Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje????

23.10.09, 14:09
Przechodzę kryzys.Z jednej strony chcę być z żoną i mieszkać w naszym domu
wraz z dziećmi i moimi pieskami , z drugiej fascynuje mnie kobieta , którą
ostatnio poznałem , ale po 4 mieś.znajomości zamierzam wrócić do ślubnej ,
mimo tego , że złożyła juz pozew o rozwód.Powiedzcie mi czy takie
"rozdwojenie" jaźni , to normalka w tym wieku i jak sobie z tym poradzić.
    • nanai11 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 14:59
      Normalka. Zawsze wracacie do żon.
      • leptosom Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 18:51
        nanai11 napisała:

        > Normalka. Zawsze wracacie do żon.

        a wy do mężów. hehe
    • barnaba.dwa Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 16:19
      Niestety ponoc to normalne. Aż się boje bo coraz bliżej mi do tego
      wieku. Jest o tym sporo artykułów w necie i wynika z nich że
      najpóźniej po dwóch latach związku z nowszym modelem chcemy wrócac
      do naszych pierwszych żon. Także Ty opamiętałeś się dośc szybko i
      pewnie masz racje bo co innego zabawic się troszkę z młodym mięskiem
      a co innego wywracac zycie do góry nogami, zresztą jest takie
      powiedzenie że pierwsze woły ciągną zawsze najlepiej.
      Powodzenia
      • tormato Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 16:28
        Niestety najgorsze jest to , że nie mam pewności , że uda mi się odbudować moje
        małżeństwo i czy będę się dobrze na nowo w nim czuł , wspominając (jednak) byłą
        znajomość.Ponoć czas leczy rany.kiedy uzmysławiam sobie , że zbliżam się do
        50-ki i mam głowie jeszcze takie "fanaberie" zamiast stabilizacji , jestem sam
        wk...........iony na siebie.Może jakaś terapia.Dziękuję za odpowiedź- podpowiedź.
        • now_way_out Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 18:10
          Masz 45 lat ale umysł nadal niedojrzały. I niech tak zostanie. Mężczyzna musi
          mieć w sobie małego, niesfornego chłopca. Inaczej jest straszliwie nudny i na
          dobrą sprawę, to tzw. "dojrzały" mężczyzna jest martwy.
          • kobieta_na_pasach Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:56
            now_way_out napisał:

            > Mężczyzna musi> mieć w sobie małego, niesfornego chłopca. Inaczej jest
            straszliwie nudny i na
            > dobrą sprawę, to tzw. "dojrzały" mężczyzna jest martwy.

            musi to na Rusi, naczytales sie psychologicznych ksiazek i radzisz.
            jak facet nie dojrzeje do 40tki to trzeba go wymienic na inny model. a ten niech
            wraca do dojrzewalni, czyli pod skrzydla mamusi.
        • calama Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 12:14
          tormato napisał:

          > Niestety najgorsze jest to , że nie mam pewności , że uda mi się
          odbudować moje
          > małżeństwo i czy będę się dobrze na nowo w nim czuł , wspominając
          (jednak) byłą
          > znajomość.
          i tak będziesz żałował ...
          bedąc z żoną będziesz żałował tego, że nie zdecydowałes się być z
          kochanką
          będąc z kochanką będziesz myślał o tym jak miło byłoby z żoną w
          nowym domu
          ech, życie...
        • barnaba.dwa Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 10:21
          To o czy piszesz to nie fanaberie tylko kobieta która Cię doceniła,
          pewnie wielbiła, a w dodatku mówiła Ci to co chciałeś usłyszec i
          jeszcze do tego wszystkiegoo duzo młodsza. Nie przejmuj sie wszyscy
          jestesmy troche próżni. A cała sztuka polega na tym żeby nie zrobic
          jednego kroku za daleko, choc perspektywa zycia z kimś takim (opis
          jw.) wyglada na poczatku po prostu super. Ja w takich momentach
          zawsze próbuje uswiadomic sobie jakby wyglądały święta itp. chwile.
          Przed żona coż trzeba się teraz kajac i łaniac, a z czasem pewnie
          jej przejdzie, mojej przeszło, acz była to długa i bolesna droga.
          Jeżeli chciałbys wiedziec więcej napisze Ci ale juz nie na forum.
          Pozdrawiam i powodzenia.
    • now_way_out Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 17:08
      Jeden z polskich aktorów miał 6 czy 8 żon. Na starość stwierdził, że na dobrą sprawę, to mógł zostać z tą pierwszą. Dlaczego? Bo wszystkie kolejne panie były do siebie bardzo podobne i scenariusz kolejnych małżeństw był ten sam. Najpierw miłość, cacy, potem coraz gorzej, aż do rozstania.
      • calama Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 12:12
        now_way_out napisał:

        > Jeden z polskich aktorów miał 6 czy 8 żon. Na starość stwierdził,
        że na dobrą s
        > prawę, to mógł zostać z tą pierwszą. Dlaczego? Bo wszystkie
        kolejne panie były
        > do siebie bardzo podobne i scenariusz kolejnych małżeństw był ten
        sam. Najpierw
        > miłość, cacy, potem coraz gorzej, aż do rozstania.
        gdzies błąkała się taka sygnaturka:
        "można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia" ;)
      • kobieta_na_pasach Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:57
        ale to swiadczy tylko,ze to on byl nie dostosowany do malzenstwa.

        now_way_out napisał:

        > Jeden z polskich aktorów miał 6 czy 8 żon. Na starość stwierdził, że na dobrą s
        > prawę, to mógł zostać z tą pierwszą. Dlaczego? Bo wszystkie kolejne panie były
        > do siebie bardzo podobne i scenariusz kolejnych małżeństw był ten sam. Najpierw
        > miłość, cacy, potem coraz gorzej, aż do rozstania.
    • seth.destructor Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 17:41
      Zostań z nową, a żonę zatrudnij jako gosposię i zamieszkajcie razem. Będziesz miał jak w raju!
    • triss_merigold6 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 18:20
      A na jakiej podstawie uważasz, że żona do Twojego pomysłu powrotu
      odniesie się z entuzjazmem?
      Nie te czasy, żeby kobiety tak wyrozumiale podchodziły do kryzysów
      wieku średniego.
      • nanai11 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 23.10.09, 21:13
        Żona nie powinna chcieć być z Tobą. Jej też sie od życia cos należy. Zbieranie
        resztek nie jest szczytem.
    • kol.3 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 09:49
      Jak większość panów w tym wieku przechodzisz andropauzę. Wiąże się to
      z histerycznym podejściem do upływającego czasu (ostatni dzwonek żeby
      sobie jeszcze poużywać), do problemu starzenia się. Przy okazji
      odbiera rozum i stąd nieprzemyślane akcje typu romans z młodszą, żeby
      sobie udowodnić, że jeszcze się może. I niezachwiana pewność że żona
      przyjmie z powrotem (żeby dzieciom nie rozbijać domu i ze względu na
      przeżyte razem lata). Młodsza kochanka obrobi Cię za plecami
      opowiadając kumpelom, że taki 45 letni starzec to jednak nie jest to
      itd.
      Żałosne w sumie.
      • bugmenot2008_2 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 15:45
        4 miesiące sobie poobracał młódkę to nie miał z tym tak źle, żałosne to może być
        dla kobiet które oczekują wierności jak u psa.
        • markac28 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:10
          "włos siwieje - doopa szaleje" - smutne ale prawdziwe
        • kol.3 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 19:40
          Żałosne to jest tylko to co piszesz.
          • bugmenot2008_2 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 19:56
            Żałosne jest jak kobiety myślą że mężczyźni myślą, chcą i robią to samo co
            kobiety. I np. biorą coś dobrego dla facetów, jak seks z młodą laską i oceniają
            to jako żałosne. Bo ma siedzieć przy żonie, bo same są/będą/chcą być żonami.
        • green_basik Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 06.11.09, 02:31
          bugmenot2008_2 napisał:

          > 4 miesiące sobie poobracał młódkę to nie miał z tym tak źle, żałosne to może by
          > ć
          > dla kobiet które oczekują wierności jak u psa.

          Pies jest wierny dopóki suki nie poczuje.
    • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:29
      Dualność ludzkiej egzystencji. ;-) Nie przejmuj się, nie tylko faceci tak mają. Ale poradzę ci jako kobieta. Nie wracaj do żony. Po co? Masz jakieś pragnienia, życzenia, wyobrażenia, których żona i rodzina nie potrafiły spełnić. Teraz tylko masz stracha przed własną odwagą. No bo wszyscy robią tak samo: żona, rodzina, pies, cała ta piernicznięta norma udanego życia. Boisz się, że decydując się na coś innego zostaniesz gdzieś na marginesie tego "szczęścia". Pamiętaj, że dzieci i tak dorosną, pójdą w świat i tak naprawdę wcale ich nie tracisz, bo nie należą do ciebie. Pewnie, w święta będziesz czuł się może trochę głupio, ale pomiędzy Wielkanocą i Bożym Narodzeniem jest cholernie dużo czasu, by wpaść w depresję z powodu zaprzepaszczonej szansy wyrwania się z tego przymusu. Rodzinne życie już znasz, dlaczego więc nie zaryzykować czegoś innego? W końcu żyje się tylko raz, a na bilans życiowy masz jeszcze czas. No chyba, że masz zamiar powtórzyć tą samą historię, tylko z inną kobietą. Wtedy faktycznie obojętne z kim jesteś. Masz jednak teraz, ewentualnie z nową kobietą, wielką szansę na nową definicję swego życia według prawdziwych potrzeb, a nie powielania oklepanych wzorów. Ja bym nie podejmowała pochopnych wyborów. I musisz się pogodzić, że obojętnie na co się zdecydujesz, będziesz zawsze żyć z pewną tęsknotą do tego, co odrzuciłeś. Na szczęście mamy tendencję do potwierdzania przed sobą raz podjętych decyzji, więc za kilkanaście lat aż tak wielkiego żalu odczuwać nie będziesz. ;-)
      • kol.3 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 19:45
        Obowiązkową lekturą dla pierniczejących facetów rzucających do
        ciupciania młodych panienek powinien być "Układ" Elii Kazana. Facet w
        kolejnym związku ma to samo co w pierwszym tylko w gorszych warunkach
        materialnych.
      • to.niemozliwe Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 09:28
        Nieźle...:) Jak na kobietę naprawdę całkiem nieźle :)
        --
        Gdybym mówił językami ludzi i aniołów (...), gdybym też miał dar
        prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę,
        i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
        byłbym niczym.
    • deodyma Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:39
      nie dziwie sie, ze wolisz wrocic do do zony...
      na Twoim miejscu tez by mi sie nie oplacalo byc z kochanka i
      jeszcze na dzieci alimenty placic:D
      w tym wypadku nie bardzo Ci sie to oplaca.
    • kobieta_na_pasach Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 16:53
      chciec to se mozesz. masz madra zone, oby sie nie rozmyslila.
      • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 17:00
        kobieta_na_pasach napisała:

        > chciec to se mozesz. masz madra zone, oby sie nie rozmyslila.

        Kobieta, która cały sens związku widzi w wierności, to se psa powinna kupić, a nie za mąż wychodzić. Nie tylko seks pcha facetów do innych kobiet, nad tym też się warto czasem zastanowić.
        • nanai11 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 19:54
          Jak ktoś chce mieć faceta wiernego jak psa, to niechaj popatrzy ja pies owszem
          kocha swego pana, ale co wiosne do innej suki lata.
    • varna771 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 24.10.09, 19:54
      to nie jest normalka, po prostu jesteś kur ******m i tyle w temacie.
      • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 25.10.09, 08:22
        Porozmawiaj z zona(szczerze),warto powalczyc,jezeli(oczywiscie)
        laczy was milosc.W zaspokojeniu ciekawosci...inna kobieta nie Jestes
        jedyny(ludzkie),Pamietaj..."uczymy sie na bledach",i to przez cale
        zycie.Glowa do gory i powodzenia.
    • polska_potega_swiatowa Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 25.10.09, 10:20
      To normalne, w wieku 45 lat kazda zona staje sie nieatrakcyjna,
      coraz mniej sie staro, tylko narzeka i do tego jeszcze zgryzliwa.
      Nie dziwne ze faceci chca uwolnic sie od takich babsk.
      • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 25.10.09, 12:42
        Ciekawe... informacje, i ta "kazda",jak ladnie zaszufladkowana!Ojoj!
        • mruff Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 25.10.09, 12:57
          heh, faceci to tak cudwony gatunek, że im mają więcej lat tym są
          młodsi biologicznie, hłe hłe. No i mały stoi nie jest podatny na
          lata. Akurat...
          • tormato Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 11:20
            Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.Jestem obecnie u siebie (z żoną) w domu i jak
            ktoś powyżej wspominał , nie czuję się super happy , może to zbyt wcześnie i
            wspominam niedawną znajomość.Dodam , że kobieta niedawno poznana nie była dużo
            młodsza od małżonki , bo tylko 2 lata , ale przewyższała ją klasą.Z tą drugą to
            był po prostu inny świat , inne rozmowy , inne podejście do życia ,
            samowystarczalna , pewna siebie , do tego miła i zawsze uśmiechnięta i wcale
            wielkiej roli nie gra w tym przypadku seks. Ehh....... dalej więc stoję na
            rozstajach i nie wiem w którą stronę isć.Pozdrawiam wszystkich którzy mnie
            potępiają.
            • to.niemozliwe Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 11:49
              Moim zdaniem, to jednak zrobiłeś błąd wracając...chodzi o to, że
              Twoja pozycja w rodzinie, znajomych po powrocie znacznie spadła. Co
              byś teraz nie zrobił, to i tak dzieci, żona...zawsze będą myśleć, że
              dałeś ciała, ogon pod siebie i wróciłeś z pokorze.
              Po prostu, albo się takich rzeczy nie robi w ogóle i jest sie
              wiernym, albo się odchodzi z klasą paląc mosty, albo robi się na
              tyle inteligentnie, żeby nie dać sie złapać - tacy też bywają.
              A tak, to ...nie zazdroszczę, ale to kwestia jak chcesz się
              pozycjonować w świecie w którym żyjesz.
              • sheilarock Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 11:56
                Jeśli chcesz tak żyć.
                Twój wybór.
                Ale czy warto ?
            • kalllka Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 13:52

              Bardzo dobrzes zrobil.Tak sobie intuicyjnie wiedziona-mysle.
              a na poparcie swej intuicyjnej tezy w mysleniu, podam autorytatywny przyklad.
              oto on
              <cytata>
              ..."
              Pamietam wyborna lekcje, jaka otrzymalem na temat intuicji oczywistej. Analizujac partie szachowa, zagrana w turnieju wysokiej rangi przez mojego znajomego, wybitnego mistrza miedzynarodowego, wskazalem na posuniecie 26.Sg3-h5 i zadowolony z siebie powiedzialem:
              Intuicja mowi mi, ze ten ruch rozstrzyga!
              Spojrzal na mnie porozumiewawczo i powiedzial:
              "Dobrze, sprobujmy.."
              po czym pokazal kilka wariantow, w ktorych to posuniecie rzeczywiscie poprowadzilo do wygranej.Dumny z siebie, pokiwalem glowa.
              .." Ale popatrz na to- powiedzial-co sadzisz o tym?.." i pokazal wariant, w ktorym moje intuicyjne posuniecie poprowadzilo do porazki.
              Zaniemowilem,zas mistrz usmiechnal sie:
              .."To co dla ciebie jest intuicja, dla mnie musi byc wiedza, sprawdzalna, gdyz w przeciwnym razie nie mam po co siadac do szachownicy"..
              Od tego czasu bardzo ostroznie uzywalem slowa intuicja i pokornie zabralem sie do sprawdzania wszelkich odkryc intuicyjnych.
              ..."
              koniec cycata

              Mam nadzieje, ze przydalam <sie>:przykladem: sposobow na uzycie <intuicji>.w drodze do miszczostwa w zwiazkach: (wpisz samodzielnie)
              Bedac <tylko>
              kaa.lka


              zycze zdrowia i zdrowia
              :)
            • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 20:38
              Nie możesz się zdecydować? Zastanów się z którą kobietą chętnie byś zaczął od nowa gdybyś miał lat 25, a nie 45. Nie masz obowiązku się poświęcać dla "dobra rodziny". Przecież żyjąc z inną kobietą ciągle możesz być dobrym ojcem. Każdy ma prawo do swojego szczęścia. A żona i tak do końca ci nie wybaczy, i odegra się w odpowiednim momencie. Może jeszcze nie teraz, ale kiedyś postara się, by nie było ci lekko i byś zapłacił jej za wyrządzoną krzywdę. Szczególnie, że dobrze wyczuwa twoją ambiwalencję. Kobiety coś takiego potrafią. Nigdy nie będzie pewna, czy wróciłeś naprawdę do niej, czy tylko nabrałeś stracha przed nowym i wybrałeś wygodne, ciepłe gniazdko. Wasze szanse na małżeńską harmonię nie są w takiej sytuacji najlepsze. Nie łudź się, że wszystko wróci do starego. Mężczyźni myślą często, że jednoznaczną decyzją załatwią sprawę i wszystko jest już dobrze, kobiety jednak nie przebaczają tak szybko. Jesteś pewny, że jest ci to tego warte?
              • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 22:02
                a jeśli kochanka - jak w złej bajce - też będzie chciała o zgrozo zmienić się w żonę? i ten nużący kierat zacznie się toczyć od nowa, znowu dzieci, zakupy, sprzątanie, gderanie, cały ten rodzinny męczący kram... koniec klasy i samowystarczalności, coraz rzadsze uśmiechy, a i tematy rozmów jakieś takie przyziemne :-)
                • onapoprostu Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 22:29
                  magaan12 napisała:

                  > a jeśli kochanka - jak w złej bajce - też będzie chciała o zgrozo zmienić się w
                  > żonę? i ten nużący kierat zacznie się toczyć od nowa, znowu dzieci, zakupy, sp
                  > rzątanie, gderanie, cały ten rodzinny męczący kram... koniec klasy i samowystar
                  > czalności, coraz rzadsze uśmiechy, a i tematy rozmów jakieś takie przyziemne :-
                  > )

                  No coż, proza życia.
                • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 22:57
                  magaan12 napisała:

                  > a jeśli kochanka - jak w złej bajce - też będzie chciała o zgrozo zmienić się w
                  > żonę? i ten nużący kierat zacznie się toczyć od nowa, znowu dzieci, zakupy, sp
                  > rzątanie, gderanie, cały ten rodzinny męczący kram... koniec klasy i samowystar
                  > czalności, coraz rzadsze uśmiechy, a i tematy rozmów jakieś takie przyziemne :-
                  > )

                  Kobieta jest przecież też już po 40-tce. Jak w tym wieku ma się klasę, to się tą klasę zachowa. Bardzo często tak bywa, że ludzie dopiero w tym wieku wiedzą dopiero czego potrzebują i są na tyle asertywni, że przestają przejmować się tym, co za udane życie uważają inni. Drugie związki są zwykle lepsze, stabilniejsze i szczęśliwsze od tych naiwnych pierwszych, popełnionych w młodocianym szaleństwie.
                  • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 23:30
                    a licho wie jak jest w tym przypadku. Znamy tylko jedną wersje, zresztą druga
                    pewnie byłaby równie obiektywna :-)ale tam gdzie widzisz tęsknotę za
                    autentycznym życiem, może się też czaić zwykłe znudzenie i chęć odmiany,
                    odskoczni, byle bez zobowiązań i przykrych konsekwencji. Nie wiadomo z jakim
                    miksem chęci i niechęci mamy do czynienia, można tylko gdybać. Co do
                    braku/posiadania klasy - są okoliczności które i z najszalchetniejszego wydobędą
                    zachowania niskolotne, taka ludzka natura :-)

                    • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 26.10.09, 23:46
                      magaan12 napisała:

                      ale tam gdzie widzisz tęsknotę za
                      > autentycznym życiem, może się też czaić zwykłe znudzenie i chęć odmiany,
                      > odskoczni, byle bez zobowiązań i przykrych konsekwencji.

                      No a czy to nie wystarczy? Gdyby to małżeństwo było udane i więź między ludźmi autentyczna, to i normalne życiowe uciążliwości nie zmuszałyby nikogo do szukania czegoś/kogoś innego. Nie wiem dlaczego życie ma składać się tylko ze spełniania przyrzeczeń i ponoszenia przykrych konsekwencji. Od kiedy to dostaje się medale za cierpiętnictwo? ;-) Nie mówimy też, że ta nowa kobieta jest idealna, ale w tym okresie życia być może po prostu bardziej pasująca. Czasem ludzie rozwijają się w innym kierunku. Jeżeli chce się utrzymać jakiś związek na zawsze, to trzeba o to dbać aktywnie cały czas i nie zwalać na "autentyczne życie", bo jedna obietnica w chwili ślubu, to za mało.
                      • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 00:22

                        > No a czy to nie wystarczy? Gdyby to małżeństwo było udane i więź między ludźmi
                        > autentyczna, to i normalne życiowe uciążliwości nie zmuszałyby nikogo do szukan
                        > ia czegoś/kogoś innego.

                        trudno jest tak jednoznacznie zważyć i ocenić czyjeś ileśtamdziesiąt wspólnych lat. Wieloletni związek nie ma jednej, stalej temperatury, bywają przypływy i odplywy, dobre chwile przeplatają okresy stagnacji, milości czasem towarzysza okresy niecheci i irytacji itd. Bywają dobre malżenstwa ktore nie wytrzymują kryzysu, bywają też zle ktore trwają z uporem godnym lepszej sprawy.
                        Autor zdaje sie wrocil do żony, więc chyba ani z kochanką nie bylo tak różowo i pasująco, ani z żoną tak czarno i niewygodnie ;-)



                        • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 00:48
                          magaan12 napisała:

                          > Autor zdaje sie wrocil do żony, więc chyba ani z kochanką nie bylo tak różowo i
                          > pasująco, ani z żoną tak czarno i niewygodnie ;-)

                          Nic nie jest czarno- białe, a w tym przypadku różowo- czarne. ;-) Nikt nie ma iluzji, że życie z drugą osobą jest jedną drogą szczęścia usłaną różami. Na pewno też po wielu latach istnieją między ludźmi więzy, które trudno zerwać, nawet gdy nowe uczucie jest gorące i życie z nową osobą wydaje się atrakcyjniejsze. Pytanie tylko, z jakiego powodu autor wrócił do żony? Z obowiązku? Z wygody? Ze strachu przed społecznym potępieniem? Czy z rezygnacji? Bo gdyby chodziło o miłość do żony, to zastanowiłby się odrobinę dłużej zanim romans stał się powodem rozstania. A tak miesza i mąci. Najpierw odchodzi, potem wraca... Po kiego diabła to wszystko? Kogo to ma uszczęśliwić?
                          • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 05:00
                            Kobieto,odrobina optymizmu! Dolkowanie...to nie metoda,a jezli
                            tak,to raczej... kiepska! Twoje argumenty sa
                            dziwnie..."stronnicze",moze Jestes ta osoba z..."klasa"(tylko jaka)?
                            • to.niemozliwe Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 08:18
                              Te argumenty nie są dziwne, tylko rzeczowe. Zakładanie, ze przesięga
                              wszystko załatwi - zupełnie nierealne. Argument "przecież
                              przysięgał/a" - wręcz mityczny. Racją jest rónież, że związki mają
                              wyraźne etapy i każdy etap stanowi nie lada wyzwanie and którym
                              trzeba sensownie działać. W dodatku partnerzy nierównomiernie
                              dojrzewają do różnych etapów, co przejawia się ich wzajemnym
                              niezrozumieniem, niespełnianiem potrzeb, czy wręcz mijaniem się.
                              Jak dla mnie, to ona pisze realistycznie :).
                            • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 12:43
                              cus27 napisała:

                              > Kobieto,odrobina optymizmu! Dolkowanie...to nie metoda,a jezli
                              > tak,to raczej... kiepska! Twoje argumenty sa
                              > dziwnie..."stronnicze",moze Jestes ta osoba z..."klasa"(tylko jaka)?

                              Jasne, najłatwiej komuś zarzucić stronniczość. Nie przestraszysz mnie też oskarżeniem o brak moralności wynikający z przyzwolenia dla rozpadu małżeństwa, bo chyba to segerujesz tą "klasą"?
                              Jak każdy wypowiadający się tu człowiek wyrażam też tylko moje subjektywne zdanie i dla mnie osobiście sprawa byłaby przesądzona w chwili, kiedy od kogoś odchodzę, albo ktoś ode mnie odchodzi. Dlatego namawiałam autora do kroku do przodu, a nie wstecz. To lepsze dla wszystkich zaagnażowanych. Gdybym była bowiem żoną autora wątku wolałabym, by poinformował mnie o sytuacji w chwili, kiedy podjął jednoznaczną decyzję. I tylko wtedy, gdy decyzja podjęta została na moją niekorzyść. Nie miałabym bowiem ochoty na bawienie się w leczenie jego wyrzutów sumienia i brania udziału w jego rozterkach. To jego piwo i musi go wypić sam. Ja miałabym zapewne dostatecznie dużo problemów z moim urażonym ego, a że zwykle staram się wkładać maksymalnie dużo w mój związek nie widzę powodu, dla którego miałabym mu jakoś pomóc, "walcząc" o jego uczucia na przykład, by "udowodnić", że jestem jednak lepsza od rywalki. Jeżeli jednak w trakcie romansu doszedł do wniosku, że woli zostać przy mnie, to życzę sobie, by zaoszczędził mi tego szargającego nerwy "odchodzi- wraca" i raczej nie mówił mi w ogóle, że zastanawiał się nad takim krokiem. Jeżeli znaczę coś dla mojego partnera, to nie będzie mnie narażał na zbędną i bolesną emocjonalną huśtawkę. Czyli najpierw decyzja o rezygnacji, albo zachowaniu małżeństwa, a potem trzeba się tego trzymać. A gdyby się przypadkiem kiedyś wydało, to niech argumentuje choćby, że chodziło tylko o seks, na pewno też mnie ruszy, ale przynajmniej wiem, że dla integracji naszego małżeństwa nie miało to większego znaczenia. U autora mleko zostało już i tak wylane, czyli należy koncentrować się na minimalizacji szkód i ewentualnymi korzyściami. Tu akurat jestem właśnie optymistką. ;-) Dla autora oznacza to być może szansę na nowe, inne życie, a dla żony decyzję, która może nie jest przyjemna, ale jest faktem, a nie jakimś "dziś widzi mi się, a jutro zobaczymy", które wtrąca ją z jednej uczuciowej ekstremy w drugą. Zbieranie bowiem i sklejanie okruszków rozwalonego raz naczynia może być strasznie żmudne i w ogóle nieopłacalne.
                              • to.niemozliwe Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 14:33
                                I to jest zdrowe i sensowne podejście do tematu :).
                          • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 22:27

                            > Nic nie jest czarno- białe, a w tym przypadku różowo- czarne. ;-) Nikt nie ma i
                            > luzji, że życie z drugą osobą jest jedną drogą szczęścia usłaną różami. Na pewn
                            > o też po wielu latach istnieją między ludźmi więzy, które trudno zerwać, nawet
                            > gdy nowe uczucie jest gorące i życie z nową osobą wydaje się atrakcyjniejsze.
                            > Pytanie tylko, z jakiego powodu autor wrócił do żony? Z obowiązku? Z wygody? Ze
                            > strachu przed społecznym potępieniem? Czy z rezygnacji? Bo gdyby chodziło o mi
                            > łość do żony, to zastanowiłby się odrobinę dłużej zanim romans stał się powodem
                            > rozstania. A tak miesza i mąci. Najpierw odchodzi, potem wraca... Po kiego dia
                            > bła to wszystko? Kogo to ma uszczęśliwić?

                            piszesz, że nic nie jest czarno biale a ja mam wrażenie (być może błędne), że jednak tak troche,tj. czarno - bialo postrzegasz te sytuacje, domagasz się radykalnych cięć: wybraleś tak to już tak idź
                            zdradziles, czyli nie kochasz żony (jesteś pewna, ze zdrada wyklucza uczucia do zdradzonej osoby?)
                            Autor mógl wrócić do żony z kilku powodów razem wziętych, w tym też z powodów dotyczących bezpośrednio kochanki. Nie wiemy co tam tak naprawde w trawie piszczy, tylko gdybamy, nie wiadomo też co dla autora byłoby pójściem do przodu a które rozwiązanie okazałoby się stratą czasu.
                            A tak na marginesie, zwróc uwagę, ze on idealizuje kochankę (kobieta nie ma wad), co oznacza, ze nie widzi jej w realnych wymiarach, do tego tak średnio pasuje koncepcja, że pierwszy wybór byl niedojrzały a ten kolejny bardziej świadomy i przez to trafniejszy.
                            • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 23:55
                              magaan12 napisała:

                              domagasz się radyk
                              > alnych cięć: wybraleś tak to już tak idź
                              > zdradziles, czyli nie kochasz żony (jesteś pewna, ze zdrada wyklucza uczucia do
                              > zdradzonej osoby?)

                              Nie domagam się radykalnych cięć, tylko wydawało mi się, że autor sam życzy sobie podjęcia decyzji. Nie wykluczam, że kocha żonę, kochać można na różne sposoby i nawet kilka osób jednocześnie. Ja nawet chyba nie użyłam słowa zdrada, bo wydaje mi się ono takie płaskie, dotyczące fizyczności. A przecież autor podkreślił, że nawet nie o seks w pierwszej lini chodziło. Czyli sprawa jest chyba dosyć poważna i egzystencjalna. Niestety, chyba nie będzie mógł mieć obu kobiet na raz, przynajmniej nie na dłużej, bo prędzej, czy później sytuacja stanie się albo nieznośna, albo satyryczna, jak w idiotycznej komedii, gdzie faceci prowadzą podwójne życie. Pewnie sam zdaje sobie z tego sprawę i chce się w końcu na którąś zdecydować. Więc o jakie radykalne cięcia chodzi? Wszytkiego mieć nie można.


                              > A tak na marginesie, zwróc uwagę, ze on idealizuje kochankę (kobieta nie ma wad
                              > ), co oznacza, ze nie widzi jej w realnych wymiarach, do tego tak średnio pasuj
                              > e koncepcja, że pierwszy wybór byl niedojrzały a ten kolejny bardziej świadomy
                              > i przez to trafniejszy.

                              To twoja interpretacja. Nie wiemy, czy facet idealizuje kochankę, czy może ona faktycznie spełnia bardziej jego wyobrażenia o pasującej partnerce. Prawdopodobnie obie kobiety mają coś, co go przyciąga i każda spełnia jakieś inne jego potrzeby, bo osoba idealnie pasująca to mrzonka i zawsze trzeba robić robić kompromisy. Prędzej, czy później z czegoś będzie musiał zrezygnować, cudownego wyjścia, przez które zachowa wszystko, po prostu nie ma. Moje przypuszczenie o pierwszym, mniej dojrzałym wyborze było tylko teoretyzowaniem na ten temat, nikogo nie chciałam przekonywać o racji mojej oceny, tylko dać autorowi wątku jak najszerszą możliwość do sprawdzenia swoich własnych motywów postępowania. Mógł się w tym co napisałam znaleźć, ale mógł też uznać je za niepasujące do własnej sytuacji. Gdy się rozważa jakiś dylemat, to warto pojść nawet za najgłupszymi myślami, by niczego nie przeoczyć.
                              • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 00:14
                                Być może źle zrozumiałaś moje słowa magaan12, bo pisałam o sytuacji jego żony? No to wybacz, ale przy całym zrozumieniu dla rozterek uczuciowych faceta, nie powinien przenosić ich na swoją żonę, dla której sytuacja jest pewnie też trudna. Dlatego facet najpierw powinnien się zdecydować, u której chce mieszkać, a potem zawracać kobietom w głowie. A ja zrozumiałam, że on po tej całej aferze z wyprowadzką wrócił do żony, ale do końca nie jest pewny, czy na stałe. Czy to świadczy o szacunku i miłości do partnerki? Robić nadzieje, które mogą w każdej chwili być rozwiane, bo sprawa nie do końca przemyślana? Już by nie zwariować postawiłabym na miejscu tych kobiet sytuację albo-albo i to w trybie przyśpieszonym.
                                • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 00:56
                                  pierwszalitera napisała:

                                  > Być może źle zrozumiałaś moje słowa magaan12, bo pisałam o sytuacji jego żony?
                                  > No to wybacz, ale przy całym zrozumieniu dla rozterek uczuciowych faceta, nie p
                                  > owinien przenosić ich na swoją żonę, dla której sytuacja jest pewnie też trudna
                                  > . Dlatego facet najpierw powinnien się zdecydować, u której chce mieszkać, a po
                                  > tem zawracać kobietom w głowie. A ja zrozumiałam, że on po tej całej aferze z w
                                  > yprowadzką wrócił do żony, ale do końca nie jest pewny, czy na stałe. Czy to św
                                  > iadczy o szacunku i miłości do partnerki? Robić nadzieje, które mogą w każdej c
                                  > hwili być rozwiane, bo sprawa nie do końca przemyślana? Już by nie zwariować po
                                  > stawiłabym na miejscu tych kobiet sytuację albo-albo i to w trybie przyśpieszon
                                  > ym.

                                  gdyby było to co byc powinno nie byłoby to co jest :-)
                                  nie wszystkich stać na takie albo-albo, zwykle to się wlecze i mota miesiącami, rozgrywa etapami, które jeszcze na dodatek mają nieoczekiwane zwroty i zawroty akcji :-) I to miotanie, to wahanie jest ludzkie. Tam pewnie zresztą miotaja sie od bandy do bandy wszyscy uwikłani. To że wrócił do żony świadczy o jednym: ta opcja z jakiś względów przeważyła. Czy ta przewaga sie utrzyma? nie wiem.
                                  • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 12:09
                                    magaan12 napisała:

                                    > gdyby było to co byc powinno nie byłoby to co jest :-)
                                    > nie wszystkich stać na takie albo-albo, zwykle to się wlecze i mota miesiącami,
                                    > rozgrywa etapami, które jeszcze na dodatek mają nieoczekiwane zwroty i zawroty
                                    > akcji :-) I to miotanie, to wahanie jest ludzkie. Tam pewnie zresztą miotaja s
                                    > ie od bandy do bandy wszyscy uwikłani. To że wrócił do żony świadczy o jednym:
                                    > ta opcja z jakiś względów przeważyła. Czy ta przewaga sie utrzyma? nie wiem.

                                    Może i ludzkie, ale to nie znaczy, że dobre. Szargające nerwy, tramatyzujące wszystkich zaanagażowynych, zżerające energię, burzące zaufanie, odciągające od innych życiowych spraw, wyczerpujące emocjonalnie i najczęściej do niczego odkrywczego nie prowadzące. Dla mnie to tylko gra na zwłokę, złudzenie "pracy" i w wielu przypadkach pogarszające tylko sytuację. Na koniec wszyscy są wykończeni i życzą sobie tylko spokoju. Wyciąga to z ludzi zwykle i tak tylko to, co najgorsze - agresję, negatywne myśli, chęć zemsty, odwetu, depresję i stratę poczucia wartości. Czasem rzucenie monety i szybka orientacja we wskazanym kierunku byłyby lepszym wyjściem, bo żadne rozwiązanie nie jest do końca zadawalające i trzeba dalej żyć z konsekwencjami oraz niezadowoleniem. Myślenie, że mogłoby być inaczej, to naiwność. A najlepsze to to, że po kilku latach może się okazać, że nie było o co walczyć. ;-) Czego naturalnie autorowi wątku i jego rodzinie nie życzę. :-)
                                    • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 13:00
                                      Pierwszalitera,generalizowanie ,to nie metoda!Morze jest....
                                      szerokie i glebokie,a kazdy czlowiek jest inny(dziwnie przygotowane
                                      sa Twoje "tyrady",a moze to Ty Jestes zalozycielka watku?).Zycze
                                      odrobiny wiary...w milosc i....jej sile!
                                      • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 13:50
                                        cus27 napisała:

                                        > Pierwszalitera,generalizowanie ,to nie metoda!Morze jest....
                                        > szerokie i glebokie,a kazdy czlowiek jest inny(dziwnie przygotowane
                                        > sa Twoje "tyrady",a moze to Ty Jestes zalozycielka watku?).Zycze
                                        > odrobiny wiary...w milosc i....jej sile!

                                        A czy ja chcę na kimś coś wymusić? To piszę ja, pierwszalitera, wyrażam swoje zdanie i droga do dyskusji jest otwarta. A co to są w ogóle "tyrady"? ;-) No i chyba nie przyjmujesz, że autor wątku faktycznie będzie się kierował jakąś "dobrą radą" z tego wątku? Czyż nie po to założył wątek, by poznać wiele różnych spojrzeń na sytuację? No i dlaczego miałabym zakładać wątek, w którym przekonuję sama siebie? Co to ma być za psychiczne zaburzenie? ;-)
                                    • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 19:57
                                      > Może i ludzkie, ale to nie znaczy, że dobre. Szargające nerwy, tramatyzujące ws
                                      > zystkich zaanagażowynych, zżerające energię, burzące zaufanie, odciągające od i
                                      > nnych życiowych spraw, wyczerpujące emocjonalnie i najczęściej do niczego odkry
                                      > wczego nie prowadzące. Dla mnie to tylko gra na zwłokę, złudzenie "pracy" i w w
                                      > ielu przypadkach pogarszające tylko sytuację. Na koniec wszyscy są wykończeni i
                                      > życzą sobie tylko spokoju. Wyciąga to z ludzi zwykle i tak tylko to, co najgo
                                      > rsze - agresję, negatywne myśli, chęć zemsty, odwetu, depresję i stratę poczuci
                                      > a wartości.

                                      ale szkopuł w tym, że zwykle nie da się, mimo wszelkich intelektualnych wysiłków, ot tak przeskoczyć burzy uczuciowej która się wtedy przetacza przez głowę i serce, nie da się uniknąć zamętu i iśc na skróty. To akurat jedna z tych sytuacji, do której bardzo pasuje powiedzenie: znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono.
                                      • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 23:05
                                        magaan12 napisała:

                                        > ale szkopuł w tym, że zwykle nie da się, mimo wszelkich intelektualnych wysiłkó
                                        > w, ot tak przeskoczyć burzy uczuciowej która się wtedy przetacza przez głowę i
                                        > serce, nie da się uniknąć zamętu i iśc na skróty. To akurat jedna z tych sytuac
                                        > ji, do której bardzo pasuje powiedzenie: znamy siebie na tyle na ile nas sprawd
                                        > zono.

                                        Zgoda, ale tu nie chodzi o nastolatka, tylko o dojrzałego mężczyznę, który na pewno miał do czynienia z niejedną burzliwą sytuacją w życiu. Nie przeczę, że uczucia mogą być w każdym wieku świeże i gwałtowne, ale z czasem ludzie nabywają doświadczenia, radzą sobie lepiej z emocjami, zdają sobie sprawę z konsekwencji, potrafią lepiej antycypować i jakby nie było, mają coraz więcej do stracenia, dlatego rzadziej mają skłonność do nieprzemyślanych zachowań. W tym wieku nawet rezygnacja nie przychodzi aż tak trudno, nie strąca już na dno rozpaczy, bo nie robimy tego pewnie po raz pierwszy i wiemy, bo przeżyliśmy, że nawet złamane serca kiedyś się goją i nie oznaczają końca świata. ;-)
                                        • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 23:41
                                          niedojrzałość w każdym wieku bywa świeża i gwałtowna :-)
                                          Żeby umieć być względnie trwale opanowanym w takiej sytuacji trzeba by być naprawdę dobrze wytrenowanym stoikiem. Nie byłabym taką optymistką co do automatycznego wzrostu spokoju ducha wraz z wiekiem. W długoletnich związkach pierwsza zdrada jest zwykle szokiem. To jest chyba logiczne - im więcej lat trzeba przekreślić jako "oszukane" i "stracone" tym bardziej boli i ludzie, którzy teoretycznie wystawiliby walizki za drzwi, mimio gniewu i poczucia krzywdy próbują ocalić co się da. A ponieważ przez lata żyli sobie spokojnie i pewnie na gruncie tego co zbudowali, nie mają właśnie wprawy w stawianiu czoła takim przeżyciom (które są jednak nieporównywalne z innymi życiowymi komplikacjami: tu walą się - na wielu płaszczyznach - podwaliny całego życia, i tego dotychczasowego i przyszłego. Nie darmo rozwód stoi bardzo wysoko w rankingach najbardziej stresujących sytuacji życiowych). Nawet kobiety przyzwyczajone do systematycznych skoków w bok męża też cierpią, można to poznać po zgorzknieniu, ironicznych docinkach, narastającej pogardzie dla męża (i samej siebie), no i depresji.
                                          Żeby było jasne: nie uważam Twojego podejścia za złe, obawiam się tylko, że jest ono po prostu nie do zrealizowania dla większości ludzi.
                                          • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 29.10.09, 14:19
                                            magaan12 napisała:

                                            > Żeby było jasne: nie uważam Twojego podejścia za złe, obawiam się tylko, że jes
                                            > t ono po prostu nie do zrealizowania dla większości ludzi.

                                            Być może masz rację. Dlatego jestem przekonana, że nie należy tłumić własnych emocji. Bo wbrew temu, jak rozumie się pewnie tu moje słowa, nie chodzi wcale o stoiczne podjeście do sprawy. Jako osoba bardzo emocjonalna znam po dłuższym doświadczeniu życiowym z przeróżnymi sytuacjami zakres swoich emocji. Można wtedy nawet o nich zupełnie racjonalnie rozmawiać. ;-) Kiedyś wie się po prostu jak wysoko można się wznieść i jak nisko spaść. To czyni każdy następny raz bardziej przewidywalnym i odbiera nawet strach przed nowym. No, ale jak żyło się jak w pudełku z watą i coś spada na nas pełną parą pierwszy raz... Zawsze to jednak lepiej późno, niż wcale. ;-)
                                            • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 29.10.09, 22:42
                                              Jako osoba bardzo emocjonalna znam po dłuższym do
                                              > świadczeniu życiowym z przeróżnymi sytuacjami zakres swoich emocji. Można wtedy
                                              > nawet o nich zupełnie racjonalnie rozmawiać. ;-) Kiedyś wie się po prostu jak
                                              > wysoko można się wznieść i jak nisko spaść.

                                              ładnie to ujęłaś :-)

                                              No, ale jak żyło się jak
                                              > w pudełku z watą i coś spada na nas pełną parą pierwszy raz... Zawsze to jednak
                                              > lepiej późno, niż wcale. ;-)

                                              kiedyś myślalam ( i w zasadzie dalej tak myślę), że wartością bolesnych przejść
                                              jest większa samoświadomość, ze przewartościowania, do których zmuszają mają
                                              pozytywne znaczenie w życiu, bo co prawda odzierają nas z iluzji ale oferują w
                                              zamian rzetelniejszą wiedzę i uczą jak na drugi raz uniknąć tego samego zakrętu.
                                              I że lepiej wiedzieć jak jest niż myślec, ze jest jak nie jest. Ale moja
                                              przyjaciółka, ktorej malżeństwo rozpadlo sie właśnie na skutek (bezpośredni, bo
                                              byly jeszcze inne przyczyny, ktore kryzys ujawnił) zdrady, powiedziała mi: "gdy
                                              patrzę jak cierpi moje dziecko to myśle, ze ta wiedza o życiu i sobie była
                                              jednak zbyt kosztowna i mogłabym spokojnie bez niej żyć". Może więc jednak
                                              czasem lepiej życzyć pudelkom z waty, żeby nigdy nic w nie nie uderzyło? :-)
                                              • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 29.10.09, 23:48
                                                magaan12 napisała:

                                                Ale moja
                                                > przyjaciółka, ktorej malżeństwo rozpadlo sie właśnie na skutek (bezpośredni, bo
                                                > byly jeszcze inne przyczyny, ktore kryzys ujawnił) zdrady, powiedziała mi: "gdy
                                                > patrzę jak cierpi moje dziecko to myśle, ze ta wiedza o życiu i sobie była
                                                > jednak zbyt kosztowna i mogłabym spokojnie bez niej żyć". Może więc jednak
                                                > czasem lepiej życzyć pudelkom z waty, żeby nigdy nic w nie nie uderzyło? :-)

                                                Nie wiem, to na pewno sprawa indywidualna. Każdy ma swoje wyobrażenie o szczęściu. Ja jednak myślę, że nie ma co się oszczędzać i może potem, kiedyś żałować. Nigdy też nie wiadomo, do czego coś się nam przyda. :-)
                                                A sprawa z dziećmi, to już osobny, skomplikowany temat. Osobiście nie jestem zdania, że rozpad małżeństwa musi być traumą dla dzieci. Wiele zależy od tego, jak małżonkowie to rozegrają.
                                                • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 30.10.09, 07:16
                                                  pierwszalitera napisała:

                                                  > magaan12 napisała:
                                                  >
                                                  > Ale moja
                                                  > > przyjaciółka, ktorej malżeństwo rozpadlo sie właśnie na skutek
                                                  (bezpośred
                                                  > ni, bo
                                                  > > byly jeszcze inne przyczyny, ktore kryzys ujawnił) zdrady,
                                                  powiedziała mi
                                                  > : "gdy
                                                  > > patrzę jak cierpi moje dziecko to myśle, ze ta wiedza o życiu i
                                                  sobie był
                                                  > a
                                                  > > jednak zbyt kosztowna i mogłabym spokojnie bez niej żyć". Może
                                                  więc jedna
                                                  > k
                                                  > > czasem lepiej życzyć pudelkom z waty, żeby nigdy nic w nie nie
                                                  uderzyło?
                                                  > :-)
                                                  >
                                                  > Nie wiem, to na pewno sprawa indywidualna. Każdy ma swoje
                                                  wyobrażenie o szczęśc
                                                  > iu. Ja jednak myślę, że nie ma co się oszczędzać i może potem,
                                                  kiedyś żałować.
                                                  > Nigdy też nie wiadomo, do czego coś się nam przyda. :-)
                                                  > A sprawa z dziećmi, to już osobny, skomplikowany temat. Osobiście
                                                  nie jestem zd
                                                  > ania, że rozpad małżeństwa musi być traumą dla dzieci. Wiele
                                                  zależy od tego, ja
                                                  > k małżonkowie to rozegrają.
                                                  Wspolna polonistka?
                                                  • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 30.10.09, 15:25
                                                    cus27 napisała:

                                                    > Wspolna polonistka?

                                                    Wytłumacz mi. Jestem blondynką.
                                                • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 30.10.09, 20:14
                                                  Osobiście nie jestem zd
                                                  > ania, że rozpad małżeństwa musi być traumą dla dzieci. Wiele zależy od tego, ja
                                                  > k małżonkowie to rozegrają.

                                                  zgadza się ale z jednym zastrzeżeniem: pomijając sytuacje gdy rozwód przecina zupełnie patologiczne związki (np. gdzie jest przemoc) to chyba taka zmiana jednak jest trudnym i negatywnie odbieranym przez dziecko doswiadczeniem, wydaje mi się, ze tu raczej można mówić o minimalizowaniu a nie uniknięciu traumy. No ale traumą jest też dorastanie w skonfliktowanej, dysfunkcyjnej rodzinie.
                              • magaan12 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 00:32
                                ale ja wcale nie uważam, zeby to była glupia myśl, po prostu wątpię że to akurat
                                ten przypadek.
    • papryczka.chili Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 27.10.09, 16:28
      łoh kryzys wieku średniego... lepiej zostaw fascynacje to nie jest dobre dla
      Twojej rodziny...
      • tormato Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 14:08
        Widzę , że w większości w dyskusji uczestniczą Panie.Czytając wasze posty
        zgadzam się ze zdaniem "cokolwiek zrobi , za jakiś czas będzie z tego
        niezadowolony". Co mnie pcha do tego aby wrócić do żony ? Ponad 20 lat razem
        .Wzloty i upadki.Świadomość pewnej stabilizacji.Jestem również człowiekiem który
        lubi wyzwania , wręcz ryzykantem i "TO" nowe nieodkryte tak do końca to jest to
        co powoduje że ciągnie mnie również w drugą stronę.Zauważam też , będąc już parę
        dni w domu , że ciężko będzie "posklejać zbity talerz , tak aby na nim nie było
        już rys". Z pewnością większość z Was potępia mnie za mój egoizm i nie liczenie
        się z uczuciami innych i uważa to za postawę skrajnie snobistyczną , ja niestety
        nie mam dla siebie wytłumaczenia i szukam pomocy , min. na tym forum.Myślę , że
        na to wszystko , potrzeba przede wszystkim czasu , chociaż , może zdarzyć się że
        , będzie już za późno
        • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 14:30
          tormato napisał:

          Z pewnością większość z Was potępia mnie za mój egoizm i nie liczenie
          > się z uczuciami innych i uważa to za postawę skrajnie snobistyczną , ja niestet
          > y
          > nie mam dla siebie wytłumaczenia i szukam pomocy , min. na tym forum.Myślę , że
          > na to wszystko , potrzeba przede wszystkim czasu , chociaż , może zdarzyć się ż
          > e
          > , będzie już za późno

          E tam potępia. Jeżeli ja na przykład pisałam o sytuacji żony i szkodach emocjonalnych, które narobić może to zamieszanie, to tylko po to byś zdawał sobie sprawę, że pewne rzeczy mogą się pogorszyć, być nieodwracalne i jak sam piszesz, decyzja może przyjść za późno. Z drugiej strony, jak nie chcesz rzucać monety, to możesz też przeczekać. Tylko wtedy nie skarż się, gdy któraś z zainteresowanych stron zadecyduje za ciebie, bo tak też się może zdarzyć. Wtedy będziesz musiał zaakceptować, to co zostanie. ;-) A najlepiej zrób sobie pragmatyczną listę, wypisz na kartce wszystko to, co cenisz sobie u żony, a innym kolorem, to co dobre związane z kochanką. Potem zrób to samo z negatywami i posortuj według priorytetów. Zobaczysz który kolor wygrywa na górze listy pozytywów, a który u negatywów. To jeszcze nie decyzja, ale może trochę ją ułatwi.
        • papryczka.chili Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 30.10.09, 10:37
          ja myślę że raczej forum Ci nie pomoże choć są tu ludzie co są w podobnych
          sytuacjach. Tu nie chodzi o potępianie bo np. ja nie jestem od tego tylko z
          autopsji wiem że taka gra nie przynosi nic dobrego.
          Sam zrobisz jak uważasz.
    • ferero Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 16:37
      słuchaj, idź do tej której lepiej grzeją kaloryfery, chyba że masz u u siebie
      ogrzewanie podłogowe, no to wtedy wdepnie jakaś zziębnięta 45 - latka . IM
      zawsze jest chłodno,Nie każda ma sztuczne norki na futro ;-)
      • pierwszalitera Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 28.10.09, 17:15
        ferero napisał:

        > słuchaj, idź do tej której lepiej grzeją kaloryfery, chyba że masz u u siebie
        > ogrzewanie podłogowe, no to wtedy wdepnie jakaś zziębnięta 45 - latka . IM
        > zawsze jest chłodno,Nie każda ma sztuczne norki na futro ;-)


        No co ty? Nigdy nie słyszałeś o uderzeniach gorąca podczas klimakterium? ;-)
        • cus27 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 29.10.09, 07:07
          -A bez klimakterium....wstydem...tez sie mozna rozgrzac(tak mnie sie
          wydaje)!
    • fes2 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 29.10.09, 09:55
      Zastanawiam się czy chcesz przeczytać relacje faceta, który kilka
      lat temu przeszedł to samo?
      Musisz tylko zdecydowanie wiecej powiedzieć o uczuciach do tych
      dwóch kobiet...powiem ci co ja zrobiłem i jak jest teraz...
    • green_basik Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 06.11.09, 02:32
      tormato napisał:

      > Przechodzę kryzys.Z jednej strony chcę być z żoną i mieszkać w naszym domu
      > wraz z dziećmi i moimi pieskami , z drugiej fascynuje mnie kobieta , którą
      > ostatnio poznałem , ale po 4 mieś.znajomości zamierzam wrócić do ślubnej ,
      > mimo tego , że złożyła juz pozew o rozwód.Powiedzcie mi czy takie
      > "rozdwojenie" jaźni , to normalka w tym wieku i jak sobie z tym poradzić.

      Andropauza - podobno się już leczy hormonalnie.
    • mike-the-great Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 07.11.09, 07:46
      to zupełnie normalna sprawa. Ja też miałem inne na boku. Faceci tacy są.
      Pamiętaj zawsze możesz wejść na www.oceniam.pl i dodać swój komentarz.
    • ewk-a123 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 08.11.09, 02:34
      Hmm to jest śmieszna hipokryzja...

      Facet pisze, że zwyczajnie ma kochankę (stare, głupie, smutne,nudne i przykre )
      i wszyscy dobre słowa mówią, pocieszają (w tym wiele kobiet). Hmmm ciekawe ...
      nadal jest duża aprobata społeczna na podwójne życie mężczyzny. To jest
      społecznie akceptowane, a wręcz uważane za normalne w pewnym wieku u mężczyzny.
      A to zwyczajne lenistwo i jak strzelenie sobie kolejnego piwka. Przepraszam za
      dość radykalną ocenę. Polecam prace nad sobą, nad pożądliwością, nad iluzjami,
      nad życiem partnerskim ...
    • ynko124 Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 08.11.09, 16:15
      "Powiedzcie mi czy takie
      "rozdwojenie" jaźni , to normalka w tym wieku i jak sobie z tym poradzić. "


      Zdarza sie czesto.
      Zal mi Twojej zony.
      • green_basik Re: Mam 45 lat i nie wiem co sie ze mną dzieje??? 08.11.09, 22:56
        > Zal mi Twojej zony.

        Może nie ma czego.
        Swój do swego ciągnie.

Pełna wersja