Kobiety nie lubia byc wielbione.

02.11.09, 00:08
Kobieta nie potrafi zniesc, gdy facet po prostu sie w niej zakocha i bedzie
dawal tego wyraz na kazdym kroku. Gdy bedzie ja ubostwial, adorowal, szanowal
i docenial kazda chwile z nia spedzona. Gdy stanie sie dla niego najwazniejsza
osoba na swiecie.

Nie, zamiast tego wola byc wystawiane na proby, uwielbiaja pokonywac wysoko
ustawione dla nich poprzeczki, uwielbiaja gdy facet co najwyzej toleruje ich
obecnosc, a tak naprawde myslami bladzi gdzies w towarzystwie swoich kumpli po
lokalnych klubach w poszukiwaniu wrazen. Wtedy czuja sie w swoim zywiole.
Przekonywac najukochanszego jak wiele sa w stanie dla niego zniesc, jakie sa
dobre i "konkurencyjne"(?!).
    • lonely.stoner Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 00:10
      nie zgadzam sie.
      • kretynofil Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 10:30
        Ulzyles sobie "Mr.Mamisynek"?

        Obserwujac takie wpisy zastanawiam sie jak to mozliwe ze ludzkosc jeszcze nie wyginela. Na miejscu kobiet po prostu bym sie powiesil, zeby nie musiec tolerowac "wyczynow" i sluchac "przemyslen" facetow.

        And also: skrot wypowiedzi "Mr.Mamisynka"

        Jestem malym zakompleksionym jeczacym na forum impotentem. Nie potrafie zrozumiec ze kobieta musi byc przez faceta adorowana, ale musi tez miec w nim oparcie. Nie daje sobie rady ze soba, nie moge pogodzic sie z faktem ze kobiety nie leca na zasmarkanych mamisynkow ktorzy tylko pragna sie uczepic ich spodnicy.

        Dlatego wlasnie ich niechec do siebie tlumacze sobie miloscia do dresow i innych "twardzieli", ktorych skrycie podziwiam.

        Napiszcie mi ze jestem fajny.


        And also:

        Skad wiadomo ze to nie jest portal randkowy? Nie ma forum ;)

        Ten stary dowcip polecam ku refleksji wszystkim niedoje*ancom, ktorzy czuja niewymowne pragnienie wyzalenia sie na temat swojej wyjatkowosci, wielkosci, uczuciowosci... Skoro jestescie tacy ach-och, to czego sie zalicie, zasmarkance?

        -----------------

        Chyba od razu widac ze mam dzisiaj kiepski dzien, co?
        • eweniebieska Re: Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 13:16
          kretynofil napisał:
          "Chyba od razu widac ze mam dzisiaj kiepski dzien, co?"

          Ja też mam kiepski dzień, ale po przeczytaniu twojego posta humor mi
          sie poprawił :) dzięki
          • meth.p Re: Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 15:45
            Naprawde? Mnie on tylko wk*ia :) Zenujaco niski poziom wypowiedzi jak dla mnie.
            Na kazdej plaszczyznie.
        • meth.p Re: Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 15:47
          Ulzyles sobie kretynofil? Idz na silownie. Jezeli chodzisz to zapisz sie na boks.
        • guinnes.s Re: Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 17:26
          nie wolno generaliazowac ale spora czesc kobiet i facetow tak ma - to co
          niedostepne najabrdziej pociaga i kusi...niestety sa tez ludzie ktorzy
          pozwalaja sie ponizac w mysl tej zasady co jest po prostu - przykre.
          • lucusia3 Re: Nastepny zakompleksiony idiota... 03.11.09, 23:05
            To jasne - czy jak grasz i wynik jest na 100%, przewidywalnyto Ci się ta gra podoba? Czemu karciana gra w "wojnę" nie jest tak popularna jak brydż czy poker? Przyjemny jest proces dochodzenia do zwycięstwa. Jak coś masz bez wysiłku to staje się to nudne. Dlatego najbardziej prymitywne girki maja "lewele", by zatrzymać naszą uwagę. Taka jest fizjologia, bez względu na płeć.
        • squirrel-ka kretynofil 100% racji 04.11.09, 00:24
          Kobiety lubią być adorowane, ale tylko przez Facetów, którymi One są
          zainteresowane. Nie ma nic gorszego od namolnego Gościa. Na którego nie ma się
          nawet ochoty spojrzeć, a On tylko tych subtelnych znaków "spadaj koleś, bo
          działasz mi na nerwy" nie widzi.
    • elagresto Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 08:28
      chyba spotykasz same kobiety o niskiej samoocenie. Normalnie kobiety lubią być
      adorowane, choć w granicach odpowiednich oczywiście. Za dużo słodkiego
      pierdzenia może je wkurzyć.
      • zonaonaa Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 08:41
        To taka słowna prowokacja tak?? Pokaż mi takie, które nie lubią. ;)
        • bakejfii Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 08:52
          Ja tam lubie przystojnych,przebojowych z duzym poczuciem humoru .
          • haldeman79 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 09:52
            bakejfii napisała:

