lilly-of-the-valley
01.11.09, 19:48
Jakiś czas temu poznałam faceta. Kilka spotkań, było przesympatycznie, obu stronom zależało. W pewnym momencie on zaczął mieć pewne problemy, o których mi nie wspomniał (związane z pracą), w związku z czym kontak zaczął się urywać (nie jestem typem osoby, która się narzuca, bo wychodzę z założenia, że jeśli komuś zależy na kontakcie z drugą osobą, to po prostu do niego dąży). Wytłumaczył mi to po jakimś czasie w taki sposób, że nie lubi kiedy ktoś ma mniej czasu niż on by sobie tego życzył, a tym bardziej nie lubi kiedy to on ma tego czasu mniej niż chciałby dać. Mimo to, kiedy tylko się spotykamy gdzieś przypadkiem, czuję się przez niego zjedzona wzrokiem. Patrzy na mnie tak jak nikt nigdy nie patrzył. Wysłałam mu kilka wyraźnych dla mnie sygnałów, że chciałabym aby ta znajomość była bliżej kontunuowana. Nie wiem czy ich nie odczytał, czy po prostu tego nie chce.
Dlatego zastanawiam się czy mam zrobić coś w kierunku jego zdobycia. Ciągnie mnie do niego, mam do niego okropną słabość, gdzieś w głębi duszy czuję że to 'ten jedyny' (nawet związek z innym nie spowodował że o nim zapomniałam).
Więc jak, ryzykować, czy dać sobie już do reszty spokój?