nadgryzionamandarynka
22.09.09, 08:05
jesteśmy razem od roku, od pół mieszkamy razem(wiem, wiem, uprzedzam
komentarze w stylu -trzeba było myśleć przed przeprowadzką - zamieszkałam u
niego, bo tak łatwiej, oboje tego chcieliśmy, żeby budzić i zasypiać koło
siebie,nie tęsknić, dzielić wspólnie przyjemności i obowiązki )na początku był
szał ciał, taaaka chemia i od razu przeczucie(pewność ?) , że to jest to,że
chcemy być razem na dobre i złe, teraz też jest cudownie i ..marzę o
ślubie---pragnę być jego żona -wiem, że szczera rozmowa byłaby najlepsza-ALE
NIE CHCE MU SIĘ OŚWIADCZYĆ -zawsze marzyłam , że wyjdzie to od strony faceta,
jak dać m sygnały, że tego che?(na początku robił przytyki o ślubie,niby
żarty, niby poważnie, teraz nie ma tematu) nie jesteśmy już najmłodsi obje
po "przejściach", ja 30+, on 40 - ;)po co mi ślub?a co będzie jak trafi któreś
z nas do szpitala
?a co z naszym dorobkiem? remontowaliśmy wspólnie-ale to jego mieszkanie, wiec
nie mam jakby nic...straszne byłoby też dla mnie brać ślub tylko przez wpadkę:(