            > Ja tam lubie przystojnych,przebojowych z duzym poczuciem humoru .

            Kto nie lubi:)
            • amus00 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 22:45
              oficjalnie kobiety lubia byc wielbione i adorowane. a w rzeczywistości często
              zdarza sie że szaleją za tymi którzy je adorują w szczątkowej postaci :), a
              innych tylko "lubia" :)
            • uwolnic_cyce Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 04.11.09, 09:11
              haldeman79 napisał:

              > bakejfii napisała:
              >
              > > Ja tam lubie przystojnych,przebojowych z duzym poczuciem humoru .
              >
              > Kto nie lubi:)


              No "z dużym" to pewnie, że lubią.
        • zewszad_i_znikad Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 10:48
          Ja nie lubię być adorowana ani podrywana. Lubię być lubiana, ale
          właśnie lubiana; relacje międzyludzkie, które mnie interesują, to
          tylko te z obszaru przyjaźni i koleżeństwa.
        • elle444 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:14
          Kobiety uwielbiają być adorowane przez twardzieli... Po prostu ...
          Moja ulubiona mieszanka to czułość ukryta pod stanowczością. Nie
          gburowatym chamom i rozmemłanym maminsynkom.

          Tylko z pozoru jedno wyklucza drugie. To tak jak mężczyźni lubią
          kobiety, które pod delikatnościa ukrywają stanowczość, a nie jakieś
          bluszcze czy babiszony.
    • pompeja Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 11:16
      Bywają kobiety, które na każde "jesteś piękna" zareagują stylem "przestań, mam
      taki duży tyłek i krzywy nos". Mają laski problem.. Nie są w stanie zrozumieć,
      że takie ciągłe zaprzeczanie może doprowadzić do zniechęcenia mężczyzny do
      podejmowania takich działań. Następnie pojawia się często stwierdzenie "On mnie
      nie kocha", "ja Go nie pociągam", "już mnie nie pragnie/ceni". Powinny zaś
      przyjąć dobre słowo z satysfakcją. To jest prawidłowa droga :)
      • jamesonwhiskey Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 11:43
        ale o co ci koles chodzi, piszesz jak pierwsza lepsza ciocia
        przeciez wiadomoze jak bedziesz sie zachowywal jak fircyk w zalotach to nic z
        tego nie bedzie , masz 15 lat czy co z toba jest ?
        • mr.man Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 14:30
          Lat mam dwa razy tyle, szczesliwie zonaty, a pisze na podstawie obserwacji.
          Patrze na kobiety z mojego otoczenia, ktore wychodza z siebie, aby dopiescic
          swojego misiaczka, ktorego jedynym wkladem w zwiazek jest pensja przelewana raz
          w miesiacu na wspolne konto. Misiaczek zmeczony i nie odzywa sie tygodniami, w
          domu spi i pije piwo, bo pracuje ciezko i ma stresy.

          Niedawno czytalem o takiej jednej, ktorej misiaczek powiedzial, ze za pol roku
          moze sie do niej wprowadzi. Bez pytania o jej zdanie, bez zastanowienia, czy ona
          tego w ogole chce i w ewentualnie w jakim terminie. Poki co, pokazal jej nagie
          zdjecia swojej eks. Jedyne co tej lali po glowie chodzilo, to czy jest od tamtej
          ledniejsza?
          • jamesonwhiskey Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 15:37
            > Lat mam dwa razy tyle, szczesliwie zonaty

            no to brawo jasu i o co ci chodzi , zajmij sie zonka,
            a glupim krowom pozwol zyc tak jak maja ochote
          • titta Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:30
            Ktos juz napisal, ze poruszasz sie wsrod kobiet o bardzo niskiej
            samoocenie. Schemat, ojciec chla i bije (a w najlepszym razie
            zaniedbuje), zdradza jak cos sie trafi. Matka ze szmata lata i
            cholery wiesza na calym okrutnym swiecie. Powielane przez pokolenia.
            Jednym slowem patologia. Te laski nie wiedza, ze moze byc inaczej,
            nie potrafia sie postawic.
            • titta Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:32
              Co nie znaczy, ze nie chca aby bylo inaczej. zastanawiales sie
              kiedys skad sie "hetery" biara?
    • hermina26 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 12:09
      Nie wiem skąd masz takie doświadczenie, refleksje, przemyślenia!
      Ja z łatwością potrafie znieść wszystkie miłe rzeczy, które
      spotykają mnie ze strony faceta, który mnie interesuje!
      Moze Ty robisz te wszystkie rzeczy w stosunku do babki, która się
      Tobą nie interesujei stąd takie reakcje...
    • modrooka Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 15:18
      Takie laski albo mają mega kompleksy i muszą się dowartościowywać na każdym
      kroku, albo, i teraz skup się młody, nie chcą być adorowane przez tego
      konkretnego kolesia.
      • green_basik Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 06.11.09, 02:24
        > kroku, albo, i teraz skup się młody, nie chcą być adorowane przez tego
        > konkretnego kolesia.

        Zrozumiał?
        Wątpię.
    • rumak.hrabiny Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 16:11
      są oczywiście takie kobiety, które tym bardziej kochają swego misia, im bardziej
      on je olewa, oszukuje. większość jednak szuka u mężczyzn, bezpieczeństwa,
      stabilizacji, spokoju, chce być kochana. nie powinno się jednak dawać 100%
      pewności, bo kobieta 100% pewna swego partnera gnuśnieje, przestaje dbać o
      siebie lub popada w drugą skrajność i zaczyna aż chorobliwie dbać o ubiór,
      makijaż, kosmetyki. co do adoracji, to odrobina nie zawadzi, doda jej pewności
      siebie, ale trzeba być ostrożnym, bo nie wolno przedawkować.
      • nanai11 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 02.11.09, 16:40
        Uwielbiam być pieszczona, chwalona, i słuchać komplementów. Uwielbiam szacunek i
        zaradność u meżczyzn. Pewnie dlatego sie rozwiodłam.
        • kretynofil Boskie ;) 03.11.09, 10:40
          Moge sobie pozyczyc na sygnaturke?
    • kunegunda123 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 01:10
      co za frustracja przebija z tego postu... ciekawe czy jesteś taki brzydki, taki
      głupi, jedno i drugie, czy może nie znasz proporcji w byciu wielbiącym i
      uwielbianym...
    • elagresto Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 08:15
      Autor wątku nie odróżnia kobiet od tępych lachonów
    • iamhier Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 10:03
      Ci się uwielbianie z KONTROLOWANIEM pomyliło.
      A to dwie różne sprawy.Zresztą gdybyś naprawdę mnie uwielbiał, nie pisałabym na
      forum! Cha cha!
    • 4groove Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 10:52
      moja refleksja :
      Baby mają krótką pamięć lub też ich pamięć działa wybiórczo.
      Pamiętają tylko to co chcą pamiętać.

      Istotne jest to że ich kiedyś nosiłeś na rękach i że np. teraz tego
      nie mają...tak więc już jesteś zły dla niej

      Dla własnego dobra więc:
      Im mniej tym lepiej

      Adorowania, kwiatuszków, komplemencików i bycia na każde zawołanie.
      Będzie wtedy jedna z drugą doceniała a nie wymagała.
    • s.p.7 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 10:54
      mysle ze to zalezy od charakteru kazdej kobiety
      kazda troche lubi

      jednak wszystk ozalezy od tego jak to si e robi i ile

      jak zaduzo to wypada sie na idiote, msui to tez byc prawdziwe i szczere
    • olala_29 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:20
      Wielbione lubią być, ale nie zagłaskane. Poza tym jak każdy nadmiar przejada się
      z czasem ...
    • roy.miro Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:31
      A ja myślę, że chłop ma ciut racji, tylko może nie do końca przedstawił to co chciał. O ile dobrze się domyślam, to problem ten dotyczy nie tylko kobiet a i mężczyzn (a może przede wszystkim mężczyzn, ale że w dzisiejszych czasach stosunki między płciami ciut się pozmieniały to i kobiet). A w szczegółach - jeśli kobieta (niech już będzie kobieta, jak w temacie) widzi, że facet skacze naokoło i robi wszystko co ona chce to ona czuje, że nie ma tam miejsca na choć odrobinę "walki" - czyli facet już jest jej niezależnie od tego co ona zrobi. I dlatego pewnie zafascynuje się facetem, o którego choć trochę trzeba zawalczyć.
    • sapalka1 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 11:52
      Uogólnienie....
      Po prostu jedne kobiety lubią być wielbione, adorowane, obsypywane kwiatami -
      inne nie. I już. Wynika to z ich samooceny, doświadczeń, wzorców rodzinnych itd,
      itd. Czasem kobiety dokonują dobrych wyborów, czasem złych. Nie ma sensu
      uogólniać. Ale na pewno jeśli adorującym jest rozmemłany maminsynek z problemem
      alkoholowym i dwiema ex - jest duża szansa, że zostanie odrzucony, bez względu
      na to jak bardzo będzie wielbił swą wybrankę
    • misself Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 12:00
      Nie zgadzam się. Ubóstwianie, adorowanie, szanowanie i docenianie jest jak
      najbardziej na miejscu!

      Jedyny przypadek, w jakim nie lubię być wielbiona, to ten, kiedy wielbi mnie nie
      mój partner, a inny facet - który na dodatek wie o tym, że jestem w stałym
      związku i mimo to emabluje mnie bez wytchnienia. Ewentualnie - gdy mężczyzna
      mimo wielokrotnych odmów adoruje kobietę wytrwale i dzielnie.

      Chyba masz przykre doświadczenia.
    • state.of.independence Oczywiście, że nie potrafią ;-) 03.11.09, 12:16


      Oto autentyczna historyjka z mojego życia:

      Lato, lipcowa ciepła sobota. Wybrałam się na zakupy do Tesco i nabywszy tam
      wszystko co nabyć miałam - wytaszczyłam ciężkie torby na zewnątrz, kierując
      swoje kroki do przystanku autobusowego. Zanim tam doczłapałam podszedł do mnie
      sympatyczny mężczyzna i zaproponował podwiezienie. Ponieważ miałam nieodparte
      wrażenie, że skądś go znam z widzenia - po krótkiej chwili wahania zgodziłam się.

      Już w aucie, w trakcie rozmowy, okazało się, że rzeczywiście wrażenie mam
      słuszne, bo pan pracuje niedaleko mnie i tym tłumaczył swoją odwagę w nawiązaniu
      znajomości. Oczywiście odwagę tę uznałam za słuszną w tym przypadku i w
      zaistniałej sytuacji, a pan wydał mi się przeuroczy, to jest dobrze wychowany, z
      poczuciem humoru, itd. Do tego ładne błękitne oczy, miły głos, promienny
      uśmiech... Powiedzmy znalazło się na tyle argumentów, żeby się sobie nawzajem
      przedstawić i wymienić numery komórek.

