Gość: GARYF
IP: *.waw.ppp.coolnet.pl
13.01.02, 23:25
Chcialbym poddac w watpliwosc wiarygodnosc i rzetelnosc recenzenta o
tajemniczym pseudonimie PMOSS. Chodzi mi konkretnie o recenzje
filmu "Mulholland Drive". Wiem, ze moze to byc czepianie sie szczegolow, ale
takie male niedociagniecie psuje tzw. image. Mianowicie recenzent/ka, dokonujac
krotkiego streszczenia filmu, na poczatku tekstu, mija sie nieco z prawda.
Tytulowa bohaterka wcale nie "wedruje tytulowa Mulholland Drive", gdyz film
wyraznie pokazuje, ze idac mija po drodze wiele ulic, a Mulholland Drive jest
jedynie ulica, na ktorej doszlo do wypadku (co zreszta okazuje sie pozniej,
gdy "Rita" zaczyna sobie przypominac pewne rzeczy, bo przeciez wypadek
spowodowal u niej utrate pamieci). Druga niescislosc dotyczy "przypadkowo
otwartego mieszkania", w ktorym bohaterka skrywa sie po wypaku.
Otoz, "wynajmujaca je sympatyczna blondynka" wcale go nie wynajmuje, lecz
zostało jej ono udostepnione przez ciotke, ktora wyjechala celem bodajze
krecenia filmu. Nie bede opisywal dalej, bo przeciez recenzent/ka zapewne
obejrzal film (?) :-)
A moze recenzent chcial byc rownie tajemniczy jak sam film? Nie zrozumnie
mnie zle. Bardzo czesto kieruje sie recenzjami zamieszczonymi na lamach "Co
jest grane" i odgrywaja one duza role przy wyborze filmu, na ktory pojde.
Uwazam "Co jest grane" za najlepszy dodatek kulturalny, jaki ukazuje sie w
Warszawie. Cala reszta bazuje na banalnych streszczeniach, natomiast Wy
skupiacie sie na przeslaniu jakie niesie dzielo. Musicie jednak przyznac, ze
gdy jakis czlowiek przeczyta recenzje, a nastepnie obejrzy opisywany film i
dostrzeze niezgodnosc, to budza sie w nim mieszane uczucia. Moze nawet czuc sie
oszukany i stracic wiare wlasnie w WAS tzn. Redakcje. Domyslam sie, a nawet
jestem pewien, ze potraktujecie ten list jako zbytnia demagogie i czepianie sie
szczegolow, ale to juz sprawa Szanownej Redakcji :-). Takie szczegoliki sa
przeciez niczym w porownaniu z cala masa zagadek, ktore niesie ze soba film.
Moja recenzja na temat recenzenta/tki jest nastepujaca:
Bardzo utytulowany i znajacy sie na rzeczy recenzent o pseudonimie PMOSS,
najwyrazniej spoznil sie kilka minut na start projekcji doskonalego
filmu "Mulholland Drive". Bedac bardzo zarozumialym/a nawet nie raczyl dopytac
sie kogos dokladnie, o to co sie przez te kilka minut stalo. Chcac udowodnic,
ze i tak jest najmadrzejszy, napisal w recenzji tak ja mu sie wydawalo, ze
bylo, a reszte zatuszowal udowadniajac, ze ogladal wszytkie filmy od A do Z,
jakie do tej pory stworzno, a w szczegolnosci Lyncha. Naprawde nie wiem
dlaczego dopuscil sie on takiego bledu, zwazywszy ze reszta recenzji jest
bardzo trafna. A juz na pewno bardzo celne jest ostatnie zdanie, dotyczace
porownania filmu z puzzlem, ktorego nie da sie ulozyc. Reasumujac niniejszym
przynaje Panu/Pani PMOSS dwie gwiazdki (** - przeczytanie recenzji na wlasna
odpowidzialnosc).
z powazaniem i uznaniem dla caloksztaltu pracy Redakcji
GARYF