Dodaj do ulubionych

Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej ...?

05.03.06, 09:31
Czy myslicie ze relacje miedzy kowbojami to byla milosc czy raczej potrzeba
rozladowania napiecia seksualnego pod nieobecnosc kobiet. Mysle ze Jack nie
mial problemu z kim sypia, chodzilo mu raczej jak sam mowi w filmie o czeste
pieprzenie, libido Ennisa bylo dla niego zdecydowanie za niskie.
Obserwuj wątek
      • Gość: UmiarkowanyHomofob Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowania IP: *.crowley.pl 10.03.06, 09:47
        Ten film ma tez jedna zalete: pokazano tam homoseksualizm, jaki my Polacy
        jestesmy (a moze bylismy przed Paradami Rownosci) w stanie
        tolerowac/akceptowac, dyskretny, nie krzykliwy. Homoseksualizm choc moze
        wzbudzic zazenowanie, a jesli widzi sie na ekranie akt plciowy w wykonaniu
        meczyzn, to i odraze (jak np u mnie), to jednak jako zjawisko bylo dla nas do
        niedawna do tolerowania/akceptowania. Ot, tak sie przytrafilo dwom facetom, ze
        kochali siebie, nie kobiety, bez swojej winy, ale ze kochali prawdziwie i nie
        czuli sie z powodu swej milosc jacys lepsi, nie narzucali sie z nia innym, nie
        zmuszali do jej ogladania - to w sumie niech se zyja.
        Jakze dalko tym kowbojom z filmu bylo do agresywnie pokazujacych swoja
        seksualnosc uczestnikom roznych Parad, narzucajacym sie wrecz z nia i ja
        promujacym. Rownajacym gesjostwo z fajna zabawa, a heterykow mniej lub bardziej
        ukrycie pokazujacych jako szarych, ograniczlnych ludzi...
        Jestem raczej homofobem - ale takich homoseksualistow jak pokazani w filmie
        bylbymw stanie zaakceptowac w swoim otoczeniu, byleby sie do mnie nie
        przystawiali. I takie podejscie mialo pewnie wielu Polakow, az do zaczecia sie
        tych Parad - kiedy niektorzy homoseksualisci w pewnym sensie zaczeli sie
        przystawiac do ludzi hetero, napastowac ich upubliczaniem swojego, no niestety,
        zboczenia (choc raczej niegroznego). A cos takiego w naturalny sposob wzbudzilo
        odraze i gleboka niechec.
        Ten film wart jest wiec obejrzenia i przemyslenia zwlaszcza przez gejow - tak
        aby pokazac jakie ich zachowanie jest akceptowalne dla "heterykow" w Polsce.

        Pozdrawiam!
        • Gość: tolerancja polska Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani IP: *.fbx.proxad.net 10.03.06, 11:10
          Jestem tolerancyjny wobec gejow, ale pod warunkiem, ze widza we mnie mezczyzne
          i jakos daja o tym znac ( np. pocieranie, albo puszczani oka w zupelnosci
          wystarczy, abym mogl ich TOLEROWAC, ale bezwarunkowo niech nie licza na moje
          zrozumienie ). Ach, ci mezczyzni...

          Natomiast tzw. normale, lubie ich, ale niezbyt toleruje, poniewaz jesli juz
          mnie molestuja i szepcza w drugie ucho, ze wola kobiety, to bierze mnie
          cholera!
        • Gość: pojka Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 10.03.06, 12:21
          No więc powiem ci że filmu w ogóle nie zrozumiałeś dla ciebie w filmie istotne
          było to że sa kolesia którym coś się tam przytrafiło...a potem się pukali. A to
          jest historia o miłości a nie o homoseksualizmie, który dla mnie jest jedynie
          tłem całej historii. Dwie sceny zrobiły na mnie duże wrażenie pierwsza kiedy
          Jack po 20 latach spotykania sie na odludziu się wku... pytając co zrobiliśmy z
          tymi dzwudziestoma latami a druga tuż po jego śmierci kiedy okazuje się ze nie
          zyjemy wiecznie i jeśli bedziemy tak postępować jak bohaterowie to stracimy coś
          co nadaje życiu sens. Oni po prostu przegrali swoje życie unieszczęśliwiając
          siebie swoich najbliżyszch ect. Jeśli uważasz że to jest jedyna akceptowalna
          forma homoseksualizmu to zadaj sobie pytanie jakim człowiekiem jesteś że chcesz
          dla ludzi cierpienia i nieszczęśliwego życia byle nie godziło to w twoje
          poczucie estetyki. Dla własnej estetyki mógłbyś zniszczyć komuś życie? Powiem
          tak nie popieram parad gejowskich ale marsze równości w polsce mają troche inny
          charakter - więc popieram. Pozatym bardzo dobrze że czasy choć trochę się
          zmieniły i tym ludzią jest już łatwiej żyć niż w latach 60
        • Gość: mig29 Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani IP: 80.72.34.* 10.03.06, 15:08
          Gość portalu: UmiarkowanyHomofob napisał(a):
          >...
          > Ten film wart jest wiec obejrzenia i przemyslenia zwlaszcza przez gejow - tak
          > aby pokazac jakie ich zachowanie jest akceptowalne dla "heterykow" w Polsce.