      Do tej pory wszystko ładnie. Na następny dzień telefon (od niego), co uznałam za
      normalne, wręcz wskazane przez dobre wychowanie. Zanim sama oddzwoniłam na
      następny dzień po jego telefonie (na co człowiek dobrze wychowany powinien był
      mi pozwolić) - znowu telefon. I tak w kółko Macieju, telefon każdego dnia, potem
      dwa razy na dzień, potem trzy razy na dzień... Horror... Ani razu w życiu ja
      do niego nie musiałam dzwonić, a już miałam go po dziurki w nosie...

      Do tego owe telefony w porach mało stosownych, często w godzinach pracy gdy po
      prostu nie byłam w stanie odebrać. Tematyka owych rozmów pasjonująca - umawianie
      się na jakąś kawę na mieście, do której to kawy nigdy nie doszło, bo w ostatniej
      chwili pan się rozmyślał, albo mu godzina spotkania nie pasowała, albo lokal.
      Obiecywał jednak, że zadzwoni, żeby mnie poinformować o swojej decyzji. Rzecz
      jasna dzwonił, w dalszym ciągu nawet kilka razy dziennie i tak przez ponad dwa
      miesiące zmieniał ową decyzję, a kawy jak nie było tak nie było.

      W końcu przestałam odbierać te telefony, bo po prostu ile można? No to sms za
      sms-em, jaka ja jestem, jak go nie doceniam, jak mu serce złamałam (o matko! -
      raz w życiu w tym jego aucie go z bliska na oczy widziałam, a zrobiła się z tego
      jakaś tragiczna historia miłosna!).

      No ale nie myślcie, że pan poddał się tak łatwo, bo rzeczywiście nie byłaby to
      wtedy z jego strony "prawdziwa miłość", he he :-)))
      Minęło kilka tygodni tego żałosnego sms-owania, a zaznaczam, że na ani jeden sms
      nie odpisałam - komórka dzwoni jak wściekła, patrzę - jego numer. Nie odbieram,
      bo mam to gdzieś - wiecznie się na tę kawę umawiać nie sposób. Ale nie, tym
      razem przeszło do bohaterskich czynów - słyszę pod oknem ryk klaksonu, a komórka
      dzwoni dalej. Zerkam zza firanki - w aucie siedzi adorator, prowadzi jakiś inny
      facet i tak okrążają blok, trąbiąc jak wariaci, a komórka dzwoni dalej... Wstyd
      mi się zrobiło za takie zachowanie amanta więc ani komórki nie odebrałam, ani
      się w oknie nie pokazałam, ani do dnia dzisiejszego nijak nie dałam sąsiadom do
      zrozumienia, że to ja byłam powodem owej szopki.

      I tym sposobem awansowałam właśnie na taką, która nie potrafi zniesc, gdy
      facet po prostu sie w niej zakocha i bedzie
      dawal tego wyraz na kazdym kroku
      - dziękuję za takie "zakochanie" i za takie
      wyrażanie tego stanu na każdym kroku - nie przyszło człowiekowi do głowy, że ja
      żadnego kroku swobodnie zrobić nie mogę w tej sytuacji i że w moim odczuciu on
      sobie raczej coś ubzdurał niż się zakochał, zupełnie mnie nie znając.

      Nie będę się dłużej rozpisywać nad sytuacją, dodam tylko, że ja sama smarkata
      nie jestem, a adorator (przynajmniej z wyglądu) jest ode mnie jakieś 10 lat
      starszy, więc odpada tutaj wariant "młody, nieobyty, nie wiedział jak się
      zachować". W każdym razie z jego punktu widzenia to ja okazałam się "zła" a on
      "dobry". Z mojego punktu widzenia wygląda to zupełnie inaczej - nie było tu ani
      dobra, ani zła, był tylko przysłowiowy (za przeproszeniem) wrzód na dupie.

      • xiv Re: Oczywiście, że nie potrafią ;-) 03.11.09, 12:58

        ech, znam takich facetów

        i kazda próba wytlumaczenia, ze kobieta sie na niego nie rzuci bo
        kupil bukiet róz i sie zakochal, konczy sie porazka; bedzie chodzil i
        "smedzil" tygodniami

        zauwazalne, ze to zawsze Polacy
        • state.of.independence Re: Oczywiście, że nie potrafią ;-) 03.11.09, 13:30
          A nie, nie, przecież bukietu róż mi nie kupił :-(

          Gdyby kupił, no nie wiem, może... w stanie chwilowego zaćmienia umysłu bym się
          na niego rzuciła (no w końcu oczy miał takie ładne i ten uśmiech). A numer
          komórki to przecież mu dałam nie po to, żeby mi wydzwaniał kilka razy dziennie,
          tylko żeby jakoś sensowniej wykorzystał owe namiary, nie oszukujmy się co do
          moich intencji. Ot facet wpadł mi w oko, ładnie prosił, sądziłam że wie czego
          chce od życia i że potrafi to rozegrać jak gentelman.

          No, ale wydzwanianie przez kilka miesięcy i obiecywanie spotkania, a za
          pięc minut wycofywanie się, żeby... bo ja wiem??? mieć pretekst do dalszych
          telefonów??? I potem szopka z tym klaksonem pod blokiem? Toż ja potem sto razy
          żałowałam, że się w te jego modre oczęta zapatrzyłam w pierwszej chwili.

          A co do nie-Polaków to nie mam żadnych osobistych doświadczeń w tej materii. Co
          do Polaków zresztą to też przecież nie wszystkich to dotyczy. Ot, jest taki
          sobie typ faceta wychowany przez Matkę-Polkę i przypuszczam, że z powodu
          miernych sukcesów u płci przeciwnej czepia się każdej, która się nawinie. Stąd
          też pozornie może się wydawać, że taki jest co drugi facet w Polsce. Bo ja głowę
          daję, że mój były adorator dzwoni teraz do jakiejś kolejnej naiwnej, która miała
          niejakie nadzieje, a jak ona go oleje - będzie dzwonił do kolejnej, i jeszcze
          jednej...
          • elle444 Re: Oczywiście, że nie potrafią ;-) 03.11.09, 16:06
            Przeżyłam coś podobnego. Bardzo przystojny instruktor taekwondo
            zadzwonił do mnie i ... złożył życzenia urodzinowe. Bardzo mnie tym
            ujął, bo zadał sobie trud poznania daty moich urodzin. Bardzo to
            było ... hmm romantyczne ? pomysłowe ? Chyba kazdej ugięły by się
            kolana, więc mnie też się ugięły, bo zaproponował, a jakże wspólną
            kawę. Na następne zającia poleciałam jak na skrzydłach i co? I nic.
            Nawet na mnie nie spojrzał. Po paru dniach znów telefon i tak przez
            parę miesięcy. W sumie to juz po drugim razie mi się znudziło, ale
            nie chciałam chłopakowi psuć zabawy. No dobra nie powiedziałm mu
            żeby sie odczepił, bo niegroźne to było, nie przeszkadzało mi
            specjalnie, a trzeba by było popsuć sobie humor na parę minut. Potem
            zmieniłam akademik i facet nie miał już telefonu. Po paru miesiącach
            spotkałam dziewczyny ze starego akademika, które przepraszały mnie
            za to, ze jak dzwonił jakiś Nicolas to mu powiedziały, że wróciłam
            do Polski, bo nie wiedziały , że jestem jeszcze w Niemczech. Bo to w
            Niemczech było i Niemiec to był. Do tej pory nie wiem, o co
            chodziło, może to był taki Casanova za 3 grosze, z jakimś
            neurotycznym odchyleniem, ale w sumie to mnie to nie obchodzi. Tak
            mi się tylko przypomniało ...
            • elle444 Re: Oczywiście, że nie potrafią ;-) 03.11.09, 16:21
              Aha, nie wiem tylko czy to przykład adoracji, czy też olewania,
              może jednego i drugiego. W kazdym razie tylko przez tydzien miałam
              jakiś dreszczk emocji ... Wolę normalnych facetów ...

              Mój mąż na codzień nosi mnie na rękach, ale jak się mamy kochać, to
              go proszę, żeby mi poopowiadał co tam przeczytał w "Ekonomiście" i
              był możliwie jak najbardziej powściągliwy, a ja go tymczasem próbuję
              wyprowadzic z równowagi, rzecz jasna na końcu kapituluje :-) Lubię
              jak facet jest lekko szorstki z wierzchu (a nie słodki jak
              cukierek), ale musi być jednocześnie troskliwy. Troskę okazuje się
              gestem a nie gaworzeniem o oddaniu. I tyle w temacie.
    • knik Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 13:16
      Kobiety uwielbiają jeszcze być bite, głodzone, poniewierane,
      poniżane, lekceważone. Uwielbiają chodzić w burkach, nie mieć
      dostępu do oświaty i służby zdrowia, harować jak woły i rodzić jedno
      dziecko po drugim. To by było na tyle.


      • state.of.independence Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 13:34
        Czekaj, czekaj. Tylko tyle? A gdzie jeszcze gwałcone i zdradzane??? ;-)

        A gdzie te pasy cnoty pod zgrzebnym ubraniem? O tym nie można zapominać! ;-)
    • 43agawa Re: Ja przeciwnie-uwielbiam 03.11.09, 13:21
      Sorry,ale te spostrzeżenia,podparte goryczą wynikają chyba z
      przykrych przeżyć i to dość świezych.Uwielbiam być
      adorowana,komplementowana,doceniona.Zniosłabym wniebowzieta
      wszystkie wyrazy uwielbienia i miłosci.Zachwyca mnie,gdy facet
      dostrzega nowy ciuch,fryzure.Szkoda,że nigdy nie robi tego mój mąż
      (może żona to taki rodzaj kobiety,którego nie należy wielbić?)
      Jedynym facetem,od ktorego słyszę miłe słowa jest przyjaciel gej.Czy
      to nie symptomatyczne?
      • misself Re: Ja przeciwnie-uwielbiam 03.11.09, 13:43
        Myślę, że gdyby przyjaciel gej nie był gejem, troszkę inaczej by sprawa wyglądała...
        • 43agawa Re: Ja przeciwnie-uwielbiam 03.11.09, 14:16
          Myślisz,że nie komplementowałby?
    • lacido Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 13:35
      tak sie dzieje w przypadku gdy kobieta nie podziela uczuć
      adoratora ;)
    • siaska22 Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 15:57
      jak tam uwielbiam być adorowana :)
      ale są różne kobiety :)
    • martica toc to opis mezczyzn! 03.11.09, 17:54

      @mr.man, pisales o mezczyznach, tak? Bo chyba sie pomyliles - takimi
      chamami potrafia byc tylko mezczyzni, ktorzy jeszcze widzac jak
      kobieta ich bardzo kocha wykorzystuja ja we wszystkim!
      Ale z drugiej strony, jesli kobieta trafi na takiego mezczyzne jak Ty
      opisujesz, to tez staje sie taka jak on, bo widzi ze to przynosi
      zyski, a bycie kochajaca, oddana, szanujaca mezczyzne nic nie
      daje...Ale kobieta nigdy nie ejst taka sama z siebie - to sie z nia
      dzieje jak skrzywdzi ja mezczyzna...

      mr.man napisał:

      > Kobieta nie potrafi zniesc, gdy facet po prostu sie w niej zakocha
      i bedzie
      > dawal tego wyraz na kazdym kroku. Gdy bedzie ja ubostwial,
      adorowal, szanowal
      > i docenial kazda chwile z nia spedzona. Gdy stanie sie dla niego
      najwazniejsza
      > osoba na swiecie.
      >
      > Nie, zamiast tego wola byc wystawiane na proby, uwielbiaja
      pokonywac wysoko
      > ustawione dla nich poprzeczki, uwielbiaja gdy facet co najwyzej
      toleruje ich
      > obecnosc, a tak naprawde myslami bladzi gdzies w towarzystwie
      swoich kumpli po
      > lokalnych klubach w poszukiwaniu wrazen. Wtedy czuja sie w swoim
      zywiole.
      > Przekonywac najukochanszego jak wiele sa w stanie dla niego zniesc,
      jakie sa
      > dobre i "konkurencyjne"(?!).
    • oloros Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 18:19
      one chca tylko szmalu i szmalu
      kazda jedna
      a pozniej dorbiaja sobie ideologie
      okropne hipokrytki
      • martica kobiety sie kohca, nie wielbi! 03.11.09, 18:26
        @oloros - a kazdy facet liczy na to, ze bedzie z brzuchem do gory
        lezal, a kobieta go bedzie utrzymywac, ich dziecko i jeszcze splaci
        za nich mieszkanie. A on wiecznie zmeczony bedzie marudzil na caly
        swiat, bedzie marudzil ze nie ma znajomych zeby miec lepsza prace,
        bo naprawde jest patentowanym leniem.

        Jestem kobieta i nie lece na kase bo ja mam - zarabiam sama na
        siebie, mam mieszkanie, dobra prace, dobre studia skonczone...Ale
        faceci wola babki ktore leca na kase, taka prawda, bo to ich
        dowartosciowuje. Ja nie mam szans.

        Nie chce zeby mnie facet wielbil, niech mnie TYLKO I AZ kocha, ale
        widac wielbienie przychodzi wam latwiej niz milosc.Bo to drugie
        wymaga zobowiazan, a wy jestescie tchorzami i ciagle od nich
        uciekacie.


        oloros napisał:

        > one chca tylko szmalu i szmalu
        > kazda jedna
        > a pozniej dorbiaja sobie ideologie
        > okropne hipokrytki
    • f.seydlitz Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 20:01
      Koleś ma rację. I nie chodzi tu o dziewczyny z jakichś
      patologicznych rodzin czy inszego marginesu. Nie chodzi tu zreszta
      tylko o kobiety, u facetów jest tak samo. Ludzie po prostu często
      nie cenią tych którzy ich kochają bezwarunkowo, bezkrytycznie, bez
      żadnego "ale", którzy są na każde ich skinienie, spełaniają każde
      ich życzenie. Takich ludzi najkrócej mówiąc często mamy - my,
      ludzie - w dupie. Nudzą nas, nie cenimy ich. Nigdy nie można być
      niczyim podnóżkiem. nawet jakby się chciało nim być to trza udawać,
      że się nim nie być nie chce i nie jest ;-) Żeby nie było, nie mówię
      tego z własnych, "podnóżkowych" doświadczeń. Widziałem za to takie
      sytuacje wielokrotnie. podsumowując, i faceci i baby olewają tych
      którzy za bardzo ich kochają ;-)
    • bene_gesserit Re: Kobiety nie lubia byc wielbione. 03.11.09, 20:01
      mr.man napisał:

      > Kobieta nie potrafi zniesc, gdy facet po prostu sie w niej
      zakocha i bedzie
      > dawal tego wyraz na kazdym kroku. Gdy bedzie ja ubostwial,
      adorowal, szanowal
      > i docenial kazda chwile z nia spedzona. Gdy stanie sie dla niego
      najwazniejsza
      > osoba na swiecie.

      A jak sie ta adoracja, szacunek i ubostwianie objawia?
      Bo jak znam zycie, to on sie wije u jej stop, recytuje wiersze o
      jej oczach i obsypuje ja platkami roz, a caly zlew garow czeka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja