a gdyby tak planowac na dluzej :))

07.10.09, 12:11
Witam chcialbym poruszyc dzis pewna sprawe, tzn czy jestescie
zadowoleni z tego jak rozegraliscie swoje zycie.

Juz tlumacze o co mi chodzi, mam 27 lat i w okol mnie jest stado :)
par ktore zareczaja sie i zenia w sumie z 3 powodow

1. bo juz tyle jestesmy ze nic innego nam do glowy nie przychodzi
2. albo koniec albo sie zareczymy/zenimy
3. dziecko!

Osoby ktore taka sprawe naprawde przemyslaly moge policzyc na palcach
jednej reki i tez bedzie ciezko :)

Ale glownie chodzi mi o to ze pozniej takei pary sa co tu duzo mowic
"smutne jak pi..." przepraszam za wyrazenie ale to doskonale oddaje
klimat. Sa bo sa bo nie bylo lepszego pomyslu a bali sie np sie
rozejsc ;)

Jak to jest bylo u was ? ja np bylem 10 lat z jedna dziewczyna ale
wlasnie sie od niej uwolnilem zeby nie zrobic manewru w stylu "ozenie
sie bo przeciez tyle z nia jestem ze sie nalezy i jakos to bedzie"

Teraz mam wzgledy porzadek w glowie i bardzo pozytywne podejscie do
calej sprawy, ogolnie na plus:)

Nie pytam o rade, zapraszam do dyskusji :)

    • kotek.filemon Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 12:14
      > Juz tlumacze o co mi chodzi, mam 27 lat

      > Jak to jest bylo u was ? ja np bylem 10 lat z jedna dziewczyna ale
      > wlasnie sie od niej uwolnilem

      Jestem ogólnie negatywnie nastawiony do ciągnięcia w nieskończoność związków z okresu nastoletniego. Z perspektywy ponad 30 na karku widać, że człowiek między 20 a 30 wciąż dojrzewa i priorytety i postawy życiowe się zmieniają albo klarują. OK, czasem takie małżeństwo "od podstawówki" wypali, ale to raczej wyjątek, co potwierdza regułę...
      • whiteproblemproblem1 Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 12:19
        kotek.filemon napisał:

        > > Juz tlumacze o co mi chodzi, mam 27 lat
        >
        > > Jak to jest bylo u was ? ja np bylem 10 lat z jedna dziewczyna
        ale
        > > wlasnie sie od niej uwolnilem
        >
        > Jestem ogólnie negatywnie nastawiony do ciągnięcia w nieskończoność
        związków z
        > okresu nastoletniego. Z perspektywy ponad 30 na karku widać, że
        człowiek między
        > 20 a 30 wciąż dojrzewa i priorytety i postawy życiowe się
        zmieniają albo klaru
        > ją. OK, czasem takie małżeństwo "od podstawówki" wypali, ale to
        raczej wyjątek,
        > co potwierdza regułę...
        >

        Hm no wlasnie ja znam kilka takich parek ktore juz sa ozenieni
        dzieciaci maja kolo 30 i juz sa znudzeni tak ze sami nie wiedza gdzie
        wsadzic fiuta lub w przypadku pani na co sie nadziac ;))
    • obrotowy niedoszla tesciowa 07.10.09, 12:39
      nie chciala Cie zabic, ze wpedziles jej kochan coreczke w lata ? :)
      • whiteproblemproblem1 Re: niedoszla tesciowa 07.10.09, 12:44
        obrotowy napisał:

        > nie chciala Cie zabic, ze wpedziles jej kochan coreczke w lata ? :)

        pewnie by i chciala ale jako ze nie spotykam sie z kandydatka na zone no to tymbardziej "uwielbiana" przyszla tesciowa ;)

        Pozatym wpedzilem.. co to za podejscie jesli kobieta wychodzi z zalozenia ze zyje do 25 i wyglada do 25 a pozniej to juz z gorki i hura tyjemy wredniejemy itp to ja dziekuje i wysiadam :)
        • lambert77 Re: niedoszla tesciowa 07.10.09, 12:48
          pojechałeś po bandzie :) ... ale generalnie piszesz głupoty :D... Ludzie
          wynajdują tysiąc i jeden głupich powodów by się połączyć niezbyt świętym węzłem
          małżeńskim... i co z tego połowa i tak nie przetrwa pierwszych 7 lat :)
          • whiteproblemproblem1 Re: niedoszla tesciowa 07.10.09, 19:05
            lambert77 napisał:

            > pojechałeś po bandzie :) ... ale generalnie piszesz głupoty :D...
            Ludzie
            > wynajdują tysiąc i jeden głupich powodów by się połączyć niezbyt
            świętym węzłem
            > małżeńskim... i co z tego połowa i tak nie przetrwa pierwszych 7
            lat :)

            ok ;) a wytlumacz mi czemu glupoty :)
        • allerune Re: niedoszla tesciowa 07.10.09, 14:02
          > Pozatym wpedzilem.. co to za podejscie jesli kobieta wychodzi z zalozenia ze zy
          > je do 25 i wyglada do 25 a pozniej to juz z gorki i hura tyjemy wredniejemy itp
          > to ja dziekuje i wysiadam :)

          widzisz, niestety w Polsce to nie tylko obiegowa opinia, ale też często
          rzeczywistość. U nas kobiety niszczeją bardzo szybko. Ostatnio dyskutowałem ze
          znajomym, kobiety w Polsce i za granicą (każdy z nas objechał kawałek Europy).
          Co ciekawe oboje byliśmy zgodni. U nas co prawda więcej jest ładnych 16-18stek,
          ale nie spotkasz super zadbanej 35tki (no chyba że czatujesz cały dzień wokół
          drogich butików). Za granicą jest ich cała masa.
    • allerune w końcu ciekawy wątek !!! :) 07.10.09, 13:49
      whiteproblemproblem1 napisała:

      > Witam chcialbym poruszyc dzis pewna sprawe, tzn czy jestescie
      > zadowoleni z tego jak rozegraliscie swoje zycie.

      jestem zadowolony, chociaż do tej pory myślę, że część rzeczy udała się sama z
      siebie, spowodowane było to ogólnym podejściem do życia, a nie przez to co
      bezpośrednio zrobiłem

      > Juz tlumacze o co mi chodzi, mam 27 lat i w okol mnie jest stado :)
      > par ktore zareczaja sie i zenia w sumie z 3 powodow
      >
      > 1. bo juz tyle jestesmy ze nic innego nam do glowy nie przychodzi
      > 2. albo koniec albo sie zareczymy/zenimy
      > 3. dziecko!

      u mnie jeszcze wokół tak nie jest (wiek ten sam) ale powoli się zaczyna...

      moje zadowolenie polega między innymi na tym, że nie dałem się wmanewrować w
      poczucie winy pod presją społeczeństwa / rodziny / kobiety

      mam jeszcze parę spraw do załatwienia zanim pogrążę się w poważnym życiu
      rodzinnym, zrealizuję idylliczną wizję posiadania dzieci (które teraz jawią mi
      się jako rozwrzeszczane bachory, które zabierają połowę siły i radości z życia,
      konsumują pieniądze, czas i cierpliwość)

      jedyne co mnie męczy, to upływający czas i to, że niektóre rzeczy chciałoby się
      osiągnąć szybciej...
      • whiteproblemproblem1 Re: w końcu ciekawy wątek !!! :) 07.10.09, 18:43
        allerune napisał:

        > whiteproblemproblem1 napisała:
        >
        > > Witam chcialbym poruszyc dzis pewna sprawe, tzn czy jestescie
        > > zadowoleni z tego jak rozegraliscie swoje zycie.
        >
        > jestem zadowolony, chociaż do tej pory myślę, że część rzeczy udała
        się sama z
        > siebie, spowodowane było to ogólnym podejściem do życia, a nie
        przez to co
        > bezpośrednio zrobiłem
        >
        > > Juz tlumacze o co mi chodzi, mam 27 lat i w okol mnie jest stado
        :)
        > > par ktore zareczaja sie i zenia w sumie z 3 powodow
        > >
        > > 1. bo juz tyle jestesmy ze nic innego nam do glowy nie przychodzi
        > > 2. albo koniec albo sie zareczymy/zenimy
        > > 3. dziecko!
        >
        > u mnie jeszcze wokół tak nie jest (wiek ten sam) ale powoli się
        zaczyna...
        >
        > moje zadowolenie polega między innymi na tym, że nie dałem się
        wmanewrować w
        > poczucie winy pod presją społeczeństwa / rodziny / kobiety
        >
        > mam jeszcze parę spraw do załatwienia zanim pogrążę się w poważnym
        życiu
        > rodzinnym, zrealizuję idylliczną wizję posiadania dzieci (które
        teraz jawią mi
        > się jako rozwrzeszczane bachory, które zabierają połowę siły i
        radości z życia,
        > konsumują pieniądze, czas i cierpliwość)
        >
        > jedyne co mnie męczy, to upływający czas i to, że niektóre rzeczy
        chciałoby się
        > osiągnąć szybciej...

        No to widzisz podobnie rozumujemy ;) z tym ze jesli chodzi o dzieci
        to nawet nie mial bym jakiegos wiekszego oporu bo to generalnie
        fajna sprawa :)

        tylko jak to moj kolega kiedys powiedzial "chcialbym miec dziecko ale
        madrej matki brak, najlepiej jak by mi urodzila i znikla" ;))))

    • lacido Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 13:55
      byłoby super gdybyś skończył to po dwóch latach nie dziesięciu :)

      i znieś bobie płeć bo wyświetla się: whiteproblemproblem1 napisała:
      • whiteproblemproblem1 Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 18:44
        lacido napisała:

        > byłoby super gdybyś skończył to po dwóch latach nie dziesięciu :)
        >
        > i znieś bobie płeć bo wyświetla się: whiteproblemproblem1 napisała:

        110% racji ale ciezko wymagac od 17 latka ze bedzie uzywal glowy do
        myslenia co bedzie za 10 lat :)
        • lacido Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 21:07
          no dobra ale po 5 to już najwyższy czas;)
    • hermina25 Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 15:20
      no widzisz,w większości przypadków decyzja o małżeństwie zawierana jest z powodu
      tzw norm i nakazów społecznych...Co przykre zwykle jest tak tak,że do ślubu
      dochodzi z inicjatywy kobiety.Niestety polskie kobiety mają w głowach głęboko
      zakorzenione ,przestarzałe poglądy-że wyjście za mąć,winno stać się ich celem
      życiowym,a kobieta,która do 30 roku życia nie sformalizowała swojego
      związku-widocznie jest upośledzona...Przykre,ale prawdziwe!
      Ja za mąż nie zamierzam wychodzić z paru powodów-
      jestem nie wierząca
      nie potrzebuje sformalizowania związku na rzecz jakiś tam kretyńskich konwenansów
      małżeństwo jest dla mnie jednoznaczne z utratą obecnej niezależności...
      A dziecko?Można je wychować samotnie...ale to już tylko kolejny cel w moim życiu :)
      P.S
      nie jestem feministką!
      • aneta-skarpeta Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 21:28
        nie ma recepty, na to ile, kiedy i jak długo. mam duzo znajomych, ktorzy zalozyli rodziny dosyc wcześnie. z roznych powodów. Jedni sa szczęsliwi, a inni nie. Natomiast zauważylam jedna rzecz. Jak sie tak szuka ideału, czeka bóg jeden wie na co i przebiera to ta to tamta, to sie potem okazuje że cięzko kogokolwiek znaleść " na zawsze"

        jesli ktos bardzo chce isc przez zycie we dwójkę, planuje mieć rodzine i taka ma wizje swojego zycia to musi sie nastawic na kompromisy, pracę- a wtedy bardzo możliwe ze stworzy bardzo fajny związek. Czego każdemu życzę. Jednak trzeba mieć świadomość, że z nikim przez całe życie nie będzie jak na pierwszej randce...ale może być lepiej- jak oboje tego chcą

        znam przypadek, ze dziewzyna chodzila z chłopakiem 10 lat, wzieli slub - 3 lata wczesniej razem zamieszkali. wyglądali na taką równą parę. Rok po slubie ona odeszła, on załamany. Szybciutko ułożyła sobie życie z innym i żyją długo i szczęśliwie:)

        moi rodzice wzieli slub po 3 m-cach znajomości. Tak zapatrzonego faceta w kobiete życzę każdej. Nie wiem jak oni to robią, ale siedzą ze soba niemal 24h/dobę ( wcześniej pracowali w jednej firmie, teraz razem siedzą w domu) i jakoś sie sobą nie męczą, nie kłócą, nie zdradzają, nie oszukują. Więc jednak można:)
    • poprioniony Re: a gdyby tak planowac na dluzej :)) 07.10.09, 22:05
      > Nie pytam o rade, zapraszam do dyskusji :)

      O zyciu? Ja to standardowo, pojesc, poruchac, radia posluchac.
Pełna wersja