ekranizacje filmowe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 08:57
mój temat maturalny z polskiego związany jest z ekranizacjami filmowymi.
napiszcie o najciekawszych ekranizacjach jakie widzieliście , bądź totalnych
gniotach, które sprofanowały wspaniałą książke. z góry dzieki.
    • misiania Re: ekranizacje filmowe 27.12.04, 12:53
      ale taka np. ja to już mam maturę. i napisałam ją samodzielnie, co serdecznie
      polecam. ekranizacji na VHS i DVD skolko ugodno, nic, tylko oglądać i pisać,
      pisać, pisać.
    • Gość: ton2 Re: ekranizacje filmowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 17:36
      Z tych udanych to wyroznilbym

      Lśnienie - King vs Kubrick
      Portret Damy - Henry vs Campion
      Wesele - Wyspianski vs Wajda
      Lot nad kukułczym gniazdem - Kessey vs Kubrick

      Kiepska jest wiekszosc ekranizacji Vonneguta, kiepskie było amerykańskie
      Solaris, sfilmowany Paragraf 22 tez nie oddawal ducha ksiazki, a filmowy Moby
      Dick był nudny nie do wytrzymania.



    • gaiaa Re: ekranizacje filmowe 29.12.04, 09:39
      Nie sposób nie wspomnieć o "Władcy Pierścieni" P. Jacksona - przede wszystkim
      uniknął przerostu efektów specjalnych nad treścią. Trudna ekranizacja, ale
      wyjątkowo udana, poza nielicznymi zgrzytami (Denethor), a odstępstwa od książki
      bynajmniej nie są wadą filmu. Gdyby twócy trzymali się kurczowo każdej strony
      książki, film dłużyby się niemiłosiernie, prawdopodobnie byłby nie do
      oglądania. Nie mogę powiedzieć, że to najlepsza ekranizacja, ale przynajmniej
      bardzo dobra.
      Co do gniotów - totalnym nieporozumieniem był film A. WAjdy "Panna Nikt".
      Niektóre książki po prostu nie nadają się do ekranizacji. Książka napisana jest
      w stylu pamiętnika coraz bardziej zagubionej nastolatki. Wciąga, a jednocześnie
      przeraża. Film jest gorzej niż płytki - przypomina wypracowanie napisane "na
      odwal się" - płytki w stosunku do książki, zrobiony pod publiczkę (po co Wajda
      uwspółcześnił akcję?), nie mówiąc już o ziejących sztucznością scenach w
      szkole. Polecam artykuł Miłosza:

      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,53424,328005.html
Pełna wersja