          Posluchaj koles. Mow za siebie a nie "za wszyskich Polakow". Ja tez jestem
          Polakiem i jestem z tego dumny a jakos nie mam nic przeciwko gejom takze tym,
          ktorzy chodza na "Parady" (przynajmniej takie jakie widzialem w Polsce).
          Generalnie nie zycze sobie abys w tym kontekscie powolywal sie na swoja
          narodowosc bo to sugeruje, ze jako Polak mam z Toba cos wspolnego a to
          nieprawda. Negujesz takze w ten sposob tradycje Polakow jako narodu i
          spoleczenstwa tolerancyjnego i otwartego na inne obyczaje i kultury a to obraza
          moje uczucia patriotyczne.

          tez pozdrawiam!
        • Gość: Dubliner Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani IP: *.ericsson.net 10.03.06, 15:10
          Moj drogi

          Tyle tylko, ze z pewnego powodu cierpieli, oklamywali zony, ukrywali sie, a
          jeden nawet zostal zabity...

          Wlasnie przez ow brak tolerancji i akceptacji

          Brokeback Mountain bylo idylla, niemozliwa do zrealizowania w normalnym zyciu.

          Nie wiem dlaczego w innych krajach moze to funkcjonowac, mieszkalem w Anglii,
          Niemczech, Szwecji i Irlandii... W Polsce tylko nie wychodzi, czy te kraje saw
          takim razie gorsze? a moze to z nasza ojczyzna jest cos nie tak?

          Pozdrawiam
        • tsheshek Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani 10.03.06, 19:55
          zgadzam sie w duzej mierze,
          nie uwazam homseksualizmu za norme, co nie oznacza, ze jest zlem, wszystko
          wolno jesli tylko sie czlowiek z tym dobrze czuje i nie krzywdzi nikogo innego
          (dlatego jestem totalnie przeciw adopcji przez gejow).
          natomiast ze Polska jest taka tolerancyjna tobym troche dyskutowal, jakos
          poczatkowa odmowa pochowania Waldorfa na Powazkach (chyba nie ulega
          watpliwosci, ze wartosciowego czlowieka, ktory raczej sporo zrobil dla tego
          cmentarza) bardzo mi sie nie podobala
        • anudin Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani 10.03.06, 20:40
          coś mnie się wydaje, że UmiarkowanyHomofob to myśli sobie, że wszyscy geje i
          wszystkie lesbijki jakie w naszym karju żyją to na parady chodzą - ot zlot
          "kochających inaczej", a tym czasem ci ludzie na paradach to nieliczna garstka
          tych co chcą zamanifestowac swoją odmienność i spróbować zmienić pogląd
          zatwardziałych homofobów, że homoseksualiści to jakieś wybryki natury z dwoma
          głowami i czterema dup.ami. Bardzo wielu z nas, gejów, żyje właśnie tak tak Ci z
          filmu - we własnym zaciszu, nie starając się nachalnie o akceptację
          społeczeństwa. Szkoda tylko, że nie wszyscy są "umiarkowani" i z chęcią
          postąpiliby z gejami tak jak z tym facetem z filmu, co go koniami ciągali, aż
          ja.ja mu odpadły i ostatecznie zamordowali...
        • viggo52 Re: Pokazano homoseksualizm mozliwy do tolerowani 18.03.06, 12:24
          Szanuje Twoje poglądy, ale będąc homoseksualistą chciałbym coś wyjaśnić:

          1. Parady były od 2000 roku w Polsce, nikt ich nie zakazywał nie było więc
          hałasu. Pobożny kandytat na prezydenta, chciał się wsiowej katolickiej Polsce
          podlizać i nawet mu się udało. Przy okazji nieźle Kaczyński WYPROMOWAŁ paradę,
          wcześniej mało się kto tym przejmował, więc ja nie wiem jak to jest z naszym
          narzucaniem. Z tego co wiem W RP po 1989 roku mamy już wolność zgromadzeń.

          2. Jaka jest polska wiocha, wiem dobrze, mam na niej mnóstwo rodziny. Panna z 2
          dzieci nieślubnych (jeszcze w 70-tych), mieszkała w kurnej chacie za wsią i
          spora część pobożnej wsi (ojcowie rodzin w końcu) latała sie do niej bzykać.
          Jej dorosła córka (owa nieślubna), młoda nauczycielka zresztą, została
          zgwałcona na weselu (po koscielnym ślubie, bo tam tylko takie) i zamordowana.
          Ostatecznie macierz dawała niejednemu, to i ona powinna. Brat moje babci,
          niezwykle przystojny i zaradny 30-letni mężczyzna, miał niezwykłe powodzenie u
          kobiet, ale nie chciało mu się żenić, więc mu katoliczna wiocha sprawiła takie
          manto, że się z tego nie wykaraskał zdrowotnie i zyciowo do końca życia. Nie
          dziwię się więc ennisowi, ze nigdy sie zdecydował na zamieszkanie z ukochanym
          mężczyzną, bo wiocha wszędzie taka sama, przeczulona na punkcie pozamałzeńskich
          relacji i zawsze żywo zainteresowana cudzymi "kołderkami".

          3. Z powodu swojej orientacji=preferencji, fascynacji dorosłymi mężczyznami nie
          czuje sie wcale wyjątkowy. Z jednym wyjątkiem: osiedlowe towarzystwo spuściło
          mi takie manto za ciotostwo (bardzo prywatne i DYSKRETNE, ale wiadomo jak się w
          jednym miejscu żyje 30 lat, to ktos sie w koncu dowie) 9 lat temu.Dodam, że
          wymiar sprawiedliwości wziął stronę hołoty, sprawa została umorzona choć nie
          było zadnej mojej agresji. Mimo, e miałem wstrząs mózgu, kołnierz
          ortopedyczny, do teraz mam problemy ze słuchem i koncentracją, o prowadzeniu
          samochodu mogę se tylko pomarzyć. Cóż nikomu z moich kolegów z liceum,
          podstawówki i studiów nigdy się to nie przytrafiło, a homoseksualiście
          niejednemu. Jak to mawia moja siostra, pedałó biją. Czasem, ale dlaczego?
          Zdecydowana większość z nas żyje bardzo dyskretnie.

