Dodaj do ulubionych

Ulubionych filmow lista osobista :)

IP: *.man.poznan.pl 20.06.01, 14:24
1. Pulp fiction
2. Przekret
3. Big Lebowski
4. Fargo
5. Ghost Dog
6. Dzikosc serca
7. Poza prawem
8. Wsciwkle psy
9. 4 pokoje
10. Mistery train

A wy?
pozdro
Obserwuj wątek
        • Gość: wybierek Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 22.11.01, 15:36
          dobrze!!!
          memento, najwazniejszy film ostatniego roku (tak, tak, dlugo trzeba nam bylo
          czekac na laskawosc dytrybutorow), na liscie imdb.com na 9 miejscu.....na
          liscie filmow wszechczasow!!!

          a moje?
          to jest niewykonalne. od czasow liceum (jakies 6 lat temu) gadamy o takiej
          dziesiatce z przyjaciolmi i zawsze dochodzimy do wniosku, ze nie ma szans na
          wybranie 10 filmow. 100? moze sie da, ale 10???
          nie ma szans.

          moje (pisane na rympal, i tak zapomne o masie z nich)
          1. shawshank redemption
          2. star wars
          3. imperium kontratakuje
          4. podejrzani
          5. indiana jones i poszukiwacze.....
          6. indiana jones i swiatynia zaglady
          7. IJ - ostatnia krucjata
          8. crouching tiger, hidden dragon
          9. psycho
          10. vertigo
          11. ptaki
          12. la strada
          13. wszystko o mojej matce
          14. kwiat mego sekretu
          15. kika (jednak....)
          16. seksmisja
          17. mis
          18. czerwony
          19. pluton
          20. obywatel cane
          21. casablanca
          22. american beauty
          23. piec latwych utworow (mlody nicholson!)
          24. easy rider (mlody nicholson!)
          25. goodfellas
          26. amelie poulain (film roku 2001)
          27. LA confidential
          28. matrix
          29. notting hill
          30. cztery wesela i pogrzeb (andie macdowell!)
          31. dzien swistaka (andie macdowell!)
          32. szosty zmysl
          33. requiem dla snu
          34. bladerunner (absolutnie nie ma znaczenia fakt, ze jest tak nisko!!)
          35. thelma i louise
          36. gladiator
          37. american history X (rola zycia Eda Nortona, kto widzial??)
          38. wsciekle psy
          39. jackie brown
          40. prawdziwy romans
          41. leon zawodowiec
          42. wielki blekit
          43. subway
          44. nikita (najlepszy film bessona)
          45. zadlo
          46. prawie wszystkie filmy woody allena, przede wszystkim:
          manhattan
          annie hall
          zelig
          wszystko, co chcielibyscie wiedziec o seksie
          wszyscy mowia kocham cie
          manhattan murder mystery
          jej wysokosc afrodyta
          47. filmy tima burtona - batman!!! ed wood!!! edward scissorhands!!!
          49. filmy lasse halstroma!!
          50. zapach kobiety
          51. al pacino!!! - any given sunday, donnie brasco, zycie carlita, moze
          milosci, frankie and johnny,
          52. goraczka
          53. informator
          54. mlody linda: przypadek, zabij mnie glino
          55. przesluchanie
          56. czlowiek z zelaza
          jezu, juz nie moge, a jeszcze mam tyle rzeczy do wymienienia!!!!!
          polecam www.imdb.com/top_250_films
      • Gość: gosia Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: 213.134.130.* 01.08.01, 12:10
        Underground, a dalej - kolejność dowolna: Piknik pod wiszącą skałą,
        Powiększenie Antonioniego, Dyskretny urok burżuazji i w ogóle wszystko Bunuela,
        Podejrzani (ten z Kevinem Spacey), Skazani na Shawshenk, Ucieczka z kina
        wolność, Tajemnica morderstwa na Manhattanie, American Beauty, Barton Fink, MIŚ
        (!!!) Czarny kot, biały kot, Chłopaki nie płaczą, Shrek, oj jeszcze sporo by
        się znalazło...
          • Gość: onek krew/mydło IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 10:40
            Oczywiście że się czepiam. To Twoja subiektywna lista. Ale ja wole się myć
            mydłem niż krwią. Kiedyś też ceniłem "Ojca chrzestnego". Ale dziś uważam, że to
            wyjątkowo szkodliwy film. Ten film ma jakiś procent udziału w rozwoju mafii w
            Europie Środkowo-Wschodniej. A "Milczenie owiec" to kolejne drążenie tematu
            seryjnego zabójcy, które po prostu znalazło powodzenie wśród publiczności.
            Lecisz schematem pisząc, że to klasyka.
            - Dlaczego kochamy "Ojca chrzestnego"?
            - Bo "Ojciec chrzestny" wielkim filmem jest...
            Dorzucę swoją dziesiątke:
            1. Kabaret - Bob Fosse
            2. Chinatown - Roman Polański
            3. Pociąg - Jerzy Kawalerowicz
            4. 8 1/2 - Federico Fellini
            5. Dyskretny urok burzuazji - Luis Bunuel
            6. Popioły - Andrzej Wajda
            7. Frantic - Roman Polański
            8. Walka o ogień - J. J. Anneaud
            9. Łowca androidów - Ridley Scott
            10. Popiół i diament - Andrzej Wajda
            • Gość: mathilda Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. IP: *.centrala.pbk.pl 16.07.01, 14:02
              Kiedyś też ceniłem "Ojca chrzestnego". Ale dziś uważam, że to wyjątkowo szkodliwy
              film. Ten film ma jakiś procent udziału w rozwoju mafii w Europie Środkowo-
              Wschodniej. - bzdura! chcesz powiedziec (napisac), ze Ojciec chrzestny to film
              pogladowy dla mlodych mafiosow z CE Europy? lubie Godfather III za operowosc
              foniczna i wizualna i za kreacje Al'a Pacino. i za finalowy upadek tytulowego
              Ojca chrzestnego - na schodach opery.
              A "Milczenie owiec" to kolejne drążenie tematu seryjnego zabójcy, które po prostu
              znalazło powodzenie wśród publiczności. - wiesz, jaka jest jedna z najbardziej
              przerazajacy scen w tym filmie? pierwsza rozmowa Clarice z dr Lecter'em.
              • Gość: onek Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 10:02
                "chcesz powiedziec (napisac), ze Ojciec chrzestny to film pogladowy dla mlodych
                mafiosow z CE Europy?" thx - to wlasnie chce powiedziec. Doslownie wyjelas mi
                to z ust. To w duzej mierze z kina (no bo skad) niekoniecznie mlodzi mafiosi
                czerpali swe wzorce. I nawet styl bycia (patrz Popelina). Zreszta sam Coppola
                nie ceni tego filmu.
                "wiesz, jaka jest jedna z najbardziej przerazajacy scen w tym filmie? pierwsza
                rozmowa Clarice z dr Lecter'em" - sorry nie spedzam czasu na nieustannym
                ogladaniu MO. Dlatego tez sadze, ze w pierwszej rozmowie padly jakies banaly.
                Ale na wszelki wypadek wchodze pod biurko w oczekiwaniu, ze napiszesz co tez dr
                Lecter powiedzial Clarice (i vice versa). Czy przerazajace sceny powoduja, ze
                przezywasz katharsis?
                • trin Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. 17.07.01, 11:12
                  "Ojciec chrzestny" to dobry film, swietnie zrobiony, rewelacyjnie zagrany. A co
                  kto sie na nim uczy - trudno, jak nie tu to gdzie indziej.
                  Natomiast zawsze zastanawialo mnie powodzenie "Milczenia owiec" - taki sobie
                  filmik, jakich setki. Ani na +, ani na -. Jest i tyle, ani gleboki ani zbyt
                  poruszajacy.
                  I chyba jestem jedyna osoba na swietcie ktorej nie podobala sie ta rola Hopkinsa.
                  (Foster byla swietna, jedna z nielicznych zalet filmu)
                  • Gość: onek Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 11:27
                    Zgadzam się z Tobą, że "Ojciec chrzestny" jest dobrze zrobiony. Ja też kiedyś
                    dałem się omamić. Co by się stało, gdyby "Mein Kampf" było lepiej napisane.
                    Szkodliwość dzieła jest tym większa, im lepiej jest ono zrealizowane. "OCh"
                    wygrał plebiscyt "Polityki". To dziwne, że społeczeństwo, które wysoko ocenia
                    taki film domaga się rozprawy z przestępczością. A nie jest to film
                    demaskatorski lecz "wzorcotwórczy". Po "Easy Riderze" dzieciaki zabijały się na
                    trójkołowych motocyklach. Po OCh faceci z OE kupowali broń.
                    Co się tyczy MO to zgoda. Jest to krwawa opera bez żadnego przesłania. A krwi
                    na ekranach mamy coraz więcej. I w życiu też. Widzę jakiś związek.
                    • trin Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. 17.07.01, 12:34
                      Gość portalu: onek napisał(a):

                      > Zgadzam się z Tobą, że "Ojciec chrzestny" jest dobrze zrobiony. Ja też kiedyś
                      > dałem się omamić. Co by się stało, gdyby "Mein Kampf" było lepiej napisane.

                      dobre! :)

                      > Szkodliwość dzieła jest tym większa, im lepiej jest ono zrealizowane.

                      trudno sie nie zgodzic. a moze jednak mozna... ogladales amazonki? albo disco
                      relax?

                      > "OCh"
                      > wygrał plebiscyt "Polityki". To dziwne, że społeczeństwo, które wysoko ocenia
                      > taki film domaga się rozprawy z przestępczością.

                      przykro mi, ale nie widze w tym sprzecznosci!

                      > A nie jest to film
                      > demaskatorski lecz "wzorcotwórczy". Po "Easy Riderze" dzieciaki zabijały się na
                      > trójkołowych motocyklach. Po OCh faceci z OE kupowali broń.

                      wszystko jest w jakiejs tam mierze wzorcotworcze. czlowiek zawsze naje sie
                      wciagnac w swiat ktory oglada, daje sobie cos wmowic, cos go zaintryguje. ale
                      idac twoim tokiem myslenia, to nalezalo by ludzi odciac wogole od przekazu -
                      dzienniki telewizyjne, gazety, ba, nawet transmisje sportowe - one wszystkie moga
                      miec taki sam efekt!
                      nie wierze w to, ze tv czy kino sa odpowiedzialne za tyle zlego. odpowiedzialni
                      sa ludzie i tylko oni. jezeli ktos ma rozwinieta moralnosc to najkrwawszy film mu
                      nie zaszkodzi, a jezeli nie - to i nic nie zmieni. jasne, moze czasem byc
                      katalizatorem, ale podobnie jak setki innych rzeczy.
                      inna sprawa, ze nieznosze filmow kultywujacych przemoc dla samej przemocy -
                      przeraza mnie mysl o przytepawych kolesiach fascynujacych sie mordobiciem rambo
                      czy innego norrisa. ale bywa odpowiednio wykorzystana, na miejscu (np. "fight
                      club", ale bez koncowki, ktora juz troche popada w zwykle mordobicie).

                      > Co się tyczy MO to zgoda. Jest to krwawa opera bez żadnego przesłania. A krwi
                      > na ekranach mamy coraz więcej. I w życiu też. Widzę jakiś związek.

                      zeby to jeszcze byla "krwawa opera"! ale to po prostu naladowany stereotypami
                      filmik bojacy sie stracic zainteresowanie przecietnego widza choc na sekunde, a z
                      drugiej strony roszczacy sobie prawa do "glebi".
                      • Gość: onek Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 13:20
                        > > Szkodliwość dzieła jest tym większa, im lepiej jest ono zrealizowane.
                        >
                        > trudno sie nie zgodzic. a moze jednak mozna... ogladales amazonki? albo disco
                        > relax?

                        "Amazonek" nie oglądam, "Disco relaxu" nie kojarzę. Chcesz dać do zrozumienia, że
                        te programy są świetnie zrealizowane?

                        > > "OCh"
                        > > wygrał plebiscyt "Polityki". To dziwne, że społeczeństwo, które wysoko oce
                        > nia
                        > > taki film domaga się rozprawy z przestępczością.
                        >
                        > przykro mi, ale nie widze w tym sprzecznosci!

                        Ja jednak widzę. Bo oglądali OCh a potem głosowali na ten film nie dlatego, że
                        nabrali wstrętu do mafii, lecz dlatego, że ten świat ich zafascynował. Mario Puzo
                        autor książki "OCh" był uważany za rzecznika prasowego mafii na długo przed
                        napisaniem tej książki.

                        > > A nie jest to film
                        > > demaskatorski lecz "wzorcotwórczy". Po "Easy Riderze" dzieciaki zabijały s
                        > ię na
                        > > trójkołowych motocyklach. Po OCh faceci z OE kupowali broń.
                        >
                        > wszystko jest w jakiejs tam mierze wzorcotworcze. czlowiek zawsze naje sie
                        > wciagnac w swiat ktory oglada, daje sobie cos wmowic, cos go zaintryguje. ale
                        > idac twoim tokiem myslenia, to nalezalo by ludzi odciac wogole od przekazu -
                        > dzienniki telewizyjne, gazety, ba, nawet transmisje sportowe - one wszystkie mo
                        > ga
                        > miec taki sam efekt!
                        > nie wierze w to, ze tv czy kino sa odpowiedzialne za tyle zlego. odpowiedzialni
                        >
                        > sa ludzie i tylko oni. jezeli ktos ma rozwinieta moralnosc to najkrwawszy film
                        > mu
                        > nie zaszkodzi, a jezeli nie - to i nic nie zmieni. jasne, moze czasem byc
                        > katalizatorem, ale podobnie jak setki innych rzeczy.
                        > inna sprawa, ze nieznosze filmow kultywujacych przemoc dla samej przemocy -
                        > przeraza mnie mysl o przytepawych kolesiach fascynujacych sie mordobiciem rambo
                        >
                        > czy innego norrisa. ale bywa odpowiednio wykorzystana, na miejscu (np. "fight
                        > club", ale bez koncowki, ktora juz troche popada w zwykle mordobicie).

                        Cóż, zgodnie ze starym porzekadłem "złego kościół nie poprawi, dobrego karczma
                        nie zepsuje". Lecz zło jest zdecydowanie bardziej fotogeniczne niż dobro. A te
                        hektolitry krwi przelawane na ekranach telewizyjnych i kinowych jakoś zostają w
                        podświadomości. Na tych listach pojawia się "Pulp fiction". Przecież tam zabicie
                        człowieka przychodzi bohaterom równie łatwo jak podrapanie się za uchem. I tyleż
                        samo rodzi dylematów moralnych.
                        • trin Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. 17.07.01, 16:12
                          Gość portalu: onek napisał(a):

                          > > > Szkodliwość dzieła jest tym większa, im lepiej jest ono zrealizowane.
                          > >
                          > > trudno sie nie zgodzic. a moze jednak mozna... ogladales amazonki? albo di
                          > sco
                          > > relax?
                          > "Amazonek" nie oglądam, "Disco relaxu" nie kojarzę. Chcesz dać do zrozumienia,
                          > że
                          > te programy są świetnie zrealizowane?

                          Wprost przeciwnie, realizacje jest tragiczna, a szkodliwosc ogromna.

                          > Ja jednak widzę. Bo oglądali OCh a potem głosowali na ten film nie dlatego, że
                          > nabrali wstrętu do mafii, lecz dlatego, że ten świat ich zafascynował. Mario Pu
                          > zo
                          > autor książki "OCh" był uważany za rzecznika prasowego mafii na długo przed
                          > napisaniem tej książki.

                          A mnie sie ta ksiazka podobala, czytalo sie to niezle. A mafiozem nie jestem!
                          Przynajmniej znal sie na rzeczy! A pozatym o ile pamietam, to pokazuje tam
                          glownie mizerie zycia swych bohaterow!

                          > Cóż, zgodnie ze starym porzekadłem "złego kościół nie poprawi, dobrego karczma
                          > nie zepsuje". Lecz zło jest zdecydowanie bardziej fotogeniczne niż dobro. A te
                          > hektolitry krwi przelawane na ekranach telewizyjnych i kinowych jakoś zostają w
                          > podświadomości. Na tych listach pojawia się "Pulp fiction". Przecież tam zabici
                          > e
                          > człowieka przychodzi bohaterom równie łatwo jak podrapanie się za uchem. I tyle
                          > ż
                          > samo rodzi dylematów moralnych.

                          Czlowieku! Pulp Fiction to zabawa! Zonglerka konwencja!
                          przyznaje, smierc pokazana tak komicznie jak w tym filmie moze szokowac, ale
                          coz... to jest jedynie estetyka. nic pozatem. i tak dlugo jak owa "przemoc" ma
                          uzasadnienie "artystyczne" tak dlugo bede jej bronic.
                          jasne, takie rzeczy powinni ogladac jedynie ludzie uksztaltowani, zdolni do
                          wlasnej refleksji i odpowiedniego odbioru. ale do wyborow parlamentarnych tez
                          powinni byc dopuszczeni wylacznie ludzie inteligentni i myslacy (a przynajmniej
                          na listy wyborcze powinien byc taki filtr). rozmnazac powinni sie tez wylacznie
                          oni. wtedy swiat bylby lepszy. ale tak nie mozna, niestety ;)
                          w mojej liscie tez pelno brutalnych filmow:
                          Krolowa Margot - niezwykle krwawa, ale to historia
                          Blade Runner - tez troszke krwi leci
                          wszystkie czesci Obcego - i obcy i ludzie krwawia
                          Luc Besson - Nikita!!!
                          Jackie Brown - ladnych pare trupow (ten Jacksona najladniejszy :) )
                          Seven - trup sciele sie rowno, obrzydlistwa pelno, brrrrrr.........
                          chyba jestem skonczonym dewiantem!
                          pzdr,
                          Trin
                          • Gość: onek Pulp fiction IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 09:13
                            trin napisał(a):








                            > Czlowieku! Pulp Fiction to zabawa! Zonglerka konwencja!
                            > przyznaje, smierc pokazana tak komicznie jak w tym filmie moze szokowac, ale
                            > coz... to jest jedynie estetyka. nic pozatem. i tak dlugo jak owa "przemoc" ma
                            > uzasadnienie "artystyczne" tak dlugo bede jej bronic.
                            > jasne, takie rzeczy powinni ogladac jedynie ludzie uksztaltowani, zdolni do
                            > wlasnej refleksji i odpowiedniego odbioru. ale do wyborow parlamentarnych tez
                            > powinni byc dopuszczeni wylacznie ludzie inteligentni i myslacy (a przynajmniej
                            >
                            > na listy wyborcze powinien byc taki filtr). rozmnazac powinni sie tez wylacznie
                            >
                            > oni. wtedy swiat bylby lepszy. ale tak nie mozna, niestety ;)
                            > w mojej liscie tez pelno brutalnych filmow:
                            > Krolowa Margot - niezwykle krwawa, ale to historia
                            > Blade Runner - tez troszke krwi leci
                            > wszystkie czesci Obcego - i obcy i ludzie krwawia
                            > Luc Besson - Nikita!!!
                            > Jackie Brown - ladnych pare trupow (ten Jacksona najladniejszy :) )
                            > Seven - trup sciele sie rowno, obrzydlistwa pelno, brrrrrr.........
                            > chyba jestem skonczonym dewiantem!
                            > pzdr,
                            > Trin

                            Niewątpliwie kultura jest przesiąknięta przemocą poczynając od Homera przez
                            Szekspira po Kurosawę czy Wajdę. Z tym, że Makbet przeżywa moralne dylematy, ma
                            koszmary senne, wydaje mu się, że nie może zmyć z rąk krwi. Przyznaję, że jakiś
                            ślad refleksji moralnej jest jeszcze w "Ojcu chrzestnym". Ale "Pulp fiction"?
                            Zero refleksji. Znam tę opinię, że jest to zabawa konwencjami. Ale to jest zabawa
                            na pogrzebie.
                            Przemoc jest nawet w tak zabawnej komedii jak "Pół żartem pół serio". Na początku
                            filmu mamy krwawą egzekucję w garażu. Pod koniec jest strzelanina w hotelu.
                            Chciałoby się iśc na łatwiznę i napisać, że owszem przemoc jest wpisana w kulturę
                            amerykańską. Ale jedna z najzabawniejszych polskich komedii to "Jak rozpętałem
                            drugą wojnę światową". Jest to komedia wojenna i siłą rzeczy przemoc przewija się
                            w tle.
                            Uważam, że pokazanie przemocy w dziele sztuki powinno być umotywowane, co
                            najmniej tak jak u Szekspira. Ale obawiam się, że media i coraz więcej twórców
                            sięgają po seks, gwałt i przemoc cokolwiek instrumentalnie. Dla kasy.
                            • trin Re: Pulp fiction 18.07.01, 17:43
                              Gość portalu: onek napisał(a):
                              > Niewątpliwie kultura jest przesiąknięta przemocą poczynając od Homera przez
                              > Szekspira po Kurosawę czy Wajdę. Z tym, że Makbet przeżywa moralne dylematy, ma
                              > koszmary senne, wydaje mu się, że nie może zmyć z rąk krwi. Przyznaję, że jakiś
                              > ślad refleksji moralnej jest jeszcze w "Ojcu chrzestnym". Ale "Pulp fiction"?
                              > Zero refleksji. Znam tę opinię, że jest to zabawa konwencjami. Ale to jest zaba
                              > wa
                              > na pogrzebie.
                              > Przemoc jest nawet w tak zabawnej komedii jak "Pół żartem pół serio". Na począt
                              > ku
                              > filmu mamy krwawą egzekucję w garażu. Pod koniec jest strzelanina w hotelu.
                              > Chciałoby się iśc na łatwiznę i napisać, że owszem przemoc jest wpisana w kultu
                              > rę
                              > amerykańską. Ale jedna z najzabawniejszych polskich komedii to "Jak rozpętałem
                              > drugą wojnę światową". Jest to komedia wojenna i siłą rzeczy przemoc przewija s
                              > ię
                              > w tle.
                              > Uważam, że pokazanie przemocy w dziele sztuki powinno być umotywowane, co
                              > najmniej tak jak u Szekspira. Ale obawiam się, że media i coraz więcej twórców
                              > sięgają po seks, gwałt i przemoc cokolwiek instrumentalnie. Dla kasy.

                              I wlasnie o tym pisalam. Z tym ze "dylematy moralne" Makbeta troche juz sie
                              przejadly. Potrzebujemy nowych wrazen, nowych ikon, nowej poetyki. I ta poetyka
                              jest poetyka krwi i seksu.
                              A co do Pulp Fiction to nie mozna tego filmu w rzadnej mierze uwazac za
                              gloryfikacje przemocy. Wprost przeciwnie - on przemoc osmiesza.
                              Innym filmem oskarzanym o epatowanie przemoca sa Urodzeni mordercy. I tu
                              podobnie - przemoc ta jest pokazana w niezwyklej karykaturze. Film ukazuje
                              wlasnie jak niepotrzebna przemoc wbija sie w nasza kulture i mass media.
                • Gość: m. Re: Milczenie owiec i Ojciec chrzestny - cd. IP: *.centrala.pbk.pl 07.08.01, 15:33
                  po dluzszej nieobecnosci .... (ciekawe, czy do tej pory siedziales pod biurkiem?)
                  uparcie powracam do MO; piszac o pierwszym spotkaniu Clarice z Lecter''em bardziej
                  chodzilo mi o klimat tej sceny niz o slowa, jakie w niej padaja (chociaz te
                  drugie tez buduja "nastroj"). klimat grozy to zasluga Hopkins''a; jest opanowany,
                  spokojny, jest za kratami, a to on wlasnie budzi w Clarice lek, rozgryza
                  psychologiczne agentke, przejmuje kontrole w rozmowie, a jedyny gwaltowniejszy
                  ruch z jego strony - te slynne wsysanie powietrza - przyprawia Clarice o
                  migotanie przedsionkow.
                  a swego rodzaju freud''owskie oczyszczenie, jakiego doznaje w filmie agentka
                  Starling jest oczywiscie zasluga dr Lecter''a ;-)))))))))))))


                  • Gość: onek Krwawe wdzianko IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.01, 10:38
                    Nie siedziałem cały czas pod biurkiem;) Co więcej obejrzałem ponownie MO. Ten
                    czas uważam za wykorzystany raczej średnio. O ile sobie przypominam to w
                    pierwszej rozmowie dr Lecter stawia Clarice diagnozę. Później się okazuje, że
                    niezbyt trafną (chodzi o błędny opis przeszłości agentki).
                    Doprawdy sądzisz, że Clarice Starling doznaje oczyszczenia? A nawet jeśli tak
                    się stało, to odbyło się to między innymi kosztem tego nieszczęsnego
                    policjanta, który dosłownie stracił skórę.
                    By wymyślić sposób ucieczki Lectera autorzy poszli na całość. Opracowali metodę
                    tyleż oryginalną co makabryczną. No bo nie wiem, czy ktokolwiek zechciałby
                    zostać krwawym wdziankiem, w imię tego, by umożliwić ucieczkę nawet takiemu
                    "geniuszowi" jak dr Hannibal Lecter.
                    • Gość: mathilda Re: Krwawe wdzianko? - raczej maska! IP: *.centrala.pbk.pl 03.09.01, 13:19
                      nie bede sie (chwilowo;-)) klocic co do trafnosci diagnozy dr Lectera. moze
                      siegne do MO by sprawdzic...
                      w jednym sie zgadzam: sposob ucieczki Hannibala byl dobrze pomyslany choc krwawy.
                      a krwawe przebranie bylo chyba tylko maska na twarz?! popraw mnie, jesli sie
                      myle.
                      i rozdzielmy te dwa (zaplatajace sie troche, przyznaje) watki; rozmowy Lecter-
                      Clarice to jedno, przymusowa izolocja drLecter''a + chec ucieczki + tegoz
                      nastepstwa to drugie.
                      pozdr.
                      m.
                      ps. a Czerwonego smoka widziales? niedlugo remake ;-)))
                      • Gość: onek Krwawa maska IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.01, 15:43
                        Film można dzielić na wątki, sceny a nawet ujęcia. W niczym nie zmienia to
                        faktu, że jest to nadal ten sam film.
                        Moim zdaniem autorzy posunęli się za daleko w oswajanianiu widowni z makabrą.
                        Bo Lecter z jego umiłowaniem muzyki klasycznej pozostaje bestią. I to bestią,
                        która jak widać może wywoływać niezdrowe fascynacje. Bestią, która w dodatku
                        wychodzi na wolność.
                        I kiedy oglądam taki film, to budzi się we mnie tęsknota za starym, poczciwym
                        kodeksem Hayesa, gdzie na końcu zawsze musiało triumfować Prawo i
                        Sprawiedliwość (niekoniecznie to Kaczyńskich;), a parę kochanków można było
                        pokazać w łóżku pod warunkiem, że ich stopy dotykały podłogi;).
                        • Gość: mathilda Re: Krwawa maska IP: *.centrala.pbk.pl 05.09.01, 13:18
                          uscislijmy; sceny i ujecia to technika, watki to tresc filmu. watki sa
                          najwazniejsze, to nici z ktorych tkany jest dramat/komedia/inny gatunek filmowy.
                          dlaczego przeszkadza Ci umilowanie muzyki klasycznej u Lecter''a? czy to za
                          wysublimowane hobby dla doktora L., kolekcjonowane nozy byloby wlasciwsze? czy
                          tez jako najczarniejszy charakter nie powinien przejawiac zadnych zainteresowan
                          czy odruchow zarezerwowanych (?) dla zwyczajnych ludzi (co z nieukrywana
                          sympatia, jaka zywi dla Clarice?)? nawet bestia moze miec ludzkie odruchy.
                          fascynacja MO to nie fascynacja zbrodnia tylko intelektem. Hannibal jest
                          interesujacy nie jako zabojca, ale jako psycholog.
                          co do oswajania widzow z makabra, to na tym polu wieksze zaslugi odnosza tworcy
                          chociazby Koszmaru z ulicy Wiazow, Laleczki Chuckie czy Teksanskiej masakry pila
                          mechaniczna.
                          triumf sprawiedliwosci to nie samotny jedziec przybywajacy znikad, rozprawiajacy
                          sie ze zlem w kazdej postaci i odjezdzajacy donikad, to nie Dwunastu gniewnych
                          ludzi, to czesto Bez przebaczenia. a kochankowie lozko zastepuja wieza zegarowa
                          (ewentulanie dzwonnica), samochodem, laka. i jakie regulacje tu stosowac;
                          wysokosc i grubosc zbla trwawy? filmowy pocalunek trwal kiedys tylko 8 sek.,
                          potem tez tylko wielokrotnie po 8 sek., a teraz tasma przewija sie tak szybko, ze
                          ludzkie oko nie dostrzega tych krotkich przerw pomiedzy;-). ale wciaz ogladasz na
                          ekranie zbrodnie, kare i kochankow w milosnym uniesieniu.
                          pozdr.
                          m.




                          • Gość: onek Re: Krwawa maska IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 10:18
                            Gość portalu: mathilda napisał(a):

                            > uscislijmy; sceny i ujecia to technika, watki to tresc filmu. watki sa
                            > najwazniejsze, to nici z ktorych tkany jest dramat/komedia/inny gatunek filmowy
                            > dlaczego przeszkadza Ci umilowanie muzyki klasycznej u Lecter''''a? czy to za
                            > wysublimowane hobby dla doktora L., kolekcjonowane nozy byloby wlasciwsze? czy
                            > tez jako najczarniejszy charakter nie powinien przejawiac zadnych zainteresowan
                            >
                            > czy odruchow zarezerwowanych (?) dla zwyczajnych ludzi (co z nieukrywana
                            > sympatia, jaka zywi dla Clarice?)? nawet bestia moze miec ludzkie odruchy.
                            > fascynacja MO to nie fascynacja zbrodnia tylko intelektem. Hannibal jest
                            > interesujacy nie jako zabojca, ale jako psycholog.
                            Zamiłowanie do muzyki klasycznej mi nie przeszkadza, bo sam lubię muzykę
                            klasyczną. Ale Adolf był na przykład jaroszem i abstynentem. Wielu hitlerowskich
                            dygnitarzy było przykładnymi mężami i ojcami. W niczym to nie zmienia faktu, że
                            byli ZBRODNIARZAMI. Hannibal interesuje Cię jako psycholog... Czy sądzisz, że
                            można by o nim nakręcić KASOWY film gdyby był tylko psychologiem? Czy można
                            nakręcić porywający film o Santorskim?
                            > co do oswajania widzow z makabra, to na tym polu wieksze zaslugi odnosza tworcy
                            >
                            > chociazby Koszmaru z ulicy Wiazow, Laleczki Chuckie czy Teksanskiej masakry pil
                            > a
                            > mechaniczna.
                            No nie wiem czy większe. Ale na pewno podobne.
                            > triumf sprawiedliwosci to nie samotny jedziec przybywajacy znikad, rozprawiajac
                            > y
                            > sie ze zlem w kazdej postaci i odjezdzajacy donikad, to nie Dwunastu gniewnych
                            > ludzi, to czesto Bez przebaczenia.
                            No tak, ale w MO sprawiedliwość jednak nie zatriumfowała. A w "Dwunastu gniewnych
                            ludziach" zatrimfowała. I wcale nie leją się tam hektolitry krwi.
                            >a kochankowie lozko zastepuja wieza zegarowa
                            > (ewentulanie dzwonnica), samochodem, laka. i jakie regulacje tu stosowac;
                            > wysokosc i grubosc zbla trwawy?
                            Oczywiście kodeks Hayesa był wyzwaniem dla filmowców. I od początku usiłowano go
                            obejść. Co nie zmienia faktu, że na pomysł ustanowienia takiego kodeksu wpadli
                            bodaj sami właściciele kin.
                            > filmowy pocalunek trwal kiedys tylko 8 sek.,
                            > potem tez tylko wielokrotnie po 8 sek., a teraz tasma przewija sie tak szybko,
                            > ze
                            > ludzkie oko nie dostrzega tych krotkich przerw pomiedzy;-). ale wciaz ogladasz
                            > na
                            > ekranie zbrodnie, kare i kochankow w milosnym uniesieniu.
                            No nie wiem czy aż 8. Osiem sekund to jest baaardzo długo. To już wygląda na
                            vadima. Wydawało mi się, że 3. Ale nie jestem pewien. W każdym razie ten zapis
                            omijano każąc bohaterom całować się przez kilka sekund. Potem króciutka przerwa i
                            cała seria kilkusekundowych pocałunków.
                            Uważam, że kino za bardzo oswoiło nas ze zbrodnią. Sam obejrzawszy kilka razy MO
                            częściowo oswoiłem się z tą makabrą. Szok jest największy za pierwszym razem. Ale
                            zawsze będę uważał, że CZŁOWIEK NIE ŻYJE PO TO, BY STAĆ SIĘ DLA KOGOŚ KRWAWĄ
                            MASKĄ. NAWET DLA DOKTORA LECTERA, KTÓRY UWIELBIA MUZYKĘ KLASYCZNĄ.

                            > pozdr.
                            > m.

                            pozdr.
                            o.
                            • Gość: mathilda Re: bezkrwawo IP: 10.0.126.* / *.centrala.pbk.pl 07.09.01, 16:09
                              > Czy sądzisz, że
                              > można by o nim nakręcić KASOWY film gdyby był tylko psychologiem? Czy można
                              > nakręcić porywający film o Santorskim?

                              mozna, choc pewnie od psychologa bardziej interesujacy byliby jego pacjenci. a
                              film taki juz powstal - swego czasu uwazany byl za mocno(?) kontrowersyjny (z
                              uwagi na sceny erotyczne) - Barwy nocy.

                              co do triumfu sprawiedliwosci (lub Lecter''a) - zaczekajmy do kolejnej czesci MO
                              (na pocieszenie: predzej doczekamy sie remake''u Czerwonego smoka, gdzie Hannibal
                              caly filmowy czas spedza w celi). kto wie jakie bedzie zakonczenie... osobiscie
                              watpie by Lecter dal sie ponownie zamknac w miejscu odosobnienia. czyzby mial
                              zginac od kuli jego ulubionej Clarice?

                              > Uważam, że kino za bardzo oswoiło nas ze zbrodnią. Sam obejrzawszy kilka razy M
                              > O
                              > częściowo oswoiłem się z tą makabrą. Szok jest największy za pierwszym razem. A
                              > le
                              > zawsze będę uważał, że CZŁOWIEK NIE ŻYJE PO TO, BY STAĆ SIĘ DLA KOGOŚ KRWAWĄ
                              > MASKĄ. NAWET DLA DOKTORA LECTERA, KTÓRY UWIELBIA MUZYKĘ KLASYCZNĄ.

                              oczywiscie, ze nie po to (ww.) zyje ktokolwiek. ale czy to rzeczywiscie kino
                              ponosi glowny ciezar winy za oswajanie nas ze zbrodnia, przemoca, gwaltem czy
                              zycie? parafrazujac czy to kino nasladuje zycie, czy zycie kino? pytanie chyba
                              retoryczne...
                              pozdr.
                              m.
                              • Gość: onek Re: bezkrwawo IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.01, 09:19
                                Gość portalu: mathilda napisał(a):

                                > > Czy sądzisz, że
                                > > można by o nim nakręcić KASOWY film gdyby był tylko psychologiem? Czy możn
                                > a
                                > > nakręcić porywający film o Santorskim?
                                >
                                > mozna, choc pewnie od psychologa bardziej interesujacy byliby jego pacjenci. a
                                > film taki juz powstal - swego czasu uwazany byl za mocno(?) kontrowersyjny (z
                                > uwagi na sceny erotyczne) - Barwy nocy.
                                Niestety, "Barw nocy" kompletnie nie kojarzę, pamiętam natomiast "Barwy walki".

                                >
                                > co do triumfu sprawiedliwosci (lub Lecter''''a) - zaczekajmy do kolejnej czesci M
                                > O
                                > (na pocieszenie: predzej doczekamy sie remake''''u Czerwonego smoka, gdzie Hannib
                                > al
                                > caly filmowy czas spedza w celi). kto wie jakie bedzie zakonczenie... osobiscie
                                >
                                > watpie by Lecter dal sie ponownie zamknac w miejscu odosobnienia. czyzby mial
                                > zginac od kuli jego ulubionej Clarice?
                                >
                                > > Uważam, że kino za bardzo oswoiło nas ze zbrodnią. Sam obejrzawszy kilka r
                                > azy M
                                > > O
                                > > częściowo oswoiłem się z tą makabrą. Szok jest największy za pierwszym raz
                                > em. A
                                > > le
                                > > zawsze będę uważał, że CZŁOWIEK NIE ŻYJE PO TO, BY STAĆ SIĘ DLA KOGOŚ KRWA
                                > WĄ
                                > > MASKĄ. NAWET DLA DOKTORA LECTERA, KTÓRY UWIELBIA MUZYKĘ KLASYCZNĄ.
                                >
                                > oczywiscie, ze nie po to (ww.) zyje ktokolwiek. ale czy to rzeczywiscie kino
                                > ponosi glowny ciezar winy za oswajanie nas ze zbrodnia, przemoca, gwaltem czy
                                > zycie? parafrazujac czy to kino nasladuje zycie, czy zycie kino? pytanie chyba
                                > retoryczne...
                                Jest to pytanie z cyklu "co było pierwsze: jajko czy kura?". Uważam, że życie i
                                sztuka napędzają się nawzajem.
                                pozdr.
                                o.

                                PS.
                                Pisałem tu o Kodeksie Hayesa. Oczywiście chodzi o Kodeks HAYSA. Will Hays był
                                Generalnym Poczmistrzem (ministrem łączności USA). Przedstawiciele amerykańskich
                                producentów i dystrybutorów poprosili go w 1921 roku by stanął na czele
                                Zrzeszenia Amerykańskich Producentów i Dystrybutorów Filmowych.
            • Gość: bart Re: krew/mydło IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 18.07.01, 14:57
              Gość portalu: onek napisał(a):

              > Oczywiście że się czepiam. To Twoja subiektywna lista. Ale ja wole się myć
              > mydłem niż krwią. > Dorzucę swoją dziesiątke:
              > 1. Kabaret - Bob Fosse
              > 2. Chinatown - Roman Polański

              Jakby genialne "Chinatown" akurat ociekało mydłem... nie jest wiele mniej krwiste
              niż Ojciec Chrzestny!

              • Gość: onek Re: krew/mydło IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 06:47
                Gość portalu: bart napisał(a):

                > Jakby genialne "Chinatown" akurat ociekało mydłem... nie jest wiele mniej krwis
                > te
                > niż Ojciec Chrzestny!
                >


                Cha! Cha! Cha! Dobre.
                Zapewne "Chinatown" nie jest takim genialnym filmem. Jest po prostu sprawnie
                nakręconym czarnym kryminałem, który nie udaje niczego więcej.
                A w "Kabarecie" też jest kilka krwawych scen. Z tym, że "Kabaret" to jest
                ostrzeżenie przed inną rzeczywistością. A wydaje mi się, że "OCh" inną
                rzeczywistość gloryfikuje. Gdyby inna rzeczywistość z "Kabaretu" zatriumfowała,
                to na czele takich list znajdowałyby się filmy Leni Riefenstahl. Też były
                świetnie zrobione. I właściwie są nadal uważane przez amerykańskich krytyków za
                najlepsze filmy propagandowe. Tylko jakoś nikt ich nie chce pokazywać...
                • Gość: aga Re: krew/mydło IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 23:53
                  chciałam sobie poczytać o waszych ulubionych filmach a tu nagle natykam się na
                  beznadziejną, trochę pseudointelektualną dyskusję na temat całkiem marnego
                  filmu. Onek muszę Ci powiedzieć że nie mogę czytać twojego beznadziejnego
                  chrzanienia i musę przyznać moim skromnym zdaniem że masz marne pojęcie na
                  temat dobrego kina skoro uważasz filmy takie jak "Pulp Fiction" za głupie
                  krwawe jadki. Nie wysilaj się i nie zmuszj innych do czytania tych bzdur.
                  aga
      • Gość: mroz Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: *.62.242.88.97.esnxl.paisdn.tele.dk 15.07.01, 23:43
        to byloby zbyt wiele. Zaczne od rezyserow:

        1 Luis Bunuel - bezapelacyjnie za "Dyskretny urok
        burzuazji, "Tristane", "PIEKNOSC DNIA"-ze zjawiskowa Deneuve, "Szymon z
        pustyni" i "Mleczna Droga" za ponadczasowe wartosci i odwage za drwine z
        katolicyzmu, "Pies andaluzyjski" - sami zobaczcie za co, to tylko 20 min.

        2 Wielki Hitch za wzsystkie swoje arcydziela thrillerow (Ptaki ****,
        Marnie****, Okno na podworze, Vertigo, Psycho)

        3 Ingmar Bergman za wszystkie filmy o 100%ludzkiej naturze (PERSONA!!!!,
        Milczenie, Szepty I krzyki- przed wszystkiem...)

        4 André Techine za nieskonczona wrazliwosc i wielopietrowosc znaczen - "scena
        Zbrodni", "Zlodzieje", Hotel Ameryka, Dzikie trzciny

        5 Polanski za neslychany watek winy i wladzy w MATNI i Noza w wodzie,
        schizofrenie WSTRETU, diabolicznosc Dziecka Rosemary, 9 wrota, Chinatown...

        6 Wim Wenders za magie Paris Texas, i przewrotnosc Amerykanski przyjaciel,
        Hemmet...

        7 Claude sautet za melancholie "mado" i "okruchy zycia" - znacie to uczucie
        jesieni, nieuchronnosci, chwili, kiedy zbije sie szklanka i wcale jej nie
        podnosimy?

        8 Antonioni za Czerwona pustynie, i Powiekszenie

        9 Jerzy Antczak za "Noce i Dnie"- najlepszy polski obraz z tak skomplikowanym
        portretem psychologicznym kobiety

        10 Scorsese za wiele filmow, ktore jednak pbilo "Casino".



        8
      • Gość: mia Salo! IP: 10.10.41.* 18.07.01, 15:51
        moi drodzy, a co z Delicatessen spółki Jeunet i Caro? Czarna komedia,
        scenografia odlotowa, świetnie bawią się czasem...
        No i Władca Much, może ktoś wie, kto jest autorem muzyki do tej chyba
        najnowszej wersji? Była magiczna...
        I obowiązkowo filmy Schlondorfa, Homo Faber - rewelacja, Niepokoje wychowanka
        Torlessa - super, Król Olch trochę mu nie wyszedł (książka Tourniera była
        rewelacyjna, a on zrobił z Abla półidiotę...), Blaszany bębenek - wiadomo,
        Katarzyna Bloom - szczerze mówiąc przysnęłam...
        a czy ktoś widział Salo Pasoliniego?... wstrząs...
          • Gość: mia Re: Salo! IP: 10.10.41.* 20.07.01, 16:39
            oczywiście był to pokaz tego, co z ludzi może zrobić władza absolutna (tutaj:
            faszyzm, Salo to była faszystowska republika we Włoszech). Film o upodleniu,
            moim zdaniem ostrzeżenie a nie instruktaż. Owszem, dosadne, a faszyzm taki nie
            był?
            • Gość: onek Pranie mózgu IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.01, 09:34
              Gość portalu: mia napisał(a):

              > oczywiście był to pokaz tego, co z ludzi może zrobić władza absolutna (tutaj:
              > faszyzm, Salo to była faszystowska republika we Włoszech). Film o upodleniu,
              > moim zdaniem ostrzeżenie a nie instruktaż. Owszem, dosadne, a faszyzm taki nie
              > był?

              "Salo" Pasoliniego to dość swobodna adaptacja "120 dni Sodomy" Donatiena Alphonsa
              Francois markiza de Sade''a. Reżyser zdecydował się przenieść akcję powieści de
              Sade''a do włoskiej republiki Salo, która istniała w czasie II Wojny Światowej.
              Nakręcony bodaj w latach 70 film jest wyjątkowo nasycony scenami gwałtów i tortur.
              Nadaje go czasami Le Cinema w godzinach nocnych. Obraz jest istotnie
              wstrząsający. Ale gdy ja chcę przeżyć wstrząs to wkładam palec do gniazdka
              elektrycznego (wystarczy dotknąć fazę).
              Nigdy nie mam pewności jakie są intencje twórcy prezentującego okrucieństwo na
              ekranie. Jestem raczej skłonny sądzić, że pragnie on w ten sposób jedynie
              przyciągnąć widzów. Jeśli w filmie mamy całą serię zabójstw, tortur, egzekucji to
              nie ma tu czasu na jakąkolwiek refleksję moralną. To jest raczej pranie mózgu.




            • Gość: jarzyna Re: Salo 120 dni i 10 filmow dla mnie waznych IP: 195.8.131.* 01.08.01, 13:07
              prawdziwy film o otaczajacym nas dookola zlu i przemocy
              prawdziwy bo trudno go obejrzec do konca
              to nie plastikowa wizja zla co to zachwyca i fascynuje
              przypomnijcie sobie ostatnia scene, to prawie jak ogladanie wiadomosci
              do obiadku
              a zlo i przemoc nie sa specjalnie atrakcyjne

              a teraz dziesiatka (kolejnosc przypadkowa):
              1. Nosferatu Symfonia Grozy - orginal czarno-bialy Langa
              2. Manhattan - W. Allen
              3. Baza Ludzi Umarlych - Pelelskich
              4. Poza prawem - Jarmusha z Waitsem
              5. Chinatown - Polanski
              6. Dobry, Zly, Brzydki - Leone
              7. Chlopcy z ferajny - Scorsese
              8. Wolna Sobota - Tworylne, Bieszczady i rewelacyjny Siemion
              9. Twin Peaks Ogniu Krocz Za Mna - Lyncz
              10. Krolestwo - Tiera
    • Gość: sikor Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: *.bresa.com.pl 20.07.01, 09:48
      Czytajac te wypowiedzi uzmyslowilem sobie jak duze mam zaleglosci filmowe.
      Jednak kilka filmow szczegolnie mi sie podobalo, niektore ogladalem po
      kilkanascie razy. Oto moja lista top ten:
      1. Matrix
      2. Pulp Fiction
      3. Gwiezdne Wojny (IV, V, VI), z naciskiem na brak najnowszej
      ekranizacji "Phantom Menace".
      4. Piaty element (a''propos - beznadziejne tlumaczenie z serii tych: "September
      to sierpien :), w oryginale "The Fifth Element")
      5. Zycie Carlita
      6. Big Lebowski
      7. Jackie Brown
      8. Wielki blekit
      9. Billy Elliot
      10.Blues Brothers

      pozdrowienia, sikor
      • Gość: trin Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: *.chello.pl 21.07.01, 04:16
        Gość portalu: sikor napisał(a):

        > Czytajac te wypowiedzi uzmyslowilem sobie jak duze mam zaleglosci filmowe.
        > Jednak kilka filmow szczegolnie mi sie podobalo, niektore ogladalem po
        > kilkanascie razy. Oto moja lista top ten:
        > 1. Matrix
        > 2. Pulp Fiction
        > 3. Gwiezdne Wojny (IV, V, VI), z naciskiem na brak najnowszej
        > ekranizacji "Phantom Menace".
        > 4. Piaty element (a''''propos - beznadziejne tlumaczenie z serii tych: "September
        >
        > to sierpien :), w oryginale "The Fifth Element")
        > 5. Zycie Carlita
        > 6. Big Lebowski
        > 7. Jackie Brown
        > 8. Wielki blekit
        > 9. Billy Elliot
        > 10.Blues Brothers
        >
        > pozdrowienia, sikor

        Zycie Carlita!!! dzieki za przypomnienie mi o tym filmie!!! rewelacja!
    • Gość: sloik Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.01, 22:18
      Ponizsze filmy z przyjemnoscia ogladnalbym jeszcze raz:

      Rejs
      Dziewczyby do wziecia
      Wniebowzieci
      Mis
      Hydrozagatka
      Nie ma rozy bez ognia
      Bracie, Gdzie jestes?
      Wsciekle psy
      Pulp Fiction
      Od zmierzchu do switu
      Casablanca
      Fightclub
      Przekret
      Porachunki
      Oczy szeroko zamkniete
      Dzikosc serca
      Wplyw ksiezyca
      Monty Python: wszystko
      Pol zartem, pol serio
      Krwawy sport
      Podejrzani
      Top Secret
      Lody na patyku: wszystkie
      Matrix
      Johnny Mnemonic
      Kosiarz umyslow
      The Lost Boys
      Pijany mistrz (albo Lamacz kosci) z J. Chanem
      Dark Star (Astronauci spod ciemnej gwiazdy)
      Indiana Jones: wszystkie
      Siedmiu wspanialych
    • dex1 Re: Ulubionych filmow lista osobista :) 22.07.01, 11:43
      1.Przełamując fale - już dawno film nie zrobił na mnie takiego wrażenia
      2.Leon Zawodowiec - ten klimat i dwóch wielkich
      3.Smażone zielone pomidory - pięknie opowiedziany, moralnie dwuznaczny
      4.Easy Raider - oglądam regularnie raz do roku
      5.Czas Apokalipsy - klimat
      6.Thelma i Luise - mistrzostwo reżyserii,scenariusza,gry
      7.Delikatessen - komedia na której o mało nie "zszedłem"
      8.Nocny kowboj - Dustin
      9.Lucky Man - scenariusz, aktorstwo, muzyka
      10. Blue Velvet - piękny paranoiczny klimat
      11.Francuski Łącznik - Gene
      12.Ptasiek - scenariusz, klimat, to coś
      13.Taksówkarz - De Niro
      14.Powiększenie - "kryminał" jakich mało
      15.Życie Carlita - Al
      16.Zapach kobiety - Al
      17.Strach na wróble - ABSOLUTNIE GENIALNE [chyba mój ulubiony film]
      18.Narkomani - Al
      19.Stroszek - nie wiem dlaczego [ani gra, ani reżyseria, klimat się rwie....
      i wiele innych..., ale te filmy zostaną ze mną do końca. Dex1
    • Gość: Qbesson Ulubionych filmow lista barrrrdzo osobista :)))))) IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 30.07.01, 20:42
      nie bede ich ukladal wedlug jakiegos klucza, a kolejosc tez jest bez znaczenia.
      No i chyba w 10 to sie nie zamkne.

      Niebezpieczne zwiazki

      Krolowa Margot

      Pasazerka

      Trzy kobiety

      Persona

      Kanal

      Pętla

      Czas apokalipsy

      Hair

      Drzace cialo

      Kabaret

      Kwiat tysiaca i jednej nocy

      Bram Stocker"s Dracula

      Powrot Batmana

      Fight Club

      Urodzeni mordercy

      Prawdziwy romans

      Fame

      to na razie tyle.
      Pewnie za chwile przypomnie mi sie tysiac innych filmow.
      trudno....

      nie rozumiem tylko nagonki na SALO. Niektore wasze wypowiedzi przypominaja o
      czasach cenzury... dziwne.
      mnie nie bolalo ogladanie tego filmu. mam na kasecie i kiedys pewnie wroce.
      przeciez NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO OGLADANIA. jesli tworca mial taki zamysl i
      znalazl chetnych do realizacji, to chyba ok.
      ale to tylko moje zdanie...

      pozdrawiam i zycze dystansu
        • Gość: Teta Re: Ulubionych filmow lista barrrrdzo osobista :)))))) IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 14:46
          Hydrozagadka - za całokształt
          Podejrzani - j/w - im więcej razy widziałam tym bardziej doceniam
          Był sobie złodziej - po tym filmie stałam się fanką Chow Yun-Fata i filmów
          akcji z Hongkongu
          Rybka zwana Wandą - za całokształt
          Delicatessen - mroczne, ale piękne i jeszcze jak cieszy!
          Mąż fryzjerki - w tym filmie nie ma akcji (film francuski...), ale ma taki
          magnetyzm, że...
          Niebezpieczne związki - it''s under my control...
          Dziewczyny do wzięcia - niby śmieszne, ale gorzkie
          Blow out - prawie nikt nie zna tego filmu, a to najplepsza rola Travolty,
          lepsza niż w Pulp Fiction)
          Pociąg życia - no comments, kto widział ten rozumie
          I dwa filmy które mnie nieustannie wzruszają -
          Casablanca - Mąż twierdzi,że Casablanca to doskonała komedia (!), a ja cierpię
          kiedy jestem zalana łazami, a on się smieje do rozpuku...
          Moskawa nie wierzy łzom - no wzrusza mnie i już
          I jeszcze jeden film, który koniecznie trzeba oglądać w kinie - Welcom to
          Sarajewo - pamiętam jak gościu siedzący parę miejsc ode mnie próbował
          powstrzymać łzy - to się zdarza b. rzadko. Film jest rewelacyjny.
    • Gość: malvi Re: Ulubionych filmow lista osobista :) IP: 159.107.89.* 03.08.01, 10:23
      O czyms z pewnoscia zapomnialam, ale ponizsze filmy sa bardzo wazne da mnie
      (kolejnosc przypadkowa)

      1. Kieslowski - zwlaszcza Kolory, Dekalog i Podwojne zycie...
      2. Stuhr - Duze Zwierze
      3. Greenaway - wszystko (poza 8 i 1/2 kobiety) a najbardziej Ksiegi Prospera i
      The pillow book
      4. Przelamujac fale
      5. Obcy - Osmy pasazer Nostromo
      6. Zapach kobiety
      7. Pozegnanie z Maria (wg Borowskiego - film jest lepszy niz ksiazka - rzadko
      sie zdarza)
      8. Dym, Brooklyn Boogie
      9. L Besson zwlaszcza Nikita i Leon
      10. Nazwij to snem
      11. Zanussi - Zycie jako smiertelna choroba ...
      12. Ucieczka z kina wolnosc
      13. St Bareja - zwlaszcza Alternatywy 4

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka