Dodaj do ulubionych

Bardzo długie zaręczyny

IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 04.01.05, 16:04
tragedia pierwszej wojny swiatowej, w tle romatyczna milosc matyldy...
warty robaczenia,polecam
Obserwuj wątek
      • Gość: monika Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 22:24
        Film optymistyczny, niesamowite zdjęcia, tragizm wojny pokazany w realistyczny
        sposób. Owszem zgodzę się, że jest to przeniesienie cech z Amelii na Matylde.
        Jednak czy nie przyjemniej ogląda się osobę wierzącą w sukces pomimo, że fakty
        są inne. Niż w kogoś kto załamuje się i pomada powoli w depresje po stracie
        ukochanej osoby?
    • Gość: sunny Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.elsat.net.pl / *.elsat.net.pl 12.02.05, 16:23
      Byłam bardzo ciekawa nowego filmu Jeuneta. Lekko się rozczarowałam.
      Tak jak podkreśla prawie każda recenzja, bardzo wiele wiąże ten film z
      poprzednim dziełem reżysera, "Amelią". Przede wszystkim osoba głównej aktorki i
      jej sposób gry - te same miny, gesty, uśmiechy, sposób mówienia, co w tamtym
      filmie. Ale łączy je coś więcej - baśniowo-magiczno-oniryczny klimat, wiara w
      dobro i poszukiwanie prawdy, chęć odnalezienia ukochanego...Obie bohaterki
      zderzają się z nieżyczliwą, zimną, niezbyt piękną rzeczywistością, ale mimo to
      dążą do celu.
      Film to właściwie jedna wielka retrospektywa. Oczekiwałam czegoś o uczuciach
      kobiety, która utraciła ukochanego, a otrzymałam niemalże epopeję na temat
      pierwszej wojny światowej.

      Plusy : piękne zdjęcia, mistrzowskie ciągnięcie wielu wątków, większość ról
      jest świetnie zagrana, można się i ubawić, i wzruszyć. Historia jest ciekawie,
      szkatułkowo skonstruowana.
      Minusy : zakończenie, którego z oczywistych względów tu nie zdradzę.

      Podsumowując - polecam, ale bez specjalnego entuzjazmu.
    • kubissimo Re: Bardzo długie zaręczyny 13.02.05, 00:29
      nie zauwazylem, ze juz jest o tym watek i zalozylem nowy
      niewazne, moge powtorzyc :)

      * * *

      mylacy ten tytul, bo nie mowi calej prawdy
      gdyby Jeunet byl szczery to by powiedzial "Bardzo dlugie i nudne zareczyny"

      plusy w tym filmie są trzy:
      - przepiękne zdjęcia, dekoracje, kostiumy - naprawdę widać, że pracował nad
      tym sztab ludzi a efekty są zachwycające (lub przerażające jeżeli mówimy o
      scenach z pola walki)
      - przepiękny Gaspard Ulliel, taka mlodziutka kwintesencja francuskiego typu
      urody
      - Jodie Foster w małym, ale świetnie zagranym epizodzie

      reszta jest nudna, rozlazła, i bardzo BARDZO powoli zmierza ku oczywsistemu
      zakonczeniu. Rezyser nie pokazal niczego, czego nie bylo juz w AMELII. no
      moze wiekszy budzet :/
      szkoda
      • Gość: Tomek Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.acn.waw.pl 16.02.05, 08:42
        Slabiutki, przynajmniej jak na tego autora i niemysle tu tylko o Amelii. Co
        prawda nie czytalem ksiazki, natomiast sam film jest bardzo ale to bardzo
        naiwny. Zasadniczo nie bardzo wiadomo w ktora strone autor chcial pojsc, wojna
        bardzo realistyczna (moze by mogl cos nakrecic o I wojnie ;-), watek pseudo
        kryminalny ok, milosny dosc naiwny, kolo sprawial wrazenie emocjonalnego 5
        latka (zabawne ze chlopczyk ktory go gral jako 10 latka sprawial wrazenie
        bardziej dojrzalego emocjonalnie), magia wymuszona (moze dlatego ze nie bardzo
        pasowala do okrutnych scen wojennych?), a moze dlatego ze to juz bylo a
        zabraklo swiezych pomyslow. Film cholernie nierowny, na poczotku mnie nie
        wciagal, potem troche tak a na koncu nuda, niewiarygodne dluzyzny. Czy warto
        zobaczyc? Sam nie wiem, jesli nie zal 17 zeta i ponad 2 godzin w kinie, mozna
        sprobowac.
        • Gość: no Re: Bardzo długie zaręczyny IP: 83.97.25.* 18.02.05, 00:11
          Zgadzam sie w stu procentach. Juz myslalam, ze ze mna jest cos nie tak, bo
          ludzie z ktorymi ogladalam film, wyszli w spazmach placzu wzruszenia z kina...
          Najbardziej irytujace bylo kopiowanie pomyslow z Amelii, przedstawienie
          bohaterow na poczatku i gra Matyldy, jesli konduktor wejdzie, to ukochany zyje,
          itp.
          Nuuuudny, pretensjonalny, nie ma w nim nic swiezego.
          "Delikatessen" is the best!!!
      • Gość: Tomek Re: Kosmiczny !!! IP: *.acn.waw.pl 17.02.05, 13:56
        Mnie tez poruszylo, glownie flaki, bo jesli chodzi o wiare w cudowne ocalenie
        ukochanego, to jakos nie bardzo. Troche to wszystko wydumane i nieprzekonujace.
        Taki kolorowy cukierek w slicznym opakowaniu, niestety niezbyt strawny (ile
        mozna tych samych cukierkow w roznych co prawda opakowaniach przelknac?). W
        porownaniu z poprzednimi filmami kaszana. Sorka ale co tam pokazala Foster? Na
        czym polega wielkosc tego epizodu?
      • awenidapauliszta Re: Lepszy od "Ameli" 16.02.05, 22:55
        Moim zdaniem na pewno nie lepszy od "Amelii", ale warto go zobaczyć. Niestety
        ilość wystepujących osób powoduje, ze zamiast śledzić akcję czy podziwiać
        zdjęcia człowiek zastanawia się o kim w tej chwili jest mowa. Perełką jest
        wątek, którego bohaterką jest Jodie Foster! Niestety są też niedorzeczności,
        np. jak Niemka poznana w restauracji mogła zadzwonić do Matyldy? Skąd wzięła
        jej telefon? Ale generalnie dobrze się ogląda.
        • Gość: ton2 Re: Lepszy od "Ameli" IP: 81.210.22.* 17.02.05, 10:55
          Nie wiem, czy to poczatkowe zagubienie widza w nazwiskach i tozsamosciach nie
          jest przypadkiem celowym zabiegiem, ktory podkresla fakt, ze tak do konca nawet
          bohaterowie filmu nie wiedza, kto jest kim, a kto kim nie jest. Poplatanie
          nazwisk myli widzow, ale i zolnierzy i dowodzcow. Moze to pewna
          nadinterpretacja, ale takie wrazenie miałem po obejrzeniu filmu.

          Pozdrawiam
      • renfield A ja nie oglądałem Amelii 19.02.05, 13:48
        Nie widziałem Amelii, ale moi kumple ledwo "na niej" wysiedzieli. Dlatego
        obawiałem się trochę, iż będzie ciężko strawić "Bardzo długie zaręczyny" jako
        jakąś cukierkową historię miłosną. Tymczasem muszę przyznać, że byłem bardzo
        pozytywanie zaskoczony. Sam wątek miłości rzeczywiście mógłby być trochę
        nużący, jednak oglądając wciągnąłem się w wątek detektywistyczny. Fakt, że
        trochę trudno połapać się w gąszczu postaci i nazwisk, ale mniej lub bardziej
        daje się to wszystko ogarnąć.
        Bardzo poruszająco ukazana jest tragedia pierwszej wojny światowej -
        szczególenie krajobraz pola bitwy, a także bezwzględne realia czasu wojny.
        Film jest odrobinę przydługi, ale mimo wszystko wart obejrzenia.
    • Gość: kaa82 Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 07:02
      Być może sama akcja nie jest jakoś piorunująco odkrywcza...Ale przyznacie chyba,
      że badź co bądź Jeunet jest nadal mistrzem kreowania klimatu. Wspaniałe,
      ,malownicze ujęcia;kolory; swoity typowy dla niego styl narracji; ulubieni
      aktorzy ( a jakże mogłoby ich zabraknąć), a w szystko z dodatkiem wspaniałej
      muzyki...Moim skromnym zdaniem film wart obejrzenia...Na długo pozostawia
      wtrażenie...
    • Gość: Amelia nie do przeskoczenia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.05, 22:41
      Heh... Amelia była filmem genialnym. Cały czas zastanawaiałm sie, czy Jeunet
      przeskoczy poprzeczke, która sobie sam zawiesil.
      Nie przeskoczył. Bardzo długie zaręczyny to film dobry. Dobry, niestety tylko
      tyle mozna o nim powiedziec. Fajne zdjęcia, brdzo plastyczne obrazy. Bajka
      przeplatająca się z brutalnymi obrazami (hmmm takie to troche naciągane). Za
      dużo wojny, za mało magii z Amelii. Szkoda że nie było takiej pięknej muzyki
      jak w Amelii.
      Początek fajny, potem zrobiło sie nieciekawie, ale na szczęście potem znowu sie
      wciągnęłam. Ale wzruszyc sie nie wzruszyłam ...
    • Gość: elf Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.02.05, 17:03
      Jak dla mnie niektóre sceny nawet zbyt plastyczne, zwlaszcza te z frontu:((((
      Wiem, że wojna jest straszna i krwawa, ale nie wydaje mi się, żeby koniecznie
      trzeba bylo aż tak to eksponować. Niemniej jednak film mi się podobal, chociaż
      na pewno nie tak jak "Amelia", która zdecydowanie byla czymś nowym, takim
      kompletnym zerwaniem z konwencją i może przez taką wlaśnie naiwność
      wyjątkowym. "Zaręczyny" to już trochę powtórka tych samych motywów, ale ogólnie
      robi sympatyczne wrażenie.
      • Gość: Ania Re: Bardzo długie zaręczyny IP: *.ula16.1000lecie.pl 24.02.05, 20:12
        A ja poszlam w walentynki na ten super romantyczny film. Usiadłam w 2 rzedzie z
        chlopakiem, ktory nastawil sie na nudne 1,5 godz i.....
        Wyszłam po 15 min.
        Te sceny z okopow byly przerazajace!! (No niestety, kiedy widze krew na ekranie
        to chowam sie pod poduszke, w kinie poduszki bylo brak wiec...)
        Czy dalej motyw wojny tez byl tak krwawo pokazany czy moze potem zaczela sie
        jakas akcja dla bardziej wrazliwych? :)

        P.S. Chlopak zostal w kinie, jemu sie spodobało. Ciekawe czemu ;-)

    • Gość: sto.krotki Bardzo długie zaręczyny IP: *.poczta / *.poczta-polska.pl 25.02.05, 11:55
      Niestety, niestety, mnie osobiście ten film bardzo przygnębił, sceny dotyczące
      pierwszej wojny były straszne, okrutne, powiecie że, jak to na wojnie,
      bedziecie mieli rację, ale w zderzeniu z drugim wątkiem, kolorowym, powiedzmy
      romantycznym, jeszcze bardziej wydaje się krwawy i przerażający. W pewnym
      momencie przyznam że pogubiłam się też w plątaninie tych poszukiwań. Amelia dla
      mnie to było coś nowego, świeżego, ciekawego a Bardzo długie... (w części
      kolorowej) no niestety to tylko odgrzewanie starego pomysłu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka