Metody budowania nastroju.......

29.10.04, 11:50
W tym roku zdaje mature. Zasady ustnej matury zmieniły sie. Tym razem my-
maturzyści wybieramy sobie temat,musimy pacować nad nim przez 7 miesiący a
potem już tylko zaprezentować przed komisją.Wybrałąm sobie ogólny temat.
Przyznam, że mam z nim troszkę problemów.

"Metody budowania nastroju w literaturze i filmie. Analiza odpowiednich
dzieł".

Nie natknęłam sie na żadne ksiązki , któreby bezpośrednio nawiązywały do tego
tematu. Dlatego zwracam sie do Was o pomoc!!!
    • Gość: El Favorro Re: Metody budowania nastroju....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 12:40
      Hmm... Na przyszłość polecam wybieranie tematów co do których posiada się
      jednak jakiś punkt zaczepienia... Bo można się nieźle przejechać.

      Skoro zamieszczasz tu ten wątek, to znaczy że pytasz o filmy.

      Matura to nie praca doktorska, więc odkrywcza nie musi być, za to przydadzą się
      jakieś podstawy. Dobrze będzie jak na warsztat weźmiesz coś, co szacowne grono
      będzie znało, czyli klasykę. Odnośnie nastroju grozy (i nie tylko) wypada
      zacząć od Hitchcocka i słynnego sądu na temat konstrukcji jego filmów,
      czyli: "na początku jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie wzrasta". Kilka
      jego filmów (przede wszystkim Okno Na Podwórze i Zawrót Głowy, a i nie tylko)
      jest szeroko dostępnych w wypożyczalniach. Można wspomnieć o współczesnym
      naśladownictwie jego stylu (np. Amenabar w "Innych"). Do tego dorzucić kilka
      filmów, w których podobny nastrój budowany jest w inny sposób, np. Zagubiona
      Autostrada Lyncha, a dokładniej jej pierwsze 20 minut. Itd, itd, itd - nastrój
      grozy bardzo łatwo znaleźć.
      Troszkę bardziej trzeba pomyśleć nad innymi, bardziej szczególnymi rodzajami
      nastrojów, np. taka "Europa" von Triera w sowjej końcowej części mistrzowsko
      generuje u widza poczucie bezradności, przymusu a wręcz zaszczucia. Zaczyna to
      nawet lekko przygnębiać (mimo, ze miejscami jest dość wesoło), ale szybko
      zmienia się to w budującą satysfakcję widza, bo główny bohater buntuje się i
      wygląda na to, że teraz on wszystkim pokaże. A jak się to kończy to już inna
      sprawa. W każdym razie atmosfera - mistrzostwo.
      Inny rodzaj nastroju - narastająca niecierpliwość i frustracja - "12 gniewnych
      ludzi" Lumeta. Nie muszę chyba nic więcej pisać.

      Przejdź się do wypożyczalni, zatrzymaj się przy lepszych filmach, które znasz i
      patrząc na okładkę pomyśl, czy nie ma tam czegoś co nadawałoby się do pracy. A
      będzie.

      pozdrawiam!
Pełna wersja