juliancio.wodnik
18.12.04, 15:11
Brando w tym filmie nie postępuje jednoznacznie dobrze, bo zdradza swoich
dawnych szefów i kolesi, ale ostatecznie reżyser go usprawiedliwia. Może jest
to introspekcja reżysera, jedna z tych jakie lubił robić Woody Allen w latach
90-tych ("Przejrzeć Harry'ego", "Celebrity", etc)? Złymi typami przeciw
którym występuje Brando, co nie jest przyjmowane przychylnie przez
społeczeństwo są komuniści w USA, a dobrzy ludzie pomagający mu walczyć ze
zbójami (Malden, Eva Marie-Saint) to McCarty i prawicowa Ameryka.
Nieprzyjemni "przyjaciele" (Balsam) to Mccartyści co przeginali? Reżyser
usprawiedliwia sie z tego, że zeznawał przeciw kolegom. W istocie wina na
prawdę została wymazana (robotnicy idą za Brando) - w rzeczywistości
przebaczenie nastąpiło trochę później, bo nagrod za całokształt twórczości
dostał dopiero w marcu 1999 (oscary'98). Lepiej późno niż wcale.