white-prozac
15.09.09, 23:11
no i padlo tez na mnie - uwiklalam sie w historie z zajetym kolesiem.
zaczelo sie wszystko z nienacka i niespodziewanie dla mnie (jak chyba 99%takich przypadkow). znalismy sie wczesniej, ale nei jakos super blisko - ot, dalsi znajomi. nie iskrzylo wczesniej miedzy nami zupelnie, wrecz uwazalam go za jedna z osob, o ktorej bym w zyciu nie pomyslala, ze moge miec z nia romans.no i jakies pol roku temu spotkalismy sie na imprezie i skonczylismy w lozku. pomyslalam-calkiem mila, jednorazowa przygoda. jak sie mialo niedlugo okazac, nie taka jednorazowa.. spotkalismy sie jeszcze raz, potem ja wyjechalam i w tym czasie nie mielismy zadnego kontaktu. kiedy przyjechalam na chwile do domu to oczywiscie doszlo do spotkania, a ja znow wzjechalam na 3 miesiace i zero kontaktu z nim. teraz wrocilam juz na stale i powiem szczerze, ze myslalam, iz znajomosc umarla smiercia naturalna, ale sie pomylilam.dowiedzial sie, ze jestem i chcial sie spotkac, oczywiscie nie odmowilam sobie tej przyjemnosci - bylo fajnie jak zawsze ;), ale teraz sama nie wiem co dalej i do czego to zmierza, i czy mam to ochote czy nie..teraz jest ok, ale wiadomo jak na ogol koncza sie takie sprawy i zawsze myslalam, ze sie uchronie przed taka relacja, ale niestety zycie lubi platac figle. tak musialam sie wyzalic troche i licze na ciekawe uwagi i komentarze od was.
pozdrawiam