Dodaj do ulubionych

II Wieże, czyli błędy Tolkiena.

03.02.03, 09:51
Nie mam zamiaru rozpisywać się w pochwałach na temat książki, która jest
absolutnym arcydziełem światowej literatury, jednakże film Jacksona pokazał
kilka drobnych wad, czy może inaczej, uwypuklił miejsca w których Mistrz
popełnił małe błedy logiczne i psychologiczne. Mam tu na myśli wizerunek
głównych postaci i związane z tym odstępstwa adaptacji od oryginału.

1. Gollum.
Postać książkowa to ochydny, oślizgły stwór, ofiara zgubnego działania
pierścienia, kierująca się wyłącznie chęcią powtórnego zawładnię-
cia "skarbem". Ewentualne konflikty moralne, wachania na lini Gollum - Frodo,
opisane są dla mnie w sposób dość lakoniczny. Tolkien po prostu sygnalizuje
czytelnikowi że Gollum był kiedyś inny, jest symbolem ostatecznego upadku
spowodowanego działaniem Pierścienia na postacie śmiertelne. Jest tym co
grozi Frodowi, wcześniej groziło Bilbo i grozić będzie wszystkim innym
postronnym Jego posiadaczom.
Postać filmowa to postać na wskroś tragiczna, miotana shizofrenicznymi
konfliktami. Nie potrafiąca jednoznacznie określić po której ma (chce) stanąć
stronie. To postać pełna wewnętrznego bólu i cierpienia, zasługująca bardziej
na litość niż pogardę. Najlepsze sceny filmu to wcale nie atak na Helmowy
Jar - to wewnętrzne "dialogi" Golluma, to jego wewnętzna walka dobra ze złem.
Dzięki takiemu przedstawieniu tej postaci, bardziej zrozumiała jest chęć
Froda do pomocy i opieki nad Smeagolem (niestety w książce przypominało to
bardziej kaprys niż przemyślaną decyzję). Ponadto do miana kluczowej dla
filmu sceny urasta decyzja Froda o "darowaniu" życia Gollumowi i uratowaniu
go od strzał łuczników Faramira. To również krótka, acz wyjątkowo wymowna
scena.

2. Frodo.
Najbardziej w książce raził mnie sposób przedstawienia oddziaływania
Pierścienia na Froda. Wyglądało to mniej więcej tak:

- Och Samie, jaki ten pierścień znów ciężki... uff... nie wiem czy dam
radę... ech... to straszne bierzmo... oj... nie wiem czy dam radę...
- Ależ panie Frodo, jak nie pan to kto?
- No tak... masz rację... Uff... ech...

Westchnienia, jęki, stęki... Dopiero u Jacksona Pierścień w pełni ukazuje swą
moc. Widać jak słaby jest Frodo (i każda inna śmiertelna istota) w
konfrontacji z Jego siłą, jak wielkie zmiany zachodzą w Powierniku, jakim
faktycznie bierzmem jest Pierścień. Widać też jak wielką rolę odgrywa tu Sam
Gamgee (chociaż w książce jego rola jest również bardzo eksponowana). Dzięki
interpretacji Jacksona postać Froda wzbudza nie tylko współczucie, ale
również lęk. I chyba o to najbardziej chodziło...

3. Faramir.
Początkowo bardzo raziła mnie zmiana dokonana przez Jacksona. Faramir miał
być tym rozsądnym i rozważnym bratem, któremu obce są pycha i żądza władzy.
Niestety nie byłby wtedy człowiekiem... Dzięki Jacksonowi zrozumiałem jak
nielogiczny był ten pomysł w oryginale. Oto Faramir, kapitan Gondoru,
człowiek, na widok Pierścienia Władzy, mówi:

-Hmmm... a więc to jest ten pierścień... hmmm... mógłbym go mieć... hmmm...
albo nie, nie będę taki jak brat. Zatrzymaj go sobie hobbicie. Narazie.

Jak w tym kontekście wygląda olbrzymia walka wewnętrzna tak potężnych istot
jak Gandalf, czy Galadriela? Skąd ta "pochopna" decyzja Boromira o chęci
zawładnięcia Pierścieniem? Przecież to takie łatwe. Czasem u Tolkiena
trudniej rzucić palenie niż oprzeć się pokusie władzy nad światem.

4. Theoden.
Krótko mówiąc(pisząc) Jackson pokazał wszystkie rozterki i słabości sędziwego
(przynajmniej w książce) króla. Okazuje się że jest to nie tyle władca
wielkiego Rohanu ile... zwykły człowiek. Popełnia błędy, wacha się, jego
decyzje wydają się być podyktowane chwilą, a nie poprzedzone długimi
rozmyślaniami. Nie można się więc dziwić iż tak łatwo dał się omotać czarom
Sarumana, że tak łatwo i skutecznie dawał się manipulować Smoczemu Językowi.
Nie znaczy to wcale że to słaba postać. Po prostu bardzo ludzka...

Podsumowując, widać wyraźnie, że Peter Jackson bardzo duży nacisk położył
na "uczłowieczenie" postaci, o nadaniu ich postępowaniu i decyzjom bardziej
ludzkiego wymiaru. Uświadomieniu że za tym wszystkim człowiek stoi sam, za to
wszystko odpowiada i sam może to zmienić. Jeżeli zechce...
Obserwuj wątek
    • piotrpanek Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. 04.02.03, 12:44
      [...] ciach, bo nic dodać nic ująć, chociaż trochę szkoda odbrązowienia
      Faramira. To jednak też ludzkie unikać odpowiedzialności udając, że w sumie nie
      wie się , o co jest gra. A tak, to po "normalnej", ludzkiej chęci użycia
      pierścienia, Faramir usłuchał prawdy wykrzyczanej przez niziołka - mało
      konsekwentne i w końcu, to trudno umotywować puszczenie hobbitów wolno.

      > 4. Theoden.
      > Nie można się więc dziwić iż tak łatwo dał się omotać czarom
      > Sarumana, że tak łatwo i skutecznie dawał się manipulować Smoczemu Językowi.
      No właśnie - omotać Sarumanowi, czy manipulować Grimie? Jeżeli Saruman
      opętał, wręcz wstąpił w Theodena tak, że dopiero egzorcyzmy go wypędziły, to po
      co było osłabianie woli (i ciała) Theodena i utrzymywanie Grimy jako
      szpiega/lobbysty [:-)]? Saruman powinien zawładnąć Rohanem przybierając postać
      króla.
      • nation Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. 04.02.03, 14:36
        piotrpanek napisał:

        > [...] ciach, bo nic dodać nic ująć, chociaż trochę szkoda odbrązowienia
        > Faramira. To jednak też ludzkie unikać odpowiedzialności udając, że w sumie
        > nie wie się , o co jest gra. A tak, to po "normalnej", ludzkiej chęci użycia
        > pierścienia, Faramir usłuchał prawdy wykrzyczanej przez niziołka - mało
        > konsekwentne i w końcu, to trudno umotywować puszczenie hobbitów wolno.

        Fakt, Jackson trochę źle to rozegrał...
        Powinno chyba być tak że Faramir podejmuje swoją decyzję na widok gwałtownych
        zmian jakie zachodzą we Frodzie gdy staje na przeciw Nazgula, a następnie rzuca
        się na próbującego przeszkodzić mu Sama. W tym kontekście "wypowiedź" Gamgee
        pod adresem Faramira byłaby nawet nie tyle zbędna, co biorąc pod uwagę realia
        Tolkienowskiego świata, zupełnie zignorowana.
        Tylko skąd Faramir mógł wiedzieć o zmianach jakie zaszły u Froda skoro go nie
        znał?
        Zatem pomysł ze zmianą dobry, ale źle poprowadzony.

        > No właśnie - omotać Sarumanowi, czy manipulować Grimie? Jeżeli Saruman
        > opętał, wręcz wstąpił w Theodena tak, że dopiero egzorcyzmy go wypędziły, to
        > po co było osłabianie woli (i ciała) Theodena i utrzymywanie Grimy jako
        > szpiega/lobbysty [:-)]? Saruman powinien zawładnąć Rohanem przybierając
        > postać króla.

        Tolkien miał tu chyba na myśli rzucenie tzw. "uroku". Grima miał kontrolować
        króla i nie dopuścić do ewentualnych problemów. Zasadniczo Saruman koncentrował
        się na poprowadzeniu całej wojny czego końcowym efektem miał być atak na
        Gondor. Rohan był "jedynie" ważnym celem strategicznym, dlatego scenariusz o
        przybraniu przez niego postaci Theodena, jest trochę nielogiczny. Theodena miał
        w przyszłości zastąpić Grima i był to niejako jego test. Tak mi się
        przynajmniej wydaje.

    • Gość: kkw Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 15:02
      nation napisał:
      > 1. Gollum.
      > Postać książkowa to ochydny, oślizgły stwór, ofiara zgubnego działania
      > pierścienia, kierująca się wyłącznie chęcią powtórnego zawładnię-
      > cia "skarbem". Ewentualne konflikty moralne, wachania na lini Gollum - Frodo,
      > opisane są dla mnie w sposób dość lakoniczny. Tolkien po prostu sygnalizuje

      Oglądałem, ale nie czytałem. Dla mnie Gollum w filmie to postać zbędna.
      Rozumiem, że bez niego wędrówka Frodo byłaby jeszcze nudniejsza, więc nie
      biadolę. Te wszystkie rozterki Golluma niewiele warte. Od początku wiadomo, że
      zdradzi Frodo. Podobały mi się tylko jego dialogi: "My preciousss", ale resztę
      można odpuścić. Nędzna była ta sztuczka z płachtą, którą Gollum podczas walki z
      Frodo i Samem porusza nogami. Jaki to miało sens oprócz tego, zeby Jackson mógł
      pokazać, że mamy komputery i potrafimy je obsługiwać?

      Jeśli - jak piszesz - Tolkien tylko odrobinę uwagi poświęcił Gollumowi, to w
      moich oczash to kolejny powód do przeczytania książki.

      > na litość niż pogardę. Najlepsze sceny filmu to wcale nie atak na Helmowy
      > Jar - to wewnętrzne "dialogi" Golluma, to jego wewnętzna walka dobra ze złem.

      Uff, jaka ta walka ciężka. - To nasz pan. - Złodziej! - Ale nas uratował. - Ale
      nas zdradził. Załatwmy go. - Ale Sam patrzy. - Załatwmy i jego. - No to ok.

      > Westchnienia, jęki, stęki... Dopiero u Jacksona Pierścień w pełni ukazuje swą
      > moc. Widać jak słaby jest Frodo (i każda inna śmiertelna istota) w
      > konfrontacji z Jego siłą, jak wielkie zmiany zachodzą w Powierniku, jakim
      > faktycznie bierzmem jest Pierścień. Widać też jak wielką rolę odgrywa tu Sam

      Jeśli te rozterki Frodo w filmie, wystarczą ci, by wyobrazić moc Pierścienia,
      to masz płytką wyobraźnię. Te rozterki przypominają rozterki alkoholika, który
      walczy ze sobą, bo wczoraj rzucił picie, a dzisiaj ma butelkę.

      > Niestety nie byłby wtedy człowiekiem... Dzięki Jacksonowi zrozumiałem jak
      > nielogiczny był ten pomysł w oryginale. Oto Faramir, kapitan Gondoru,
      > człowiek, na widok Pierścienia Władzy, mówi:
      >
      > -Hmmm... a więc to jest ten pierścień... hmmm... mógłbym go mieć... hmmm...
      > albo nie, nie będę taki jak brat. Zatrzymaj go sobie hobbicie. Narazie.

      Posłużmy się tanim chwytem, ale myślę, że w przypadku Twojej wyobraźni zda on
      egzamin. Gdybyś dostał teraz do ręki czerwony guzik do bomby atomowej, co byś
      zrobił? Trudno mi wyobrazić, żebyś nie chciał tego guzika albo komuś oddać,
      albo schować go jak najgłębiej.

      Zrozum, to coś zabiło brata Faramira. To mi wystarcza jako motyw. Mniej
      wiarygodny dla mnie jest pomysł Jacksona. Faramir dostarcza niziołka do miasta,
      widzi, jak pierścień wpływa na mózg tego karzełka, i z miejsca postanawia, że
      taki sam wpływ pierścień miałby i na niego, dzielnego wojownika. Buhahaha.

      > 4. Theoden.
      ...
      > Nie znaczy to wcale że to słaba postać. Po prostu bardzo ludzka...

      Słabość nie musi być bardzo ludzka. Theoden jest bardzo słaby, słabszy od wielu
      innych postaci w filmie, nawet ludzkich. Nawet od tej Eoweny (nie pomyliłem
      chyba imienia?), która - gdyby miała władzę - nie dałaby się tak sobą
      manipulować.

      Dla mnie mało wiarygodna jest scena w Jarze, gdy już świta. Theoden jest
      zupełnie zrezygnowany, wtedy podchodzi Aragorn, gada coś chyba o honorze i
      ojczyźnie. I natychmiast przekonuje Theodena. Wyobrażam sobie, że mając tak
      słabą wolę można poddać się czarom Sarumana, ale nie wyobrażam, żeby mógł być
      takim dobrym władcą, za jakiego mają Theodena wszyscy, na czele z Gandalfem.

      > Podsumowując, widać wyraźnie, że Peter Jackson bardzo duży nacisk położył
      > na "uczłowieczenie" postaci, o nadaniu ich postępowaniu i decyzjom bardziej
      > ludzkiego wymiaru. Uświadomieniu że za tym wszystkim człowiek stoi sam, za to
      > wszystko odpowiada i sam może to zmienić. Jeżeli zechce...

      Ludzkie wymiary, ludzkie gadanie. Co jest ludzkie, a co nie jest? To ciągle się
      zmienia, więc gadanie o tym niewiele jest warte.

      pzdr kkw
      • vortex Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. 05.02.03, 20:57
        Gość portalu: kkw napisał(a):

        > Oglądałem, ale nie czytałem. Dla mnie Gollum w filmie to postać zbędna.
        > Rozumiem, że bez niego wędrówka Frodo byłaby jeszcze nudniejsza, więc nie
        > biadolę. Te wszystkie rozterki Golluma niewiele warte. Od początku wiadomo,
        że
        > zdradzi Frodo. Podobały mi się tylko jego dialogi: "My preciousss", ale
        resztę
        > można odpuścić. Nędzna była ta sztuczka z płachtą, którą Gollum podczas
        walki z
        >
        > Frodo i Samem porusza nogami. Jaki to miało sens oprócz tego, zeby Jackson
        mógł
        >
        > pokazać, że mamy komputery i potrafimy je obsługiwać?
        >
        > Jeśli - jak piszesz - Tolkien tylko odrobinę uwagi poświęcił Gollumowi, to w
        > moich oczash to kolejny powód do przeczytania książki.


        Gollum to bardzo ważna postać, przez niego pierścień został wydobyty z jeziora
        gdzie leżał przez wiele lat, dzięki niemu trafił do Bilba, przez co dalej do
        Froda. Dzięki niemu Frodo będzie w stanie iść do Mordoru. Gollum jest ściśle
        związany z pierścieniem, nie można go pominąć.

        tyle chciałem powiedzieć :P
        • frolix Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. 05.02.03, 21:04
          vortex napisał:
          > Gość portalu: kkw napisał(a):
          > > Jeśli - jak piszesz - Tolkien tylko odrobinę uwagi poświęcił Gollumowi, to
          > w
          > > moich oczash to kolejny powód do przeczytania książki.
          >
          >
          > Gollum to bardzo ważna postać, przez niego pierścień został wydobyty z
          jeziora
          > gdzie leżał przez wiele lat, dzięki niemu trafił do Bilba, przez co dalej do
          > Froda. Dzięki niemu Frodo będzie w stanie iść do Mordoru. Gollum jest ściśle
          > związany z pierścieniem, nie można go pominąć.

          Przecież nikt nie mówi, żeby go pomijać. Chodzi o to, żeby nie tak silnie
          eksponować tych jego rozterek. Tolkien nie eksponował, ale Jackson i owszem, bo
          miał komputery i mógł sobie pozwolić na zrobienie Jar Jar Golluma.

          flx
      • Gość: Yavanna kkw - nie zgadzam sie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 14:19
        Gość portalu: kkw napisał(a):

        > Jeśli te rozterki Frodo w filmie, wystarczą ci, by wyobrazić moc
        Pierścienia,
        > to masz płytką wyobraźnię. Te rozterki przypominają rozterki alkoholika,
        który
        > walczy ze sobą, bo wczoraj rzucił picie, a dzisiaj ma butelkę.

        DOKŁADNIE TAK! Gollum jest zwyczajnym nałogowcem, zarówno w ksiażce jak i w
        filmie jest to wyraźnie pokazane - Pierścień wpływa na Golluma jak alkohol na
        alkoholika daje mu dziwne uczucie przyjemności, zapomnienia: co robi Gollum z
        pierścieniem? Chowa sie jak mały słaby pijaczek w jaskini i upaja sie nim.
        Podobnie zaczął zachwywać sie Bilbo, a po pewnym czasie i Frodo: głaskanie
        pierścienia i mówienie do niego, to własnie oznaki wpadania w nałóg. Ponadto
        nałogowiec jest rozdarty wewnętrznie: wie dobrze, że jego uzaleznienie od
        jakiejś rzeczy jest złe, ale nie potrafi inaczej, choć pragnie się od tej
        rzczy uwolnić, ona daje mu przyjemność i cierpienie zarazem - świetnie oddaje
        to rozdwojenie jaźni na które cierpi Gollum w filmie (ta choroba psychiczna
        rzeczywiście występuje u nałogowców). Nałóg to bardzo powarzny problem jest on
        w stanie odmienić kompletnie człowieka zrobić z niego wrak - wiem to niestety
        mam na codzień doczynienia z alkoholikiem. To chyba właśnie ty masz płytką
        wyobraźnie i brak wrażliwosci psychicznej skoro nie potrafisz dostrzec jak
        skomplikowane jest położenie Froda. Frodo został wedłóg mnie świetnie pokazany
        jako istota, która broni sie usilnie, stacza w sobie boje by nie wejść na
        drogę u kresu ktorej znajduje sie Gollum ( własnie te jego westchnienia i
        pojękiwania są tych bojów zewnętrzną oznaką).

        Twoje drugie porównanie mocy pierścienia znów przypadkiem jest trafne tylko że
        tego nawet nie widzisz:
        > Posłużmy się tanim chwytem, ale myślę, że w przypadku Twojej wyobraźni zda
        on egzamin. Gdybyś dostał teraz do ręki czerwony guzik do bomby atomowej, co
        byś zrobił? Trudno mi wyobrazić, żebyś nie chciał tego guzika albo komuś
        oddać, albo schować go jak najgłębiej.
        > Zrozum, to coś zabiło brata Faramira. To mi wystarcza jako motyw. Mniej
        > wiarygodny dla mnie jest pomysł Jacksona. Faramir dostarcza niziołka do
        miasta,widzi, jak pierścień wpływa na mózg tego karzełka, i z miejsca
        postanawia, że taki sam wpływ pierścień miałby i na niego, dzielnego
        wojownika. Buhahaha.

        Owszem Pierścień jest czerwonym guzikiem od bomby atomowej, rzeczywiście gdyby
        go ktoś komukolwiek z nas ludzi normalnie żyjacych w spokoju, probowała
        wcisnac próbowalibyćmy sie go pozbyć. Ale Faramir nie żyje w spokojnym
        świecie !!! I bardzo naturalne jet że chce w dobrej wieże uzyć guzika - pier
        scienia by usunać zło wysadzić Mordor i żyć w spokoju. Nie zdaje on sobie
        sprawy, że jest tez druga strona medalu, że pierścień ma ogromną i złą moc a
        jakiekolwiek posługiwanie sie nim pogarsza sprawę dopiero gdy widzi co dzieje
        się z Frodem w Osgiliath pojmuje, to co jego brat poja za póżno. Widzi że
        tylko Hobbit istota nie skarzona żądzą władzy może pierścien nieść i tylko on
        może go donieść do gory przeznaczenia ktora jest jedynym rozwiązanie i dlatego
        pozwala mu odejść.

        > Ludzkie wymiary, ludzkie gadanie. Co jest ludzkie, a co nie jest? To ciągle
        się zmienia, więc gadanie o tym niewiele jest warte.

        Masz jakies dziwne pojecie o człowieku, myslisz że ewolucja aż tak szybko
        nastepuje ? Tak naprawdę ludzie niewiele sie zmienili od paru tysiecy lat,
        zmienił sie świat w którym żyjemy kiedyś pisano na papirusie teraz mamy
        klawiaturę i komputer, ale czy to wpływa na nasze istotne cechy wewnetrzne na
        to co powinno być dla nas ważne ? Człowiek zawsze jest człowiekiem i to co
        ludzkie zawsze pozostanie ludzkie. Myślę, że "Władca Pierścieni" Tolkiena jest
        tego dowodem, w naszym nowoczesnym świecie pojawił się epos o odwiecznych
        prawdach o prostym przesłaniu jakie znajdujemy w starożytnych eposach
        Gilgameszu, czy Iliadzie.

        Nation moje pełne poparcie co do filmowej interpretacji P.J

        Yavanna
        • frolix Re: kkw - nie zgadzam sie! 06.02.03, 14:30
          Gość portalu: Yavanna napisał(a):
          > Owszem Pierścień jest czerwonym guzikiem od bomby atomowej, rzeczywiście
          gdyby
          > go ktoś komukolwiek z nas ludzi normalnie żyjacych w spokoju, probowała
          > wcisnac próbowalibyćmy sie go pozbyć. Ale Faramir nie żyje w spokojnym
          > świecie !!! I bardzo naturalne jet że chce w dobrej wieże uzyć guzika - pier
          > scienia by usunać zło wysadzić Mordor i żyć w spokoju. Nie zdaje on sobie
          > sprawy, że jest tez druga strona medalu, że pierścień ma ogromną i złą moc

          Jasne, że Faramir nie zdaje sobie sprawy ze złej mocy pierścienia. Przecież nie
          potrafi tego powiązać ze śmiercią swojego brata.

          > > Ludzkie wymiary, ludzkie gadanie. Co jest ludzkie, a co nie jest? To ciąg
          > le
          > się zmienia, więc gadanie o tym niewiele jest warte.
          >
          > Masz jakies dziwne pojecie o człowieku, myslisz że ewolucja aż tak szybko
          > nastepuje ? Tak naprawdę ludzie niewiele sie zmienili od paru tysiecy lat,
          > zmienił sie świat w którym żyjemy kiedyś pisano na papirusie teraz mamy
          > klawiaturę i komputer, ale czy to wpływa na nasze istotne cechy wewnetrzne na
          > to co powinno być dla nas ważne ? Człowiek zawsze jest człowiekiem i to co
          > ludzkie zawsze pozostanie ludzkie. Myślę, że "Władca Pierścieni" Tolkiena
          jest
          > tego dowodem, w naszym nowoczesnym świecie pojawił się epos o odwiecznych
          > prawdach o prostym przesłaniu jakie znajdujemy w starożytnych eposach
          > Gilgameszu, czy Iliadzie.

          Jakie proste przesłanie znalazłeś w "Iliadzie"? To nie była bajeczka o wilku i
          czerwony kapturku, gdzie wilk jest zły, a kapturek dobry.

          Piszesz, że ludzie niewiele się zmienili od pary tysięcy lat. Spytaj kogoś, kto
          ma 70 lat, czy wiele się zmieniło od czasu jego młodości. Zacznie Ci wymieniać,
          jak to był za jego czasów dobrze czy źle, ale na pewno ludzie byli inni.

          Komputer i klawiatury też same się nie wypączkowały. Człowiek musiał się
          zmienić, żeby je wynaleźć.

          flx
    • Gość: Don Simon Re: II Wieże, czyli błędy Tolkiena. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.03, 13:25
      Nie cytuje, bo po co... Zgadzam sie w pelni...Podpisuje sie obiema rekami pod
      tym. Po dwukrotnym obejrzeniu filmu przestalem zwracac uwage na zmiany i
      doszedlem do podobnych wnioskow - w niektorych miejscach Jackson poprawil
      Tolkiena!!
      A Ci malkontenci powyzej, to sa smieszni..Zreszta nei czytali ksiazki, wiec
      nie bardzo jak maja sie odniesc, do tego co napisales.
      Pozdrawiam
      Don Simon
    • nation kkw, czyli riposta 07.02.03, 12:57
      "Dla mnie Gollum w filmie to postać zbędna. Rozumiem, że bez niego wędrówka
      Frodo byłaby jeszcze nudniejsza, więc nie biadolę. Te wszystkie rozterki
      Golluma niewiele warte. Od początku wiadomo, że zdradzi Frodo. Podobały mi się
      tylko jego dialogi: "My preciousss", ale resztę można odpuścić. Nędzna była ta
      sztuczka z płachtą, którą Gollum podczas walki z Frodo i Samem porusza nogami.
      Jaki to miało sens oprócz tego, zeby Jackson mógł pokazać, że mamy komputery i
      potrafimy je obsługiwać?"

      No więc się trochę gościu zdziwisz jak dotrwasz do końca III części, tego
      efekciarskiego filmu... Tylko wtedy nie napiszesz już że Gollum był
      niepotrzebny, bo musiałbyś przyznać że jesteś ostatecznym dyletantem.

      "Oglądałem, ale nie czytałem."

      czyli:
      "Nie wiem, nie znam się, ale uważam że jest bez sensu i nie powinno tak być!"

      Brawo panie giertych. Cały "Władca..." jest jak unia europejska...
      • frolix Re: kkw, czyli riposta 07.02.03, 13:11
        nation napisał:
        > No więc się trochę gościu zdziwisz jak dotrwasz do końca III części, tego
        > efekciarskiego filmu... Tylko wtedy nie napiszesz już że Gollum był
        > niepotrzebny, bo musiałbyś przyznać że jesteś ostatecznym dyletantem.

        Gollum w trzeciej części może zostać nawet władcą Śródziemia. Nie oznacza to,
        że jego przesadnie długa obecność na ekranie w drugiej części jest
        wystarczająco usprawiedliwiona.

        > "Oglądałem, ale nie czytałem."
        >
        > czyli:
        > "Nie wiem, nie znam się, ale uważam że jest bez sensu i nie powinno tak być!"

        Oglądałem film to przeważnie znaczy, że zapłaciłem za film. Dlatego mogę
        wymagać, żeby był to dobry produkt i był wewnętrznie spójny, a nie żeby w pełni
        zgadzał się z książkami, nagraniami i opiniami internetowych fachowców. Nie
        muszę czytać książki, żeby ocenić film. To takie trudne do zrozumienia?

        flx
        • Gość: ktoś Re: kkw, czyli riposta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 14:32
          frolix napisał:

          > Gollum w trzeciej części może zostać nawet władcą Śródziemia. Nie oznacza
          to, że jego przesadnie długa obecność na ekranie w drugiej części jest
          > wystarczająco usprawiedliwiona.
          > Oglądałem film to przeważnie znaczy, że zapłaciłem za film. Dlatego mogę
          > wymagać, żeby był to dobry produkt i był wewnętrznie spójny, a nie żeby w
          pełni zgadzał się z książkami, nagraniami i opiniami internetowych fachowców.
          Nie muszę czytać książki, żeby ocenić film. To takie trudne do zrozumienia?

          oczywiscie że możesz wyrażać swoje zdanie ale sam się narażasz na głupie
          docinki jesli to twoje zdanie dowodzi twojej ignorancji, każdy chyba wie że
          nie ocenia sie rzeczy o których ma się niewystarczajacą wiedzę, Władca
          Pierscieni to tak nprawdę nie trylogia: to całosć więc nie można nie znajac
          ostatniej cześci wypowiadac się rozsądnie (głupio czyli tak jak ty to robisz
          owszem można) na temat ogólnej wymowy bohaterow i filmu, można jedynie
          komentować pewne elementy ktore nie wymagaja znajomosci całości.
          Zresztą nikt ci nie każe kupowac bilety i wydawac kasę na akurat ten film
          skoro masz ochote jakiś objechoac na forum jest dużo inny filmów które mają
          jedną cześć i mozna je do woli obsmarowywać zaraz po obejrzeniu, a jeśli
          chcesz krytykować całą wymowę Władcy to możesz wstrzymać sie do nastepnej
          cześci, a wtedy chetnie poznam twoja opinię.
          • frolix Re: kkw, czyli riposta 07.02.03, 15:11
            Gość portalu: ktoś napisał(a):
            > oczywiscie że możesz wyrażać swoje zdanie

            Wyrażam swoje zdanie nie o książce, tylko o filmie.

            > ale sam się narażasz na głupie
            > docinki jesli to twoje zdanie dowodzi twojej ignorancji, każdy chyba wie że
            > nie ocenia sie rzeczy o których ma się niewystarczajacą wiedzę

            Nie muszę czytać książek, żeby móc wypowiadać się o filmie, który oglądałem.
            Możesz wskazać mi braki w wiedzy o filmie?

            > Władca
            > Pierscieni to tak nprawdę nie trylogia: to całosć więc nie można nie znajac
            > ostatniej cześci wypowiadac się rozsądnie

            Można rozsądnie wypowiadać się o dwóch częściach Tolkiena, nie znając trzeciej.
            Rozumiem, że to stwierdzenie o "Władcy pierścieni" jako nie-trylogii to jest
            Twoja opinia, a nie uznawana przez tolkienistów prawda.

            > (głupio czyli tak jak ty to robisz
            > owszem można) na temat ogólnej wymowy bohaterow i filmu, można jedynie
            > komentować pewne elementy ktore nie wymagaja znajomosci całości.

            Długa obecność Jar Jar Golluma na ekranie to jest element i komentowanie jego
            nie wymaga znajomości całości. Myślisz, że całość straciłaby sens, gdyby na
            ekranie zabrakło dwu trzecich rozterek Jar Jar Golluma?

            > Zresztą nikt ci nie każe kupowac bilety i wydawac kasę na akurat ten film
            > skoro masz ochote jakiś objechoac na forum jest dużo inny filmów które mają
            > jedną cześć i mozna je do woli obsmarowywać zaraz po obejrzeniu

            Pewnie, ze nikt mi nie każe, Tobie też nie. Nie piszę, byle objechać, inaczej
            znalazłbym sobie lepszy przedmiot do objechania.

            Rozterki JJ Golluma można było skrócić i podałem swoje argumenty. Ty z kolei i
            inni piszący w tym wątku nie potrafili podać żadnego argumentu poza tym,
            że "nie czytałeś książki, więc jesteś głupi".

            > a jeśli
            > chcesz krytykować całą wymowę Władcy to możesz wstrzymać sie do nastepnej
            > cześci, a wtedy chetnie poznam twoja opinię.

            Niby dlaczego skrócenie o kilka minut rozterek JJ Golluma ma należeć do
            dyskusji o całej wymowie "Władcy"?

            flx

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka