Śmiertelnie proste

10.11.04, 22:20
To jeden z bardziej brutalnych filmów, nie pod względem ilości trupów, ale
sposobem pokazywania zabójstw. Gdyby był pierwszym filmem Coenów, jaki w
ogóle zobaczyłem, to na pewno żadnego więcej już bym po nim nie miał zamiaru
oglądać. Tak się złożyło jednak, że przed obejrzeneim wiedziałem już, że
Coenom zdarza sie podchodzić do tematów przemocy w bardziej lub mniej
ironiczny sposób i nie zawsze trzeba było traktowac wszystko ŚMIERTELNIE
poważnie. Tak więc niespodziewane wybuchy agresji Johna Goodmana w "Bracie
Gdzie jesteś" (zaatakował Gaeorge'a Clooenya nadłamanym konarem drzewa na
zielonej, pięknej łące) w "Big Lebowskim" (odgryzł ucho Peterowi Stormarre),
czy chocby w "Burtonie Finku" (tutaj nie chcę powiedzieć za duzo, bo nie
wszyscy musieli to widzieć, a może chcieliby jeszcze) śmieszyły kontrastując
ze spojkojnymi postawami głównych bohaterów, czasami skrajnie wyluzowanymi
(Koleś). Ale Coenowie, co wiemy z "Fargo" przesadzają pod względem epatowania
scenami zbrodni i widzowi robi się conajmniej nieprzyjemnie po oglądaniu
zakopywania ludzi żywcem, czy przemielania ich pzrez obrabiarki. Tego Coenom
nie mogę wybaczyć, bo to przegięcie. O ile w innych filmach balansowali na
granicy dobrego smaku, o tyle w "Smiertelnie proste", w "Fargo" zapominają
się trochę, co do tego co można a czego raczej by już nie wypadało. Doceniam
ich bunt i indywidualizm twórczy, ale nie mam zamiaru uznawac groźnego -bo
inaczej rzec się już nie da- zafascynowania tego rodzaju przemocą. Poza tym
mam nadzieję, że będą dalej kręcili dobre filmy, a nie bzdury w
stylu "Ladykillers", czy "okrucieństwo nie do przyjęcia". Czyzby pomysły sie
kończyły? A może "Big Lebowski 2"?!
Pełna wersja