          Teraz po tym wszystkim, szacowną większość omijam wielkim łukiem (poza grupką
          przyjaciół), bo szacowne katolickie społeczeństwo zareagowało śmiechem na moją
          krzywdę i spieprzone zdrowie. Parady mają sens, bo jesteśmy takimi samymi
          obywatelami jak reszta i należy nam się równe traktowanie,a nie dyskretne
          tępienie jak w moim przypadku. Jak wspomniałem mój pzrypadek nie jest wcale
          odosobniony. Podobno za brutalne pobicie można dostać rok odsiadki, tu nikt nie
          został ukarany, choc wiadaomo było kto zawinił i co zrobił.

          Żeby się zastanowić nad homoseksualizmem, - to się trzeba zastanowić nad
          ludzką naturą, ponieważ trochę nas jednak dzieli od zwierząt, ludzie nie
          kochają się tylko dla prokreacji, hetereseksualiści jak sądzę również.

          Nie masz świadomości, że wielu homoseksualistów ma wieloletnie związki oparte
          na partnerstwie, przyjaźni i erotycznej fascynacji i NIE MUSI już kryć ich pod
          fasadowymi małżeństwami. I żyje bardzo dyskretnie.

          O brokeback: Związek tych mężczyzn oparty jest na głębokiej
          przyjaźni, zrozumieniu, miłości i erotycznej fascynacji. O seksie
          miedzy nimi jest mało, ale sporo, każdy gejów oglądających ten film
          może się domyślić. A ze jeden z nich boi się postawić kropkę nad i?
          Trudno mu się dziwić, jak widział skatowane ciało kolesia, który
          złamał społeczne tabu i zamieszkał z drugim mężczyzną.

          Twoje prawo nas nie lubić, zwłaszcza że mało wiesz. Jeśli mieszkasz w dużym
          mieście, nawet nie masz świadomości jak wielu homoseksualistów mijasz
          codziennie. Ponad 50 proc ma wyższe wykształcenie. Jak się regularnie
          spowiadasz, to wiedz że co 2 ksiądz to praktykujący homoseksualista.

          I jeszcze jedno. Wiekszość z heteroseksualistów (moze 50 proc jak
          chce CBOS) ma normalne udane małżeństwa. A reszta "normalnych"? 1.
          Niedoszły mąż mojej siosry: 5 dzieci, każde z inną kobietą, żadnym
          z nich się nie zajmuje ani nawet nie płaci alimentów. 2. moja
          siostra ciot. rzuciła swojego narzeczonego po 10 latach, bo trafił
          się duuuzo bogatszy. ładnie wygląda, nie musi pracowac. 3. Druga
          siostra ciot. była w ciąży ze swoim wieloletnim narzeczonym, ale
          trafiła się lepsza partia, matury zrobić nie raczyła, jest panią
          domu w Chicago, kupa szmalu, jak przyjezdza do Polski opowiada, że
          gdyby nie dzieci dawno by się rozeszli, wszystkim kobitkom w naszej
          rodzinie raczyła opowiedziec już, że mąż formalny, wcale nie jest
          ojcem jej pierwszego dziecka, ja bym się TYM nie chwalił. 4. mój
          kolega w życiu nie widział swojego ojca, jest efektem weselnej
          zabawy żonatego mężczyzny, który nawet nie raczył mu dać swojego
          nazwiska.

