Boję sie miłości...

05.10.09, 12:03
Może jakiś facet mi doradzi co robić, bo mi już ręce opadają.
2 miesiace temu poznałam faceta. Od poczatku mu powiedzialam, że raczej nie
planuje zadnego zwiazku na dluzsza mete. On jednak stwierdzil, że postara sie,
zebym zmienial zdanie.
I starał sie.....Był uroczy, miły, czuły itd.
Ja staralam sie zachowac dystans. Gdy nasza zanajomosc stala sie bardziej
zażyła, nie wiem co mi strzeliło do głowy i powiedzialam mu że jednak nie chce
angazowac sie w ten zwiazek i nie bedziemy sie spotykac.
On nie odzywal sie dluzszy czas. Ja przemyslalam to wszystko i zaczełam za nim
tęskic. Odezwałam sie do niego, ale był dosyc oschły, jednak nie wykluczyl, że
sie spotkamy.
Gdy ostatnio pisalam z nim na gg zapytalam, czy mu sie nie narzucam.
Odparł, że nie narzucam sie, a gdyby tak było to by mi to dawno powiedzial.
Ale jakos na temat spotkania nic nie mowi.
Nie wiem, czy dac sobie spokoj czy ciagle drążyć temat.
Czekam na opinie facetów.
    • s.p.7 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 12:19
      ja mysle przede wszystkm ze ty nie wiesz czego chcesz
      wypierasz sie pewnych uczuc badz relacji, daltego je odrzucasz i dystanujesz sie
      czlowiek ktory chial by z Toba tworzyc bliskie realcje strasznie sie męczy
      z tad jego oschlosc...

      i twoj zwrot "drązyc temat" co to jest? do czego to masi odnosic?
      • bianca36 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 12:30
        "drążyć temat" ma odnosić sie tego, czy zawracanie mu głowy po tym, co
        powiedziałam ma jakiś sens??
        • s.p.7 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 12:42
          jakis sens?
          Drązenie tematu?

          te zwroty sa w zasadzie odpowiedzą - rzeczywiscie całkowicie masz zblokowaną
          miosc w sobie
          jej tutaj nie ma

          gdyby byla - to nie byl by "jakis sens" tylko to wypełniało by sens Twojego zycia
          i nie bylo by to "drązenie tematu"
          temat? co to jest? lekcja matematyki w podstawowce? czy omawianie kwesti na
          radzie w firmie?
          no i jego drązanie... co to jest? robienie odwierów w scianie?

          ja tu nei czuje czlowieka, milosci
          i rozumienia tgo czym to jest

          mysle ze warto by bylo jak bys uwierzyla w milosc, nie bal sie jej, potrafial
          zaufac czlowiekowi i byla gotowa sie dla niego poswiecic
          • bianca36 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 13:02
            Może rzeczywiscie masz rację. Nie wiem czy to jest miłość. Znamy sie krótko.
            Może zauroczenie. Ale jak wytłumaczyć fakt, że teraz cały czas o nim myslę i
            trudno skupić mi się na czymś.
            • s.p.7 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 13:25
              myle ze to milosc ale ty ją blokujez i nie wiesz co ze soba zrobic
              robiac takie glupie ruchy jak zostawienie go... pomysl
              • bianca36 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 13:29
                Wiem, że głupio zrobiłam. Ale co mam zrobic teraz??
                • s.p.7 Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 13:43
                  idz a glsoem serca
                  wytlumacz mu z kad to sie wzielo, dlaczego tak zrobilas,
                  npo nie wiem - ze balas sie milsoci - to co powodowalo Twoje takei a nie inne
                  zachowanie
                  (bedzie wiedzial ze rozumiesz siebie)

                  potem sam siebie musisz upewnic ze juz wiecej tego nei zrobisz - najelpeij jesli
                  bedziesz potrafila zanegowac to co powiedzialas na poczatku - ze nie planujesz
                  zwiazku na dluzsza mete
                  bez tego on bedzi sie bal ciebie,
                  ale ty sama nei mmoesz bac sie milosci

                  wart postawic na cos co da tobie i jemu ze ta znajomosc bedzie miala przyszlosc
                  ze nei zakonczy sie znowu byc moze takim twoim "glupim zachwoaniem"

                  na koncu przepros go za wszystki i popros o wybaczenie

                  na 95% zaskutkuje jesli ebdziesz w tym prawdziwa i mysle ze tak powinnas sie
                  realizowac
                  bez problemu ci wybaczy

                  pozatym postaraj sie byc CIEPLA, jakis chlod od Ciebie wieje
                  wydobadz to co masz w sercu

                  pokaz ze odwzajemniesz uczucia i nie boj sie ich

    • allerune Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 12:20
      Naważyłaś piwa, teraz je wypij. Uraziłaś go i ma prawo się obawiać, że będziesz
      się nim bawić. Nie spodziewaj się ŻADNYCH kroków z jego strony. Myślę jednak, że
      jak się odpowiednio postarasz, to Ci wybaczy, ale to ma wyjść od Ciebie.
      • i.pisz.co.chcesz Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 15:21
        allerune napisał:

        > Naważyłaś piwa, teraz je wypij. Uraziłaś go i ma prawo się
        obawiać, że będziesz
        > się nim bawić. Nie spodziewaj się ŻADNYCH kroków z jego strony.
        Myślę jednak, ż
        > e
        > jak się odpowiednio postarasz, to Ci wybaczy, ale to ma wyjść od
        Ciebie.
        Zaciekawiłeś mnie:) A co znaczy odpowiednio postarac się?
        • allerune Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 15:49
          na przykład zaprosić go do siebie na dobrą kolację, powitać w drzwiach ubrana w
          samą bieliznę. Myślę, że po śniadaniu następnego dnia na miejscu tego gościa
          byłbym już w połowie przekonany...
    • mvszka Re: Boję sie miłości... 05.10.09, 16:22
      masz do Niego lekko uchylone drzwi, ale On już ich nie otworzy, nie
      będzie robił z siebie wariata, ale na szczęście jeszcze ich nie
      zamknął. Ruch należy do Ciebie i powinien byc zdecydowany:
      Albo drzwiami trzaśniesz i koniec bajki, albo je otworzysz na
      oścież,tzn, napiszesz/powiesz wprost co czujesz.
Pełna wersja