Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :)

03.11.09, 12:52
Szanowni Panowie,

Mieliście kiedyś taką sytuację, że jedziecie z kobietą samochodem
(wy prowadzicie), a jej właśnie zebrało się na pretensje,
narzekania, wspominanie krzywd prawdziwych i urojonych itp ? Jest to
sytuacja dosyć paskudna, bo trzeba przecież skupić się na drodze, a
tu ci kobieta napierdziela. Co robić?

- wdać się w dyskusję i rzeczowo odnieść do tego co ona mówi nie za
bardzo można, bo trzeba skupić się na jeździe

- można jej powiedzieć "Bądź cicho", "Zamknij się" ale jest duże
ryzko, że zamiast uspokoić waszą wybrankę, jeszcze bardziej ją to
rozdrażni

- mozna zatrzymać samochód i powiedzieć: Wysiadaj. Ale co zrobić jak
nie chce wysiąść? :)
    • marguyu Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 12:57
      Powiedziec, ze jesli nie chce skonczyc na drzewie, to niech zamknie
      dziob. Grzecznie ale stanowczo.
      Choc sama jestem kobieta, to gdy kiedys prowadzilam 800 km z
      trzyosobowym babskim kurnikiem w aucie, rodzila sie we mnie chec
      zbiorowego mordu.
      No jak dlugo mozna klepac o niczym?
      • elle444 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 13:09
        Powiedzieć: rozumiem kochanie że jesteś zdenerwowana. Potwierdzić to
        jeszcze pare razy "uhum", "o rany" itp. Oraz pozbyć sie checi
        dokopania jej. Działa to na dzieci, na kobiety i facetów, pod
        warunkiem ze jesteś autentycznie nastawiony na nią a nie przeciwko
        niej. Po 5 min powinna sie uspokoic. Aha, takie postępowanie to się
        nazywa asertywność.
        • ryszard_mis_ochodzki wystarczy przestać być ciotą i pantoflem 09.12.09, 13:12
          inne zabiegi nie są potrzebne ani skuteczne
          • elle444 Re: wystarczy przestać być ciotą i pantoflem 09.12.09, 13:30
            Trochę zyję i wiem jedno. Jak facet myśli tylko o tym, zeby nie być
            ciotą i pantoflem to jest rozhisteryzowanym furiatem
            przewrażliwionym na punkcie swojego ego. Prawdziwy męzczyzna, o
            czymś takim nie mysli zgodnie z zasadą "uderz w stół, nożyce sie
            odezwa". Normalny facet wie jak się w ww sytuacji zachować, zeby nie
            dolewać oliwy do ognia. Wie jak rozbroić bombę a nawet jak
            przekształcić jej energię w chęć na ognisty seks. Nic w nas tak nie
            wyzwala libido jak słońce po burzy. Ooo. Metody zaproponowane przez
            autora wątku wpedzą go w oko cyklonu (mam na myśli chwilową ciszę),
            a o seksie bedzie mógł zapomnieć na tydzień. Moze to o to
            chodzi "prawdziwemu" mężczyźnie?
            • lavinka Re: wystarczy przestać być ciotą i pantoflem 09.12.09, 13:37
              Kto wie,może o to ma pretensje partnerka właśnie. Że za mało seksu ;)))
              • filipinska.zaraza.prezydenta Hyhy 09.12.09, 16:14
                Ty, to niezły sposób jest! Powiedzieć: "Kochanie, jak uda ci się wytrzymać 15
                minut w ciszy, to spełnię dzisiaj twoje największe fantazje seksualne"
                (względnie: "Jak się nie zamkniesz, to cię dzisiaj nie zerżnę" - wszak pary
                różnie ze sobą rozmawiają...)
                Powinno pomóc jak nic. Każdy by się zamknął! :P
          • zigzaur To już wiadomo, po co w samochodzie musi być 09.12.09, 21:20
            gaśnica.
            Wiadomo także, dlaczego planuje się wprowadzenie obowiązkowych apteczek.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 13:01
      > - wdać się w dyskusję i rzeczowo odnieść do tego co ona mówi nie za
      > bardzo można, bo trzeba skupić się na jeździe

      Błąd w założeniach.
      W sytuacji gdy kobieta ci nad uchem napierdziela, chwytanie się rzeczowej
      argumentacji nie ma żadnego sensu. Bo jej motywacja do wypominania
      pretensji ma charakter emocjonalny a nie rzeczowy.

      > - można jej powiedzieć "Bądź cicho", "Zamknij się"

      To już lepiej, ale nie w tej formie. Możesz stanowczo stwierdzić że nie będziesz
      teraz na ten temat rozmawiał.

      > - mozna zatrzymać samochód i powiedzieć: Wysiadaj.
      O, wyrzucenie kogoś z samochodu to już jest chamstwo. W razie eskalacji
      przekraczającej granice tolerancji proponuję zatrzymać auto w bezpiecznym
      miejscu, wyciągnąć kluczyki i wysiąść.
    • masher Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 13:02
      jak to co, ciezkim kluczem w ciemie i do bagaznika ;) zostaje cieszyc sie ci
      jazda w ciszy i spokoju :D

      przy okazji- kto jest lepszym towarzyszem do samochodu, pies czy kobieta?
      kobiete jak wypuscisz to zacznie jazgotac a pies sie ucieszy i jeszcze wylize po
      twarzy :D
      • gall.anonim.pn Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 12:58
        Co do ostatniego pytania to zdecydowanie pies, co wiem z własnego
        doświadczenia. Pies nic nie gada ale wszystko rozumie, a kobieta
        dokładnie odwrotnie, wiele gada ale nic nie rozumie.
        • zigzaur Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 21:26
          Kobieta też potrafi wylizać, i to nie tylko po twarzy.
      • thea19 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 23:36
        piesio moim kompanem samochodowym
        zazwyczaj spi a jak wychodze z auta, to piesio grzeje moj fotel
        z babami nie jezdze, raczej z moim Lubym
        baby to wrog na drodze za to
    • dzem.dobry Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 13:05
      nosorozecwlochaty napisał:

      > ... jedziecie z kobietą samochodem
      > (wy prowadzicie), a jej właśnie zebrało się na pretensje,
      > narzekania, wspominanie krzywd prawdziwych i urojonych itp ? Jest to
      > sytuacja dosyć paskudna, bo trzeba przecież skupić się na drodze, a
      > tu ci kobieta napierdziela. Co robić?

      Wyłączasz jej poduszkę, dyskretnie wypinasz jej pas i ... pierdut w drzewo.
      Acha, jeśli prowadzisz w okularach, to je zdejmij!
    • facettt dziecinnie proste :) 03.11.09, 13:11
      nosorozecwlochaty napisał:

      > Szanowni Panowie,
      >
      > Mieliście kiedyś taką sytuację, że jedziecie z kobietą samochodem
      > (wy prowadzicie), a jej właśnie zebrało się na pretensje,
      > narzekania, wspominanie krzywd prawdziwych i urojonych itp ? Jest to
      > sytuacja dosyć paskudna, bo trzeba przecież skupić się na drodze, a
      > tu ci kobieta napierdziela. Co robić?

      stajesz na poboczu i mowisz: - wysiadaj, albo sie zamknij.

      Gdy nie zgadza sie ani na jedno, ani na drugie - Ty wysiadasz :)

      Sprawdzone. Od tego czasu mam z tym spokoj.
      • tiuia Re: dziecinnie proste :) 10.12.09, 10:50
        Rozumiem, że spokój z jazdą samochodem?;)

        • facettt nie:) 10.12.09, 16:45
          posiadam drugi.
          sluzbowy.
    • pompeja Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 13:37
      Znajomy stanął za krzyżówką i odezwał się tylko jednym słowem - wysiadaj. Jak
      konsekwencja nakazuje, dopiął swego. Kobieta w zemście zaczęła jeździć wyłącznie
      taksówkami. Nie wiem, kto wtedy bardziej ucierpiał.

      Jestem za wstawianiem między przednie a tylne fotele ścianki dźwiękoszczelnej :)
      Mówi się wtedy: "Gwiazdy siadają na tylnej kanapie" ;)
      • pompeja dodam 03.11.09, 14:06
        dodam, że mój ślubny jakby się wyłączał, gdy zaczynam jakieś pi**lenie, po czym
        sama dochodzę, że mi odbiło. Ale on tak jakoś ma, nie toleruje fochów, a gdy
        powydzieram się pyta spokojnie, czy skończyłam i luz. Bez żadnego stresu dla
        kierowcy mogę śpiewać i podskakiwać (nie wiem jak to znosi..), może to byłoby
        dobre na jazgocące baby? Stopery w uszy ;) A jak zaczyna na maxa to radyjko na
        ful, aż bagażnik się trzęsie, może skuma, że to bez sensu ;)
    • dzikoozka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 13:51
      Ja juz jestem wytresowana, ale w trakcie szkolenia działalo na mnie
      gwałtowne przyspieszenie pojazdu. Jak sie wystraszyłam to sie
      zamykałam.
      • fizykoterapeuta Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 21:08
        o kurczę, niezłe! :)
    • piorex12 ja 03.11.09, 16:18
      Parenascie lat temu w samochodzie wiozłem małe prosiaki. Darły sie
      jak nie wiem co. Wlaczyłem głosno muzyke w radiu. Szybko sie
      ucieszyły i do konca jazdy miałem spokój. Moze warto ten model
      zastosowac
    • bene_gesserit Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 20:21
      Zrobic to samo, co w przypadku mezczyzny-pasazera, ktory kazdy
      namniejszy ruch kierowcy komentuje w sensie 'baranie, nie umiesz
      jezdzic': wysiasc i wrocic do domu autobusem.
      • coppermind [...] 09.12.09, 12:12
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • chicarica Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 10.12.09, 11:22
        OOOOO nie nie. Pasażer wysiada i wraca do domu autobusem.
    • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 21:00
      już nie wciskaj kitów ze słuchasz co kobieta do Ciebie mówi :DDD
    • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 21:34
      Rozwiązań jest kilka. :) Np istnieją takie prędkości zastanawiające, które
      powodują wyłącznie zaciskanie zębów i ewentualnie trzymanie się siedzenia. ;)

      Ja kiedyś stosowałem inną. Już tu opisaną. Gwałtownie hamowałem, tak żeby
      zatrzymać tok myślenia i gadania. Następnie otwierałem drzwi i darłem się "z
      wozu!" i pół tonu głośniej niż normalnie mówiłem "czas na wygadanie wszystkich
      pretensji, potem powrót do wozu". Dalej zapalałem spokojnie fajkę i czekałem aż
      jej zaświta w głowie, że suma sumarum bardziej się opłaca jednak wsiąść i nie
      jazgotać. :)
      • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 21:37
        showmessage napisał:

        darłem się "z wozu!" i pół tonu głośniej niż normalnie mówiłem "czas na
        wygadanie wszystkich pretensji, potem powrót do wozu".

        jej pełna kultura :)
        • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 12:08
          Cóż, są rzeczy które toleruję i takie których nie toleruję. Jazgot działa mi na
          nerwy i NIE toleruję takiego zachowania. Po prostu podejmowałem stosowne
          działania. :) Nie mam nic przeciw konstruktywnej dyskusji, jednak wysuwanie
          serii pretensji podniesionym głosem, powtarzanie się w kółko itp. do takowych
          nie zaliczam. Wystarczy powiedzieć raz i spokojnie. Zapamiętam i odpowiednio się
          ustosunkuję. Jazgot o rzeczy na które się nie zgadzam i już to powiedziałem, lub
          po prostu nie mam wpływu jest bezcelowy i jedynie może skutkować zdecydowaną
          reakcja prowadząca do zastopowania go w mojej obecności. Skoro ktoś ma ochotę
          sobie pojazgotać, to cóż bronić nie będę, ale słuchać też nie mam zamiaru i stąd
          przerwa w podróży na jazgot. Wysiadła pojazgotała, wróciła i był spokój. ;)
          • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 13:35
            Jazgot? A nie mówimy o konstruktywnej krytyce normalny tonem? ;)))
            • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 06.11.09, 23:35
              Nie, bo to złaaa kobieta była. ;)
              • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 00:05
                wyjaśnij mi dlaczego Wy te złe sobie przygruchujecie co?
                • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 08.11.09, 05:31
                  Bo jesteśmy za dobrzy a przeciwieństwa się przyciągają. ;)
                  • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 08.11.09, 15:46
                    i niezbyt mądrzy z tego wynika :)))
                    • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.11.09, 15:08
                      Z której strony to wynika? ;) Rozwiń tą myśl. :)
                      • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.11.09, 21:41
                        mądry człowiek nie ulega przyciąganiu tylko myśli nad tym co robi :) i złe
                        kobiety omija łukiem :P
                        • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 11.11.09, 01:59
                          ehheheeheheh Jednak... z drugiej strony co mi po dobrej, która mnie nie
                          przyciąga? ;)
                          • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 11.11.09, 13:36
                            błędne koło, czyli jednak mężczyźni kochają zołzy :P
                            • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 13.11.09, 03:21
                              aaa Ty nią jesteś? ;)
                              • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 13.11.09, 13:41
                                coś mi się pierniczy z kompem wiec na wszelki wypadek pisze jeszcze
                                raz :)

                                hmmm trudne pytanie... jęsli punktem wyjścia jest zalozenie że
                                mężczyźni kochają zołzy to chyba jednak zołzą nie jestem ;))) jeśli
                                to załozenie uznamy za błedne to tak z ręką na sercu musze przyznać
                                żę coś z zołzy w sobie mam
                                • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 15.11.09, 02:06
                                  Może po prostu jesteś zołzą chwilowo nie kochaną przez mężczyzn? Może nie chcesz
                                  być kochana? ;)
                                  Parę razy rozmawiałem na temat jak to jest, że taka fajna dziewczyna a nie
                                  spotyka nikogo sensownego, a jak już spotyka to on nie zwraca uwagi i właśnie
                                  taka była konkluzja. Tak naprawdę to wszystko jest w głowie. Kiedy kobieta chce
                                  być dostrzeżona przez mężczyzn to potrafi to załatwić. Cały dowcip polega na tym
                                  że trzeba rozumieć czego się chce i chcieć się zdecydować, a to oznacza
                                  puszczenie kantem kilku regułek dotyczących bycia "porządną". ;)
                                  • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 15.11.09, 18:25
                                    >Kiedy kobieta chce
                                    > być dostrzeżona przez mężczyzn to potrafi to załatwić.

                                    sugerujesz że od mężczyzny nic nie zależy i wszystko w rękach kobiety?

                                    Cały dowcip polega na tym że trzeba rozumieć czego się chce i chcieć się
                                    zdecydować,

                                    zgadzam sie co do tego

                                    a to oznacza
                                    > puszczenie kantem kilku regułek dotyczących bycia "porządną". ;)

                                    a z tym już nie :) uważam że w dążeniu do celu nie należy zrezygnować z
                                    przyjętych zasad wbrew sobie i jeśli ktoś jest "porządny" nie widzę powodu żeby
                                    to zmieniać i udawać się ze takim nie jest bo prędzej czy później tłumiona
                                    "porządność" da znać o sobie a potem teksty: jak cię poznałam/łem taka/i nie
                                    byłaś/eś
                                    • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 16.11.09, 23:42
                                      >sugerujesz że od mężczyzny nic nie zależy i wszystko w rękach kobiety?

                                      Nie, ale czekanie aż książę się objawi jest naiwne... ;)

                                      "Porządna" to słowo, które usłyszałem z ust dziewczyny pracującej z moją żoną.
                                      Od dłuższego czasu jest samotna. Zapytałem ją dlaczego więc nic z tym nie robi,
                                      a ona, że faceci się nią nie interesują. Cały dowcip w tym, że na oko między nią
                                      a moją żoną jest jakieś trzydzieści parę lat różnicy, a są rówieśnicami. W imię
                                      "porządności" i "wieku", "odpowiednio" się ubiera, czesze oraz tworzy całą
                                      resztę image, który z całą pewnością nie zachęci żadnego faceta. Mam wrażenie,
                                      że po prostu gdzieś jej się tam w głowie przestawiło że to już ten wiek
                                      "matronowaty".
                                      W miłości jak na wojnie, sztuka kamuflażu dozwolona w granicach rozsądku. ;) Po
                                      prostu trzeba pokazać, że się chce kogoś poznać a nie siedzieć z założonymi
                                      rękami. Najważniejsze jest zawsze pierwsze wrażenie. Czasem jedno spojrzenie
                                      decyduje czy warto coś dalej. :)
                                      • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 17.11.09, 08:42
                                        nie mniej wydaje mi się, że w tym cały jest ambaras żeby dwoje
                                        chciało na raz, checi babki to mało ;)

                                        to pokazywanie że się kogoś szuka bywa odbierane jako objaw
                                        desperacji tzn kobieta chętna do kontaktów, otwarta na propoyzcje -
                                        bywa to odbierane negatywnie

                                        Co do imagu w pewnym wieku to i u dziewczyn nastoletnich widać
                                        nieumiejętność dopasowania ubioru, fryzury do siebie i czasem to
                                        zostaje, mnie moja mama też mówi, że najwyższy czas hmmm zachowywać
                                        się jak na kobietę w moim wieku przystało ;) np latać w butach na
                                        obcasach
                                        • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 18.11.09, 00:28
                                          > to pokazywanie że się kogoś szuka bywa odbierane jako objaw
                                          > desperacji tzn kobieta chętna do kontaktów, otwarta na propoyzcje -
                                          > bywa to odbierane negatywnie

                                          Nie stwierdzono. :) Ja tam odbieram pozytywnie. O ile ciekawiej by było gdyby
                                          wszyscy zawsze byli "otwarci" na propozycje. Nie mam na myśli oczywiście
                                          przyjmowania ich, tylko przynajmniej taki niezobowiązujący flircik. :) Myślę, że
                                          w Polsce jakoś tak ponuro-poważnie się do wszystkiego podchodzi.

                                          > Co do imagu w pewnym wieku to i u dziewczyn nastoletnich widać
                                          > nieumiejętność dopasowania ubioru, fryzury do siebie i czasem to
                                          > zostaje, mnie moja mama też mówi, że najwyższy czas hmmm zachowywać
                                          > się jak na kobietę w moim wieku przystało ;) np latać w butach na
                                          > obcasach

                                          Szpilki zawsze mile widziane, w zimę gustowne kozaczki... Byle nie białe. ;)
                                          • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 18.11.09, 20:40
                                            showmessage napisał:

                                            > Szpilki zawsze mile widziane, w zimę gustowne kozaczki... Byle nie białe. ;)

                                            jedynym argumentem przemawiającym za szpilkami jest posiadanie prywatnego
                                            masażysty ;)
                                            • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 20.11.09, 16:34
                                              Czyż nie jest to koronny argument? ;)
                                              • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 22:02
                                                powiedziałabym warunek :)
                                            • lavinka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 13:51
                                              Ja bym poprosiła jeszcze o gumowe chodniki,żebymniemiała tylu
                                              siniaków,jak się będę co chwila przewracać ;) Tylko grube koturny na
                                              obcasie,nic więcej :)
                                          • lavinka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 13:49
                                            Gratuluję podejścia,to rzadkość - 99% facetów których znałam, na
                                            otwartość reagowała zamykaniem się w skorupce lub ucieczką. Więcej,
                                            oni specjalnie uciekali od normalnych, miłych, dziewczyn,bo się bali
                                            "usidlenia".Co jest złego w "usidleniu" przez piękną,dojrzałą
                                            kobietę,tego nie wiem,ale chętnie się dowiem, tylko bez stereotypów
                                            proszę, mów za siebie (stereotypy są mi znane) :)

                                            Czasy się jednak nieco zmieniły. Np.widzę bardzo dużą różnicę u
                                            facetów między 30a40 rokiem życia(teraz,wcześniej byli tacy sami)a
                                            nieco młodszym pokoleniem, 20-30. Młodzi dużo lepiej reagują na
                                            samodzielne, niezależne dziewczyny,które nie czekają na księcia z
                                            bajki,tylko same podrywają. U starszych jest to nie do pomyślenia,
                                            niemal traktowane jako afront. Np. jak dziewczyna go gdzieś zaprosi
                                            to jest traktowana jak namolna co szuka męża. Serio :) Prawie przez
                                            to nie mam znajomych po30tce,bo każda propozycja wyjścia na
                                            wystawę/wyjazd rowerowy/cokolwiek traktowana jest jak propozycja
                                            randki. A ja po prostu nie lubię wyłącznie babskiego
                                            towarzystwa,lubię mieszane. Młodsi już nie mają już tego problemu :)
                                            • showmessage Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 10.12.09, 03:14
                                              Nie przesadzaj. Wydaje mi się, że takie zamykanie się jest objawem
                                              słabości, niskiej samooceny. Chyba jednak 99% facetów na nią nie
                                              cierpi. ;)

                                              > Co jest złego w "usidleniu" przez piękną,dojrzałą
                                              > kobietę,tego nie wiem,ale chętnie się dowiem, tylko bez stereotypów
                                              > proszę, mów za siebie (stereotypy są mi znane) :)

                                              heheheheheeh Oczywiście nic a nic złego. Zawsze lubiłem się dawać
                                              "usidlić". Jednak ja nie wierzę, że można zrobić coś wbrew sobie,
                                              dlatego zawsze po prostu ulegałem patrząc na to przez palce z lekkim
                                              przymrużeniem oka. Kwestia ulegania lub nie, to wybór, umiejętność
                                              rozróżnienia celów własnych i cudzych w odniesieniu do relacji
                                              pojawiających się między nimi. Może po prostu nigdy się nie dałem
                                              usidlić do końca, bo zawsze umiałem rozróżnić to co mi odpowiadało od
                                              tego co nie. Na to co mi nie odpowiadało się nie godząc, jednak
                                              czasem dopuszczając dla lepszej zabawy. Trochę na zasadzie dania
                                              dziecku wygrać. ;)

                                              W młodszym pokoleniu widzę brak zasad. Takiego szkieletu moralnego.
                                              Tą elastyczność odbieram jako pewien rodzaj ciężkiej do zdefiniowania
                                              miałkości charakteru. Być może stąd się bierze większe otwarcie na
                                              agresywniejsze zaczepki kobiet. ;) Jednak czy ich odpowiedź,
                                              faktycznie jest lepsza? Umieją odpowiedzieć tak żebyś poczuła tą
                                              odpowiedź z lekkim dreszczykiem? Mnie się wydaje, że młodsze
                                              pokolenie trochę gorzej gra w flirt. Wiele rzeczy bierze zbyt
                                              dosłownie, tak prozaicznie.

                                              Szczerze mówiąc nie wiem co w takim zaproszeniu na rower mogłoby być
                                              takie sugerujące randkę. Przecież nie można założyć z góry, że
                                              zaiskrzy. Dopiero kiedy jest iskrzenie to należy zrobić wszystko by
                                              to wyjście się nią okazało, ale to już inna bajka pełna podstępów,
                                              intryg, niedomówień i różnych odcieni namiętności w tle. ;)
            • jacek226315 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 15:28
              nie,mowimy o jazgocie.Radze przeczytac wpis zalozyciela watku
              • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 23:39
                myślę że zrzędzenie może być jazgotliwe i jazgot zrzędliwy :)
    • seth.destructor Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 03.11.09, 23:58
      video.google.co.uk/videosearch?hl=en&safe=off&client=opera&rls=en&hs=oOn&q=welsh%20girls%20movie%20accident&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=wv#q=texting+while+driving&hl=en&view=2&emb=0&client=opera
      Kazać jej obejrzeć ten film przed jazdą.
    • elagresto Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 04.11.09, 07:53
      jak prowadzę to do moich uszy dotarło by może 20% całej treści - nie ma to jak
      brak podzielności uwagi :)
    • valiosa Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 12:37
      Hmmm... wszystkie metody są zasadniczo dobre, ale musisz umiejętnie
      balansować na granicy udawania zainteresowania wraz z jednoczesnym
      uciszaniem jej wywodów, ale wszystko w taki sposób, żeby przypadkiem
      się nie naburmuszyła i nie zrobiła focha, że nie obchodzi cię to, co
      ona ma do powiedzenia. Najlepszym rozwiązaniem jest knebel z twoich
      starych skarpetek, które wyjąłeś spod łóżka albo koszulki, która
      upocona po twoim treningu od tygodnia rozsiewa aromaty w szafie.

      Moze i ty się zrewanżujesz i powiesz mi co się robi będąc kobietą, a
      facet non stop ględzi, że jedziesz nie przepisowo, za szybko, za
      wolno, ze naduzywasz sprzęgła, ze za wysokie obroty, że prawie-
      wjechałas-w-tego-gościa, że jezdzi się blizej osi jezdni, ze mam za
      duze zuzycie paliwa itd itd... ?

      Śmieszy mnie przywoływanie stereotypowych przywar kobiet, tak jakby
      każda z nas była ględzącą kretynką dopominającą się twojej łaskawej
      uwagi. Więcej oryginalności, kobiety jakoś nie często piszą o nie
      spuszczaniu przez mężczyzn desek klozetowych ;)
      • jacek226315 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 15:38
        valiosa napisała:

        > Hmmm... wszystkie metody są zasadniczo dobre, ale musisz
        umiejętnie
        > balansować na granicy udawania zainteresowania wraz z jednoczesnym
        > uciszaniem jej wywodów, ale wszystko w taki sposób, żeby
        przypadkiem
        > się nie naburmuszyła i nie zrobiła focha, że nie obchodzi cię to,
        co
        > ona ma do powiedzenia. Najlepszym rozwiązaniem jest knebel z
        twoich
        > starych skarpetek, które wyjąłeś spod łóżka albo koszulki, która
        > upocona po twoim treningu od tygodnia rozsiewa aromaty w szafie.
        >
        > Moze i ty się zrewanżujesz i powiesz mi co się robi będąc kobietą,
        a
        > facet non stop ględzi, że jedziesz nie przepisowo, za szybko, za
        > wolno, ze naduzywasz sprzęgła, ze za wysokie obroty, że prawie-
        > wjechałas-w-tego-gościa, że jezdzi się blizej osi jezdni, ze mam
        za
        > duze zuzycie paliwa itd itd... ?
        >
        > Śmieszy mnie przywoływanie stereotypowych przywar kobiet, tak
        jakby
        > każda z nas była ględzącą kretynką dopominającą się twojej
        łaskawej
        > uwagi. Więcej oryginalności, kobiety jakoś nie często piszą o nie
        > spuszczaniu przez mężczyzn desek klozetowych ;)
        A wiesz co.Kobieta widzi wlos na plecach mezczyzny idacego 50 metrow
        przed nia,a za kierownica nie widzi przydroznych drzew
    • nosorozecwlochaty Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 13:07
      Można mówić, że zrzędliwa, gderająca kobieta w samochodzie jest
      stereotypem, ale z tego co słyszałem w życiu i tak jak czytam
      odpowiedzi na tym forum, to coś w tym jest.

      Mój znajomy miał kiedyś dziewczynę-furiatkę która potrafiła się z
      nim nawet zacząć szarpać (a raczej go szarpać) podczas jazdy :)

      Z drugiej strony zgodzę się, że wielu facetów ma w głowie stereotyp
      pt. "baba za kierownicą" i będzie prowadzącej kobiecie ciągle
      dogadywać, co musi być bardzo denerwujące dla tej kobiety.

      Ciekawe dlaczego w Polsce jazda samochodem wyzwala tyle negatywnych
      emocji.
      • kalllka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 17:59
        no tak,
        a teraz pojedzmy z nosorozcem wlochatym np.na przednim. ehhh




        • facettt Jazda samochdem z kobietą :) 06.11.09, 23:41
          kalllka napisała:

          > no tak,
          > a teraz pojedzmy z nosorozcem wlochatym np.na przednim. ehhh

          niezalenie od tego:
          a jak z Twoim prawem jazdy?
          gdyz ja niespecjalnie lubie jezdzic po spozyciu.
          >
          >
          >
          >
          • kaa.lka Re: Jazda samochdem z kobietą :) 07.11.09, 00:02
            moje bedzie cale, bez dzielenia:)
            panowie na prawo; panie na lewo-jazdy



            a po spozyciu nie jezdzij, a zwlaszcza specjalnie przed uzyciem
            bo to bardzo oczywiste ale gdzie sluszne?
            • facettt Jazda samochdem z kobietą :) 07.11.09, 00:11
              kaa.lka napisała:

              > moje bedzie cale, bez dzielenia:)

              - ogolnie nie watpie.
              pytam jednak konkretnie o drogowe prawo jazdy - masz w koncu?

              > panowie na prawo; panie na lewo-jazdy

              Rozumiem, ze pijesz, ze kierownica jest po lewej?

              Buenas Noches.
              • kalllka Re: Jazda samochdem z kobietą :) 07.11.09, 00:42
                nie pije.
                a jesli
                to znaczy, ze moge sobie pozwolic. a moge bo nie jade.
                a nie jadem bo nie mam prawa. jazdy.
                u mnie kierownice sa ogolnie po lewej, tak ...w kolko,

                i co,chcesz sie ze mna na, czy do mnie pic?)

                buona notte
                kajak






                • facettt Re: Jazda samochdem z kobietą :) 07.11.09, 11:37
                  kalllka napisała:
                  > a jesli
                  > to znaczy, ze moge sobie pozwolic. a moge bo nie jade.

                  przykro mi, ze wszystko trzeba z Ciebie wyduszac.
                  czyli (jak rozumiem) samochodowego prawa jazdy nadal nie masz?
                  • kalllka Re: Jazda samochdem z kobietą :) 07.11.09, 12:05
                    no paradny jestes:)

                    a pomyslales w swej niewinnosci, ze dosc niefortunnym posunieciem jest
                    wyduszanie czegokolwiek z kogokolwiek?i ze to dosc dwuznacznie bo ustawiajace przyjacielskie relacje przeciez na pozycji:

                    apodyktyczny szef-niesubordynowana kaja
                    (?)

                    poza wszystkim teraz
                    -nie polecalabym nawet sobie-samemu wyduszania, bo to przemoc.

                    • facettt oh LORD... 07.11.09, 19:33
                      kalllka napisała:

                      > no paradny jestes:)

                      tak... ;)

                      takiego - Lord Mc Cartney
                      nam w planie..,
                      szkoda, ze nie bedziesz przy mnie.
                      • kalllka Re: oh LORD... 09.11.09, 12:03
                        chyba niales,
                        bo mr McCartney
                        odwolal audiencje

                        a co do mnie?
                        to non comments:)))
                        • facettt Re: oh LORD... 09.11.09, 12:26
                          kalllka napisała:

                          > chyba niales,
                          > bo mr McCartney
                          > odwolal audiencje

                          - nie strasz. lece sprawdzic.
                          >
                          > a co do mnie?
                          > to non comments:)))

                          non to byl iron :)

                          gdy sie poloze , to zaloze
                          twarzowa, czyz nie? :)
                          www.popwuping.com/picts/noniron.jpg
                          • kaa.lka Re: oh LORD... 09.11.09, 12:39
                            a tam strasz,
                            tak jakby sie bac miano
                            :)



                            a kiedys juz sobies butki trumniaczki wystwil w jakim okienku, nie pomne co za watek meski to byl.. ale to chyba pozna wiosna, latem? no w kazdym razie jak zaczales do mnie piorzyc:)
    • obersturmfuhrer Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 22:39
      Miałem kiedyś taka, która uwielbiała się ze mną kłócić, co podczas
      jazdy autem powodowało zmiany biegów przy 5000 rpm i hamowania tylko w
      ostateczności acz ostre. Sposób - 80-100 km/h i hamulec w podłogę (na
      jakiejś luźnej ulicy), po czym do chwilowo uciszonej "Ogarnij się
      kur**!" + spokojny wywód, że już słyszałem jej teksty 20x przez
      ostatnie 3 km i wiem co chce powiedzieć. Działało.
    • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 05.11.09, 22:51
      przez cały okres kursu jeździłam ze zrzędzącymi facetami i jakoś cierpliwie to
      znosiłam, nie wiem o co Wam chodzi :P
      • facettt Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 06.11.09, 23:48
        lacido napisała:

        > przez cały okres kursu jeździłam ze zrzędzącymi facetami i jakoś cierpliwie to znosiłam, nie wiem o co Wam chodzi

        o to, dziewcze, ze zycie to nie kurs.
        • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 06.11.09, 23:59
          no i co z tego ile czasu spędzacie z babka obok siebie w aucie? Poza tym bylo
          uważać jaką babę się do auta bierze a nie potem jęczeć na forum :)
          • facettt Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 00:08
            Alez ja tu nie jecze:)
            Nie mozna przewidziec wszystkiego
            Pisze tylko o tym - jak sie taka (zrzedzaca) pania wysadza :)
            • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 12:51
              najprościej byłoby jej nie wsadzać to z wysadzaniem nie byłoby problemu :D
              • kalllka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 13:11
                oo lacido,
                Ty tez uwazasz, ze zrzedzenie jest wynikiem silowego wciagania kobiet do samochodu?
                a jesli tak, to odpowiedz w ironicznej ilosciowej damskiej opozycji?
                brawo panowie ,macie ekstra perpetuum mobile.
                wydmuchac babki od dupy strony, a one jak zaprogramowane dalej beda jezdzic jak nawiedzone. byle sie krecilo byle jak..
                idea godna lenina z poronina, tyle ze z



                • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 20:27
                  kalllka napisała:

                  > oo lacido,
                  > Ty tez uwazasz, ze zrzedzenie jest wynikiem silowego wciagania kobiet do
                  samochodu?

                  a tak napisałam? ;)
                  • kaa.lka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.11.09, 12:22
                    uhym,
                    dalas do zrozumienia.piszac,piszac
                    majac jednak nadzieje,ze to takie nieszkodliwe gierki slowne.
                    pozdrawiam
                    :)

                    • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.11.09, 21:40
                      no to nie nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi :)
          • uwolnic_cyce Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 12:43
            Najlepiej to nie być dupowatym facetem, który tak robi, że potem mu
            baba musi trzszcześ w samochodzie i nie tylko.
            • zigzaur Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 21:23
              Do oprawki szminki wsadzić tubkę kleju Kropelka.
              Ewentualnie poczęstować cukierkiem "mordoklejką".
            • lacido Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 10.12.09, 14:19
              to ta baba musi trzeszczeć bo facet dupowaty jest?
    • kobieta_na_pasach Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 15:54
      a kiedy mamy zrzedzic, jak was ciagle w domu nie ma, a jak jestescie to wam sie
      gadac nie chce? ja to lubie wkur....c mojego, jak wyjezdza w trase. taka forma
      odreagowania,ze znowu bede siedziala w weekend sama no i kara dla niego,ze
      jezdzi w takie dni w droge.
      • bugmenot2008_2 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 17.11.09, 10:45
        a z beretem wszystko w porzadku? co to znaczy "lubie wkur...c"?
        robisz to celowo? to teraz wyobraz sobie ze maz/chlopak sztura cie i
        delikatnie popycha za kazdym razem kiedy obok ciebie przechodzi -
        zaznaczam ze NIE BIJE. ile wytrzymasz? podobaloby ci sie? jazgotac
        chcesz to pojazgotaj kolezance, ja tez nie znosze kiedy ktos mi
        brzeczy nad uchem o ile sprawa nie jest powazna a przekaz rzeczowy,
        krotki i konkretny.
        • kalllka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 17.11.09, 11:06
          o no prosze,
          o beretach o skarpetach o matronach o poziomach...
          takie wybryki

          a wolant moglby w koncu,dyskusje z duktu na sluszna sciezke.
          bo zdaje sie o bezpieczensto chodzi..
      • sapalka1 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 13:15
        Denerwujesz kierowcę takim zachowaniem a to stwarza niebezpieczeństwo wypadku
        (nie będzie skoncentrowany, zareaguje za późno na sytuację na drodze). A
        dodatkowo zniechęcasz go w ten sposób do spędzania z Tobą czasu - wyjazdu
        gdzieś, skoro kojarzyć mu się będzie wyjazd z Twoim zrzędzeniem. A że lubisz
        denerwować swojego faceta, cóż wyrazy współczucia dla niego...
    • 0ffka Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 17:37
      poproś aby ona prowadziła
      • kobieta_na_pasach Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 07.11.09, 22:14
        0ffka napisała:

        > poproś aby ona prowadziła

        szczegolnie, jesli nie ma prawa jazdy?
    • skarpetka_szara na mnie dziala to: 09.11.09, 19:17
      maz do mnie mowi: "nie moge z toba rozmawiac o tym bo musialbym sie
      namyslec, a musze sie skoncentrowac na jezdzie, nie chcesz przeciez
      abysmy sie rozbili".

      i tyle. rozmawiamy wtedy o pierdulkach.
    • s.romeczek Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 13.11.09, 14:06
      Można właczyć awaryjne i wysiąść, proste chyba?
    • paolo74 Mam wypróbowany sposób 09.12.09, 05:45
      Dać w pedał, jechać na granicy ryzyka, najszybciej jak się da, no tak żeby się nie zabić. Przy 140-150 na godzinę uciszy się, albo zacznie marudzić, że za szybko jedziesz, no ale tu można już coś zrobić, np. zwolnić do 130 żeby nie było, że ignorujesz, ale nadal szybko. W trasie, a jeśli stoisz w korku i baba gdera to sznur zostaje.
      • cus27 Re: Mam wypróbowany sposób 09.12.09, 06:00
        "Dac...w pedal..."??Facet...prowadzi i wszystkich
        kierowcow...krytykuje....!
    • sonia.2009 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 12:09
      nie nigdy mi sie nie zdarzylo
    • jacek226315 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 09.12.09, 12:26
      lata temu kiedy bylem krotko po slubie,wybralismy sie z zona do
      Torunia i zabralismy moja tesciowa. Tylko wyjechalismy za rogatki
      jak zaczela mnie pouczac jak sie jezdzi/choc nie miala prawa jazdy/
      jak byc dobrym ojcem,mezem itd.poprosilem by sie uspokoila i dala mi
      w skupieniu prowadzic ale bez skutku.Cierpliwie wiec poczekalem jak
      dojade do Modlina gdzie zatrzymalem i kazalem jej wysiasc,a zonie
      ktora starala sie imgerowac powiedzialem,ze moze wysiasc z
      mamunia.Tesciowa wysiadla a mysmy pojechali dalej
      • justyna302 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 10.12.09, 10:16
        jacek226315 napisał:
        (.....)

        Serdecznie współczuję i doskonale rozumiem. Mam dokładnie taką
        teściową. Sama jest niedzielnym kierowcą, sama boi się prowadzić,
        natomiast kiedy tylko siada na miejscu pasażera natychmiast
        zaczyna "kierować": wolniej, uważaj na światła, zobacz tu jest znak
        pierwszeństwa, musisz tak gnać, no wrzucaj już kierunkowskaz,
        przepuść go, nie, teraz poczekaj, a dlaczego tędy, lepiej było
        tamtędy, zatrzymaj się, puść tych pieszych i gdacze tak całą drogę,
        mam ochotę udusić ją gołymi rękami, nienawidzę wpólnych z nią
        podróży, niestety czasem trzeba gdzieś ją podwieźć. Najgorsze jest
        to, że mąż jest cierpliwy, spokojny, potulny, bagatelizuje to jej
        wcinanie się, poza tym przyzwyczajony jest do tego, że ja ufam mu
        bezgranicznie jako kierowcy i nigdy się nie wtrącam, przeważnie
        kontempkuję widoki, albo śpię w samochodzie i twierdzi że raz na
        jakiś czas można takie uwagi od matki znieść i żebym wyluzowała.
        Ot, co zniesie syn od mamy. Gdybym to ja tak gderała dam sobie głowę
        uciąć, że by mnie wysadził na środku skrzyżowania.
        • jacek226315 Re: Jazda samochdem ze zrzędzącą kobietą :) 10.12.09, 11:17
          do juztyny302
          To Ty ja wysadz kiedy Ci zacznie farmazony prawic,jak bedziesz za
          kierownica.
          Moja zone oduczyla gderania jej przyjaciolka.
          Olka prowadzila a moja pani siedzac na tylnym siedzeniu,cos w
          rozdzaju twej tesciowej."olka zapal swiatla/rzecz byla w
          Stanach,gdzie nie obowiazuja swiatla przez caly czas/,kolezanka jej
          mowi,ze jeszcze ma czas,ale moja zona jak natretna mucha ,zapal
          swiatla,po kilku razach kolezanka do niej :"A wez sie odpi....."
          zona zaniemowila i gniewala sie na naia z pol roku,a najbardziej sie
          wkurzyla na mnie bo powiedzialem,ze Olka dobrze zrobila i powinna
          jeszcze ja z auta wyprosic
Inne wątki na temat:
Pełna wersja