Gość: robert
IP: 217.11.136.*
03.04.03, 15:14
Przepraszam, że się wtrącam, bo nie mam w zwyczaju pisać o
filmach, a wolę je oglądać. Eurekę akurat widziałem jakiś czas
temu i wydaje mi się, że ta recenzja w Gazecie to jakieś
nieporozumienie. Za długi film? Jest taka scena w Amadeuszu
Mozarta, gdzie Cesarz mówi do Amadeo o operze Don Giowani - jest
piękna, tyle że jakby...za dużo nut. Za długi film? Gdyby nie
to, utraciłby ten wspaniały rytm, o który chodziło chyba
reżyserowi. Eureka to nie film, a filmowe przeżycie i wyzwanie.
Nie dla kolesi szukających 90 rozrywki. To jeden z
najpiękniejszych filmów jakie widziałem w ciągu kilku ostatnich
lat. Zobaczycie...