Dodaj do ulubionych

Tylko nie polskie komedie romantyczne

IP: *.nycmny.east.verizon.net 08.02.06, 20:42
Nie moge sie doczekac na dobry filmz Polski.
Obserwuj wątek
      • alek.7 Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne 09.02.06, 20:47
        O, tak! MICHALINKA czyli Julka jest niesamowita! "-Zrobie dla ciebie wszystko.
        -Nie trzeba wszystko. -Tylko co? -Tylko mnie kochaj...[i rozbrajający uśmiech]

        Byłam, widziałam, nie zachwycił mnie. Aktorzy grali.. cóż- drętwo. Akcja
        nędzna. Ale mała genialna, taka szczera! Dla niej warto zobaczyć. Chociaż mozna
        poczekać aż wyjdzie na dvd.
        A "Nigdy w życiu" to bajka. Bajka, ale ładna. Mnóstwo rzeczy się nie ma prawa
        zdarzyć. Ale to jest film, nie życie :} I "Ja wam pokaże" tez pójde zobaczyć.
        A to, ze najlepiej wychodza w zwiastunach, to akurat najświętsza prawda.
    • Gość: Ania Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 12:09
      Czy taka wysoka oglądalność "Tylko mnie kochaj" nie świadczy o tym, że ludzie
      mają już dość filmów ambitnych, z drugim dnem? Życie wystarczająco przytłacza,
      że kiedy idziemy do kina tęsknimy za ciepłym banałem. Po ciężkim dniu pracy,
      chcemy prostego, ładnego filmu bez wysiłku, który zadziała na zasadzie
      kołysanki na dobranoc. I cóż z tego, że to banalne?
    • Gość: Jomago Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 17:20
      "Tylko mnie kochaj" to jest jakaś fatalna pomyłka, miałam nadzieje, że to sie
      tylko tak źle zapowiada, i że ten film mnie czymś zaskoczy - zupełnie nie zrobił
      na mnie wrażenia - 2 min po filmie już o nim zapomniałam, i nie chodzi wcale o
      to, że autorzy nie trafili zupełnie w gatunek. Tym co przykuło uwagę nielicznych
      były ładne wnętrza zgrabne ciała głównych bohaterów i wypasiona bryka... A
      najgorsze jest to, że aktorzy na których liczyłam (Jan Frycz)nie mają chyba
      żadnych ambicji...
    • adamm5 Odczepcie się, albo sami zróbcie lepsze! 09.02.06, 17:26
      Na filmie "Tylko mnie kochaj" byłem i było ponoc 700 tys. widzów i nikt z
      wychodzacych nie narzekał! Znacznie gorzej było z osławionymi przez
      krytykę "Pręgami", które zmontowane były, jak szkolna etiuda, a wysyłano je na
      konkursy. Tymczasem rola małej dziewczynki zasługuje wręcz na jakąs nagrodę
      filmowa!
      A tak przy okazji: krytykami literackimi zostaja zazwyczaj niespełnieni
      literaci. Podobnie jest z krytykami filmowymi - Nie podoba sie Wam to co
      zrobili inni? - Zróbcie coś lepszego! Pokażcie, że potraficie i że można!
    • Gość: ewka potrzebni sa dobrzy Aktorzy - i tyle.... IP: *.toya.net.pl 09.02.06, 17:37
      w dawnych komediach występowali tacy aktorzy że jak tylko pojawiali sie w
      kadrze - już wszyscy śmiali sie. Teraz wybiera sie dzieci aktorów albo
      polityków i "efekty" widać - potrafia sknocic nawet narodowe utwory, które
      nagrane przed II wojną są nieporównanie lepsze, choć nie dysponowano takimi
      mozliwościami technicznymi jak obecnie. To co teraz powstaje jest żałosne,
      przesycone bluzgami i majtkami(przepraszam).To filmy "brukowe".A beztalencia
      obłasza sie gwiazdami choć tak naprawdę król jest nagi...
    • Gość: MaDZia Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.06, 17:40
      kompletnie sie nie zgadzam z tym artykulem.sama bylam w kinie "tylko mnie
      kochaj" i uwazam ze to bardzo fajny film i wcALE NIE ZGadlam od razu po pieciu
      minutach co sugeruje tutaj autor artykulu kto jest matka tej malej
      dziewczynki..pozatym wszystkim moim znajomym ktorzy tez byli na tym w kiniefilm
      bardzo sie podobal.jesli chodzi o "ja wam pkaze" to tez mam zamiar pojsc na to
      do kina i mysle ze moze nie bedzie tak fajny jak "nigdy w zyciu" ale warto go
      obejrzec..a co do autora artykuly to latwo krytykowac i szukac "dziury w calym"
      a jesli pan tak nie lubi polskich filmow to nikt ich panu ogladac nie kaze.....
    • Gość: beatrixxx Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 17:54
      Z przykrością w oczach żal mi osób, które chodzą DO KINA na filmy typu "Tylko
      mnie kochaj"... Ludzie! Co za banał. Nieważne, że jesteście cholernie zmęczeni
      i tylko stać Was na obejrzenie dennego filmu, nieważne, ze obracacie się w
      towarzystwie takim, a nie innym, nieważne, że gra tam chodzący
      ideał "Zakościelny", który ociera się na ulicy o małe dziewczynki, nieważne kim
      jesteśćie...ŻENADA! Marzę, żeby ktoś docenił filmy, które tak naprawdę na to
      zasługują. Bieda!!!!!! HA!


        • zetorg Bida intelektualna 09.02.06, 19:25
          ale straszna bida tworcza panuje w polskiej kinematografii. moim zdaniem w 2005
          nie wyprodukowano nawet jednego przyzwoitego filmu. nawet jak sie dluzej
          zastanowie to nie znajduje ani jednego tytulu. jesli komus przychodzi na
          mysl "komornik" - po prostu byl lepszy niz pozostale gnioty, ale wcale nie taki
          dobry. a do tego ostatnie ujecie ukradzione bezczelnie z filmu "byl jazz".
          dlaczego tak sie dzieje ? byc moze wlasnie dlatego, ze polskie kina oferuja
          glownie filmy amerykanskie, ktore nie dosc ze maja o wiele wiekszy budzet to
          zwykle niezla, jesli nie swietna obsade. tyle tylko, ze w hollywood na ten
          przyklad jest tak ogromna konkurencja jesli chodzi o scenariusze, czy nawet
          role, ze zwykle kiedy juz sie cos zaczyna produkowac to jest to historia
          wybrana sposrod setek jesli, jesli nie tysiecy, podobnych. To samo dotyczy
          aktorow. setki aktorow zglaszaja sie na castingi i role sa obsadzane nie wedle
          znajomosci lecz wedle umiejetnosci (chociaz nie zawsze). filmy takiej jakosci
          jakie produkuja nasi rodzimi tworcy, w USA trafiaja prosto na kasety VHS i DVD,
          zadna firma dystrybutorska nie zakupi gniota, ale na to miejsce maja mozliwosc
          zakupienia 3-4 innych nowych i dobrych filmow, jesli nie dobrych to
          przyzwoitych.
          polski tworca, ktory sie naogladal w TV i w kinie amerykanskich filmow a do
          tego pewnie sledzi jakie filmy w danym roku dostaja oscara, mysli ze tez tak
          musi. nie bierze jednak pod uwage ze zyje w innej rzeczywistosci i nie ma az
          tak wielkiego wyboru scenariuszy czy aktorow. odrebna rzecza pozostaje kasa, o
          ktorej szkoda gadac. odrebna tez pozostaje szkola jaka przeszli polscy filmowcy
          i szkola z jakiej wyszli polscy tworcy - to sa zupelnie inne szkoly. mysle, ze
          ocana filmow powinna opierac sie na ogolnej wiedzy o filmie oraz wlasnych
          preferencjach, co calkowicie wyklucza obiektywnosc takich ocen. i tak byc
          powinno.
          • Gość: m Re: Bida intelektualna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 01:38
            ciekawe czemu tak się dzieje?
            Przecież na egzaminach do szkół filmowych wypada kilkunastu kandydatów na jedno
            miejsce.
            Każdy kto chce zdawać na reżyserię powinien przynieść już na egzamin jakieś
            opowiadanie albo scenariusz.
            Czyli co? Wszyscy, którzy przychodzą na te egzaminy są antytalentami, nie
            potrafią pisać, opowiadać, nic nie potrafią?
            Czy po prostu wybiera się miernoty, żeby n.p. nie przyćmili wykładowców,
            którymi często są mizerni twórcy o wielkim ego albo wypaleni?
            (kto inny miałby czas wykłądać w szkole?).
            Warto zwrócić uwagę, że polscy reżyserzy są świetnie przygotowani do promowania
            siebie i swoich gniotów, potrafią kwieciście się wypowiadać i udawać
            elokwencję. Ale to nie tym powinni chyba błyszczeć.
    • Gość: intaco Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.06, 18:05
      Wcale się nie zgadzam w powyższą opinią. Po pierwsze polskie komedie
      romantyczne pojawiają się strasznie rzadko i już z tej racji są i oczekiwane i
      ciekawe. Poza tym wśród tylu polskich filmów opowiadających o tym jaka to ta
      Polska jest biedna nasze rodzime komedie romantyczne to miła odskocznia. I
      jeszcze: autor ani słowem nie wspomniał o doskonałym "Nigdy w życiu" który jest
      chyba potwierdzeniem moich racji
      PS: Ta sonda obok artykułu jest zrobiona tak,że internauci i tak muszą przyznać
      że Polskie komedie są złe. A to jest prostactwo.
    • bobrzabudka gdzie im do bareii? do lasu na grzyby jak nie maja 09.02.06, 18:36
      ...co robić

      tylko bareja
      to to to jakies pomylki
      przeciez ten cezarek pazura i cala plejada lindow i tym takich podobnych markow kondradow z3-ciej czesci dziadow
      przeciez to pomylka

      nie ma komedii
      tych bzdur sie z blondynami ameryk.naogladaja i tworza gowno a plebs z polsatu to kupuje
      jeeeh oglupiaja a nie bawia
    • Gość: alicja Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.acn.waw.pl 09.02.06, 19:18
      Nie wiem, dlaczego krytycy zawsze się tak pastwią nad polskimi filmami, a
      zachwycają najgorszymi gniotami z Zachodu?

      Poza tym nie zawsze ma się ochotę na psychologiczne filmy z głębią. Zyjemy w
      takim tempie i w takim stresie, że nieraz ma się ochotę po prostu odprężyć. Czy
      to takie strasznie niezrozumiałe, że może się to odbyć przy polskiej komedii?
      "Tylko mnie kochaj" jest całkiem niezłym filmem. Nie nudziłam się na nim, a to
      już chyba wiele ...
      • Gość: Ja Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.chello.pl 09.02.06, 22:25
        > Poza tym nie zawsze ma się ochotę na psychologiczne filmy z głębią. Zyjemy w
        > takim tempie i w takim stresie, że nieraz ma się ochotę po prostu odprężyć.

        Dlaczego po prostu nie przyznasz, ze glupie filmy sa dla glupich ludzi?
        Ludzie "z glebia" nie odprezaja sie przy gniotach, bo taki seans by ich dopiero
        zestresowal.
        • Gość: m Re: Tylko nie polskie komedie romantyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 01:56
          pamiętam, że byłem wkurzony na cały świat po "ogniem i mieczem", zastanawiałem
          się jak można przeznaczyć kilka milionów na film bez scenariusza, zmontować na
          wzór teledysku i cynicznie wcisnąć dzięki wielkiej reklamie i przekupnym
          krytykom ten syf niewinnym ludziom:) Seans był wybitnie szkodliwy dla
          normalnych, bo denerwował, przyprawiał o mdłości, nudził, albo doprowadzał do
          depresji w związku z wnioskami, że w Polsce nawet "pomnikowej" dla wielu
          powieści nikt nie jest w stanie poprawnie zekranizować.
          Następny raz zatrudnijcie Angoli - jako scenarzystów, montażystów, reżyserów
          itp.
          Robienie filmu rozrywkowego wcale nie jest takie trudne skoro inni potrafią,
          ale trzeba znać i przestrzegać kilka zasad n.p. przy pisaniu scenariusza (każde
          dziecko wie o takim schemacie: wprowadzenie, akcja, finał..., ale nie polscy
          twórcy, oni chcą robić na opak i wzorują się na reklamach i MTV nie wiadomo
          dlaczego)
    • pancwynar tak sobie myślę... 09.02.06, 19:19
      ... w najnowszym Filmie można zapoznać się z wynikami ankiety na "najlepszy film polski, aktora, reżysera" etc. Niestety nie pamiętam metodologii badania, ale wyniki doprawde mogą postawić włos na głowie.
      Nie mam przed sobą egzemplarza, ale w pamięci zapadła 1. miejsce dla... "Chłopaki nie płaczą" [sic!]. Nie pamiętam czy była tam komedia ze Stenką, ale chyba tak. Natomias w rankingu na najgorszy film polski 2. zaszczytne miejsce dla "Dnia świra"...
      I właściwie co tu więcej komentować?
      Aha wśród najlepszych reżyserów ani "vidu", ani słychu o Barei.
      Właściwie nie chce mi się więcej komentować bo jakie jest polskie kino każdy widzi. A jak trzeba będzie gdzieś kobietę zabrać w walentynkowy czas to wolę już wysilić się na własnoręcznie przygotowaną kolację przy świecach okraszoną normalną, klasową, być może klasyczną romantyczną historią na dvd.

      • coeurenhiver Re: tak sobie myślę... 09.02.06, 20:40
        pancwynar napisał:

        > ... w najnowszym Filmie można zapoznać się z wynikami ankiety na "najlepszy fil
        > m polski, aktora, reżysera" etc. Niestety nie pamiętam metodologii badania, ale
        > wyniki doprawde mogą postawić włos na głowie.
        > Nie mam przed sobą egzemplarza, ale w pamięci zapadła 1. miejsce dla... "Chłop
        > aki nie płaczą" [sic!]. Nie pamiętam czy była tam komedia ze Stenką, ale chyba
        > tak. Natomias w rankingu na najgorszy film polski 2. zaszczytne miejsce dla "Dn
        > ia świra"...
        > I właściwie co tu więcej komentować?

        Mnie niestety już absolutnie żadne wybory rodaków nie są w stanie zadziwić. Z
        drugiej strony, jeżeli na 1. miejscu uplasowali się "Chłopaki nie płaczą",
        domyślam się iż w ankiecie brali udział głównie młodzi ludzie. Bo też raczej do
        nich właśnie skierowany jest obecny "Film", który coraz bardziej obniża loty. Na
        szczęście udało mi się go porzucić zanim stoczył się tak nisko. Ale czego
        oczekiwać po magazynie, którego naczelnym jest bawidanek - Prokop. Wracając
        jednak do ankiety, ci młodzi ludzie tak naprawdę nie mają z czego wybierać.
        Polskie kino nie istnieje. W naszym pięknym kraju nie realizuje się niemal
        żadnych filmów na podstawie oryginalnych scenariuszy. A nawet jeśli miałyby
        powstawać filmowe realizacje powieści to również niestety nie ma na to żadnych
        szans, gdyż współczesna polska powieść również nie istnieje. W Polsce nie ma
        sztuki, tak samo zresztą jak i nauki. Eh, można by długo wyliczać czego u nas
        nie ma...

        A "Dzień świra" to wg mnie najlepsza polska komedia ostatnich lat. W ogóle jeden
        z lepszych filmów jakie nakręcono u nas ostatnimi laty. Ale cóż ja mogę wiedzieć
        o filmach, skoro na seansach, które wybieram jestem w kinie przeważnie sam albo
        co najwyżej ogólna liczba widzów zamyka się w przedziale 3-5 osób;) A poziom
        10-20 widzów wzbudza już we mnie zaskoczenie i zainteresowanie, cóż to mogło
        stać się przyczyną aż tak olbrzymiego zgromadzenia. Najwyraźnie w Polsce czy też
        w moim mieście kino europejskie, południowoamerykańskie czy azjatyckie nikogo
        nie obchodzi. Liczą się tylko amerykańskie produkty napędzane marketingową
        machiną. Ja natomiast amerykańskiej kinematografii mówię stanowcze nie. Z
        wyjątkiem kina niezależnego, typu: "Sideways", "Broken Flowers", "Me and You and
        Everyone We Know", "Factotum" czy "Garden State".

        A jak trzeba będzie gdzieś kobietę zabrać w walentynkowy czas to wolę już
        > wysilić się na własnoręcznie przygotowaną kolację przy świecach okraszoną norma
        > lną, klasową, być może klasyczną romantyczną historią na dvd.

        Gdybym miał polecić premiery tego roku wymieniłbym: islandzki "Zakochani widzą
        słonie", rosyjski "Mars" czy amerykański "Ty i ja, i wszyscy, których znamy". Z
        nieco starszych natomiast "Wierny ogrodnik" Brazylijczyka Fernando Meirellesa,
        koreański "Pusty dom" Ki-duka czy "Factotum" norweskiego reżysera Benta Hamera.
        Również wcześniejsze filmy Meirellesa "Miasto Boga" czy "Historie kuchenne"
        Hamera. Lista tytułów godna polecenia jest długa. Na świecie powstaje wiele
        bardzo dobrych filmów. Szkoda, że żaden z nich w Polsce.
        • Gość: m Re: tak sobie myślę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 02:06
          były kiedyś filmy studyjne z repertuarem ambitnym i gazetki o ciekaWych
          filmach, ale niestety nie zarabiały, a przynajmniej nie tyle ile zarobić można
          na świecidełkach.
          Teraz w Polsce jest pogoń za kasą i tylko kasa się liczy - taki sens życia nam
          wpajano przez ostatnie kilkanaście lat, zatem nie znajdzie się nikt kto zrobi
          coś dla przyjemności i idei rezygnując z dużej forsy, bo i tak nikt go nie
          doceni, chcemy być amerykany i podziwiamy tylko cyferki.
          • coeurenhiver Re: tak sobie myślę... 10.02.06, 02:38
            Obecnie jednym z czasopism filmowych, które jeszcze trzyma fason jest np.
            "Kino". A to że liczy się tylko kasa niestety widać na każdym kroku. Także w
            kinie. Na naszym podwórku w efekcie kręci się jedynie "bezpieczne" produkcje
            (adaptacje lektur szkolnych albo popularnych powieści), które nie niosą ze sobą
            ryzyka strat finansowych. W polskich hitach niemal w każdej scenie pośrednio
            reklamowany jest jakiś produkt (od stacji radiowych po artykuły spożywcze).
            Rynek kin w Polsce zaś zawłaszczają multipleksy, które serwują głównie
            amerykańskie megahity dla popcornowej widowni. Klasyczne kina przegrywając już
            na starcie walkę o repertuar, a co za tym idzie o widownię, upadają jedno po
            drugim. Swojej szansy na przetrwanie na rynku często poszukują poprzez sięganie
            po tytuły kina artystycznego, niszowego, ale to raczej jedynie przedłuża ich
            istnienie, gdyż na tego typu twórczość nie ma w naszym kraju popytu. I tak się
            kręci. Jeszcze kilka lat i prawdopodobnie nie będzie starych, dobrych kin
            jednosalowych. Nigdy nie będzie...
        • misieq77 Re: tak sobie myślę... 10.02.06, 13:54
          domyślam się iż w ankiecie brali udział głównie młodzi ludzie. Bo też raczej do
          > nich właśnie skierowany jest obecny "Film", który coraz bardziej obniża loty.
          N
          > a
          > szczęście udało mi się go porzucić zanim stoczył się tak nisko. Ale czego
          > oczekiwać po magazynie, którego naczelnym jest bawidanek - Prokop.

          A właśnie, czy może wiesz dlaczego zniknął niemal natychmiast, kiedy się
          pojawił, "Świat Filmu", którego naczelnym był Lech Kurpiewski (po tym, jak go
          wyrzucili z "Filmu")? Bardzo mi (tego!) pana Lecha brakuje, zwłaszcza jego
          rewelacyjnych wstępniaków. Może gdzieś daje się go jeszcze przeczytać?

          Gdybym miał polecić premiery tego roku wymieniłbym: islandzki "Zakochani widzą
          > słonie", rosyjski "Mars" czy amerykański "Ty i ja, i wszyscy, których znamy".
          Z
          > nieco starszych natomiast "Wierny ogrodnik" Brazylijczyka Fernando Meirellesa,
          > koreański "Pusty dom" Ki-duka czy "Factotum" norweskiego reżysera Benta
          Hamera.
          > Również wcześniejsze filmy Meirellesa "Miasto Boga" czy "Historie kuchenne"
          > Hamera.

          OK. Tylko raczej nie na walentynkowy wieczór :-) Za to "Historie kuchenne"
          rewelacyjne! "Factotum" również, więc pewnie i resztę, którą wymieniłeś też
          warto zobaczyć. No tak, tylko albo dvd albo jeszcze wciąż uparcie istniejące
          studyjne kina...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka