korupcja jest spowodowane przez biede. Wystrczy
              zobaczyc ze najbardziej skorupowani s aci, kotrzy jase juz maja. Rywin poszedl
              do Michnika nie z biedy. Jest to kwestia kulturowa. W Polsce poprzez korupcje
              do pieniedzy sie dochodzi- to jest po prostu sposob na zycie.
              • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 20.10.04, 12:36
                > Polowe mojego zycia mieszkam za granica (rozne kraje) i mam pewna perpektywe
                > porownawcza.

                Co rowniez moze oznaczac, ze masz srednie pojecie o rodzimych zaleznosciach, ale o tym za chwile.

                > Jezdzac do Polski samochodem praktycznie z kazdym razem zatrzymujacy mnie
                > policjanci w taki czy inny sposob probuja wymusic na mnie zaplacenie lapowki.
                > Cos takiego nie zdarzylo mi sie nigdy w zadnym innym kraju na "Zachodzie".

                Wychodzi na to ze masz w temacie lapowek niezle doswiadczenie, ciekawe...
                Tak mi chodzi po glowie, ze czlowiek "zielony" jesli idzie o lapownictwo, pewnych "sugestii" (jak to
                ladnie ujales) po prostu nie zalapie. A moze jest tak jak ze wspomnianym przeze mnie lekarzem?
                Nie oskarzam, po prostu konfrontuje pewne swoje przemyslenia na temat korupcji.

                > Trzy razy probowano mi okrasc lub ukrasc samochod. Dwa wlamania do domu.

                Moze niezbyt fortunnie wybrales sobie okolice? Sorry, ale np. w niektorych dzielnicach Londynu czy NY
                przestepczosc bynajmniej nie jest mniejsza.
                Znowu, nie chce twierdzic ze "to Twoja wina", po prostu ja w przypadku samochodu mialem z proba
                (nawet nie kradzieza) stycznosc tylko raz. A moi rodzice uzytkuja samochody (i to raczej nie wraki
                ktore nikogo by nie skusily) od jakichs 30 lat.

                > Zaczepki na ulicy sa normalnoscia a za pieniadze mozna miec wszystko, wystarczy
                > ze je masz, albo ze ludzie mysla ze je masz, wtedy zaczyna sie
                > prawdziwa "wyprzedaz" wszystkiego.

                Znowu zaptytam - gdzie?

                > Obecnie zyje w przecietnym duzym niemieckim miescie (przedmiescia). Mam duze
                > okna bez zaluzji, z parteru widac wszystko, czesto nie zamykam drzwi a z ogrodu
                > (nieogrodzony) mozna wejsc bez problemu do domu gdyz werandy nie zamykam nigdy
                > (tylko gdy wyjezdzam na dluzej), mimo to nigdy nikt sie nie wlamywal.

                Podobnie jak moje wujostwo na przedmiesciach Warszawy. Kwestia okolicy. Wszedzie znajdziesz
                miejsca przepelnione uczciwoscia i takie ktore sa pelne przestepstwa. Jesli z lepsiejszej niemieckiej
                dzielnicy trafiasz na menelska Prage, to trudno sie dziwic ze masz takie a nie inne wrazenia.

                > Trzba to pokazywac, moze ludzie sie opamietaja gdy zobacza do czego to
                > prowadzi. Nie wierze ze korupcja jest spowodowane przez biede. Wystrczy
                > zobaczyc ze najbardziej skorupowani s aci, kotrzy jase juz maja. Rywin poszedl
                > do Michnika nie z biedy. Jest to kwestia kulturowa. W Polsce poprzez korupcje
                > do pieniedzy sie dochodzi- to jest po prostu sposob na zycie.

                To teraz ja zadam pare pytan.
                Czy masz wytlumaczenie skad sie wzial ten, jak to okresliles, "sposob na zycie"?
                Czy moze film podejmuje probe wyjasnienia tego fenomenu?
                Nie, film po prostu pokazuje schemat (jest pogon za kasa bo tak), i schematyczne rozwiazanie pt.
                rozwalamy Audi lopata. Wybacz, ale jest to schemat na poziomie przedszkolaka, a rozwalanie lopata
                drogiego samochodu jest nie tyle heroiczne co po prostu smieszne.
                Nie, nie dlatego ze uwazalbym ze "och, jak tak mozna, tyle pieniedzy". Po prostu rozwiazanie pewnych
                uwarunkowan czy odciecie sie od takiego schematu bycia wymaga innych srodkow niz prosta agresja.
                Na czystej negacji daleko nie zajedziesz, chyba ze masz aspiracje bycia Lepperem. Chyba wole
                pazerniaka na kase niz Leppera.
                Z jednej strony np. krytykujesz "swojski system wartosci", a zarazem - masz dom na przedmiesciach
                duzego miasta - rozumiem ze cos a'la willa, jezdzisz samochodem (pewnie przyzwoitej klasy) - wiec
                albo powinienes to (w mysl przeslania filmu) rozwalic i spalic, albo wychodzi na to ze prezentujesz
                dokladnie ten sam "swojski system wartosci" Zaczynasz juz lapac pewne niuanse czy tlumaczyc dalej
                dlaczego uwazam rozwalanie Audi za smieszne?

                Scena rozwalania Audi swiadczy po prostu o koszmarnej niedojrzalosci rezysera. O ironio, wynika z
                tego dosc mocna przeslanka ze to on (czy jego bohaterka z lopata) bedzie de facto bardziej podatna na
                korupcje niz np. ja - dospiewaj sobie sam dlaczego.


                Jako temat do przemyslen:
                Jakis czas temu w "Duzym Formacie" byl artykul o "mrowkach" szmuglujacych ze wschodu paliwo.
                Sprzedawali je wprost pod ratuszem pewnego miasteczka. Policja reagowala slabo, z dwoch powodow:
                po pierwsze bylo to dosc skomplikowane prawnie, a po drugie... w momencie gdy uszczelniono
                granice, drastycznie wzrosla przestepczosc. Bo ludzie musza przezyc a bezrobocie jest bardzo duze w
                tych okolicach, i raczej nie zanosi sie by znalezli sobie prace we wlasnym zakresie
                Rozsuplanie takiego wezla wymaga dosc glebokich rozwiazan systemowych.

                Powtarzam - jesli juz ktos aspiruje do pokazania pewnych rzeczy, to niech zrobi to dobrze, a nie na
                poziomie przedszkolaka. Moze rozwalanie Audi jako recepta na problemy zadowoli polinteligentnego
                konsumenta McDonalda (jesli mamy siegac do stereotypow :"P), ale u sredniorozwinietego Kowalskiego
                budzi usmiech politowania.
                • wykrywacz.klamcow dopisek 20.10.04, 12:44
                  No coz, komentarze w linku ktory podales znowu na poziomie przedszkolaka nie rozumiejacego
                  pewnych zaleznosci. Obozy pracy, hehe. Jakby to mialo byc rozwiazaniem, to byle ZSRR albo Chiny
                  bylyby oaza spokoju i praworzadnosci...

                  Wiesz, ja mam swoje przemyslenia nt. przestepczosci czy korupcji. Od filmu oczekuje poziomu
                  conajmniej tak dobrego jak to do czego sam doszedlem - jakiejs inspiracji, polemiki, czegos co
                  pozwoli mi zweryfikowac swoje wnioski.
                  A tego nie otrzymuje, tylko sieczke dla ludzi ktorym nie chce sie myslec. Bue.
                  • Gość: Adam Re: dopisek IP: *.iFiber.telenet-ops.be 20.10.04, 13:53
                    Scena z samochodem nie jest odpowiedzia na to wszystko, jest tylko opisaniem
                    rzeczywistosci.

                    Nie jest posiadanie jakis rzeczy materialnych jezeli dzieje sie to bez pojscia
                    na kompromis z uczciwoscia i jakas podstawowa solidarnoscia miedzyludzka.
                    Mozesz penwe rzeczy miec posiadac uzywac ich ale ich nie ubostwiac i robic
                    wszystko zeby je osiagnac. Moje ambicje leza zupelnie gdzie indziej a pewne
                    rzeczy materialne zobylem jakby po drodze. Gdybym to wszystko stracil nie
                    stanowilo by to jakies tragedii dla mnie, moze bym chodzil "wkurzony" przez
                    jakis tydzien i tyle. Tak czy inaczej nie byly one dla mnie celem.

                    Polska to ne USA a NY to nie Warszawa. W NY zyje polowa tej liczby ludnosci,
                    ktora zamieszkuje Polske. W Polsce mieszkam w tak zwanje "bezpiecznej" dzielncy
                    i moge ci powiedziec, ze w Polsce biezpiecznych dzielnic nie ma. Mieszkajac w
                    Brukseli (studia) wynajmowalej pokoj w arabskiej (teoretycznie groznej)
                    dzielnicy i nie ma to sie nijak do centr polskich miast, nie miale tam zadnej
                    groznej sytuacji.

                    Pamietej ze jezli bedziesz zbyt nachalnie chwalil swoj kraj i agresywnie
                    reagowal na kazda krytyke, wyrzadzisz mu wieksza szkode niz pokazujac ze masz
                    dystans do pewnych rzeczy.

                    Ludzie dobrze wiedza, ze nie ma zlych ani dobrych narodow, ale jezeli w tym
                    moim jest cos nie w porzadku to tym bardziej sie to widzi, tym bardziej to boli
                    i tym bardziej sie chce to napietnowaw, pokazac, wysmiac.

                    Latwo jest siedziec w Polsce i mowic jakcy to jestesmy normalni czy wspaniali.
                    Pojedz gdziekolwiek np: wlasnie do Brkuseli. Zyje tam moze 30 tys Polakow,
                    pracuja na budowach, sprzataja, jest jednak wiele zlodzieji, handlazy
                    narkotykow i prostytutek. Gdy policja robi nalot na polskie dyskoteki zawsze
                    brygada narkotykowa ma pelne rece roboty. W caly Beneluxie sa tysiace polsich
                    prostytutek. W samym Utrechcie (pare lat temu gdy tam mieszkalem bylo
                    ich "oficjalnie" kontrakty artysteczne 300). Dla niektorych ludzi Polak kojarzy
                    sie ze zlodziejem. To wszystko w narodach, ktore tak ogolnie nic do nas nie
                    maja (historycznie) i oceniaja nas po tym jacy jestesmy, jak nas widza i jakie
                    doswiadczenia z nami maja obecnie. Trudniej jest mowic im, ze Polska jest
                    nowoczesnym krajem, takim jak kazdy inny w Europie gdy oni widza co innego,
                    codziennie na ulicy. Narazisz sie tylko na smiesznosc i politowanie. Jezli tak
                    jaest, to dlaczego w samej Brukseli jest 30 tys Polakow zyjacych jak zwierzeta,
                    wykonujacych najgorsze prace lub parajacych sie przestepczoscia lub
                    prostytucja?
                    W niedzile wystrczy isc pod kosciol polski zeby zobaczyc ta polskie
                    spoleczenstwo- smutne i straszne to zarazem. Nie chce ich krytykowac, taka jest
                    ta rzeczywistosc, ja tez stanowie czesc tego spoleczenstwa choc przez chwile
                    wydawalo mi sie, ze moge o nim zapomniec. Nie zamierzam mowic, ze nie mam z
                    nimi nic wspolnego bo jestem po studiach itp. W Polsce nie wiecej niz 15% ludzi
                    ma studia, nie mowiac juz o statusie materialnycm. Chyba te 85% bez studiow,
                    czy te 70% ktore mieszka na wsi lub w malych miasteczkach jest bardziej
                    reprezentatywne niz reszta.

                    Bruksela to miedzynarodowe miasto, w ciagu 5 minut mozesz pojsc z polskiej
                    knajpy do portugalskiej, wloskiej, finskiej, niemieckej nie mowiac juz o
                    marokanskich czy afrykanskich. Naprawde nie trzeba byc socjologiem zeby widziec
                    olbrzymie roznice.
                    • wykrywacz.klamcow Re: dopisek 20.10.04, 18:12
                      > Scena z samochodem nie jest odpowiedzia na to wszystko, jest tylko opisaniem
                      > rzeczywistosci.

                      Innymi slowy, standardowym zachowaniem na przecietnym wiejskim weselu jest rozwalanie drogich
                      samochodow lopata. Coz, chyba sie nie dogadamy, moja rzeczywistosc jest zdecydowanie inna niz
                      Twoja.

                      > Nie jest posiadanie jakis rzeczy materialnych jezeli dzieje sie to bez pojscia
                      > na kompromis z uczciwoscia i jakas podstawowa solidarnoscia miedzyludzka.
                      > Mozesz penwe rzeczy miec posiadac uzywac ich ale ich nie ubostwiac i robic
                      > wszystko zeby je osiagnac. Moje ambicje leza zupelnie gdzie indziej a pewne
                      > rzeczy materialne zobylem jakby po drodze. Gdybym to wszystko stracil nie
                      > stanowilo by to jakies tragedii dla mnie, moze bym chodzil "wkurzony" przez
                      > jakis tydzien i tyle. Tak czy inaczej nie byly one dla mnie celem.

                      Jako i dla tysiecy statystycznych Polakow. Przynajmniej tych z ktorymi sie stykam. Wiec...? Gdzie
                      rzeczywistosc o ktorej rzekomo mowi film?
                      Krecha.

                      > Pamietej ze jezli bedziesz zbyt nachalnie chwalil swoj kraj i agresywnie
                      > reagowal na kazda krytyke, wyrzadzisz mu wieksza szkode niz pokazujac ze masz
                      > dystans do pewnych rzeczy.

                      A gdzie ja nachalnie chwale swoj kraj? Podaj mi jakis cytat z takiego chwalenia, czy cos...
                      Domagam sie jedynie UCZCIWOSCI, cukrowanie mnie mierzi.
                      Hint: swiat nie jest jednoznacznie czarno-bialy.

                      > Latwo jest siedziec w Polsce i mowic jakcy to jestesmy normalni czy wspaniali.
                      > Pojedz gdziekolwiek np: wlasnie do Brkuseli. Zyje tam moze 30 tys Polakow,
                      > pracuja na budowach, sprzataja, jest jednak wiele zlodzieji, handlazy
                      > narkotykow i prostytutek. Gdy policja robi nalot na polskie dyskoteki zawsze
                      > brygada narkotykowa ma pelne rece roboty.

                      Hmmm, i to wszystko wina Polakow? A haslo "Christiana" mowi Ci cos moze? Co prawda Holandia, ale
                      po sasiedzku.
                      Zaraz odpowiesz ze och, ze to sa tylko miekkie narkotyki, wszystko legalnie itd... Terefere.

                      > W Polsce nie wiecej niz 15% ludzi
                      > ma studia, nie mowiac juz o statusie materialnycm. Chyba te 85% bez studiow,
                      > czy te 70% ktore mieszka na wsi lub w malych miasteczkach jest bardziej
                      > reprezentatywne niz reszta.

                      No dobra, to wiemy. Jakie sa recepty? Wrocmy do tematu filmu:
                      Czy w filmie "Wesele" te recepty zostaly podane? Jakie?
                      Czy pokazano chociaz zlozonosc problemu?

                      A jesli nie, to po cholere sie za to w ogole zabierano?
                      Spoko, niech bedzie film obrazujacy brud, syf, degeneracje. Ale niech pokazuje ja DOBRZE, czyli
                      UCZCIWIE, pokazujac wszelkie aspekty owej degeneracji.
                      A nie jak pogadanka dla malych dzieci.
                      • Gość: the mayor Re: dopisek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 10:29
                        "Christiania" to stare koszary wojskowe,w Copenhadze, przejte przez hippisow w
                        latach 60-tych.Nie mozna tam kupic twardych narkotykow,tylko trawke i hasz.Nie
                        ma zadnej przemocy ani zlodziejstwa,tam po prostu nie chca placic takich
                        podatkow jaki panstwo DUNSKIE chce im narzucic.COPENHAGA nie znajduje sie w
                        HOLANDII.Mam nadzieje ze reszta twojej rzeczywistosci jest,co najmniej dla
                        ciebie,blizsza prawdy.
                        • wykrywacz.klamcow Re: dopisek 26.10.04, 12:06
                          Fakt, merdnela mi sie Kopenhaga z Amsterdamem, moj blad.
                          Co nie zmienia wymowy mojego postu - trawka i hasz to jednak narkotyki. Miekkie, twarde, bez
                          roznicy. To troche tak jakbys mowil ze jesli ktos upija sie piwem to nie jest pijakiem.
                  • Gość: Adam Najnowsze wiadomosci IP: *.iFiber.telenet-ops.be 20.10.04, 14:49
                    info.onet.pl/996592,12,item.html
                    3 punkty na 10 oznacza ze , że korupcja ma tam
                    charakter "endemiczny", "ogałacając" te kraje z ich potencjału.

                    Polska ma cale 3.5 i jest juz na 67 miejscu. Lista objemuje 146 krajow.
                    Wyprzedz nas wiel krajow trzeciego swiata (Afryka, Ameryka Poludniowa, Azja).

                    I jak tu mozna mowic ze wszystko jest w porzadku i tak jak gdzie indziej.

                  • Gość: zuzia Re: dopisek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 12:55
                    oj przeoczyłam ten post...

                    Od filmu ocze
                    > kuje poziomu
                    > conajmniej tak dobrego jak to do czego sam doszedlem - jakiejs inspiracji,
                    pole
                    > miki, czegos co
                    > pozwoli mi zweryfikowac swoje wnioski.
                    > A tego nie otrzymuje, tylko sieczke dla ludzi ktorym nie chce sie myslec. Bue.


                    ale chyba nawet nie chce mi sie komentować. zaczynam podejrzewać że jesteś
                    jasnowidzem. nie widziałeś filmu ale wiesz że to sieczka...

                    jesli ten film nie da ci do myslenia, to przepraszam ale uznam że jesteś po
                    prostu tępym, nie wrażlwym osobnikiem.
                    • wykrywacz.klamcow Re: dopisek 26.10.04, 22:24
                      > jesli ten film nie da ci do myslenia, to przepraszam ale uznam że jesteś po
                      > prostu tępym, nie wrażlwym osobnikiem.

                      Obiecuje ze obejrze i zdam relacje :"P
                      BTW, jest punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, innymi slowy to co Tobie daje do myslenia dla
                      mnie moze byc na poziomie przedszkola (mam tak np. z "zlym wychowaniem" - dla mnie banalny,
                      mialki i kiczowaty, wielu sie nim zachwyca).

                      Obacze i wtedy dopowiem cos jeszcze.
                • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 10:48
                  > znowu odchodzimy o rozmowie o filmie?

                  z toba to rozmowa jak ze ślepym o kolorach. przecież nie widziałeś filmu. nie
                  uważasz że to głupota z twojej strony??

                  a film niestety jest odzwierciedleniem polskiej rzeczywistości. tak, tak, to
                  boli, tez bym wolała żeby tak nie bylo, ale jest. wystarczy wyjechać poza
                  warszawke panie wykrywacz kłamstw. taka jest ta polska (nie mówię że wszyscy i
                  wszędzie) i dlaczego o tym nie mówić? dlaczego nie wytykać wszeobecnej
                  korupcji, pijaństwa etc...też wolałabym oglądać inna polskę ale chba jeszcze
                  trochę muszę na to poczekać.
                  • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 25.10.04, 12:29
                    > z toba to rozmowa jak ze ślepym o kolorach. przecież nie widziałeś filmu. nie
                    > uważasz że to głupota z twojej strony?

                    Postawilem teze, ze poza prostymi schematami niczego tam nie ma.
                    Jak na razie nikt tej tezy nie obalil, a moj ostatni adwesarz po moich pytaniach, czy film poza prostym
                    stwierdzeniem "Polacy kradna i pija" pokazuje cos jeszcze, rozplynal sie i zniknal.

                    a film niestety jest odzwierciedleniem polskiej rzeczywistości. tak, tak, to
                    > boli, tez bym wolała żeby tak nie bylo, ale jest. wystarczy wyjechać poza
                    > warszawke panie wykrywacz kłamstw.

                    Pochodze z prowincji, okolice "Polski B". Nie moge potwierdzic schematu o ktorym mowa.
                    No mam farta, mam farta.

                    > taka jest ta polska (nie mówię że wszyscy i wszędzie) i dlaczego o tym nie mówić?

                    Widzisz, gdybys przeczytala uwaznie to co pisalem, zorientowalabys sie ze nie neguje samego
                    powstania filmu, tylko uwazam, ze skoro powstaje film ktory aspiruje do mowienia o takich rzeczach,
                    powinien zostac zrobiony dobrze. Na podstawie tego co slysze o tym filmie, smiem watpic czy tak jest.

                    Ponawiam pytanie - czy poza banalnym stwierdzeniem "w Polsce jest pijanstwo i korupcja" film wnosi
                    cokolwiek innego? Moze to ze nalezy "stary porzadek" lopata? Brawo! Wpadl na to juz swego czasu
                    Lenin, nie mowiac np. o Robespierre :")
                    A cos bardziej odkrywczego?

                    > dlaczego nie wytykać wszeobecnej korupcji, pijaństwa etc..

                    Bo z samego wytykania nic nie wynika. Zwlaszcza jesli idzie sie po linii oczywistosci.
                    Czy film pokazal jakies nowe, ciekawe spojrzenie na korupcje, pijanstwo? Jakie? W jaki sposob?

                    > też wolałabym oglądać inna polskę ale chba jeszcze trochę muszę na to poczekać.

                    Tlumacze n-ty raz. Nie chodzi o pokazywanie innej Polski, tylko o pokazywanie ktore cos wnosi do tego
                    obrazu. Z tego co pisze sie chocby w tym watku (odnosze sie do wypowiedzi tych ktorzy widzieli film),
                    mamy przerysowany obraz, ktory niczego odkrywczego nie wnosi. Dlatego zastanawiam sie - po co?

                    Szczerze mowiac, mysle ze rownie ciekawym (jesli nie ciekawszym) jak korupcja czy pijanstwo jest
                    temat intelektualnej mialkosci wspolczesnych rodzimych tworcow (z nielicznymi wyjatkami). Moze o
                    tym zrobic film?
                    • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 13:16
                      > ze skoro powstaje film ktory aspiruje do mowieni
                      > a o takich rzeczach,
                      > powinien zostac zrobiony dobrze.

                      To ma być żart??? Skąd wiesz jak film został zrobiony? Naiwny jestes widać
                      skoro ślpo wierzysz w to co mówią inni.
                      Wiesz, z całym szacunkiem ale nie uważam za sensowne duyskutowanie o filmie z
                      osobą która tego filmu nie widziała, bo to BEZ SENSU. Idź do kina a potem
                      porozmwaiamy.

                      Ps. Abstrahując od wszystkiego, zapewniam cię że film został zrobiony dobrze, a
                      nawet bardzo dobrze. Rozumiem, że może się nie podobać i szanuję to, ale wierz
                      mi, zrobiony został dobrze :-)

                      Pozdrawiam cieplutko.
                      • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 25.10.04, 13:53
                        > Ps. Abstrahując od wszystkiego, zapewniam cię że film został zrobiony dobrze, a
                        > nawet bardzo dobrze. Rozumiem, że może się nie podobać i szanuję to, ale wierz
                        > mi, zrobiony został dobrze :-)


                        No wiec moze Ty bedziesz w stanie odpowiedziec mi na pytanie - co wynioslas z filmu czego nie
                        wiedzialas/znalas przed jego obejrzeniem?
                        Cos co dalo Ci do myslenia?

                        Pytam i pytam i nikt mi nie chce odpowiedziec - dziwisz sie ze wyciagam z tego wniosek o mialkosci
                        filmu?
                        • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 14:18
                          No wiec moze Ty bedziesz w stanie odpowiedziec mi na pytanie - co wynioslas z f
                          > ilmu czego nie
                          > wiedzialas/znalas przed jego obejrzeniem?
                          > Cos co dalo Ci do myslenia?

                          wiesz, tak generalnie to wydaje mi się że niewiele jest filmów które mówią o
                          czymś o czym nie wiemy i co jest odkrywcze (pomijam tu science fiction).
                          mnie osobiście podobało się, że reżyser w brutalny, przerysowany i
                          karykaturalny sposób pokazuje polską rzeczywistość. jak dla mnie, film jest
                          swoistą prowokacją która zmusza do dyskusji o naszym społeczeństwie. i jak
                          najbardziej skłania do myślenia dokąd to wszystko zmierza....
                          a ponadto warto go zobaczyć ze względu na świetną grę aktoską Mariana
                          Dziędziela.
                          polecam tobie ten film, być może zmienisz zdanie po obejrzeniu.

                          pozdrawiam
                          • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 25.10.04, 14:40
                            > wiesz, tak generalnie to wydaje mi się że niewiele jest filmów które mówią o
                            > czymś o czym nie wiemy i co jest odkrywcze

                            No coz, pomijajac kino typowo rozrywkowe (Wesela bym tu nie zaliczyl, chyba ze ogladanie pijanstwa i
                            zlodziejstwa jest dla kogos zabawne), to wlasnie tego oczekuje od filmu.
                            Nawiasem mowiac, filmy S-F potrafia byc przepotwornie wtorne. Mozna mowic o banalach w odkrywczy
                            sposob (np. w "Miedzy slowami"), mozna wymyslec historie dla ktorej liczy sie to co pomiedzy
                            bohaterami - i ukazanie tych relacji jest swego rodzaju "odkrywcze" (np. "Powrot"), mozna w niebanalny
                            sposob przedstawic wlasne przemyslenia na tematy rozne ("koyaanisquatsi", "hazard, gods and lsd"),
                            mozna... wiele mozna.
                            Takich filmow poszukuje. Albo rozrywki na przyzwoitym poziomie ("Chicago", "Gra", "Shrek" etc.)

                            Obawiam sie, ze w "Weselu" nie znajde echa zadnego z wymienionych filmow.
                            Uwazam tak miedzy innymi dlatego:

                            > mnie osobiście podobało się, że reżyser w brutalny, przerysowany i
                            > karykaturalny sposób pokazuje polską rzeczywistość.

                            Rzeczywistosc rodem z SuperExpressu czy kolorowych tygodnikow.
                            Czy swiat opisany w "weselu" to Twoja rzeczywistosc? Jestes skorumpowana, gonisz wylacznie za kasa,
                            zapijasz sie do nieprzytomnosci? Czy zachowuja sie tak Twoi bliscy, znajomi? A jesli nie, to czemu
                            mowisz ze to "Polska rzeczywistosc"?

                            Zrobmy quizz wsrod bywalcow tego forum - ilu z forumowiczow zapija sie w sztok na roznego rodzaju
                            imprezach, ilu bierze lapowki, ilu nie obchodzi nic poza kasa. Jak szacuja, ilu ich znajomych zachowuje
                            sie taki sposob? Ciekaw jestem wynikow takiej ankiety.
                            (Uscislam - daleko mi do stwierdzen ze Polacy sa swieci, chcialbym jednak dociec na ile obraz
                            przedstawiony przez rezysera jest prawdziwy)
                            • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 15:34

                              Rzeczywistosc rodem z SuperExpressu czy kolorowych tygodnikow.
                              > Czy swiat opisany w "weselu" to Twoja rzeczywistosc? Jestes skorumpowana,
                              gonis
                              > z wylacznie za kasa,
                              > zapijasz sie do nieprzytomnosci? Czy zachowuja sie tak Twoi bliscy, znajomi?
                              A
                              > jesli nie, to czemu
                              > mowisz ze to "Polska rzeczywistosc"?


                              nie, nie jestem pijaczką, nie daję łapówek i nie gonię wyłącznie za kasą. ale
                              to nie znaczy że taka rzeczywistość w naszym kraju nie istnieje. obwaiam się że
                              isnieje. nawet jeśli nie do końca dotyczy ciebie czy mnie.

                              ponadto uważam że ta dyskusja to absurd. twierdzisz że film nie jest dobry ale
                              go nie widziałeś. uważasz że to mądre?

                              pozdrawiam cieplutko.

                            • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 15:49
                              widzisz, ja uważam że film jest dobry, dobrze zrobiony, ciekawie zmontowany.
                              że wytyka słabostki naszego społeczeństwa w brutalny i dosłowny sposób. nie mów
                              mi, że taka rzeczywistość nie isntieje. prosty przykład. ostatnio przyjechał do
                              mnie znajomy z francji, po raz pierwszy w polsce. wiesz czym najbardziej był
                              zszokowany? ilością komplenie pijanych osób na ulicach miasta w srodku dnia
                              (mieszkam w warszawie a nie w umownej wiosce na wschodzie polski).
                              twierdzisz że korupcja nie isnieje? może w twoim idealnym świecie. mnie na
                              przykład nie zoperowano któregoś pięknego dnia, gdyż nie dałam łapówki panu
                              ordynatorowi (o czym dowiedziałam się jakiś czas później).
                              wiesz ja też bardzo chciałabym aby świat przedstawiony w 'weselu' nie isntiał
                              ale istnieje i ma się świetnie.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 25.10.04, 19:16
                                Znow odsylam do moich pierwszych postow. Mowie bardziej o cechach rodzimego kina a nie tym filmie
                                konkretnie. Ten film IMO ma spore szanse wpasowac sie w te cechy - braki warsztatu (nie mowie tu o
                                oeratorce czy grze aktorskiej), brak szacunku do widza, traktowanie go jak polglowka.

                                Wspomnialas, ze nie zapijaczasz sie na imprezach, nie jestes skorumpowana, nie gonisz wylacznie za
                                kasa. Rozumiem, ze o srodowisku w ktorym sie obracasz masz podobne zdanie? Bo ja moge o sobie
                                powiedziec cos podobnego - o swoich znajomych rowniez, w kazdym razie nie zaobserwowalem takich
                                syndromow w naszych kontaktach. Co ciekawe, sadzac z tego co mowil, Adam ktory tak ostro
                                wypowiadal sie ze to typowa Polska rzeczywistosc, rowniez nie wpisuje sie w ten schemat (a w kazdym
                                razie watpie by to potwierdzil).

                                Podejrzewam ze cos podobnego powiedzieliby rowniez inni forumowicze
                                Wyjsc jest kilka
                                - albo jestesmy potwornie zaklamani (cos w stylu "drzazge widzisz a belki nie zauwazasz")
                                - albo pewne patologie traktujemy w swoim srodowisku jako norme (czy cos takiego przemknelo w
                                filmie? Taka dwulicowosc?) przy czym tu rowniez pojawia sie problem zaklamania
                                - albo nie do konca to co pokazuje film jest az tak powszechne jak sie tu mowi.

                                Inaczej musielibysmy uknuc teorie spiskowa w mysl ktorej wszystko co zle jest wina "onych" (masonow,
                                zydow, cyklistow, etc.)
                                Sczerze mowiac, ja przede wszystkim obserwuje krytykanctwo-plotkarstwo. Ilez to razy slyszalem o
                                tym jak to ktos "musial dac w lape i zalatwic na lewo bo inaczej by sie nie udalo" po czym przy
                                dokladniejszym przycisnieciu plotkarza okazywalo sie ze mu sie po prostu w glowie roi z zazdrosci.
                                Znowu, nie chce mowic ze w naszym kraju jest pieknie, swietnie, a Polacy to wzor cnot z uczciwoscia na
                                czele.
                                Tyle ze domagam sie pokazania czegos glebiej pod schematem "Polacy to zapijaczeni zlodzieje i
                                kombinatorzy". Bo ja nie widze zapijaczonych zlodziei. Raczej szarych zmeczonych ludzi ktorzy usiluja
                                radzic sobie w zwariowanych czasach.

                                Swoja droga, wlasnie za szczerosc lubilem filmy Barei. Bo pokazywal ludzi kobinujacych, ale pokazywal
                                tez kontekst tego kombinowania, pokazujac ze sa to ludzie tacy jak kazdy inny - ze bohaterem filmo
                                wlasciwierownie dobrze moze byc nasz sasiad czy sasiadka.
                                Czy masz takie samo wrazenie gdy ogladasz "Wesele"? Czy mozesz powiedziec: "tak to film o mnie, o
                                moich znajomych, o swiecie z ktorym sie stykam na codzien"?
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 26.10.04, 11:21
                                    Tam gdzie dziala Dialog potrafi byc lepszy :"P
                                    A serio w wiekszosci miast i miasteczek nie ma problemu z Neostrada, do tego w miasteczkach gdzie
                                    dziala kablowka zwykle jest nietepsowy dostawca.
                                    Dobre kilka lat temu mowilo sie o pewnej wioseczce (nie pomne nazwy, niestety, dawno to bylo) ktora
                                    wojt po prostu skablowal i podpial do stalego lacza.
                                    Moj cioteczny brat (syn rolnikow, mieszkajacych na wsi) mial wypasiona Amige dlugo dlugo przed tym
                                    zanim czegos takiego dochrapalem sie ja (miasto, rodzice wlasciciele dobrze prosperujacej "prywatnej
                                    inicjatywy").

                                    Twoje pytanie dobrze oddaje to czego sie czepiam w rodzimym kinie - pokutuja przesady i jako
                                    terazniejszosc traktuje sie rzeczy ktore mialy miejsce kilka-kilkanascie lat temu.
                                    Swiat sie zmienia, Polska wies rowniez.
                                • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 12:28
                                  dzień dobry,

                                  już się troche pogubiłam i nie wiem o co ci chodzi.
                                  > Ten film IMO ma spore szanse wpasowac sie w te cechy - braki warszt
                                  > atu (nie mowie tu o
                                  > oeratorce czy grze aktorskiej), brak szacunku do widza, traktowanie go jak
                                  polg
                                  > lowka.

                                  ciekawe. a co rozumiesz przez braku warsztatu? jak laik nie znający warsztatu
                                  filmowego może mówić o braku warsztatu?
                                  brak szacunku do widza???? a skąd ten wniosek? przeciez nie widziałeś filmu. ja
                                  wcale nie czuję że reżyser nie ma do mnie szacunku a tym bardziej nie czuję się
                                  półgłówkiem.

                                  To że JA czy TY nie zapijaczam się na imprezach nie znaczy że taki świat nie
                                  isnieje. Film jest prowokacją. Nie rozumiesz bo nie widziałeś.


                                  > Bo ja nie widze zapijaczonych zlodziei

                                  szczęściarz z Ciebie, bo ja widzę codziennie jadąc tramwajem z Pragi do
                                  Centrum. Zapraszam do stolicy.

                                  > Tyle ze domagam sie pokazania czegos glebiej pod schematem "Polacy to
                                  zapijacze
                                  > ni zlodzieje i
                                  > kombinatorzy".

                                  Zobacz film a potem się wypowiadaj o tym czy jest to tylko film o zapijaczonych
                                  gębach czy dostrzegasz tam coś więcej. Nie dostrzegasz bo nie widaziałeś. ja
                                  dostrzegam.

                                  > Czy masz takie samo wrazenie gdy ogladasz "Wesele"? Czy mozesz
                                  powiedziec: "tak
                                  > to film o mnie, o
                                  > moich znajomych, o swiecie z ktorym sie stykam na codzien"?

                                  sugerujesz że film jest dobry tylko wtedy gdy można powiedzieć że jest o mnie,
                                  o moich znajomych itp....?????
                                  to absurd.
                                  dla przykładu. uwazam że film 'siedem' jest bardzo dobrym filmem z wielu
                                  powodów. ale broń boże nie utożsamiam się z postaciami z tego filmu. i
                                  bynajmniej nie jest to tez film o moich znajomych czy bliskim mi świecie. ale
                                  nie neguję że taki świat też isnieje.

                                  wydaje mi się że twój problem polega na tym że z jakiegoś powodu czujesz się
                                  filmem 'wesele' osobiście dotknięty i odebrałeś go zbyt dosłownie jako atak na
                                  polską wieś. a zupełnie nie o to w tym wszystkim chodzi. to atak na polskie
                                  zakłamanie, korupcję, ślepą miłość do pieniądza, nieposzanowanie podstawowych
                                  wartości.
                                  no ale oczywiście....musiałbyś zobaczyć film żeby to zrozumieć. ale ty z
                                  niewiadomych mi powodów wolisz trzymać się stwierdzenia że to film wyłącznie o
                                  zapijaczonych gębach.
                                  trudno, nie zamierzam cię przekonywać żebys poszedł do kina.

                                  pozdrawiam.
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu 26.10.04, 12:54
                                    > ciekawe. a co rozumiesz przez braku warsztatu? jak laik nie znający warsztatu
                                    > filmowego może mówić o braku warsztatu?

                                    Mowiac o braku warsztatu mowilem o braku czegos do powiedzenia i umiejetnosci pokazania tegoz -
                                    to jest dominujacy mankament polskiego kina

                                    > To że JA czy TY nie zapijaczam się na imprezach nie znaczy że taki świat nie
                                    > isnieje. Film jest prowokacją. Nie rozumiesz bo nie widziałeś.

                                    Khem, przed chwila mowilas ze to sama rzeczywistosc, typowa dla Polakow. Dla mnie nie, dla Ciebie
                                    nie, wiec dla kogo typowa? Postawilem na poczatku teze ze film dotyczy marginesu. Teze te
                                    podtrzymuje.

                                    > szczęściarz z Ciebie, bo ja widzę codziennie jadąc tramwajem z Pragi do
                                    > Centrum. Zapraszam do stolicy.

                                    O, to czemu nie zadzwonisz po policje i nie pokazesz ich palcem?
                                    Czemu?

                                    BTW, od 8 lat mieszkam w stolicy, bylo o tym wyzej.

                                    >
                                    > Zobacz film a potem się wypowiadaj o tym czy jest to tylko film o zapijaczonych
                                    > gębach czy dostrzegasz tam coś więcej. Nie dostrzegasz bo nie widaziałeś. ja
                                    > dostrzegam.

                                    Tylko do tej pory nie powiedzialas CO dostrzegasz. Mimo ze pare razy o to pytalem. Hmmm.

                                    sugerujesz że film jest dobry tylko wtedy gdy można powiedzieć że jest o mnie,
                                    > o moich znajomych itp....?????
                                    > to absurd.
                                    > dla przykładu. uwazam że film 'siedem' jest bardzo dobrym filmem z wielu
                                    > powodów. ale broń boże nie utożsamiam się z postaciami z tego filmu. i
                                    > bynajmniej nie jest to tez film o moich znajomych czy bliskim mi świecie. ale
                                    > nie neguję że taki świat też isnieje.

                                    oooo, widzisz. Tyle ze siedem jest o czyms innym niz o "amerykanskim spoleczenstwie w krzywym
                                    zwierciadle".
                                    Znow odsylam do postow powyzej, gdzie mowilem czego oczekuje od kina (dobrejl rozrywki lub
                                    dobrego filmu do myslenia). Siedem akurat darze srednia sympatiia, dla mnie jest dosc slaby.
                                    Ale ciezko mu zarzucic jechanie na stereotypach, np. otylych amerykanow.

                                    > wydaje mi się że twój problem polega na tym że z jakiegoś powodu czujesz się
                                    > filmem 'wesele' osobiście dotknięty i odebrałeś go zbyt dosłownie jako atak na
                                    > polską wieś. a zupełnie nie o to w tym wszystkim chodzi. to atak na polskie
                                    > zakłamanie, korupcję, ślepą miłość do pieniądza, nieposzanowanie podstawowych
                                    > wartości.

                                    Nie, po prostu widzialem ostatnio w kinie tyle tandety: Tereska, Dzien Swira, Zmruz oczy, etc... ze szlag
                                    mnie trafia gdy slysze o kolejnym "zaangazowanym filmie".
                                    Postawilem teze ze na kilometr bedzie widac szablon i schemat. Jak na razie nikt nie potrafil obalic tej
                                    tezy i tyle.

                                    > no ale oczywiście....musiałbyś zobaczyć film żeby to zrozumieć. ale ty z
                                    > niewiadomych mi powodów wolisz trzymać się stwierdzenia że to film wyłącznie o
                                    > zapijaczonych gębach.
                                    > trudno, nie zamierzam cię przekonywać żebys poszedł do kina.

                                    Zwroc uwage na co zwracaja uwage widzowie - mowia o pijanstwie, korupcji, gonieniu za kasa.
                                    Powyzszy wniosek (film o zapijaczonych gebach) sam sie narzuca.
                                    Pytam n-ty raz co jest w tym filmie poza tym i oprocz stwierdzen ze to "nasza rzeczywistosc" (po czym
                                    okazuje sie ze np. nie do konca - Twoja np. nie) nie otrzymuje zadnych konkretow...
                                    Hmmm.
                                    • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 13:18
                                      > Mowiac o braku warsztatu mowilem o braku czegos do powiedzenia i
                                      umiejetnosci p
                                      > okazania tegoz -
                                      > to jest dominujacy mankament polskiego kina

                                      ja uważam że o pijaństwie w naszym społeczeństwie, KORUPCJI, nieposzanowaniu
                                      wartości należy głośno mówic i wytykać. Uważam że rezyser świetnie dał sobie z
                                      tym rade.

                                      > Khem, przed chwila mowilas ze to sama rzeczywistosc, typowa dla Polakow. Dla
                                      mn
                                      > ie nie, dla Ciebie
                                      > nie, wiec dla kogo typowa? Postawilem na poczatku teze ze film dotyczy
                                      margines
                                      > u. Teze te
                                      > podtrzymuje.

                                      byłam na wielu imprezach na których widziałam zapijaczone geby i bynajmniej nie
                                      był to margines, ale ludzie z wyższym wykształceniem, tzw. inteligencja.

                                      >O, to czemu nie zadzwonisz po policje i nie pokazesz ich palcem?
                                      > Czemu?

                                      wiesz co, nie rośmieszaj mnie z tym dzwonieniem na poliscję...

                                      a tak przy okazji, wiesz mieszkałam 5 lat za granicą, w jednym z krajów UE.
                                      jakoś nie przypominam sobie krajobrazu rodem z polski tj, zapijaczonych mord
                                      smierdzących facetów o 9 rano. u nas to norma.
                                      otwórz oczy kolego! zyjemy w kraju buraków. spójrz na pożal się boże rząd,
                                      leppera itp. dlaczego tego nie wytykać. dlaczego o tym nie mówić? nawet jeśli
                                      to margines tak jak mówisz (cieszę się że jesteś optymistą)

                                      >Tylko do tej pory nie powiedzialas CO dostrzegasz. Mimo ze pare razy o to pytal
                                      > em. Hmmm.

                                      Owszem, powiedziałam co dostrzegam. i to nie raz. albo nie czytasz, albo nie
                                      rozumiesz co czytasz albo nie chcesz rozumieć.

                                      Ale mogę raz jeszcze: dostrzegam wytykanie korupcji, pijaństwa, braku
                                      poszanowania podstawowych wartości, ślepej miłości do pieniądza i zapytanie
                                      dokąd zmierzasz polsko (a wszystko to w inteligentny i często zabawny sposób.
                                      KARYKATURALNY I PRZESADZONY). Dla ciebie to mało?

                                      >Postawilem teze ze na kilometr bedzie widac szablon i schemat. Jak na razie nik
                                      > t nie potrafil obalic tej
                                      > tezy i tyle.

                                      wierz mi szablonu to tam nie ma...to bardzo ciekawie zrealizowany film. ja
                                      twojej tezy obalać nie zamierzam, zreszta obawiam się że to niemożlwe. Idź więc
                                      do kina i sam obal tę tezę. wydajesz się być całkiem inteligentnym gościem,
                                      więc zakładam że zrozumiesz film.
                                      A teraz koniec dyskusji i do roboty!
                                      Miłego dnia.

                                      Ps. Jesli szkoda ci kasy na kino, podaj swój nr konta a przeleje ci 20 zł :-).
                                      a swoja droga ciekawe co Freud by powiedział na twój temat: nick
                                      wykrywacz.kłamców a do tego wyboldowany. Hmmmm....interesujące...


                                      • Gość: Olek Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: 195.136.39.* 26.10.04, 15:01
                                        > ja uważam że o pijaństwie w naszym społeczeństwie, KORUPCJI, nieposzanowaniu
                                        > wartości należy głośno mówic i wytykać. Uważam że rezyser świetnie dał sobie z
                                        > tym rade.

                                        Tak? A jakie uczucia mialas wychodzac z kina? Czy zastanowilas sie glebiej nad
                                        rzekomym "swietnym" ukazaniem wad polskiego spoleczenstwa, czy moze raczej
                                        wesolo chichotalas myslac "ale wiesniacy"?
                                              • Gość: zuzia Re: Czyli znowu oczekujemy propagandy sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:27
                                                według mnie reżyserowi chodziło o pokazanie że BRAK W NASZYM SPOŁECZEŃSTWIE
                                                WARTOŚCI I ZASAD (ludzie, czyż tak nie jest??? otwórzcie oczy, poczytajcie
                                                gazety). to właśnie jest clue tego filmu, a nie pijaństwo czy zepsuty bigos
                                                (jesli ktoś tylko to widzi, to znaczy że nie zrozumiał filmu).

                                                film mówi o tym w PROWOKACYJNY sposób.
                                                widzę, ze udało mu się. nawet to forum jest tego dowodem. sprowokował was do
                                                dyskusji o tym jaka ta polska jest i dokąd zmierzamy. uważam że reżyser odniósł
                                                wielki sukces! film może wam się podobać lub nie podobać ale skłania do
                                                dyskusji i myślenia.
                                                i ludzie, spokojnie, nie ma co się obrażać że ktoś ma inne zdanie.

                                                pozdrawiam wszystkich forumowiczów i tych za i tych przeciw :-)
    • Gość: Jay Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 12:54
      Gratuluję ignorancji, zacietrzewienia i poczucia wyższości. Brawo!

      Ludzie! Z tych co sie wpisali powyżej, prawie nikt nie obejrzał tego filmu!
      Litości!

      Twierdzenie, że ten film przedstawia wykrzywione wyobrażenie o rzeczywistości
      to mniej więcej tak, jak twierdzić że Picasso miał okropną wadę wzroku bo
      malował takie nierzeczywiste portrety. Albo skrytykować Wyspiańskiego, że
      przecież chochły, widma i Wernyhora nie istenieją, więc są wytworem jego
      wyobraźni.
      • Gość: El Favorro Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:04
        Czyli sugerujesz, że obraz zawarty w filmie jest tylko symbolem, tak? Albo
        jakąś przenośnią. Ale czego? Najłatwiejsza odpowiedź - polskiego społeczeństwa.
        No to w takim razie - cóż to zmienia? I tak autor mówi właśnie to i właśnie o
        Polakach. Wyjaśnisz, o co chodzi?

        Zaznaczam, że również jestem zacietrzewionym ignorantem z poczuciem wyższości,
        który nie obejrzał filmu. I jestem ciekaw zdań o nim, póki co wszyscy właściwie
        mówią to samo, Twój głos jest pierwszym sprzeciwem, nie wyjaśnionym jednak.

        Pozdrawiam!
        • Gość: Jay Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.aster.pl 19.10.04, 22:25
          Cóż, cieszę się że przynajmniej ktoś nie uznaje "jedynie słusznej"
          interpretacji w tym wątku.

          Ja bym powiedział tak - najlepiej to ten film najpierw po prostu obejrzeć. Jest
          naprawdę dziełem artystycznym, którego interpretowanie w sensie dosłownym ma
          sens... bardzo mały.

          O czym jest ten film? To społeczeństwo w krzywym zwierciadle. Nie brakuje tu
          typów spod ciemnej gwiazdy, każdy ma w głowie głównie pieniądze i aby
          zaoszczędzić trochę grosza bohaterowie ("elita") gotowi są robić rzeczy bardzo
          naganne moralnie. Ale i "plebs" chodzi tylko wkółko i dopomina się o pieniądze,
          każdy jest gotowy "przymknąć oko". Jedno wielkie kombinatorstwo...

          Niby wszystko idzie gładko i po myśli zainteresowanych, niby wszystko jest
          kwestią zapłacenia trochę więcej za "życzliwość"... Muzyka gra, są tańce i
          swawole, wszyscy są beztroscy i "szczęśliwi", ale katastrofa nieuchronnie się
          zbliża. Nie, nikt nie zginie, ale...

          Dla mnie najważniejsza jest scena z rozbijaniem pewnego cennego przedmiotu
          łopatą... I ten świt, nadchodzi nowy dzień!....

          Także dla mnie to film bardzo optymistyczny. Ale pewnie akurat to jest już
          kwestią subiektywnego odbioru. Za to film jest WYBITNY. Ode mnie w
          skali "Wyborczej" sześć gwiazdek! Ale przede wszystkim należy go najpierw
          OBEJRZEĆ. Zapiera dech w piersiach.
          • Gość: Adam Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.iFiber.telenet-ops.be 20.10.04, 11:06
            Masz w 100% racje. Film jest wibitny i byc moze jest najlepszym polskim filmem
            od dobrych 20 lat.

            Gdy zrozpaczona panna mloda rozwalala audika lopata, pewna moja kolezanka
            widzac ostateczne "zniszczenie" powiedziala, "ale do da sie jeszcze wszystko
            naprawic". W jakims sensie nawet ten tak mocny film nie wyrwal jej z tego
            swojskiego "systemu wartosci", ani na chwile. Moze po prostu by na to za slaby.

            Juz nie wiem jak to pokazac? Jedni beda mowic, ze to wszystko nieprawda i ze
            Zydzi oczerniaja Polske inni potraktuja to jako lekka komedie, ktora ich nie
            dotyczy.

            Ja spedzilem polowe mojego zycia (wiekszosc swiadomego) poza Polska, na polskim
            weselu bylem raz, nie pije alkohalu (wyjatkowa piwo - jedno, dwa) , pijany
            bylem raz w zyciu (tzn krecilo mi sie w glowie) ale uwazam, ze ten film dotyczy
            mnie jak najbardziej. Byc moze moj nauczyciel ze szkoly sredniej z Holandii,
            czy moj znajomi ze studiow w Niemczech by tego nie zauwazyli, ale ja to wiem i
            byc moze ten badylaz tez.
            • Gość: guy fawkes Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 13:24
              Uważam ten film za świetny i za POTRZEBNY, ale z jeszcze z innego powodu niż
              impuls do refleksji nad sobą jako Polakiem.
              Naprawde dawno nie widziałem polskiego filmu tak dopracowanego realizacyjnie.
              Na ogół w polskim filmie zupełnie odpuszczony jest drugi plan czyli nie ważne,
              kto zagra, w co będzie ubrany, mniejsza o rekwizyty, drobne szczegóły. Tak
              jakby twórcy albo nie umieli, albo - co uważam za większy grzech- im się nie
              chciało, bo widz i tak nie zauważy. A w Weselu drugi plan, a nawet trzeci jest
              zajebiście do perfekcji dopracowany. Każdy typas w tle jest ubrany,
              ucharakteryzowany jak trzeba, bez wpadki, wie, co ma grać i nie snuje się bez
              sensu, bo reżyser nie ogarniał sprawy. A prowadzenie aktorów - po prostu
              rewela. Taki aktor Jakubik ( gra notariusza) , którego uważałem za
              polsatowskiego pajaca, nagle gra rolę swojego życia. Po prostu szapoba. Czyli
              można. Zresztą takich przypadków jest więcej, aktorów którzy do tej pory
              trzaskali reklamówki i grali ogony w serialach, a w Weselu są prawdziwym
              odkryciem.

              Można sie kłócić o obraz Polski pokazany w Weselu ( oczywiście o ile film się
              wcześniej widziało), natomiast uważam, że ten film powinien byc instruktażowy
              dla wszystkich reżyserów-tandeciarzy-kaszaniarzy-wyrobników, jak się
              przygotowuje film, jak się prowadzi aktorów, dba o szczegóły. Po prostu jak się
              szanuje widza.

              pozdr
              • Gość: Adam Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.iFiber.telenet-ops.be 20.10.04, 14:03
                Swiete slowa, film jest profesinalnie zrobiony, super profesjonalnie. Dialogi
                sa dopracowane do perfekcji i nie maja nic z wymuszonej naturalnosci czy
                wulgarnosci "superprodukcji" Lindy i innych. Gra w drugim planie genialna,
                dodatkowo, wszystkie sceny sa zagrane z taka perfekcyjnoscia jak w filmach gdy
                szkola polska swiecila najwieksze tryumfy. Nie ma tu nic ze scen grancyh jak w
                telenowelach z lat 90 i obecnych.

                Nie myslalem, ze mozna jeszcze zrobic taki film w Polsce, milo sie tak czasem
                rozczarowac.

                Film zmusza do myslenia.

                Sa sceny nieamowicie mocne, jedna z lepszych to spisywanie umowy przez
                notariusza. Ta scena jest wrecz godna Matejki.

                Swiete slowa, swiete slowa
                • Gość: Jay Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.10.04, 17:35
                  Cóż, aż głupio się czuję kontynuując te "ochy" i "achy", zwłaszcza biorąc pod
                  uwagę tytuł wątku :-))

                  Ale ponoć widzowie za granicą nie chcieli wierzyć, że aktorzy na planie tego
                  filmu byli TRZEŹWI. Rzeczywiście, grają niesamowicie realistycznie :-)

                  Co do sceny z łopatą i audi (nie chciałem dopowiadać w swojej wypowiedzi, bo
                  zepsuję dobrą zabawę wszystkim co nie oglądali filmu), właśnie brak przesady
                  jest tu gwoździem programu. Tak, da się naprawić, ale ile to będzie
                  kosztować??? Wojnar chciał trochę grosza zaoszczędzić i co? Stracił wszystkie
                  swoje pieniądze, ziemię, a także córkę, żonę, wyposażenie mieszkania, nawet
                  psa, o palcu i dziadku już nie wspominając. I to nie za jednym zamachem. On to
                  traci etapami. Z własnej woli, raczej głupoty. I to jest zapowiedź: oni skończą
                  źle nie dlatego, że ktoś przyjdzie i ich zastrzeli, wysadzi w powietrze czy Bóg
                  wie co. Nie będzie żadnej reowlucji, bo i po co? To wszystko będzie mało
                  spektakularne, ale kompletne rozbije życie tych ludzi - stracą wszystko.

                  Ja sobie obliczałem w trakcie filmu: nowe legalne audi to według bohaterów 150
                  tys., Wojnar zaoszczędził więc 100 tys. Warto było? Chyba nie... To jest
                  właśnie ten optymizm: kombinatorstwem wszystkiego nie załatwisz. Nigdy nie
                  skończą się "nieprzewidziane wydatki", a konsekwencje nieuczciwości i tak
                  dopadną predziej czy później.
                  • Gość: Jagoda "Miałeś chamie złoty róg" IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.10.04, 21:27
                    Jeżeli prawda jest taka to nie nalezy jej ukrywac ale wlasnie pokazywac! Tylko
                    tak brutalnie przerysowana zmusi widza do zastanowienia się nad wartościami i
                    zasadami w naszym społeczeństwie. Przypuszczam że większość z nas oglądając ten
                    film pomyślała: byłem/am na takim weselu! A że to boli i razi to tylko dobrze
                    świadczy o filmie. Potrzebujemy wstrząsu. Wiedział to Wyspiański 100 lat temu
                    tworząc swoje arcydzieło i powodując powszechną konsternacje. Dziś niby czasy
                    inne, mamy niepodległość ale mentalność taka sama...Ten film nam to poprostu
                    przypomniał i stąd oburzenie "porządnych obywateli" którzy nic z tym wspólnego
                    przecież nie mają...Życze powodzenia bo za sto lat nasze dzieci przeżyją to samo.
            • Gość: monika Re: Wesele - potrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 00:11
              Potrzebny jak najbardziej! Film bardzo dobry i muszę to z przykrością przyznać
              w wielu miejscach niezwykle pasujący do polskiej rzeczywistości. Kilka dni po
              obejrzeniu "Wesela" w kinie miałam "przyjemność" uczestniczenia w wiejskim
              weselu. Panna młoda oczywiście w ciąży, plotkujące i pijane wiejskie
              towarzystwo, no i oczywiście wszechobecna kasa. Nic dodać nic ująć. Nie wiele
              różniło się od tego filmowego. Dlaczego tak wiele osób tak chętnie wypowiadało
              się o filmie, którego nie widziało? Najpierw do kina, a potem na forum.
    • Gość: nika Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 16:48
      po prezczytaniu tej opinii nie wiem czy śmiac sie czy płakać wesele może sie
      komus podobac albo nie ale to film prawdziwy żywy i doskonale zrobiony
      porównywanie go z tym tandetnym love story jakim są Pręgi to naprawdę duże
      nieporozumienie w pełni zgadzam sie że żenujące produkcje typu święta wojna nie
      są do strawienia ale Pręgi to już po prostu dno od czasu kiedy w podstawówce
      zmuszono mnie do obejrzenia Pretty woman nie widziałam takiej straszliwej CHAŁY
    • Gość: PW I tu sobaka zarita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 22:10
      A właśnie! Jak czytam te wypowiedzi typu "nie mieszajmy marginesu i ogółu",
      "polska klasy D", to dochodzę do wniosku, że ich autorzy:
      1. Żyją w nieświadomości
      2. Wstydzą się to pokazać.

      Pewnie większość z nas to grupa 2 - proszę państwa, czy nikt z Was nigdy nie był
      na takim weselu? Ja pamiętam co najmniej 3 takie wesela - i to wcale nie były
      wesela 'marginesu'. Oczywiscie, w tym filmie następuje kumulacja i nawarstwienie
      różnych sprawa, ale tak poprostu jest! Zanim powiemy, że to margines,
      rozejrzyjmy się! Wiem, że Smardzowski obejrzał przed nakręceniem tego filmu
      około 200 kaset z różnych wesel - stąd ten realizm. Wiem, że czasem ciężko w to
      uwierzyć, jeśli ktoś np. żyje w Warszawie i obraca się wsród ludzi wysokiej
      kultury - ja mam się za taką osobę... Tym niemniej, należy zdawać sobie sprawę z
      tego, że tak poprostu jest.
    • Gość: Hubi Weselna logika IP: 82.160.68.* 26.10.04, 09:08
      Wedlug twojej logiki, to wlasnie Pregow powinnismy sie dopiero wstydzic!!
      Co sobie dopiero zagraniczni pomysla,... ze przemoc w polskiej rodzinie jest
      codziennoscia, ze maltretuje sie zwierzeta, a ksieza wypytuja o szczegoly
      masturbacji...

      Moze w Weselu chodzilo wlasnie o dyskusje nad pewnymi, zachowaniami, celowo tu
      przejaskrawionymi do granic absurdu... moze chodzilo o niesmak, wywolanie
      poczucia obrzydzenia...Dlaczego tak cie to oburzylo...skoro tak malo w tym
      prawdy...

      Ogladalas Wielkie zarcie (ostatnio w TV)...co myslisz o Wlochach...
      • Gość: marcus Re: Weselna logika IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.10.04, 09:47
        Dziwne zacietrzewienie panuje w tej dyskusji, obawa przed tym jak odbiorą nas
        zagraniczni ogladacze, ale przecież ludzieee, to tylko kino, ruchome obrazki,
        to żadne sacrum i wyróżnik czegokolwiek, czasem jest to odzwierciedlenie stanu
        duchowego rezysera, a i to nie zawsze i tyle, to tylko ruchome obrazki, mozna
        je ogladać lub nie, nie trzeba sie tak podniecać, nie trzeba sie do kina
        modlić, lepiej poczytajcie jakies fajne książki, tylko żebyście potem nie
        gryxli sie ze znajomymi opowiadając sobie o nich. Pozdrawiam i życze miłego
        dnia ;-)
      • Gość: absolvent Wesele i Alternatywy 4 IP: 213.17.171.* 26.10.04, 09:51
        to świetne filmy prześwietlające nie tylko polską rzeczywistość, ale i ludzką
        naturę. Nie macie się do czego przyczepić - chcecie cenzury, to sami nie
        oglądajcie, a nie oglądaliście, to nie osądzajcie. Wolę sypatyczne mordki z
        wesela, niż na co dzień widziane gęby Dowborów, Młynarskiej, czy Czubówny
        robiących kariery z naszych podatków.
        • Gość: klapciuch Re: Wesele i Alternatywy 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 11:08
          zgadzam się z wypowiedzią Hubiego. Wesele jest "prześmiewcze" i całe kino
          śmiało się z pewnych "kawałków", a ze film jest przejaskrawiony, no nie wiem
          czy jest przejaskrawiony, Amerykanin pewnie tego nie zrozumie, taka jest polska
          rzeczywistośc, ze wszędzie kasa i łapówki, ale nikt nie pisze tu miłości, w
          końcu to miłość w tym filmie zwycięża a nie pieniądz, panna młoda ucieka w imię
          miłości do byłego narzeczonego, a matka panny młodej też wybiera miłość i
          odchodzi od męża, podejmując tę decyzję widząc jak ją zdradza mąż,
          owszem widok zapijaczonego pajaca budzi obrzydzenie, ale tak wygląda polskie
          wesele, obraz Polaka w krzywym zwierciadle.
          a swoją drogą tyle w telewizji amerykańskich i nie tylko filmów, gdzie tyle
          krwi, mordobicia i tak dalej a ile jest słodkich amerykańskich filmów, gdzie
          liczy się tylko rodzina, a to Polska raczej słynie z rodzinności, celebrowane
          są wszystkie święta w gronie rodziny, a nie Ameryka, więc co lansowanie
          krzywego czy nieprawdziwego obrazu Ameryki?

    • Gość: Agnesam Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.118.* 26.10.04, 10:54
      Wesele?? Trzeba było tydzień wcześniej pójść na wiejskie wesele to wtedy bardzo
      łatwo zrozumieć film. A tak wogóle to nie jest film dla sztywniaków, którzy i
      tak się nie potrafią bawić. A tak wogóle to proszę zwrócić uwagę że ze względu
      na tak ogromne bezrobocie wracamy do alkoholizmu i prostactwa i będzie jeszcze
      gorzej.
    • vaporetto Re: Wesele - niepotrzebny film! 26.10.04, 11:04
      Czy my na pewno widziałyśmy ten sam film ? Bo Tobie się chyba miesza co
      nieco... Jeśli "Wesele" Smarzowskiego to dla Ciebie to samo, co "Kiepscy", to
      masz chyba jakiś problem z własną kondycją intelektualną. Sorry Winnetou.
    • Gość: Bemol Wesele - niepotrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 11:08
      Erii,po co bijesz pianę.Jesteś jak oszołom z LPRu co to grzmi na puszczy.A komu
      ten film niby ma zaszkodzić? Boli, bo jest prawdziwy do szpiku kości.
      Masz mniej więcej taki tok rozumowania: zabronimy reklam piwa w TV, out-door i
      innych mediach, to spożycie go wsród młodzieży spadnie.I tu słychać śmiech -
      mój i to gromki:)
        • andulka7 Re: Widać, że niektórzy nie widzieli Undergroundu 26.10.04, 22:07
          Underground zrozumiałam. Może było mi łatwiej bo moi rodzice mieszkali w byłej
          Jugosławii kilka lat jeszcze przed wybuchem konfliktu i sporo mi opowiadali o
          mentalności narodów bałkańskich...
          A wracając do "Wesela" - kto z forumowiczów widział przed laty, bodaj
          dwudziestu jeśli nie lepiej, kultowy już dziś film Roberta Altmana "Dzień
          weselny"? To też kraj w pigułce, tyle że Stany Zjednoczone i sprzed
          ćwierćwiecza. Akcja toczy sie również w ciągu jednej doby, i też w trakcie
          wesela. Ameryka w pigułce, kondensacja, tak jak w "Weselu". Więcej, podobne
          wątki, śmiem twierdzić, że scenarzysta popełnił plagiat bo nie wierzę w to, że
          nie słyszał o filmie Altmana. I jeszcze wiecej - niedawno przypadkiem
          obejrzałam kawałek odcinka jakiegoś polskiego serialu sprzed lat (sądząc z
          ubrań, makijażu, fryzur, scenografii - lata osiemdziesiąte), tytułu nie pomnę,
          a wątki znów takie same. Wieś, wesele, tyle że panna nie w ciąży a już z
          dzieckiem, wydana za podstawionego "murzyna", a ojciec dziecka to tak jak
          w "Weselu" kamerzysta filmujący uroczystość.
          Pomysł na film nie jest więc oryginalny, przynajmniej zasadnicze wątki...
          A czy mi sie podobal? Myślałam, że nie wytrzymam owej kondensacji, chciałam
          wyjśc w połowie, dwie osoby bodaj wyszły, ale dotrwałam i nie żaluję, choć
          powtórnie już bym nie poszła. Niemniej polecam. Zwłaszcza tym którzy nie
          widzieli, a się wypowiadają, chi, chi
    • Gość: Olek Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.39.* 26.10.04, 14:54
      IMHO ten film do podgladactwo najgorszego rodzaju. Z seansu wychodzilem mocno
      zazenowany, ze ktos wpadl na pomysl zrobienia takiego filmu, bo film nie ma
      zadnych wartosci artystycznych (padackie zdjecia, padacka gra) a temat jaki
      rzekomo omawia jest potraktowany plytko i wulgarnie.
      Ciekawe ile osob wychodzilo z kina majac radoche ze moglo sobie poogladac
      wiesniakow w kinie?
    • Gość: Trutka Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.217.253.* 26.10.04, 15:46
      Przemawia przez ciebie niezla dulszczyzna, pierzmy brudy we wlasnym domu. Ten
      film zostal zrobiony po to abysmy sie zastanowili czy moze by tak czegos nie
      zmienic w swoim zyciu, zeby sie nad paroma rzeczami zastanowic. Wesele to
      dobry, wciagajacy i bardzo potrzebny film.
      Twoja wypowiedz pokazuje ze tak naprawde jestes bardzo zacofana, boisz sie
      prawdy, chcialabys ukryc zepsucie i falsz jaki mieszka w naszym kraju, zaloze
      sie ze popierasz takie beznadziejne i zacofane pogladowo partie jak np. PiS...
      Jestes zalosna, chociaz potrafisz lac wode.
      • Gość: ups.. Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 213.17.171.* 26.10.04, 16:18
        pokazuje do jakich absurdoof prowadzi jednowymiarowe postrzeganie świata (przez
        pryzmat pieniędzy i dóbr konsumpcyjnych), idzie też krok dalej niż komisja w
        sprawie Rywina, bo pokazuje wprost pewne mechanizmy (korupcjogenność), jak
        łatwo w życiu można wpaść na manowce gdy nie rozumie sie go głębiej a tylko
        polega na powierzchownych namiastkach, które od zewnątrz mają przykrywać
        wewnętrzną pustkę i zagubienie...itd, itp. bo widzisz, ten film był , tak na
        prawdę, bardzo smutny w swoim wydźwięku..taki śmiech przez łzy. A tak swoją
        drogą, to nie przykładałem się w liceum do lekcji polskiego, a wydaje mi się,
        że jak ktoś miał taki przedmiot w szkole, to powinno być dla niego oczywiste
        to , o czym teraz piszę....
        • Gość: dudu Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:52
          zgadzam się w 100 % z upsem.Przecież właśnie o to chodzi, aby pokazać polską
          gościnność, polskie wesele; zastaw się , a postaw się. Film doskonale pokazuje
          obłudę, zakłamanie, śmieszność, choć w rzeczywistości nie jest wcale śmieszny
          tylko żałosny. A żałosny z tego względu, że odziera nas z pewnego rodzaju
          godności i tak naprawdę pokazuje prawdę o nas samych. A jak wiadomo prawda w
          oczy kole.Trzeba umieć czasami pośmiać się z samych siebie.A film jest
          doskonałą analizą naszych zachowań i zmusza do refleksji nad naszą marną
          egzystencją.A wszystkim innym, którzy plwają na ten i inne filmy czy seriale
          podobnej treści polecam uważna prześledzenie hasła SATYRA (może być ze Słownika
          terminów literackich; hasła pomocnicze: groteska, absurd). WESELE- barrrrrdzo
          potrzebny film Pozdrawiam
          • Gość: Olek Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.39.* 26.10.04, 17:08
            > oczy kole.Trzeba umieć czasami pośmiać się z samych siebie.A film jest
            > doskonałą analizą naszych zachowań i zmusza do refleksji nad naszą marną

            Naszych, czyli czyich? Chyba gdzies u gory tego watku okazalo sie, ze nikt z
            dyskutantow nie upija sie do nieprzytomnosci ani nie rzuca siekiera na weselach.

            > Trzeba umieć czasami pośmiać się z samych siebie

            Szczerze mowiac, wole sie z siebie posmiac ogladajac zabawniejsze filmy. I nie
            sadze zeby ten film w jakikolwiek sposob charakteryzowal moje srodowisko.

            A tak BTW to ciekawe ile z osob wypowiadajacych sie w tym watku mieszka na wsi?
            :-)))))
            • Gość: Jay Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.aster.pl 27.10.04, 00:39
              Oj Olek, Olek... Ten film nie jest o "wieśniakach" tylko o polskiej
              rzeczywistości. Taka jest na wsi, taka jest w mieście. Właśnie tutaj możesz
              znaleźć te poszukiwane płaszczyzny interpretacji - zastąp na przykład wiejskie
              wesele...... MIEJSKIMI urodzinami gangstera z goścmi: prokuratorem, dyrektorem
              szkoły, znanym politykiem i grupą biznesmenów.

              Tyle że wtedy łatwo powiedzieć: mnie to nie dotyczy. A przecież nie o to
              chodzi. Tak więc: nie chodzi o wieś, tylko zwykłych ludzi.

              Ja sam jestem przerażony, bo w moim zawodzie, uważanym raczej za bardzo
              uczciwy, odkrywam w ostatnich tygodniach pokłady zakłamania, nieuczciwości,
              kumoterstwa, złych zamiarów i wyjątkowo zawoalowanego mobbingu....... I czuję,
              że sam też jestem utaplany w szambie.... Będzie dużo sprzątania....
              • Gość: Olek Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.39.* 27.10.04, 09:26
                O Jay, o Jay. Co probujesz mi udowodnic? Twierdzenie, ze w Polsce jest korupcja,
                pijaństwo itd. to truizm i mnie do tego nie musisz przekonywac, no chyba ze
                rzeczywiscie wlasnie dzieki temu filmowi odkryles te fakty.

                Nie uwazam, ze "mamy udawac, ze jest cacy", ale jesli cos pokazujemy to robmy to
                przynajmniej inteligentnie. Zgadzam sie z osoba, ktora napisala, ze na film
                stricte rozrywkowy to "Wesele" prezentuje zbyt wulgarny typ humoru a na film
                poruszajacy tematy spoleczne to troche za malo, wlasnie poprzez plytkie
                potraktowanie tematu i pokazanie tylko, ze cos istnieje.

                > wesele...... MIEJSKIMI urodzinami gangstera z goścmi: prokuratorem, dyrektorem
                > szkoły, znanym politykiem i grupą biznesmenów.

                Niestety nie bylem, ale chetnie poslucham jak jest :-)

                > Ja sam jestem przerażony, bo w moim zawodzie, uważanym raczej za bardzo
                > uczciwy, odkrywam w ostatnich tygodniach pokłady zakłamania, nieuczciwości,

                Notariusz? ;-)


                • Gość: Jay Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.aster.pl 27.10.04, 10:46
                  Wlasnie sytuacja jest o tyle zabawna, ze wszystkim sie wydaje ze jest fatalnie,
                  z tym ze to ich nie dotyczy, oni sa poza tymi ukladami. Kazdy tylko nie ja. To
                  takie proste i takie polskie. I to pokazuje film, cos czego wielu nie chce
                  uznac. Kazdy tylko nie ja...

                  > Niestety nie bylem, ale chetnie poslucham jak jest :-)
                  Tez nie bylem. Odkopanie wlasciwego artykulu w gazecie pozostawiam Tobie.

                  > Notariusz? ;-)
                  Pudlo. Zupelnie pudlo.
                  • Gość: Olek Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.39.* 27.10.04, 10:58
                    > z tym ze to ich nie dotyczy, oni sa poza tymi ukladami. Kazdy tylko nie ja. To
                    > takie proste i takie polskie. I to pokazuje film, cos czego wielu nie chce
                    > uznac. Kazdy tylko nie ja...

                    Wlasnie to mialem na mysli, piszac o tym, ze wielu mialo radoche ogladajac sobie
                    z bezpiecznej odleglosci "wiesniakow". Bo tu w Warszafce to Panie pelna kultura...

                    > > Notariusz? ;-)
                    > Pudlo. Zupelnie pudlo.

                    Mam nadzieje, ze Cie nie urazilem?
                    • Gość: Jay Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.aster.pl 27.10.04, 11:18
                      Chyba jednak dobrze:

                      "Ciekawe ile osob wychodzilo z kina majac radoche ze moglo sobie poogladac
                      wiesniakow w kinie?"
                      "A tak BTW to ciekawe ile z osob wypowiadajacych sie w tym watku mieszka na wsi?
                      :-)))))"
                      "Wlasnie to mialem na mysli, piszac o tym, ze wielu mialo radoche ogladajac
                      sobie z bezpiecznej odleglosci "wiesniakow". Bo tu w Warszafce to Panie pelna
                      kultura..."

                      ***

                      Jak ktos by zrobil film o korupcji w miescie, to by dopiero bylo oklepane. Jak
                      widzisz po pozostalych glosach, nikt nie odebral filmu jako flimu
                      o "wiesniakach" ktorych sie oglada "z bezpiecznej odleglosci". Dokladnie na
                      odwrot. Kazdy uwaza, ze to film o nim. I uwaza slusznie.

                      Poza tym wiesz, Twoj poglad o stosunku Warszawy do wsi jest chyba mocno
                      przesadzony. Jestem z Warszawy, tu sie urodzilem i stad mam wiekszosc znajomych
                      i przyjaciol. Nie zauwazylem tu pogardliwego stosunku do osob ze wsi (tylko na
                      forach dyskusyjnych!!), podobnie jak nie widze zeby ktokolwiek nie lubil
                      Krakusow... O "konflikcie" warszawsko-krakowskim dowiedzialem sie od kolegi z
                      Krakowa kilka lat temu. I sie niezle nasluchalem - dla mnie totalna
                      niespodzianka.

                      A tak w ogole to ponad 50% mieszkancow Warszawy nie urodzilo sie tutaj, z czego
                      wiekszosc jest ze wsi. Wiec jak moglibysmy gardzic czyms co jest czescia nas?
                      Robia to tylko jacys frustraci, ktorzy nie znajda w sobie juz niczego
                      wartosciowego.
                      • Gość: Olek Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: 195.136.39.* 27.10.04, 11:31
                        W zadnym z wymienionych przez Ciebie cytatow nie napisalem, ze to moj poglad,
                        napisalem to na podstawie reakcji ktore widzialem u ludzi wychodzacych z kina.

                        > odwrot. Kazdy uwaza, ze to film o nim. I uwaza slusznie.

                        To z ktora postacia w filmie sie identyfikujesz?

                        > wiekszosc jest ze wsi. Wiec jak moglibysmy gardzic czyms co jest czescia nas?

                        Moze wlasnie dlatego?
                        Chyba malo wiesz o ludzkiej psychice.
                      • wykrywacz.klamcow Re: Wesele - niepotrzebny film! 27.10.04, 11:55
                        > Kazdy uwaza, ze to film o nim. I uwaza slusznie.

                        Pudlo.
                        Kazdy uwaza ze to film o Polsce, Polakach, ale nie o nim i nie o jego bliskim srodowisku.
                        Nie uwazasz tego za interesujace?
                        Podpowiem: bliskie srodowisko z reguly zna sie dosc dobrze, dalsze jedynie z plotek i opowiesci.
                        No albo wszyscy jestesmy zaklamani.
                        Z ktora postacia z "Wesela" sie utozsamiasz?

                        BTW, na wsi potrafi funkcjonowac o wiele wieksza kultura niz w takiej Warszawie. Wiem, bo mam
                        stycznosc i z jednym i z drugim. Najbardziej pijackie imprezy jakie zaliczylem to... imprezy
                        integracyjne wielkich korporacji (nie wszystkich w ktorych pracowalem, zdarzaly sie wyjatki). Dodam ze
                        wszyscy "imprezowicze" po albo na wyzszych studiach.
                        Za to w remizie na wsi potrafi byc pelna kultura. Wot szto.
                        • Gość: Jay Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 16:34
                          Jezu... ale Wy ludzie zakompleksieni... zamienia nam sie to w dyskusje o
                          stosunkach mieszkancow wsi z mieszkancami Warszawy. Ja chcialem tylko napisac,
                          ze mi to jest wsjo rawno, tak jak prwaie wszystkim ktorych znam w Wawie.

                          > Kazdy uwaza, ze to film o nim. I uwaza slusznie.

                          To byl skrot myslowy. Chodzilo mi o tych co pisza w tym watku. Chociaz, moze
                          sie myle? "Kazdy" = "(prawie) kazdy z tu obecnych"

                          > Kazdy uwaza ze to film o Polsce, Polakach, ale nie o nim i nie o jego bliskim
                          > srodowisku.
                          > Nie uwazasz tego za interesujace?

                          No, troche racji w tym i jest. Rzeczywiscie, znam taksowkarza ktory bluzga na
                          politykow... i usiluje na chama oszukac na kilka zl. Albo lekarzy co narzekaja
                          jak im zle, jak wszyscy zlodzieje, po czym chca w lape.

                          Z kim sie utozsamiam? Chyba mi przypada rola panny mlodej. Tak jak juz pisalem,
                          odkrylem ze w moim srodowisku jest znacznie gorzej niz moglem przypuszczac. I
                          czuje sie tym ubabrany i smierdzacy. Co prawda jestem b. mlody (23 lata), wiec
                          chyba mam to gowno dopiero na poziomie kostek.

                          Ale jak Boga kocham, szukam tej mojej lopaty...
                          [Dla tych co nie ogladali filmu - nie, nie, lopata nie sluzy do obkladania
                          ludzi]
      • Gość: dlnmktw Re: Wesele - niepotrzebny film! IP: *.local.pl / 217.11.143.* 26.10.04, 23:27
        Widziałem, gorąco polecam! Film jest świetny, precyzyjnie dopracowany, dobrze
        skonstruowany scenariusz, przyzwoita gra aktorska. Niby śmieszny, ale w
        rzeczywistości tragicznie smutny. Pytanie, czy rzeczywistośc pokazana w filmie
        jest przerysowana, a jeśli tak, to w jakim stopniu? Obawiam się, że niestety w
        niewielkim.

        Warto zobaczyć i się zastanowić nad sobą.