fora_ze_dwora
11.10.09, 17:33
Kolega wyznał mi ostatnio, że odkąd jest żonaty, babki przestały się
nim interesować.
Naprawdę ubolewa z tego powodu, a powodzenie zawsze miał, nie powiem!
Dlatego tematu zony w knajpach unika i sobie czasem poflirtuje. Nic
więcej wprawdzie nie robi, ale co będzie za 10 lat?
I takie mam do panów pytanie:
Może nie jest do konca tak, że to ta paskudna kochanka rozbija
małżeństwo, tylko wy panowie szukacie ciągle potwierdzenia swej
atrakcyjnośći w naszych oczach, może to wy dajecie ostry sygnał, bo
tęsknicie za flirtami? Różnie się to konczy. 10 kobiet odmówi, bo
nie chce sobie komplikować zycia, a jedensta się zgodzi. I klops!