          Cóż, wy nie miewacie zachcianek, romansów i zawsze jesteście
          odpwiedzialni. Sama dobroć.
    • Gość: Silence Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.chello.pl 05.03.06, 10:30
      Jestem pewien, że była to wielka miłość, widać było jak emocjonalnie przeżywają
      swój związek, jak cierpią, jak pragną być z sobą i jak są zazdrośni itp, a
      wszyscy wiedzą, że jeśli chodzi o sam sex, faceci nie przywiązują się, dzięki
      niemu emocjonalnie, ich nie obowiązuje powiedzenie „prędzej, czy później
      pokochasz tego, kto daje ci orgazm”, może poza wyjątkami tych bardziej
      wrażliwych o kobiecych charakterach, a Jack i Ennis zdecydowanie tacy nie byli,
      może Jack miał jakieś kobiece cechy, był bardziej uległy, jednak na pewno nie
      należał do zmanierowanych. Najważniejszych argumentem wg mnie, że to była
      wielka miłość, to, to że po śmierci Jacka, Ennis nie poszukał sobie żadnego
      innego do „bzykania”, ale pozostał sam cierpiąc w samotności :- (.
      Czyli był idealnym kochankiem, kochał mocno, na zawsze i pozostał wierny
      swojemu uczuciu, do tego chyba był świetny w łóżku, pomyślcie czy to nie
      idealny materiał na partnera, gdyby żył w „normalnych czasach”, albo był
      heteroseksualny.....
      • jolaole Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 05.03.06, 23:19
        Najważniejszych argumentem wg mnie, że to była
        > wielka miłość, to, to że po śmierci Jacka, Ennis nie poszukał sobie żadnego
        > innego do „bzykania”, ale pozostał sam cierpiąc w samotności :- (.
        A co z Jackiem on nie mial takich problemow nie ten to inny,meska dziwka w
        Meksyku, ukladanie sobie zycia z sasiadem z Teksasu- czy wtedy tez wciaz to
        byla wielka milosc?A cierpnie Ennisa, mysle ze on nie szukal nie byl
        zaintersowany innymi facetami(moze blokada z dziecinstwa), tez przeciez mial
        kilka szybkich romansow - kelnerka etc.
    • Gość: xxx Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.06, 15:20
      to była milosc, ale mam wrazenie, że lepiej nie przeżywać miłości
      nieszczęśliwej i niezrealizowanej. Taka niespełniona miłość daje więcej bólu
      niż radości. Może lepiej nie wpakować się w takie tarapaty, niż potem się
      męczyć. Tych dwóch gości oprócz tego, że nie mogli być ze sobą razem,
      szczęśliwi, to jeszcze unieszczęśliwiali (nie ze swojej winy)innych.
      Smutna historia i niechciałbym przeżyć jej osobiście.
    • arithmos Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 06.03.06, 07:28
      nadmierne uproszczenie,moim zdaniem
      to byla milosc,nawet jesli jack pieprzyl sie z meksykanskim chlopaczkiem,a potem
      znalazl sobie innego partnera,mogl to zrobic z bolu,zalu,zeby zapelnic pustke
      (czyz nie postepujemy tak w zyciu?),bo myslal,ze ennis nie chce z nim byc - z
      punktu widzenia jacka tak to moglo wygladac
      a kiedy jack powiedzial ze chodzi mu o czeste pieprzenie?wydaje mi sie ze nie to
      mial na mysli mowiac o "high-altitude fucks once or twice a year" zwlaszcza ze
      potem dodal "you are too much for me ennis,i wish i knew how to quit you"
      ale mozna to interpretowac na wiele sposobow, oczywiscie
      jednak ja uwazam ze to BYLA milosc
      • jolaole Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 08.03.06, 20:10
        Hmmm- moze, ten film jak zaden ostatnio wywolal u mnie tyle watpliwosci co do
        watkow, podtekstow etc. Czy myslicie ze rodzice Jacka (prosci farmerzy)
        wiedzieli czego tak naprawde chce ich syn, czy facet wychodzacy z koszula ich
        syna jest czyms normalnym na tyle ze jeszcze podano mu torbe??
        • Gość: Silence Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.chello.pl 09.03.06, 10:58
          Ja uważam, że najprostsi, zrozumieją, jeżeli kochają swoje dziecko, szczególnie
          matka wyczuwa instynktownie..., powinni to zrozumieć i zaakceptować, w końcu
          tyczy się to ich dziecka, oczywiście bywają tacy rodzice, co są „żarliwymi
          katolikami”, „moherowi wyznawcy jedynego słusznego radia i jego Pana” co wola
          wygnać, wykląć swoje dzieci... ale co się dziwić ich przodkowie palili na
          stosach za byle co...., ale czy tego uczył nas Jezus??? Może teraz poucza tak
          jego następca dla niektórych..., urzędujący w Toruniu ....
            • Gość: Silence Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.chello.pl 09.03.06, 14:23
              Co tyczy się Twojego pytania, uważam, że wiedzieli, tolerowali to, jednak widać
              było, że ojciec Jacka z trudem to toleruje, nie rozumie, brzydzi się
              tych „układów”(spluniecie do kubka w czasie rozmowy z Ennisem), jednak matka z
              całą pewnością, dokładnie rozumiała ten związek, tolerowała go, widać było to w
              jej spojrzeniu, gestach i słowach, ojciec także kochał Jacka mimo swojego
              zgorzknienia, jednak z trudem tolerował jego inność, brzydził się jednak tym,
              oraz jego „wybrankami”, wiadomo, jak w prawdziwym życiu matki zawsze mocniej
              kochają swoje dzieci, tolerując ich inność i potrzeby, ojcowie wydaje mi się,
              że mają problem z zaakceptowaniem takiego stanu rzeczy, wina leży chyba po
              stronie urażonej, męskiej próżności („ jak ja mogłem wychować pedała”)....
    • Gość: JuD Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.aster.pl 09.03.06, 19:21
      Wiesz wydaje mi się, że gdyby chodziło tylko o seks to nie spotykaliby się ze
      sobą przez 20 lat, a poprostu zapomnieliby o sobie. Gdyby Jack nie kochał
      Ennisa nie wróciłby po raz drugi w to samo miejsce gdzie kiedyś pracowali, nie
      zabrałby ze sobą koszuli Ennisa itd. Myślę ,że zachowanie Jack'a wynikało
      raczej z niezrozumienia postawy Ennisa. Nie mógł zrozumieć jego niechęci,
      strachu do ujawnienia ich związku. Wydawało mu się, że to on gorzej znosił
      rozłąki i miał za złe Ennisowi, że tak spokojnie do tego podchodzi.
    • Gość: ania from juesej Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: 38.195.34.* 09.03.06, 20:04
      Oczywiscie, ze wielka milosc, bez watpliwosci. To, ze nie zawsze sie rozumieli -
      Jack mial swoja wizje ich zwiazku, ktorej Ennis nie akceptowal do konca - nie
      znaczy, ze byli ze soba tylko dla seksu. Od seksu zaczeli. Pamietacie, jak
      ostra i gwaltowna byla scena, gdy kochali sie pierwszy raz? A potem, gdy
      zaczeli byc ze soba i akceptowac, to sie dzieje, jak kompletnie inna byla
      scena, w ktorej kochali sie z milosci, a nie by zaspokoic poped. Jak dla mnie
      byla to jedna z piekniejszych scen milosnych, jakie widzialam, bez
      rozgranicznia homo czy hetero.
    • Gość: Bartek Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 20:26
      Byli ze sobą z miłości. Seks też był ważny, ale nie tylko. Myślę, że Ennis nigdy
      z nikim nie zaznał takiej bliskości jak z Jackiem. Ich romans trwał 20 lat.
      Żadna relacja nie trwałaby tak długo, gdyby była oparta tylko na seksie.
      To prawda, że inaczej reagowali, Jack był bardziej otwarty, ale fakt, że puścił
      się parę razy nie wyklucza wielkiego uczucia, jakim darzył Ennisa. Tak to już
      jest, nic nie jest czarno-białe...
      Mnie bardziej interesuje fakt, jak ich związek by wyglądał, gdyby rzeczywiście
      mogli razem zamieszkać. Czy przetrwałby, czy dogadywaliby się na co dzień? No,
      ale tego się już nie dowiemy, oni zresztą też by musieli się o tym sami przekonać:)
      • Gość: Hi Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 22:26
        Wiesz Bartek myślę ze tajemnicą tego 20 letniego związku bylo to ze nie
        dzielili ze soba prozy zycia, ich spotkania byly tak rzadkie ze az byly świętem
        dla nich obu, zostawiali za soba zony, dzieci, zapłacone lub nie rachunki.
        Dowodem tego był szybki koniec układania sobie życia z kimś innym przez Jacka,
        proza zabija a ich małżeństwa tez sa tego dowodem.
        Nie jestem przekonany co do rodziców - czy nasze babcie były by takie
        postępowe, czy w ogóle wiedziały o takich związkach?
      • Gość: V. Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 08:51
        To była najpiękniejsza miłość - nie ma tu znaczenia czy między facetami czy
        kobietami, czy facetem i kobietą (akurat w filmie tak to zostało
        przedstawione). Tak samo mógł to być żyd z muzułmanką i społeczeństwo też by
        tego nie akceptowało i rodzice (!!!). Piękny film i gra aktorska. Jack owszem
        zdradził Enisa ale pod wpływem emocji i żalu - jak przyjechał i został
        odrzucony i potem jak chciał na starość mieć go dla siebie. Z tego co
        zrozumiałem w ostatniej kłótni nie chodziło o seks a oto że ma go (Enisa) kilka
        razy w roku, jego bliskość, spotkanie, rozmowy itd. Jednak chyba nie chciałbym
        przeżyweać takiej miłości - cięzka i trudna - a oni przetrwali tę próbę.
        Polecam - SUPER FILM.
    • Gość: :O) Moi rodzice poszli na ten film i... IP: *.infj.ulst.ac.uk 09.03.06, 20:43
      I bylem zdziwiony - mamie sie oczywiscie podobal ale tacie... rowniez - co mnie
      totalnie zdziwilo. Podobno nawet nie okreslal ich (po zakonczeniu seansu)
      pedaly i cioty tylko wyrazal sie o nich w totalnie cywilizowany sposob.
      Jak widac na przykladzie moich rodzicow - ten film pelni role edukacyjna,
      szczegolnie w takim ciemnym kraju jak Polska. Jeszcze kilka takich filmow i moi
      rodzice przestana mzyslec ze homoseksualizm mozna leczyc :O) Sam filmu nei
      ogladalem i nie ogladne - nie lubie po prostu smutnych filmow.
    • mycham Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 09.03.06, 21:36
      wg mnie milosc i pewno dlatego ze z tyloma problemami i ta ciagla tesknota,
      taka piekna. dla mnie niewazne bylo, ze to bylo miedzy 2 facetami. milosc w
      koncu to uczucie , a nie jakas logiczna konstrukcja, ktora mozna zdefiniowac np
      tylko do tego co miedzy k i m. A wiadomo, ze w milosci element erotyczny jest
      istotny, nawet bardzo. A to, ze Jack zdradzal Ennisa...hmmm...wydaje mi sie, ze
      mozna kochac i zdradzac (tzn jedno nie wyklucza drugiego, choc oczywiscie nie
      powiem, ze jest to usprawiedliwione). Jack mial libido normalnego faceta, ktory
      potrzebuje seksu czesciej niz raz czy dwa razy w roku.
    • malyflowers Godzine temu wyszłam z kina:) 09.03.06, 22:58
      Mysle ze prawdziwym gejem był jack, on prowokował i on tak naprawde "potrzebował
      faceta" (jak to brzmi:o).
      Ennis to prosty, szczery chlopak, który niespodziewanie dla siebie wpadł w sidła
      miłości, a ze z facetem?? Powiedział na poczatku filnu, że jeszcze nie był z
      kobietą, w jego zyciu brakowało ciepła i miłości.
      Odniosłam wrazenie, ze gdyby nie zaczeli się spotykać(kiedy juz kazdy miał
      rodzinę), ich zycie, a przynajmniej ennisa wygladałoby inaczej. Pytanie tylko
      czy byłby szcześliwy, napewno dobrze że niezwiazał sie z kelnerką, bo tylko
      zniszczyłby jej zycie.
      Może jutro spojrze na ten film inaczej.. dziś mysle ze film udany, choc robi sie
      wokół niego za duzo szumu, ponadto były momenty dłuzace sie.
      Pytanie na koniec: Jack został zabity czy to jednak wypadek?
      • Gość: fundango Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.aster.pl 09.03.06, 23:54
        Byla to milosc, a do takiego wniosku mozna dojsc analizujac wiarygodne
        psychologicznie przeslanki pojawiajace sie w filmie. Mimo ze zarowno Jack i
        Ennis nigdy tego miloscia nie nazwali.

        Jack nie bardzo radzil sobie z modelem ich zwiazku narzuconym przez Ennisa,
        stad jego zdrady (znamienna jest sekwencja jego wypadu do Meksyku, po tym jak
        Ennis nie chcial poswiecic weekendu z corkami. Jack zdradzil nie dlatego, ze
        nie kochal, ale zeby odreagowac bol odrzucenia - zwroccie uwage, ze plakal w
        samochodzie jadac do granicy). Nie byl tez w stanie zwalczyc uczucia do Ennisa,
        co sam przyznal w swojej ostatniej z nim rozmowie. W tej samej scenie jest po
        raz pierwszy pokazane, ze rowniez Ennis kochal Jacka - byl o niego cholernie
        zazdrosny. A wlasnie te dwie cechy - niekontrolowana fascynacja druga osoba i
        chec bycia z kims na wylacznosc sa symptomami zakochania (i chyba zadnego
        innego stanu psychicznego).
        • Gość: ręce opadają Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.krakow.pl 13.03.06, 14:01
          fundango napisał(a):rowniez Ennis kochal Jacka - byl o niego cholernie
          > zazdrosny. A wlasnie te dwie cechy - niekontrolowana fascynacja druga osoba i
          > chec bycia z kims na wylacznosc sa symptomami zakochania (i chyba zadnego
          > innego stanu psychicznego).

          sorry
          zakochania i namiętności owszem, ale nie miłości.
          moim zdaniem te dwie formy związku trzeba odciąć od siebie grubą kreską.
          poza tym to że ktoś jest zazdrosny nie implikuje wcale milości.
          zazdrość może być też wynikiem urażonej dumy. zresztą gesty i zewnętrzne
          oburzenie to reakcje chwilowe, a nie coś ugruntowanego, jak uczucia. i można z
          nich wnioskować tylko o chwilowych emocjach, a nie o tym co się ma w sercu. o
          tym można się dowiedzieć jedynie z rozmowy. a tego niestety reżyser nam poskąpił.
          dla mnie ten film był schematyczny i niesamowicie płaski.
          bye
    • Gość: Rudel Re: Brokeback Mountain -o czym jest naprawdę IP: *.toya.net.pl 09.03.06, 23:53
      Nie miałem ochoty iść na ten film...żona mnie namówiła,poprostu nie lubię filmów o gejach,tyle tylko ,że tak mówią o nim ci,którzy go nie widzieli.
      Dla mnie ten film jest o uczuciu,tak silnym,że niektórzy nigdy nie będą mieli okazji go doznać .I o tym jak ciężko jest ,kiedy "gra" się nieswoją rolę ,w rodzinie,społeczeństwie etc.I jak parszywe jest życie ,że nie zawsze można iść swoją drogą.Wielu patrzy na czyjeś zdjęcie sprzed lat ,tak jak Ennis na widokówkę w ostatniej scenie,i ma ścisk w środku.
      Mam takie wrażenie ,że temat homoseksualizmu w filmie celnie wbił się w czas,wielu krzykaczy-gejów będzie piało "...no teaz nas rozumiecie,widzicie jak nam ciężko wy...wy... ...." etc....
      • Gość: W1 Re: Brokeback Mountain -o czym jest naprawdę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.06, 05:00
        >Mam takie wrażenie ,że temat homoseksualizmu w filmie celnie wbił się w czas,
        > wielu krzykaczy-gejów będzie piało "...no teaz nas rozumiecie,widzicie jak
        > nam ciężko wy...wy... ...." etc....
        Nie przesadzaj -ja nie mam zamiaru piać, ani się uskarżać. Będąc innym w tym
        kraju trzeba być twardym...
        Film po prostu pokazał szerszej publice to co my - geje - wiedzieliśmy od
        dawna, a część heteryków wiedziała w sposób znikomy- że miłość dwóch facetów
        może być piękna, a seks pełen uczucia...
        Jeśli co dziesiąty z widzów to pojmie - będzie dobrze.
      • Gość: V. Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 09:12
        To był film o miłości - jak porownuje inne filmy amerykańskie to "scen
        łóżkowych" jest naprawdę mało a scena zbliżenia Enisa i Jacka tez został
        przedstawiona w sposób przyzwoity. Prawda jest taka że miłośc trudna jest
        rzeczywiście trudna i tu rezyser przedstawił ją w 100% perfekcyjnie. Polecam
        film nie tylko gejom ale każdemu który chce zrozumieć sens miłości - ja byłem
        pod wrażeniem tego filmu przez tydzień a żona przezytwa to do tej pory. Mamy
        kilku znajomych gejów i zupełnie inaczej teraz patrzymy na ich życie. Lepiej.
        Uważam że po filmie jestesmy para tolerancyjną (uważaliśmy się taką przed
        filmem - co chyba nie było prawdą) - teraz uważamy że jesteśmy. Naprawdę
        polecamy film.
        • Gość: dżejms błąd a mnie się nie podobało :-{ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 09:48
          Lubię Anga Lee za "Burzę lodową" ale ten film mnie nie przekonał...
          Gdyby realia dotyczyły pary heteroseksualnej, film byłby nie do strawienia
          Poza tym ZA DŁUGI!!! opowiadanie ma tylko 30 stron!
          A postawa szanownych panów wobec swoich żon budzi we mnie złość.
          PARA EGOISTÓW!

          Ta "miłość" była dlatego taka wielka, bo niespełniona.
          Gdyby zamieszkali razem, wytrzymaliby ze sobą rok może pięć...?
          O czym więc był ten film? Na pewno nie o miłości ale o ROLACH jakich się uczymy
          przez całe życie by móc GRAĆ na scenie życia (ojej, ale patosem zajechało...)
          Film ważny ale czy wspaniały?
          Ja mam poczucie zmarnowanych 20 złotych
          :-/
          • jan_stereo Re: a mnie się nie podobało :-{ 10.03.06, 10:38
            Bo tak naprawde to wszystko co w tym filmie było warte ogladanie mozna było
            zmiescic w max 40 minutach,stad dosc nudny to film był,zwłaszcza dla osob które
            maja jako taką wyobraznie i relacje homoseksualne nie sa dla nich tematem na
            miarę istoty czarnej dziury.
            • Gość: giba Bravo Ang Lee IP: 129.175.173.* 10.03.06, 11:20
              To idz na rambo. Nie bedziesz sie nudzil. Niestety jak widac to nie film dla
              wszystkich. Wiekszosc antagonistow uwaza ze to film o relacjach
              homoseksualnych, a to jest tylko (lub az) film o molosci, przeciwosciach ktore
              trzeba pokonac i wyrzeczen ktorym trzeba podolac.

              Brawa dla Lee, po przyczajonym tygrysie... nie spodziewalem sie niczego dobrego
              og tego goscia ale bardzo milo mnie zaskoczyl
              • jan_stereo Re: Bravo Ang Lee 10.03.06, 15:20
                Rambo to juz nuda totalna,no nie przesadzajmy, natomiast "głosy niewinnych" o
                wojnie domowej w Salwadorze to juz znacznie ciekawszy film. Tajemnica nie jest
                zła,to jest dobry film dla ludzi z mała wyobraznia którzy niepotrafią sobie
                sami uzmysłowic ze milosc mesko-meska moze tak banalnie wygladac i nie róznic
                sie zasadniczo niczym od damsko-meskich romansów.
          • jurekkg Re: a mnie się nie podobało :-{ 10.03.06, 15:51
            Mnie tez film sie nie podobał, byl po prostu nudnawy.

            Ponieważ nie jest dla mnie żadnym wielkim odkryciem, że dwóch facetów może się
            szczerze kochać, też zadałem sobie pytanie, co by było, gdyby film dotyczył
            pary heteroseksualnej. I wyszło mi, ze nic ciekawego.

            Jedyną dobrą stroną tego filmu jest to, że nie stara się być nachalnie
            dydaktyczny, więc jest trochę nie-amerykański. Ale na pewno nie zasługuje na
            Oscara!
    • Gość: Hakenbu Co by na to powiedział Michael London? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 11:28
      Ech... Właśnie próbowałem sobie wyobrazić wątek gejowski w "Domku na prerii", no
      ale czasy opowieści rodem z dzikiego zachodu krystalicznie czystych i
      jednoznacznych minęły dawno dawno temu i pewnie bezpowrotnie, a może i nie?

      Kto wie czy nie powstanie nowa, gejowska wersja oweg serialu, głosząca jedyną,
      słuszną prawdę na nowe czasy. Dwóch urodziwych chłopaków prowadzących swoje
      ranczo wśród miłych poprawnych politycznie mieszkańców westernowego miasteczka,
      najlepiej jeden czarny drugi biały. Codzienne troski i radości dwóch Panów i
      nienachalna sugestia płynąca z ekranu, że ich zwieracze nie są bynajmniej bramą
      na drodze jednokierunkowej. Będą w nim pokazani też tzw. heterycy jako
      nieszkodliwi dziwacy, którzy o tyle są użyteczni, że dbają o przyrost naturalny.

      A sam film? Jakoś na niego nie wybiorę się. Już samam myśl o dwóch faciach
      robiących ku sobie maślane oczęta wydaje mi się obrzydliwa. Jestem zadje się
      homofob, czy jak to tam się nazywa. No, ale skoro homoseksualizmu się nie leczy
      to dlaczego geje krzyczą, że homofobię jak najbardziej? Bądźmy tolerancyjni -
      uszanujmy homofobię!

    • evergreen2 Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 10.03.06, 11:46
      Tak się zastanawiam, i sobie wymysliłam, że najgorszą rzeczą w życiu jest
      samotność. Tak naprawde nie jest ważne jesli masz świetną pracę, spędzasz każdy
      wieczór w pubach i udajesz, że się swietnie bawisz, bo nie jest dobrze kiedy
      nie masz z kim dzielić tych radości. Chyba każdy ma prawo do tego, by być
      kochanym... każdy...
        • Gość: Hakenbu Nie przesadzajmy z tymi rezerwatami ;)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 12:44
          Niech tam sobie kochają szczęśliwie nieszczęśliwie, ale ja na to patrzeć nie
          chcę. I gejowe lobby dopóki tego szanować nie będzie, tego, że tzw. heterycy jak
          oni to brzydko nazywają, a po prostu normalni ludzie nie lubią krzykliwego i
          agresywnego zachowania homoluda, to nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi moje
          sympatie będą się skłaniać bardziej ku ogolonym przygłupom z organizacji
          narodowo jakiś tam, którzy z gejami cackać się w ogóle nie chcą.

          Geje sami sobie robią kuku. Większość społeczeństwa, w tym ja i prezydent
          Kaczyński też tak uważa (niwiele tego, ale jak widać są płaszczyzny, w których z
          kaczką zgodzić sie można), że geje mają generalnie takie same prawa jak wszyscy
          inni oprócz adoptowania dzieci i zawierania małżeństw. Czy to mało??? Homo-banda
          uważa, że tak. Geje nie chcą być równi, chcą być równiejsi, a to zeźli
          najbardziej tolerancyjnego prędzej czy później.

            • tsheshek do homoseksualisty 10.03.06, 20:07
              czlowiek sie z tym rodzi takie sa badania, a ja bym sie trzymal faktow,
              natomiast nie podoba mi sie
              okreslanie homoseksualizmu jako mozliwym "normalnym" wariancie orientacji
              seksualnej. Z punktu widzenia biologii i ewolucji celem seksu jest prokreacja.
              tak ze norma jak dla mnie hetero. Przypuszczam (ale moge sie mylic) ze spora
              czesc homo wolalaby byc hetero (co tym samym oddala wine czy grzech, bo jesli
              sie nie ma na cos wplywu to gdzie tu wina)bo raczje naturalna jest chec
              dostosowania sie do wiekszosci. Co nie oznacza ze niebycie w normie jest
              czyms zlym. Swiat bylby nudny gdyby wszyscy byli tacy sami. Rozumiem
              ze "zboczenie" ma wydzwiek pejoratywny, i kazdemu nalezy sie szacunek,moze
              jakies inne okreslenie jest do zaakceptowania hmm
              ciekawi mnie opinia samego zainteresowanego tj homoseksualisty?
              • Gość: かい&# Re: do homoseksualisty IP: *.ipt.aol.com 11.03.06, 23:50
                Juz Kinsey zauwazyl ze seksualnosc ludzka jest plynna, a homoseksualizm jest
                pojeciem stwozonym przez spoleczenstwo w celu stygmatyzacji i kontroli osob
                o 'nietypowych' zachowaniach seksualnych. Gdyby poslugiwac sie pojeciami
                heteroseksualizm i homoseksualizm, nalezaloby przyjac ze wszyscy mezczyzni
                naleza ekskluzywnie do skrajnych kategorii 0 i 6 na jego 7 punktowej skali
                seksualnosci, co po prostu mija sie z prawda.

                Dewiacja z socjologicznego punktu widzenia jest wszystkim co odbiega od
                spolecznie tworzonych norm, czesto wiaze sie ze stygmatyzacja 'dewiacyjnych'
                zachowan. Dewiantem nikt nie jest sam z siebie, dewiantem ktos staje sie przez
                spoleczne naznaczenie. By podac jaskrawy i kontrastujacy z naszym
                doswiadczeniem przyklad - w plemieniu Siwan w Pln Afryce praktyki homoseksualne
                sa czyms oczywistym i nie angazowanie sie w tego typu zachowania uznawane jest
                za dewiacje. Nie obrazam sie za uznawanie homoseksualizmu jako dewiacji, jezeli
                pojecie to rozumiane jest w sensie socjologicznym. Gdy ktos odwoluje sie do
                moralnosci, lub 'natury' - po prostu uzywa tego okreslenia w sposob
                wartosciujacy, wtedy nie moge sie na to zgodzic, bo rzeczywiscie ma to
                pejoratywny wydzwiek.

                Uff, ale sie rozpisalem... pozdrawiam
    • women121 Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 10.03.06, 12:01
      Sama jestem lesbijką i kocham kobietę, z którą byłam przez rok. Niestety jednak
      obie nie miałyśmy na tyle sił żeby ujawnić swoją oriętacje. Strach przed opinią
      publiczną, wygrał. Rozumiem co czuli Ci faceci, jak bardzo musieli cierpieć. To
      była miłość, która nie wytrzymała naporu rzeczywistośći.
      • Gość: aska Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.buhck.pl / *.buhck.pl 10.03.06, 12:36
        do anty_gej:
        W sumie to ci współczuje anty_geju. Być tak przepełnionym nienawiścią i odrazą
        do innych ludzi to wysoce niezdrowe i sam sobie szkodzisz pielęgnując w sobie
        takie uczucia. Nie chcę prawić ci morałów, zresztą i tak byś nie posłuchał osoby
        tak "chorej" jak ja, ale chcę tylko ci napisać, że nie powinieneś osądzać ani
        tak się bać i nienawidzić osób, których nie znasz i o których niewiele wiesz,
        np. co oni przeżywają w duszy,jakie mają doświadczenie, jak być może cierpią z
        tego tytułu, że są "inni", jaką drogę przebyli do swego homoseksualizmu. Nie
        można osądzać ludzi tylko pod względem preferencji homoseksualnych...
          • a_gdyby Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej 10.03.06, 12:49
            przeczytalam wszystkie posty i... nie pojde do kina na ten film. czemu? wyglada na to ze jest to najnormalniejsze w swiecie romansidlo, tylko zamiast standardu kobieta + facet, jest dwoch facetow. nie lubie romansidel, wiec i to mnie nie rusza. a skoro mowimy o takiej toleranci i rownouprawnieniu, to dlaczego robimy takie halo ze zwyczajnego filmu? dlatego ze tam sa geje... a to juz nie jest rownouprawnienie!!! uwielbiam gejow, nie znam co prawda zadnych lesbijek, ale gejow uwielbiam - sa to fantastyczni faceci (pewnie tez nie wszyscy, ale akurat ci, ktorych znam...), pokusilabym sie nawet o sugestie ze wole spedzac czas z nimi niz z kobietami. ale po co tyle krzyku - ich milosc jest tak samo normalna jak kazda inna, daltego nie rozumiem czym ten film ma byc lepszy od innych tego typu?
            • Gość: pojka Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 10.03.06, 13:30
              Samo uczucie pewnie niewiele się różni natomiast dla osób które do tej pory nie
              zastanawiały się nad problemami na jakie natyka się taka zakazana miłość tylko
              powtarzały brednie za Ojcem Tadeuszem, wielkim Romanem czy mniejszym Jarosławem
              lub z drugiej strony uważały się za osoby tolerancyjne dlatego bo tak trzeba
              (bez rozważenie problemu)- to mam nadzieje / wrażenie że zostaną zmuszone do
              jakiejś tam refleksji a to zawsze dobre dla pustych głów.
        • Gość: pojka Re: Brokeback Mountain - wielka milosc czy raczej IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 10.03.06, 13:35
          Po to żeby kolo był stanie zrozumieć taki tekst to musiałby zrobić coś do czego
          nie jest przyzwyczajony - mianowicie zamiast powtarzać zasłyszane
          teksty/opinie, które wydają mu się właściwe sam zacząć się zastanawiać nad
          rzeczywistością i tworzyć rzeczywistość wokół siebie - za duże wymagania.
          Dlatego nie ma sensu odpowiadać na takie posty. Może kiedyś jakaś sytuacja w
          życiu skłoni go do jakiejś refleksji (np homoseksualne dziecko - czego w sumie
          mu życzę) ale na dzień dzisiejszy - nie warto.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka