Gość: oglądacz
IP: *.osk.pl / *.osk.pl
06.11.04, 20:14
99% filmów które Amerykanie przerabiają do swoich potrzeb nie da się oglądać
po obejrzeniu oryginału. Dla mnie sztandarowym przykładem są "Niebezpieczne
związki" z Malkowiczem, i przez niektórych lubiana (o zgrozo) "szkoła uczuć".
Aż dziwne, że powstały tam całkiem dobre filmy, zwykle tłumaczę to sobie tym,
że zrobili je reżyserzy którzy przyjechali do Stanów z zewnątrz.
pzdr.